alex1981 10.01.08, 11:31 Powiedzieliśmy biskupowi Życimskimu i innym nie. Ksiądz na kolędzie nie otrzymał ani grosza. Jeśli biskupi są przeciw leczeniu niepłodności. To ja jestem przeciw nim. Niech się przekonają jak to jest mieć mniej. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wiewiorka76 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 10.01.08, 12:07 A ja się zastanawiam, co biskupi i Kościół w ogóle robią dla bezpłodnych par. Mam na myśli okazanie wparcia, pomoc w odnalezieniu języka z Bogiem w zaistniałej sytuacji - wiele osób przeżywa kryzys wiary na wieść o tym, że może nigdy naturalnie nie uda im się zajść w ciążę. Tu widzę dla Kościoła pole do popisu. A tymczasem? Biskupi twierdzą, że nasze własne marzenia (czyt. nasze osobiste tragedie) się nie liczą. Głoszą same zakazy i rzucają sucho i bez emocji "adopcja" nie zagłębiając się w ogóle w uczucia ludzi, którzy przeżywają tak poważne problemy. Takich par jak my są tysiące i wg mnie biskupi te tysiące ludzi spychają na margines. Dla nich my, bezdzietne pary, nie mają nic do gadania. A ja odbieram piskupów jako pozbawionych empatii i współczucia urzędników, dla których najważniejsza jest polityka ogólnie i polityka Kościoła, a jednostka się nie liczy. Tyle, że tych jesnostek są tysiące.... Odpowiedz Link Zgłoś
martucha90 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 10.01.08, 12:20 Tych jednostek są tysiące, i te tysiące mogą z powodzeniem kierować się własnym wyczuciem tego, co jest dobre, a co złe dla ich rodzin. Po co przejmować się tym, co mówi biskup czy inny pośledniejszy ksiądz? Olać, i tyle. Jeśli poczucie moralności, sprawiedliwości, dobra rodziny itd. itp. nie zabrania danemu człowiekowi korzystać np. z prezerwatywy, inseminacji, in vitro czy jeszcze czegoś innego - to niech korzystają. Dorosły jest i swój rozum ma, widzi, czy kogoś krzywdzi czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
wiewiorka76 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 10.01.08, 19:25 Rozum to jedno, a zachowanie biskupów drugie. Jasne, oni mają prawo wygłaszać swoje opinie na temat in vitro, ale robią to w tak brutalny i przykry sposób, jakby zapomnieli, że ludzie mający problemy z płodnością i decydujący się na in vitro też ich słyszą, albo jakby chcieli, żeby Ci ludzie poczuli się jak jacyś najgorsi, niemoralni.... Wcale nie miałam na myśli przejmowania się ich gadaniem. Każdy sam podejmuje decyzję w zależności do swoich priorytetów. Ale to nie znaczy, że biskupi mają prawo porównywać in vitro do aborcji. Kościól powinien dawać takim ludziom wsparcie, otoczyć ich w pewnym sensie opieką, a nie zakazywać wszystkiego i obrażać. Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 10.01.08, 20:52 Kiedyś koleżanka powiedziała coś, co utkwiło mi w pamięci już na zawsze i czym kieruję się w życiu: "Nic, co jest zrodzone z miłości, nie może być złe." Odpowiedz Link Zgłoś
kasialu Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 10.01.08, 12:14 Ja przed IVF rozmawiałam z Ksiedzem tzn nawet z dwoma i zaden nie pwoeiział: NIE RÓB TEGO BO GRZECH. Jeden starszy nie powidział, że robie dobrze ani źle. Młody stwierdził, że powinnam spróbowac i tyle. Co ludzie, którzy nigdy nie chcieli mieć zieci moga wiedzieć o walce o dziecko??? Odpowiedz Link Zgłoś
batutka Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 10.01.08, 21:19 dziewczyny, nie przejmujcie sie tym co mowia ksieza - robcie swoje i walczcie o swoje szczescie dla mnie Bog jest kims waznym w moim zyciu, a jednak zdecydowalam sie z mezem na invitro i nie uwazam tego za grzech - przeciez to dzieki zabiegowi mamy teraz slodka coreczke, najwiekszy nasz cud i owoc naszej milosci - a jak powolanie do zycia malego czlowieka moze byc grzechem?? dla mnie to, co mowia ksieza jest chore, a chorych ludzi nie bede sluchala tak na marginesie - te pare tysiecy (przeznaczonych na invitro) chetnie by ci ksieza widzieli jako datek na ich nowe samochody... przykra prawda, ale tak jest - a ksieza dla mnie to sa jedni z najbardziej zaklamanych ludzi na swiecie (obok politykow)) Odpowiedz Link Zgłoś
majka-live Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 10.01.08, 23:00 No nie !!!!!!!! Jak ksiadz moze umoralniac druga osabe biorac za udzielenie slubu gruba kase!!!!!!!!!!!!!!! Czy to jest normalne? Przeciez ONI skladaja sluby ubostwa, a w rzeczywistosci sa businessmen'ami bez wyrzutow sumienia!!!!!'Wiem z wlasnego doswiadczenia!!!!' I SORRY , ale jesli ksiadz mowi, ze branie tabletek antykoncepcyjnych jest w pewnym rodzaju aborcja to nie moge tego nawet skomentowac. PO PROSTU GLUPOTAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!! I WCISKANIE LUDZIOM CIEMNOTYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!! PRAWDA???? a CO NAJGORSZE TYLU LUDZI W TO WIERZY! Jestem zdruzgotana przez ten ciemnogrod!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aga7733 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 11.01.08, 11:47 Księżmi i ich zdaniem generalnie się nie przejmuję, robię swoje i już, zwłaszcza w walce z zaburzeniami własnej płodności. Niestety księża nie skladają ślubów czystości i ubóstwa chyba, że jednocześnie są zakonnikami, księży jedynie obowiązuje celibat czyli bezżeństwo (co nie wyklucza obcowania z kobietą a jedynie brak współwłaśnosci majątkowej z żoną) i posłuszeństwo wobec zwierzchników. Święcenia kapłanskie nie są równoważne ze ślubami czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, dają wyświęconym kapłanom mozliwość udzielania róznych sakramentów innym osobom ale nie sa jednoczesnym obowiązkiem życia w ubóstwie czy też czystości, stąd majątek Kościoła jest wielki i szerzy się rozpusta... Poza tym lekarz który wiele lat swego życia poświęcił na walke z niepłodnością i został "ojcem" pierwszego na świecie cudu "in vitro" Luisy Brown powiedział pewnemu księdzu, że dziecko poczęte metodą "in vitro" jest cudem miłości dającym szczęście a przecież ani miłość ani szczęście grzechem nie są... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
martucha90 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 11.01.08, 12:57 Masz sporo racji Tylko małe dopowiedzenie: celibat rzeczywiście zakłada bezżeństwo, a nie czystość, ale i tak księżą powinni żyć w czystości - z innego powodu: bo seks jest tylko dla małżonków. A źródłem nakazu celibatu wśród księży były faktycznie pieniądze, kościół nie chciał tracić majątku na rzecz żon i dzieci księży, to zakazał się żenić. Jak zawsze, gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze Ciekawa jestem, jakie jest źródło zakazu in vitro. Bo powoływanie się na "prawo naturalne" to jakiś bełkot, zważywszy, że nosimy okulary (a może natura chciała, byśmy niedowidzieli?) i operujemy wyrostki robaczkowe (a może natura chciała w ten sposób wyeliminować słabsze jednostki?). Odpowiedz Link Zgłoś
aga7733 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 12.01.08, 14:27 Nie podzielam opinii, że seks jest tylko dla małżonków - seks jest dla wszystkich jeśli tylko dwoje tego chce, i moim zdaniem nie powinniśmy odmawiać go księżom - to tacy sami faceci jak nasi mężowie z krwi i kości, z ludzkimi uczuciami i żądzami... Tak się utarło w świadomości społeczeństw, że ksiądz nie może używać życia, że jest z lepszej gliny ulepiony, że jest doskonalszy a ja przeciwko temu się buntuję - dla mnie to tylko facet, a ksiądz to tylko jego zawód... i tak traktuje księzy jak zwykłych śmiertelników. Księża nie zakażą in vitro, nie mają takiej siły, ale utrudniom nam walkę o dziecko, bo każdy rząd ugina się przed Kościołem, bo Kościoł ma moc - poi głupich, a takich wyborców potrzeba politykom... Niestety JPII też powiedział, że in vitro jest be, że za kazdym razem umiera człowiek... a przykazanie mówi "nie zabijaj" - tutaj jest źródło stanowiska Kościoła... tylko nie pamiętają o żyjących- urodzonych... o tym, że to oni utrzymują Kościół, o tym, że ciężar tacy zależy od liczby wiernych na mszy... A ja i tak robię swoje i żaden ksiądz mi w tym nie przeszkodzi... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
martucha90 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 14.01.08, 08:49 aga7733 napisała: > Nie podzielam opinii, że seks jest tylko dla małżonków To nie jest _opinia_. Takie jest prawo w kościele katolickim. > - seks jest > dla wszystkich jeśli tylko dwoje tego chce, i moim zdaniem nie > powinniśmy odmawiać go księżom - to tacy sami faceci jak nasi > mężowie z krwi i kości, z ludzkimi uczuciami i żądzami... Tak się > utarło w świadomości społeczeństw, że ksiądz nie może używać > życia, że jest z lepszej gliny ulepiony, że jest doskonalszy > a ja przeciwko > temu się buntuję - dla mnie to tylko facet, a ksiądz to tylko jego > zawód... i tak traktuje księzy jak zwykłych śmiertelników. To wszystko racja, ale nie o to chodzi. Jak się ktoś decyduje być księdzem, to wie, jakie będzie go obowiązywało prawo. A czy słuszne i wykonalne, czy nie - to już inna sprawa. > A ja i tak robię swoje i żaden ksiądz mi w tym nie przeszkodzi... Większość ludzi tak robi A ja się ze swej strony dziwię tym, którzy się przejmują gadaniem kościoła. Odpowiedz Link Zgłoś
serce17 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 26.01.08, 09:41 Prawdą jest ,że jak się ich słucha to człowiek aż kipi. Oni mi mówią, że kupuję sobie dziecko? A czy Oni wiedzą ile zdrowia to każdą z nas kosztuje, ile cierpień? gdzie są księża, o których można byłoby powiedzieć "dał mi wiele wsparcia, nadziei". Wczoraj byłam na pogrzebie w obliczu wielkiej tragedi gdzie umarł młody człowiek księża wychodzą i zbierają od żałobników pieniądze KREW MNIE ZALEWA.Nie odpuszczą żadnego momentu. Prawda jest taka- wkurzaja się, że pieniążki które tak skrzętnie zbieramy by dostać od losu i bardzo mądrych z talentem lekarzy nadzieję - nie są dla nich. Przyjmowałam z mężem kolendę. Oczywiście ksiądz nie omieszkał wspomnieć:"oj jesteście już prawie 4 lata małżeństwem a ciągle sami, Ty ( to do mnie ) nie jesteś taka młoda (33) to ostatni dzwonek no bo My ( czyli mój mąż i on jako chłop )to ojcami zostać możemy w każdej chwili" Kipiałam, robiliśmy dobrą minę do złej gry. Wyobrażacie sobie? Odpowiedz Link Zgłoś
amoniaaa ....??!! 13.01.08, 19:36 ja ostatnio dostaję szału bo jak gadałam z jednym młodym księdzem na ten temat to mi powiedział że zawsze jest adopcja... skończyłam rozmowę bo uważałam że człowiek i tak nie wie nic na ten temat i rozmowa z nim na ten temat nie ma sensu... Czy ja jestem nienormalna, czy to tylko ja jestem taka "egoistka",której nie tylko chodzi o dziecko, ale też o okres ciąży, chodzenie z brzuszkiem, potem poród, karmienie piersią... Czy może moja psycha już tak nisko upadła że sama siebie nie rozumiem???? Wytłumaczcie mi to bo zdziczałam Księża mnie wkurzają i ostatnio ich omijam Jestem osobą wierzącą (i to bardzo), ale w dzisiejszych czasach wg mnie wiara a kościół to dwa inne pojęcia Odpowiedz Link Zgłoś
azzurrina Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 11.01.08, 13:51 Niezależnie od przyczyn takiej a nie innej oceny przez Kościół (ma on do niej swoje prawo), niezależnie od tego, że znamy "miłych" księży czy takich, którzy nieoficjalnie rozgrzeszą z in vitro, mimo braku żalu za "grzech" - trzeba pamiętać, że każda złotówka zostawiona w kościele może iść na walkę z leczeniem nas i że Kościół jest jego wrogiem i będzie. Podejrzewam, ze za kilka lat będziemy mieli ustawę znacznie ograniczającą in vitro i inseminację - co najmniej tak jak we Włoszech, gdzie można zapładniać tylko tyle komórek ile zamierza się podać i nie wolno mrozić zarodków. Tyle, że tam jest to refundowane, więc uszczerbek jest "tylko" na zdrowiu kobiet, które muszą przechodzić więcej procedur i więcej razy przeżywać ten okropny stres. Ewentualnie mogą sobie pojechać do kliniki w Austrii czy Francji. Każda złotówka pozostawiona w kościele posłuży do walki z technikami leczenia niepłodności takimi jak inseminacja czy in vitro. Pamiętajcie o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
szklanapulapka2 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 14.01.08, 11:24 No, mnie tez szlag trafiał, jak kilka tygodni temu pleban grzmiał z ambony " pamiętajcie, bezdzietne małżeństwa, każda próba ingerencji zewnętrznej w poczęcie życia ludzkiego metąda inną niż naturalna, jest GRZECHEM!!!". Potem zaczął bredzić, że w naszej parafii jest 30 dzieci, które czekają na dom i rodziców i to ku nim powinny zwrócić sie nasze serca i dusze. Ludzie, ja nie mam nic przeciwko adopcji. Sama bardzo poważnie rozważam tę opcję, ale w życiu nie zrobiłabym tego pod presją kościoła czy czyjąkolwiek inną. to delikatna sprawa, jak można tak bezczelnie drzeać sie z ambony, zwracając się bezpośrednio do "małżeństw bezdzietnych". A jakby się taki jeden z drugim jeszcze dowiedział, że ja już o drugie dziecko walczę metoda in vitro, to bym chyba została wyklęta z parafii... W każdym razie w czwartek był ksiądz po kolędzie. Bardzo miły, nowy ksiądz w naszej parafii, zawsze prowadzi msze dla dzieci. Przyszedł, posiedział (mąż pytał mnie wcześniej, czy zaczynamy z nim "drażliwy temat", ale powiedziałąm, żeby uważał, bo jeśli zacznie, to może dojść do kosmicznej awantury, bo ja w tym względzie sie nie pohamuję), był zachwycony Adasiem, który biegał wokół niego, śpiewał, właził mu na kolana i zagadywał jak umiał. Na koniec stwierdził (już w drzwiach) "ale macie państwo fantastyczne dziecko, tylko pogratulować". no i wypaliłam " tak, gdyby nie insemiancja, nigdy by go nie było". Odwróćił sie w drzwiach, jak rażony piorunem, ale, na swoje szczęście, nic nie powiedział. Naprawdę miał szczęście, ze nie skomentował. Odpowiedz Link Zgłoś
amoniaaa brawooooo 14.01.08, 13:49 nie znam Cię osobiście ale ja zrobiłabym to samo haha Rewelacyjnie to "zagralaś" )) POzdrawiam i życzę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
chanuta Re: brawooooo 17.01.08, 14:06 ha, kobitki, widać, ze znacie sie na Kościele, jak przeciętny mężczyzna na smażeniu jajecznicy. z moich informacji wynika, że dla Kościoła in vitro jest be, bo embrion też człowiek, i ma swoje prawa, a nie tylko obowiązek - "przyjąć sie" w macicy, bo wy chcecie mieć dziecko. jak jednego z "mrozaczków" wyjmą z lodówki i trochę podchodują i okaże się że ma jakieś wady to co? skazane na likwidację? ja lubię Kościół i cieszę się, że staje ponad emocjami, dramatami czy nawet tragediami i pomaga zobaczyć co jest dobre i złe nie tylko dla mnie, ale tak ogólnie. życie jest trochę szersze niż nasz czubek nosa i nasze nawet wielkie i piekne pragnienia... pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
martucha90 Re: brawooooo 17.01.08, 14:21 Mój mąż robi wspaniałą jajecznicę A wielkimi kucharzami bywali właśnie mężczyźni Generalnie - mężczyźni lepiej gotują, jeśli już gotują. A co do kościoła - dla niego zmarnowany plemnik to już grzech, wszak masturbacja jest grzechem. > jak jednego z "mrozaczków" wyjmą z lodówki i trochę > podchodują i okaże się że ma jakieś wady to co? skazane na > likwidację? Skazane, ale przez naturę, nie człowieka. Mrozaczek z wadami i tak by się nie zagnieździł lub by się ciąża nie utrzymała. Są rodzice, którzy żądają transferu wszystkich przygotowanych zarodków, jakaś para, chyba z wawy, ma już piątkę dzieci z in vitro, bo zdecydowali się dać życie wszystkim swoim potencjalnym dzieciom. Zgoda, że in vitro jest trudne moralnie. Dlatego po długich i głębokich przemyśleniach oraz poczytaniu tu i ówdzie jestem skłonna uznać, że dopiero po zagnieżdżeniu można mówić o potencjalnym człowieku. Bo jakby takiego momentu za początek życia nie uznać, to trzeba by się wtedy pochylać nad każdą krwią z okresu i nad każdym plemnikiem, któremu nie dane było zapłodnić. Trzeba by uznać, że i przy naturalnym zapłodnieniu doszło do powstania życia kosztem braci i sióstr - owych milionów niewykorzystanych plemników. Dla porządku dodam, że ja akurat na in vitro nigdy bym się nie zdecydowała, ale decyzja ta nie nic wspólnego ze względami moralnymi. Cieszę się z każdej informacji, że się komuś udało mieć dziecko z takiego zapłodnienia i życzę powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
azzurrina Re: brawooooo 17.01.08, 14:59 chanuta czy wiesz, że dla Kościoła nawet normalna inseminacja - choćby i nasieniem męża - jest niedopuszczalna? Co Ty wiesz o Kościele? Jeśli chodzi o to czy "mrozaczek" sie przyjmie - to jak napisała koleżanka, kwestia przypadku. W trakcie zwykłych stosunków tez zapładniają sie jajeczka a mimo to cześć zarodków się nie zagnieżdża. Szansa na normalną ciążę 2 zdrowych ludzi kochających sie w dni płodne to chyba około 30%. Tyle co przy in vitro. Często normalnie dochodzi też do samoistnych poronień o których kobiety nawet nie wiedzą bo ciąża kończy się około 4-5 tygodnia czyli jakieś 2 tygodnie po zapłodnieniu - razem z miesiączką...Jak przy in vitro. Jeśli jednak ktoś jest szczególnie wrażliwy moralnie może zapłodnić tylko 1-2-3 komórki i tyle zarodków przyjąć ile sie uda w ten sposób otrzymać. Żadnych "mrozaków" jeśli ktoś sobie nie życzy. Ale jeśli sobie życzy to jakim prawem mu to narzucać, szczególnie, że in vitro nie jest refundowane? A tak dla Twojej wiadomości - po 3 nieudanych transferach świeżych zarodków jestem w 8 mc dzięki podaniu "mrozaka". Zostało nam 8 "uśpionych" zarodków - jeśli okoliczności będą sprzyjające mamy nadzieję, że postaramy sie o kolejne dziecko za 2 lata. Jeśli nie - rozważymy kwestię oddania tych zarodków do "adopcji". Zresztą - dla mnie to nie są jeszcze istnienia ludzkie (podobnie jak sperma czy jajeczko). To zbiór 4-6 komórek, potencjalnie mogących się dalej rozwinąć. I tylko tyle i aż tyle. Po prostu mam inny światopogląd. Odpowiedz Link Zgłoś
manus2 Re: brawooooo 17.01.08, 16:26 jestem mamą 2 letniej dziewczynki. Przeszłam 3 in vitro (transfery świeżych zarodków i mrozaczków). Ostatni z kilku mrozaczków przyjął się i efektem jest moja córcia. Aktywnie walczę o szacunek dla Pan starających się o dziecko różnymi metodami. Zaangażowałam się, bo wiem, że nie wszystkie pary są silne przetrwać te nagonki i dziwne spojrzenia ludzi, którzy o staraniach o dziecko nie mają bladego pojęcia. Dla mnie jednak zarodek jest już człowiekiem. Komórka jajowa nie i plemnik też nie, ale dlaczego nie możemy się zgodzić z tym, że zafrodek jest człowiekiem? Przecież to my, pary walczące mamy największy szacunek do zarodków. Nie politycy czy kosciól. Piszę bo chciałabym aby w naszym poplątanym Państwie coś drgnęło w sprawie leczenia niepłodności. Jeśli zgodzimy się (jako osoby najbliższe tematowi) na określenie zarodka - człowiekiem, pierwszy krok będzie już za nami. Będzie można rozmawiać o szczegółach wspomagania leczenia etc. Teraz rozmowy grzęzną na kłótniach kiedy człowiek staje się człowiekiem. Trzymajcie się, Manus2 Odpowiedz Link Zgłoś
azzurrina Re: brawooooo 17.01.08, 16:38 Możemy sie nie zgadzać bo - mama nadzieję - żyjemy w wolnym kraju To są różnice światopoglądowe, nierozstrzygalne - dlatego ta dyskusja - czy zarodek to człowiek - ma marne szanse powodzenia. Więc moim zdaniem nie warto jej rozpętywać. Bo zaraz ktoś powie, że człowiek to dopiero po 12 tc (w końcu w większości cywilizowanych państw świata taki zapis obowiązuje i jest pozwolenie na aborcję) a potem odezwie sie buddysta i powie, że życie zaczyna sie z pierwszym oddechem itd. Co nie zmienia faktu, ze zarodki należy odpowiednio traktować, przechowywać, nie zgodziłabym sie tez nigdy na eksperymenty na nich - bo to dla mnie potencjalnie a dla innych w pełni człowiek. I tu się chyba zgodzimy? Odpowiedz Link Zgłoś
ninoczke Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 17.01.08, 17:41 Dla mnie zarodek, to już człowiek. Ale w in vito nie widzę nic złego. Dzięki tej metodzie mam synka-mrozaczka. Jego pojawienie się na świecie jest największym dobrem, jakie mnie spotkało. Zanim mój synek postanowił się "zagnieździć" przeszłam 4 transfery (w tym 3 crio). 17 zarodków nie chciało z nami zostać, w tym jeden obumarł w 8 tygodniu ciąży. Nad każdym z nich płakałam, ale wiem, że takie jest prawo natury. Nie miałam na to żadnego wpływu, gdyby te same zarodki, w tym samym czasie powstały w sposób naturalny, też nie poszłoby do ciąży. Dla mnie porównywanie in vitro z aborcją jest jawnym nadużyciem i nieznajomością tematu. Kościół powienien dawać wsparcie niepłodnym parą, ale ja takiego wsparcia niestety nigdy nie otrzymałam. Odpowiedz Link Zgłoś
manus2 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 18.01.08, 16:42 No i własnie o to mi chodzi. Nie spierajmy się kiedy człowiek staje się człowiekiem, bo to obecnie pochłania najwięcej energii, tylko przejdźmy do kolejnego etapu. Konstruktywnej dyskusji co i jak można zrobić by pomóc niepłodnym parom. Odpowiedz Link Zgłoś
chanuta Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 20.01.08, 20:45 wbrew pozorom od odpowiedzi na pytanie "czy to już człowiek" zależy wszystko i nie zgadzam się, że jest to kwestia światopoglądu. to raczej kwestia rzetelnego podejścia do genetyki. wszystkie istoty ludzkie mają w komórkach, w genach zapisane, że są ludźmi, i jeśli jakikolwiek rzetelny lekarz obejrzy człowieka pod mikroskopem, nieważne czy będzie miał (ten człowiek) dwa dni od poczęcia czy trzydzieści lat - będzie wiadomo, że to jest komórka człowieka, nie małpy, świnki czy innego borostwora. nieważne czy się zagnieździ, czy się urodzi, czy dożyje późnej starości czy zginie w wypadku samochodowym - ecce homo! i już, nie kombinujmy w którym to dniu tygodniu, miesiącu... czy jak ma wady, zespół Downa czy inne niewiadomo co, to czy wart jest zagnieżdżenia, czy nie... człowiek i kropka i traktujmy go jak człowieka... a nie wiem, czy własne dziecko powinniśmy zostawiać zamrożone w poczekalni na niewiadomo ile i mówić o nim, że może je kiedyś weźmiemy, albo oddamy do adopcji... a z innej beczki - jeśli chodzi o pomoc niepłodnym parom: istnieje w Stanach i nie tylko, taki cały medyczny system wspomagania par niepłodnych - NaProtechnology, spolszczone - naprotechnologia. Skuteczność ma około 70% i polega na dokładnym zdiagnozowaniu problemu niepłodności i wyleczeniu. niby nic nowego.. diagnostyka jednak trwa dość długo, bo kobitka musi poznać metody rozpoznawania płodności i zebrać ileś tam cykli, żeby móc dostarczyć informacje lekarzowi. No i potem na tej podstawie wyznaczają etapy leczenia. Mam w domu taki grubaśny podręcznik, in english oczywiście, gdzie są dokładne wskazówki dla lekarzy łącznie ze zdjęciami i pzrewodnikiem jak operować jakieś tam różne sensacje. system jest sensowny, skuteczniejszy niż in vitro i tańszy - ale w Polsce jakoś niewiele osób się nim interesuje, nawet nasze państwo, które tak się ostatnio troszczy o niepłodne pary i chce refundować in vitro. któż wie dlaczego? Ja podejrzewam, ze in vitro to niezły kawałek chleba... W każdym razie naprotechnologia powstała w Pope Paul VI Institute for the Study of Human Reproduction w Omaha (Nebrasca). Dla nie ingliszmenów - w instytucie Pawła VI, papieża Kościoła Katolickiego. To taki cieniutki głosik w kwestii - co Kościół dla nas robi... robi, robi, ale nikt wam kochane o tym nie powie, bo in vitro to grube pieniądze, które kuszą lekarzy... pozdrawiam nadal ciepło, wiosna tuż tuż! Odpowiedz Link Zgłoś
martucha90 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 20.01.08, 21:25 Masz sporo racji (np. że in vitro jest drogie i lekarze na nim zarabiają albo że dobra diagnoza to jest to) i przekonania, które potrafisz uzasadnić. Cała reszta Twojego postu jest tylko powierzchowną gadaniną, w której mieszasz wszystko z wszystkim, Polskę z Ameryką, kościół katolicki w Polsce w instytutem imienia jakiegoś tam papieża, leczenie niepłodności z insynuacjami nt. lekarzy... Sytuacja natomiast jest taka, że w Polsce kobieta, która ma problem z rozrodem i nie ma rozterek moralnych podobnych do Twoich w sprawie zabiegu dozwolonego prawnie, musi leczyć się prywatnie, czyli za b. duże pieniądze. I ta kobieta miała przez chwilę szansę na refundację, ale ją straciła m.in. z powodu stanowiska kościoła katolickiego w Polsce. Więc czuje żal, rozgorycznie, zawód - zupełnie uzasadnione. Odpowiedz Link Zgłoś
majka-live Re: Droga Chanuto 20.01.08, 21:28 Serdecznie gratuluje,ze masz taki podrecznik "in english oczywiscie" studiuj go dokladnie, bo ja np znam doskonale swoj organizm i wiem z dokladnoscia co do godziny kiedy mam owulacje. I co z tego???? Moj maz ma problem, a tego niestety nie da sie leczyc( w jego przypadku). Moze w Twojej ksiazce " in english oczywiscie" maja jakas rade? Chetnie skorzystam, bo mam za soba nieudane in vitro po ponad 2 latach leczenia i operacjach "roznych sensacji" Teraz zbieram na drugie, a co mi tam lubie napychac kieszenie lekarzom, przynajmniej cos robia dla mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
wiewiorka76 Re: Droga Chanuto 20.01.08, 23:26 Droga Chanuto, albo guzik wiesz, albo prezentujesz sposób myślenia w stylu "zawsze baba winna". A u nas podobnie jak u Majki problem leży po stronie męża, a ja swoje cykle znam doskonale. I co na to mówi Twoja mądra księga z Hameryki? I w dalszym ciągu upieram się, że kościół jedynie potępia ludzi zmagających z problemem niepłodności i spycha ich na margines. I proszę, nie szpanuj angielszczyzną, sama miałam przez wiele lat wykłady na studiach po ang. i nie widzę powodu, żeby się tym chwalić. Już lepiej ciesz się nadchodzącą wiosną, zamiast wypisywać bzdety. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
magdamajewski Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 21.01.08, 01:05 jako weteranka leczenia zaciekawiona naprotechnoloy poczytalam o niej troche na necie (in english oczywiscie) i sie strasznie usmialam. Bo to nic innego jak podstawowa diagnostyka, ktora KAZDA leczaca sie para przechodzi. Mierzenie temperatury, badania hormonow, badania nasienia toc to podstawa KAZDEGO leczenia. Myslisz ze para idzie do lekarza i od razu startuja do ivf? Wiesz ile badani jest potrzebnych zeby podejsc do ivf?? No it te proponowane metody leczenia, he he he. Dla twojej informacji to sa praktycznie standardowe procedury stosowane w klinikach nieplodnosc: vitamins to enhance mucus production medications to enhance mucus production laser treatment for endometriosis natural hormonal support for the menstrual cycle medications to induce ovulation transcervical balloon tublplasty corrective surgery on the uterus or tubes Dodam jeszcze ze pary ktore decyduja sie na ivf nie robia tego z wlasnego widzimisie, decyduja sie na to po latach walki i stosowania wyzej wymienionych metody leczenia, ktore niestety nie przyniosly oczekiwanych skutkow. nazywaja to bardzo czesto katolicka metoda leczenia nieplodosnic. Aha, powiedz mi jeszcze skoro kosciol tak zawziecie walczy o embirony ktore nazywa zyciem nie chce pochowac 7-10 obumarlego plodu? Odpowiedz Link Zgłoś
chanuta Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 21.01.08, 08:57 znam niejednego lekarza, który badanie pary zglaszającej sie po roku nieudanych prób najpierw robił laparoskopię - tak na wszelki wypadek, a potem badania na poziomy hormonów... albo uczył obserwacji cyklu przy pomocy mierzenia temaperatury pod pachą... albo rzeczywiście stwierdzał, że po roku starań to już najwyższy czas podjąć decyzje o in vitro... więc dajcie spokój, lekarze są różni i nie wmawiajcie mi, że kasa którą placicie za in vitro nie jest pokusą i że wszyscy lekarze w Polsce to anioły medycyny ratujące wasze rozdarte serca i niepłodne organizmy... co do naprotechnologii to nie pisałam, że to absolutna nowość i niezawodne diagnozowanie owulacji z fusów, proszę hamować z pluciem i czytać uważniej. napisałam o tym, bo przedsięwzięciu patronuje Kościół Katolicki, który jak dobrze wiecie ma tez swoje oddziały w Polsce więc coś ten Kościół robi, tylko tak sie składa, że nie jest to in vitro w związku z czym zapewne należy się z tego usmiać, niezależnie od tego czy jest skuteczne czy nie... i nadal narzekać na tych czarnych, których nikt nie słucha, ale jakoś wszystkim przeszkadzają.. a co do refundacji to jestem absolutnie przeciw refundacji in vitro, bo jestem przeciwna refundowaniu czegokolwiek przez państwo. skończyłam można się zacząć niezgadzać Odpowiedz Link Zgłoś
martucha90 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 21.01.08, 09:40 chanuta napisała: > znam niejednego lekarza, który badanie pary zglaszającej sie po > roku nieudanych prób najpierw robił laparoskopię - tak na wszelki > wypadek, a potem badania na poziomy hormonów... albo uczył > obserwacji cyklu przy pomocy mierzenia temaperatury pod pachą... > albo rzeczywiście stwierdzał, że po roku starań to już najwyższy > czas podjąć decyzje o in vitro... Znasz niejednego, to ilu - kilku? A może tylko takie informacje wyłuskujesz, bo takie pasują Ci do tezy. No chyba że jesteś pechowcem, który trafia na samych debili. W rzeczywistości - przesadzasz po prostu. Środowisko lekarskie nie jest ani czarne, ani białe. Różnie bywa, na różnych lekarzy się trafia. > więc dajcie spokój, lekarze są > różni i nie wmawiajcie mi, że kasa którą placicie za in vitro nie > jest pokusą i że wszyscy lekarze w Polsce to anioły medycyny > ratujące wasze rozdarte serca i niepłodne organizmy... Przesadzasz, a wmiawiasz przesadę innym. Uogólnianie w dyskusji do niczego nie prowadzi, nikt nie pisał o lekarzach-aniołach. > co do naprotechnologii to nie pisałam, że to absolutna nowość i > niezawodne diagnozowanie owulacji z fusów, proszę hamować > z pluciem > i czytać uważniej. napisałam o tym, bo przedsięwzięciu patronuje > Kościół Katolicki, który jak dobrze wiecie ma tez swoje oddziały w > Polsce więc coś ten Kościół robi Co ma piernik do wiatraka. To że tamten istytut jest imienia jakiegoś papieża to nie znaczy, że ma to jakikolwiek związek z kościołem katolickim w Polsce. Nie kojarz tak wszystkiego z wszystkim, to jałowe. > jest to in vitro w związku z czym zapewne należy się z tego > usmiać, niezależnie od tego czy jest skuteczne czy nie... i nadal > narzekać na tych czarnych, których nikt nie słucha, ale jakoś > wszystkim przeszkadzają.. Nie przeczytałaś zarzutów, czy uparłaś się je bagatelizować? Dziewczyna napisała, że diagnostyka, o której mówiłaś, w Polsce jest, że to podstawa, nic nowego. W Polsce też się diagnozuje. Jestem na forach niepłodnościowych od dawna, tu w Polsce zaczyna się od monitoringu owulacji, od badania hormonów, od badania nasienia mężczyzny, nie od laparo. Ty trafiałaś na lekarzy kretynów czy wyłudzaczy, może to i prawda, może uogólnienie pod tezę na potrzeby tej rozmowy, ale inne nie trafiają. JA w prywatnej klinice, która słynie w okolicy z wyciągania pieniędzy , nie trafiłam na takich kretynów. Wyobraź sobie, zaczęli od diagnostyki i przyhamowali moje parcie do hsg "już teraz zaraz", choć kosztuje u nich kilkaset złotych, zalecając najpierw inne - o zgrozo, tańsze lub darmowe - diagnozowanie. > a co do refundacji to jestem absolutnie przeciw refundacji in > vitro, bo jestem przeciwna refundowaniu czegokolwiek przez > państwo. Ty jesteś przeciw, inni są za. Może tak być, Twój głos też jest ważny, a przede wszystkim mógłby być interesujący, gdyby nie to, że spłaszczasz dyskusję czarno-białym uogólnianiem i bzdurnymi wstawkami o Ameryce. Jesteśmy w Polsce. Jak coś wiesz o leczeniu niepłodności w Polsce, to się z nami ową wiedzą podziel. Pozdrowienia M. Odpowiedz Link Zgłoś
azzurrina Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 21.01.08, 11:20 chanuta w każdej klinice najpierw MUSISZ przejść serię szczegółowych badań określających problem a dopiero potem proponuje się leczenie. Same te badania kosztują często z wizytami ładnych kilka tysięcy. Dopiero na ich podstawie podejmuje sie decyzje o leczeniu. Jeśli już mowa o wyciąganiu pieniędzy, to wierz mi najwięcej kliniki wyciągają właśnie z tego wczesnego diagnozowania, masy analiz, inseminacji itd. Najlepszym przykładem jesteśmy my z mężem. On po urazie kręgosłupa - więc plemniki muszą pochodzić z biopsji co jest równoznaczne z koniecznością in vitro icsi. Żadna inna możliwość nie wchodzi w grę - nawet inseminacja. Mimo to my też musieliśmy wykonać wszystkie badania (moje hormony, nasze kariotypy i kilkadziesiąt innych badań), mimo że diagnoza była JUŻ postawiona. Tak wiec wnioski tej "nauki" kościelnej o leczeniu płodności odnoszą sie do NICZEGO. To dopiero jest wyciąganie kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
magdamajewski Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 21.01.08, 14:57 a mnie sie wydaje ze albo trafilas do lekarza, ktory szkole medyczna skonczyl korenspondencyjnie albo o leczenie nieplodnosci nie masz zielonego pojecia. na szczescie mieszkam w kraju gdzie glosy ludzi jak ty sie nie licza i ivf jest czesciowo (lub w calosci) oplacane przez ubezpieczalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
chanuta Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 22.01.08, 09:52 magdamajewski napisała: > a mnie sie wydaje ze albo trafilas do lekarza, ktory szkole medyczna > skonczyl korenspondencyjnie albo o leczenie nieplodnosci nie masz > zielonego pojecia. > na szczescie mieszkam w kraju gdzie glosy ludzi jak ty sie nie licza > i ivf jest czesciowo (lub w calosci) oplacane przez ubezpieczalnie. no jak sie ludzie ubezpieczają prywatnie, to niech im refundują nawet przeszczepianie nosa na pośladki, nie ma sprawy. Ale dlaczego wszyscy podatnicy mieliby w tym brać udział? ja jestem za uwolnieniem słuzby zdrowia od przymusu ubezpieczeń w NFZ, a tym samym od refundowania z budżetu leków, szpitali i in vitro też. Wolałabym sobie wybrać ubezpieczyciela i zawrzeć z nim umowe która mi mniej więcej przynajmniej odpowiada... to jest normalne moim zdaniem. A inna sprawa, ze skoro w naszym państwie zyje jednak za dwadzieścia procent katolików, to dlaczego oni mieliby składać się na zbiegi, które są dla nich moralnie niedopuszczalne? Odpowiedz Link Zgłoś
chanuta Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 22.01.08, 09:44 martuchno, ty czytasz tylko między wierszami, czy też czasem jednak przyswajasz treści napisane czarno na białym? NIE piszę, że lekarze ogólnie to debile i nie twierdzę że spotykałam samych niedouczonych kretynów. polemizuję z twierdzeniem, że "lekarze to dla nas coś robią a Kościół Katolicki nas tylko potępia". Lekarze są różni, a zanim para trafi do którejś z tych cudownych klinik, zazwyczaj chodzi do przeciętnego ginekologa... i trafia różnie, co już pisałam, ale jakoś to do ciebie nie dotarło... a Kościół jednak coś robi... nie wiem dlaczego uważasz, ze z Ameryki do nas jest tak cholernie daleko, że nie warto o tym wspominać. ja właśnie z zadowoleniem obserwuję, jak te hamerykańskie pomysły chcą wejśc do Polski i kibicuję z całego serca. Tym bardziej, że Kościół w tym jednak maczał palce, nie bede ci cytować wiekopomnych dzieł, bo znowu wiesz, będę szpaner, a przecież niejedna miała wykłady na studiach i takie tam tere fere. Jak nie wierzysz, że Papież Paweł VI i jakiś tam ten instytut ma coś wspólnego z Kościołem w Polsce, to znaczy, ze w ogóle niewiele wiesz jak funkcjonuje Kościół i już. Jedyne co cię interesuje, to to żeby Kościół pobłogosławił to co robisz ty, albo przynajmniej zamilknął na wieki, jako ostoja ciemnogrodu i zacofania. Powtórzę - nie stwierdziłam, że to naprotechnologia wymyśliła diagnostykę i że tylko tam porządnie to robią. To był przykład na to, że Kościół coś robi - może jak to kolejny raz napisze to pojmiesz co chcę przekazać. Cieszę się że ci którzy Kościoła chcą słuchać, będą może mieli wkrótce w też w Polsce, jakąś alternatywę dla klinik in vitro. W Hameryce napro jest skuteczniejsza... i tańsza... mam nadzieję, ze to sprawdzi się u nas. No i jeszcze - Ten wątek nie jest stricte na temat leczenia niepłodności w Polsce, tylko na temat "biskupom mówimy nie" - więc ja nie będę schodzić off topic. Jak bym chciała zaszpanować swoją wiedzą na temat in vitro w Polsce to pisałabym gdzie indziej Tu wlazłam żeby wsadzić szpilę, kija w mrowisko, i pokazać zacietrzewionym bojowniczkom, że są ludzie którzy myślą inaczej i mają też coś do powiedzenia - na przyklad stanowcze tak biskupom, papieżom i wszystkim katolikom ciemnogrodzianom Odpowiedz Link Zgłoś
majka-live Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 22.01.08, 10:35 No wlasnie to jest watek" biskupowi Zycinskiemu i innym nie", wiec po co wtykasz tu swoj nochal????? i opisujesz jakies bzdety nie na temat!!!!!! I jakiego kija w mrowisko wkladasz he he? Gdybys miala jakies madre argumenty to moze ktos by sie zastanowil... Nie wysilaj sie tak PLEASE!!!!!( o udalo mi sie in english)!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
martucha90 Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 22.01.08, 11:01 chanuta napisała: > martuchno, ty czytasz tylko między wierszami, czy też czasem > jednak przyswajasz treści napisane czarno na białym? Sobie postaw taki zarzut, bo w ogóle nie czytasz, co piszą inni. Jak już chciałaś sie zwrócić wprost do mnie, to mogłaś przeczytać dokładnie te posty które napisałam. Np. tu klepiesz bez sensu jeśli chodzi o mnie: > Jedyne co cię interesuje, to to żeby Kościół pobłogosławił to co > robisz ty, albo przynajmniej zamilknął na wieki, jako ostoja > ciemnogrodu i zacofania. Po pierwsze, nie chcę, żeby Kosciół błogosławił to, co robię, napisałam wyżej - olać, co mówi Kościół i że dziwię się tym, co się nim przejmują. Czyżbyś "nie przyswoiła tych treści napisanych czarno na białym"? Po drugie, jakby mi zależało, to bym się własnie cieszyła z błogosławieństwa Kościoła - przecież ja się staram naturalnie o dziecko i jestem przeciw in vitro w swoim przypadku - czyżbyś "nie przyswoiła treści napisanych czarno na białym"? > a Kościół jednak coś robi... nie wiem dlaczego uważasz, ze z > Ameryki do nas jest tak cholernie daleko, że nie warto o tym > wspominać. ja właśnie z zadowoleniem obserwuję, jak te > hamerykańskie pomysły chcą wejśc do Polski i kibicuję z całego > serca. Jeśli chodzi o logikę dyskusji, to jesteś chyba niereformowalna. Rozmawiamy o in vitro i o tym, co sądzimy o zdaniu biskupów na ten temat i o wtrącaniu się ich do polityki, dyktowaniu, co refundować a czego nie. Twoje wstawki o Ameryce i naprotechnologii są każdej wchodzącej tu na forum w sprawie in vitro kobiecie psu na budę. One mają nierzadko grubo po trzydziestce i na Twoją zachętę do kibicowania zalążkom tego projektu w Polsce jedyne co mogą odpowiedzieć, to - nie mam czasu. Zważ też, że kobiety podchodzące do in vitro przeszły juz wiele lat badań, zabiegów, prób itp. i ich wiedza przy Twojej jest ogromna, więc trochę pokory. Bo to, że się obczytałaś w amerykańskiej książce i że Ci ona zaimponowała, to doprawdy śmieszne dotknięcie tematu przy wiedzy kobiety, która walczy o swoją sprawę, o swoje życie, o życie swojej rodziny i jest dla tej sprawy skłonna przewertować wiele źródeł, pójść do wielu lekarzy, godzinami ślęczeć na forach, jeździć do odległych miast itd. itp. Latami. I taka kobieta - gdy czas ucieka - czuje, że musi się chwycić tego, co realne, co dostępne w Polsce. Zalążki naprotechnologii w Polsce im podsuwasz? I jeszcze się dziwisz, że nie dziękują? Pomyśl trochę, chanuto. Odpowiedz Link Zgłoś
chanuta Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 22.01.08, 20:52 no i przepraszam za przekręcenie twojego nicka martucho, wybacz, NIEDOCZYTAŁAM Odpowiedz Link Zgłoś
siabaska stanowcze NIE biskupom, 22.01.08, 11:28 Ja nie rozumiem jednego: dlaczego Kościół chce wpływać na ustanawianie przepisów prawnych dotyczących wszystkich Polaków. Czy Polak = katolik? Chyba nie każdy. Rolą Kościoła powinno być takie ukształtowanie człowieka żeby każdy sam podejmował decyzje zgodnie z własnym sumieniem, i wtedy problem in Vitro by nie istniał, bo Katolik pokornie by przyjął to co na niego zesłano czyli niepłodność. Nie wiem czego Kościół się tak obawia, czy tak samo hałaśliwie protestuje np. przeciw wysyłaniu rzołnierzy na wojnę z misją pokojową ale w pełnym uzbrojeniu? Z Chanutą warto podyskutować, może spopróbuje nie tylko wierzyć ale takze myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
chanuta Re: stanowcze NIE biskupom, 22.01.08, 20:48 uch, walka idzie na noże a raczej na ilość wykrzykników, stężenie emocji na centymetr kwadratowy tekstu rośnie martuchno - nie dogadamy się bo nie umiesz czytać, co ja piszę, nie będę tego po raz kolejny tłumaczyć, bo mogłoby się zrobić raczej nudno, pozostanę niezrozumiana i w kącie z tego powodu będę chlipać cichutko... siabasko - już to wyżej pisałam - dlaczego te dwadzieścia procent katolików w Polsce miałoby poświęcać część swoich ciężko zarobionych pieniędzy na zabieg, który jest dla nich moralnie niedopuszczalny? Kościół nie podpala klinik in vitro zdaje się, ale protestuje przeciwko wydawaniu budźetowych pieniędzy na taki właśnie a nie inny cel - i ma rację. Nie jest to zabieg ratujący życie przecież. Więc dlaczego wszyscy jak jeden mąż mamy się na to składać? katolicy i niekatolicy? tobie nikt nie broni iść do kliniki - ale nie każ innym dopłacać do twoich wyborów. Odpowiedz Link Zgłoś
majka-live Re: stanowcze NIE biskupom, 22.01.08, 21:50 Chanuto mam wrazenie, ze Ty nie placisz podatkow tylko datki na koscielna tace. Dawaj ile mozesz . Z kazda zlotowka jestes blizej nieba hehehe. Przeciez in vitro narazie nie jest refundowane wiec spokojnie, nie denerwuj sie tak, bo w nerwice wpadniesz. Wiadomo,ze Kosciol woli przeznaczyc kase na inne cele... Wszystko obluda i falsz! Odpowiedz Link Zgłoś
dobdob0106 Re: stanowcze NIE biskupom, 23.01.08, 11:21 Tak juz niestety jest, że płacimy podatki, składki itd. i państwo nie pyta indywidualnie każdego z nas na co je wydawać. Myślisz, że mnie się podoba , że płacę co miesiąc systematycznie a jak potrzebuję do lekarza ( w związku z moją niepłdnością ) to muszę zapłacić , a moje składki idą na jakichś pijaków , czy inne cele , które niekoniecznie mi się podobają. Uważam , że skoro niepłodność jest chorobą to trzeba ją leczyć , każdymi dostepnymi metodami. Wolałabym nie mieć tego problemu i nie korzystać z państwowych pieniedzy, pewnie wszyscy chorzy na choroby zagrazające życiu i mniej poważne, ale potrzebujący usług medycznch woleliby , nie mieć takiej konieczności. Takie obruszanie się na refundowanie invitro, dla mnie to tak samo jakbym potepiała np. protezę oka dla kogoś kto ma dwa, w końcu jego życie nie jest zagrożone. Sama jestem po nieudanym invitro, mam mieszane uczucia, nie zdecydowałam się na następne , ale daleka jestem od oceniania kobiet , które podchodzą po kilka razy, albo nie podchodzą wogóle , to ich sprawa, ich życie i nikt nie ma prawa ich oceniać a tym bardziej zarzucać wyrafinowanej aborcji itd. Dajcie na luz , moze więcej wyrozumiałości dla cudzych wyborów. Odpowiedz Link Zgłoś
siabaska Re: stanowcze NIE biskupom, 23.01.08, 12:08 > siabasko - już to wyżej pisałam - dlaczego te dwadzieścia procent > katolików w Polsce miałoby poświęcać część swoich ciężko zarobionych > pieniędzy na zabieg, który jest dla nich moralnie niedopuszczalny? > Kościół nie podpala klinik in vitro zdaje się, ale protestuje > przeciwko wydawaniu budźetowych pieniędzy na taki właśnie a nie inny > cel - i ma rację Jeśli protestujesz ty - nie ma sprawy, każdemu wolno protestować, ale jeżeli wypowiada się ktoś jako przedstawiciel Kościoła, to ma to zupełnie inny wymiar. Co klecha ma do pieniędzy podatników? Ahaaa..., w tym wszystkim o pieniądze chodziło, a nie o moralność. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna26 Re: stanowcze NIE biskupom, 25.01.08, 11:15 Kościół ma prawo i obowiązek wypowiadać się na temat prawodawstwa w swoim kraju. Tak jak np. miałby obowiązek protestować, gdyby zalegalizowano kradzieże, rozboje, morderstwa itd. Wygodnie jest zwalić wszystko na Kościół i powiedzieć, że to przez ten wstrętny KK nie mamy refundacji in vitro. A prawda jest taka, że rząd wycofał się ze swoich obietnic niezależnie od tego, co mówili przedswiciele kościoła. Czytałyście projekt ustawy o koszyku płatnych usług medycznych? To na razie tylko projekt, ale zapewne przejdzie. Oprócz in vitro jest tam też np. leczenie ciężkich oparzeń. Cała długa lista płatnych usług medycznych - także tych ratujących życie. Więc nie gadajcie głupot, że głos Kościoła cokolwiek tu zmienił. Stanowisko Kościoła jest akurat w tej kwestii niezmienne od lat. Nie ma się co dziwić, że protestuje przeciw finansowaniu przez państwo czegoś, co uważa za moralnie naganne. Od początku było wiadomo, że to nie porzejdzie. Tylko może wy nie chciałyście tego dostrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
zuza1978 Re: stanowcze NIE biskupom, 25.01.08, 11:26 Kościół ma prawo się wypowiadać, tak? ale czy w taki sposób? www.ewangelizacja.pl/bp-stefanek-in-vitro-to-zbrodnicza-konkurencja/ Odpowiedz Link Zgłoś
majka-live Re: stanowcze NIE biskupom, 25.01.08, 12:02 No wlasnie, przeciez to co jest w tym materiale to straszliwe bzdury i klamstwa. Wychodzi na to dziewczyny, ze jestesmy morderczyniami!!!! Jejku jak ich nie rusza sumienie wypisujac takie brednie!!!!! Niestety MOHERY i INNE Takie tam... w to wszystko wierza! SMUTNE! Szkoda mi tych nieszczesliwych ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
martucha90 Re: stanowcze NIE biskupom, 25.01.08, 13:38 > Hierarcha dobitnie podkreśla, że in vitro jest zabijaniem > "kilkorga po to, żeby żyło jedno". Nikt tu nikogo nie zabija. "Zabija po to, by..."? Zabić kogoś w celu przytrzymania przy życiu kogoś innego? - oni naprawdę tak myślą? Może trzeba by im wyjaśnić, jak przebiega procedura in vitro. > Co zrobić, gdy dziecko uświadomi sobie, że po to, aby żyło, > wymordowano kilkoro jego braci i sióstr, lub że jego brat jest > zamrożony w zapasach magazynów zapłodnionych zarodków? Nikogo nie zamordowano. On nie wie, co to jest morderstwo? > Hierarcha twierdzi, że skutkiem zabiegu są reperkusje psychiczne > i społeczne u tych dzieci, które narodzą się ze sztucznego > zapłodnienia. Są, zgadza się, ale po czym nie ma reperkusji psychicznych... Po rozwodach rodziców, porzuceniach, biciu, śmierci babci, zaginięciu psa, wyprowadzce ukochanej koleżanki, przebytej chorobie... itp. itd. Pod kloszem dziecka nie wychowasz. > Metodę in vitro nazywa procederem bezlitosnego niszczenia > nadliczbowych dzieci. Nikt nie niszczy prawidłowych zarodków. Nieprawidłowe sam obumierają. > Zabieg in vitro nazywa rodzajem wyrafinowanej aborcji, bo przy > każdej próbie sztucznego zapłodnienia giną embriony. Każdy zabieg in vitro ma na celu stworzenie życia, nie aborcję płodu. Coś im się pomyliło. No to sobie podyskutowałam z biskupami Oczywiście wiem, że nie było warto. Odpowiedz Link Zgłoś
mystiees Re: stanowcze NIE biskupom, 25.01.08, 23:44 chanuta napisała: > dlaczego te dwadzieścia procent > katolików w Polsce miałoby poświęcać część swoich ciężko zarobionych > pieniędzy na zabieg, który jest dla nich moralnie niedopuszczalny? z tego samego powodu, dla którego niewierzący w Polsce muszą poświęcać swoje ciężko zarobione pieniądze na utrzymanie KK i np. pensje klechów w szkołach, choć instytucja ta jest im kompletnie obca i doskonale zbędna do szczęśliwego życia. Twój kościół każde mi do ciebie i Twojej wspólnoty dopłacać, z moich podatków utrzymywany jest KK w PL i jakoś tejże instytucji moje ciężko zarobione, ateistyczne pieniądze non olet. Why? Polska paranoja - jakaś wspólnota religijna sprzeciwia się finansowemu wsparciu leczenia c.h.o.r.o.b.y. Odpowiedz Link Zgłoś
mystiees Re: biskupowi Życimskimu i innym nie 25.01.08, 23:50 chanuta napisała: taki cieniutki głosik w kwestii - co Kościół dla nas robi... > robi, robi tym gorzej dla leczących:p czekamy z niecierpliwością na zrodzone w Pope Institute metody leczenia niedrożnych jajowodów czy azoospermii u facetów metodą wnikliwej obserwacji cyklu miesiączkowego kobiety Odpowiedz Link Zgłoś