Mój post będzie pewnie inny niż wiekszość - bo zobaczyłam dwie kreseczki na
teście (wczoraj, w Walentynki

i... na przemian się cieszę i umieram ze
strachu

(
Pół roku temu też miałam pozytywny test, cieszylam się bardzo przez dwa
tygodnie, powiedziałam rodzinie, a po kolejnym USG okazało się, że pęcherzyk
płodowy jest pusty... Przeszłam koszmar poronienia i jesliby miało się to
znowu powtórzyć (tfu, tfu, tfu!!!), to chyba wolałabym tych kreseczek nie
ogladać...
Jak juz pisałam w innym wątku, chciałam iść na USG dopiero w 6. tygodniu,
żeby się nakręcać za bardzo, bo wcześniej i tak niewiele widać. Ale mój
lekrza potem wyjeżdża, więc idę juz w poniedziałek. To bedzie dopiero
początek 5.tygodnia, pewnie tez będzie widać dopiero pęcherzyk, ale może mnie
trochę lekarz uspokoi.
Tak więc jeszcze nie posyłam fluidków, odwrotnie - to Was prosze o trzymanie
kciuków żeby wszystko się dobrze skończyło. Jak zobaczę serduszko to poslę
mnóstwo, obiecuję

)