Dodaj do ulubionych

pecherzyk owulacja naukowcy

IP: *.stacje.agora.pl 06.08.02, 16:25
pomyslicie, ze oszalalam, ale powiedzcie mi, jezeli pecherzyk pekl (hura,
hura, hura, moj pierwszy od miesiecy pecherzyk) RANO lub WIECZOREM(usg
popoludniu pokazalo resztki plynu), to owulacja byla kiedy? rano lub
wieczorem? przeczytalam, ze nowe badania mowia, ze plemnik dopada jajko tylko
przed lub dokladnie w dniu owulacji. mysl, ze moglam sie spoznic doprowadza
mnie do szalenstwa. ehhhhh
Obserwuj wątek
    • Gość: agi Re: pecherzyk owulacja naukowcy IP: *.softel.gda.pl / *.softel.gda.pl 07.08.02, 09:25
      Nie panikuj!!! Gdyby tak bylo, to dzieci byloby naswiecie duzo mniej i metoda
      kalendarzyka malzenskiego nie byla by taka zawodansmile))
      Lepiej szybciutko mi donies co takiego zrobialaz, ze w koncu Ci pekl...sama
      cierpliwosc, stymulacja, ziola??? Prosze odpowiedz!!!
      • Gość: asia Re: pecherzyk owulacja naukowcy IP: *.stacje.agora.pl 07.08.02, 11:20
        nie przydam ci sie sad nie zrobilam nic. chyba go po prostu przestraszylam - to
        mial byc ostatni cykl bez niczego.
        • Gość: agi Re: pecherzyk owulacja naukowcy IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 20:46
          asiu to znaczy, ze na samej obserwacji doszlo do pekniecia i tak dlugo Cie
          obserowali (mowilas ze pierwszy od kilku miesiecy)
          Ja bylam tylko miesiac i komorka niedojarzala i teraz lekarz powiedzial, ze
          sprawdza jeszcze tylko raz, potem laparoskopia, potem stymulacja i inseminacja.
          Jestem przerazona tym tempem i terz siedze w kucki i rycze, jak zawsze po
          wizycie u lekarza. Dziewczyny jesli to czytacie napiszcie - jakie u Was bylo
          tempo. Z jednej strony to dobrze, ze mnie nie zwodzi miesiacami, z dtrugiej
          info, ze inseminacje maja 17% powodzenia tylko powoduje, ze szybciej, ale jakze
          plytko oddycham...
          sama nie wiem co dalejsad((
          • bialka Re: pecherzyk owulacja naukowcy 08.08.02, 11:40
            Cześć! Myślę, że w tak ważnej kwestii, trzeba się chyba skonsultować z innym
            lekarzem. Fakt, każdy lekarz ma swoje tempo i wizję. Nie znam twojej sytuacji.
            Ja leczę się już kilka lat, kilku lekarzy przeżyłam, różne opcje też.Moje
            problemy wynikają z nieefektywności cholernych hormonów: brak owulacji,
            pęcherzyka dominującego, pco. Raz udało mi się być w ciąży, po krótkiej (trzy
            miesiące)i w porównaniu z innymi delikatnej kuracji: Progynova 2mg, Duphaston 1-
            2 tabletki, Parlodel 1/4 tabletki. Niestety w ósmym tygodniu ciąży okazało
            się, że na usg nie widać pracy serca. Po tygodniu powtórzyłam badanie i ta sama
            diagnoza: ciąża obumarła. Po zabiegu oczywiście przerwa, potem bolerioza męża,
            więc kolejnych kilka miesięcy czekania na sygnał do działania. Teraz od półtora
            roku idę tą samą ścieżką co przed ciążą, tyle, że więcej Parlodelu; 1 tabletka
            i nic. Doszły do tego problemy z małą ruchliwością plemników. Więc znowu
            zawieszenie i kolejne badania. Wizję laparoskopii, jak też propozycję
            stymulacji i inseminacji przeszłam, ale po konsultacjach z innymi lekarzami,
            którzy raczej odradzali w moim przypadku laparoskopię, jako "interwencję
            chirurgiczną, na którą zawsze jest czas" (lekarz ze szpitala na Inflanckiej i
            moja obecna pani doktor Zalewska) i zalecali albo jeszcze czekać albo leczyć
            się hormonalnie, w każdym razie wykorzystać wszystkie środki zanim przejdzie
            się do tak zdecydowanych metod. Nie wiem jaka jest twoja sytuacja, ale może
            naprawdę trzeba się wybrać do kogoś innego. Na mnie hormony zadziałały, mam
            przed sobą jeszcze inne mocniejsze środki, np. closterbegyt i na razie jeszcze
            wierzę, że mogę mieć dziecko bez mechanicznej interwencji. Jeżeli okaże się, że
            nie, zdecyduję się brnąć w to dalej , na razie, czuję, że mogę jeszcze
            poczekać, tyle już czekałam. No a mam 30 lat... U kogo się leczysz? Czy aby nie
            u pana dr Walczaka? Może Smolarczyka? Znam obu i nie mam pozytywnego zdania,
            mam negatywne... Przemyśl sobie pomysły twojego lekarza i może jednak
            skonsultuj sytuację, wyniki, obserwacje z innym lekarzem. Moja lekarka
            powiedziała mi na wstępie: Z tym co pani dolega można mieć dzieci, ale zajmie
            nam to dwa, trzy lata. Odradzam laparoskopię, to niesie ryzyko i jest trochę
            robieniem dziecka na żądanie. No, trzymaj się, bialka.
            • Gość: agnes Re: pecherzyk owulacja naukowcy IP: *.man.polbox.pl 21.08.02, 18:50
              czytam Wasze listy,przezylam laparoskopie,w ciagu 3 m-cy po niej zaszlam..
              Dominka ma 4 lata. PCO mam nadal.Moim problemem jest hirsutyzm.. jesli moze
              macie skuteczne sposoby walki z nim piszcie.Lekarz proponuje Cilest
              prawdopodobnie na dlugie lata gdyz Diane35 brac zbyt dlugo nie mozna.Sama nie
              wiem co robic.
          • Gość: usia_1 Re: pecherzyk owulacja naukowcy IP: *.zetosa.com.pl 21.08.02, 18:49
            Ja dość szybko miałam zaleconą laparoskopię i nie żałuję, że się na nią
            zgodziłam.Zabieg naprawdę nie jest straszny, a daje naprawdę dużo.Pozwala na
            dokładną diagnozę i "posprzątanie brzucha". Ominie Cię przy okazji HSG i
            leczenie na "chybił trafił" .Gdybym miała o wyboru jakąś koszmarną i
            eksperymentalną kurację hormonalną i laparoskopię, to napewno wybrałabym
            laparoskopię.Nie ma nic gorszego niż zawieszenie w próżni i czekanie że może
            się uda. Dobra diagnoza o podstawa. Ja jestem zwolenniczką właśnie takiej opcji
            najpierw solidna diagnoza,później skuteczne, trafione leczenie. Życzę spokoju i
            dobrego wyboru.
    • Gość: asia do agi IP: *.stacje.agora.pl 08.08.02, 12:17
      nieprecyzyjnie sie wyrazilam z tymi kilkoma miesiacami. przez kilka miesiecy
      bylam pod stala opieka lekarza, ktory testowal rozne hipotezy niepowodzen, z
      badan horm. wynikalo, ze owulacji nie ma, w innym cyklu - usg pokazalo, ze
      pecherzyk nie rosnie. teraz, u nowej lekarki, robilam porzadna obserwacje
      (regularne usg). po prostu ta poprzednia byla z tych uspokajajacych i nie
      widziala potrzeby pospiechu.
      pozdrawiam bardzo
      • Gość: agi do bialki IP: *.softel.gda.pl / *.softel.gda.pl 08.08.02, 14:00
        No ja mam 28 lat i wlasciwie najpierw sie staralam dwa lata,. bez zadnych
        wizyt, a od kilku miesiecy chodze do lekarza no i hormony okazaly sie ok, tylko
        brak owulacji. lekarz zalecil laparoskopie, potem inseminacje. Teraz szykuje
        sie na urlop i staram sie nie myslec o tym wszystkim. To tempo z jedenj strony
        mi pasuje, zawsze to lepsze niz ciagle mowienie - ze moze sie uda bez liczego,
        prosze probowac dalej (po 1,5 roku prob dostalam wlasnie taka sugestie), co
        mialam probowac, skoro nie bylo jajeczka??? Przeciez to bez sensu...kzdy okres
        przezywalam jak ta zabka, placzac w poduszke...kazdy opozniajacy sie przynosil
        Mega nadzieje...bylam poddana takim hustawkom nastroju, ze w koncu malzenstwo
        nasze zaczelo przechodzic kryzyssad(( Terz juz to wyprostowalismy...tyle, ze nie
        wiem co dalej. Nie wiem jakie sa moje granice czasowe i psychofizyczne.
        Zastanawiam sie i mysle, ze invitro odpada, ale jeszcze miesiac temu taka samo
        myslalam o inseminacji, a teraz mysle, ze gdybym nie sprobowala, za kilka lat
        moge miec do siebie o to zal i pretensje...z drugiej strony wciaz mysle, ze
        skoro tak jest to to ma jakis swoj cel i sens...nie walczy sie przeciez z
        natura.
        Moj maz bardzo spokojnie do tego podchodzi, twierdzac, ze bezdzietne malzenstwa
        tez moga byc szczesliwe i ze wlasciwie nie ma co cierpiec, tylko moze lepiej
        odpuscic. Czemu jakos nikt nie zarejestrowal jeszcze domeny www.bezdzietni.pl???
        • Gość: maxa Re: do agi IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.02, 17:13
          Jestem 2 lata starsza i mam ponad 5 lat udręki za sobą. Dochodzę do całkiem
          podobnych przemyśleń co ty. Muszę powiedzieć, że facetom łatwiej przychodzi
          pogodzenie się z myślą o życiu bez dzieci, bo oni z natury nie są stworzeni do
          rodzenia dzieci i macierzyństwa. Mój mąż już się z tym oswoił a ja wciąż nie
          potrafię, szczególnie gdy wszędzie widzę dookoła małe dzieci albo ciężarne i
          wyobrażam sobie , że to przecież mogłabym być ja. Znam przypadki zajść w ciążę
          po zupełnym odstawieniu leczenia i przestania zajmowania się tym.Ale jak to
          zrobić, Zeby o tym nie myśleć i się wyluzować?
        • Gość: maxa Re: do agi IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.02, 17:14
          Jestem 2 lata starsza i mam ponad 5 lat udręki za sobą. Dochodzę do całkiem
          podobnych przemyśleń co ty. Muszę powiedzieć, że facetom łatwiej przychodzi
          pogodzenie się z myślą o życiu bez dzieci, bo oni z natury nie są stworzeni do
          rodzenia dzieci i macierzyństwa. Mój mąż już się z tym oswoił a ja wciąż nie
          potrafię, szczególnie gdy wszędzie widzę dookoła małe dzieci albo ciężarne i
          wyobrażam sobie , że to przecież mogłabym być ja. Znam przypadki zajść w ciążę
          po zupełnym odstawieniu leczenia i przestania zajmowania się tym.Ale jak to
          zrobić, Zeby o tym nie myśleć i się wyluzować?
          • Gość: agnes Re: do agi IP: *.man.polbox.pl 21.08.02, 18:43

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka