Dodaj do ulubionych

podejście do aury

16.08.08, 14:05
jak to jest,że pogoda jest taka istotna?:) ja jak wyjeżdzam na
wypoczynek, to jadę ciekawa nowego miejsca, ludzi. Interesuje mnie
kino w innym mieście, wystawy,region, w ktorym sie znajduję. Leje-
cóż.. jakie wtedy świeże jest powietrze, jak przyjemnie, gdy na
chwilę wyjrzy słońce. jaka wtedy ciepła woda w morzu :)
Obserwuj wątek
    • seala Re: podejście do aury 16.08.08, 14:33
      No cóż, trudno w naszych nadmorskich miasteczkach typu - Dąbki,
      Dębki, Rowy, Łeba, itd. itd. - szukać interesujacych (czy
      jakichkolwiek) wystaw, czy szczególnie odmiennego klimatu regionu;)
      Dlatego pogoda tam jest taka ważna - bo życie przeciętnego
      urlopowicza przebiega tam w rytm śniadanie-plaża-obiad- plaża.
      No ewentualnie spacer, rower - a do tego też pogoda się przydaje.
      • ciszaispokoj Re: podejście do aury 16.08.08, 14:42
        cienka ta wymówka... :)niepotrzebnie bronisz ignorantów,ale dziękuję
        za odzew. klimat przeciez jest odmienny od tego, z którego się
        przyjeżdza i to jest zasadnicza atrakcja.jakie "ewentualnie spacer"?-
        to zbyt nudne? tylko nie odbieraj tego jako ataku na własna
        osobę.Pozdrawiam
        • kasieczek32 Re: podejście do aury 16.08.08, 17:57
          Dla mnie jednak pogoda jest strasznie ważna. I to nawet nie o to chodzi, ze ja
          bym tylko na plaży leżała, choć, nie powiem, bardzo lubię. Ale prawda jest taka,
          że jak pada, jest brzydko, to ja się nawet źle czuję. Mam depresje, takie
          malutkie. Znaczy kiepski humor po prostu. I tyle. I jak jest tak za długo, to
          nie chce mi się nic robić.
          Zresztą, to nie jest kwestia ignorancji (takie zachowanie, że się leży na
          plaży). To zależy, jakie życie tak na co dzień wiedziesz. Jak na przykład mam
          super intensywny okres w pracy przed urlopem, to życie bym oddała, żeby tylko
          leżeć na plaży i ewentualnie się po rybkę smażoną ruszyć. Co nie znaczy, że
          długo taki tryb wytrzymuję.
          • ciszaispokoj Re: podejście do aury 16.08.08, 19:14
            :) tyle,że taka osoba jak Ty, chyba nie chodzi z obrażona miną w
            trakcie urlopu, bo pada i nie ma co robić :(( i nie ma pomysłu na
            czas podczas niekorzystnej aury do opalania się.
            • kasieczek32 Re: podejście do aury 17.08.08, 18:15
              No nie, raczej tak nie mam. Rozumiem, o co ci chodzi. Ja raczej podchodzę do
              tego z innej strony jak się źle czuję, to nie jestem w stanie się dobrze bawić
              na urlopie i wtedy rzeczywiście mogę być marudna. A zła pogoda sprawia, że
              właśnie się źle czuję. Ale staram się sobie z tym radzić.
          • daneczka_29 Re: podejście do aury 17.08.08, 17:10
            Cześć. Ja tez na przykład bardzo kiepściutko reaguję na złą pogodę. Jestem mega
            meteopatą. Jak pada, jest brzydko, szaro, to łeb mi pęka i wtedy nic kompletnie.
            Co innego taki letni deszczyk. Ale nad naszym morzem i na naszych mazurach, to
            jednak często się zdarzają takie załamanai pogody, że żyć się odechciewa. To
            wtedy tylko leżę wściekla i czekam, aż mi przejdzie.
            • kasieczek32 Re: podejście do aury 17.08.08, 18:20
              Daneczka, to szkoda tak marnować sobie urlopik. A nie możesz się przygotować
              jakoś do tego – odpowiednie leki, jakieś sposoby. Ja często jeżdżę nad morze i
              wiem, ze byw tak, zę przez tydzień jest jesień. Ja też jestem meteopatą. Ale
              zawsze mam ze sobą pełną apteczkę – zawsze przeciwbólowe – ketonal a teraz
              refastin, - szczególnie właśnie na migrenę i inne bóle głowy, i zawsze coś na
              żołądek, a najlepiej też, choć to moze dziwne trochę, jakieś ziołowe
              uspokajające pastylki... I staram się, jak trochę przejdzie, się jednak ruszyć
              na jakiś spacerek z rodzinką:)
              • ciszaispokoj Re: podejście do aury 17.08.08, 18:26
                kasieczek popieram Twoje podejście,skoro nie możńa przejść złej
                pogody bez apteczki,ale ważńe,aby nie terroryzowac otoczenia swym
                nastrojem z powodu braku slońca nad morzem. Taki jest nasz klimat.
                • kasieczek32 Re: podejście do aury 17.08.08, 19:13
                  Masz rację. Chyba ktoś Ci trochę podpadł na wakacjach?:) Ja niedawno, jak byłam
                  nad naszym morzem, słyszałam rozmowę przez komórkę przy stoliku obok: "Nie no
                  słuchajcie, może i by było nie tak źle, ale, kurde, wszędzie tyle piasku...".
              • daneczka_29 Re: podejście do aury 17.08.08, 19:43
                Wiem, wiem, staram się. Właśnie się szykujemy do wyjazdu. Wiem, super sobie
                wybraliśmy pogodę – trąby powietrzne…. A możesz powiedzieć, co to jest ten drugi
                lek, ten Refastin, bo nie mogę dostać ketonalu? A tak swoją drogę to, wiesz,
                może i te leki na uspokojenie, to nie jest takie głupie…
                • kasieczek32 Re: podejście do aury 17.08.08, 20:22
                  To jest dokładnie to samo. Kosztuje nawet tyle samo. Tylko się inaczej nazywa.
                  Rzeczywiście, możesz nie dostać ketonalu, bo już go prawie nie ma w aptekach
                  (mam na myśli tych mniejszych opakowań). Ale to wszystko jedno, który z tych
                  dwóch leków kupisz.
                  A co do leków na uspokojenie, to nie namawiam oczywiście. To był taki trochę
                  żarcik. Ale tak na poważnie, skąd mi się to wzięło: Jak raz miałam depresję
                  przed wyjazdem, to, żeby wszystkim nie psuć nastroju, rzeczywiścei wzięłam.
                  Wtedy brałam deprim i różne jakieś herbatki uspokajające. I do chyba była niezła
                  decyzja, bo przynajmniej nie psułam innym nastroju a i sama się nieźle bawiłam.
                  • ciszaispokoj Re: podejście do aury 17.08.08, 20:36
                    podpadł-nie podpadł :) tylko nie wiem, czy to dyplomacja, czy
                    co,kiedy ktoś odmawia przyjazdu, bo pogoda sie psuje. ja wiem,że jak
                    mam jechać, to chocy śńieg spadł(pomijam trąby i, które jak dotąd u
                    nas nie sa do przewidzenia)w środku lata-to juz jest dla mnie
                    atrakcja :) ja jakas dziwna jestem :)
    • iza-bel Re: podejście do aury 18.08.08, 09:14
      kiedys pogoda nie miała dla mnie takiego znaczenia
      nie było plażowania, ale dało się zwiedzać to super
      lało - najwyżej miałam czas na odrobienie zaległości w czytaniu

      ale wszystko się zmienia
      pogoda ma kolosalne znaczenie od kiedy na wakacje wyjeżdżam z
      dzieckiem
      tym, którzy z uwagi na non stop padający deszcz spędzili 2 tygodnie
      w ciasnym pokoju lub domku z marudzącym dzieckiem, stertą mokrych,
      nie schnących ubrań i przemoczonych butów, nie muszę tłumaczyć
      dlaczego
      • volta2 Re: podejście do aury 18.08.08, 14:09
        dokładnie mam takie samo zdanie, dokąd nie ma marudzących dzieci -
        da się przeżyć, ale jak się widzi zmarznięte dzieci, lecący z nosa
        katar, ciasne klity i przemoczone buty-wyć się chce.

        odkąd przeżyłam takie wakacje na mierzei, wybieram już tylko ciepłe
        kierunki, choć w tym roku po niemal każdej wycieczce po górach
        musiałam przebierać dzieci i suszyć im buty w schroniskach. ale
        potem wygrzałam je na bułgarskiej plaży i się nie pochorowały. tylko
        że w górach deszcze wybaczam a na plaży już niekoniecznie:)
        • ciszaispokoj Re: podejście do aury 18.08.08, 14:18
          to chyba niepotrzebnie godzicie sie na takie warunki zakwaterowania,
          to juz taniej jechać z namiotem,a warunki zbliżóne. jeśłi chodzi o
          dzieci to rozumiem temat,ale jak dorośłi mają wydęte usteczka i
          nabzdyczone miny na urlopie, bo pada, to w sumie można sie
          domyśłac,że pogoda to temat zastępczy :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka