ax86
03.08.12, 13:49
Długich kilkanaście lat nie byłem nad polskim morzem. Trzy tygodnie temu pojawiłem się jednak w Mielnie. Tak ze słuchu wydawało mi się, że to jeden z lepszych "kurortów" u nas nad Bałtykiem.
Trafiliśmy z pogodą, bo było naprawdę upalnie i słonecznie i na koniec weekendu nawet przepłynąłem się raz w morzu. Natomiast rozczarowałem się samym Mielnem. Do pozytywów dołożę rybkę (mam nadzieję, że nie była smażona w 14-dniowym oleju) z portu w Unieściu i jeszcze tani bilard w jednym miejscu bo żeton 3 zł kosztował.
Dużo więcej było minusów. Jestem rozczarowany wszędobylskim kiczem, który ciągnie się tam kilometrami. Najbardziej jednak zdenerwowała mnie obsługa w "restauracji" Feniks. Czekałem na pizzę ponad godzinę. Kiedy chciałem już zrezygnować z posiłku zapewniono mnie, że 10 minut i będzie. Powiedziałem, że jeśli jakoś mi zrekompensują czas oczekiwania to chętnie zostanę. Efekt? Nie mogą mi nic zrekompensować, a na pizzę i tak muszę jeszcze poczekać. Anulowałem zamówienie, kelnerka weszła do budynku (akcja miała miejsce w ogródku). Poszedłem za nią, by uiścić rachunek za trunek, bo ten akurat dostałem i wypiłem. Wspomniana kelnerka raczej się mnie nie spodziewała za plecami, bo krzyknęła do koleżanki by nas pilnowała, byśmy nie uciekli. Rozumiecie to? Nie dość, że kazali czekać, nie informowali dlaczego, mieli totalnie nas w d... to jescze za złodziejów nas wzięli. Odpowiedziałem, ze nie uciekamy i jestem by zapłacić. Usłyszałem "przepraszam", ale już byłem tak zdenerwowany, że nie wzruszyło mnie to. Pani za lada powiedziała, że np. rabatu nei moga udzielić, bo tylko szef może wydać zgodę. Poprosiłem więc szefa, normalnie wszyscy zbledli i usłyszałem, że go nie ma. Nie polecam zatem tego miejsca, mają w nosie klientów, są prości, bez wiedzy jak należy traktować klienta, ceny mają takie sobie, aaaa i jeszcze odniosę się do samej pizzy, gdyż znajomi rzutem na taśmę jednak dostali jak ja się już kłóciłem... porażka. Miała być z owocami morza, a kolega tylko to skomentował "najdroższa margherita jaką w życiu jadłem". Zapamiętajcie i omijajcie Feniks Mielno!
P.S. i jeszcze jedno mnie zafascynowało. Na plaży normalnie parawanik na parawaniku :) Nigdzie w Europie tego nie widziałem. Ponoć przed wiatrem chroni, ale wiatru nie było, a mimo to ludzie to rozkładali. Dziwne, ale taki chyba urok :)