Gość: Jarek
IP: *.unregistered.formus.pl
07.01.02, 15:52
W holdzie dla "driud'ka" (eksperta od wszystkiego i wielkiego
malomiasteczkowego socjologa) przygotowalem - wzorujac sie na nim - kolejny
tekst do dyskusji, bo widze, ze wena mu uszla:
"Smieszy mnie ten owczy ped do zimowego plynu w spryskiwaczach. Wiecej
pomyslunku, bo w miescie zimowy plyn do spryskiwaczy nie daje prawie nic.
Przerazaja mnie "fachowcy", tlumaczacy ze zimowy plyn do spryskiwaczy jest
niezbedny i ze po jego wlaniu do zbiorniczka na pewno nie bedzie sie mialo
wypadku z powodu brudnych szyb. A tylko sprobowac powiedziec szczesliwemu
posiadaczowi zimowego plynu do spryskiwaczy, ze jest zbedny, to gotow jest
czlowieka pobic. A niech taki zobaczy samochod bez zimowego plynu do
spryskiwaczy, to patrzy na to zupelnie, jakby ktos kogos zamordowal. Ale ja ich
olewam, bo i tak beda mieli wiecej wypadkow ode mnie. Mimo ze jezdze bez
zimowego plynu do spryskiwaczy od 6 lat, to jeszcze nigdy nie mialem sytuacji, w
ktorej moglby sie przydac. A poniewaz jezdze tylko po miescie, to nigdy nie
bede go mial. A moze tak lepiej promowac bezpieczna jazde, przede wszystkim w
zimie (proponuje srodki komunikacji miejskiej - he, he, he, he.. ;-))) ), a
nie otumaniac ludzi wyssanymi z palca teoriami?"
Wiem "driud'ku", ze nie moge sie z toba rownac, ale staralem sie jak moglem...
Tepy badziewiak