camilcia
03.08.04, 10:00
oj, tak mi przyszło do głowy żeby do Was napisać, miewam takie koszmarne sny,
że budzę się zapłakana i nie mogę dojść do siebie. np dzisiaj mi się śniło,
że mąż i córeczka zginęli w wypadku samochodowym. generalnie umiera w tych
snach ktoś bliski, jest to tak realistyczne, że pamiętam każdy szczegół,
potem całe sceny rozpaczy itp. nawet nie będę już wiecej opisywać. tak jest 3-
5 razy w miesiącu, czasem wcale, czasem częściej. nie widzę związku z tym co
robię na codzień, nie oglądam TV, nie wiem skąd takie pomysły. oczywiście
mogę przypuszczać, że to podświadomy lęk o bliskich, ale baaaardzo mnie to
męczy. Może powinnam iść do psychologa? ale nie chcę brać leków na
uspokojenie lub tym podobnych. u homeopaty leczę córeczkę, sama niby nie
miałam potrzeby, ale może powinnam? co Wy na to? czy homeopatia pomoże?