kumakk
22.01.09, 11:23
Corka 2,5 roku ma przy kazdym nowym zebie paskudna infekcje, ktorej przebieg
jest zawsze taki sam. Zaczyna sie od kichania, wodnistego kataru,
blyskawicznie dolacza sie goraczka (zbijam nurofenem, zeby nie przekroczylo
39), katar sie robi zielony, dochodzi kaszel mokry (mala nie umie
odkrztuszac), pozniej chrypka i gile po pas.
Z homeopatii stosowalam aflubin, L-52, engystol, euphorbium, przy chrypce
homeovox i moim zdaniem nie bylo na to zadnej reakcji. Leczenie zatem
sprowadza sie do psikania sterimarem, podawania nurofenu, clemastinum i soku z
cebuli, odciagania kataru i inhalacji z ziol. No i wyscig z czasem, zeby nie
zeszlo na oskrzela.
To juz kolejna taka infekcja w ciagu ostatniego roku i mam naprawde dosyc,
chcialabym sprobowac innego leczenia. Mozecie mi doradzic?
Mam w domu oscillo, ale na ulotce napisali, ze to dla dzieci powyzej 6 roku
zycia. Na coryzalii nie ma zadnej wzmianki o tak malych dzieciach. Moge wyslac
meza do apteki homeopatycznej, ale nawet nie mam pomyslu co podac.