Dodaj do ulubionych

dziecko i praca za minimum

23.05.11, 14:05
czyli praca za te 1000 zl i male dziecko ktore nie mam gdzie go dac.Bo nie ma zapisów do przedszkola,opiekunka no coż nie wiem czy bym znalazła za małe pieniądze,babcia nie ma czasu,moich rodzicow nie mam na miejscu.I mam dylemat.Dobra bede szukała pracy Zarobie te minimum jakie dają -nie licze na wiecej bo w moim zawodzie taki zarobek .A dziecko ma dwa lata.Prywatne przedszkole to 600 zl opiekunka moze i wiecej.
1000 -600-150 na dojazdy, zostaje 250 zl wiadomo pracujesz musisz wiecej na siebie wydac buty itp.I praktycznie cały m-c pracy a czystego oszczędzania to może 100 zł.Warto szukać pracy?Powiecie warto bo staż itd .Pomysleć chodzić do pracy ,dziecko u obcych i pewnie tez zacznie chorowac wiec nawet na leki moze nie starczyc i miec tylko 100 zysku.Gdybyście zarabiali te minimum i prawie wszystko by szło na opiekunkę co wtedy? Owszem można poprosić sąsiadkę koleżankę ale one też mają swoje żyie i nie sadzę żeby ktoś chciał za pare groszy pilnować i być odpowiedzialnym za nie swoje dziecko.Nie wiem co robić.
Obserwuj wątek
    • joanna_poz Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 14:29
      Zarobie te minimum jakie dają -nie licze na wiecej bo w moim
      > zawodzie taki zarobek .

      z ciekawości - co to za zawod, że z góry zakladasz, że będzie to 1000 zł i ani 100 zł więcej?
    • volta2 Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 14:30
      jestem w tym punkcie rozważań właśnie, czyli tuż przed powrotem do niskopłatnej pracy.
      to zresztą nie pierwszy raz, gdy wracałam z różnych bezpłatnych urlopów i mam doświadczenie, wiem jak to wygląda:

      po byciu w domu radość że wraca się "do ludzi", do obowiązków,
      radość z pierwszych sukcesów
      dezorientacja po paru miesiącach, gdy dziecko zaczyna chorować, gdy trzeba się zwolnić, bo coś tam, a tu krzywo patrzą w pracy
      pierwsze zniechęcenie po pominięciu przy premii/nagrodzie
      drugie zniechęcenie po nieprzyrastaniu środków na koncie
      trzecie zniechęcenie gdy po raz kolejny "całe" pieniądze bierze opiekunka
      niechęć do wstania z łóżka, niechęć do chodzenia do pracy

      u mnie tak właśnie wyglądały etapy po powrocie do pracy, za każdym razem identycznie.
      teraz znów muszę wrócić, bo kończy mi się 2,5 roku bezpłatnego i z góry wiem, czym to się skończy...
      inna sprawa, że niani mieć tak na pełen etat nie muszę, bo dzieciaki będą w szkole i świetlicy, ale to może być za mało, i niania na godziny będzie jednak potrzebna.


      a teraz druga strona medalu
      koszt opiekunki "teoretycznie" możesz podzielić na koszt pensji twojej, czyli 1000 - 300 i koszt pensji męża 1xxxx - 300. i wówczas z tej twojej penji teoretycznie zostaje więcej. ale to tylko teoria bo gdy to ty jesteś własnych dzieci opiekunem, mąż tych 300 nie wydaje

      kwestia stażu pracy i jakichś tam składek(ja i tak wierzę w bankructwo naszego systemu, więc niczego się z tej strony nie obawiam)

      kwestia doświadczenia, awansu i perspektywy lepszych zarobków - u mnie nierealna, bo ogranicza nas siatka płac, a ewentualne nagrody/premie to 200-300 zł więcej miesięcznie max. przy staraniu się - co za tym idzie większego nakładu czasowego(wróć koszt opiekunki na godziny)

      w podsumowaniu - w moim zawodzie i w mojej indywidualnej sytuacji NIE WARTO wracać do pracy i oddawać kasy opiekunce. ale JA świetnie się czuję jako osoba niepracująca, mnie się nie nudzi w domu, lubię zajmować się własnymi sprawami a moje niepracowanie i pracowanie nie ma żadnego wpływu na nasz budżet. w zasadzie moje pracowanie kosztuje nas więcejsad a do tego dochodzą kłopoty logistyczne.
    • myszmusia Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 15:08
      zdecydowanie bardziej warto i to nie tylko pod wzgledem finansowym(szczególnie w tego typu sytuacji) nie szukac pracy.
      Warunek - chcesz sie zajmowac własnym dzieckiem i je wychowywac a nie "siedziec w domu" i miec wszystkim za złe bo musisz byc z dzieckiem
      • agattka_84 Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 15:12
        > Warunek - chcesz sie zajmowac własnym dzieckiem i je wychowywac a nie "siedziec
        > w domu" i miec wszystkim za złe bo musisz byc z dzieckiem

        Dla rozwoju dziecka w wieku przedszkolnym korzystniejsze jest chodzenie do przedszkola niż siedzenie w domu z matką.
        • myszmusia Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 16:43
          > Dla rozwoju dziecka w wieku przedszkolnym korzystniejsze jest chodzenie do prze
          > dszkola niż siedzenie w domu z matką.

          jezeli to dziecko - SIEDZI W DOMU Z MATKA - to faktycznie lepiej w przedszkolu ale jesli matka sie angazuje w wychowanie dziecka a nie tylko siedzi z nim - to wcale nie musi byc korzystniejsze, a czesto nie jest.
          • agattka_84 Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 16:49
            Nawet najbardziej zaangażowana matka nie zastąpi dziecku kontaktu z równieśnikami i uczenia się interakcji z nimi.
            • jagusiia Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 17:55
              najważniejsze dla dziecka w wieku do 3 lat jest kontakt i więź z 1 osobą (matką) a nie kontakty z rowiesnikami (zaczynają mieć większe znaczenie dopiero pózniej), każdy psycholog powie to samo.
              • agattka_84 Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 18:01
                jagusiia napisała:

                > najważniejsze dla dziecka w wieku do 3 lat jest kontakt i więź z 1 osobą (matką
                > ) a nie kontakty z rowiesnikami (zaczynają mieć większe znaczenie dopiero pózni
                > ej), każdy psycholog powie to samo.

                Ale ja pisałam o dziecku w wieku PRZEDSZKOLNYM, czyli powyżej 3 lat. wink
                • jagusiia Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 18:22
                  w wieku przedszkolnym to tak, kontakty z rówieśnikami są wskazane wink ale dziecko autorki ma dopiero 2 latka, nawet do żadnego przedszkola go nie przyjmą, pozostaje żłobek.
                  • myszmusia Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 20:35
                    jagusiia napisała:

                    > w wieku przedszkolnym to tak, kontakty z rówieśnikami są wskazane wink

                    ale przeciez nikt nie powie,że to powinny byc kontakty od 7 rano do 17 - tak jak mnóstwo dzieci musi byc w przedszkolu, a co poniektórzy rodzice najchetnie to by cąłodobowo oddali (zreszta istnieja takei placówki tez) poza jakimis absolutnie dramatycznymi sytuacjami to dla mnie jest chore.

                    A kontakty rówieśnicze dziecku mozna zapewnic bez posyłania do przedszkola.

                    A dziecko autorki watku tak jak wyzej napisane za małe do przedszkola i tak.
                    • jagusiia Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 21:43
                      ale przeciez nikt nie powie,że to powinny byc kontakty od 7 rano do 17 - tak j
                      > ak mnóstwo dzieci musi byc w przedszkolu, a co poniektórzy rodzice najchetnie t
                      > o by cąłodobowo oddali (zreszta istnieja takei placówki tez) poza jakimis absol
                      > utnie dramatycznymi sytuacjami to dla mnie jest chore

                      > A kontakty rówieśnicze dziecku mozna zapewnic bez posyłania do przedszkola.

                      Ależ jestem tego samego zdania! sa juz przechowalnie (przedszkola) całodobowe, słyszałam o takich w łodzi, coz takie czasy, teraz państwo ma na celu oderwac jak najszybciej dziecko od rodziny, rozluzniać więzy rodzinne, to wszystko jest zamierzone i sterowane odgórnie, dużo też robi propaganda (akcja mama wraca do pracy itp telewizyjne promocje, dziecko 4 msce a mama wraca do pracy i jeszcze w tv pokazują jakie dziecko szczęśliwe jest lądując w przechowalni/złobku, to jest tragiczne.)
                      • myszmusia Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 05:31
                        akcja mama wraca do
                        > pracy itp telewizyjne promocje, dziecko 4 msce a mama wraca do pracy i jeszcze
                        > w tv pokazują jakie dziecko szczęśliwe jest lądując w przechowalni/złobku, to j
                        > est tragiczne.)

                        dokładnie tak - zdecydowanie powinna byc mozliwosc WYBORU a nie naciski mediów, kolezanek (co sie bedziesz w domu kisiła) presja społeczna - (Kura domowa bedziesz - uzaleznisz sie od meza) itp..
                      • martialis Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 08:24
                        Same propagandę niezłą uprawiacie, mam ponad 30 lat i od własnego dzieciństwa pamiętam, że dzieci od 3 roku życia szły do przedszkola, a rodzice do pracy. Takie czasy? Sterowane odgórnie? Teraz? Normalnie spisek! Pod kloszem jakimś żyłyście do tej pory?
                        • araceli Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 09:05
                          martialis napisała:
                          > Same propagandę niezłą uprawiacie, mam ponad 30 lat i od własnego dzieciństwa p
                          > amiętam, że dzieci od 3 roku życia szły do przedszkola, a rodzice do pracy. Tak
                          > ie czasy? Sterowane odgórnie? Teraz? Normalnie spisek! Pod kloszem jakimś żyłyś
                          > cie do tej pory?

                          Oczywiście! Jeszcze nie wiesz, że to wszystko wina Tuska? Normalnie wszystko w środku się przekręca jak się takie idiotyczne wypowiedzi jak Jagusii uncertain 'Teraz państwo' - jassssne! Teraz jest źle a 'kiedyś' to Polska była krajem mlekiem i miodem płynącym. Ciekawe tylko kiedy było to 'kiedyś' bo jakoś i moi rodzice, i dziadkowie i pradziadkowie tego raju nie pamiętają big_grin
                          • martialis Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 09:14
                            ech... smile
                            • lolka.77 Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 10:36
                              Ja wprawdzie nie zarabiałam minimum, ale nie wyobrażam sobie, że tak długo byłabym bez pracy. Po macierzyńskim i urlopie wracałam do pracy, dziecko do żłobka (najpierw na 3-4h dziennie i stopniowo wydłużane). Przy dłuższej przerwie powrotu już raczej bym nie miała.
                              Ale nawet gdybym miała szukać nowej pracy to po 1,5 roku najpóźniej. Im dłużej się siedzi w domu tym trudniej coś znaleźć. A poza tym na całkowitym utrzymaniu męża czułabym się jak pasożyt smile
                              Poza tym im więcej źródeł dochodu w rodzinie tym większy spokój psychiczny. Nie wyobrażam sobie sytuacji gdy jedyny żywiciel rodziny borykałby się z poszukiwaniem nowej pracy.
                      • mazel_tov Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 22:18
                        jagusiia - ty taka nierozumna od urodzenia, czy ciąża zażarła ci wszystkie szare komórki? big_grin

                        rodzice ZAWSZE mają wybór, nikt im nie każe pod groźbą dzieci oddawać do "całodobowej przechowalni" w jakiejś Łodzi.

                        Skąd masz teorię na to, że plan państwa polega na rozluźnieniu więzi rodzinnych? A o małej dzietności Polaków słyszałaś? O zmianach w dyrektywach unijnych odnośnie praw kobiet w ciąży? O urlopach dla ojców? Czy tylko obejrzałaś reklamę, której od początku do końca nie zrozumiałaś?

                        A teraz podrap się w głowę i może coś wymyślisz. Powodzenia.
                      • tin_t Re: dziecko i praca za minimum 25.05.11, 20:44
                        TERAZ są takie czasy?

                        35 lat temu moja ex-niania pracowała w żłobku 5-dniowym. dzieci wracały do domu na weekend. a i bywali rodzice, co zapominali w piątek zabrać dzieci. więc pracownice je zabierały do swoich domów. nie przesadzajmy już. nikt mi nie wmówi, że lata na przykład 80te to sama sielanka była...
                      • marajka Re: dziecko i praca za minimum 27.05.11, 18:54
                        >
                        > Ależ jestem tego samego zdania! sa juz przechowalnie (przedszkola) całodobowe,
                        > słyszałam o takich w łodzi,

                        I dobrze. A samotna matka-pielęgniarka co ma z dzieckiem zrobić w nocy? Samo zostawić?

                        teraz państwo ma na celu oderwac j
                        > ak najszybciej dziecko od rodziny, rozluzniać więzy rodzinne, to wszystko jest
                        > zamierzone i sterowane odgórnie, dużo też robi propaganda

                        Żydy, Żydy pani! Wszystkim odgórnie sterują Żydy, aby zniszczyć Polskę, Polaków i polski katolicyzm!
    • hiawatah Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 15:11
      A ja bym wróciła (zresztą tak zrobiłam przy pierwszym dziecku). Za 940 złotych (3 lata temu).
      I uważam że była to bardzo dobra decyzja.
      Przy powrocie warto wziąć pod uwagę jedna bardzo ważną rzecz- Jak wychodzisz z domu do pracy to nigdy nie wiesz jakie możliwości się pojawią. I tak, na moim przykładzie, pojawiły się nowe propozycje, za dobre pieniądze.Zupełnie niespodziewanie. Nie wiesz co się stanie jak wrócisz do pracy. Jedyne co masz dane to pewność że jak nie wrócisz to nie zmieni się nic (pod względem finansowym oczywiście).
      Kwestie emocjonalne, logistyczne, powinnościowe, organizacyjne to już inna para kaloszy...
      życzę dobrych wyborów...
    • araceli Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 15:39
      korniz napisała:
      > Zarobie te minimum jakie dają -nie licze na wiecej bo w moim zawodzie taki zarobek

      Po pierwsze - jak z takim nastawieniem pójdziesz szukać pracy to rzeczywiście będzie nędznie.

      Po drugie - nie musisz pracować w zawodzie.

      Po trzecie - każde doświadczenie z punktu widzenia pracodawcy jest lepsze niż przedłużanie 'dziury' w życiorysie.
    • ta_karola Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 15:46
      Przecież sama udowodniłaś , że nie warto natomiast warto zmienić zawód z lepszymi perspektywami finansowymi.
      • naturella Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 16:15
        Byłam w podobnej sytuacji - po zakończeniu wychowawczego podjęłam nową pracę - po opłaceniu przedszkola, niani, dojazdów do pracy zostawało mi 300-400 zł. Minęły prawie dwa lata i teraz starcza mi na dużo więcej, na nianię, przedszkole dla dwójki, kredyt, rachunek za telefon i jeszcze zostaje mi na dwa tygodnie kupowania jedzenia. Tak dla przykładusmile
        • ksiezniczkaa Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 16:36
          ja mam podobny dylemat
          podczas urlopu macierzyńskiego przeprowadziliśmy sie dość daleko od mojej pracy, a wiec powrot do niej jest niemożliwy , wiec wziewam urlop wychowawczy, w obecnym miejscu zamieszkania nie ma pracy, duze bezrobocie, zastanawiam sie co dalej.... na pewno dziecko pojdzie do przedszkola, wtedy bede szukac nowej pracy a do tego czasu pozostaje mi urlop wychowawczy...
          • wyrzeczenie Re: dziecko i praca za minimum 25.05.11, 13:52
            witam, a dlaczego przeprowadziliście się w miejsce gdzie nie ma pracy? Ja też pochodzę z małego miasta i niestety pozostałam w dużym, po to, aby właśnie uniknąć bezrobocia.
            Ps Jeżeli planujecie powiększenie rodziny w przyszłości, a skoro jesteś na wychowawczym, to może drugie dziecko odrazu było by najlepszym rozwiązaniem? Pozdrawiam
    • wuwujama Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 17:09
      Nie wiem, co doradzic jak chodzi o pensje minimalna, jak dziecko w wieku zlobkowym to bym zostala w domu, niech chociaz uklad odpornosciowy sie wyksztalci, jak w przedszkolnym to bym jednak wziela prace. W pracy wazne jest doswiadczenie, trzy lata wychowawczego to jeszcze przyszly pracodawca przezyje, mozna powiedziec ze sie nie uznaje oddawania obcym tak malych dzieci ale dluzej to juz na minus dla ciebie, taka luka sprawia ze wypadasz z rynku. Ja nie mialam az tak niskiej pensji, zarabialam 1800 a zlobek kosztawal 900 plus czesc wlasnego jedzenia, pieluchy, kosmetyki, bilet ponad 100 zl, eleganckie ciuchy, fryzjer itp. Niestety corka ciagle chorowala, kasa na leki, niezadowolenie szefa bo ciagle l4, zrezygnowalismy i przeszlismy na opiekunke, 300 zl na tydzien, ale corka przestala chorowac. U nas przewazylo, ze tylko z pensji meza i zlecen nie bylismy w stanie splacac kredytu i utrzymac siebie, te 500 zl z mojej pensji to byl duzy zastrzyk dla domowego budzetu.
    • jagusiia Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 17:53
      To jest straszne, ze takie warunki są w tym kraju dla matek, cos okropnego, strasznie Ci współczuję. Moim zdaniem matka powinna spokojnie móc opiekować się dzieckiem a praca za tą kwotę, którą de facto trzeba wydać na opiekunkę dla dziecka (obca osoba) to chore. Dostajesz jakieś zasiłki? Jesli jestes samotna (nic nie piszesz o ojcu dziecka) przysługuje Ci jakieś wyższe rodzinne, wiem że to i tak są pewnie marne grosze, ale mam nadzieję, ze choć to dostajesz? Może zadzwoń do caritasu, powinni Ci pomóc. I nie że to jest jakaś łaska, nie podchodz tak do tego. Jestes mamą i to Ci się należy. Udzialałam lekcji bezpłatnych dla dzieci z biednych rodzin w Caritasie i osoby, które korzystały z tej pomocy stać było na wódkę, alkohol, papierosy. Przyprowadzały dzieci na lekcje, z samego rana już ostro czuć było od nich alkohol (od matek !) o 9. Stać ich było na to. Caristas wszystko im wykupił, żywność, węgiel, popłacił rachunki wszelkie za mieszkanie. I pomoc społeczna. Oni o nic się nie martwili. Dziwi mnie, ze oni mają tę pomoc a ktoś taki jak Ty nie dostaje jej. Zwróć się tam koniecznie. Oni mieli dużo dzieci i uzyskiwali pomoc : zasiłki z urzędu miasta, jakaś pomoc z opieki społecznej, dodatki mieszkaniowe, i jeszcze resztę co potrzebowali np żywność zapewniał Caritas, lekcje dla dzieci, zabawki, leki, paczki, węgiel, większe potrzeby, wakacje dla dzieci, wyjazdy nad morze. Wiem, ze osoby, którym najbardziej się ta pomoc należy nie zgłaszają się, ale gorąco Cię zachęcam, zebys się o to wszystko postarała, to się Tobie należy, przynajmniej w czasie, kiedy dziecko powinno być z mamą !!! Zrób to dla swojego dziecka. Wiem, ze to na pewno trudne, uczciwej osobie składać wnioski o jakieś zasiłki, ale to jest pomyślane dla takich własnie sytuacji, niestety uprawnieni tacy jak Ty pewnie w ogóle z tego nie korzystają i sponosorujemy wszyscy podatnicy pijaków (te kobiety, o których pisałam miały też swoich konkubentów, którzy też nie pracowali i stać ich było na papierosy i wódkę, nawet w ciąży paliły). Teraz gdy w ciąży byłam w spzitalu była kobieta w cięzkiej sytuacji w 4 ciąży i opowiadała o tych zasiłkach jakie dostaje na dzieci, coś liczyła, wyliczała ile dostaje i była zadowolona, nie musiała pracować, zdziwiło mnie to, bo myslałam, że są bardzo niskie, ona brala wszelkie możliwe, z wszelkich możliwych instytucji. Uważam, że Tobie jako matce się to jak najbardziej należy, a dla dziecka to ważne, aby byc w domu z mamą.
      • agattka_84 Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 18:05
        > Teraz gdy w ciąży byłam w spzit
        > alu była kobieta w cięzkiej sytuacji w 4 ciąży i opowiadała o tych zasiłkach ja
        > kie dostaje na dzieci, coś liczyła, wyliczała ile dostaje i była zadowolona, ni
        > e musiała pracować, zdziwiło mnie to, bo myslałam, że są bardzo niskie, ona bra
        > la wszelkie możliwe, z wszelkich możliwych instytucji.

        A mnie to dziwi, że ktoś z trudną sytuacją robi sobie czwarte dziecko...
        • jagusiia Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 18:08
          Mnie to też dziwi, szczerze powiedziawszy, myślę, ze ci rodzice z rodzin patologicznych, alkoholowych traktują te dzieci jako źrodło przychodu, przykre to bardzo
      • jagusiia Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 18:06
        dodam, że z tymi dziećmi z ubogich rodzin była wręcz humorystyczna sytuacja, że "biły się" o nie wszystkie instytucje- Caritas, opieka społeczna i harcerstwo, zeby wysłać je za darmo na wakacje, bo wyszystkie te osrodki organizują co roku wakacyjne wyjazdy dla dzieci biedniejszych. Wakacje nad morzem, w górach 3 tygodniowe turnusy z opiekunami, księdzem, instruktorami z harcerstwa Plus jeszcze kieszonkowe dla dzieci, wszystkie atrakcje za darmo, ksiądz brał pieniądze i sponsorował atrakcje typu wesołe miasteczko, karuzele itp - i co ? nie mogli zebrać dzieci na turnus !!! Po prostu, wyjaśniła mi szefowa caritasu, rodzice woleli dzieci nie wysyłać na wakacje darmowe, zeby mieć je na posyłki:przynies, wynieś, pozamiataj przysłowiowe albo do opieki nad młodszymi. Bardzo trudno było utworzyć jakis turnus. Czasem była jakas symboliczna dopłata ze strony rodziców za wakacje, więc rezygnowali tym bardziej, woleli mieć te pieniądze dla siebie (na fajki, alkohol, etc.)
        • el-an Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 21:30
          Zarabiasz więcej niż 1 tysiąc miesięcznie. Masz miesiąc płatnego urlopu, 2 dni na dziecko, pewnie z miesiąc zwolnienia, dodaj średnią do pensji, wyjdzie dodatkowo 200 zł. A jeśli to praca państwowa, to socjal – wczasy pod gruszą, bony na święta. A w pracy może jakieś szkolenie, kursy? Prace zlecone? Lepiej pracować, niż narzekać. Moja znajoma w podobnej sytuacji jak TY, zatrudniła się w hipermarkecie tylko na noce, dziecko miało 15 mcy. Zostawiała je wtedy z ojcem i starszym rodzeństwem. Zarobek – 2400 na rękę. Owszem, była zmęczona.
    • ewagorak Re: dziecko i praca za minimum 23.05.11, 23:07
      Ja nie podjęłabym pracy. Tym bardziej, że Ty już jesteś zaprogramowana na NIE. Jeśli praca nie jest opłacalna, to nie będziesz miała ochoty w ogóle do niej chodzić etc. Nie dość, że nie ma zarobku, to jeszcze praca jest kosztem rodziny/ dziecka. Plusem będzie tylko to, że wyjdziesz do ludzi.
      Czas spędzany w domu wykorzystałabym na podnoszenie swoich kwalifikacji (oczywiście w miarę możliwości finansowych). Nie wiem, co potrafisz? Ale czasem fajne parę groszy można zarobić nie wychodząc z domu.

      Ja kiedyś byłam w podobnej sytuacji, tylko z 2 dzieci i czego to ja nie robiłam smile ale mieszkałam w dużym mieście m.in. piekłam ciasta na zamówienie, lepiłam pierogi do knajpy (farsz i składniki na ciasto mi przywozili do domu), wyszywałam. Te dodatkowe zajęcia wiele mnie nauczyły, pomogły nawiązać nowe znajomości/ kontakty i do wyuczonego zawodu już nie powróciłam.

      Na dodatek dziś moja znajoma, której po opłaceniu benzyny na dojazdy do pracy i opiekunki zostaje 316 zł pensji, powiedziała,że sprzątając biura wieczorem zarobiłaby więcej, bo dzieckiem w tych godz, zajmowałby się mąż.
      • zuzanna56 Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 08:36
        Chyba w tej sytuacji poczekałabym aż dziecko skończy 3 lata.
        Może łatwo mi mówić, ale poszukałabym lepiej płatnej pracy niż 8 godzin dziennie za 1000 zł. Jaki masz zawód, jakie wykształcenie, jakie doświadczenie?

        Ja mam teoretycznie zawód, w którym mało sie zarabia, jestem nauczycielką, skończyłam filologię angielską. W praktyce to tak źle nie wygląda, jestem w stanie zarobic te 4 tysiące, oczywiście nie na gołym etacie, ale jak bym wszystko zliczyła, to na pewno nie pracuję średnio więcej niż 40 godzin w tygodniu, w tym praca studiach zaocznych od czasu do czasu w weekendy. Dawniej kursy popołudniowe i korepetycje.
        Tez miałam małe dzieci i wracałam do pracy wcześnie, ale na 10 czy 15 godzin w tygodniu, pensja nie była duża, ale też nie pracowałam wiele, jednak dla mnie miało to sens.
        • korniz Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 11:33
          mój zawód to technik rtg czyli budżetówka.Pracowałam w swoim zawodzie.Nawet nie liczę na to że wrócę do zawodu chyba ze jakis cud się stanie.Przyjęć nie ma a moje koleżanki z tym zawodem i to jeszcze z nockami w szpitalu zarabiają 1100.Zostają inne zajęcia czyli dla osoby po maturze z medycznym wykształceniem.No cóz może jako sprzątaczka bym się nadawała,albo na portiernie albo jako salowa ale tu zarobkow też nie ma.Bo prywaciarz też daje te minimum.Do sklepu no cóż brak doświadczenia.Kursy za małe miasto nie stara się o takie zaplecze dla bezrobotnych.Póki co maż naszą rodzinę utrzymuje.Pytanie czy poszłabym do pracy tak bo mam dosc tego siedzenia w domu.Z drugiej strony male dziecko,ktore pochłaniało by calą pensję.Wiem warto szukac i sie wyrwac z domu i miec poczucie wartosci ,Gdybym mogła na kogoś liczyc np na tesciową to bym nawet nie zakladała tego wątku.
          • chwalipieta Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 11:43
            z tego co się orientuję to w związku z UE, osoby po liceum medycznym muszą się dokształcić (licencjat) i dlatego takie studia były organizowane za darmo, np. w Dąbrowie Górniczej.

            może na coś takiego się załapiesz.
          • myszmusia Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 11:49
            a prywatne placówki medyczne?

            A swoja droga jak ci do poczucia własnej wartosci potrzebna praca a nie masz tego w domu to chyba faktycznie poszukaj.
            • korniz Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 12:13
              prywatne placówki jedna jest taka u nas klinika sportu słynna na cała polskę.Tylko że praca u nich to praca na zlecenia 4 zł za godzinę tak było.Do większych miast mam 40 km tam zarobki 1700 tylko znowu na dojazd.
              Jak maz więcej zarabiał było ok bo nie musieliśmy zaciskać pasa ,dziećmi się zajęłam starszego do szkoły uczyłam i zaowocowało to.Miałam czas na solidne porządki ,dla siebie.I dla tego teraz coraz bardziej myslę o pracy -z powodu tego ze zycie idzie w gore a dochod zmalal.Dowartościowanie się wyjscie do ludzi to tez wazne .Człowiek jakos wtedy ma wiecej energi.Do kolezanek prawie nie chodze,bo nie lubie plotkarstwa,obgadywania.
              • zuzanna56 Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 13:14
                Od jak dawna nie pracujesz? czy od urodzenia drugiego dziecka czyli od 2 lat? czy od urodzenia pierwszego dziecka?
                • korniz Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 17:06
                  nie pracuje od urodzenia pierwszego czyli 11 lat powod musialam zrezygnowac zeby zajac sie chorym dzieckiem a jak juz bylo wszystko dobrze to miedzy czasie sprywatyzowali zaklad.I nie mialam do czego wracac.Teraz gdybym miała możliwosc cofniecia czasu nigdy bym nie poszla na wychowawczy.
                  • mazel_tov Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 22:21
                    jak już 11 lat siedzisz w domu, to dodatkowy rok krzywdy ci nie zrobi
              • martinkowa Re: dziecko i praca za minimum 25.05.11, 14:11
                korniz napisała:

                > prywatne placówki jedna jest taka u nas klinika sportu słynna na cała polskę.


                ooo, chyba mieszkamy w tym samym mieściesmile
      • fruzia01 Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 09:13
        ewagorak napisała:

        > Czas spędzany w domu wykorzystałabym na podnoszenie swoich kwalifikacji (oczywi
        > ście w miarę możliwości finansowych). Nie wiem, co potrafisz? Ale czasem fajne
        > parę groszy można zarobić nie wychodząc z domu.
        >
        > Ja kiedyś byłam w podobnej sytuacji, tylko z 2 dzieci i czego to ja nie robiłam
        > smile ale mieszkałam w dużym mieście m.in. piekłam ciasta na zamówienie, lepiłam
        > pierogi do knajpy (farsz i składniki na ciasto mi przywozili do domu), wyszywał
        > am. Te dodatkowe zajęcia wiele mnie nauczyły, pomogły nawiązać nowe znajomości/
        > kontakty i do wyuczonego zawodu już nie powróciłam.
        >

        szczerze podziwiam takie kobiety
        ja mam tylko jednego półtorarocznego dziubasa w domu i nie wyobrażam sobie jak mogłabym będąc z nim w domu cokolwiek zrobić; czy półtoraroczne dzieci potrafią same bawić się chociaż pół godziny, żeby w tym czasie można było wyszywać, lepić pierogi (domyślam się że spore ilości pierogów), nie mówiąc o jakiejkolwiek nauce języka, czy innych kursów zawodowych? mój ciągle 'yyy-yyy, tam', bierze za rękę, każe się oprowadzać po domu, ogrodzie, nosić na rękach, zajmie się czymś sam na 10 minut max - to za mało żeby wykonywać jakąś zleconą robotę; praca na kompie tym bardziej odpada, bo bilibyśmy się o klawiaturęsmile czy tylko ja mam dziwne dziecko?
        • vangie Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 14:46
          masz calkiem normalne dziecko- moje jest takie samo smile
          ja wrocilam na niepelny etat, bo wlasnie ciagnelo mnie do ludzi i u nas to sie sprawdzilo
          • el-an Re: dziecko i praca za minimum 24.05.11, 19:22
            Jeśli jesteś technikiem rtg, to czas pracy 5 godzin na dobę i 25 tygodniowo. I urlop dłuższy. Więc na godzinę jest znacznie więcej. Ale przez 11 lat medycyna zrobiła spore postępy w tej dziedzinie. Trzeba się dokształcić.
            • afrodyta190 Re: dziecko i praca za minimum 25.05.11, 18:39
              Ja jestem technikiem rtg.Kilka miesiecy temu wróciłam do pracy w zawodzie po piecioletniej przerwie.W strej pracy zaszlam w ciąże i nie przedłużono mi umowy,wychowałam córkę,urodziłam synka i kiedy miał 2,5 roku znalazłam prace w zawodziesmilePracuję 5 godzin,córka jest w przedszkolu dla syna mam opiekunkę.Pensja nie jest najniższą krajową,plus premia.Wiadomo mogłoby być więcej.Dobrze mi było w domu z dziećmi,teraz nie zawsze mam czas na wszystko,czasu mniej i więcej obowiązków ale się cieszę.
              Ja cały czas szukałam pracy w zawodzie,w między czasie stałam na promocjach,pracowałam jako ankieterka wszystko żeby podreperować budżet.
              Poszłam do pracy pół roku wczesniej niż planowałam,ale gdybym nie pracowała syn nie dostałby sie do przedszkola.
              • afrodyta190 Re: dziecko i praca za minimum 25.05.11, 18:41
                Do przedszkola idzie od wrzesnia,ale opiekunka i tak będzie potrzebna,czasem dzieci odbierze albo zaprowadzi do przedszkola.Liczę sie z tym że będą chorować.I tak mi sie oplaci.Lepiej się czuję
    • tin_t Re: dziecko i praca za minimum 25.05.11, 20:38
      pewnie, że wróciłabym do pracy! korniz, czytałam wiele Twoich desperackich wątków o oszczędzaniu na wszystkim, i z jednej strony dziwię się, że się zastanawiasz, z drugiej wiem, że trudno po tylu latach wrócić do pracy. i pomyśl, że za rok okazja może się nie powtórzyć.
      jeśli jest oferta pracy, powinnaś ją przyjąć i zatrudnić opiekunkę, będzie mniej chorowało, w razie czego masz zawsze opiekę. (mam takie samo doświadczenie za sobą, oddawałam opiekunce prawie wszystko, dwa lata minęły błyskawiczne, ale mam sporo doświadczenia i pracuję nieprzerwanie). za trochę dziecko będzie w wieku przedszkolnym. jeśli nie pracujesz, będzie miało mniejsze szanse na przedszkole i koło się zamyka, jeśli będziesz pracować, dostanie się szybciej.
      moim zdaniem doświadczenie i kontakty są bezcenne.
      nie jest powiedziane, że za kilka miesięcy nie będziesz mogła zmienić pracy na lepiej płatną.
      poza tym z tego, co zrozumiałam w twoim zawodzie, nie jest to pełne 8 godzin pracy dziennie. tym bardziej bym się zdecydowała, bo czas dla dziecka też się znajdzie.
      • marzeka1 Re: dziecko i praca za minimum 25.05.11, 20:49
        Wróciłabym i uważam podobnie jak tin_t.
      • korniz Re: dziecko i praca za minimum 25.05.11, 20:58
        tą ofertę pracy muszę dopiero znależć ,mam nadzieje ze sie do mnie los również uśmiechnie.Jak tylko nadarzy się okazja na pracę -podejmę ją.Dla samego lepszego samopoczucia ale nie tylko.Zapisze sie do urzędu pracy i zobaczymy.Czytam tez inne oferty.Dzięki wszystkim za rady smile
        • babeth Re: dziecko i praca za minimum 25.05.11, 22:19
          Również bym wróciła do pracy nawet jeżeli koszty opieki do dziecka tymczasowo osiągałyby prawie wysokość zarobków. Niedługo dziecko pójdzie do przedszkola (za rok a jak się uda to może uda się znaleźć miejsce dla 2,5 latka- wiem że to graniczy z cudem ale jednak jest możliwe) a Ty będziesz już pracować, mieć co miesiąc odprowadzane składki emerytalne, prawo do płatnego urlopu itd. Życzę owocnego szukania pracy.
          • re_ni73 Re: dziecko i praca za minimum 26.05.11, 09:01
            Dziewczyno nawet się nie zastanawiaj wracaj do pracysmilewiem co mówie.Na początku będzie ciężko ale z czasem będzie coraz lepiej, zobaczysz.Ja miałam ten sam dylemat,tym bardziej ,że non stop praca tylko na drugą zmianę oraz ,że cięzko. Na dzień dzisiejszy wogóle nie żałuje, fakt początki za najniższą krajową ale w tym miesiącu mialam miłą niespodziankę i dostalam 200 więcej. Może Ty też będziesz miala takie niespodzianki. Po drugie siedząc w domu uciekają Ci lata pracy.Życze powodzenia i trzymam kciukismile
            • moleslaw Re: dziecko i praca za minimum 27.05.11, 05:44
              Czytam bo wątek jakby założony dla mnie,też chcę póść do pracy ale jakoś nie wychodzi. Po macierzyńskim wróciłam do pracy niestety dla pracodawcy byłam bardzo niewygodna niesetety nie mam nikogo dosłownie nikogo do opieki a na opiekunkę nie zarabiałam, jetem na wychowawczym od połowy marca i nadal nie znalazłam pracy. Na żlobek nie miałam szans mimo iż oboje pracowaliśmy do przedszkola jeszcze trochę czasu ale i tak jako nie pracująca nie mam szans tak że niestety nasze państwo wiele gada na temat aktywizacji zawodowej kobiet ale nic w tym kierunku nie robi.
    • janiseya Re: dziecko i praca za minimum 27.05.11, 09:50
      Temat jak dla mnie.Też szukam pracy, dopiero 4 miesiące. W poprzedniej "odgórnie" zablokowali przedłużanie umów czasowych i prawdę powiedziawszy nie przypuszczam abym tam wróciła(choć oczywiście co jakiś czas pytam, czy coś się zmieniło). Efekt jak na razie poszukiwań żadensad.Wysyłam już na takie ogłoszenia, na jakie kiedyś nawet bym nie popatrzyła, właśnie po to, aby gdzieś się zaczepić i zdobyć dodatkowe doświadczenie zawodowe. W domu mnie atrakcyjna oferta pracy nie znajdzie. Poza tym, tak jak ktoś wcześniej napisał, jak dwoje w domu pracuje jest łatwiej.

      Jak na razie widzę, że żaden moment nie jest tak na prawdę dobry do tego aby podjąć decyzję o powrocie, zawsze znajdzie się jakieś "ale".Tak samo oferty pracy, żadna nie wydaje nam się idealna. Ja się muszę liczyć z tym, że trudno mi będzie znaleźć pracę blisko domu, czyli dojdą dojazdy(czyt. dłuższy czas poza domem),ale się nad tym wszystkim nie zastanawiam, bo nie wysłała bym żadnej odpowiedzi na ogłoszenie,bo żadne by mi nie pasowało, a im dłużej jest się bez pracy tym trudniej wrócić, bo tych "ale" coraz więcej.

      Z tego co czytam autorka wątku już po prostu potrzebuje "wyjść" z domu, zajmować się nie tylko domem i dziećmi.Nigdy nie wiadomo jakie okazje zawodowe się napotka.
      • naturella Re: dziecko i praca za minimum 27.05.11, 10:12
        To niekonkretnie do Korniz, ale takie moje ogólne przemyślenia w temacie - moim zdaniem w rodzinie powinny zawsze pracować dwie osoby. Kobieta powinna być niezależna od męża, finansowo również. I dlatego powinno się podejmować pracę, niezależnie od tego, czy finansowo jest kiepska, czy dojazdy, czy dziecko itp - wszystko się może zmienić, pensja podwyższyć, może wpaść w międzyczasie lepsza oferta, zmiana pracy itp - a siedzenie w domu niestety nie sprzyja takiemu zawodowemu rozwojowi. Potem dochodzi do sytuacji, że w razie - odpukać - wypadku męża, choroby itp rodzina znajduje się na skraju przepaści, bo kobieta wiele lat siedziała w domu i nie ma dla niej ofert, pracy, nikt nie chce jej zatrudnić. generalnie to trzeba mieć cały czas "na oku" swoje CV i dbać o to, żeby nie było w nim przerw, luk, żeby zawsze było co wpisać, choćby pracę na zlecenie itp.
        • zuzanna56 Re: dziecko i praca za minimum 27.05.11, 12:21
          Naturella, mam takie samo zdanie, tak juz mówiąc oczywiście ogólnie, nie do założycielki wątku. Taka prawda, jest o wiele łatwiej gdy pracują dwie osoby. Różnie w zyciu bywa, zdarza sie strata pracy, choroba czy wypadek. A finansowo też jest zwykle lepiej, zawsze co dwie pensje to nie jedna wink smile
          Mam dwoje dzieci, pracuję od lat, miałam krótkie urlopy i żadnych problemów z powrotem, może dlatego że miałam tylko niedługie urlopy. Teraz od lat pracuję w jednym miejscu, ale kiedys też zmieniałam pracę. Powiem szczerze, ze dla mnie 11 lat przerwy to kosmos.
      • zuzanna56 Re: dziecko i praca za minimum 27.05.11, 12:23

        janiseya napisała:


        > Z tego co czytam autorka wątku już po prostu potrzebuje "wyjść" z domu, zajmowa
        > ć się nie tylko domem i dziećmi.

        To na pewno, ale chyba też jest ważny powód finansowy, z tego co czytam.
    • araceli A tak swoją drogą... 27.05.11, 19:16
      Zawsze mnie zastanawia, dlaczego kobiety, które w wyniku sytuacji ekonomicznej zostały w domu nie mogą się dodatkowo zająć jeszcze innym dzieckiem? Zawsze to jakaś kasa - a dla innej matki ogromna pomoc!
      • chill Re: A tak swoją drogą... 27.05.11, 20:36
        Wg mnie masz doskonały zawód smile I jak już dziewczyny pisały wyjątkowo dogodny dla matki dzień pracy-tylko 5 godzin. Poszukaj w funduszach UE czegoś o dokształcaniu.
        A może z czasem dojazdy do wiekszego miasta? to przeciez nie koniec świata... Chyba, że wolisz jednak zostać w domu-ale w tej sytuacji zaw3sze mówię: zastanów się, kto Cię będzie utrzymywać na starość, jeśli nie odłożysz/nie wypracujesz emerytury! Rozumiem, mąż, dzieci... Ale nie zawsze jest tak, jak sie planuje tongue_out
      • moleslaw Re: A tak swoją drogą... 28.05.11, 09:16
        Araceli może dlatego że nie ma chętnych, pisałam ogłoszenia a jakże niestety zero odzewu pewnie dlatego że otwarcie pisałam o tym że opieka będzie dotyczyć też mojego dziecka. Na to już wpadłam i organizacyjnie byłoby to najłatwiejsze żadnych żłobków za horrendalne pieniądze i zastanawiania się co będzie w razie choroby dziecka. To się tylko takie łatwe wydaje. Niesety nie jest.
        Naturelle zgadzam się że kobieta powinna pracować choć gwarancji nigdy nie ma że jeśli np. pracodawca się dowie że została sama to jej nie zwolni bo nagle zwykle i dyspozycyjnośc gorsza. Przypominam że wróciłam do pracy zaraz po macierzyńskim i nic to nie dało jestem po prostu pracownikiem gorszej kategorii i tyle, bo mam dziecko.
        • myszmusia Re: A tak swoją drogą... 28.05.11, 10:22
          www.kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=1418
        • araceli Re: A tak swoją drogą... 28.05.11, 11:45
          moleslaw napisała:
          > Araceli może dlatego że nie ma chętnych, pisałam ogłoszenia a jakże niestety
          > zero odzewu pewnie dlatego że otwarcie pisałam o tym że opieka będzie dotyczyć
          > też mojego dziecka. Na to już wpadłam i organizacyjnie byłoby to najłatwiejsze
          > żadnych żłobków za horrendalne pieniądze i zastanawiania się co będzie w razie
          > choroby dziecka. To się tylko takie łatwe wydaje. Niesety nie jest.

          A dlaczego sama z takiej opcji nie skorzystasz?
        • naturella Re: A tak swoją drogą... 30.05.11, 08:47
          Ale zawsze mnie dziwią takie stwierdzenia "jestem pracownikiem gorszej kategorii, bo mam dziecko". Ja mam dwoje dzieci. Małych, chorujących dużo, bo chodzą do przedszkola. Pracuję w obecnym miejscu od trzech lat, wracałam do pracy, jak młodsze dziecko miało rok i 2 miesiące. Z "nowego" pracownika, przyjmowanego z dużymi wątpliwościami, bo dwoje małych dzieci, bo po wychowawczym itp, stałam się w ciągu pół roku pracownikiem bardzo cenionym. Awansowałam, zarabiam dużo więcej niż na początku, dostaję nagrody, w tym roczne dla "najbardziej zasłużonych" - kosztuje mnie to masę wysiłku, nie przeczę, bo praca np. o godzinie 20 w domu, kiedy dzieci czekają na usypianie, łatwa nie jest - ale da się wszystko pogodzić, popędzić, szybko załatwić. Przez dwa lata klepaliśmy biedę, żeby płacić rozmaitym opiekunkom za zajmowanie się dziećmi w czasie choroby - ja wzięłam jedynie 7 dni zwolnienia w ciągu tych trzech lat pracy, za to niemal cały urlop wypoczynkowy zużywałam i zużywam co roku na opiekę nad dziećmi, żeby pójść do lekarza, żeby być z nimi w najgorszych dniach choroby itp. Ale dzięki temu nie jestem kojarzona ze stereotypem matki, która tylko czeka, żeby lecieć na zwolnienie, która odmawia pracy po godzinach (ale potrafię wyegzekwować za to dzień wolny, nagrodę itp) i która oprócz urlopu wykorzystuje 60 dni zwolnienia na dziecko. Starałam się i bardzo się staram, żeby nie przykładać się do tego stereotypu i jestem przekonana, że ten stereotyp tworzą same mamy, a nie ich pracodawcy. łatwiej powiedzieć "jestem traktowana gorzej, bo mam dziecko", niż to zmienić - nie posiadanie dziecka, oczywiściesmile ale to gorsze traktowanie. Zmienić pracę, pracodawcę, nastawienie.
          • zuzanna56 Re: A tak swoją drogą... 30.05.11, 13:15
            I znów muszę się z tobą zgodzićwink
            Ja też mam dwoje dzieci, co prawda już nie takich małych i na szczęście jakoś wyjątkowo mało chorujących na choroby typu przeziębienie czy angina (mamy inne problemy zdrowotne niewymagające zwolnienia z pracy). Pracowałam w zasadzie zawsze, mało byłam na zwolnieniach, z racji pracy w szkole (ale teraz od długiego czasu na półtora etatu) nie mam czegoś takiego jak urlop w czasie innym niż wakacje (ale ten bardzo doceniam oczywiście). Nigdy nie czułam sie gorszym pracownikiem, nawet mam wrażenie, że u mnie w pracy matki mające dzieci sa rzadziej na zwolnienich i bardziej sie starają niż niektórzy bezdzietni. Miałam takie zdarzenia, że nie byłam na Dniu Matki w przedszkolu (raz) bo musiałam byc na ustnej maturze, to było dawno i dziecko do dziś to pamieta...w sumie teraz myślę, że godząc pracę z wychowaniem dzieci, ktoś zawsze na tym troche traci, u mnie nie były to jednak dzieci, chyba raczej moje zdrowie podupadło, ale tak to jest.
      • penelopa40 Re: A tak swoją drogą... 31.05.11, 14:33
        może i mogą, ale ja np nie chciałam aby opiekunka zajmowała się innymi dziećmi niż moje! płaciłam za opiekę nad moim dzieckiem, i takich rodziców jest więcej .... nie słyszałam, oprócz rad internetowych żeby znajomi powierzali dzieci opiekunkom zajmującym się też swoimi....
    • babka.pracujaca absolutnie do pracy 30.05.11, 16:31
      Każdy powinien pracować a tym bardziej każda kobieta powinna być choć trochę niezależna- jeśli nie może być całkowicie oczywiście.
      Wracałam do pracy w której zarabiałam niewiele.W miedzy czasie mąż się rozchorował - konsekwencją był brak pracy. Mieliśmy na karku kredyt , długi , choroby, rehabilitacje,przeprowadzki.Gdybym polegała na pensji męża dziś mielibyśmy nie lada problem.Dałam sobie rade tylko ciężką pracą .Nie jest źle. Czuję się silna, wiem że sobie poradzę w życiu i dlatego TY powinnaś iść do pracy.Człowiek musi mieć kontakt z innymi ludzmi.To wcale nie odbywa się kosztem rodziny - po prostu takie jest życie ze trzeba pracować jak ma się dzieci.Właściwie mając dzieci pracuje się z większą świadomością i sensem .Do pracy wróciłam dla dzieci- żeby zarobić na ich potrzeby , życie i wygody.Moje potrzeby = ich potrzeby=potrzeby całej rodziny. Ostatnio także czuję potrzeby względem siebie.Nie zawsze mogę sobie na nie pozwolić co z kolei mobilizuje mnie do rozwoju.Dzieci szybko rosną - 4-5 latek wcale nie chce siedzieć z mamą w domu , która jest sfrustrowana tym ze tylko zajmuje się domem.
      Życzę dobrych wyborów i sukcesów w pracy.
      • moleslaw Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 09:45
        Arcelli nie skorzystam bo nie mam na to pieniędzy po prostu a za darmo nikt mi małej nie popilnuje. Co do pracownika gorszej kategorii nie wiem gdzie pracujecie, Ja jak pisałam wróciłam po macierzyńskim mimo iż umawiałam się na pracę od 16 były nawet miesiące że przychodziłam na 15 czy 14 co oznaczało że albo mijaliśmy się pod blokiem albo nawet nie bo wychodziłam wcześniej a mąż wracał np po 20 minutach,pracowałam w nocy na inwenturach by pokazać że mi zależy a nie musiałam wystarczyło że wzięłam dwa razy urlop na chore dziecko trzeci raz przesądził sprawę. Brałam urlop po to by nie brać zwolnien jakby nie było zabierałam sobie wolne dni i co usłyszałam że trzeba było brać L-4 tyle tylko że za L-4 (no nie jedno przecież w ciągu np 5 lat) u nas się wylatuje.
        • moleslaw Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 09:54
          Naturella właśnie doczytałam że wykorzystujesz urlop tak jak ja tyle że ja za to poleciałaaaaaam. Nie wspominając już o tym że przed ciążą byłam jedną z najlepszych pracownic, zawsze miałam premię itd. a po powrocie nie widziałam premii na oczy, najbardziej podobałao mi się tłumaczenie w pierwszych miesiącach po powrocie bo wcześniej dziewczyny coś zle kasowały, wytłumacz mi co ja miałam z tym wspólnego? Były dni kiedy miałam być w pracy 8 godz. ktoś zachorował zgadzałam się zostać za taką osobę i byłm np 14 godzin i co i wyleciałaaaaaam.
          • wuwujama Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 13:03
            naturella i zuzanna 56 gratuluje ze macie taka fajna prace, nie kazdemu sie tak udalo. Mialam podobnie jak moleslaw tez sie czulam pracownikiem gorszej kategorii i nadal w pewnym stopniu tak jest. Przed ciaza pracowalam w dziale gdzie bylo bardzo duze tempo, ciagle nadgodziny, bylam najlepszym pracownikiem, zawsze premie pochwaly. Ustalilam z szefostwem ze po powrocie (corka miala 16 mscy) przejde do innego dzialu gdzie praca jest bardziej spokojna, o 16 koniec i do domu, oczywiscie stanowisko zgodne z moimi kwalifikacjami. Wywiazywalam sie ze swoich obowiazkow, nigdy sie nie spoxnialam i nie wychodzilam wczesniej, ale zaczely sie choroby corki, tydzien w zlobku a dwa chora w domu, najpierw wykorzystywalismy urlopy, zostawalismy z corka w domu na zmiane, prace zabieralam do domu zeby byc w porzadku, mimo to kazde zwolnienie bylo niemilo komentowane. Oczywiscie o premiach czy podwyzce moglam pomarzyc. Na opiekunke na czas chorob nie bylo nas stac, bo zyczyly sobie podwojnej stawki a z dzieckiem z rota to pewnie nikt by nie zostal za zadne pieniadze. Taka sytuacja trwala 9 mscy bo zostalam ostrzezona ze mnie zwolnia jak tak dalej pojdzie, zrezygnowalismy ze zlobka i zatrudnilismy opiekunke. Byl ponad rok spokoju z chorobami, a poxniej przyszlo przedszkole, duzo mniej chorob ale jednak, musielismy brac l4 bo urlop trzeba bylo sobie zostawic na miesiac wakacji kiedy przedszkole nie dzialalo. Znowu powtorka z rozrywki, niemile komentarze, brak premii, porownywanie do innych pracownikow (bezdzietnych). W koncu przyszedl czas ze szykowal sie dla kogos z dzialu awans i oczywiscie podwyzka. W dziale pracowal tylko jeden facet (dzieciaty ale mieli babcie do pomocy), jedna babka miala dziecko juz na studiach a reszta bezdzietna. Ja musialam normalnie wychodzic o 16 tak jak do tej pory, zeby zdazyc odebrac corke z przedszkola, oni zostawali dluzej i udawali jak to ciezko pracuja robiac jakies dodatkowe rzeczy dla firmy (a do tej pory wszyscy sie wyrabialismy w 8 godz), jak musialam wziac l4 to sie zaczelo gadanie do szefa na mnie ze dezorganizuje prace calego dzialu. Wyksztalcenie wszyscy mielismy na tym samym poziomie, ale moje bylo najbardziej odpowiadajace temu stanowisku, ja pracowalam w tym dziale najdluzej (i w firmie tez), nigdy nie bylo jakichkolwiek zastrzezen do mojej pracy ze strony szefa, mimo to awansu nie dostalam bo za czesto mnie nie bylo w pracy. Nagle te lata kiedy bylam najlepsza zostaly zapomniene, to ze pracowalam dobrze nikogo nie interesowalo, istotne byly tylko te zwolnienia. Teraz pracuje gdzie indziej, ale dziecko jest w wieku wczesnoszkolnym i w pewnych okresach musze brac wolne (urlop) bo szkola jest nieczynna i znowu jest to niemilo komentowane, najlepiej by bylo zeby pracodawca sam mi ustalal kiedy moge wziac urlop.



            • zuzanna56 Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 13:21
              czy ja wiem czy fajną...
              Od wielu lat pracuję w liceum, uczę angielskiego. Kiedys miałam poza etatem 10 godzin korepetycji tygodniowo, pracowałam na popołudniowych kursach, teraz mam w weekendy pracę na uczelni (ale niewiele tego) i do tego półtora etatu w szkole. Jest jak jest, nie mam nigdy gwarancji, że będę miec tyle godzin aby zarabiac tyle co przez ostatnich 5-6 lat.
              Co do pracy i posiadania małych dzieci, wtedy miałam mniej godzin, ale faktem jest że chciałam wszystkim udowodnić, że pracuję tak jak każdy i brałam bardzo rzadko zwolnienia, prowadziłam międzynarodowy projekt itp. Miałam już spore doświadczenie w zawodzie, dobre wykształcenie i nie widziałam powodu, aby czuć się gorzej z powodu posiadania 2 dzieci.
              • naturella Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 13:49
                Ja tak jak pisałam, wzięłam 7 dni zwolnienia w sumie przez te 3 lata, jak sama byłam chora to chodziłam do pracy... może to i niedobre podejście, nie wiem, ale chciałam sobie zostawić taką "akceptowalną" liczbę dni zwolnienia zostawić na sytuacje, kiedy naprawdę już nie miałam innego wyjścia. Jeśli chodzi o urlop wypoczynkowy to też brałam pojedyncze dni, nie opowiadając, że dziecko chore - po prostu, proszę o urlop, jeden z 26 dni jakie mi się należą, załatwiałam zastępstwo, a zdarzało się, że pracowałam w domu.
                • naturella Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 14:35
                  Aha, jeszcze dopiszę - my się nie zdecydowaliśmy na żłobek właśnie ze względu na choroby - od razu szukałam opiekunki, właśnie po to, żeby nie być bez przerwy na zwolnieniu. Po opłaceniu opiekunki i przedszkola starszego dziecka zostawało mi 300-400 zł, w jednym miesiącu zostało mi chyba tylko 200sad Opiekunka zostawała ze starszym dzieckiem, jak było chore, dopłacaliśmy za to. Co do wakacji - widzicie, my nie zostawialiśmy sobie urlopu na czas wakacji, kiedy przedszkole nie działało, my po prostu nie jeździliśmy razem... najpierw brałam dwa tygodnie urlopu ja, a potem mąż. Od trzech lat nie byliśmy razem na wakacjach, w tym roku jedziemy pierwszy raz razem. Więc generalnie to chyba nie tak, że mam taką fajną pracę, tylko naprawdę się staram, i stara się też mój mąż - bo ciężko o pracę na przyzwoitym poziomie płacowym i z przywoitymi ludźmi. Poza tym miałam wewnętrzny przymus pokazania, że matka z dwójką małych dzieci może być lepsza organizacyjnie od bezdzietnych i myślę nieskromnie, że się udało. Tyle, że naprawdę wymagało to ode mnie i od męża ogromnego wysiłku, i finansowego, i emocjonalnego.
                  • wuwujama Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 15:03
                    Nie chce sie licytowac bo to nie o to chodzi, po prostu czlowiek moze roznie trafic. Wiesz z perspektywy czasu widze, ze lepiej bylo od razu zatrudnic opiekunke, ale wszystko sie rozchodzilo o pieniadze, zlobek byl tanszy a dla nas sie liczyl kazdy grosz, bo kredyt trzeba splacac. Te opiekunki z ktorymi rozmawialam chcialy podwojna stawke za chorobe jak dziecko mialo np katar, a nas po prostu nie byloby na to stac, poza tym moja corka w ciagu 9 mscy cztery razy przeszla strasznego rota, dwa tyg wymiotow i biegunki, inne choroby nie byly jakies powarzne ale w naszym zlobku i poxniej tez w przedszkolu prywatnym nie mozna bylo przyprowadzac dzieci z katarem. Z tym urlopem to moze po prostu mialam nosa, ze jak corka pojdzie do szkoly to wspolnie nie wyjedziemy przez kilka lat i chcialam przynajmniej miec jakies wspomnienia.
                    • agattka_84 Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 15:11

                      > poza tym moja corka w ciagu 9 mscy cztery razy przeszla
                      > strasznego rota, dwa tyg wymiotow i biegunki,

                      Tak na marginesie - nie szczepiłaś dziecka na rotawirusy? (pytam, bo zastanawiam się nad sensownością tego szczepienia)
                      • wuwujama Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 17:48
                        agattka_84 napisała:

                        >
                        > > poza tym moja corka w ciagu 9 mscy cztery razy przeszla
                        > > strasznego rota, dwa tyg wymiotow i biegunki,
                        >
                        > Tak na marginesie - nie szczepiłaś dziecka na rotawirusy? (pytam, bo zastanawia
                        > m się nad sensownością tego szczepienia)

                        Niestety nie szczepilam, wszyscy mowili ze jak raz przechoruje to poxniej bedzie przechodzic lzej ale u nas to sie nie sprawdzilo, w dodatku za kazdym razem ja sie zarazalam od malej.
                • agattka_84 Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 15:14
                  naturella napisała:

                  > Ja tak jak pisałam, wzięłam 7 dni zwolnienia w sumie przez te 3 lata, jak sama
                  > byłam chora to chodziłam do pracy...

                  Mnie właśnie taka gorliwa koleżanka zaraziła, przychodząc chora do pracy. A zaraziła mnie jak byłam w ciąży, więc naprawdę mało fajnie.
              • wuwujama Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 14:52
                Ja sama nie uwazam sie za pracownika gorszej kategorii, mam wyksztalcenie odpowiednie do zajmowanego stanowiska, doswiadczenie, wywiazuje sie ze swoich obowiazkow, ale czasami sie tak czuje, bo inni mnie tak traktuja jakbym specjalnie chyba zarazala dziecko czy zamykala szkole zeby musiec zostac w domu z dzieckiem.
                • moleslaw Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 15:03
                  Naturella mam wrażenie że do mnie pisałaś ochorobach, też chodziłam chora do pracy z prawie 40 stopniową gorączką wykończyła mnie tzw. jelitówka tu już nie miałam wyjścia z tego jedynego w tym czasie zwolnienia nie wróciłam bo jeszcze w jego trakcie ktoś za mnie już pracował,mogłam przyjść tylko po wypowiedzenie.
                  Problemem jest to że po prostu jeśli nie ma się babci albo kasy na opiekunkę to o pracy można marzyć.Dzwonię na wszelkie ogłoszenia niezależnie od tego czy dotyczą sklepu, sprzątania czy promocji i nic bo godziny nigdzie nie pasują. A nie mam babci, najgorsze jest to że mam wrażenie że gdyby młoda dostała się do przedszkola i wróciłabym na pełen etat to bym pracowała, choć z drugiej strony jak czytam o chorobach to nie wiem. Co do urlopów to u mnie należało wytłumaczyć dlaczego się nie będzie nie mówiąc już o jawnym odmawianiu np. urlopu na żąanie zaznaczę zgłaszanego dwa dni wcześniej prawo przypominam pozwala na niego nawet tuż przed rozpoczęciem zmiany.

                  • moleslaw Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 15:06
                    poprawka żlobek a nie przedszkole miał być

                    A i z ostatniej prawie chwili opiekunka prez telefon stwierdziła że nie odpowiada jej wiek dziecka ona woli starsze, druga wolna jest od września i szukaj tu czegoś człowieku.
                • zuzanna56 Re: absolutnie do pracy 31.05.11, 20:27
                  Jeszcze sie dopiszęsmile Tak mysle, że może było mi łatwiej bo gdy miałam naprawdę małe dzieci, jeszcze zanim poszły do przedszkola, dużo pomagała mi mama, do tego miałam mniej niż etat, a dzieci prawie nie chorowały. Inna rzecz, że pracując w szkole, zawsze (no prawie) mam wolne wtedy gdy moje dzieci. Wada pracy w szkole jest taka, że pracuję zwykle w 2-3 miejscach, także po południu albo w soboty, aby więcej zarabiać. No ale dobrze że ta praca jest.
            • araceli Premie są za pracę a nie za dzieci! 31.05.11, 18:15
              wuwujama napisała:
              > zeby byc w porzadku, mimo to kazde zwolnienie bylo niemilo komentowane. Oczywis
              > cie o premiach czy podwyzce moglam pomarzyc.
              (...)
              > duzo mniej chorob ale jednak, musielismy brac l4 bo urlop trzeba byl
              > o sobie zostawic na miesiac wakacji kiedy przedszkole nie dzialalo. Znowu powto
              > rka z rozrywki, niemile komentarze, brak premii, porownywanie do innych pracown
              > ikow (bezdzietnych).

              A całym szacunkiem ale premie i podwyżki są za pracę a nie za dzieci. Rozumiem, że to przykre kiedy człowiek stara się jak może pogodzić choroby dziecka i pracę ale pracodawcę obchodzą jedynie wyniki.
    • wuwujama Re: dziecko i praca za minimum 31.05.11, 15:09
      A jeszcze co do urlopu teraz, szkola nie pracuje wiele dni w roku np 23 grudnia wigilia sylwester i dni pomiedzy i ja albo maz musimy wtedy wziac wolne zeby zostac z corka, to samo w ferie jest okreslony termin i chocby sie walilo i palilo ktos musi z corka zostac a pracodawcy niechetnie na to patrza, ze my potrzebujemy w tym konkretnym terminie i nie zalezy to od nas. Oczywiiscie wszystko z wyprzedzeniem zapowiadamy.
      • naturella Re: dziecko i praca za minimum 31.05.11, 16:08
        Przykre to wszystko, co piszeciesad współczuję.

        Agattka, moje choroby to zazwyczaj katar - od lat nie chorowałam poważniej, zresztą zawsze najgorsze, jesli chodzi o samopoczucie dni choroby u mnie przypadają w weekend. Mam świadomość, że mogę kogoś zarazić, więc staram się wtedy nie wychodzić z pokoju i na nikogo nie chuchać - jak dotąd na szczęście nikt się ode mnie nie zaraził.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka