bezkres
23.07.09, 18:54
Podczytuję Was sobie od pewnego czasu i postanowiłam dodać otuchy tym zarabiającym na rękę do 2 tys., jak ja czy mój mąż. A mamy 2 studiujących daleko synów, więc wydatków naprawdę sporo. I żadna babcia nie sponsoruje nawet niedzielnych obiadów.
A jednak potrafię oszczędzać.
Od 3 lat zapisuję codziennie ile na co wydaję, wg schematu: pensje minus stałe wydatki, dzielone na ilość dni w miesiącu. Codziennie na czerwono piszę, o ile limit przekroczyłam, lub na zielono ile zaoszczędziłam. Już w drugim roku zrobiło się bardziej zielono

Nie kupuję na zapas, bo jest promocja...w ten sposób potrafiłam mieć 6 szamponów i 10 płynów do podłóg. Gotuję w domu, a kiedy coś zostanie mrożę w woreczkach z napisem, że to np. sos do spaghetti, na 1. osobę.
Dodatkowe dochody typu jubileuszowa czy "13" wrzucam na konto oszczędnościowe i zachwycona sumą wydaję ją na wakacje w ciepłych krajach.
I nie jestem ascetką, piję piwko kiedy mam ochotę, kupuję ładne ubrania, a suma na moim koncie rośnie mimo sporych wydatków na np. remont mieszkania czy wczasy.
A czytając niektóre posty wpadam w dół: mieć 8 tys. miesięcznie i czuć się biedną? Świat byłby mój, gdybym tak miała! ( nie jest to zarzut pod Waszym adresem, ale zdziwienie).
Moim zdaniem dyscyplina to klucz do sukcesu, każdego, nie tylko do oszczędzania.
Pozdrawiam wszystkich tu i życzę zdrowego rozsądku w wydawaniu

)