Dodaj do ulubionych

Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzie:

11.12.16, 23:14
Jest wyrok WSA w Gliwicach dotyczący sygnalizowania bezpośrednio przed i po wjeździe na rondo.
Tutaj linka.

Co prawda ja jestem "starej szkoły" i uważam, że można sygnalizować już będąc na rondzie lewym (choćby po to, by dać tym z przeciwka znać, że "raczej się nie wyrobią"), to kierunkowskaz już przed wjazdem na rondo (i to jako podstawę do oblania egzaminu państwowego!) też uważam za grubą przesadę.
Obserwuj wątek
    • oixio Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 00:23
      Stwierdzają, że PoRD:
      "Nie definiuje ona bowiem pojęcia skrzyżowania o ruchu okrężnym (ronda). Zatem należy traktować je jak zwykłe skrzyżowanie, zatem wjazd na nie nie wymaga zasygnalizowania zmiany kierunku jazdy."

      Z przepisów Rozporządzenia Ministra Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracyjnych w sprawie znaków i sygnałów drogowych z dnia 31 lipca 2002 r. :
      § 36. 1. Znak C-12 „ruch okrężny” oznacza, że na skrzyżowaniu ruch odbywa się dookoła wyspy lub placu w kierunku wskazanym na znaku.
      2. Znak C-12 występujący łącznie ze znakiem A-7 oznacza pierwszeństwo kierującego znajdującego się na skrzyżowaniu przed kierującym wjeżdżającym (wchodzącym) na to skrzyżowanie.


      Bałbym się powiedzieć, że skrzyżowanie o ruchu okrężnym nie jest skrzyżowaniem.

      Na skrzyżowaniach realizuje się manewry zmiany kierunku jazdy : zawracania, w lewo, w prawo i jazdę na wprost = bez zmiany kierunku jazdy.

      Kierunkowskazem mamy zawczasu i wyraźnie pokazać swój zamiar zmiany kierunku bądź pasa ruchu a wyłączyć po wykonaniu manewru.

      Z praktyki wiemy, że znak C-12 nie zawsze oznacza u nas obowiązkowy ruch wokół wyspy centralnej !!!

      Stąd oblewanie za nie włączenie i dalsze decyzje (nie wiem jaki tam był typ ronda) są mocno kontrowersyjne. A morał - nie do przyjęcia.

      Będą skrzyżowania o ruchu okrężnym, na których pokazanie lewego kierunkowskazu będzie niezbędnie potrzebne, obojętne i zabronione.

      • misiaczek1281 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 01:08
        ""Nie definiuje ona bowiem pojęcia skrzyżowania o ruchu okrężnym (ronda). Zatem należy traktować je jak zwykłe skrzyżowanie, zatem wjazd na nie nie wymaga zasygnalizowania zmiany kierunku jazdy.""

        gdy na skrzyżowaniu zmieniam kierunek jazdy (skręcam) to sygnalizuję kierunkowskazem...na rondzie też włączam prawy migacz gdy je opuszczam....a gdy wjeżdżam na rondo to nie sygnalizuję bo to oczywiste że pojadę zgodnie z kierunkiem ruchu ogólnie przyjętym...
      • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 08:40
        Cieszę się, że ktoś zauważył (prawie od razu) sprzeczność w wywodzie Wysokiego Sądu.
        Widzę jeszcze jedną, bardzo istotną - otóż w myśl tego orzeczenia nie muszę też sygnalizować skrętu w lewo, gdy skręcam w lewo na zwykłym skrzyżowaniu (tyle, że z drogą minimum dwujezdniową). Zgodnie z kuriozalnym uzasadnieniem orzeczenia sygnalizując przed wjazdem na skrzyżowanie sygnalizowałbym skręt w lewo w pierwszą jezdnię (pod prąd).

        Nie twierdzę, że wyrok mi się podoba (bo bynajmniej).
        Ale - w końcu ktoś postarał się zabrać głos w tej sprawie. Mam nadzieję, że egzaminator odwoła się do NSA i pociągnie sprawę. Nie, żebym twierdził, że słusznie oblał kursanta (bo uważam, że zrobił to niesłusznie) - ale obecne orzeczenie jest trudne do obronienia.
        • galtomone Nie mog sie zgodzic. 12.12.16, 08:59
          qqbek napisał:

          > Cieszę się, że ktoś zauważył (prawie od razu) sprzeczność w wywodzie Wysokiego
          > Sądu.

          Ja nie widze sprzecznosci, tylko blad w waszej intepretacji. Wjazd i jazda po rondzie = przejezdzie przez skrzyzowanie na wprost. A jak sie jedzie przez skryzzowanie na wprost to sie raczej nie miga.
          To czy droga na skrzyzowaniu jest faktycznie na wprost czy uklada sie lekkim lukiem albo jest jakos inacej przesunieta nie zmienia faktu, ze dopukie nie zjezdzasz innym zjazdem (lewo/prawo) w wiekszosci (bo oze gdzie sa jakies spefyficzne ulady skrzyzowania, gdzie warto mrugnac) nie migasz.

          NP:

          ...maps/G8JzCfvzaEu - jadac z ul. Olimpijskiej w Morcinka sie nie miga.
          Jadac z Olimpijskiej w Korfantego (lewo/prawo) sie miga.

          > Widzę jeszcze jedną, bardzo istotną - otóż w myśl tego orzeczenia nie muszę też
          > sygnalizować skrętu w lewo, gdy skręcam w lewo na zwykłym skrzyżowaniu

          Musisz, bo nie jedziesz przez skrzyzowanie na wprost. Jadac ruchem okreznym po rondzie (choc droga jest po luku) dopuki nie zjezdzasz, jedziesz "na wprost".

          > Nie twierdzę, że wyrok mi się podoba (bo bynajmniej).

          A mnie owszem bo jest oczywisty.
          Miganie w lewo przy wjedzie na rondo to nie potrzebny sygnal. A im na dorde mniej niepotrzebnych i odwracajacych (bez powodu) uwage sygnalow tym lepiej.
          Wjezdzasz na rono, wszyscy wiedze gdzie pojedziesz bo wybor opcji masz ograniczony. Skoro migasz, tzn. ze robisz cos innego niz norma.
          Moze musisz zjechac pod prad bo cos sie dzieje, alebo musisz zjchac na podobcze przed wjechaniem na rondo... Roznie moze byc.

          TO troche jak z trobieniem bez powodu.


          > Ale - w końcu ktoś postarał się zabrać głos w tej sprawie. Mam nadzieję, że egz
          > aminator odwoła się do NSA i pociągnie sprawę. Nie, żebym twierdził, że słuszni
          > e oblał kursanta (bo uważam, że zrobił to niesłusznie) - ale obecne orzeczenie
          > jest trudne do obronienia.

          Proste, wystarczy je rozsadnie/logicznie interpretowac.
          Jazda po rodzie to jada na wprost a jazdy na wprost nie sygnalizuje sie kierunkowskazem.
          • tbernard Re: Nie mog sie zgodzic. 12.12.16, 11:10
            Mam w tej sprawie dokładnie takie same zdanie. Uważam, że egzaminator powinien zostać zmuszony do zmiany zawodu. Nawet, gdyby na siłę dopasował swoje wywody, do wyimaginowanej racji, to nie jest powód do oblewania kursanta. Egzaminator nie rozumie istoty kierunkowskazu. On nie służy do tego aby migać dla poprawności politycznej typu: tu trzeba a tu nie wolno, bo ktoś tak w książce napisał. One służą do przekazywania pewnych informacji innym użytkownikom drogi. Jeśli miałby wprowadzać w błąd, to go nie używać. Jeśli jego nieużycie wprowadzało by w błąd to ma być użyty. A jeśli jego użycie nie niesie żadnej informacji tylko jest to jakieś poczucie spełnienia obowiązku, to kompletnie olewać, a nie czepiać się, że to błąd lub tak ma być, bo świat się zawali.

            Tym niemniej powinno się zrobić pewien porządek w przepisach i opisach znaków, aby nie było tutaj zgadywania co poeta miał na myśli i odwoływanie się do sądu w tej sprawie. Moim zdaniem pojęcie "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" sugerujące, że to jest jedno skrzyżowanie wprowadza niepotrzebne zamieszanie. Uważam, że powinno funkcjonować tylko pojęcie "Jezdnia o ruchu okrężnym". A wjazd na nią to oczywiście skrzyżowanie, zjazd to inne skrzyżowanie. Inny wjazd też jest innym skrzyżowaniem. Ja wiem, że bywają czasem wysepki w postaci małego namalowanego kółeczka na środku i tam nieco trudno dopatrzeć się owej jezdni jednokierunkowej wokół takiej "wyspy" i tam bym się nie czepiał jak ktoś w lewo miga przy skręcaniu w lewo.
            • nazimno Re: Nie mog sie zgodzic. 12.12.16, 11:42
              Realnie i logicznie:

              jezdnia "ronda" jest zwykla kontynuacja jezdni doprowadzajacej do ronda i niczym wiecej. Jezdnia ronda ma jedynie pewna dodatkowa ceche, a mianowicie taka, iz
              uksztaltowano ja na planie okregu albo czegos go przypominajacego.

              Wszystki inne "magiczne" teorie na temat "rond" to zwykle wymysly niedopchnietych.
            • galtomone Re: Nie mog sie zgodzic. 12.12.16, 11:58
              Zgadzamy sie w 100%
            • oixio trzeba sie zgodzic 12.12.16, 17:28
              tbernard napisał:
              > A wjazd na nią to oczywiście skrzyżowanie, zjazd to inne skrzyżowanie. Inny wjazd też jest
              > innym skrzyżowaniem.

              Tak jest w krajach, które maja definicję skrzyżowania zgodną z Konwencja Wiedeńską.
              Cytat :
              h)określenie „skrzyżowanie” oznacza każde przecięcie się dróg na
              jednym poziomie, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z placami
              utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub rozwidlenia;

              Stąd nie można się dziwić, że spotkamy różne regulacje, zachowania, wykładnie, interpretacje.
              Z tej różnorodności warto wybierać sens, logikę i bezpieczeństwo dla danej sytuacji a nie próbować załatwiać tej różnorodności jednym przepisem. To się nie uda.

              Jeszcze wracając do egzaminu - wcześniej było najechanie na krawężnik. Gdyby egzaminowany najechał kołem na linię podwójną ciagłą lub obszar wyłączony z ruchu egzamin byłby przerwany. Zapomniano, chyba, w przepisach egzaminowania określić krawężnik - co biedny egzaminator mógł począć - szukał drugiego powodu aby móc przerwać tą negatywną jazdę.

              Obserwujemy skutki działań ludzi bez przygotowania zawodowego - bo cóż w tej materii ma do decydowania polityk, urzędnik, prawnik ... ?
            • liczbynieklamia Re: Nie mog sie zgodzic. 12.12.16, 19:53
              > pojęcie "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" sugerujące, że to jest jedno skrzyżowanie
              Przepisy niczego nie sugerują. Przepisy określają. Dlatego właśnie wszystkie dywagacje na temat ronda muszą zaczynać się od jednego podstawowego założenia - że rondo to jedno skrzyżowania, a nie zespół skrzyżowań, po jednym na każdy zjazd. Nie twierdzę wcale, że rozwiązanie z "prostowaniem" ronda i dzieleniem go na mniejsze skrzyżowania nie byłoby prostsze i lepsze. Zwyczajnie przy obecnych przepisach nie wolno nam tego robić.
              • galtomone Re: Nie mog sie zgodzic. 12.12.16, 20:13
                Nie trzeba. Jak wjezdzasz na duze skrzyzowanie (proste), z ktorego zjezdzasz trzecim zjazdem w lewo, to tez nie migasz od razu tylko dopiero tam gdzie zjezdzasz. To samo na rondzie - jesto tyle latwiej, ze w lewo zjechac sie nie da ;-)
        • liczbynieklamia Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 19:17
          > otóż w myśl tego orzeczenia nie muszę też sygnalizować skrętu w lewo, gdy skręcam w lewo na zwykłym skrzyżowaniu

          Otóż to! Sąd według RP stwierdził:
          "Rondo" należy uznać za "zwykłe" skrzyżowanie. - Sygnalizacja powinna mieć miejsce podczas zjeżdżania ze skrzyżowania, kiedy to następuje zmiana kierunku ruchu

          Z tego wprost wynika, że na każdym skrzyżowaniu (bo rondo to skrzyżowanie jak każde) sygnalizacja powinna następować nie z wyprzedzeniem, tylko w momencie, w którym następuje zmiana kierunku ruchu. Czyli ci, którzy dźwignię kierunkowskazu przesuwają przy okazji kręcenia kierownicą postępują zdaniem sądu prawidłowo, a ci którzy włączają kierunkowskaz kilka sekund wcześniej - nie! Szkoda tylko, że nijak ma się to do art. 22 ust. 5 UPoRD, który mówi "Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy".
          • tomek854 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 13.12.16, 15:10
            liczbynieklamia napisał:

            > Z tego wprost wynika, że na każdym skrzyżowaniu (bo rondo to skrzyżowanie jak k
            > ażde) sygnalizacja powinna następować nie z wyprzedzeniem, tylko w momencie, w
            > którym następuje zmiana kierunku ruchu. Czyli ci, którzy dźwignię kierunkowskaz
            > u przesuwają przy okazji kręcenia kierownicą postępują zdaniem sądu prawidłowo,
            > a ci którzy włączają kierunkowskaz kilka sekund wcześniej - nie! Szkoda tylko,
            > że nijak ma się to do art. 22 ust. 5 UPoRD, który mówi "Kierujący pojazdem jes
            > t obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy".

            Dokładnie tak samo odbieram ten kuriozalny wyrok :)
        • galtomone I jeszcze jedno... 13.12.16, 16:51
          qqbek napisał:

          > Cieszę się, że ktoś zauważył (prawie od razu) sprzeczność w wywodzie Wysokiego
          > Sądu.
          > Widzę jeszcze jedną, bardzo istotną - otóż w myśl tego orzeczenia nie muszę też
          > sygnalizować skrętu w lewo, gdy skręcam w lewo na zwykłym skrzyżowaniu

          Ja tam nie widzialem mowy o zwyklym skrzyzowaniu tylko zawsze z dopiskiem o ruchu okreznym. Wiec (chyba, ze co przeoczylem???) nie bardzo wiem skad twoj wniosek, ze tyczy sie to kazdego skrzyzowania.
      • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 13.12.16, 15:19
        Bałbym się powiedzieć, że skrzyżowanie o ruchu okrężnym nie jest skrzyżowaniem.

        A KTO TAK POWIEDZIAL ?
      • chris62 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 23.12.16, 11:52

        oixio 12.12.16, 00:23

        Bałbym się powiedzieć, że skrzyżowanie o ruchu okrężnym nie jest skrzyżowaniem.

        Jest tylko wielokrotnym.
        Jak można sygnalizowac skręt w lewo przed wjazdem na rondo skoro to oznaczanic innego jak zamiar jazdy pod prąd?
        Czy właczając się do ruchu z podporządkowanej drogi na główna jednokiernkową włączasz lewy kierunkowskaz? Jaki to ma sens?

        Gdzie w ustawie o skrzyżowaniach rondach jest przepis że zawsze są 4 drogi dojazdowe do skryzzownia?
        Kiedy są 3 albo 7 to co takie sygnalizowanie oznacza o czym kogokolwiek informuje?

        Jakiś debil proste rzeczy skomplikowął mało tego przeniesion je do ośrodków szkoleni akierowców i wyszkoliło baranów drogowych takich jak ci instruktorzy i egzaminatorzy co posadki mają po znajomości i za łapówki. Logiki i weidzy zero.
    • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 01:48
      My tego problemu nie mamy ponieważ nie ma tu rond - tzn są ale tak rzadkie ze i tak nikt nie wie jak jeździć i jak są to jest jeden pass dookoła.
      Ale temat interesujący

      Ta odpowiedz sadu ma absolutnie i jedyny sens

      "Dalej sąd objaśnił, że sygnalizowanie wjazdu na skrzyżowanie o ruchu okrężnym lewym kierunkowskazem wskazywałoby, iż kierujący pojazdem zamierza zmienić kierunek jazdy "w lewo" czyli poruszać się po nim kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara, co oczywiście naruszało by zasadę ruchu prawostronnego obowiązującego w Polsce."

      I jakoś trudno mi pojąc sens w tym co piszesz:

      "Co prawda ja jestem "starej szkoły" i uważam, że można sygnalizować już będąc na rondzie lewym (choćby po to, by dać tym z przeciwka znać, że "raczej się nie wyrobią")"

      Tzn jedziesz dookoła z lewym kierunkowskazem "mówiąc" innym ze jedziesz w lewo?
      Ale po pierwsze ty nie skręcasz w lewo ale jedziesz "za droga" a sygnalizujesz ze będziesz skręcał albo zmieniał pas ? Gdzie na wysepkę ? Jakby to było wymagane to na każdym zakręcie trzeba by było włączać kierunkowskaz?
      Po drugie - jak chcesz pokazać i utwierdzić innych ze jedziesz w lewo - a można jechać inaczej ? np w prawo? No nie. wiec po co sygnalizować cokolwiek - ci jadący z przeciwka wtedy kiedy to będzie istotne to będą widzieć Twoja praw stronę a nie lewy migacz?
      Co znaczy ze się "nie wyrobią"? Jak masz dwa albo więcej pasów a Ty jedziesz Gewurztraminer to maja miejsce aby się "wyrobić" - chyba ze chcesz zjechać i dajesz prawy to ma sens.
      • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 01:52
        bij zabij ale nie wiem skąd się ten "Gewurztraminer" pojawił. Czary jakieś? Przecież ja piwo a nie wino teraz pije...
        • waga170 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 03:27
          > bij zabij ale nie wiem skąd się ten "Gewurztraminer" pojawił.

          Z Alzacji-Lotaryngii najprawdopodobniej. (albo z wczoraj).;

          Apropos watku to u nas juz niedlugo bedzie standard nowoeuropejski, wzor i prawo i piec zakazow oraz dwadziescia nakazow opisujacych jazde na wprost ze stala predkoscia.
    • galtomone To pewnie takie ASY jak wielu teraz ekspertow... 12.12.16, 07:27
      "Odwołał się przy tym do treści dwóch poradników do nauki jazdy autorstwa Bogumiła Leśniewskiego oraz Henryka Próchniewicza. W obu tych opracowaniach wskazuje się, iż podczas wjeżdżania na skrzyżowanie o ruchu okrężnym należy zasygnalizować zmianę kierunku jazdy "w lewo"."

      To pewnie takie same cwane gapy, jak Ci dwa panowie, co to ich tu chyba Bimota na YT prezentuje. Jak ktos dal rade wydac ksiazek (opublikowac cos w sieci) to juz musi byc prawda.

      Albo jak Pani Ekspertka z MEN, od wychowania seksualnego....

      Mnie na Katoickim rondzie zdarza sie migac lewym kierunkiem, ale u mnie sa dwa pasy i czasem sie je zmienia. Czasem tez wlaczam prawy, choc nie zjezdzam, tylko zmieniam pas na bezpieczniejszy do zjazdu z ronda.
      Juz pisalem, ze u mnie wies sporo takuch, ktorzy choc prawym zjechac powinni, to jazde po rondzie kontynuuja...
      • samspade Re: To pewnie takie ASY jak wielu teraz ekspertow 12.12.16, 08:28
        Z Panem L. kiedyś rozmawiałem no forum. Było to po przeczytaniu jego poradnika. Nie odpowiedział na moje pytanie. Otóż zadałem mu pytanie jak rozróżnić duże rondo od małego bo tym uzależniał włączanie lewego kierunkowskazu przed wjazdem na rondo.
        Tyle że taka dyskusja to dla mnie ciekawostka. Dla mnie ci wjeżdżający z lewym kierunkowskazem nie stanowią problemu. W przeciwieństwie do tych jeżdżących wokół wyspy prawym pasem czy jadącym z prawym kierunkiem bo za 2 zjazdy zjeżdżają lub ci bez kierunków bo jadą prosto
        • galtomone Re: To pewnie takie ASY jak wielu teraz ekspertow 12.12.16, 08:32
          Zgadzam sie w 100%(a pytanie w kontekscie Pana eksperta i takich kawiatkow jak lewy kierunek zasadne i ciekawe).

          Miganie lewym to nie problem bo niczego nie zmeinia. OT, maslomaslane.
          Ale masz racje, ci co jada i migaja prawym.... i jada... i jada... i kolejny zjazd mijaja to wkurzajace. Szczegolnie gdy chcesz wjechac na rondo i stajesz deba bo taki aparat zamiast zjechac (jak migal) pojechal dalej tuz przed twoja maska.
        • tbernard Re: To pewnie takie ASY jak wielu teraz ekspertow 12.12.16, 11:50
          A czy ten gość napisał, że przy małym rondzie brak migacza w lewo jest błędem, który ma skutkować uwaleniem na egzaminie lub mandatem? Bo jeśli napisał, że zdroworozsądkowo lepiej użyć lewego migacza, gdy rondo to namalowane kółeczko które jak śnieg przykryje to niczym nie odróżnia się (no może za wyjątkiem wcześniejszego oznakowania pionowego) od skrzyżowania dwóch dróg, to ja się z tym zgadzam i nie muszę na tą okoliczność dopytywać nikogo, czy to rondo jest małe czy duże. Zresztą sam napisałeś, że:
          > Tyle że taka dyskusja to dla mnie ciekawostka. Dla mnie ci wjeżdżający z lewym
          > kierunkowskazem nie stanowią problemu.


          Tu mamy ciekawy przykład. Moim zdaniem lepiej lewy migacz włączyć jeśli wjeżdżamy od prawej strony i w lewo skręcamy.

          Tym niemniej problemem jest dopatrywanie się winy u tych, co lewego migacza nie włączyli, bo oceniający uznał, że rondo jest już wystarczająco na to małe.
          • qqbek ASY SRASY... 12.12.16, 11:57
            ...po prostu prawo mamy niedoskonałe a do tego rond masę.
            Ty podajesz jeden przykład, ja podam inny przykład:
            To też rondo!

            Myślę, że receptą na niedoskonałe prawo byłoby częstsze stosowanie zdrowego rozsądku. Ale to towar równie deficytowy w tym kraju, co przemyślane legislacje.
            • tbernard Re: ASY SRASY... 12.12.16, 14:39
              > Myślę, że receptą na niedoskonałe prawo byłoby częstsze stosowanie zdrowego roz
              > sądku. Ale to towar równie deficytowy w tym kraju, co przemyślane legislacje.

              Tu zgadzam się. Dam kolejny przykład: Rondo Pileckiego we Wrocławiu. Znakolodzy nie oznaczyli tego znakiem C-12 oraz nie ma znaku informującego, że to jezdnia jednokierunkowa jak już wjedzie się na jezdnię wokół wyspy. Czyli teoretycznie jakiś dowcipny mógłby zaraz po skręcie w prawo (jak nakazuje znak) wykonać manewr zawracania i jechać wokół wyspy zgodnie ze wskazówkami zegara pasem wewnętrznym bliżej wyspy. Wprawdzie w pewnym momencie zobaczył by na swoim pasie strzałkę skierowaną przeciwnie, co by go bardzo mogło zdziwić, gdyby nie to, że pewnie wcześniej zaliczył by dzwon z kimś, kto według niego jechał pod prąd. Ten drugi zapewne twierdził by, że to ten co zawrócił jechał pod prąd, ale ze znaków wcale to by nie wynikało, co najwyżej ze zdrowego rozsądku. Pytanie jak by na to spojrzał sąd.
              • nazimno Re: ASY SRASY... 12.12.16, 14:43
                Sad by oniemial.
    • samspade Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 08:09
      Shit storm is coming.
      A czy na prawdę ten lewy kierunek przed wjazdem na rondo tak przeszkadza czy razi?
      • mykonid Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 08:20
        Naprawdę.
        • samspade Mea culpa 12.12.16, 08:30
          Na usprawiedliwienie moge powiedzieć że jeszcze nie wypiłem kawy i ogólnie niewyspany jestem
        • tbernard Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 12:36
          Chodziło Ci o gramatykę lub ortografię, czy też razi cię, że TUTAJ ci wjeżdżający z prawej i wyjeżdżający drugim zjazdem włączają często lewy migacz?
          • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 13:01
            A wystarczylo zrobic skrzyzowanie rownorzedne i i juz - nikt z wlaczaniem migacza nie mialby problemow.
          • mykonid Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 19:27
            Jedno i drugie;)
      • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 08:47
        Mnie? Mnie nie razi. Uważam, że zwłaszcza w wypadku malutkich "pseudorond" sygnalizowanie lewym zawczasu bywa bardzo pomocne dla innych użytkowników drogi.
        • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 09:03
          W UK tez na nich migaja- ale takie (...maps/hZG7zSpa2JM2 - a czesto sa jeszcze mniejsze) ronda trudno realnie uznac za ronda...
          • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 09:09
            galtomone napisał:

            > W UK tez na nich migaja- ale takie (...maps/hZG7zSpa2JM2 - a czesto sa jeszcze mniejsze) ronda trudno realnie uznac za ronda...
            >

            Taa... a u nas wcale takich nie ma.

            Jak pogodzisz takie rondo ze stwierdzeniem, że nie ma po co sygnalizować, bo na rondzie jedziesz na wprost?
            • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 09:24
              Zdrowym rozsadkiem. Nie zawsze wszystko da sie uregulowac prawem i raczej nie jest to wskazane.
              Zrezta i to takim rondzie da sie je chac na wprost i wtedy sie nie "miga" - jadac z Priory Rd w High St. albo migasz lewym albo wcale bo to bez znaczenia.

              W kazdym razie na rodznie jak np kolo SPodka - jasnym jest ze jazda po rondzie (mozesz sobie jechac w kolko wewnetrzym lewym) to jazda na wprost. A zjazd ze skrzyzowania sie sygnalizuje (chyba, ze jedziesz na wprost) - ale to chyba oczywista oczywistosc.
              • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 09:33
                Wiesz - wasze rondo Ziętka w Katowicach to i tak pikuś - w Głogowie mają rondo z wysepką o powierzchni 5 hektarów.
                Rzeczywiście, gdy na rondzie nikt jadący z przeciwka i tak tego nie widzi, to nie warto włączać kierunkowskazu. Ale na małym, (podkreślę - wyłącznie jednopasmowym) rondzie? Nie przeszkodzi, a może pomóc.
                • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 09:48
                  Tez przeciez napisalem, ze spoko.
                  Tyle, ze ja jak pisze o rondzie to mysle o rondzie a nie skrzyzowaniu z kamieniem na samym srodku.
                  Bo to, ze ktos na nimnamalowal kolko nie sprawia, ze jedzie sie inaczej niz po skrzyzowaniu T czy +.
                  • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 09:48
                    Nadal w kazdym razie twierdze, ze wyzej sad mial racje a ty zle interpretujesz fat, ze nie musisz wlaczyc lewego...
                    • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 09:51
                      Troche jak tu:
                      Na lewym pasie, jak widac jeststrzalka na wprost ale i tak ludziemigaja w lewo.... Przeszkadza?
                      Niby nie... ale po co, sokro nie skrecaja w lewo tu, tylko dopiero na kolejnych swiatlach.... Choc calosc to jedno skrzyzowanie.
                      • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 09:51
                        Link; ...maps/Rc9YEDDJNjn
                    • nazimno Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 09:52
                      Jasne, lewa lub prawa albo moze ... oburacz .... ten papier ujac?
        • samspade Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 22:22
          Przypomina tekst który popełnił Tomek. Czemu u nas nie może być fajnie? Czemu wszystko musi być unormowane i jasno powiedziane jak należy sygnalizować i w którym momencie. Tymczasem na rondach to nie zawsze działa. Potrzeba zdrowego rozsądku i wyrozumiałości.
          I żeby nie było nie piszę tego konkretnie do Ciebie. Takie ogólne przemyślenie,
          • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 22:42
            Tylko wiesz - jeszcze to kuriozum klepnie NSA (jak się egzaminator odwoła) i będzie to "obowiązująca wykładania". Od ronda w Głogowie po rondo w Tomaszowie. To przeraża i to miałem na myśli wczoraj pisząc o "mocnym głosie".
            I pełna zgodna - czego nam najbardziej na drodze brakuje, to zdrowy rozsądek i wyrozumiałość. Moim skromnym zdaniem ani egzaminator ani Wysoki Sąd nie popisali się tym pierwszym.
            • nazimno Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 13.12.16, 10:25
              Wszyscy usiluja bronic tej swojej "zawodowej dumy zakutych lbow", ugruntowanej przez
              lata funkcjonowania mentalnosci z jednej strony autorytarnej (waaaadzaaaa, jaka by nie byla), a z drugiej mentalnosci poslusznych za miche kundelkow czyli lokalnych buraczkow.

              Nie istnieje cos takiego jak instancja normujaca dobre praktyki, ktora moglaby
              pelnic pozytywna role uznanego rozjemcy.

              I tak wlasnie caly ten burdel funkcjonuje/nie funkcjonuje - co komu wygodnie.
              Sad moze uniewaznic fizyke, jesli bedzie miec na to ochote.
      • chris62 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 23.12.16, 12:01
        Oczywiście że tak.
        W mojkj wsi na jednym z rond swego czasu ludzie faktycznie migali w lewo i tak czynili - jechali pod prąd a to dlatego, ż eprzed rondem na lewym pasie służby wymalowały strzałki identyczne jakie sa na zwykłych skrzyzowaniach. W efekci ebaby i zielone listki oraz inne przygłupy tym się sugerowały i jechali pod prąd.
        Teraz przemalowali na takie strzałki z wycinkiem okręgu i od tej pory nie zdarzyło mi się takiego mądregoco w lewo na rondzie jeździ spotkać.

        Równie dobrz emógłbym zadac pytanie czy auto z lewym kierunkiem przy wjeździe na autostradę komuś przeszkadza?
        A może jadąc po zakręci ena ekspresówce tez powinienm migać?
        • tbernard Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 23.12.16, 17:52
          Moment, piszesz, że przeszkadza fakt migania w lewo czy to, że ktoś pojechał pod prąd?
    • nazimno Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 09:09
      Wyrokiem sadu moga sobie nawet odwolywac prawo grawitacji.
      (niezaleznie od slusznosci/nieslusznosci wyroku).

      Problem polega na tym, aby ZASADY ruchu byly wystarczajaco jednoznaczne (warunek konieczny),
      by takimi bzdetami nie musial w ogole zajmowac sie sad.

      Jak tak dalej pojdzie wkrotce sady beda musialy wydawac wyroki w sprawie lewej lub prawej reki
      przy uzywaniu papieru toaletowego.

      Te komedie pomylek trzeba po prostu zakonczyc rozumna decyzja o PoRD.
      • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 17:31
        A tak naprawdę to mnie się wydaje ze rondo jest niczym innym jak opcja kontroli ruchu na skrzyżowaniu. Bo czy są ronda gdzie jest jedna droga bez żadnych "odnóg" - gdyby tak było rondo byłoby zbędne. Jakkolwiek ze względu na obszar ronda i znak C-12 nie można zachowywać się jak na "zwykłym " skrzyżowaniu a raczej jak na wjeździe na skrzyżowanie z "nakazanym" kierunkiem ruchu - znaki C1 do C-4 i tam gdzie to jest jedyna opcja.

        A przecież wjeżdżając na rondo zmieniamy kierunek ponieważ obowiązkowo skręcamy w prawo?
        Jeśli jednak przed wjazdem na rondo nie ma obowiązku włączania żadnego kierunkowskazu gdyż jedziemy w nakazanym i jedynym dozwolonym kierunku, wiec nie ma obowiązku włączania kierunkowskazu przed jakimkolwiek znakiem od C-1 do C-4.. I to miałoby sens.
    • allegropajew Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 22:02
      Nic o nie ma wspólnego z niczym
      • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 12.12.16, 22:16
        allegropajew napisał:

        > Nic o nie ma wspólnego z niczym
        • tbernard Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 13.12.16, 11:04
          > zło mu to na dobre). Tyle tylko, że "chcieli dobrze" a "wyszło jak zawsze".

          Masz na myśli poniższy cytat? :

          Zdaniem sądu żaden z przepisów nie nakazuje kierującemu pojazdem sygnalizowania manewru wjazdu na skrzyżowanie. "Rondo" należy uznać za "zwykłe" skrzyżowanie. - Sygnalizacja powinna mieć miejsce podczas zjeżdżania ze skrzyżowania, kiedy to następuje zmiana kierunku ruchu – wyjaśnił WSA.

          Faktycznie zalatuje mało przemyślaną "mądrością".
    • tiges_wiz stara szkoła (1984) mówi jednak, że 13.12.16, 10:55
      "Włączenie jakiegokolwiek kierunkowskazu przed wjechaniem na rondo nie ma sensu. Natomiast włączony prawy kierunkowskaz jest bardzo potrzebny przy opuszczaniu ronda; należy go włączyć (prawy) po minięciu przedostatniego wylotu ( wylotu położonego przed tym, w który zamierzamy wjechać); kierunkowskaz sygnalizuje wówczas zamiar opuszczenia ronda. Jeżeli jednak podczas przejeżdżania jezdni wokół wyspy centralnej stosujemy przeplatanie (nie trzymamy się konsekwentnie jednego pasa ruchu), wówczas kierunkowskazem musimy sygnalizować zamiar zmiany pasa ruchu". Zgodnie z tym na rodzie nie możemy dosłownie 'skręcić w lewo' ( choć tak się mówi), bo to kilka skrzyżowań, a wyjazd jest zawsze na prawo."

      Zesel J., Kodeks drogowy. Wyciąg dla kierowców, Warszawa 1984”

      A później jakiś idiota zaczął traktować SORO jako jedno skrzyżowanie i się zaczęło. O ile rondo jest dość małe i ma 4 zjazdy, to powiedzmy jakoś to ujdzie (traktowanie jak jedno skrzyżowanie). Ale na dużych rondach i niesymetrycznych dochodzi przez to do wielu sytuacji kolizyjnych. Szczególnie przy zjeździe z lewego pasa (bo ja jadę "prosto"!).

      A my mamy jeden przepis i to w rozporządzeniu o znakach:

      C-12
      ruch okrężny
      oznacza, że na skrzyżowaniu ruch odbywa się dookoła wyspy lub placu w kierunku wskazanym na znaku

      Czyli mamy określony kierunek, jako w okół wyspy, więc znaki poziome oznaczające kierunki przed rondem są niespójne ze znakiem C-12. Niemcy nie mają więc strzałki w lewo przed rondem (w prawo oznacza u nich zjazd najbliższym zjazdem, a prosto - dalej po rondzie) i jest to wg. mnie oznakowanie spójne i zgodne nawet z naszą definicją C-12
      • nazimno Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 13.12.16, 10:58
        Ale - po ostatnich pomyslach Niemcow (kategoria: "inne pomysly")
        - nikt z nich przykladu juz brac nie chce.
      • samspade Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 13.12.16, 11:04
        Do sytuacji kolizyjnych dochodzi nie z powodu włączonego lewego kierunkowskazu przed rondem.
        Największym problemem jest zła organizacja ruchu. Małe rondka z dwoma pasami ruchu.
        W Polsce znak C12 oznacza jedynie że jedziemy z lewej strony wyspy/gazonu/plamy farby i tyle.
        • tiges_wiz Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 13.12.16, 12:34
          Przepis też mówi, że migamy przy zmianie pasa lub kierunku ruchu, więc zgodnie z definicją C-12, wyjazd jest zmianą kierunku ruchu, więc trzeba włączyć kierunkowskaz.
          • nazimno Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 13.12.16, 12:41
            Jeszcze raz trzeba przypomniec, iz sprawa "ronda" jest dziecinnie prostym problemem do rozwiazania ( ale tylko dla ludzi inteligentnych).

            Niestety cale stada domoroslych teoretykow wyznaczania trajektorii ruchu pojazdow w czasoprzestrzeni, zwanych tez przez pomylke "rzczoznawcami" spowodowalo
            te nierozwiazywalna kwadrature kola, ktora potrwa nastepne 200 lat.



            • kanna13 Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 14.12.16, 22:05
              Klasyczne rondo to nic innego jak prosta droga z kolejno odchodzącymi drogami w prawo (bo jakbyśmy rozcięli rondo i wyprostowali to tak właśnie jest). I nie ma wtedy znaczenia ile tych dróg w prawo będzie 3, 4 czy 5 ale zawsze będą w prawo.
              Po rondzie jedziemy zawsze prosto choć "po mniejszym lub większym łuku" i skręcamy zawsze w prawo stosując się do ogólnych zasad kodeksu drogowego co do zmiany pasów ruchu jeśli są wyznaczone czy też jazdy po określonych pasach zgodnie ze wskazaniami znaków pionowych i poziomych przed wjazdem na drogę wokół ronda.
              Więc nie skręcamy nigdy w lewo i sygnalizacja lewym kierunkowskazem przed wjazdem na rondo nie ma najmniejszego sensu ani uzasadnienia.
          • samspade Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 13.12.16, 12:45
            A ronda turbinowe? Migasz prawym kierunkiem jadąc bez zmiany pasa?
            • tiges_wiz Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 13.12.16, 13:26
              migam, podobnie jak przy łamanym pierwszeństwie w prawo.
              • tbernard Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 13.12.16, 14:31
                Uważam takie miganie za poprawność polityczną. Nie mam nic przeciwko takiemu miganiu ale brak migacza w takiej sytuacji raczej nikogo w błąd nie wprowadza. Ci z prawej mają pierwszeństwo na łamanym pierwszeństwie w prawo, więc nawet gdybyś nie miganiem sygnalizował jazdę prosto, to oni mają prawo oczekiwać, że im ustąpisz. Kierujący za Tobą też nie ucierpi z powodu braku tej informacji. Właściwie nie widzę nikogo komu ta informacja była by potrzebna.
                Zaś przy łamanym pierwszeństwie w lewo, gdy jest możliwość jazdy prosto, to nie miganie przez skręcającego jest błędem, bo innym wysyła fałszywą informację.
                • bimota Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 17.12.16, 22:00
                  1. A TEN Z LEWEJ ? JESLI SKRECASZ, TO MIJACIE SIE BEZKOLIZYJNIE. A JAK NIE MRUGASZ TO ON CZEKA BEZ SENSU.
                  2. MRUGANIE MA BYC NAWYKIEM, A NIE RAZ SOBIE ZAMRUGAM, RAZ NIE...
                  • tbernard Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 19.12.16, 10:04
                    Masz rację, ten z lewej czeka niepotrzebnie. Za bardzo skupiłem się na wprowadzaniu w błąd skutkującym kolizją. Ale szczerze mówiąc, to ja bym na miejscu tego skręcającego w lewo z podporządkowanej uwierzył w migacz dopiero, jak by i tak już skręcił ten na łamanym. Już wiele razy spotkałem się z migającymi fałszywie na wiwat. W razie kolizji gdy nie ma świadków odnośnie migacza fałszywego, to i tak winnym będzie ten z podporządkowanej.
              • klemens1 Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 13.12.16, 16:39
                tiges_wiz napisał:

                > migam, podobnie jak przy łamanym pierwszeństwie w prawo.

                A przy zjeździe z takiego ronda (jedziesz cały czas prosto)?
                rondo ze światłami
                • tiges_wiz Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 13.12.16, 19:13
                  O sensowności rond "kwadratowych" już też wiele pisałem.
                  to nawet pasy nie udają, że ruch jest okrężny. Po co jest więc tam ten znak?
                • galtomone Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 14.12.16, 07:35
                  Tez nie wiem po co tam znak ronda - dlaczego same trojkaty z kazdej strony nie wystarcza...
                  • grzek Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 14.12.16, 10:03
                    Same trójkąty byłyby niewystarczające, konieczne byłyby dodatkowe znaki zabraniające skrętu i wjazdu w lewo przed wyspą. Znak o ruchu okrężnym upraszcza sprawę i mówi tylko o poruszaniu się dookoła wyspy a namalowane pasy to oddzielna sprawa, która nie powinna być łączona ze znakiem.
                    • galtomone Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 14.12.16, 10:16
                      A znak zakazu wjazdu oraz zdrowy rozsadek nie wystarcza?
                      • grzek Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 14.12.16, 10:54
                        Znak zakazu powinien wystarczyć, jednak znak ruch okrężny jest lepiej widoczny w momencie dojazdu do skrzyżowania. A gdy jesteś pierwszy raz w jakimś mieście to czasami lepiej wiedzieć wcześniej jak poruszać się na skrzyżowaniu. Zdrowy rozsądek jest zawsze potrzebny i gdyby wszyscy się nim kierowali, to niepotrzebna byłaby połowa przepisów.
                      • tbernard Re: stara szkoła (1984) mówi jednak, że 14.12.16, 10:59
                        Tak samo jak z kierunkowskazami. Zdrowy rozsądek powinien wystarczać.
    • tomek854 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 13.12.16, 15:08
      qqbek napisał:
      to kierunkowskaz już przed wjazdem na rondo (i to jako podstawę do o
      > blania egzaminu państwowego!) też uważam za grubą przesadę.

      Ale dlaczego? Skoro rondo to skrzyżowanie o ruchu okrężnym, to chyba nie dziwne, że sygnalizujesz przed skrzyżowaniem?

      Ja tak zawsze robię, chyba, że rondo jest takie wielkie, że drugiego końca nie widać :)
      • tbernard Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 13.12.16, 18:24
        Widzimisię egzaminatora odnośnie tego, czy wielkość ronda kwalifikuje się do oblania za brak włączonego lewego kierunkowskazu moim zdaniem jest nie do przyjęcia.
        • tomek854 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 14.12.16, 03:08
          NIe do przyjęcia to jest oblanie egzaminu z takiego błachego powodu.

          Natomiast brak okreslenia od kiedy rondo jest wystarczająco duże jest jak najbardziej do przyjęcia - w Wielkiej Brytanii działa wyśmienicie.

          Skoro już samspade tu reklamował, to sobie pozwolę wrzucić spama w ktorym pisałem, że kwestią główną jest tu mentalność: orynski.eu/czemu-u-nas-nie-moze-byc-fajnie/
          • nazimno jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 07:33
            ...wysmienicie.
            Powinni w Polsce pierdyknac kilka takich
            sztuk.

            Cyt:
            > Natomiast brak okreslenia od kiedy rondo jest wystarczająco duże jest jak najba
            > rdziej do przyjęcia - w Wielkiej Brytanii działa wyśmienicie.



            www.youtube.com/watch?v=6OGvj7GZSIo
            • galtomone Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 07:39
              Jezdzilem po tym rondzie wielokrotnie.
              Spoko. To tylko na pierwszy rzut oka tak wyglada. Z za kierownicy naprawde nie ma problemu, szczegolnie, ze auta jada spokojnie.
              • nazimno Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 07:48
                W Polsce bylby Armageddon.
                Ciekawe, co powiedzieliby "eksperci" i sady w kobiecej obsadzie.
                • galtomone Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 10:19
                  Dlaczego w PL bylbyarmagedon. Pelno polakow codziennie prejezdza przez to rondo (plus ludzi innych nacji czesto z krajow gdzie we wsi bylo tylko jedno auto, i to nie sprawne) i armagedonu nie ma.

                  Moze jak zaczniemy wymagac od ludzi myslenia i scigac glupote to sie cos zmieni?
                  Jesli to durny ustawodwca, usiluje wszystko wyregulowac durnym prawem to nie dosc, ze bedziemy w czasci olewac durne przpisy to jeszcze w sporej czesci wylaczamy myslenie.

                  To troche jak z wychowaniem dzieci.... jak robisz wszystko za nie, to nie potrafia nic...
                  • nazimno Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 10:41
                    To po jaka CHOLERE dyskutuje sie tutaj o jakichs porabanych rondach, skoro wszyscy sa tacy inteligentni i wszystko juz rozumieja, lacznie z tym angielskim rondem, a mimo to
                    kazdy ma wlasna teorie trajektorii na rondzie i nawet przed rondem do tego stopnia,
                    ze lemingi musza sie ciagac po sadach i zawracac du..e prawnikom?

                    Ludzie w bardzo wysokim procencie populacji sa tepakami. Niestety tak jest.
                    I zmian nie nalezy oczekiwac.

                    Zyjesz w swiecie wyspekulowanym przez siebie samego.

                    • galtomone Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 11:10
                      nazimno napisał:

                      > Ludzie w bardzo wysokim procencie populacji sa tepakami. Niestety tak jest.

                      To jasne, i raczej bedzie ich wiecej.

                      Tyle, ze nie da sie zaparagrafowac zycia.

                      > Zyjesz w swiecie wyspekulowanym przez siebie samego.

                      Tzn? Oswiec mnie, bo nie rozumiem...
                      • nazimno Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 11:13
                        Nie oswiece.
                        Napisalem wszystko, co chcialem.
                        • galtomone Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 12:51
                          To sie pocaluj w nos - nie to nie.
                          • nazimno Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 13:01
                            Wylacz ten link, bo to jedyny powod, ze siejesz tu postami jak siewnik rzedowy
                            na polu.




                            • galtomone Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 13:44
                              To nie jest link. "Link – w technologiach komputerowych, inaczej hiperłącze – element nawigacyjny ułatwiający przemieszczanie się pomiędzy dokumentami, bądź różnymi miejscami w tym samym dokumencie (odsyłacz do innego pliku)." - zanczy cos, w co klikasz i co cie magicznie przenosi gdzie indziej...
                              • nazimno Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 14:13
                                a to cos zmienia?
                                • galtomone Re: jasne, jasne,...Tomusiu... 14.12.16, 16:08
                                  Sporo. Boty cztaja linki, nie literki, stad zakaz wklejania linkow.
                                  Na dzis zreszta i tak bez sensowny, bo juz nie maja az tak duzego znaczenia dla pozycjonowania strony.
          • nazimno i porady jak przezyc 14.12.16, 07:36

            www.youtube.com/watch?v=4bOTTTETzX4
          • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 14.12.16, 22:53
            tomek854 napisał:

            > NIe do przyjęcia to jest oblanie egzaminu z takiego błachego powodu.

            Tu zgoda.

            > Natomiast brak okreslenia od kiedy rondo jest wystarczająco duże jest jak najba
            > rdziej do przyjęcia - w Wielkiej Brytanii działa wyśmienicie.
            >
            > Skoro już samspade tu reklamował, to sobie pozwolę wrzucić spama w ktorym pisałem, że kwestią główną jest tu mentalność: orynski.eu/czemu-u-nas-nie-moze-byc-fajnie/

            Najfajniej jest, że to "should" przekłada się u 90% brytyjskich kierowców na "may" albo nawet "if he/she fancies to do so, then he/she may try to" w wypadku kierunkowskazów (co naprawdę bardzo irytuje czasami).

            Tak więc nie ma tak, że pozwolenie na wszytko pod warunkiem zachowania zdrowego rozsądku zawsze prowadzi do pożądanych zachowań. Nawet w cywilizowanym narodzie może to prowadzić do wynaturzeń (jak "BMW Mode" Brytyjczyków w odniesieniu do używania kierunkowskazów).
            • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 14.12.16, 23:19
              U nas trzeba tylko raz w zryciu wiedzieć kiedy włączać migacze - tzn na egzaminie. A potem to juz opcja której nie zawsze nawet Policja uzywa a w Bostonie to lepiej wogole nie używać bo wtedy inni widza co masz zamiar robić i zrobią wszystko aby Ci w tym przeszkodzić.
              No i jakoś nikt na nikogo nie wjeżdża be przerwy a w stosunku do wszystkich używa się sprawdzonej zasady ograniczonego zaufania i oczekuje się ze niekoniecznie zrobią to co powinni ale to co "mogą" albo "się da" w danej sytuacji..
              Jak mi ktoś zajedzie droge bez kierunkowskaza tzn jedynie dlatego ze albo mnie nie widział ,albo musiał zmienić pas w ostatniej chwili albo myślał ze ma miejsce.. Nic się nie stało - ja zareagowałem i nie ma problemu.
              No i jak na niego teraz będę trąbił, wrzeszczał, wymyślał mu od idiotów i wymachiwał rekami to cos poprawie?
              1) historii się nie zmieni,
              2) Zdenerwuje i tego człowieka i siebie wiec tak jakbym dodał 2 potencjalnych sprawców następnego wypadku - bo ludzie zdenerwowani są niebezpieczni.
              Pomruczę sobie najwyżej do siebie i jade dalej uważając na tego kto zrobi bald następny i jak go uniknę to sobie daje punkt bo przecież innych zmienić nie mogę ale siebie to absolutnie.
              • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 14.12.16, 23:41
                engine8 napisał(a):

                > U nas trzeba tylko raz w zryciu wiedzieć kiedy włączać migacze - tzn na egzamin
                > ie.
                U nas też. A mimo tego sygnalizuje poprawnie znacznie więcej osób niż w UK.

                > A potem to juz opcja której nie zawsze nawet Policja uzywa a w Bostonie to
                > lepiej wogole nie używać bo wtedy inni widza co masz zamiar robić i zrobią wszy
                > stko aby Ci w tym przeszkodzić.

                Przykro mi z powodu tego w jakim sąsiedztwie jesteś zmuszony żyć. Mnie irytowało przedmieście Liverpool-u z tego powodu... co mu tam do wielkomiejskiego Bostonu (no może poza skłonnościami do psucia herbaty - czy to przez wywalanie jej przez burtę, czy też przez nałogowe dodawanie doń mleka)?

                > No i jakoś nikt na nikogo nie wjeżdża be przerwy a w stosunku do wszystkich uży
                > wa się sprawdzonej zasady ograniczonego zaufania i oczekuje się ze niekonieczni
                > e zrobią to co powinni ale to co "mogą" albo "się da" w danej sytuacji..

                Wy macie szerokie drogi donikąd. My mamy wąskie drogi gdzie wszyscy muszą/powinni/chcą znaleźć się w jednym momencie. Skala sprawia, że bimbanie sobie "kierunków" z rzeczy godnej pominięcia staje się kwestią dość istotną.

                > Jak mi ktoś zajedzie droge bez kierunkowskaza tzn jedynie dlatego ze albo mnie
                > nie widział ,albo musiał zmienić pas w ostatniej chwili albo myślał ze ma miejs
                > ce.. Nic się nie stało - ja zareagowałem i nie ma problemu.

                O ile rzeczywiście masz miejsce.
                Albo nie zrobi czegoś, co zdaje się powoli być sportem narodowym w Polsce - tzn. nie zasygnalizuje udanego manewru... pedał hamulca w podłogę, kierownica skręca się w prawo... i dopiero wtedy włącza się prawy kierunkowskaz, bo szofer życzył sobie skręcić w prawo. Wuj z nim, jak jechał przed Tobą... gorzej, jak wyprzedził ciebie tylko po to, żeby skręcić przed Tobą a nie za Tobą (co również staje się sportem o rosnącej tutaj popularności).

                > No i jak na niego teraz będę trąbił, wrzeszczał, wymyślał mu od idiotów i wyma
                > chiwał rekami to cos poprawie?
                > 1) historii się nie zmieni,
                > 2) Zdenerwuje i tego człowieka i siebie wiec tak jakbym dodał 2 potencjalnych
                > sprawców następnego wypadku - bo ludzie zdenerwowani są niebezpieczni.

                Niebezpiecznie jeżdżący cham pozostanie niebezpiecznie jeżdżącym chamem - tu się zgodzę. Ale klakson może wywołać reakcję jego współpasażerów.

                > Pomruczę sobie najwyżej do siebie i jade dalej uważając na tego kto zrobi bald
                > następny i jak go uniknę to sobie daje punkt bo przecież innych zmienić nie mo
                > gę ale siebie to absolutnie.

                Jak rzeczywiście nic nie zrobił - owszem. Ale jak wykazał się kretynizmem w ponadprzeciętnym wydaniu (jak panienka co ostatnio 3 pasy zmieniła tylko po to, żeby mnie zmusić do hamowania, bo akurat wjechała na mój pas bez patrzenia, czy ktoś nim już nie jedzie) to dźwięk mojego klaksonu usłyszy.
                • tomek854 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 15.12.16, 00:02
                  qqbek napisał:

                  > U nas też. A mimo tego sygnalizuje poprawnie znacznie więcej osób niż w UK.

                  :D

                  > Albo nie zrobi czegoś, co zdaje się powoli być sportem narodowym w Polsce - tzn
                  > . nie zasygnalizuje udanego manewru... pedał hamulca w podłogę, kierownica skrę
                  > ca się w prawo... i dopiero wtedy włącza się prawy kierunkowskaz, bo szofer życ
                  > zył sobie skręcić w prawo. Wuj z nim, jak jechał przed Tobą... gorzej, jak wypr
                  > zedził ciebie tylko po to, żeby skręcić przed Tobą a nie za Tobą (co również st
                  > aje się sportem o rosnącej tutaj popularności).

                  Ach, więc tak wygląda ten wyższy standard sygnalizowania w Polsce o którym mówisz? To tak, faktycznie, tak prawie nikt tu nie robi.

                  :P
                  • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 15.12.16, 09:04
                    tomek854 napisał:

                    > Ach, więc tak wygląda ten wyższy standard sygnalizowania w Polsce o którym mówi
                    > sz? To tak, faktycznie, tak prawie nikt tu nie robi.
                    >
                    > :P

                    Ale przynajmniej zasygnalizował wtedy ;)
                    Udany manewr a nie zamiar wykonania manewru, ale zawsze.
                    Z resztą jak jadę samochodem to mi się to raczej nie zdarza, za to jak jeżdżę rowerem, to kilka razy do roku niestety tak... bo to dyshonor przecież zwolnić i powlec się 30 km/h za rowerzystą jak zaraz skręcasz w prawo. Najlepiej wyprzedzić, heble w podłogę i w prawo...
                • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 15.12.16, 01:59
                  Ciągle uważam ze klakson po fakcie nie ma żadnego pozytywnego efektu - podobnie nawet krotko przed - wystraszy więcej niz ostrzeże. Ja trabne czasami jak ktoś nie rusza na światłach bo pisze na komórce SMS ..

                  Wiem po sobie ze jak ktoś na mnie zatrąbi (no rzadko ale się zdarza) to nie mam zwykle pojęcia o co mu chodziło aż za chwile... A to ze się zagapiłem tym razem i ktoś będzie trąbił i możne wrzeszczał wcale nie znaczy ze od tego momentu będę jeździli cały czas w napięciu aby nie zrobić błędu.. Wszyscy robimy błędy..tak ze nauczka na przyszłość tez żadna. Jedynie jeden się wyzywa a drugi denerwuje...
                  U nas np ludzi notorycznie przejeżdżają na czerwonym zwłaszcza rano jak się spiesza do pracy czy wiza dzieci do szkoły ... no wiec jak mi zapala się zielone to kicze do 3 i dopiero wtedy jade...
                  Takie zachowanie tzn burzliwa reakcja na czyjs blad - podobnie jak celowe stwarzanie niebezpiecznych sytuacji rowniez podlega pod definicje "Road Rage" i tutaj jest to karalne w sadzie ponieważ wiadomo ze do niczego dobrego nie prowadzi a moze sie skończyć tragicznie. Jesli ktos cos zrobi zle to wystarczy, następne zle zachowanie nie jest usprawiedliwieniem. Przynajmniej tak się to tutaj traktuje i wydaje misie ze slusznie ponieważ stress nie jest naszym przyjacielem i wcale nie czulbym sie dobrze opieprzajac dziewczyne ktora zrobila nawet kardynalny blad i tak ja denerwujac ze na nastepnym skrzyzowaniu zrobila powazny moze smiertelny wypadek poniewaz byla zestresowana.
                  • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 15.12.16, 09:05
                    Ja tam trabie tylko w trakcie - jak ktos na mnie zjezdza i juz nie mam gdzie uciec. Bo co innego mi pozostaje poza spisaniem polisy OC sprawcy?
                    • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 15.12.16, 18:28
                      O wile lepszym wykorzystanie rak w takie sytuacji jest nie naciskanie klaksonu ale sterowanie kierownica..
                      • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 16.12.16, 08:32
                        Toz napisalem... trabie jak krecenie kierownica juz nie wiele lub nic nie da -jedno zreszta nie wyklucza drugiego - nie wiem jak ty ale ja rece mam dwie i obie sprawne.
                • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 15.12.16, 02:03
                  "Wy macie szerokie drogi donikąd. My mamy wąskie drogi gdzie wszyscy muszą/powinni/chcą znaleźć się w jednym momencie."

                  To prawda ale my mamy ogolnie gorszych kierowcow.
                  Bywam w Polsce i jezdze po peryferialnych drogach i widze jak niepotrzebnie nerwowo i ryzykownie ludzi jezdza. Moze patrze inaczej bo jestem na urlopie ale wiem ze odpuszecznie gazu, puszczenie kogos przed czy poczekanie sekunde dluzej wcale mnie nie opoznia znaczaco a zwieksza dramatycznie margines bezpieczenstwa i mojego i innych..
                  To nie drogi - to ludzie niestety.
              • galtomone A u nas czkamy na pretekst... trzeba odreagowac 15.12.16, 09:03
                engine8 napisał(a):

                > Jak mi ktoś zajedzie droge bez kierunkowskaza tzn jedynie dlatego ze albo mnie
                > nie widział ,albo musiał zmienić pas w ostatniej chwili albo myślał ze ma miejs
                > ce.. Nic się nie stało - ja zareagowałem i nie ma problemu.

                No a u nas jet to powod / pretekst (bo twoja racja jest wtedy twojsza) - mozemy wtedy w zgodzie z prawem (Bozym?) i nszym Polsko katolickim sumieniem odreagowac wszytkie krzywdy ostatnich dni czy dnia.
                Zatem robi sie wszytko, zeby taki balwan wiedzial ze jest abolutnym zerem i jedynie dziei naszej wspanialomyslnosci (i refleksowi) zawdziecza zycie i zdrownie...

                "No... gosciu, i zeby mi to byl ostatni raz! A teraz spie...alaj" - jak juz nam cisnienie zejdzie.

                > No i jak na niego teraz będę trąbił, wrzeszczał, wymyślał mu od idiotów i wyma
                > chiwał rekami to cos poprawie?

                Samopoczucie!!!!!! Gdzie i kiedy Polak ma sie poczuc wazny?
                A no. zapomnialem... jakby na dordze nic ie nie wydarzylo, to zawsze mozna wpasc do Biedronki czyTesco i zmieszac z blotem ku..we kasjerke.
                • engine8 Re: A u nas czkamy na pretekst... trzeba odreagow 15.12.16, 18:30
                  Przynajmniej sobie zdajemy sprawe z tego co robimy a to juz szansa na poprawe :)
                  • galtomone Re: A u nas czkamy na pretekst... trzeba odreagow 16.12.16, 08:36
                    Obawiam sie, ze niestety to tak nie dziala.
                    Ci co sobie z tego zdaja sprawe zmienili podejscie / zachowanie.
                    Ci co to nadal czynia raczej sobie tego nie uswiadamiaja wiec szanse na zmiane nie wielkie.

                    A krzywdy codzienne i brak pocucia wartosci olbrzymie.

                    Wezmyta biedna kasjerke.

                    Wapdnie jej do sklepu w ciagu dnia trzech takich Nowakow, wytlumacza jej jaka jest jej uroda, umyslowosc, pozycja spoleczna, itd... itd...
                    I potem nasza Pani Zosia wraca swoim (nomen omen) Polo do domu i ktos (pewnie ten Nowak) jej zajedzie...

                    Toz dobrze,ze Polacy nie sa latwopalni, bopolowa narodu na drgoach by z dymem od samozaplonu poszla :-)
              • tbernard Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 15.12.16, 10:08
                > Jak mi ktoś zajedzie droge bez kierunkowskaza tzn jedynie dlatego ze albo mnie
                > nie widział ,albo musiał zmienić pas w ostatniej chwili albo myślał ze ma miejs
                > ce.. Nic się nie stało - ja zareagowałem i nie ma problemu.

                Nawet gdy zmuszony do gwałtownego hamowania sam się wprawdzie wyrobisz ale zaraz dostaniesz uderzenie w tył, to też taki wyluzowany będziesz? A tymczasem cham wymuszający spokojnie sobie odjedzie, bo on nie ma żadnego problemu za to masz Ty i ten za Tobą.
                • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 15.12.16, 16:20
                  tbernard napisał:

                  > Nawet gdy zmuszony do gwałtownego hamowania sam się wprawdzie wyrobisz ale zara
                  > z dostaniesz uderzenie w tył, to też taki wyluzowany będziesz? A tymczasem cha
                  > m wymuszający spokojnie sobie odjedzie, bo on nie ma żadnego problemu za to mas
                  > z Ty i ten za Tobą.

                  Ten za toba to tez cham. Zapewne im wiecej chamow tym mniejszy luz...
                • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 15.12.16, 18:42
                  No bede ogromnie zestresowany wiec zamkne gebe aby ni tracic energii na pyskowanie a myslec co musze zrobic teraz...np fotke samochdu ktry mnie uderzyl..
                  No i jak sie zastanowisz to ten co cie walnal z tylu to zrobil to umyslnie?
                  No i czy ten film mozna cofnac i po opierdzileniu - kolizji juz nie bedzie?
                  Ciekawe skad sie to wzielo ze "zmieszanie kogos z blotem" jest odtrutka na nasz stress?

                  Ja kiedys jadac ulica widzilame we wstecznym dziewczyn za mna ktoa jada sie malowala. niestety musialem sie zatrzymac na czerwonym...no i dostalme w D... nie az tak bardzo ale zderzki musialy byc zreperwane... I jak mnie walnela to wiesz co zrobilem?
                  Zrobilem jej zdjecie z pamazana twarza kiedy ona wyszla z auta przepraszajac. .... i spokojnie usmiechajac sie powiedzialem "wiesz to co sie stalo ro sie nie odstanie ale chcialem Ci pokazac jak teraz wygladasz abys sobie na przyszlosc zdawal sprawe ze wygladala bys o wiele lepiej niepomalowana niz wygladasz teraz..." Rekacja? Najpierw dostalem wstretne spojrzenie a potem jak juz wymienilismy informacjie o ubezpieczneiach itd.... usmiechnela sie i poprosila abym jej to zdjecie wyslal na emaila i nie publikowal na zadnych fejsbukach....
                  No a poniewaz rzeczy pod stresem sie zxapmietuje wiec pewnie do dzis pamieta..
                  • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 16.12.16, 08:42
                    engine8 napisał(a):

                    > No i jak sie zastanowisz to ten co cie walnal z tylu to zrobil to umyslnie?

                    Raczej bezmyslnie...

                    > Ciekawe skad sie to wzielo ze "zmieszanie kogos z blotem" jest odtrutka na nasz
                    > stress?

                    Zamiastpytac, sproboj, bedziesz wiedziec z autopsji.
                    A jak sie spodoba to sprzdasz reszcie amerykanow i skonczy sie sztuczny usmiech i wieczna odpowiedz (typu) "I'm fine, how r u?".

                    Nie lepiej na pytania zawsze odpowidac szczerze??? potykasz kogos w windzie w biurowcu (3 raz) - pytac, jak tam a ty mu szczerze (przeciez jakby nie chcial wiedziec, to by nie pytal).

                    Zna mnie zdradza, dzieci ci...ja, pies wczoraj zdech, szef mnie przesladuje, mam pryszcze na dupie - czy cokolwiek w ten desen. I na koncu pytasz "A co u ciebie".

                    I jesli jemu jest gorzej to od razu czujesz sie lepiej... i on tez bo ty go bardziej zalujesz i wygral.
                    Zatem to jest sytuacja WIN-WIN :-)

                    Stad tak w PL duza popularnoc tej metody a u was psychoanalitykow.

                    > No a poniewaz rzeczy pod stresem sie zxapmietuje wiec pewnie do dzis pamieta..

                    No... widzisz... my uzyskujemy ten sam efekt bez pomocy telefonu. Wystarczy kogos porzadnie zjeb...c. :-)
                  • tbernard Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 16.12.16, 09:01
                    No to fajowo, że ta uderzająca malowana lala nie jechała znacznie masywniejszym pojazdem i nie wysłała Tobie dziecka dożywotnio na wózek inwalidzki. Ale to tylko kwestia czasu aż kogoś taka malująca się za kierownicą bezmózgownica skrzywdzi bardziej.
                    • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 16.12.16, 19:26
                      Nie.... Nawet jakby to i tak już byłoby po fakcie i dokładanie jej mnie by nie przyniosło ulgi - nie czuje potrzeby wywyższania się czy poniżania innych - a takie wyzywanie kogoś to przeciec nic innego tylko to?
                      A jeśli chodzi o te Lale to nie powiedziałem jej i pewnie do dziś żyje w niepewności ze nawet tego nie zgłoszę do jej formy ubezpieczeniowej...Dlaczego? Ano dlatego it to by mnie skomplikowało sprawę - tydzień wcześniej mercedes skrobnął mi ten sam zderzak na parkingu i wszytko już było ustalone do wymiany plastiku i malowania zderzaka na koszt tego...wiec jakbym teraz zgłosił to byłoby wielkie zamieszanie.. Lali się udało. Jakby byla wredna to poprosiłbym o gotówkę i nie zgalaszanie...
                      • tbernard Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 17.12.16, 22:11
                        No to potencjalną morderczynię tylko utwierdziłeś w tym, że wszystko przechodzi płazem. Znacznie podniosłeś tym prawdopodobieństwo, że ona w końcu kogoś uśmierci lub kaleką dożywotnim zrobi. No ale szansa, że to będzie dotyczyć Ciebie lub kogoś bliskiego jest tak mała, że nie ma się czym przejmować. Ważne, że fajowo się poflirtowało.
            • tomek854 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 14.12.16, 23:59
              qqbek napisał:

              > Najfajniej jest, że to "should" przekłada się u 90% brytyjskich kierowców na "m
              > ay" albo nawet "if he/she fancies to do so, then he/she may try to" w wypadku k
              > ierunkowskazów (co naprawdę bardzo irytuje czasami).

              To ja w jakiejś innej Wielkiej Brytanii mieszkam, bo tu sygnalizowanie zamiarów jest na co dzień znacznie bardziej przejrzyste niż w kraju.

              > Tak więc nie ma tak, że pozwolenie na wszytko pod warunkiem zachowania zdrowego
              > rozsądku zawsze prowadzi do pożądanych zachowań.

              Ale nikt nie postuluje pełnego drogowego korwinizmu :)

              Po prostu nie ma co się rozdrabniać nad pierdołami - z pierdołami ludzie sobie poradzą. Wystarczy uregulowac najważniejsze rzeczy.

              Nawet w cywilizowanym narodzi
              > e może to prowadzić do wynaturzeń (jak "BMW Mode" Brytyjczyków w odniesieniu do
              > używania kierunkowskazów).

              A to którzy Brytyjczycy tak mają? Chyba ci z Tristan Da Cuhna?
              • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 15.12.16, 08:45
                Nie wiem - jak mieszkałem w Liverpool-u to u Scouserów było to niestety nagminne.
    • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 13.12.16, 15:20
      CO W NIM MOCNEGO ? SAD, JAK ZWYKLE, SIE KOMPROMITUJE... PYTANIE JESZCZE ILE PRZEKRECIL PISMAK...
    • klemens1 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 13.12.16, 16:35
      "Zmiana kierunku ruchu następuje dopiero przy opuszczaniu skrzyżowania o ruchu okrężnym "

      Ileż ja się natłumaczyłem tej prostej kwestii ... I tak nie docierało.
      • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 13.12.16, 17:53
        No z tej calej dyskusju jest jeden wniosek.. Jak na pozor proste rowiazanie komunikacyjne mozna skomplkowac zawilymi przepisami i ich intrepretacja.
    • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 14.12.16, 14:09
      A MOZE MI KTOS WYJASNIC DLACZEGO TAK SIE TU DYSKUTUJE NA TEMAT "SKRZYZOWAN", ICH DEFINICJI ITD... ?
      • oixio o skrzyżowaniach 14.12.16, 17:57
        O skrzyzowaniach

        Wg KW i państw, które mają zgodną definicję z KW (ważne słowo "każde") spotkania:
        - z droga gruntową,
        - z droga dojazdową do obiektu przydrożnego,
        - z drogą wewnętrzną,
        - każde na skanalizowanych obiektach
        są skrzyżowaniami.
        U nas te sytuacje nie są skrzyżowaniami a skanalizowane są jednym skrzyżowaniem.

        Dodatkowo określenia stosowane w poszczególnych ustawach dotyczą tylko spraw w danej ustawie.
        Jak tu się można dogadać ?!
        • bimota Re: o skrzyżowaniach 17.12.16, 22:02
          TO NIE ODP. NA MOJE PYT. JAKI TO MA ZWIAZEK Z DYSKUSJA ?
    • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 16.12.16, 19:57
      Zeby bylo śmieszniej to jade dziś do sklepu - jakieś 3- 4 km od domu. Droga 3 pasy w jedna stronę , ruch taki sobie.. Jade prawym pasem i na D mam Honde Civic - kierowca - jakaś 20 latnia dziewczyna - gada na głośnomówiącym.
      Zmieniłem pas na środkowy i widzę ze i ona to samo zrobiła w tym samym momencie , wiec znów mi siedzi.. Nie trwało długo - zmieniła znów na prawy, wyprzedziła mnie z prawej i wcisnęła się przede mnie..Ok odpuściłem spokojnie. Za moment wjechała na lewy. Tamten pas zwolnił (jak zwykle bo ludzie skręcają w lewo) wiec znów mi wskoczyła przed nos.... i tak skakała po pasach - na tym 3-4km dystansie zmieniła pasy 8 razy i w końcu znalazła się obok mnie czyli nic nie zyskała.
      Wjechałem na parking - ona obok.. Ha..
      Wyszla a ja jej grzecznie mowie Hi a potem ze nie wiem czy zauważyła ze jechała bardzo nieostrożnie i na odcinku 3 km zmieniła pas 8 razy i to nic nie zmieniło bo nie zyskała nic ani na czasie ani na dystansie. A ta niunia do mnie.. "It is not your F. business" Wwhoooo...
      No wiec ja do niej Whoww i do tego jesteś bardzo niegrzeczna...Co bys teraz powiedziała gdyby sie okazało ze jestem Szeryfem - nie w pracy ale moge zadzwonić w tej chwili i Szeryf to bedzie za 3 minuty a Ty miałabyś przez to duzo kłopotów.
      Reakcja? nie do powtórzenia ..Malo jej oczy nie wyskoczyły..Spojrzała na mnie wystraszona pyta "Are you"? Ja d niej - chcesz aby ci to udowodnić? (No wiec celowo unikam slow ze jestem Szeryfem ale co bys powiedziała gdybym był :)) a jak i co mówić i nie mówić to wiem od sąsiada - prawdziwego szeryfa)
      A ona już mięciutka jak masło. "Nie, nie.. Ja bardzo przepraszam, spieszyło mi się, wyskoczyłam z pracy na zakupy i mam problemy z chłopakiem wiec jestem bardzo zdenerwowana" - "obiecuje ze będę uważna - przebaczysz mi to? ... I na tym się skończyło. Pewnie będzie się chwalić ze Szeryf ja zatrzyma i ona sie sprytnie wywinela i ja puścił heheheheh
      Musza na wszelki wypadek zapytać Sasiada czy ja rzeczywiście jakiegoś prawa nie przekroczyłem,,,
      • tomek854 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 17.12.16, 00:19
        Hehe, ja zaś dzisiaj widziałem fajny filmik pokazujący jak road rage wygląda w Wielkiej Brytanii:

        • waga170 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 17.12.16, 10:48

          > Hehe, ja zaś dzisiaj widziałem fajny filmik pokazujący jak road rage wygląda w
          > Wielkiej Brytanii:

          A ja widzialem to samo w instruktazu dla youtubowcow jak robic ustawke.
      • waga170 Zeby bylo jeszcze smieszniej... 17.12.16, 06:28
        Moglbys pojsc siedziec za "impersonating an officer". Uwaga: mam dzisiaj dobry dzien:)
        Olewaj, zeby nie powiedziec rob number two na takich/takie. Twoim celem jest nie dac sie najechac. Zawsze pamietaj: Na 3-4 kilometrach spotkasz 3-4 takich, a Ty jaszcze po 30 latach ich probujesz nawrocic? Teraz dam z grubej rury: > It is not your F. business"
        Miala racje!

        > Musza na wszelki wypadek zapytać Sasiada czy ja rzeczywiście jakiegoś prawa nie
        > przekroczyłem,,,

        Do tego doszedlem juz po napisaniu powyzszego.
        Praw przekroczyles mnogo. Pierwsze z brzegu to naruszenie czyjejs prywatnosci, drugie to oczywiste strata tygodniowych zarobkow (jak masz szczescie) ze wzgledu na jej stress itd, itp.
        Skoro sie pytasz sasiada to domyslam sie ze on jakis "z naszych". Postaw mu Zubrowke to moze sie wzruszy na pamiec rodzinnych stron:))))
        Tak czy siak, masz problem jak ta pi... cos nagrala.
        • engine8 Re: Zeby bylo jeszcze smieszniej... 17.12.16, 20:53
          "Moglbys pojsc siedziec za "impersonating an officer" "
          Sasiad sheryf to potwierdzil za jakbym zle trafil to mialbym klopt...

          Nie boj sie u nas jeszcze mani nagrywania nie ma i nie obawiam sie klopotow...
          Jedne sasiad szeryf , drugi prawnik, - jakos bym sie wygrzebal..
          Za zadne narusznie prywatnosci - jedynie "udawnie policjanta" .. no ale je nikogo nie udawalem
          i w zadnym momencie nie powiedzialem ze jestem ale wyraznie "gdybym byl.... to mialabys klopoty" a wiec to bylo pouczenie.
          No i u nas jest jeszcze cos takiego jak"Citizen arrest"
          • waga170 Re: Zeby bylo jeszcze smieszniej... 17.12.16, 21:13
            > Jedne sasiad szeryf , drugi prawnik, - jakos bym sie wygrzebal..

            Skad wiesz ze to nie byla corka (moze raczej wnuczka) Glorii Allred?

            www.gloriaallred.com/
          • galtomone Chwila.... 19.12.16, 09:56
            engine8 napisał(a):

            > "Moglbys pojsc siedziec za "impersonating an officer" "
            > Sasiad sheryf to potwierdzil za jakbym zle trafil to mialbym klopt...

            Bo w ten sposob to mozna kazdego i do wariatkowa wsadzic, ze kosmite daje.

            Jesli zapytales ja o sytuacje - "A co by bylo gdyby..." to przeciez jasne jest, ze jest to pytanie o hipotetyczna sysuacje w odniesieniu do tego co sie wydarzylo i zupelnie nie rownoznaczne z:

            "Jestem szeryfem po pracy", itp...

            Jesli zadanie pytanie jestroznoznaczne z oswiadczeniem/znieslawieniem, itd... to wy macie lekko skrzywiony system wolnosci slowa i komunikacji - nie sadzisz?

            > Jedne sasiad szeryf , drugi prawnik, - jakos bym sie wygrzebal..

            Ale z czego????!!!!??? Na boga????

            Jak powiesz kobicie na stacji bezynowej (ktora zapala papierosa) a co by bylo gdyby wybychl pozraz - TO JEJ GROZISZ SMIERCIA????

            > Za zadne narusznie prywatnosci - jedynie "udawnie policjanta" .. no ale je nik
            > ogo nie udawalem
            > i w zadnym momencie nie powiedzialem ze jestem ale wyraznie "gdybym byl.... to
            > mialabys klopoty" a wiec to bylo pouczenie.

            No wlasnie... od "CO by bylo gdybym..." do "jestem" dosc daleka droga.

            Choc... z nam takich dla ktorych to jest to samo...

            Co by bylo jakbysmy mieli wiekszosc kontytucyjna - zamienilo sie w Mamy wiekszosc konstytucyjna.

            > No i u nas jest jeszcze cos takiego jak"Citizen arrest"

            Tylko musisz glosno krzyczec - Freeze Mother..ker - I'm not the police!!!!
            • engine8 Re: Chwila.... 19.12.16, 16:58
              no tutaj niekonicznie musisz miec powod czy racje to wygrania sprawy - dobry prawnik wystarczy.. :))
              • galtomone Re: Chwila.... 19.12.16, 21:05
                Nooo to nie wiem czy to powienien byc powod do zadowolenia.
                Bo znaczy to, ze system prawny zaczyna stac na glowie!

                Prawo powinno sluzyc obywatelowi, spoleczenstwo i ogolnemu poczuciu sprawiedliwosci - a nie prawnikom.

                To prawncy sluza (a przynajmniej powinni) systemowi.

                Jesli prawda jest to co piszesz to zaczyna to tracic powazna patologia.
      • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 17.12.16, 07:39
        NIe bardzo rozumiem, w czym ci przeszkadza, ze zmieniala pasy...?
        No chyba ze przy okazji wymuszala pierszenstwo, zmuszala innych do hamowania, itd... ale jesli nie...gdzie problem?
        • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 17.12.16, 15:52
          SAMA ZMIANA RACZEJ NIE, WKOURZA TO, ZE TAKI CH. CHCE SIE WPIEPRZAC PRZED KOGOS, KTO JEDZIE SPOKONIE, ALE W ZADEN SPOSOB RUCHU NIE SPOWALNIA.
          • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 07:56
            1. Dlaczego Ch?
            2. Wpieprzac??? To sugeruje cos na sile, wymuszenie - jazda szybciej i zmiana pasow (nawet czesta) jesli nie tworzy niebezpieczenstwa to ani problem ani zlamanie przpisow.

            Innymnie wolno jechac/probowac jechac toche szybciej?
          • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 07:57
            1. Dlaczego Ch?
            2. Wpieprzac??? To sugeruje cos na sile, wymuszenie - jazda szybciej i zmiana pasow (nawet czesta) jesli nie tworzy niebezpieczenstwa to ani problem ani zlamanie przpisow.

            Innymnie wolno jechac/probowac jechac toche szybciej?
            • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 11:11
              A JAK STOISZ W KOLEJCE DO KIBLA, TO TEZ CI NIE PRZESZKADZA JAK CI SIE KTOS LADUJE W SRODEK KOLEJKI ?
              • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 18:24
                A te wszystkie auta na drodze jada jako kolejka do kibla? W jedno i to samo miejsce?
                • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 19.12.16, 00:17
                  SPORA CZESC DROGI SPOREJ ILOSCI AUT SIE POKRYWA
                  • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 19.12.16, 04:10
                    Co ty chcesz powiedziec? Czytam 5x i Nie moge pojac. Napisz jeszcze raz bo nie dociera...
                    • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 19.12.16, 11:26
                      To, ze sytuacja w korku jest analogiczna do stania w kolejce. Jesli co chwile ktos bedzie mi sie wpieprzal, to bede stal dluzej. Wielokrotnie bylo mowione, z e nie mozna sobie zrobic odstepu za poprzednikiem, bo zaraz sie idiota wpieprza...
                      • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 19.12.16, 15:48
                        OOOO, to juz z jazdy zrobil sie korek?
                        Sytuacja widze dynamiczna...
                  • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 19.12.16, 09:57
                    Moj pies tez sie pokrywa... ale z innym psam, wiec to bezpieczne.
              • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 23:44
                Jak mu sie bardziej chce i przebiera nogami to puszczam..
                • tbernard Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 19.12.16, 10:20
                  A jak ustalasz to, że mu się chce bardziej zarówno od Ciebie oraz tych co kulturalnie za Tobą czekają?
                  • galtomone Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 19.12.16, 10:26
                    Szybkosc przebierania nogami jest istotnym faktorem...Mozna tez sprawdzic wytrzeszcz oczu - wtedy wiadomo, ze chodzi dodatkowo o kupiszcze i stanowczo nalezy kogos puscic...
        • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 17.12.16, 20:55
          Najwiecej wypadkow i kolizji jest wlasnie przy zmianach i chcialem jej uswiadomic ze to bylo niepotrzebne.. Robila zamiesznaie i nic nie zyskala... I do tego jeszcze jape rozdarla.
      • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 17.12.16, 15:50
        NO TO SIE DOWARTOSCIOWALES...
        • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 17.12.16, 20:58
          No nie o to chodzilo.. to byla swego rodzaju reakcja po porzednim tyugodniu kiedy spedzilem caly dzien wciskajac mlodym kierowcom jak maja jezdzic i co robic a czego nie aby jezdzic bezpiecznie.... No i tu widze tak mloda co robi wszytko czego nie powinna...
          No po takich zajeciach zawsze trzeb przjesc okres ochlodzenia swoich zachowan.. Zona mnie upomina ze jezdze jak na slolomie i nie musze testowac ABS jak z nia jade... hehehehe
          Ale to juz chyba przeszlo i znow bede "normalnym"
          • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 17.12.16, 22:05
            ALE NIE MA ZAKAZU ZMIENIANIA PASOW, A OD UPOMINANIA JEST POLICJA. CHOC KARANIE TAKIEGO SAMOZWANCZEGO SZERYFA TEZ UWAZAM ZA JAKIS ABSURD.
            • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 00:19
              Od upominania jest KAZDY!
              Grzecznie mozna i nalezy zwrocic uwage za zle zachowanie i na jezdni i na ulicy i wszedzie. Kwestia jedynie jak sie te uwage zwraca - nie po chamsku obruganie..

              A tu tez nie byla zadnego ani karania ani samozwanczego szeryfa - to bylo zwrocenie uwagi i przypomnienie "co by bylo gdyby tu byl szeryf" - nie widzisz roznicy?
              • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 01:17
                TO NIE BYLO TYLKO ZWROCENIE, LECZ ZASTRASZENIE.
              • misiaczek1281 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 14:42
                engine8 napisał(a):

                > Od upominania jest KAZDY!
                > Grzecznie mozna i nalezy zwrocic uwage za zle zachowanie i na jezdni i na ulicy
                > i wszedzie. Kwestia jedynie jak sie te uwage zwraca - nie po chamsku obrugani
                > e..
                >
                > A tu tez nie byla zadnego ani karania ani samozwanczego szeryfa - to bylo zwroc
                > enie uwagi i przypomnienie "co by bylo gdyby tu byl szeryf" - nie widzisz rozn
                > icy?

                zwracanie uwagi innym kierowcom nie ma sensu...raz zatrąbiłem na jednego gościa bo zajechał drogę to się wściekł i mnie gonił kilometr ,zajeżdżał drogę ,wysiadł i uderzył ręką w szybę jak wściekły dzik ...uciekłem kawałek a on za mną...podjechałem pod komendę i wtedy nasrał w gacie i uciekł....taki kogucik papierowy cykora miał :)
                • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 15:27
                  Ciekawe masz życie Misiu.
                  Ja mam rejestrator i jako-taką posturę, mi się takie rzeczy nie zdarzają :P
                  • misiaczek1281 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 19.12.16, 18:57
                    qqbek napisał:

                    > Ciekawe masz życie Misiu.
                    > Ja mam rejestrator i jako-taką posturę, mi się takie rzeczy nie zdarzają :P
                    >
                    a ja mam mózg i unikam furiatów drogowych i nie trąbię:) , a jeśli już nie da się uniknąć czubka na drodze to ewentualnie podjeżdżam pod komendę albo powiem sorry i tchórze i furiaci zwiewają:) Taki mam patent:) inteligentnie i bez kontaktowo :)...bo widzisz qubusiu...co mi z postury i rejestratora skoro gość pierwszy zada mi cios w nos?:P nie daję mu takiej okazji:) to nie znaczy że się boje i jestem słaby...jestem po prostu inteligentniejszy a nie prosty chłopek bójkowy:)
                    • qqbek Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 19.12.16, 21:52
                      misiaczek1281 napisała:

                      > a ja mam mózg i unikam furiatów drogowych i nie trąbię:)
                      A ja trąbię do woli jak ktoś mnie zmusza nieprzemyślanym manewrem do ostrego hamowania, niech się uczą jeździć, bo następnym razem mogą mieć ponad 2,2 t mnie przyczpionego pasami do auta z wizytą w swoim aucie (w ponad 95% przypadków mniejszym niż moje), jak mi się nie zechce hamulca awaryjnie wcisnąć przez nich.

                      >, a jeśli już nie d
                      > a się uniknąć czubka na drodze to ewentualnie podjeżdżam pod komendę albo powie
                      > m sorry i tchórze i furiaci zwiewają:)
                      Ojoj.
                      Bym musiał się więcej jak kilkaset metrów od komendy nie ruszać... nawet u mnie na wsi, gdzie komisariatów jak mrówek na Telimenie nasadzili, to byłoby trudne.

                      > Taki mam patent:)
                      Gratuluję. Zgłoś czym prędzej zastrzeżenie patentowe do urzędu, jeszcze ktoś będzie równie inteligentny co ty i zechce też opatentować i co wtedy?

                      > inteligentnie i bez ko
                      > ntaktowo :)
                      sjp.pwn.pl/zasady/;629484
                      Tyle na temat "yntelygencji" i pisania przedrostka "bez-".
                      Co do "kontaktu" - czasami inne argumenty nie przemawiają. Mnie nikt raczej nie zbije, bo wyglądam jak wyglądam (wzrostu średniego, ale trochę "Miś" jestem). Do tego asertywny jestem do granic możliwości :D

                      > ...bo widzisz qubusiu...co mi z postury i rejestratora skoro gość pi
                      > erwszy zada mi cios w nos?
                      Wystarczy się uchylić i oddać. Raz, jeszcze za studenckich czasów, położyłem (i to nie do końca trzeźwy) trzech w jednej bójce (próbowali mi ukraść plecak razem z dokumentami w knajpie, wybiegłem za nimi a oni wyskoczyli z rękami). Sam też coś oberwałem, ale tych trzech ich dziewuchy zeskrobały w końcu z chodnika.

                      >:P nie daję mu takiej okazji:) to nie znaczy że się b
                      > oje i jestem słaby...jestem po prostu inteligentniejszy a nie prosty chłopek bó
                      > jkowy:)

                      Pipa znaczy się. Ani inteligencją, ani jakimikolwiek innymi walorami niegrzesząca :)
            • engine8 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 00:32
              Nie ma zakazu na wiele rzeczy - np sikanie do nocnika w czasie jazdy co nie znaczy ze to jest bezpieczne.
              Ty masz w glowie jedynie dwa spojrzenia na sprawe
              1. - jak nie ma zakazu to znaczy ze mi wolno i nikomu nic do tego.
              2. - Jak mam prawo czy mi wolno to moge i bede to wykorzystywal bez wzgledu na to co inni robia i mysla
              I w obu powyzszych przypadkach nalezy dodac "jesli to jest manewr bezpieczny" a kazda zmiana pasa w ruchu i gdzie w poblizu sa inne samochody zawsze niesie ryzyko i jesli robimy to bez potrzeby i bez sensu a zwlaszcza kiedy nasz manewr zmusza innych do reakcji to mozemy tutaj za to dostac mandat za niebezpieczna zmiane pasa.
              Ja nie ma nic przeciwko nawet jak mi ktos zajedzie droge bo musial zmiienic pas aby zjechac czy skrecic ale jak ktos sobie skacze po pasach "bo nie ma zakazu" to co innego.
              I na to policja szczegolnie zwraca uwage .Np jesli mamy na drodze ograniczenie do 65 a ruch sie odbywa 80 to policja nie reaguje ale jak ktos przy tym zmienia pasy zbyt czesto to zostanie zauwazony i "wyluskany"..
              • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 01:16
                1. CHYBA TAK
                2. A TO JUZ NIEKONIECZNIE

                SAMA JAZDA JEST NIEBEZPIECZNA... PRZEDSTAW DOWOD, ZE ZMIANA PASA JEST SZCZEGOLNIE NIEBEZPIECZNA... A NAWET JESLI, TO TRENING CZYNI MISTRZA... :p

                DZIALANIA DURNYCH POLICJANTOW NIE SA ZADNYM ARGUMENTEM.
                • misiaczek1281 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 14:37
                  Wielka mi filozofia...rondo to bardzo proste skrzyżowanie i bezpieczne bo tu nie ma sygnalizacji świetlnej i nie ma możliwości przejechania czerwonym świetle...trzeba tylko uważać przy zmianie pasa ruchu i mignąć kierunkowskazem gdy zmieniamy pas i gdy mamy zamiar opuszczenia ronda...gdy wjeżdżamy na rondo to nie używamy kierunkowskazu bo kierunek jazdy może być tylko jeden ... spawa prosta jak konstrukcja cepa :)
                  • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 18.12.16, 18:06
                    TO CIEKAWE DLACZEGO RONDO SRODKA NAZYWAJA "STLUCZKA"...
            • galtomone Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 18.12.16, 18:28
              Ze mna wyzej dyskutujesz, ze baba robila zle i argumentow o kolejce do kibla uzywasz.
              Z Engine masz odwrotne zdanie... ze przeciez moze sobie zmieniac pasy (co jak ja napisalem do ciebie to skrytykowales).

              Moze sie zdecyduj jaka masz opinie na dany temat... bo aktulanie zaczynasz sam ze soba sie nie zgadzac....

              bimota napisał:

              > ALE NIE MA ZAKAZU ZMIENIANIA PASOW, A OD UPOMINANIA JEST POLICJA.

              bimota
              > A JAK STOISZ W KOLEJCE DO KIBLA, TO TEZ CI NIE PRZESZKADZA JAK CI SIE KTOS
              > LADUJE W SRODEK KOLEJKI ?
              • bimota Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 00:25
                CZYTAJ CO SIE PISZE... POWTARZZAM:

                "SAMA ZMIANA RACZEJ NIE, WKOURZA TO, ZE TAKI CH. CHCE SIE WPIEPRZAC PRZED KOGOS, KTO JEDZIE SPOKONIE, ALE W ZADEN SPOSOB RUCHU NIE SPOWALNIA."

                MOZNA ZMIENIAC PO CHAMSKU I MOZNA KULTURALNIE

                POZA TYM, TO ZE NIE LUBIE CHAMSTWA NIE MUSI OZNACZAC, ZE POPIERAM ZASTRASZANIE CHAMA. ALE NIE UPIERAM SIE PRZY TYM, MOZE SIE MYLE, MOZE DOBRZE ZROBIL...
                • engine8 Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 04:15

                  "Sama zmiana nie kurza.... to ze ktos sie wpieprza przed kogos kto jedzie spokojnie ruchu nie spowalnia? "

                  Tzn co chcesz powiedziec? Jak ktos sie wciska to nie jest ok ale jak ruchu nie spowalnia to jest ok?

                  Czym sie rozni zmian kulturalna od tej po chamsku? I czy nie ma jescze czegos pomiedzy?

                  Strasznie to twoje myslenie skomplikowane - moze to nie Ty ale moj odbior ma problemy.
                  • bimota Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 11:33
                    Tzn co chcesz powiedziec? Jak ktos sie wciska to nie jest ok ale jak ruchu nie spowalnia to jest ok?

                    MNIEJ-WIECEJ

                    Czym sie rozni zmian kulturalna od tej po chamsku? I czy nie ma jescze czegos pomiedzy?

                    KULTURALNA TO TAKA, ZE JESLI WIDZE, ZE DRUGI PAS JEST MNIEJ ZATKANY, TO NA NIEGO WJEZDZAM. CHAMSKA JEST TAKA, JESLI NP. KTOS DOJEZDZA DO ZATORU, WIEC ZWALNIA, A KTOS MU SIE WPIEPRZA PRZED NOS BY STANAC PRZED NIM W KOLEJCE. NIEW IEM CZY JEST COS POSREDNIEGO. PO CO TO ROZTRZASAC ?
                • galtomone Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 09:47
                  Skad wzialez to po chamsku?
                  Nagle co sobie wymyslasz i ptem sam ze soba zaczynasz sie nie zgadzac i dyskutowac...
                  Z mna polemizujesz,ze nie mozna sobie skakac po pasach, a z Engine ze mozna...

                  Zdecyduj sie i moze duskutuj o tym co bylo napisane a nie dodawaj sobie produktow wlasnej wyobrazni do dyskuji, byle ci do tezy pasowaly.
                  • bimota Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 11:38
                    WYJASNILEM WYSTARCZAJACO...
                    • galtomone Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 15:50
                      Taaaa... dyskutuj dalej sam ze soba. Wyzej juz nawet z jazdy dales rade korek zrobic, zeby do przykladu z kolejka do kibla pasowalo.

                      Szkoda tylko, ze Engline nic o kolejce ani korku nie pisal. Ale to szczegol.
                      • engine8 Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 16:55
                        Ani kolejek ani korkow u nas generalnie w miescie nie ma. Jedynie ruch odbywa sie dosc szybko bo ok 100km/h wiec trzeba uwazac na odleglosci prawie jak na autostradzie pomimo ze jest to miasto . Ludzie skrecaja w lewo, wlaczaja sie do ruchu (skrecajac w prawo na czerwonym z poprzecznych drog, sa swiatla, w ostatniej chwili zmieniaja pasy, gadaj na telefonach, obok jezdni sa sciezki rowerowe, itp.. oh i czasami piesi sie pojawaija ktorzy przechodz gdzi im pasuje, wiec masa decyzji w ostatniej chwili i nieuwagi i kazdy robi bledy oraz przekracza przepisy na kazdym kroku dlatego niepotrzebne i tzw "na zyletke" zmiany pasow w tym nie pomagaja i niekoniecznych nalezy unikac.
                        • bimota Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 17:45
                          CZYLI LUZ BLUES, WSZYSCY POPYLALI 100. TO MIEDZY CZYM TA LASKA TE SLALOMY ODCZYNIALA ? I TYMBARDZIEJ JAKIE ZAGROZENIE NIBY STWARZALA ?
                          • engine8 Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 18:13
                            nie potrafisz sobie tego wyobrazic.. ?
                            No wiec np masz droge 3 pasy i zatoczki do skretu w lewo - zmiesci sie tak 3-4 auta., swiatla co 500m..
                            Zielone....
                            Rura, - po 10 sek wszyscy jada 100km/h za nastepne 20 sek nastepne swiatla ale w wiedzyczasie z prawej ulica i ktos znalaz luke i sie wciska,
                            Prawy pas zwalnia, ludzie skacza na srodkowy , niektorzy skacze przez 2 pasy bo chca skrecic w lewo...
                            Na nastepenym skrzyzowaniu widac zolte wiec Jedni hamuja, inni przypieszjaja, ci za hamujacymi zmienija pas aby przskoczyc za tymi co przyspieszaja.
                            Jeszcze inni wciskaja sie na lewy bo albo tu albo "10 skrzyzowan dalej" beda skrecac w lewo wiec sie juz ustwaiaja. Ale zatoczka do skretu w lewo pelna i auta blokuja lewy pas wiec ludzie z lewego skacza na srodkowy.
                            A wiec ciagle duza dynamika i przetasowanie
                            A tu Lala sobie skacze po pasach aby kiedys tam za 5 skrzyzowan przskoczyc 5 aut
                            Zagrozenie ? no niby zadne... wypadku nie bylo Tylko ze wprowadzila 30% wiecej "problemow".
                            • bimota Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 18:46
                              CZYLI TLOK BYL, CZYLI RUCHOMY KOREK. O ILE WIERZYC W TWE BAJECZKI. :)
                              • engine8 Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 19:00
                                Ani to tlok ani ruchomy korek - zwykly sredniego natezenie w miare dynamiczny ruch uliczny..
                                Ciagle nie pojmujesz?
                                • bimota Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 19:38
                                  JAKIE TO WLASCIWIE MA ZNACZENIE ? GALUS BREDZI, BO ZNOW NIE ROZUMIE, A MY TLUMACZYMY BEZ SENSU...

                                  MOZE USTALMY W KONCU JAKI CEL MAILA TA DAMA I NA CZYM POLEGALA SZKODLIWOSC JEJ JAZDY...
                                • galtomone Jakoś ja nie jestem zaskoczony... 19.12.16, 21:11
                                  engine8 napisał(a):

                                  > Ciagle nie pojmujesz?
                            • galtomone Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 21:10
                              engine8 napisał(a):

                              > nie potrafisz sobie tego wyobrazic.. ?
                              > No wiec np masz droge 3 pasy i zatoczki do skretu w lewo - zmiesci sie tak 3-4
                              > auta., swiatla co 500m..

                              Idale warunki do jazdy!!! Pisze calkiem serio.
                              Wszyscy (wiekszosc) jada wzglednie sprawienie.
                              Wszyscy (wiekszosc) na wszystkich (wiekszosc) uwazaja.
                              Wszyscy (wiekszosc) wspolpracuja.

                              Jak mnie tego brakuje.

                              3 pasy, 5 pasow... wszyscy jada w miare rownoo - aut masa, wiadomo, ze jak sie ktos zepsuje albo bedzie BUM to korek taki, ze droga do domu z 30 min wydluzy sie do kilku h.
                              I naprawde jest OK. Jedzie sie sprawnie, jedzie sie fajnie.

                              Lubilem jedzic po Londyie i obwodnicach -w centrum bylo tylko kijowo bo 24h jeden wielki korek, piesi,siwaitla, autobusy... i nie nuzyylo natezenie ruchu tylko, ze wszystko tak wolno sie obywala i co 10 m trzeba stac.
                              • engine8 Re: Bimota - zdecyduj sie - dyskutujesz ze soba? 19.12.16, 23:00
                                Chyba temat wyczerpany.
    • chris62 Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 23.12.16, 12:33
      Proste sprawy komplikują a wystarczy tylko trochę logiki anie bełkotu prawniczego któregio nikt nie rozumie. Po to zresztą jest tzw prawo aby tak wszystko poplątać aby winnego można było uniewinnić o ile zapłaci.

      Wracając do pojęci askrzyżowania.

      Zwykłe skryżowanie typu T, X lub skrzyżowanie większej ilości dróg niż 2 ma inne zasday niż ruch okrężny.

      To co przyjęto na skrżowaniu T to po pierwsze zasada prawej ręki ale są sytuacje gdzie jest ruch kierowany przez policjanta potem sygnalizacjai potem znaki więc nalezy się stosować wg ich priorytetu.
      Na skrzyżowaniu X mamy dodtakowo kwestię pierwszeństwa woebc jadącego prosto kiedy chcemy skręcić w lewo to zmusza do zatrzymania się przepuszczenia tegoż pojazdu i dopiero możemy wykonac manewr.
      Gdyby to X przeciąć jeszcze jedną kreską cóż robi się bardzo skomplikowane skrzyżowanie do oznakowania jak i stosowani azasad ruchu - a spotkałem takie w Niemczech!

      No i mamy rozwiązanie tego problemu w centrum skrzyżowania lokujemy okrąg przez co punkty przecięcia dróg oddalają się do punktów przecięćia z tym okręgiem.
      To zasadniczo zmienia sytuację ni emusimuy już czekaćż aż jadacy prosto przejedzi ebo tej sytuacji już nie ma on pojedzie jedną stroną wysepki my druga wymieniemy się i nikt nie musi się nawet zatrzymać w sytuacje jednoczesnego wjazdu na rondo, Taki komfort na skrzyżowaniu X jest niemożliwy.

      No ale w praktyce aut jedzie więcej więc kolizyjne sytuacje też są niemniej ni emożemy ich rozpatrywać identycznie jak na skrzyżówaniu X.
      Tym razem mamy na przykłąd 6 punktów przecięcia z rondem tzw zjazdów i każdy ten węzeł stanowi pojedyncze skrzyżowanie typu T!
      Mąło tego mamy narzucony kierunek ruchu przeciwny do ruchu wskazówek zegara poprzez znak.

      I tu znowu obowiązuje reguła prawej ręki - jadący z prawej ma pierwszeństwo niemniej w przeszłości był odwortny przepis - to jadacy po okręgu miał pierwszeństwo i ztego powodu oraz z powoduwymagań lobby o dznaków dołożono przed absolutną większością rond znak ustąp pierwszeństwa.
      Pomyśłeć że gdyby był przepis zasday lewej ręki to te znaki ni ebyłyby potrzebne a w praktyce zasada lewej ręki byłaby bardziej korzystna dla kierowców bo z lewekj lepiej widzą czy coś nadjeżdża. No cóż widocznie przepis przyszedł z Anglii o ruchu lewostronnym...

      Tak czy inaczej mamy skrzyzowanie T załóżmy że ustępujemy pierwszeństwa bo znaki są i stosujemy się do znaku o ruchu okrężnym czyli kręcimy w prawo - gdzie tu miejsce na lewy kierunkowskaz?

      Jadziemy dalej dojeżdzamy do najbliższego klejnegowęzła tym razem mamy pierwszeństwo więc kontynujemy jazde analogicznie jest kiedy jedziemy autostrada a do ruchu z prawej ktoś się chce włączyć czyż nie?
      To po co komu lewy kierunkowskaz?

      Jedziemy dalej i tu załóżmy chcemy opuścić ruch okrężny czyli naszą główną mamy do wybory tylko i wyłącznie możliwość skrętu w prawo analogicznie jak przy opuszczaniu autostrady - co wtedy robimy?
      Zjeżdzamy nna prawy pas (ewentualne zmiany pasa sygnalizujemy identycznie na autostradzie i na rondzie) zbliżamy sie do prawej krawędzi ronda sygnalizujemy zamiar skrętu w prawo i wykonujemy manewr.
      Dzięki temu że sygnalizujemy kierowca chcący na rondo wjechać ma informację od nas i przy zachowaniu ostrożności (ograniczone zaufanie) w miarę możliwości wjechac na rondo wczesniej co korzystnie wpływa na rozładowanie korków.

      czy to jest proste?
      Jest i nie ma znaczeni aczy rondo jest małe duże czy jajowate czy ma 3 czy 15 zjazdów takie zasady są UNIWERSALNE dla kazdego ruchu okręznego - to czy to jest "rondo" decyduje nie kształt tylko obecność adekwatnego niebieskiego okrągłego znaku z białymi strzałkami.
      Jeżeli takiego znaku nie ma to nawet jęśli jest wysepka to obowiązują zasady jak na skrzyżowaniu X i wtedy trzeba sygnalizować skręt w lewo ii w prawo bo to już nie jest ruch okrężny a celem właczania kierunkowskazu jest jasne i czytelne informowanie innych o naszym zamiarze PRZED wykonaniem manewru.

      Kilka lat temu tez o rondach tu dyskutowaliśmy. Radziłem wtedy poruszyć wyobraźnię i wyobrazić sobie taka animacjję że nasze rondo wraz z drogami do niego dochdzącymi prostujemy - tak rozwijamy i widzicie gdzie się podizął skręt w lewo? Znalazł się jak wszystkie inne po prawej stronie! Cud? No to teraz powiedzcie mi czy będąc na tej drodze po prawej stroni ebędąc zmuszonym jechac w prawo jest sens właczać lewy kierunkowskaz?
      Nie ma i w tym rzecz. a to czy komuś przeszkadza? Nieważne - to jest nadużywanie sygnalizacji wprowadzające w błąd innych uczestników ruchu.
      • bimota Re: Mocny głos w sprawie sygnalizowania na rondzi 23.12.16, 15:47
        W TEORETYZOWANIU I OPOWIADANIU BAJEK JESTESCIE DOBRZY, A JAK PRZYJDZIE DO KONKRETNYCH PRZYKLADOW...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka