Dodaj do ulubionych

Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właściciele!

22.04.11, 15:18
Od roku codziennie biegam w okolicach Góry Lotnika - 300 dni, 300 km. Niestety w ciagu tego czasu dwa razy zostałem ugryziony, a kilka razy rzuciły się na mnie psy. Za każdy razem scenariusz jest taki sam. Pies atakuje, za chwilę podchodzi właściciel i mówi, że to pierwszy raz, że ten pies to nigdy...

Dziś miałem taką właśnie sytuację, biały labrador /chyba/ i starszy pan, tłumaczący się bez sensu. Wydaje mi się, że psów w Parku Krajobrazowym nie powinno być wcale, ale jeśli są to dlaczego nie są na smyczy, w kagańcach.

Może pomysł jest niedorzeczy, ale czy Straż Miejska nie moze dostać dwóch rowerów i patrolować raz na dziennie leśnych okolic. Psy bez kagańców wyprowadzane są na spacer o każdej porze. Myślę, że jest to wykroczenie, które można karać mandatem.

Mamy nowych radnych, pełnych energii, czy mogli byście spróbować coś z tym zrobić. Nie będę miał żadnej satysfakcji, jak dojdzie do jakiejś tragedii. Bardziej mobilna SM przy okazji może spowoduje, ze zniknie trochę śmieci, quadow i samochodów terenowych z naszego lasu.

Pozdrawiam Świątecznie.
Obserwuj wątek
    • marcin_jozi Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 15:55
      Witam,

      Świetnie że ktoś poruszył ten temat - sam się do tego zabierałem od jakiegoś czasu.
      Moja żona również biega w okolicach PK i nieraz spotkała się z agresją psów, oraz nieodpowiedzialnością ich właścicieli. Osoby uprawiające sport czy to bieganie czy jazda na rowerze mają prawo do swobodnego poruszania się po tych terenach bez obaw o pogryzienie.
      Zatem popieram w 100 % Twój apel.
      • multikos Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 16:41
        no bo Panowie psy to się znaja na ludziach... i jak ktoś ma takie podejście to on to czuja smile) założe się że już na kilkaset metrów jak zobaczycie pieska narasta w was agresja i złośc... smile
        • 0bywatelx Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 16:46
          no własnie, o tego typu dyskusję mi chodziło. Jak przechodził ten facet z psem i pies wrócił do mnie 10 metrów, ja zatrzymałem się i stałem nieruchowmo pies mnie okrążył i ugryzł z tyłu w udo. To bardzo śmieszne i pewnie strasznie złym człowiekiem jestem.

    • 0bywatelx Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 16:43
      jeżeli pojawi się więcej opinii podobnych do mojej, to złożę pisemny wniosek do Brurmistrza w sprawie podjęcia działań w tej materii. Jeśli nie, to uznam za mojego pecha...
      • duchaaa Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 19:02
        Też biegam. Z psem. Mam na nodze szpetną bliznę po ugryzieniu - obce psy rzuciły się na mojego psa. Który był w kagańcu, na smyczy i bez szans. Postanowiłam go obronić, stąd bllizna smile. Właściciel 'agresorów' zrobił głupią minę i też się głupio tłumaczył. Jestem właścicielem psa. Odpowiedzialnym. I w pełni popieram Twój wniosek. A ludziom argumentującym że pies się zna na ludziach współczuję. Głupoty i braku wyobraźni.
        • alcobar jestem za! 22.04.11, 19:49
          1. Od wielu lat mam psa z, którym byłem na spacerze tylko kilka razy. Pies żyje w domu i w dzień w ogrodzie. Spacery mimo, że wyprowadzałem go na pejczu i w specjalnym kagańcu zakończyłem definitywnie. Za każdym razem atakowały mojego psa inne wolno chodzące na spacerze w dodatku zawsze bez kagańca. Właściciele tych piesków w efekcie wyrywali spod mojego psa swoje zwierzaki a ja drżałem, żeby kaganiec się nie zsunął. Miałem stres, że w walce spadnie kaganiec i mój pies zagryzie te psy lub niechcący ugryzie ich właściciela. Nie bałem się o swojego psa jednak gdyby zaatakował go np kaukaz bez kagańca zdjąłbym mu kaganiec, żeby sobie poradził. Ja uzyskałem na swojego psa specjalne zezwolenie, w dodatku musiałem spełnić specjalne warunki (wysokość ogrodzenia etc).
          Jak napisałem takie spacery to nie była przyjemność tylko permanentny stres przez głupotę innych.
          2. Teraz często spaceruję z moim dzieckiem, zdarza się, że mija nas jakiś właściciel np z dwoma kaukazami bez kagańca. Przyznam, że serce mam w gardle bo zapewnienia, że to łagodne pieski nie interesują mnie (do dzisiaj moje dziecko nie zostało z moim psem nigdy samo nawet na sekundę - nie ufam nawet swojemu psu)!!!
          3. Pomijam kwestię, że ludzie wyprowadzają swoje psy, żeby waliły kupska najczęściej na środku ścieżki (mogliby przynajmniej patykiem odrzucić na bok - potem sami chodzą w tych g...ch!)
          3. Nie wiem jak to nazwać ale tu chodzi o odrobinę dobrego wychowania. Pies bez kagańca wywołuje lęk i strach.
          4. Przypadek autentyczny (byłem świadkiem zdarzenia) jedna pani przechodziła z dwoma wilkami (bez kagańca) obok budowy. Widziałem jak ten pies wbiegł na plac i porwał robotnikom torebkę z prowiantem i uciekł w las. Oni rzucali w tego psa kamieniami ale i tak dał dyla. Pani tego nie widziała więc mowie do niej żeby trzymała swoje psy na smyczy bo kradną jedzenie a robotnicy nie są delikatni i mogą kamieniem przetrącić psiaka i byłoby szkoda gdyby stała mu się krzywda. Pani z oburzeniem odpowiedziała mi "Niech lepiej chowają jedzenie!" Musiałem śmiesznie wyglądać bo mnie zamurowało.

          Reasumując:
          Macie mój głos.
          • wostr Re: jestem za! 22.04.11, 20:10
            Nie piszę, że jest to wina jedynie jednej czy drugiej strony, jednak ludzie mają prawo do biegania I do wyprowadzania swoich psów, także do lasu - bo nie ma zakazu wyprowadzania tam psów. Mandaty wystawiane właścicielom psów za nietrzymanie ich na smyczy, albo brak kagańca moim zdaniem nic nie dadzą. Będą wystawiane osobom, których psy nic nikomu nie robią, a przypadki pogryzień dalej będą się zdarzały - nieodpowiedzialne osoby i tak nie będą się stosowały do takich spraw.

            Alcobarze, jedyne co dla mnie wynika z Twojego posta, to to, że nie powinieneś mieć psa. Ja jakoś nie boję się psów latających luzem, jeśli w pobliżu jest ich właściciel, chociaż spotykam się z takimi sytuacjami niemal codziennie. A o sytuacji (4) gdzieś już słyszałem, lecz nie pamiętam gdzie.

            Problemem moim zdaniem nie jest to, aby pies był w kagańcu, czy na smyczy, ale to, aby za pogryzienie groziła wysoka i nieuchronna kara. A SM mogłaby jeździć po lesie, ale niech się koncentruje głównie na innych sprawach, a nie ganianie za psami (które w większości nic nie robią).

            A to, że "wychodzę z psem na spacer", wcale nie oznacza, że nie biegam z tym psem. Bo gdybym nie biegał po lesie, to zapewne nie wziąłbym w tej dyskusji udziału.

            Pozdrawiam
            • prawdziwyhubertus777 Re: jestem za! 22.04.11, 21:03
              Pies w lesie bez smyczy i kagańca jest groźnym szkodnikiem!
              "Miłośnicy" psów nawet nie zdają sobie sprawy, jakie szkody psy wyrządzają w ekosystemie leśnym.
              W moim obwodzie łowieckim niejednokrotnie eliminowaliśmy "bezpańskie" czworonogi, jak się potem okazywało wypuszczane przez ludzi do lasu żeby "sobie trochę pobiegały".

              W odległości 200 m od zabudowań można (a nawet jest wskazane) zastrzelenie psa biegającego bez opieki. W majestacie prawa (USTAWA z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz.U. 1997 Nr 111 poz. 724).
              Wystarczy, że jest pies i właściciela nie widać. Jeśli właściciel jest w zasięgu wzroku to należy mu się mandat. Zastanówcie się, bo przez krótkowzroczność właścicieli psów potem są wątki "myśliwy zabił mi psa", "leśniczy zastrzelił mojego amstafa" itp.
              Las nie jest miejscem dla psów, a już na pewno nie bez należytego zabezpieczenia (smycz, kaganiec).
              • surmia Re: jestem za! 22.04.11, 21:57
                W moim obwodzie łowieckim niejednokrotnie eliminowaliśmy "bezpańskie" czworonogi, jak się potem okazywało wypuszczane przez ludzi do lasu żeby "sobie trochę pobiegały".

                Strzelanie do psów i kotów (i w ogóle do zwierząt) uważam za najgorszy przejaw najgorszych instynktów. Z pewnością nie ludzkich.

                Wystarczy, że jest pies i właściciela nie widać

                Jakież cudowne tło do nadużyć i postrzelania sobie, to takie męskie...
                Fu!

                • jozefow512 Re: jestem za! 22.04.11, 22:15
                  > Strzelanie do psów i kotów (i w ogóle do zwierząt) uważam za najgorszy przejaw
                  > najgorszych instynktów. Z pewnością nie ludzkich.

                  A jak nazwiesz wystawianie własnego zwierzaka na strzał myśliwego?
                  A jak nazwiesz namawianie przez właścicieli (a tym jest wyprowadzanie psów bez smyczy i kagańca do lasu) do mordowania zwierzyny?

                  Rozumiem, że rozszarpanie przez psa innego zwierzaka uważasz za humanitarne.

                  > Jakież cudowne tło do nadużyć i postrzelania sobie, to takie męskie...

                  Bzdura. Nadużyciem jest mordowanie zwierząt przy użyciu psów w lesie. To takie męskie ...
                  • alcobar Re: jestem za! 22.04.11, 22:23
                    Zgadzam się z Tobą, że ludzie nawet nie zdają sobie sprawy ile zwierząt pies morduje w lesie. Właściciel najzwyczajniej tego nie widzi, krety, wiewiórki to zazwyczaj ofiary. One umierają cicho więc gdy pies odbiega na bok właściciel nawet nie zauważa, że jego czworonóg zagryzł biednego kreta co człapał nad Świdrem etc.
                    Ja nie demonizuje ale pewnie tak jest. Mój pies ma ograniczone pole działania. Biega po ogrodzie ale i tak co roku muszę utylizować minimum jednego kota, kilka wiewiórek i zdarzają się ptaki więc gdyby latał po lesie na spacerze to łapałby co popadnie.
                  • surmia Re: jestem za! 22.04.11, 22:38
                    jozefow512 napisał:

                    A jak nazwiesz wystawianie własnego zwierzaka na strzał myśliwego?
                    A jak nazwiesz namawianie przez właścicieli (a tym jest wyprowadzanie psów bez smyczy i kagańca do lasu) do mordowania zwierzyny?


                    Nazwę to skrajną nieodpowiedzialnością i głupotą totalną.
                    I wszelkie odmiany "łowiectwa" nazwę barbarzyństwem i dawaniem upustu najgorszym instynktom.

                    Rozumiem, że rozszarpanie przez psa innego zwierzaka uważasz za humanitarne.

                    Z czego wnosisz?

                    Bzdura. Nadużyciem jest mordowanie zwierząt przy użyciu psów w lesie. To takie męskie ...

                    Jak dla mnie wszelkie mordowanie jest nadużyciem. Delikatnie rzecz ujmując. Czy to pies morduje wiewiórkę, czy to pies morduje drugiego psa, a durny pan zgarnia kasę i cieszy się. Pies nie jest częścią lasu i dzikiej przyrody i musimy o tym pamiętać. Należy jednak pamiętać i o tym, że pies który morduje wiewiórkę, robi to, bo jego bezmyślny pan wygodnie wyprowadza go do lasu, żeby się wybiegał. To raczej nie jest wina psa. I nie jest winą psa, że zapalony "myśliwy" tylko czeka, żeby do niego strzelić. Bo nie widać właściciela zza krzaków.
                    • prawdziwyhubertus777 Re: jestem za! 22.04.11, 23:20
                      surmia napisała:

                      > I nie jest winą psa, że zapalony "myśliwy" tylko czeka, żeby do niego strzelić.
                      > Bo nie widać właściciela zza krzaków.

                      Widzę, że kompletnie nic nie rozumiesz. Myśliwi nie strzelają do psów dla przyjemności, wręcz przeciwnie. Widząc psa biegającego po lesie nigdy nie wiem czy właściciel jest za drzewem, 500 metrów dalej, a może w ogóle nie ma właściciela - bo musiał wyjechać na wakacje i psa zostawił w lesie.
                      Strzelając do takiego psa wybiera się mniejsze zło - lepiej niech zginie jeden pies, który w lesie jest zdecydowanie nie na swoim miejscu, niż xxx innych zwierząt dla których las jest domem.

                      Roli łowiectwa w ochronie zwierząt nie będę Ci tłumaczył, bo z Twoim podejściem i tak nie zrozumiesz.
                      Oczywiście domyślam się, że jesteś weganką - nie jesz mięsa, nie nosisz skórzanych butów, nie chodzisz do zoo, cyrku... Bo jeśli nie to postawę którą prezentujesz można by nazwać HIPOKRYZJĄ.
                      • surmia Re: jestem za! 23.04.11, 16:15
                        Myśliwi nie strzelają do psów dla przyjemności, wręcz przeciwnie.
                        Taaaaa.... i do zwierząt też nie strzelają z przyjemności. I z obrzydzeniem po polowaniu opijają zamordowane zwierzęta. I z obrzydzeniem fotografują się z tymi trupami, by potem, w zaciszu domowym kontemplować tę okropną powinność myśliwego. I z jakimż obrzydzeniem przyozdabiają swoje domy kawałkami trupów zabitych w lesie - porożami i czaszkami.

                        Nie , nie jestem weganką (choć jem mało mięsa, coraz mniej) i noszę skórzane obuwie. Bo uważam, że można hodować i godnie zabijać zwierzęta przeznaczone na mięso. Godnie. Bez otoczki fałszywej dbałości o środowisko i jaki to ja jestem dzielny bo odstrzeliłem dzika. Bez całej tej otoczki, że zabijanie służy ludzkości. O to mogę walczyć.
                        Nie wyobrażam sobie zwyczajnie, jak można strzelać do jakiegokolwiek stworzenia. Z radością i w fałszywym poczuciu misji. Myślistwo powinno być zabronione. Są inne, bardziej humanitarne sposoby eliminacji zbyt dużej ilości zwierząt czy zwierząt chorych.
                        No sorry, takie mam zdanie i go nie zmienię.

                        A wałęsające się po lesie psy, jeśli już koniecznie trzeba, powinny być usypiane i po czipie (wszystkie powinny być czipowane) oddawane właścicielowi, który płaciłby za środek usypiający i ew. weterynarza. Dużo by płacił, tak dużo, żeby więcej psa nie puszczał samopas. A pies by żył.
                        • duchaaa Re: jestem za! 23.04.11, 18:42
                          Surmia, w pełni się z Tobą zgadzam i wierzę, że kiedyś dożyjemy czasów, w których to, co opisałaś, będzie oczywistością. Oczywistą smile. Dziś niestety jako społeczeństwo mamy dość prymitywne podejście do zwierząt. Minister rolnictwa głosi, że pies na łańcuchu to tradycja i walczy przeciwko zakazowi trzymania kur w klatkach, a prośba o zabitego karpia dopiero ostatnio przestała budzić u sprzedawców konsternację i chęć wzywania psychiatry dla dewianta wink. Ale damy radę, małymi kroczkami. I, odnośnie rozwijanego wątku, może w końcu ludzie zrozumieją, że homo sapiens do czegoś zobowiązuje. Swoją drogą, ciekawe ile jajek, którymi jutro będziemy się dzielić, pochodzi z ferm, w których obcina się kurom dzioby, ładuje po cztery do klatki i... na tym skończę.
                        • wostr Re: jestem za! 23.04.11, 22:45
                          I to co pisze surmia, to jest właśnie najlepsza prewencja alcobarze. Nie jakieś przepisy, patrole itp., tylko wysokie kary, tak wysokie, aby w przyszłości właściciel zastanowił się, czy w ogóle psa spuszczać ze smyczy. Bo widać wszędzie dookoła jak dużo dają jakieś przepisy i patrole...
                          • alcobar Żeby było jasne 23.04.11, 23:27
                            uważam za absurd patrolowanie lasów przez strażników w celu łapania właścicieli z psami bez kagańca jako cel sam w sobie. Chodzi mi o to że powinien być wprowadzony zakaz swobodnego biegania psów bez kagańca (może uzależniony od wielkości psa - nie wiem ale biegający York nie robi na mnie wrażenia a doberman już tak). Jakie kary to rzecz drugorzędna. Myślę że jeśli ktoś na spacerze poczuje się zagrożony to najzwyczajniej będzie mógł zadzwonić na straż a straż miejska mając podstawy prawne (regulamin miasta w tej sprawie) będzie mogła podjąć działanie represyjne wobec takiej osoby. Może wystarczy wtedy pouczenie.
                            2. Pewnie nie byłoby złym aby straż pojawiła się w terenie, do którego dostęp jest pieszy lub rowerowy. Myślę, że nawet taki sporadyczny patrol wyrywkowy mógłby przynieść wiele dobrego. Sama świadomość że taki patrol może się pojawić już podnosi bezpieczeństwo. Mam na myśli szeroko pojęte bezpieczeństwo. Tereny nie objęte patrolem stają się z natury miejscem przyciągającym różne "indywidua' (wysypywanie śmieci, kradzież drewna - nawet w biały dzień).

                            Jednak najlepiej byłoby gdyby ludzie sami w ramach dobrego wychowania zrozumieli, że pies napastujący spacerowicza nawet z chęci polizania go jest stresem (dla starszych ludzi czy opiekunów dziecka szczególnym stresem) i w tym momencie przedkładanie własnej przyjemności czy przyjemności psa nad interes innych jest zwykłym chamstwem.
                            Zasada - jeśli masz psa karnego i puszczasz go swobodnie to miej oczy na około żeby dostatecznie wcześnie przywołać go , zapiąć na smycz tak żeby inni się nie stresowali.
                            Inaczej dojdzie do eskalacji - ja już zakupiłem mocne środki defensywne na psy i wyposażyłem swoją żonę gdy wychodzi na spacer z dzieckiem (sam zresztą też biorę ze sobą gdy idę z dzieckiem). Odpukać do tej pory nie było incydentu poza przypadkami strachu gdy mija się idące bez smyczy i kagańca np dwa bernardyny każdy o wadze pewnie z 80kg.
                            • duchaaa Re: Żeby było jasne 24.04.11, 12:06
                              >Inaczej dojdzie do eskalacji - ja już zakupiłem mocne środki defensywne na psy
                              > i wyposażyłem swoją żonę gdy wychodzi na spacer z dzieckiem

                              I znowu psy oberwą za głupotę właścicieli... Ale wcale Ci się nie dziwię, też się zastanawiam nad zakupem... Kiedyś szłam z dzieckiem przez miasto i podbiegł do nas pies - niegroźny, ale ogólnie nie lubię jak obce psy wąchają/liżą moje dziecko. Na zwróconą grzecznie uwagę zostałam okrutnie zbluzgana, wtedy taki gaz by się przydał...
                              • alcobar Chciałbym żeby dobrze mie zrozumiano 24.04.11, 15:37
                                Sam mam psy od dzieciństwa, nigdy nikogo nie ugryzły, zawsze miały temperowany temperament i nigdy nikogo i niczego nimi nie szczułem. Psy są fantastycznymi towarzyszami ale w Józefowie spotykam na spacerach coraz więcej agresywnych ras (niektóre psy wyprowadzają swoich właścicieli - widziałem jak amstaf na smyczy ciągnął dorosłego mężczyznę i po niecałej godzinie minęliśmy się znowu i pies nadal ciągnął pana (prawie truchtem szedł za psem). Skoro ten pies nawet na smyczy nie potrafi iść to nie wierzę, że właściciel potrafiłby go odwołać. Dodatkowo czasami gdy mijam z moim dzieckiem pewną posesję znajdujący się tam amstaf z nieprawdopodobną agresją atakuje moje dziecko - zastanawiam się czy to dlatego, że dziecko jest małe, czy jakaś chora psychika tego psa czy wreszcie jakiś dzieciak zrobił mu krzywdę ale ten pies z pianą na pysku aż gryzie siatkę choć moje dziecko idzie spokojnie wystraszone trzymając mnie za rękę. Gdyby ten pies znalazł dziurę w ogrodzeniu to nawet nie chcę myśleć co zrobiłby dziecku.
              • duchaaa smutne, że 22.04.11, 22:05
                ...za głupotę ludzi płacą zwierzęta. Wszelkie.
              • grudziaz Re: jestem za! 23.04.11, 19:30
                Drogi prawdziwyhubertus777 wytłumacz mi skąd się biora takie biedne zakompleksione istoty ja ty?
                Las przede wszystkim nie jest miejscem dla takich jak TY!


                • jozefow512 Re: jestem za! 23.04.11, 22:10
                  grudziaz napisał:

                  > Drogi prawdziwyhubertus777 wytłumacz mi skąd się biora takie biedne zakompleksi
                  > one istoty ja ty?

                  A może masz coś do dodania w temacie wątku? Wpadłeś/aś tutaj potrollować?

                  > Las przede wszystkim nie jest miejscem dla takich jak TY!

                  Bo ....
                  Masz jakiś argument? Cokolwiek sensownego do powiedzenia?

                  Nie odnosisz się do ANI jednej kwestii poruszonej przez prawdziwyhubertus777.
            • alcobar Re: jestem za! 22.04.11, 21:50
              Ja wiem, że jest to problem złożony i skrajne sytuacje nie powinny mieć miejsca.
              Nie zgadzam się z tym, żeby komfortową nazwać sytuację gdy na spacerze, do mojego 4-letniego dziecka podbiegał duży pies (nawet w kagańcu i z dobrą intencja obwąchania).
              Zwyczajnie nie mam zamiaru zastanawiać się czy zwierzakowi coś nie odbije gdy moje dziecko wystraszy się namolnego zachowania psa. Gdy wcześniej miałem zwykłego wilczura (jeździłem z nim na szkolenia na pola mokotowskie więc był nauczony bezwzględnego posłuszeństwa) to faktycznie chodziłem z nim nad Świder na zabawy w rzece. Jednak gdy tylko zobaczyłem kogoś natychmiast przywoływałem psa i brałem go na smycz zwyczajnie z prostego powodu. Nie chciałem aby moja obecność z psem była dla innych stresująca. Ja to widzę tak i koniec. Ludzie powinni zachowywać się swobodnie ile się da pod warunkiem, że nie wpływa to na komfort innych.
              Absolutnie nie mogę się z Tobą zgodzić - piszesz:
              > Problemem moim zdaniem nie jest to, aby pies był w kagańcu, czy na smyczy, ale
              > to, aby za pogryzienie groziła wysoka i nieuchronna kara.

              Mnie nie interesuje karanie sprawcy nieszczęścia. Wtedy jest już po nieszczęściu. Gdyby taki pies zaczął gryźć moje dziecko to prawdopodobnie pies straciłby w tym zdarzeniu życie a właściciel zęby.
              Wszędzie na świecie liczy się prewencja a nie ściganie.
              Ty proponujesz, żeby właściciel decydował o tym na ile jego pies jest agresywny i groźny.
              Zakładam, że jesteś odpowiedzialny i potrafisz właściwie ocenić karność swojego psa. Wielu nie potrafi czego przykładem są częste informacje o tragicznych skutkach pogryzień. Dlatego wolę prewencję.
              Jak napisałem, mój obecny pies nie chodzi na spacery. Zamiast spacerów ma swobodne bieganie w moim dużym ogrodzie i zapewniam Cię , że nie sprawia wrażenia nieszczęśliwego. Chciałbym dodać, że moja mama przestała (tez w Józefowie) chodzić na spacery ze swoim psem (malutka rasa) ponieważ kilkakrotnie został zaatakowany przez takie swobodnie biegające spacerowe pieski (potem długie leczenie pogryzień etc).
              Zresztą takie przekonywanie, że "mój pies jest łagodny" proszę się nie bać to puste gadanie.
              Wybierz się do banku i weź kredyt opowiadając, że jesteś uczciwy i na 100% oddasz. Wszędzie obowiązuje zasada ograniczonego zaufania bo reguła potwierdza wyjątek.
            • jozefow512 Re: jestem za! 22.04.11, 22:13
              wostr napisał:

              > ludzie mają prawo do biegania I do wyprowadzania swoich psów, także do lasu - bo nie ma
              > zakazu wyprowadzania tam psów.

              bzdura. Można wyprowadzać "na smyczy i w kagańcu". Wszystkie inne jest niedozwolone:

              Ustawa o lasach: w lasach zabrania się (…wink puszczania psów luzem

              Ustawa o ochronie przyrody zabrania na terenie rezerwatów prowadzania psów bez smyczy i kagańca.

              ustawo o ochronie zwierząt: zdziczałe psy i koty przebywające bez opieki i dozoru człowieka na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych i stanowiące zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, mogą być zwalczane przez dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich

              To de facto oznacza pozwolenie na odstrzał psów i kotów w lasach. Czyli właściciele puszczający psy luzem grają właściwie w grę - który myśliwy pierwszy upoluje mojego psa. Moim zdaniem jest to sadyzm właścicieli psów wobec własnych pupili.

              Pamiętajmy, że pies w lesie to morderca zabijający słabsze zwierzęta. Budzi się w nim instynkt - niestety właściciele półgłówki tylko się z tego cieszą. W imię miłości do zwierząt pozwalają na (czy świadomie/nieświadomie prowokują do) mordowanie zwierzyny w lasach.
    • wostr Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 19:23
      A może wystarczy nie przebiegać koło psa, czy też nie przejeżdżać? Wiele razy spotkałem się na spacerze z osobami, które całkowicie ignorują każdego napotkanego - nie zwracają uwagi na psa, nawet jeśli jest na smyczy, i przebiegają jakieś pół metra od niego. W takiej sytuacji właściciel może nawet nie zdążyć skrócić smyczy. Wystarczyłoby zwolnić na chwilę i przejść spokojnym krokiem koło psa, a nic by się nie stało.

      Chodzę po tym lesie kilkanaście lat i jakoś nigdy nie zdarzyło mi się zostać pogryzionym, a agresję psów widziałem tylko w stosunku do innych psów - i to częściej w przypadku przyjezdnych z Warszawy - którzy także mają często innych gdzieś. Wystarczy pomyśleć trochę, bo pies w kagańcu, co prawda nikogo nie pogryzie, ale też może komuś coś zrobić (np. plątać się pod nogami biegaczy). Gdyby Ci "biegacze" zachowywali się całkowicie odpowiedzialnie, to zapewne takich sytuacji, jak opisujesz, byłoby znacznie mniej.

      Może warto się zastanowić, czy aby na pewno sami wszystko robimy w porządku. Bo większym problemem wydaje mi się wyrzucanie śmieci do lasu, jazda różnego rodzaju pojazdami, czy też wycinanie drzew (co ostatnio się nasiliło - wycinane są pojedyncze drzewa w lesie, zazwyczaj największe). Ganianie SM po lesie za właścicielami psów wydaje mi się lekko niedorzeczne.

      Pozdrawiam
      • 0bywatelx Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 19:45
        mnie to nie wydaje się niedorzecznością, uważam, że psy nie powinny się znajdować w lesie bez kagańca, tak naprawdę nie powinny się tam wcale znajdować.

        Pies przebiegał 20 metrów przede mną poprzeczną dróżką, zatrzymałem się przeszedł za nim jego właściciel. Gdy dobiegłem do "skrzyżowania" pies wrócił się, a pan wcale nie reagował. Zatrzymałem się pies podbiegł, obiegł mnie dookoła i ugryzł.

        Ja sobie nie mam nic do zarzucenia, codziennie półtorej godziny biegam i naprawdę jest masa nieodpowiedzialnych ludzi.

        Chcecie przykładów:
        1) kilka razy widziałem około 8-9rano, właściel dużego czarnego jeepa wypuszcza w środku lasu dwa duże psy /jeden to chyba doberman/, które biegną za samochodem 500 metrów dalej - taki rodzinny spacer.
        2) jest jeszcze lepszy egzemplarz - jedna osoba i 11 sporych psów, w lesie koło Falenicy.

        Rozumiem, że wiele kobiet biega z psami, bo czują się bezpieczne, ale ich zwierzęta sąna smyczy. Proszę nie przekonujcie mnie, że to ludzie mają się dostosować. Rok temu nad Wisłą był wypadek śmiertelny, pies przegryzł tętnicę udową facetowi który biegał.
        • cinqueterre Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 20:00
          O, to widujemy te same egzemplarze. Ja jeszcze widuje osobe w czerwonym cinquecento, ktora w ten sposob wyprowadza psa...
      • cinqueterre Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 19:56
        Mam podobne doswiadczenia jak Obywetelx. Juz nie wiem ile razy atakowaly mnie psy gdy biegalem, na szczescie nigdy zaden mnie nie ugryzl. Faktem jest, ze 99 % wlascicieli puszcza swoje zwierzeta luzem bez zadnych smyczy i kagancow. Pol biedy gdy to jest maly pies, ale przewazaja duze. Jesli potrzeba bedzie podpisu pod pismem do burmistrza - mozesz na mnie liczyc. A odpowiadajac wostrowi - jest olbrzymia roznica w reakcji psow na osobe spacerujaca a biegnaca, wiec zapewne jeszcze bedziesz spacarowal kolejne kilkanascie lat i raczej Cie nikt nie ugryzie. Czego tez wszystkim zycze.
        • gaba29 Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 21:01
          Zakaz wchodzenia z psem do lasu wydaje mi się przesadzony.Gdzie na spacery z psem chodzić? (pytam poważnie bo od niedawna tu mieszkam inna rzecz, że czuję się o wiele bezpieczniej na spacerze w lesie idąc ze swoim czworonogiem). Mnie o wiele bardziej przerażają psy, które dały dyla za ogrodzenie i biegają luźno po ulicach.(dwa amstafy w ok. Wiązowskiej - mało zawału nie dostałam)
          • prawdziwyhubertus777 Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 21:06
            gaba29 napisała:

            > Zakaz wchodzenia z psem do lasu wydaje mi się przesadzony.

            Zwróć uwagę, że las to nie jest wyłącznie miejsce gdzie rośnie wiele drzew. W lesie żyje wiele zwierząt, nawet jeśli nie potrafisz ich zauważyć. Czy te zwierzęta mają cierpieć tylko dlatego, że nie masz gdzie wyprowadzać swojego czworonoga?
            • 0bywatelx nie chodzi o utrudnienie życia właścicielom psów 22.04.11, 21:18
              Mnie chodzi o bezpieczeństwo ludzi. Ja biegam, jeżdżę na rowerze, nordicuje sam, inni spacerują i biegają z psami. Szanujmy się nawzajem. Krótko jestem na tym forum, ale może oprócz wyborów parę osób będzie chciało zrobić coś dla innych.

              Ustawa mówi:
              W Ustawie o lasach z dnia z dnia 28 września 1991 r. w Art.30 ust.1 jest bezpośredni zapis:
              W lasach zabrania się:
              1)...
              12)płoszenia, ścigania, chwytania i zabijania dziko żyjących zwierząt;
              13) puszczania psów luzem;

              Ja chcę aby właściele psów przestrzegali prawa i tylko tyle. Ludzie z psami na smaczach OK, nie wiem jak to jest z kagańcami, bo wydaje mi się, że coś od 1991 roku się zmieniło:

              - ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt
              - ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń
          • jozefow512 Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 22:19
            gaba29 napisała:

            > Zakaz wchodzenia z psem do lasu wydaje mi się przesadzony.

            Czego nie rozumiesz w tym zakazie? Nie wiedziałaś, że w lesie żyją zwierzęta?
            Nie rozumiesz, że psy w lesie kierują się instynktem i przestają myśleć? Nie rozumiesz, że pies jak "złapie wiatr w żagle" będzie mordował wszystko co znajdzie w zasięgu pyska?

            Której z powyższych rzeczy nie rozumiesz?
            • perfii Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 25.04.11, 15:22
              Odpowiem w imieniu właścicieli psów. Nie rozumiem jak można być takim bezmózgowcem skoro uważasz, że każdy pies który wejdzie do lasu "przestaje myśleć" i "morduje wszystko" (i pewnie wszystkich smile. Zwłaszcza w kontekście mojego mastifa, który "złapawszy wiatr w żagle" trzyma się nie dalej jak 2 metry ode mnie i nawet nie zamierza ruszyć tyłka w kierunku zająca, sarny czy innych okolicznych stworzeń, bo ma je w głębokim poważaniu. Taka rasa, stróżująca. Nie uogólniaj więc.
              • jozefow512 Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 25.04.11, 21:46
                perfii napisała:

                > Odpowiem w imieniu właścicieli psów. Nie rozumiem jak można być takim bezmózgow
                > cem skoro uważasz, że każdy pies który wejdzie do lasu "przestaje myśleć" i "mo
                > rduje wszystko" (i pewnie wszystkich smile. Zwłaszcza w kontekście mojego mastifa

                Mastif to generalnie nie musi wychodzić z domu by mu odbiło i np. by zamordował swojego właściciela

                www.poszukiwanimagazyn.pl/londyn-pies-zagryzl-kobiete-w-jej-wlasnym-domu.html
                To akurat jakaś pierwsza lepsza historia z Google.

                > Taka rasa, stróżująca.

                Stróżuje do zamordowania właściciela a także i później.

                > Zwłaszcza w kontekście mojego mastifa
                > , który "złapawszy wiatr w żagle" trzyma się nie dalej jak 2 metry ode mnie i n
                > awet nie zamierza ruszyć tyłka

                Jak nie jest na smyczy i w kagańcu to ty jesteś bezmózgiem.

                Częściowo zgadzam się z przedmówcami, którym żal zwierząt. Czasem należałoby odstrzeliwać właścicieli - niestety jesteśmy w Unii i takie prawo by nie przeszło sad

                • wostr Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 25.04.11, 22:25
                  Z Twoich wypowiedzi wynika dla mnie tylko to, że rodzina powinna Cię wyprowadzać na smyczy i w kagańcu (chociaż może lepszy dla Ciebie byłby kantarek). I nie będę pisał tak otwarcie, kim są jeśli tego nie robią. Bo jesteś moim zdaniem groźniejszy od większości psów biegających luzem po lesie. Co prawda nikogo chyba nie ugryziesz, ale swoimi postami możesz człowieka dobić. A raczej bijącą z nich głupotą.

                  Pozdrawiam

                  • jozefow512 Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 26.04.11, 18:46
                    wostr napisał:

                    > Z Twoich wypowiedzi wynika dla mnie tylko to,

                    Przepisy dotyczą psów - proponuję otrzeźwieć i zacząć myśleć.
                • perfii Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 26.04.11, 09:08
                  Ludzie też mordują, więc rozumiem, że jesteś za samozagładą? Każdy pies może być wychowany na łagodnego psiaka albo na agresywnego bydlaka, ale to obowiązkiem właściciela jest zadbanie o jego tresurę. Ja śpię spokojnie i mam się dobrze, tak jak wiele innych właścicieli mastifów. Co do wyprowadzania psa, to przestrzegam prawa, więc chodzę ze swoim psem na smyczy, ale puszczam go na swoich terenach, więc wiem, że to co mówisz o rzucaniu się na wszystko to bzdury. Niestety jesteś ograniczonym człowiekiem, który wygłasza swoje opinie tylko po to aby się rozkoszować swoją pseudo-mądrością i nigdy nie będziesz w stanie zrozumieć, że być może świat wygląda inaczej niż go widzisz. Szkoda mego czasu. Bez odbioru.
                  • jozefow512 Może dodasz coś w temacie? 26.04.11, 18:43
                    perfii napisała:

                    > Ludzie też mordują, więc rozumiem, że jesteś za samozagładą?

                    Źle rozumiesz. Nigdzie tak nie napisałem - nawet nie zasugerowałem.
                    Natomiast kiedyś w prawie była instytucja kary śmierci.

                    > Każdy pies może by
                    > ć wychowany na łagodnego psiaka albo na agresywnego bydlaka, ale to obowiązkiem
                    > właściciela jest zadbanie o jego tresurę. Ja śpię spokojnie i mam się dobrze,

                    Przecież właśnie o tym tutaj piszemy. Obowiązkiem właściciela jest zadbanie o odpowiednie wychowanie (tresurę) psa. Do tego obowiązkiem właściciela jest trzymanie psa na smyczy w lesie.

                    To, co tutaj opisujemy to przypadki, gdy tak się nie dzieje - tzn. właściciel jest nieodpowiedzialny. Zgodnie z obowiązującym prawem niewiele można zrobić właścicielowi a zwykle cierpi przez to pies.

                    > tak jak wiele innych właścicieli mastifów. Co do wyprowadzania psa, to przestrz
                    > egam prawa, więc chodzę ze swoim psem na smyczy, ale puszczam go na swoich tere
                    > nach, więc wiem, że to co mówisz o rzucaniu się na wszystko to bzdury. Niestety

                    Piszę o sytuacji, gdy psa wyprowadza się luzem do lasu i pozwala mu się do woli biegać. W psach często budzą się naturalne instynkty. W psach myśliwskich szybciej.
                    Jeśli wyprowadzasz swojego psa zawsze na smyczy do lasu, to de facto nie wiesz o czym piszę.

                    > jesteś ograniczonym człowiekiem, który wygłasza swoje opinie tylko po to aby s
                    > ię rozkoszować swoją pseudo-mądrością i nigdy nie będziesz w stanie zrozumieć,
                    > że być może świat wygląda inaczej niż go widzisz. Szkoda mego czasu. Bez odbior
                    > u.

                    Kolejna "bardzo merytoryczna wypowiedź" - kolejny wyjazd ad persona. Jak na razie to ty nie potrafisz zrozumieć, co jest tematem dyskusji. Bynajmniej NIKT z dyskutantów nie miał pretensji do osób wyprowadzających psy na smyczy i w kagańcu (jak deklarujesz, że robisz z własnym psem). Większość osób obawia się o siebie wychodząc na spacer do lasu ze względu na ludzi, którzy za nic sobie mają zasady, przepisy, bezpieczeństwo innych etc bo ..... (właściwie nie wiadomo dlaczego).

                    > Bez odbioru.

                    Do czasu gdy nie będziesz miał czegoś merytorycznego do dodania w wątku lepiej rzeczywiście się nie odzywaj.
                    • perfii Re: Może dodasz coś w temacie? 27.04.11, 11:38
                      Ech, że ja takie proste rzeczy muszę tłumaczyć...

                      > > Ludzie też mordują, więc rozumiem, że jesteś za samozagładą?
                      >
                      > Źle rozumiesz. Nigdzie tak nie napisałem - nawet nie zasugerowałem.
                      > Natomiast kiedyś w prawie była instytucja kary śmierci.

                      No właśnie - nie napisałeś, ale byłeś za tym, aby zakazać psom wejścia do lasu - wszystkim psom. Wytknęłam Ci brak logiki - skoro wszystkie psy mają mieć karę za to że pojedyncze osobniki polują, to wg tego wszyscy ludzie powinni zostać uśmierceni, bo niektórzy dokonują morderstw.

                      > Piszę o sytuacji, gdy psa wyprowadza się luzem do lasu i pozwala mu się do woli
                      > biegać. W psach często budzą się naturalne instynkty. W psach myśliwskich szyb
                      > ciej. Jeśli wyprowadzasz swojego psa zawsze na smyczy do lasu, to de facto nie wiesz
                      > o czym piszę.

                      Wiem o czym piszesz, ale nie lubię jak uogólniasz i zbulwersował mnie pomysł wprowadzenia zakazu wejścia z psem do lasu. Jeżeli tak się obawiasz o swoje zdrowie z powodu psów, to rozumiem, że do lasu gdzie są wilki czy niedźwiedzie w ogóle nie wchodzisz, bo się boisz, że Cię zagryzą?

                      >Kolejna "bardzo merytoryczna wypowiedź" - kolejny wyjazd ad persona. Jak na raz
                      > ie to ty nie potrafisz zrozumieć, co jest tematem dyskusji. Bynajmniej NIKT z d
                      > yskutantów nie miał pretensji do osób wyprowadzających psy na smyczy i w kagańc
                      > u (jak deklarujesz, że robisz z własnym psem).

                      Ja ustosunkowałam się do Twego maila odnośnie wprowadzenia zakazu wejścia psów do lasu i tego dotyczyły moje odpowiedzi. Także Twojej postawy - uogólniania i stosowania odpowiedzialności zbiorowej zwłaszcza w kontekście zakazu wprowadzania psów do lasu. Nie ustosunkowywałam się do głównego wątku, więc Twój zarzut jest chybiony.

                      Wycieczka personalna służyła tylko podsumowaniu Twojej postawy, która niestety robi się wszechobecna w necie - zamiast dyskusji pieniactwo. W przeciwieństwie do Ciebie staram się pokazać inne strony problemu (tutaj: nie wszystkie psy rzucają się na zwierzynę czy ludzi) i akceptuję inne punkty widzenia, ale nie lubię jak ktoś w imię źle pojętego bezpieczeństwa czy wręcz paranoi chce wprowadzać zakazy, które mają drastycznie ograniczać moją wolność. Smycz ok, ale nie zakaz wprowadzania psa do lasu. To jest kompromis.

                      Kolejnych Twoich postów nie będę komentować, bo widzę, że masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.

                      • jozefow512 Re: Może dodasz coś w temacie? 27.04.11, 23:34
                        perfii napisała:

                        > No właśnie - nie napisałeś, ale byłeś za tym, aby zakazać psom wejścia do lasu
                        > - wszystkim psom.

                        Kłamiesz. Nigdzie tak nie napisałem.

                        > Wytknęłam Ci brak logiki

                        Raczej pokazałaś braki w logicznym myśleniu.

                        > skoro wszystkie psy mają mieć karę
                        > za to że pojedyncze osobniki polują, to wg tego wszyscy ludzie powinni zostać
                        > uśmierceni, bo niektórzy dokonują morderstw.

                        Nigdzie tak nie napisałem. To twoja interpretacja.

                        > Wiem o czym piszesz,

                        wydaje ci się, że wiesz o czym piszę

                        > Jeżeli tak się obawiasz o swoje zdrowie z powodu psów, to rozumiem, że do lasu gdzie są
                        > wilki czy niedźwiedzie w ogóle nie wchodzisz, bo się boisz, że Cię zagryzą?

                        Źle rozumiesz. Antycypujesz własne lęki.
                        Natomiast rzeczywiście w okolicach, gdzie wiadomo, że przebywają niedźwiedzie lepiej się nie szwęndać a jeśli już to bardzo ostrożnie. W szczególności np. nie wchodzę do wybiegu dla misiów w zoo, mimo, że bardzo fajnie i miło wyglądają.

                        >zbulwersował mnie pomysł wprowadzenia zakazu wejścia z psem do lasu.

                        Czyj to był pomysł? Bo na pewno nie mój, wiec znowu dyskutujesz z własnymi uprzedzeniami.

                        > Ja ustosunkowałam się do Twego maila odnośnie wprowadzenia zakazu wejścia psów
                        > do lasu i tego dotyczyły moje odpowiedzi.

                        Nie było takiego maila. Znowu kłamiesz.

                        > Także Twojej postawy - uogólniania i
                        > stosowania odpowiedzialności zbiorowej zwłaszcza w kontekście zakazu wprowadzan
                        > ia psów do lasu.

                        Jak na razie to ty uogólniasz. Zakaz puszczania psa w lesie luzem a zakaz wchodzenia z psem do lasu to dwie różne rzeczy.

                        Tak więc znowu kłamiesz.

                        > Wycieczka personalna służyła tylko podsumowaniu Twojej postawy, która niestety
                        > robi się wszechobecna w necie - zamiast dyskusji pieniactwo.

                        Jak na razie to twoja postawa to kłamstwo oraz wycieczki personalne. Jeśli miałbym to oceniać to blisko ci do pieniactwa. Zwłaszcza, że stosujesz demagogię i uogólnienia. Nie odróżniasz psa na smyczy i bez smyczy.

                        > W przeciwieństwie
                        > do Ciebie staram się pokazać inne strony problemu (tutaj: nie wszystkie psy rz
                        > ucają się na zwierzynę czy ludzi)

                        Znowu kłamiesz. Jakoś nie wyobrażam sobie psa trzymanego na smyczy i w kagańcu, który dopada i morduje sarnę.

                        > akceptuję inne punkty widzenia, ale nie lu
                        > bię jak ktoś w imię źle pojętego bezpieczeństwa czy wręcz paranoi chce wprowadz
                        > ać zakazy, które mają drastycznie ograniczać moją wolność.

                        Znowu kłamiesz. Niby akceptujesz inne punkty widzenia ale interesuje cię tylko twoja wolność. Zwłaszcza jeżeli uważasz zabezpieczenie psa w lesie (na smyczy i w kagańcu) jako naruszenie twojej wolności.

                        > Kolejnych Twoich postów nie będę komentować, bo widzę, że masz problem z czytan
                        > iem ze zrozumieniem.

                        Lepiej nie komentuj - zwłaszcza jeżeli chcesz dalej posługiwać się kłamstwem, demagogią i wycieczkami osobistymi.

                        A jeśli zgadzasz się z tym, że pies powinien być wprowadzany do lasu na smyczy i w kagańcu, to masz specyficzny sposób zgadzania się ze zdaniem innych.

                        • jozefow512 Kolejny przypadek w temacie 28.04.11, 22:59
                          Tym razem wystarczyła pora karmienia i krzyk dziecka by pies dostał pierdolca. Wygląda na to, że właściciel psa stara się eliminować swoje geny z przyszłych pokoleń. Dziewczynie z pogryzioną i okaleczoną twarzą na pewno nie będzie łatwo w życiu (a niedużo brakowało, że zostałaby zamordowana przez psa i geny zostałyby wyeliminowane permanentnie) . W lesie odbywa się to wszystko po cichu.

                          gorzow.gazeta.pl/gorzow/1,35211,9500091,Amstaf_rozszarpal_twarz_dziecka.html
                          Witnica, niedzielny poranek. Dziewczynka bawiła się w pokoju z 5-letnim bratem. W tym czasie ich 25-letni wujek wyszedł na spacer ze swoim amstafem. Pies mu uciekł i wrócił się do domu. - Był podenerwowany, bo zbliżała się pora porannego karmienia. Wbiegł do pokoju. Dzieci zaczęły krzyczeć. Pies zaatakował dziewczynkę - opowiada Sławomir Konieczny, rzecznik lubuskiego komendanta policji.

                          Zanim odciągnięto psa, zdążył pogryźć jej twarz.
    • surmia Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 22.04.11, 22:10
      Uważam, że psy nie powinny biegać luzem. Uwielbiam psy i nigdy nie zostałam pogryziona, moja córka tak. Głupota właściciela. W zasadzie nie poniósł żadnych konsekwencji.
      W poprzednich latach widziałam prawie codziennie paniusię w aucie "wyprowadzającą" psa na spacerek. Może zmądrzałą? A może pies w końcu uciekł? Szkoda psa, bo pańcia nie za mądra.

      W mieście powinno się czipować wszystkie zarejestrowane psy. Bezpłatnie. W tej chwili nie ma żadnej ewidencji i nawet jeśli pies ma właściciela to on może się do niego nie przyznać w razie wypadku.
      Straż powinna zwracać uwagę na biegające luzem psy. Nawet te małe i śliczne. One też mają zęby i mogą ugryźć choćby ze strachu. Za psa na ulicy luzem - duże mandaty.
      Pogryzienia skończyłyby się i biegacze oraz spacerujący po lesie byliby bezpieczni.

      Ja też chętnie podpiszę taką petycję do burmistrza.
      • maryshaa Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 23.04.11, 07:57
        Za psa luzem było kiedyś maks do 250zł nie wiem jak jest teraz. Moim zdaniem smycz w lesie to czasami przesada, bo gdzie mają te psy biegać? Jak wybiegać psa na smyczy?
        Ale kaganiec obowiązkowo wszędzie. Nawet na chodniku jak pies idzie na smyczy...czasami jak widzę jak ludzie prowadzą psy, psy widać że zupełnie mają w nosie polecenia właściciela i w razie szarpnięcia spokojnie by się zerwały ze smyczy...dlatego kaganiec powinien być. Tylko nie te metalowe gnioty, bo takiem kagańcem pies może wybić zęby człowiekowi podczas ataku, solidnie poturbować dziecko itp... są teraz świetne materiałowe kagańce.
        Ja na szczęście nie miałam okazji natknąć się na psy podczas biegania i mam nadzieję, że się nie natknę uncertain
        Poza tym moim zdaniem właściciele psów (wszystkich, niezależnie od rasy i rozmiaru) pownni mieć obowiązek uczęsczania na szkolenia z psami, żeby umieć nad nimi zapanować i mieć posłuch...ale większości ludzi wydaje się,że są urodzonymi psimi treserami i im to nie potrzeba...

        PS. Sama mam koty, ale też by im się czasami kagańce przydały jak się tłuką ze sobą w domu tongue_out
        • 0bywatelx kij w mrowisko:)i 23.04.11, 09:08
          problem wywołał spore emocje, więc chyba jest czym zająć władze miasta, ale poczekam jeszcze kilka dni na dalszy vox populi.

          Za godzinę idę pobiegać, przyznam się, że z lekką obawą - no ale to po dniu wczorajszym normalne. Pewnie będzie normalnie, tak ja bywało zwykle.

          W Urzędzie jest radca prawny, który może przygotować wykładnie prawną dla Straży Miejskiej, a ta razem z Policją powinna ucywilizować to co dzieje się w lesie, może najpierw pouczać, a potem karać... Las to jest tak samo ważny kawałek miasta, jak każdy inny, a może i ważniejszy. Ilość pociętych na kawałki samochodów, wywiezionych kontenerów gruzu w naszej okolicy jest w tym roku jest również szczególnie duża.

          A tak na marginesie, nie przemawia do Was obraz strażnika miejskiego, który jedzie na rowerze, a nie mknie swoim autem? czy nie byłby to taki ekologiczny, józefowski akcent, który pasowałby do naszych sosen, a moze dojechaliby tam, gdzie szkoda samochodem jechać, poprawilby kondycję, spadłby wydatki na drogie paliwo.

          • wostr Re: kij w mrowisko:)i 23.04.11, 12:09
            Straż Miejska na rowerach (może na wzór warszawskiej jeżdżącej po parkach) proszę bardzo. Ale niech zajmuje się sprawami ważniejszymi od tych psów. Nie jestem pewien, co przykładowo bardziej płoszy wspomniane zwierzęta leśne - kilka psów z właścicielami, czy kilkugodzinne jeżdżenie po lesie quadów czy crossów.

            Maryshoo, jeśli nie masz psów, to zapewne nie wiesz nic o tych materiałowych kagańcach. I bardzo Cię proszę, nie polecaj ich nikomu. Bo po pierwsze ani to wytrzymałe, ani łatwo się czyści, a po drugie, szczególnie gdy jest ciepło, jest mało przewiewny i psu brakuje powietrza (a w przypadku źle dopasowanych, nie może nawet pyska otworzyć).

            A przy okazji, bo być może osoba ta to czyta/będzie czytać, bardzo proszę pewnego biegacza o nie wyrzucanie czerwonych fiolek po turbosnackach podczas biegu po lesie. Dziękuję.

            Pozdrawiam
            • maryshaa Re: kij w mrowisko:)i 23.04.11, 13:41
              Wostr, miałam psy, teraz nie mam. Czy uważasz, że lepsze są te metalowe, duże kagańce? A spotkałeś się z atakiem psa w takim kagańcu, nawet w zabawie potrafią poturbować? Nie polecam.
              Jakie kagańce polecasz w takim razie właścicielom psów w Józefowie?
              • wostr Re: kij w mrowisko:)i 23.04.11, 14:17
                Mimo wszystko uważam, że lepsze są metalowe. Także w czasie ataku psa. Pies w kagańcu nie jest do zabawy. A kaganiec materiałowy to nadaje się ew. do wizyty u weterynarza.

                Metalowe są wytrzymalsze, a odpowiednio zrobione wcale nie ulegają szybkiemu zniszczeniu. Kaganiec nie jest po to, aby długo wytrzymał w czasie ataku psa, tylko aby wytrzymał do przybycia właściciela (szybkiego przybycia) i odciągnięcia psa. Bo pies w ogóle nie powinien nikogo zaatakować, a jeśli już to zrobi (np. zerwie się ze smyczy) to właściciel musi go szybko złapać ponownie. Dla większych i groźniejszych psów można użyć wzmacnianych kagańców, jakie stosuje się np. w Policji, ale nadal są to kagańce metalowe (z grubszych prętów).

                Pozdrawiam
    • em-kwadrat Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 25.04.11, 22:56
      pieswlesie.blogspot.com/
      • cinqueterre Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 26.04.11, 09:35
        Zadziwiajace jest jak niektorzy forumowicze potrafia rzucac sie sobie do gardel. A co dopiero ich pupile... Dla mnie oczywiste jest, ze psy powinny byc w lesie na smyczy. Wystarczy obejrzec zdjecia z bloga, ktore zalinkowal em-kwadrat.
        • surmia Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 26.04.11, 09:44
          Psy powinny być na smyczy nie tylko w lesie. Na ulicy także. I w parku. I to zarówno te duże jak i te malutkie. Nikt, dosłownie - nikt nie jest w stanie ręczyć za zachowanie swojego psa. Żeby był nie wiem jak spokojny i specjalistycznie wyszkolony, zawsze może ugryźć. Z różnych przyczyn.
          Jeśli ktoś uważa, że zna swojego psa i wie, że on nigdy by nikogo nie ugryzł, żyje w ogromnym błędzie.
          I tacy właśnie właściciele powinni wreszcie zrozumieć, że są osoby, które nie chcą by jakikolwiek pies do nich podchodził. Nie mówiąc o gryzieniu.
          • em-kwadrat Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 26.04.11, 10:47
            Moi znajomi mieli kiedyś cudownego psa dobermana - spokojny, ułożony, wyszkolony, kochający dzieci. Jako odpowiedzialni właściciele wychodzili z nim na spacer w kagańcu i na smyczy. Pewnego dnia próbował oskalpować jednego z domowników. Okazało się, że ma raka, a ból jest tak straszny, że odreagowywał go agresją, bo jak inaczej psiak ma powiedzieć, że cierpi...

            Znam także przypadek, gdy słodki dalmatyńczyk zaatakował właścicielkę jamnika, bo ta próbowała założyć swojemu pupilowi smycz. Tak czarno-fioletowej ręki, jak u tej starszej pani, nigdy nie widziałam...

            Pewnego dnia w spotkał się jamnik, bokser i owczarek niemiecki (tylko on miał kaganiec). Efektem spotkania była histeria 9-latki i sprawa w sądzie.

            Wspomnę jeszcze o wyżłach, których właściciele puszczają do lasu, żeby pobiegali sobie za zajączkiem...

            Co łączy wszystkie historie? Beztroskie przekonanie właścicieli, że mój pies to nigdy... Biedne psy...
    • najnormalniejszy Re: Psy w lesie, czyli nieodpowiedzialni właścici 27.04.11, 21:58
      Sam biegam często w okolicy, tylko po zmroku a wtedy psów jest niewiele. Zawsze mam przy sobie mały gaz i obiecuję, że nie będę z nim czekał aż pies mnie ugryzie. Wszystkim polecam.

      Całkowicie popieram głosy wzywające do opamiętania właścicieli psów. To, że ktoś kocha swoją psiunię nie jest powodem żeby terroryzować wszystkich dookoła. Może mam biegać na palcach i stawać na widok każdego psa? A jak idę z dzieckiem w wózku to pewnie też będzie moja wina jak pies "pierwszy raz" ugryzie.
    • 0bywatelx wyciągam wątek 02.11.11, 11:24
      w ciągu ostatniego tygodnia miałem dwie przygody z psami i ich beznadziejnymi właścicielami. Po powstatniu tego wątku nic się nie zmieniło. Może ktoś tym razem wpadnie na pomysł jak rozwiązać tę sytuację.
      • surmia Re: wyciągam wątek 02.11.11, 12:44
        Teraz takie czasy, że każdy ma przy sobie telefon. Prawie zawsze z aparatem fotograficznym.
        W takich przypadkach - robić zdjęcia i wysyłać do SM.
        Albo samemu zanosić i wymagać interwencji.
        Albo zamieszczać tu. Będziemy wiedzieli kogo i gdzie się obawiać.
        Może to pomoże?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka