Dodaj do ulubionych

Laparoskopia...

11.05.08, 22:00
Która miała laparoskopię i jak to wspomina? Która będzie miała i ma
pytania? Ja miałam laparoskopie 2 razy w życiu. Można przeżyć.
Jednak pamiętam, że bałam się strasznie...

Bushko.
Obserwuj wątek
    • aisuwe Re: Laparoskopia... 12.05.08, 19:47
      Dziekuje bushko za rozpoczecie tego watku, który z racji zblizającej
      się WIELKIMI krokami laparoskopii, interesuje mnie bardzo. Bardzo
      jestem ciekawa czy można zaraz po się starać i czy odczuwa sie ból
      podczas stosunku.
      • 1.madera Re: Laparoskopia... 12.05.08, 21:54
        Witam
        Podzielę się z Wami moimi doświadczeniami w zakresie loaproskopii.
        Miałam 2 laparo dużo lepiej się znosi ten zabieg niż zwykła operację
        ( wiem bo też miałam 2). Mnie w obu bardzo bolała klatka piersiowa
        tzn. takie gniecenie jakby na płuca. Ponoć jest to skutek
        wprowadzania do jamy brzusznej takiego gazu , kontrastu (tak
        określił to gin).Nacięcia są bardzo małe wiec na drugi dzień można
        iść do domu. Jak wszystko jest ok to strarać się można od razu po co
        marnować czas.
        • 1.madera Re: Laparoskopia... 12.05.08, 21:55
          Aha i podczas stosunku nic nie boli.
          • aisuwe Re: Laparoskopia... 12.05.08, 22:07
            Dziekuję za słowa otuchy
            • bushko Re: Laparoskopia... 20.05.08, 19:07
              Kiedy masz laparo???? Kiedy trzymać kciuki???
              • po_trzydziestce1 Re: A że tak oi HSG spytam? 21.05.08, 09:07
                Bo mnie akurat ten temat interesuje. Ja mialam juz HSG w tamtym
                roku, a w nast. miesiacu czeka mnie drugie. Zakladam, ze wszystko
                bedzie ok i tak sie zastanawiam czy starania mozna zaczac juz w tym
                cyklu, w kt. sie mialo badanie? Tak zrobilam poprzednim razem i od
                razu bylam w ciazy. A znajoma powiedziala mi, ze moze powinnam
                poczekac 1 cykl, bo przeciez pecherzyki byly naswietlone rentgenem
                i moze dlatego potem poronilam. No i tak sie wlasnie nad tym
                zastanawiam. Zapytam o to pozniej lekarza, ale ciekawa jestem co Wy
                o tym sadzicie?
                • martucha90 Re: A że tak oi HSG spytam? 21.05.08, 09:30
                  Może faktycznie lepiej poczekać... W końcu to rentgen...
                  • po_trzydziestce1 Re: A że tak o HSG spytam? 21.05.08, 15:14
                    Teraz to sama juz nie wiem, mam jeszcze czas zeby pomyslec no i
                    zapytam gina.
                    • gosiek_1981 Re: A że tak o HSG spytam? 21.05.08, 15:24
                      Ja mam miec to badanie w przyszlym tygodniu. Jak sie po nim czulas?
                      • mjulka Re: A że tak o HSG spytam? 21.05.08, 15:45
                        mnie moja gin nie odwodziła od starań po hsg, a też miałam ten dylematsad
                        no i się staraliśmy, bezowocnie co prawdasad

                        gdzieś czytałam, że promienie X "odkładają się" w organizmie i nie ma znaczenia
                        czy odczekasz, czy nie one i tak się gdzieś tam kumulują. jak to się ma do
                        pęcherzyków? a no pewnie tak, że w każdym cyklu masz w sobie jajeczka z
                        poprzednich, które dojrzewają w dowolnie przez siebie wybranym momencie. I tym
                        sposobem nie wiadomo, ile po hsg należałoby odczekać, by dojrzec mogły te
                        nienaświetlonesad
                        • po_trzydziestce1 Re: A że tak o HSG spytam? 21.05.08, 16:38
                          Gosiek_1981 - badanie nie bylo bolesne, przed badaniem dostalam
                          tylko ketonal dozylnie i na stol - ja (jak to lekarz powiedzial)
                          mialam wszystko ksiazkowo w sensie zero zrostow i o prawidlowej
                          budowie wiec moze dlatego nic mnie nie bolalo. Choc w sumie bolalo,
                          gdy wbijalam sobie paznokcie ze strachusmile)) A po badaniu w szpitalu
                          bylo tak przyjemnie, ze nie chcialo nam sie z mezem do domu wracac:-
                          ) Pielegniarka zrobila mi i mezowi kawke, na sali bylam sama i tak z
                          godzinke polezalam (bo takie jest zalecenie), wynik i do domciu.
                          Leciutkie plamienie przez dzien lub dwa, zero bolu i na trzeci dzien
                          po badaniu wzielismy sie do dzielasmile Tak wiec niczego sie nie
                          obawiaj i mysl caly czas o groszku - to doda Ci odwagismile

                          do mjulka - no to troszke mnie zmartwilas, jesli dostane
                          blogoslawienstwo od gina zaczne sie starac zaraz po HSG, bo tak jak
                          pisalas trzeba by chyba pare miesiecy odczekac, zeby miec pewnosc,
                          ze rtg nie zaszkodzi.
                          • bushko Re: A że tak o HSG spytam? 21.05.08, 18:26
                            Tylko że to trochę bez sensu czekac po hsg bo największe szanse są w ciągu
                            pierwszych 6 miesięcy.... No, ale można zrobić hsg gdzie zamiast rtg jest
                            usg.... I wtedy nie ma szkodliwego napromieniowania....
                          • gosiek_1981 Re: A że tak o HSG spytam? 24.05.08, 19:25
                            Dzieki za odpowiedz, bo naczytalam sie jakis strasznych opowiesci i
                            szczerze mowiac, mialam stresa smile Wiem, ze mi lekarz chce podac
                            dolargan lub fentanyl (to sa narkotyki), wiec nie wiem jak po tym
                            bede sie czula. Ale pocieszylas mnie, ze to nie jest takie okropne smile
                            • gosiek_1981 Re: A że tak o HSG spytam? 03.06.08, 17:16
                              Uff dziewczyny, to HSG to jakies tortury sa! Napewno to badanie
                              wymyslil jakis mezczyzna. Dzieki Bogu, ze juz mam to za soba. I
                              okazalo sie lewy jajowod troszke przytkany byl, ale prawy jak ta
                              lala i z macica ok big_grin Wiec nie ma tego zlego co by na dobre wyszlo.
                              Przynajmniej piekne zdjecie wlasnego wnetrza mam, hehehe
                              • po_trzydziestce1 Re: A że tak o HSG spytam? 03.06.08, 19:25
                                Gosiek, no to teraz bierz sie kochana do robotysmile
                                Gratuluje takiego wyniku i chyba warto bylo sie troche pomeczyc,
                                zeby teraz miec swiadomosc, ze masz drozne jajowody.
                                Mnie czeka HSG w poniedzialek, i choc raz juz przez to przeszlam, to
                                jednak i tak bede sie bala;-(
                              • viktoria1980 Re: A że tak o HSG spytam? 03.06.08, 19:35
                                kurczę, naprawdę to takie tortury... można do jakiegoś bólu porównać, bo ja się
                                strrrrrasznie boję.
                                • po_trzydziestce1 Re: A że tak o HSG spytam? 03.06.08, 19:50
                                  Mnie w tamtym roku nie bolalo nic. Kiedy lekarz skonczyl bylam w
                                  szoku. Czulam tylko lekki bol taki jak w trakcie okresu. A to co
                                  bolalo, juz o tym kiedys pisalam, to wbijane paznokcie ze strachusmile
                                  no i zastrzyk w pupesmile
                                  • viktoria1980 Re: A że tak o HSG spytam? 03.06.08, 20:03
                                    dzięki za te słowa... choć ja się chyba najbardziej boję tej całej otoczki, no i
                                    jak znam siebie to zemdleje jeszcze przed... kurde ta moja fobia szpitalna to
                                    jakieś przekleństwo!!! gdzieś czytałam że w Novum albo w Damianie, chyba w
                                    Damianie robią z uspaniem... chyba to coś dla mnie
                                    • po_trzydziestce1 Re: A że tak o HSG spytam? 03.06.08, 21:09
                                      Viktoria, a jesli chodzi o HSG to nie boj sie - po HSG tez jest
                                      opcja "blyskawicznej ciazy"smile Czego ja bylam przykladem w tamtym
                                      roku. Ja tez naczytalam sie tylu zlych rzeczy o tym badaniu, ze moj
                                      strach byl nie do opisania. Teraz tez sie bede bala, bo w ogole to
                                      ja jestem malo odporna na bol, ale zniose to byleby tylko uslyszec,
                                      ze nadal wszystko u mnie jest drozne!
                                      • gosiek_1981 Re: A że tak o HSG spytam? 03.06.08, 21:58
                                        Naczytalam sie troche o tym HSG i wychodzi na to, ze jesli masz cos
                                        niedrozne to bol jest, a jesli dolegliwosc podczas badana niewielkie
                                        to wszystko ok. Powiem tak, drugi raz nie chcialabym tego
                                        przechodzic, bo wiedzialabym co mnie czeka, ale jesli mialoby to
                                        pomoc to nie zastanawialabym sie. Pielegniarka, ktora ze mna byla na
                                        tym badaniu powiedziala mi, ze czesto zdaza sie, ze dziewczyny po
                                        tym zachodza w ciaze smile
                                        • viktoria1980 Re: A że tak o HSG spytam? 03.06.08, 22:06
                                          naprawdę dzięki za te informacje... tylko ja jak tak się szczerze zastanowię to
                                          chyba boję się najbardziej nie z powodu bólu ale wyniku... no bo co tam zemdleje
                                          to zemdleje... ale wynik... kilka lat temu ja bardzo długo przechodziłam taki
                                          dziwny ból prawego jajnika, biegałam od lekarza do lekarza i każdy twierdził że
                                          wymyślam , w końcu jeden powiedział że może to być przewlekłe zapalenie
                                          przydatków, no i właśnie zawsze kiedy zmarznę ból wraca, co jest typowe dla tego
                                          paskudztwa. A zapalenie przydatków to zrosty... a zrosty to chyba już żadne
                                          szanse na naturalną ciąże... i ja się boję że tak mi powiedzą bardzo... i to
                                          potęguje cały ten strach przed badaniem, bo wiem że takie info by mnie mocno
                                          podłamało... oto cała prawada, do której nawet przed sobą nie chcę się przyznać
                                          • po_trzydziestce1 Re: Viki, 04.06.08, 10:03
                                            rozumiem Twoj strach. Ja tez sie panicznie balam HSG, choc wtedy to
                                            chyba bardziej balam sie bolu niz wyniku. Lekarz (wtedy jeszcze
                                            chodzilam do innego nie teraz), uprzedzal mnie, ze jakby co to
                                            pomyslimy o in vitro, a jak wyjda drozne to o insemincji, zebym sie
                                            nie martwila. Wiec szlam na HSG wiedzac, ze cokolwiek wyjdzie to
                                            dalej mam szanse na dziecko. Mniej lub bardziej sztucznie, ale mam.
                                            Teraz jedyne co mnie bedzie martwic to to, czy po zabiegu nadal tam
                                            jest wszystko drozne. Bo przeciez gdyby nie poronienie, to nie
                                            robilabym drugi raz HSG.
                                            • viktoria1980 Re: Viki, 04.06.08, 19:07
                                              fajnie że mnie rozumiesz, mnie i mój wielki strach smile. to jakoś pomaga. A
                                              dlaczego miałby się zmienić stan jajowodów po poronieniu? ja gdzieś się
                                              naczytałam że na takie zmiany to trzeba długo sobie zapracować np przez częste
                                              zapalenie przydatków, albo przewlekłe. Także w Twoim przypadku na pewno będzie
                                              wszystko dobrze!!! buziaki
                                              • po_trzydziestce1 Re: Viki, 05.06.08, 09:46
                                                Ja czytalam o przyczynach niedroznosci jajowodow i jedna z nich
                                                m.in. jest poronienie i zabieg wylyzeczkowania. Mam nadzieje, ze u
                                                mnie bedzie tak jak napisalas, czyli ze to poronienie nie wplynelo
                                                na moja droznosc. Ale ja nie mam czasu czekac kilku, kilkunastu
                                                miesiecy zeby sie bezowocnie starac i dopiero np. po roku isc na
                                                HSG. Lekarz nie bardzo chcial mi dac skierowanie, ale sie uparlam i
                                                dostalamsmile A poza tym to badanie usuwa mini zrosty i to bardzo
                                                pomaga przy zaciazeniu. Ale poki co nie chce gdybac. W niedziele
                                                wieczorem pewnie bede juz sztywna ze strachu. Ale chce by
                                                poniedzialek juz nastapil. I chce juz miec to za sobasmile
                                                I mysle Viki, ze u Ciebie tez bedzie wszystko DOBRZE a im szybciej
                                                zrobisz to badanie tym lepiej. Wiesz jak to jest, najgorszy jest
                                                strach i niepewnosc. A jak juz sie wie na czym sie stoi mozna
                                                podejmowac kolejne kroki. Teraz Ty wspierasz mnie, potem ja bede
                                                Ciebie. I damy radesmile))
                                                • viktoria1980 Re: Viki, 05.06.08, 13:17
                                                  Dzieki Anetko za Twoje wsparcie. Rozumiem ze Ty idziesz na HSG juz w
                                                  poniedzialek. To ja juz zaczynam trzymac kciuki!!! Idziesz sama? I
                                                  czy robisz badanie w szpitalu? jeju ja sie juz denerwuje Toba a co
                                                  bedzie jak sama bede szla. Jak dobrze pamietam poprzednim razem po
                                                  HSG zaszlas w ciaze, zobaczysz i tym razem zajdziesz. I moze
                                                  bedziesz pierwsza ktora otowrzy ta nasza puszke z groszkami smile zycze
                                                  Ci tego z calego serducha
                                                  • po_trzydziestce1 Re: Viki, 05.06.08, 15:23
                                                    Tak Kochana, idę już w ten poniedziałek. Będę robić HSG w szpitalu,
                                                    z NFZ, o 8 rano na czczo mam zgłosić się na izbę przyjęć. Mąż na
                                                    szczęście idzie ze mną. Ostatnio opuściłam szpital ok. 12, a badanie
                                                    miałam chyba dopiero ok.10sad
                                                    Kupiłam sobie na tę okoliczność nową koszulkę, w której zadebiutuje
                                                    w szpitalu. Bo zabiera się ze sobą koszulkę, szlafrok i papcie.
                                                    I jak mi piszesz takie rzeczy (o zagroszkowaniu) to mi się oczka
                                                    szkliste robia...
                                                    Chcialabym abysmy wszystkie na raz zagroszkowaly - bo od razu
                                                    wszystkie mialybysmy nowe, wspolne i takie rozkoszne tematysmile
                      • uccellino gosiek, linkuję do opisu moich... 25.05.08, 22:13
                        ...doświadczeń:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=191&w=78123637&a=78852640
    • xjustynkax Re: Laparoskopia... 24.05.08, 16:18
      ja laparoskopie miałam 4 lata temu, wspominam ja dobrze, szybko
      doszłam do formy. niestety ufektem ubocznym tego zabiegu jest
      poddanie sie narkozie. Ja narkoze znosze źle, wymiotuje po niej i
      jestem osłabiona.
      • bushko Re: Laparoskopia... 26.05.08, 23:02
        Z tego co pamiętam to Aisuwe chyba dzisiaj miała mieć
        laparoskopię... Ewa, jak się czujesz??? Odezwij się jak już będziesz
        w domu... Trzymamy kciuki za Ciebiewink))

        Bushko.
        • aisuwe Jestem 28.05.08, 13:35
          Dziękuję za pamięć. Już jestem w domu od wczoraj, ale dopiero dziś
          jestem na siłach,zeby coś napisać. Lekarz operujący powiedział,że
          wszystko w środku jest idealnie i ze nie trzeba było nic robić, po
          prostu diagnostyka. Juz sama nie wiem,czy to dobrze dla mnie czy
          źle. Juz bym chyba wolała,żeby coś trzeba było przedmuchać itp. bo
          tak to oprócz wiedzy,że wszystko jest ok, laparoskopia nie była
          potrzebna. Zabieg ok ale do dziś nie mogę wyjść ze skutków ubocznych
          narkozy i tego pompowania powietrza do jamy brzusznej. Mam taki ból
          w prawym ramieniu,że bez środków przeciwbólowych nie dam rady iść do
          toalety. Do końca nie wiedziłam, czy pójdę do szpitala, bo 1,5 tyg
          przed moje życie się zawaliło. Mój mąż wysłał mi maila(jest za
          granicą),że chce się ze mną rozwieść. Jutro wrzca na tydzień, ja
          jestem słaba, obolała nie mam siły na takie rozmowy.... Nie wiem co
          będzie dalej. Wybaczcie, ale ja już przynajmniej na razie nie będę
          tu pisała, bo skoro mąż już nie chce się ze mną starać o dziecko o
          jest zdecydowany odejść ode mnie... to nie mam o czym pisać. Bardzo,
          niewyobrażalnie to przezyłam/. Wiem,że w tej sprawie tylko Bóg mi
          może pomóc. Ewa
          • po_trzydziestce1 Re: Do aisuwe 28.05.08, 14:02
            Nie znam Cię, ale bardzo Ci współczuję i myślę, że wszystko sobie
            wytłumaczycie i że będzie dobrze, czego z całego serca Ci życzę,
            ściskam mocno.
          • zosienta Re: do aisuwe 28.05.08, 15:14
            Oj jaka straszna wiadomość. Tak mi przykro. Życzę Ci dużo siły i
            wiary w siebie. Mam nadzieję, że bez względu na to czy z nim czy z
            innym kiedyś tu wrócisz i będziesz wkrótce jedną z Grosikowych mam.
            A wiedza że > wszystko w środku jest idealnie < będzie Ci dodawać
            otuchy.

            Nie tylko Bóg, możesz pomóc sobie sama też trochę. Ja Ci serdecznie
            polecam szybką lekturę książek Sherry Argrov o zołzach (Nieoceniona
            pomoc dla kobiet i świetna rozrywka - to prawda)

            Całuję mocno,
            z
          • viktoria1980 Re: do Aisuwe 28.05.08, 19:44
            Ewa jeśli tylko jakoś mogę Ci pomóc daj znać, może chcesz pogadać tak po prostu
            to czasem pomaga. Wiem że teraz cierpisz i pewnie chcesz być sama, ale może za
            parę dni będziesz chciała z kimś pobyć. My tu na Ciebie czekamy... ja wiem że to
            łatwo mówić i to może brzmieć jak jakieś pocieszanie, ale jak ktoś się zachowuje
            w taki sposób to może nie jest wart Twojej miłości... nie jesteś odpowiedzialna
            za czyjeś decyzje... to chyba nie jest Twoja druga połówka, skoro wiej przy
            pierwszych kłopotach (przeprasza ale to ŚWINIA!) jeśli tak to po tych trudnych
            chwilach nadejdzie dla Ciebie lepszy czas - jestem tego w 100% pewna. Przecież
            jak Bóg zamyka drzwi to zawsze otwiera okno, w Twoim wypadku okno na tą
            prawdziwą miłość. Jestem z Tobą myślami Ewa ...
            • uccellino Re: do Aisuwe 28.05.08, 22:11
              > ale jak ktoś się zachowuj
              > e
              > w taki sposób to może nie jest wart Twojej miłości... to chyba nie
              jest Twoja druga połówka, skoro wiej przy
              > pierwszych kłopotach (przeprasza ale to ŚWINIA!)

              Wręcz przeciwnie! Pamiętaj, że problemy z poczeciem są tak wielkim,
              tak niewyobrażalnym cierpieniem (a dla mężczyzn często tym gorszym,
              że nie wyrażanym wprost), że każdy człowiek i każdy związek ma prawo
              sie pod tym ciężarem załamać. To, co się z Wami dzieje to
              prawdopodobnie tylko konsekwencja tej sprawy - a jeśli tak, to po
              prostu potrzebujecie pomocy, żeby się odnaleźć. Nikt nas nie nauczył
              radzić sobie z niepłodnością - jak mamy to umieć?

              Trzymaj się.
              • martucha90 Re: do Aisuwe 04.06.08, 10:09
                Zrywać przez... maila? To jest świństwo. Też znak czasów.
                Współczuję Ewa, bardzo bardzo Ci współczuję...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka