ada80
10.12.05, 23:14
Najpierw może po któtce opisze naszą historię.
Mała w wieku ok 3 m-cy zaczęła dostawa delikatnych plamek wyglądających na
typową skazę białkową. Raz były większe raz mniejsze, ale ja nawet tego nczym
specjalnym nie smarowałam bo nie było takiej potrzeby. Kilka razy była
b.delikatnie podziębiona i leczona homeo. W wieku ok 10-11 miesięcy na
policzku zrobiła jej się delikatna plamka-byłam pewna na 100% że to jakieś
ukaszenie komara. Plamka b. powol zaczęła się powiększa, czerwienie a czasami
nawet sączyc, ale czasami była prawie niewidoczna. Trzy m-ce później
szczepionka o/ś/r - (oddam wszystko za cofnięcie czasu żeby nie poda jej tego
świństwa). Leciutkie pogorszenie. Dwa tyg. później nasza homeo twierdziła, że
jest to ,,wentyl bezpieczeństwa" - cokolwiek by to nie znaczyło miało byc
niegroźne,coś tam przepisała i na drugi dzień mega pogorszenie a lekarka za
granicą. Odstawiłam leki pognałam do innej-klasycznej tym razem. Najpierw
przez 6 tyg. jeden lek-nic nie pomógł czy pogorszył? nie wiem. Ale w tym
samym czasie moja dietetyczka zaleciała mi mleko kozie. Mała przez tydzień
nie miała żadnego pogorszenia więc wstawiłam je jako stały punkt żywienia
dziecka. Po 3 tygodniach MEGA pogorszenie. Plamka zaczęła się powiększa,
sączy, ropiec, podchodzic krwią.Dodatkowo wysypka na całym ciele- różnego
rodzaju plamki, krostki. Kolejna wizyta u homeo-klasyczki.Zmiana leku. Jest
coraz gorzej, ranki przechodzą na drugi policzek, bródkę, nosek a dzisiaj
zauważyłam na czole.Lekarka dwa razy zmieniała rozcieńczenie leku.NIby
wysypka zaczeła powoli znikac, ale twarz ciągle się pogarsza. Buźkę smarujemy
olejkiem z ogórecznika lub olejem lnianym. Twarz dziecka zaczyna upodabniac
się do zdjec dziecka asi_z (asiu mam nadzieję ze nie masz nic przeciwko).
Zwątpiłam. Cały wieczór płaczę bo nie wiem już gdzie mam pójśc, u kogo
leczyc, jak pomóc własnemu dziecku, które z radosnego, rozbrykanego malca
stało się złośliwe, płaczliwe i wystraszone a w nocy pobudzone.