renste
03.06.06, 11:40
Przeczytajcie co znalazłam.Kolejny kamyczek przeciw szczepieniom.
Zapis wywiadu przeprowadzonego 15 marca 1998 roku przez dra Rogera G.
Mazlena,
gospodarza programu stacji radiowej CFS, z drem Leonardem G. Horowitzem
www.cfsaudio.4biz.net/cfsprev.htm
Dr Roger G. Mazlen: Naszym gościem jest dr Leonard Horowitz, absolwent
Harvardu, niezależny badacz i światowy autorytet w dziedzinie edukacji
zdrowia
publicznego, autor bestsellera Emerging Viruses: AIDS & Ebola (Pojawienie się
wirusów AIDS i Ebola). Dlaczego rozmawiamy z drem Horowitzem? Otóż dlatego,
że
chorzy na zespół chronicznego zmęczenia1 mają osłabiony układ odpornościowy.
Cierpią na brak odporności. Mają immunosupresję. Są łatwym łupem dla każdego
nowego wirusa, zwłaszcza dla wirusów ze zdolnością do niszczenia układu
odpornościowego. Tak więc nie wdając się w dalsze dywagacje witamy pana w
naszym programie, drze Horowitz.
Dr Leonard G. Horowitz: Dziękuję drze Mazlen. Udział w pana programie to dla
mnie wielki zaszczyt i przyjemność.
Dr Mazlen: Cieszymy się bardzo, że może pan dzisiaj z nami rozmawiać. Może
zacząłby pan od ogólnego zapoznania nas ze swoją książką.
Dr Horowitz: Zgoda. Spędziłem 3 lata na badaniu wniosku Ministerstwa Obrony z
roku 1970 o wyasygnowanie 10 milionów dolarów na pięcioletnie badania,
których
celem miało być stworzenie mikroorganizmów niszczących system immunologiczny.
Miały one służyć jako broń biologiczna. Z początku nie mogłem uwierzyć, że to
naprawdę oficjalny dokument. Ostatecznie podążyłem tropem pieniędzy,
literatury
naukowej i dokumentów sądowych i odkryłem, że pieniądze trafiły do
organizacji
o nazwie Litton Bionetics. Czy słyszał Pan kiedykolwiek o kuchenkach
mikrofalowych Littona?
Dr Mazlen: Oczywiście.
Dr Horowitz: Otóż, są oni również powiązani finansowo z wielkimi korporacjami
zbrojeniowymi i mają firmę medyczną Litton Bionetics. W końcu lat
sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych byli na szóstej miejscu
listy
firm związanych finansowo z producentami broni biologicznych. To oni
dostosowali wiele mikroorganizmów niszczących system immunologiczny do celów
wojny biologicznej. Otrzymywali ponad 2 miliony dolarów rocznie na badania i
rozwój tego typu mikroorganizmów, a także na badania nad rakiem oraz
szczepionkami. I to jest główny temat mojej książki. Emerging Yiruses: AIDS &
Ebola opowiada o tym, kto doprowadził do powstania wirusów w rodzaju AIDS i
Ebola, jak i dlaczego je wyprodukowano - cały proces ich tworzenia. A potem,
co
wydaje mi się najbardziej nieprawdopodobne, odkryłem i przedrukowałem w
formie
fotokopii kontrakty rządowe pokazujące, ile pieniędzy amerykańskich
podatników
idzie na te badania.
Dr Mazlen: Ta sprawa bardzo interesuje naszych słuchaczy, zwłaszcza tych,
którzy cierpią na zespół chronicznego zmęczenia, a także tych, którzy
podejrzewają, że go mają, i tych, którzy nie są tego pewni, jako że każdy
nowy
wirus mający zdolność osłabiania odporności immunologicznej stanowi dla nich
oraz dla całego społeczeństwa poważne zagrożenie. Na 134 stronie swojej
książki
pisze pan: "Składając te wszystkie fakty razem, rozumiem obecnie, jak łagodny
dla ludzi małpi wirus DNA, taki jak SV-40... i inne pospolite retrowirusy
zanieczyszczające szczepionki, takie jak SFV, mogły po dziesiątkach lat stać
się retrowirusami RNA, które poprzez skażone szczepionki rozprzestrzeniły się
na miliony ludzi na całym świecie". Czy mógłby Pan nieco rozwinąć tę sprawę i
przybliżyć ją naszym słuchaczom?
Dr Horowitz: Oczywiście. Istotą tej książki i zarazem zawartym w niej
ostrzeżeniem jest to, że mamy Urząd ds. Leków i Żywności2, który nie mówi
lekarzom naukowcom i lekarzom praktykom ani też społeczeństwu prawdy o
skażonych szczepionkach oraz metodach ich produkcji. Na przykład doustna
szczepionka przeciw polio [choroba Heinego-Medina] do dzisiaj przygotowywana
z
wykorzystaniem tkanek małpich nerek, które są skażone nie tylko małpimi
wirusami, ale również wirusami opryszczki, takimi jak na przykład małpi
cytomegalowirus, wirus choroby Epsteina-Barra czy wirus opryszczki typu B, o
których wiadomo, że należą do grupy wirusów niszczących układ immunologiczny.
Wiemy też, że szczepionką, która najprawdopodobniej przyniosła światu AIDS, a
być może nawet syndrom chronicznego zmęczenia, gdyż obie te choroby pojawiły
się w tym samym 1978 roku, była wyprodukowana w roku 1974 w laboratoriach
firmy
Merck, Sharpe & Dohme przy wsparciu Centrum Chorób Zakaźnych i Urzędu ds.
Leków
i Żywności eksperymentalna szczepionka przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby
typu B. Szczepionka ta była przygotowana częściowo z wykorzystaniem
zarażonych
małp sprowadzonych przez firmę Litton pracującą nad broniami biologicznymi na
zlecenie Ministerstwa Obrony. Wiemy już dziś na pewno, że małpy, które
wykorzystano do przygotowania tej szczepionki, były zarażone. Mamy nawet
stosowne oświadczenie na ten temat złożone przez człowieka, który stworzył te
szczepionki. Nazywa się on dr Maurice Hilleman i był szefem produkcji
szczepionek w firmie Merck, Sharpe & Dohme. Tak więc produkowali te
szczepionki
częściowo na zarażonych zwierzętach, a potem podawali je ludziom. W ten
sposób
doszło do tego, że mamy obecnie różne schorzenia związane z układem
odpornościowym, a także dziwne odmiany raka oraz dziwne choroby
autoimmunologiczne, których skala jest tak duża, że możemy już mówić o
epidemii.
Dr Mazlen: To wszystko rodzi wiele pytań, niemniej chciałbym ponownie wrócić
do
pana książki, w której przytacza pan wywiad dra Edwarda Shortera z drem
Hillemanem [str. 484-485], podczas którego Hilleman powiedział: "w rzeczy
samej
w tych szczepionkach było 40 różnych wirusów, które były nieaktywne" - na co
Shorter odrzekł: "Ale nie zneutralizowaliście [SV-403]..." "Tak, to prawda" -
przytaknął Hilleman i nawet dodał: "A szczepionka przeciwko żółtej febrze
zawierała wirusa białaczki, ale wie pan, to było w czasach, kiedy wiedza na
ten
temat była jeszcze bardzo niedoskonała". Z tego oświadczenia dowiadujemy się
teraz, że w szczepionkach były nie tylko wirusy uszkadzające układ
odpornościowy, ale wywołujące również białaczkę. Mówi pan o tym w swojej
książce. Mówi pan o przypadkach białaczki dotyczącej limfocytów T. Co mógłby
pan powiedzieć na ten temat? Czy nadal istnieje jakieś związane z tym ryzyko?
Dr Horowitz: Uważam, że tak, drze Mazlen. Jestem głęboko przekonany, że to
ryzyko nadal istnieje. Aby to uzasadnić, posłużę się przykładem. Urząd ds.
Leków i Żywności, który ma chronić nasze zdrowie, musi przymykać oko na
skażoną
doustną szczepionkę przeciwko polio, którą musimy rzekomo zgodnie z prawem
podawać naszym dzieciom, mimo iż każda jej dawka zawiera około 100 wirusowych
zanieczyszczeń pochodzących od małp. Mówię "rzekomo", gdyż nie jest to
prawda.
Są bowiem od tego przymusu wyjątki podyktowane względami duchowymi i
religijnymi, tak że w rzeczywistości to szczepienie nie jest obecnie
obowiązkowe. Mimo to tworzy się atmosferę, że nie można wysłać swojego
dziecka
do szkoły lub nie można pracować np. w służbie zdrowia bez poddania się temu
szczepieniu. Jest to oczywista nieprawda. Wie pan, Urząd ds. Leków i Żywności
musi przymykać oko na te 100 wirusowych zanieczyszczeń każdej dawki tej
szczepionki, ponieważ ma ręce związane prawami własności i umowami tajności
narzuconymi przez przemysł farmaceutyczny. Innymi słowy, producenci leków
nałożyli im kaganiec, w związku z czym nie mogą oni powiedzieć innym
naukowcom,
jaki jest prawdziwy rozmiar skażenia i ryzyko związane ze szczepionkami. Tym
sposobem lekarze, których szkolenie medyczne opłacane jest w większości przez
przemysł farmaceutyczny, nigdy nie poznają prawdy i w rezultacie widząc
zakatarzonego pacjenta i mówiąc mu, że te szczepionki "są dla pańskiego
dobra"
lub "dla dobra pańs