basiaw87
02.12.07, 22:30
Moja córka (prawie 5 lat) 10 dni temu złapała infekcję. Na początku była
gorączka, zaczął się katar żółty, którego resztki jeszcze dziś są widoczne
(głównie po nocy). Było trochę kaszlu, ale takiego mokrego, jakby coś spływało
z nosa. Rano kaszel był bardzo mocny, w dzień całkiem dobrze.
Teraz w nocy (ok.3-4 godziny) zwykle zaczyna się kaszel taki trochę duszący,
bardziej dławiący, jakby coś w gardle stało. Rano , jeśli w nocy jest kaszel,
to zwykle kaszlu jest mało, w dzień sporadycznie i mokro.
I dziś już myślałam, że to końcówka, puściłam na podwórko po przerwie. Po
południu pobiegała trochę po domu, zasapała się i dostała ataku takiego
brzydkiego suchego kaszlu. Uspokoiła się i spokój z kaszlem. Potem jeszcze
kilka powtórek. Kaszel po położeniu się do łóżka, ale już sporadyczny.
Próbowałam Santa Herba i Archangelika comp., ale marne efekty.
Myślałam o ksztuścu, ale mała przeszła go 10 m-cy temu (to był "porządny"
ksztusiec), więc chyba ma jeszcze przeciwciała.
Może coś poradzicie na ten "powysiłkowy" kaszel?