Dodaj do ulubionych

do statystyki. Nie udalo sie

IP: *.dialin.hansenet.de 23.11.03, 21:09
piszac to slowo "nie udalo sie" to mnie przeraza. mialam druga inseminacje 8
listopada i dzisiaj sie dowiedzialam, ze nic z tego. dziewczyny jak dac
sobie z tym rade, nastepny miesiac przedemna. czy ktoras korzystala z porad
u psychologa bo ja mysle ze tego potrzebuje ale niewiem czy to dobry pomysl.
Obserwuj wątek
    • Gość: vikas Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.11.03, 23:10
      Ten temat i ten problem dość długo
      we mnie tkwił.Po prawie dwóch latach starań
      i po 1 mnieudanej iui powiedziałam dość!
      w sumie jakieś dwa miesiące dojrzewałam
      żeby dać sobie spokój i olać temat.
      Teraz może się udało(na nic nie liczę)
      bo brałam proszki stymulujące bez kontroli,
      a przytulałam się na maxa i z czystej
      przyjemności.Życzę CI powodzenia!!!!!!!!!!!
      Uda się!!!!!!!!!!Głowa do góry!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: x14 Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.dialin.hansenet.de 24.11.03, 17:41
        dzieki, ja wlasnie sie tego boje, ze bedzie to trwalo latami i nic. na tym
        forum czytalam ze jest pelno dziewczyn ktore walcza latami za co je podziwiam.
        ja na moje nieszczescie nastawilam sie ze uda mi sie do 2 razy i niestety
        nie,i juz postanowilam ze 3 raz i robie przerwe, do tego dochodza jeszcze
        koszty ktore mnie mecza. to jest dodatkowa obawa, ze nie bedzie mnie stac na
        to zebym miala dzidziusia. Co masz na mysli "mnieudanej iui" i co do tematu,
        ze sie moze udalo to masz na mysli ciaze?. Pozdrawiam
    • Gość: vikas Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.11.03, 23:13
      Psychologiem jestem sama dla siebie,
      ale jeśli nie dajesz rady to poszukaj
      takiego, który Ci pomoże i podniesie na duchu!
      • Gość: maja Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.bumc.bu.edu 24.11.03, 17:48
        Jezeli czujesz, ze problem Cie przerasta i zaczyna kontrolowac Twoje zycie to
        zdecydowanie polecam terapie. Po dwoch poronieniach i ciazy pozamacicznej
        zdecydowalam sie na terapie, na ktora chodze juz drugi miesiac i czuje, ze
        bardzo mi pomaga. Pomaga mi, ze ktos patrzy na problem z boku i z dystansu,
        pomaga przeanalizowac, przewartosciowac swoje zycie. To nie tylko problem
        nieplodnosci, ale rowniez co i jak to zmienilo nasze zycie, stosunki z
        przyjaciolmi, rodzina, spojrzenie w przyszlosc. Pomaga sie wyciszyc
        psychicznie, zrelaksowac, nie wpadac w to bledne kolo zachodzenia w ciaze co
        miesiac, a potem kolejnego rozczarowania.
        Terapia to nic wstydliwego, chociaz taka stygme ma nadal w naszym
        spoleczenstwie, a przeciez o zdrowie psychiczne trzeba tak samo, a moze nawet
        bardziej dbac niz o fizyczne i od tego sa psycholodzy i psychiatrzy.
        Z wlasnego doswiadczenia mowie, mnie to niezwykle pomaga i nie mam zamiaru
        rezygnowac w najblizszym czasie, nawet jak bede w ciazy, czy urodze dziecko.
        Moj maz rowniez bardzo mnie w tym popiera.
        Musisz znalezc odpowiedniego dla siebie terapeute, ja przeszlam przez dwoch (
        mezczyzni) i zdecydowalam sie ostatecznie na kobiete. Jest madra, ciepla,
        zdystansowana, wnikliwa, analityczna, nieosadzajaca, umiejaca nakierowac i
        wychwycic to, co ja czasami mialam przed oczami, a nie umialam dostrzec.
        Czasami sama werbalizacja wlasnych mysli pomaga, musisz sie uslyszec.

        Zycze powodzenia w staraniach.
        • Gość: x14 Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.dialin.hansenet.de 24.11.03, 18:00
          wielkie dzieki ja mysle tez ze moze to by bylo dobre wyjscie - terapia. jezeli
          nic nie zaczne ze soba robic to malo, ze nizajde w ciäze to jeszcze strace
          meza, nerwy mnie popeostu rozwalaja. ja nie umie poprostu sie z tym pogodzic,
          ze musze o dzidziusia tak walczyc, a najgorsze, ze nie dlugo przestanie mnie
          na to finansowo stac i bede bezradna. pozdrowienia. sorry za pytanie, jak to
          sie stalo, ze poronilas dwa razy-to musi naprawde bolec.-mam na mysli
          psychicznie.
          • Gość: maja Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.bumc.bu.edu 24.11.03, 18:59
            Stracilam 3 ciaze, 2 poronienia i pozamaciczna. Zawsze myslalam, ze niemoznosc
            zajscia w ciaze jest okropna, ale teraz wiem, ze stracenie tego co zostalo dane
            jest jeszcze gorsze.
            Moze ja jestem slaba, ale nie potrafilam sobie z tym poradzic sama, a nie
            chcialam uciekac w antydepresanty jak sugerowal moj lekarz.
            Z drugiej strony nie chce wieszac swojego zycia na kolku z powodu braku
            potomstwa. Chce sie cieszyc zyciem, czerpac z niego to co najcenniejsze
            niezaleznie od okolicznosci i tak staram sie zyc. Planowac wakacje, wyjazdy,
            szukac nowej pracy, a dziecko jak bedzie to bede to uwazala za cos ekstra.
            Po tych stratach nauczylam sie pokory i tego, ze w zyciu nie ma ZADNYCH
            gwarancji i nikt Ci ich nie da. Trzeba jednakze zyc i zyc wartosciowo, zeby nam
            te lata nie pouciekaly.
            Rada mojej terapeutki to tez, zaangazowanie sie w zycie innych i wyjscie spoza
            wlasnego kregu i przestanie skupiania sie tylko na wlasnych problemach.
            Zaczelam od jakiegos czasu pomagac charytatywnie dzieciom z osrodka w
            odrabianiu lekcji i jak wracam pozniej do siebie, do cieplego, przytulnego domu
            i otwartych ramiom wlasnego meza, to mysle, ze przeciez mam wiecej niz o co
            moglam prosic i powinnam byc wdzieczna za to co mam, a nie ubolewac nad tym
            czego nigdy moze miec nie bede i wtedy co? Przestac zyc?
            Sa tez bardzo zle dni, kiedy leje sie morze lez, ale tych dni jest juz mniej
            niz bylo.

            Pozdrawiam serdecznie.
            • Gość: x14 Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.dialin.hansenet.de 26.11.03, 15:49
              naprawde cie podziwiam. dalas mi duzo ochoty do zycia. to jest naprawde to, ze
              powinnysmy sie cieszyc to co mamy-dom -kochajocego meza. staram sie teraz tez
              uswiadomic, ze zycie nie konczy sie na braku dziecka. jedni maja jedno, a inni
              drugie..jeszcze przed dwoma dniami myslalam, jezeli nie bede miala dziecka to
              poco mam zyc.dzisiaj jest inaczej, ale mimo to skorzystam z terapeutki. po
              nocach snia mi sie koszmary i jeszcze do tego doszlo, ze zgrzytam zebami- to
              jest smieszne. lekarz powiedzial, ze to jest z nerwow.wszystko co mnie gryzie
              przepracowuje niepodswiadomie w nocy. pozdrawiam.
    • Gość: maja Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.bumc.bu.edu 26.11.03, 16:45
      Nie podziwiaj mnie, bo ja jestem slabeusz, ale coz poradzic, skoro zycie
      przybralo inny kierunek od tego, ktory zaplanowalam. Wiec co? Mam sie powiesic,
      przestac zyc???? Zycie toczy sie dalej bez wzgledu na to co sie w naszym zyciu
      dzieje.
      My wiele rzeczy zakopujemy w psychike i chociaz wydaje nam sie, ze jestesmy
      wyleczone i wszystko mamy poukladane, to spychamy pewne rzeczy w podswiadomosc
      i wychodza one w snach, lub odbijaja sie na braku snu. Ja przez kilka miesiecy
      nie spalam, budzilam sie po 3 godzinach i juz nie zasypialam, stracilam apetyt
      i tak bardzo tesknilam do tego mojego "starego" zycia, kiedy nie bylo
      problemow, kiedy cieszylam sie zyciem i wiedzialam, ze to zycie juz odeszlo i
      nigdy nie wroci, teraz jest inna rzeczywistosc. Wiedzialam, ze sobie sama z tym
      nie poradze, wiec udalam sie do specjalisty. Kupilam tez kasete z joga i
      medytacja i to tez pozwala mi sie wyciszyc. Teraz problem zostal, ale
      przynajmniej spie jak dawniej i moge normalnie funckjonowac w ciagu dnia.

      Zobaczysz, wszystko bedzie dobrze, zadbaj o wlasne zdrowie, zwiazek, rodzine,
      przyjaciol. Nigdy juz nie bedziemy mialy takiej narmalnosci jak dawniej, ale
      dojdziemy do innej normalnosci, w ktorej bedziemy odporniejsze, silniejsze,
      pokorniejsze, lepsze i wrazliwsze, i jest tyle ludzi na swiecie, dla ktorych
      warto zyc.

      Pozdrawiam cieplo.
    • Gość: Aga Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.03, 16:55
      czesć smile)

      ja podobnie jak i Ty maju miałam dwie inseminacje,pierwsza powiodła się , ale
      po dwóch tygodniach zakończyła się poronieniem, zaś druga niczym sad(

      obecnie zaczął się nowy cykl i nowy strach i niepewność, ciągle biję się z
      myślami co dalej? jestem zawieszona w próżni, nie wiem czy szukać pracy, bo
      może sie uda i nowy pracodawca mnie już na wstępie wywali? może kupić sobie
      jakiś nowy ciuch, ale w zasadzie po co jak nie wiadomo jak będę wyglądała, może
      będę w ciąży?? to jest bzdurne ale prawdziwe,od 3 lat nic prawie sobie nie
      kupowałam i w te wakcje dałam na luz .
      Terapeuta do dobry pomysł, ale pod warunkiem że jest naprawdę w stanie Ci
      pomóc, pozatym musi być ta chęć wiary w to że poskutkuje, ja prywatnie jestem
      dość słaba psychicznie , ale to mija się z tym co robię zawodowo, nauczyłam się
      znosił wszelkie trudności .
      Maju trzeba być dobrej mysli, napewno uda się smile))
      Ja też mam taką ndzieję pozdrawiam Aga
    • voila1 Re: do statystyki. Nie udalo sie 26.11.03, 17:32
      cześć,
      wiem co czujesz. kilka lat temu też przeżywałam to kilka razy, na próżno
      oczywiście. zdecydowałam się na in vitro i przeżyłam największą radość mojego
      życia. Synek ma dwa lata a ja w przyszły poniedziałek dowiem się czy moje
      czwarte już podejcie będzie.... Tak, chciałabym dać mojemu synkowi braciszka,
      ale sama już nie wiem czy ja sama to wszystko wytrzymam.
      Pewno tak, każda z nas przeżywa to tak naprawdę sama.
      Trzymam kciuki, nie czekaj, szukaj pomocy u wielu lekarzy ale specjalistów,
      (psycholog ci nie pomoże), na pewno się uda,
      pozdrawiam serecznie
    • Gość: MalGoska Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.proxy.aol.com 07.12.03, 14:09
      Czesc . Wczoraj dowiedzialam sie , ze nic z tego tez po drugiej inseminacji.
      Mam pretensje( nie wiem czy sluszne do lekarza).Czytam tu na forum o
      monitorowaniu, zastrzykach na pekniecie. U mnie bylo tak.Po badaniach meza
      okazalo sie ,ze ma mala ilosc(23%) normalnych plemnikow. U mnie stwierdzono
      miesniaki. Po badaniach na droznosc jajowodow ( sa drozne)lekarka kazala nam
      sie zastanowic nad inseminacja.Co sie zastanawiac ?decydujemy sie .Dostalam CLO
      od 5-9 dnia cyklu jedna tabletka, w 12 dniu sonogram i w 14 po strierdzeniu ,ze
      jest pecherzyk pierwsza inseminacja. Zadnych zastrzykow , zadnych dodatkowych
      lekarstw. Tydzien po inseminacji badania krwi na progesteron, powyzej 16 czyli
      mozemy miec nadzieje. Zwykle mialam cykle 15 dniowe, czyli krotkie. W 15 dniu
      nic , w 16,17 nic , piersi rosna, nadzieja tez, 18 dzien oczywiscie
      dostalam okres. Plakalam i ja i maz .Telefon do lekarki a ona Malgosiu to
      bardzo dobrze bo wydluzylismy Pani cykl. Zapytala mnie to co pani brala? ja ,ze
      CLO jedna tabletke dziennie od5-9 dnia. O to podwoimy dawke i powtorzylismy
      scenariusz jak w przypadku 1 IUI z tym wyjatkiem to ja sprawdzalam za pomoca
      testu owulacujnego czy owukacja sie zaczela.W 14 dniu rano mialam druga IUI
      potem powtorka z rozrywki tzn badanie krwi i czekanie. Po badaniu
      progesteron wyniosl tym razem tylko 13 . Sama powiedzialam do niej -to chyba
      nie mamy szans, ona na to Malgosiu nie traccie nadziei, wlasnie dzwonie do
      pacjentki ktorej progesteron byl 8 i jest w ciazy(koniec rozmowy). Wczoraj 27
      dzien i juz moge pozbyc sie zludzen( znowu dostalam okres)Co tym razem moja
      pani doktor uzna za swoje wielkie osiagniecie? czy ja mam sile isc na 3 IUI/?
      Co o tym sadzicie ? czego wtym wszystkim zabraklo? szczescia napewno
      pozdrwiam wszystkie oczekujace i zycze wiecej szczescia a juz na pewno bardziej
      zaangazowanego lekarza. Moja ma bardzo dobra opinie, ale tu w gre chyba wchodzi
      ilosc pacjentow a nie efekty jej pracy.
      • Gość: a.p5 Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.12.03, 17:02
        Nie miałam inseminacji, ale czytałam o niej na bocianie i dziewczyny mam
        wrażenie, były inaczej kierowane (zobacz post Agi z Lublina).
    • Gość: teresa Re: do statystyki. Nie udalo sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.03, 18:47
      kochana, głowa do gory jeszcze wiele mozna i trzeba zbobic z tym problemem.Ja
      mam za soba 8 lat WALKI -dosłownie , nascie inseminacjii i w efekcie basta-
      proba in vitro /wszystko bardzo czesto tam sie konczy/ ,moge sie wrecz uwazac
      za eksperta-objechalismy z mezem pol Polski. Novum- nie podwazajac kompetencji
      ma fatalna atmosfere, polecam goraco wszystkim Białystok- Criobank, sa
      rewelacjyni metodycznie ,podejsciowo i skutkiem.I bez kosmicznych terminow,
      cena w miarę. polecam i trzymam kciuki. T.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka