Dodaj do ulubionych

Rozpada się moje małżeństwo!

11.06.04, 15:29
A co to ma wspólnego z homeopatią? Ano- dużo. Nasz synek choruje. Od kiedy
zaczęły się jego zdrowotne problemy- w naszym małżeństwie też zaczęło się
psuć. Generalnie jest tak, że mąż zarzuca mi małą dbałość o dziecko, nie chce
słyszeć o homeopatii, bo się nie sprawdziła (a przecież skoro dziecko choruje
od października, a my byliśmy u homeop. z prawdziwego zdarzenia 6 maja- to
chyba nie ma co liczyć od razu na efekty?!). Byliśmy we trójkę u homeopatki.
Mój mąż prawie ją wyśmiał, wszysko komentuje (np. złośliwie dyplomy wiszące
na ścianach w jej gabinecie...itd). Synek wziął dziś tzrecią zalecaną dawkę
SULFUR 30, nie daję mu innych specyfików czekając na rady lekarki- homeop.
Jutro mąż z synkiem wyjeżdżają na wakacje nad morze (razem z mamą męża- byłą
pielęgniarką, propagatorką leków, antybiotyków, szczepionek itd...). Boję
się, że tam, beze mnie zaczną synkowi coś wciskać. Płakać mi się chce...
Chodzimy do różnych specjalistów i nie ma jednolitej oceny stanu zdrowia
synka, są różne teorie, różne propozycje, ale mój zatroskany mąż winę zwala
tylko na homeopatię (choć żaden otolaryngolog i laryngolog nie pomógł).
Oczywiście stan zdrowia naszego synka to moja wina bo wierzę w jakieś
historyjki pani od"dyplomów za 150 zł". Już nie mam siły na dyskusje...
Obserwuj wątek
    • astria1 Właściwie mało homeopatyczne to będzie ale szczere 11.06.04, 16:42
      Alinko !


      > od października, a my byliśmy u homeop. z prawdziwego zdarzenia 6 maja- to
      > chyba nie ma co liczyć od razu na efekty?!)

      własnie ! to za szybko zeby coś już powiedzieć..

      > Jutro mąż z synkiem wyjeżdżają na wakacje nad morze (razem z mamą męża- byłą
      > pielęgniarką, propagatorką leków, antybiotyków, szczepionek itd...). Boję
      > się, że tam, beze mnie zaczną synkowi coś wciskać.
      > Płakać mi się chce...

      Wcale Ci się nie dziwię :(( ja też to cieńko widzę - wygląda mi na to ze mogą
      coś Ci napsuc ..

      > Chodzimy do różnych specjalistów i nie ma jednolitej oceny stanu zdrowia
      > synka, są różne teorie, różne propozycje, ale mój zatroskany mąż winę zwala
      > tylko na homeopatię (choć żaden otolaryngolog i laryngolog nie pomógł).

      > Oczywiście stan zdrowia naszego synka to moja wina bo wierzę w jakieś
      > historyjki pani od"dyplomów za 150 zł". Już nie mam siły na dyskusje...

      Alina skoro napisałaś na forum to odpiszę co odczułam czytając Twoją
      wiadomość - jakoś mi tak dziwnie ale nie rozumiem takiego zachowania się obojgu
      małżonków.
      Mam wrażenie że ktoś w Waszym małżeństwie probuje dominować zapewne moze być to
      wlasnie Twoj mąż, tylko dlaczego zachowuje sie w taki sposob?

      W/g mnie jestes wspaniałą matką i do tego naprawdę troskliwą - pamiętam Ciebie
      z pierwszych postów jakie wysłałaś na nasze forum i właśnie taką Ciebie
      odczułam.
      Mam wrażenie że wasze dziecko jest karta przetargową w waszym małżenstwie ze
      jak się juz nie ma do czego doczepić to najlepiej to zrobić za pomocą dziecka.

      Alina czas pokazę kto z Was ma rację - ja wiem ze Ty jestes tu na mocnej
      pozycji ale wierz mi ze naprawdę nie rozumiem postępowania Twojego męza który
      podważa jakies zasady którymi się kierujecie. Ta wizyta u homeopaty i sposob
      jego zachowania to własnie jest powód dlaczego tak myslę. Biegacie po lekarzach
      i tak pewnie biegać bedziecie przez parę lat i macie tak zamiar przez ten czas
      udowadniac sobie kto ma rację ?

      Alina to coś się dzieje w was obojgu a dziecko to jedynie ta karta -
      przepraszam napewno nie chcialas tego uslyszec ale moze powinnaś zrobić ten
      pierwszy krok i usiaśc i porozmawiać z meżem i ządać od niego aby dla dobra
      Waszego małżeństwa pomógł Tobie i sobie odnależć tę radość która napewo kiedys
      była między wami - sposobu abyście razem umieli stawiać czoła takim wlasciwie
      prozaicznym problemom a nie udawadniać sobie kto ma rację...

      Jako matka jestem przy Tobie - postaraj się być silniejsza, stanowcza bo wiem
      ze takie potrafimy być gdy w grę wchodzi zdrowie naszych dzieci...
      • beba2 Re: Właściwie mało homeopatyczne to będzie ale sz 11.06.04, 20:02
        No i nie bój się tak bardzo. Może teściowa nie będzie ingerować z jakimiś
        silnymi lekami ( pewnie kocha Wasze dziecko i nie chce mu zaszkodzić umyślnie ).
        Poza tym terapia akademicka nie wyklucza się z homeopatią, a w pewnych
        chorobach wręcz się uzupełniają. Może nie będzie tak źle...
        Cóż można jeszcze dodać. Trzymaj się... Ja wiem, że choroba dziecka wpływa na
        życie całej rodziny jako wspólnoty, ale tez na pojedynczych członków. Pomimo
        wszystko postaraj się trochę wyciszyć. Jeśli Twój mąż tak podchodzi do sprawy,
        to nie sądzę, aby udało Ci się go zreformować. Wytłumacz tylko, że próbujesz
        wszelkich sposobów leczenia. Bo skoro medycyna konwencjonalna nie dała rady, to
        przecież nie mozesz siedzieć z założonymi rękami i czekać na cud, patrząc jak
        dziecko cierpi. obisz to w końcu dla dobra dziecka. Na taki argument Twoj mąż
        nie powinien być głuchy. Jeśli on nie wierzy w skuteczność homeo. to nie
        przekonuj go na siłę. Po prostu rób swoje, podawaj dziecku kulki i czekajcie na
        efekty, które mam nadzieję niedługo się objawią.
        Pozdrawiam i łączę się z Tobą w Mamusiowej Trosce o Nasze Maluchy :)))

        Uśmiechnij się :)..... chociaż troszkę.
      • radiesteta1 Re: Właściwie mało homeopatyczne to będzie ale sz 11.06.04, 22:46
        Witaj.
        Jeśli mnie przeczucie nie myli to wydaje mi się, że to Twój mąż w tej chwili
        potrzebuje więcej pomocy. Może to brzmi paradoksalnie ale coś mi mówi, że to on
        teraz potrzebuje bardziej uzdrowienia. W nim coś się załamało. To dla niego
        jest katastrofa i jako prawdziwy twardziel (a przecież takiego chyba odgrywa)
        będzie się tak właśnie jak piszesz zachowywał.
        A uzdrowić go w tej sytuacji możesz tylko Ty. Wzmocnij najpier jego, później
        małżeństwo a dopiero później dziecko. Zawsze we dwoje macie wieksze szanse na
        wszystko.
        Pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia.
        • alinaw1 Re: Dzięki... 12.06.04, 11:30
          za te dobre słowa. Każdy z Was ma pewnie rację. Pewnie coś jest nie tak, a
          choroba Stasia "wzmocniła" tę nienormalną sytuację. Bardzo konkretny błąd
          nastąpił z początkiem wiosny kiedy to leczyliśmy małego u znanego (ponoć)
          laryngologa stosującego homeopatię. Trochę zdziwiła mnie terapia polegająca na
          przepisaniu aż 8 leków (po 10 lub 5 kulek dziennie) + silne inne leki
          syntetyczne. Napisałam o swoich wątpliwościach na tym forum i też
          podzieliliście się swymi obawami co do takiego leczenia. Ta homeopatka, u
          której byliśmy 6 maja była w lekkim szoku i stwierdziła, że organizm małego
          może przechodzić różne zawirowania po takim leczeniu i mocno skrytykowała takie
          leczenie. Chyba dopiero wtedy zrozumiałam, że wśród homeopatów są też (podobnie
          jak wśród akademickich medyków) totalne pomyłki. To mojego męża niemal
          rozwścieczyło! Dawaliśmy jakieś kulki przez prawie 2 miesiące i w efekcie
          pogorszyliśmy sprawę! Jaka jest więc gwarancja, że i tym razem nie będzie
          pomyłki?
    • alinaw1 Re: Rozpada się moje małżeństwo! 12.06.04, 14:33
      C.d. I być może ten brak cierpliwości + naciski babci robią swoje. Nie rozumiem
      tylko dlaczego tyle złości i szyderstwa kieruje w stronę tej homeopatki
      prawdziwej? Dla niego to tylko sprzedaż złudzeń...Nie twierdzę, że akurat za
      jej sprawą stanie się cud, albo że tylko"kulki" będą pomocą. Przecież sama
      homeopatka radzi ciągle konsultować się z pediatrą i laryngologiem, nie rości
      sobie prawa monopolisty...Rzeczywiście wyglądaq to teraz tak, że Staś staje się
      piłeczką pingpongową między nami. Jakaś paranoja! Kiedyś pojechali razem do
      lekarza, który przepisał augmentin. To był pierwszy i póki co jedyny antybiotyk
      w życiu naszego dziecka. Po 2 tygodniach objawy totalnie się zmniejszyły, nie
      było wycieków ani kaszlu. Mąż zachwalał lekarza i lek. ("No widzisz, te twoje
      magiczne kulki możesz sobie połykać a nie wciskać dziecku"), ale po 2
      tygodniach sytuacja wróciła do normy (czyli choroby), antybiotyk zadziałał więc
      tymczasowo, złagodził objawy ale nie wyleczył. Mogłabym długo opisywać różne
      zdarzenia, komentarze itd, nie chcę Was zanudzać. Ostatnia dawka leku 21
      czerwca. Może dam znać, czy pozabijamy się do tego czasu, czy poddam się, a
      może zdarzy się cud? Alina
      • astria1 Re: Rozpada się moje małżeństwo! 12.06.04, 16:51

        Alina :)) ja w takim razie trzymam kciuki za ten CUD !! nie zabijajcie się bo
        ko wam te paczki bedzie nosił do więzienia :-) chyba ze My z forum dyzur
        ustawimy :-) ale jak co :-) to trzymam kciuki i daj nam znac... jak by nie było
        mamy takie poczucie ze to i nas dotyczy :-)

        pzdr
        Anna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka