Oszczędzanie w biedzie

23.07.09, 18:54
Podczytuję Was sobie od pewnego czasu i postanowiłam dodać otuchy tym zarabiającym na rękę do 2 tys., jak ja czy mój mąż. A mamy 2 studiujących daleko synów, więc wydatków naprawdę sporo. I żadna babcia nie sponsoruje nawet niedzielnych obiadów.
A jednak potrafię oszczędzać.
Od 3 lat zapisuję codziennie ile na co wydaję, wg schematu: pensje minus stałe wydatki, dzielone na ilość dni w miesiącu. Codziennie na czerwono piszę, o ile limit przekroczyłam, lub na zielono ile zaoszczędziłam. Już w drugim roku zrobiło się bardziej zielonosmile Nie kupuję na zapas, bo jest promocja...w ten sposób potrafiłam mieć 6 szamponów i 10 płynów do podłóg. Gotuję w domu, a kiedy coś zostanie mrożę w woreczkach z napisem, że to np. sos do spaghetti, na 1. osobę.
Dodatkowe dochody typu jubileuszowa czy "13" wrzucam na konto oszczędnościowe i zachwycona sumą wydaję ją na wakacje w ciepłych krajach.
I nie jestem ascetką, piję piwko kiedy mam ochotę, kupuję ładne ubrania, a suma na moim koncie rośnie mimo sporych wydatków na np. remont mieszkania czy wczasy.
A czytając niektóre posty wpadam w dół: mieć 8 tys. miesięcznie i czuć się biedną? Świat byłby mój, gdybym tak miała! ( nie jest to zarzut pod Waszym adresem, ale zdziwienie).
Moim zdaniem dyscyplina to klucz do sukcesu, każdego, nie tylko do oszczędzania.
Pozdrawiam wszystkich tu i życzę zdrowego rozsądku w wydawaniusmile)
    • monika3411 Re: Oszczędzanie w biedzie 23.07.09, 19:36
      Gratuluję smile
      I podziwiam. Chciałabym tak...
      A ja po powrocie z osiedlowego sklepiku nie pamiętam ile w nim
      wydałam... Może kiedyś się nauczę....
      • dominikjandomin Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 12:53
        Bierz paragon. Po co pamiętać, skoro masz zapisane...
    • zabeczka84 Re: Oszczędzanie w biedzie 23.07.09, 21:04
      Również gratuluję smile
      Podziel się zatem tym co robisz by zaoszczedzić, jakie menu, gdzie robisz
      zakupy, jaka chemia itp.
      • only_marcopol Re: Oszczędzanie w biedzie 23.07.09, 21:10
        Ja tez gratuluję ale napisz wiecej szczegółów typu dochody, wydatki stałe bo tak
        to niewiele nam to mówi niestety sad
        • bezkres Re: Oszczędzanie w biedzie 23.07.09, 22:08
          Postaram się odpowiedzieć wyczerpująco, może mi się udasmile
          Każdego pierwszego wpisuję w netowe konto ile mam do zapłacenia:
          synowie - 2000
          czynsz - 300
          woda - 120
          wszystkie telefony (5 sztuk, 4 komórki i domowy) - 150
          net i kablówka - 75
          prąd i gaz - ok. 120
          czyli ok. 2800
          świadomie co miesiąc nadpłacam po 20 zł za wodę i ok. 30 czynszu, tym samym raz
          w roku mam "wolny od płacenia" miesiąc albo i dwa, jeśli chcę kupić coś extra.
          Nadpłaty się nie widzi, bo jest mała, a te jednorazowe 400 czy 500 zł cieszywink
          Zarabiamy razem z mężem 4000, zostaje więc teoretycznie niewiele, po 40 zł
          dziennie na dwoje. Obiad to np. pierś z kurczaka w sosie z dosłownie 5
          pieczarek, często ze zwykłą kaszą kupowaną w biedronce, której kg kosztuje 1,85
          a wystarcza na 5-6 razy. Do tego surówka z selera i jest pysznie. Nie kupuję
          samych piersi kurczaka, ale całego, więc jeden wystarcza na rosól z korpusu i 2
          obiady ( raz udka, raz pierś). A skrzydełka składam, aż się ich zbierze
          odpowiednio duzo do upieczenia i podania z ryżem i np potrawką z papryki. Często
          jemy makaron do mięsa w jakichś potrawkach czy sosach, to też tanie a dobre
          jedzenie. Jemy zupy, najczęściej gotowane na dwa dni: pomidorową, ogórkową,
          krupnik, jarzynową, koszt takiej zupy to ok. 4-5 zł, a jedzenia sporo.
          Warzywa i owoce kupuję w osiedlowych sklepikach, na sztuki, bo się nie marnuje.
          Nie jemy słodyczy, nie chorujemy, więc brak takich wydatków widać w moim
          budżecie. Na kolacje często robię jakieś sałatki typu "została resztka mięsa,
          mam kukurydzę z puszki czy ogórka i majonez, zobaczymy co z tego wyjdzie" i
          zwykle jest to coś pysznego.
          Duże zakupy robię raz w tygodniu, już dawno się przekonałam, że kupowanie
          codziennie, po drodze z pracy pochłania ogromne pieniądze, głównie na rzeczy
          kompletnie niepotrzebne.
          Kupuję dobre szampony i balsamy do ciała, pianki do golenia, proszki do prania,
          ale z drugiej strony zauważyłam, że niemarkowe płyny do czyszczenia czy kostki
          do toalety działają tak samo dobrze jak te z górnych półek, a kosztują 1/3 ceny.
          Używam też moim zdaniem naprawdę dobrych kremów polskich marek, niedrogie a moja
          skóra je bardzo lubi.
          I wreszcie odzież, sprawa dość kosztowna. Podałam w wielu sklepach e-maila, by
          na bieżąco wiedzieć o promocjach, więc jeśli się zaczynają jestem tuż po
          otwarciu sklepu i buszuję po wieszakach, czasem udaje się w ten sposób zdobyć
          coś naprawdę ładnego i taniego.
          A kiedy dopada mnie jakaś chandra, że to moje oszczędzanie to grosze...kupuję
          nowe buty i jem na obiad jajko w sosie koperkowym, koszt ok. 2 zł na dwojewink
          • woman-in-the-city Re: Oszczędzanie w biedzie 23.07.09, 22:23
            Ja za internet płacę 50 zł, za kablówkę dokładnie 59, 99 zł, chciałbym płacic
            tyle co Ty.

            Za gaz wychodzi mi co 2 miesiąc koło 70 zł, prąd za to płacę 133 zł co
            miesiac,(i tak zredukowaliśmy conajmniej 30 zł) Jest nas dwójka dorosłych i
            dziecko, tak wiec widzisz wiele zalezy od tego ile kto płaci i gdzie mieszka,
            stad i oszczędności rozne. A mam czasem mniej niż Ty na miesiąc, bo brak jednej
            pensji, a dokładnie mojej. Podziwiam Twoja zaradnośc, ale nie jesteś wyjątkiem,
            takie mamy czasy, ze trzeba sobie umiec radzic jak jest np posucha wink
          • martabg Re: Oszczędzanie w biedzie 23.07.09, 22:50
            Serdecznie dziękuję za wyczerpujące, konkretne rady.

            I gratulujęsmile
            • naturella Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 13:04
              Nam po opłaceniu kredytu, czynszu, rachunków gaz, prąd, telefonów
              itp zostaje 20 zł na osobę dziennie (4 osoby) i wcale mi się to nie
              wydawało biedąsmile ja w tych 20 zł mam wszystko, a zdaje mi się, że
              mamy większe potrzeby niż autorka artykułu, bo mamy małe dzieci.
              • naturella Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 14:31
                Jezu, jakiego artykułu. Wątku. Czytałam w międzyczasie jeszcze coś i
                mi się pomerdało. Zapomniałam jeszcze w wydatkach stałych wspomnieć
                o niani.
                Ogólnie stałe wydatki typu niania, kredyt, czynsz, rachunki to 65%
                naszych dochodów. Chyba dużo.
                • trasiad Re: Oszczędzanie w biedzie 03.08.09, 21:52
                  Jesli bezkres ma dorosle dzieci to prawdopodobnie miala kiedys male dzieci i doskonale wie ile trzeba wydac na dziecko w roznym wieku. Nie wiem po co jej wypominacie te koszty nian i ciuszkow.
                  Zlosliwie zapytam czy macie w duszy chec 'oddania' rodzicom tego co dali wam w formie oplacenia wakacji czy innej. Czy tez rodzice to studnia bez dna i mozna z niej czerpac bo tak sie nalezy?
              • only_marcopol Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 15:39
                naturella napisała:

                ja w tych 20 zł mam wszystko, a zdaje mi się, że
                > mamy większe potrzeby niż autorka artykułu, bo mamy małe dzieci.

                no chyba małe dzieci nie "pochłaniają" miesięcznie 2000 zł
                • agattka_84 Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 15:52
                  >
                  > no chyba małe dzieci nie "pochłaniają" miesięcznie 2000 zł

                  W Warszawie to sama niańka tyle kosztuje.
                  • only_marcopol Re: Oszczędzanie w biedzie 25.07.09, 17:00
                    agattka_84 napisała:

                    > >
                    > > no chyba małe dzieci nie "pochłaniają" miesięcznie 2000 zł
                    >
                    > W Warszawie to sama niańka tyle kosztuje.

                    no tak ale nie każdy na szczęście mieszka w Warszawie big_grin poza tym niańka to max
                    dwa lata a im dzieci starsze tym "droższe" ich potrzeby
                    • naturella Re: Oszczędzanie w biedzie 25.07.09, 19:43
                      A czemu niania to max 2 lata?
                      A co później?
                    • agattka_84 Re: Oszczędzanie w biedzie 27.07.09, 08:59
                      > no tak ale nie każdy na szczęście mieszka w Warszawie big_grin

                      Jest też druga strona medalu - zarobki w Warszawie są wyższe. wink

                      > poza tym niańka to max
                      > dwa lata a im dzieci starsze tym "droższe" ich potrzeby

                      Dlaczego max dwa lata? Później niańka też jest potrzebna, tylko w
                      mniejszym wymiarze (np. do odbierania dziecka z przedszkola i
                      posiedzenia z nim do momentu powrotu rodziców z pracy).

                      • naturella Re: Oszczędzanie w biedzie 27.07.09, 10:40
                        I jeszcze zwróćmy uwagę na drobny fakt, że przedszkola przyjmują
                        dzieci od 3 roku życia. We wrześniu, rocznikiem, więc dziecko
                        urodzone w styczniu ma 3 lata i 9 miesięcy, jak idzie do
                        przedszkola.
                      • only_marcopol Re: Oszczędzanie w biedzie 27.07.09, 13:07
                        założyłam dwa lata powinnam założyć 2,5 bo przecież ok pół roku to macierzyński
                        plus z reguły zaległy urlop od 3 lat dziecko do przedszkola ( u nas przyjmują
                        już 2,5 letnie dzieci nie muszą miec skończonych 3 lat - rocznikowo muszą miec 3
                        ) - wiadomo że sa wyjatki ale większość rodziców odbiera sama dzieci z
                        przedszkola a niańkę doraźnie w razie choroby juz nie możemy wliczać do wydatków
                        stałych
                        • naturella Re: Oszczędzanie w biedzie 27.07.09, 13:58
                          W Warszawie niestety przedszkola przyjmują dzieci, które w roku, w
                          którym mają zacząc chodzic do przedszkola, konczą 3 lata. czyli
                          najmłodsze dziecko, które może byc przyjęte, ma 2 lata i 8 miesięcy.

                          tak czy siak, masakra z nianią, własnie sobie pomyslałam, że przez
                          2,5 roku wydaje się na nianię 45-60 tysięcy zł...<wielkie oczy>
                          • only_marcopol Re: Oszczędzanie w biedzie 27.07.09, 14:16
                            naturella napisała:

                            > W Warszawie niestety przedszkola przyjmują dzieci, które w roku, w
                            > którym mają zacząc chodzic do przedszkola, konczą 3 lata. czyli
                            > najmłodsze dziecko, które może byc przyjęte, ma 2 lata i 8 miesięcy.
                            >

                            nie no to u nas też tak samo chyba ze po znajomości o które chyba w mniejszym
                            mieście łatwiej wink

                            Co do niańki to fakt spory wydatek tyle że na szczęście nie taki "przewlekły "
                            bardzo
              • bezkres Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 18:59
                naturella, nie czuję się biedna. Kwoty podawane w wielu postach są dla mnie
                astronomiczne i nieosiągalne, mój wpis miał być więc takim "pocieszeniem
                strapionych", że jak się chce, to się dasmileA co do potrzeb, swoich czy dzieci -
                im jestem starsza, tym moje pragnienia zdają się rosnąć i dlatego oszczędzam, by
                je spełniaćsmile
                • naturella Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 20:38
                  Bezkres, uff, tytuł wątku mnie po prostu zdołowałsmile
                  W tym wyliczaniu potrzeb nie chodziło mi o 2 tys. na studentów, ale
                  o kwotę, którą Bezkres ma do dyspozycji na siebie i męża - u nas na
                  głowę wychodzi identycznie, a w tym są też potrzeby dzieci, które
                  są, jak wiadomo, duże - lekarstwa, pieluszki, kosmetyki, buty,
                  ciuchy - dzieci stale rosną i stale potrzebują nowych rzeczy.

                  Nianię, przedszkole i inne takie mam w "rachunkach", czyli w tej
                  stałej kwocie, po odliczeniu której zostaje 20 zł na osobę dziennie.
                  Nie wydaje mi się to mało, na pewno da się zaoszczędzić, mnie się na
                  razie nie udajesmile

                  A tak już zupełnie off topic, to tak, sama niania w Warszawie to
                  wydatek ok. 2 tys. Na jedno dziecko.
                  • bezkres Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 20:56
                    naturella, róznica wieku moich i Twoich dzieci to 20 lat i wierz mi, że kiedy moje były małe nie potrafiłam oszczędzić ani złotówki i ciągle mi brakowało, na wszystko w sumie. Teraz syn mi potrafi na dzień matki zafundować masaż i wizytę w grocie solnej, za te swoje grosze zarobione na inwentaryzacjach nocnych w tesco czy innych carrefourach warszawskichsmile A to na pieniądze nie da się przeliczyć.
                    Oszczędzanie to jak pisałam próba zdyscyplinowania mnie samej, popatrzenia gdzie i jak pieniądze uciekają. Przy 20 zł dziennie oszczędzać się zwyczajnie chyba nie da.
                    • naturella Re: Oszczędzanie w biedzie 25.07.09, 13:03
                      Masaż i grota brzmi cudnie - dobrze wychowałaś dzieci, gratulacjesmile

                      Te 20 zł to na osobę, jesteśmy w czwórkę, więc wychodzi nam 80 zł na
                      dzień - na jedzenie, pieluchy, kosmetyki, środki czystości itp.

                      Ja nie umiem oszczędzać, naprawdę. Nie umiem i już. Próbowałam
                      wszelkimi sposobami, mieć tylko gotówkę, oddawać kartę mężowi,
                      zapisywać wydatki, dyscyplinować się - po kilku dniach posuchy
                      odbijałam sobie to z nawiązką.

                      Wyszło mi więc, że zamiast oszczędzać, to trzeba lepiej zarabiać. Ja
                      niedawno wróciłam do pracy (7 miesięcy temu), w dodatku nowej, po 3
                      latach przerwy, więc wspinam się powoli, powolutku od samego dołu i
                      odbijamy krok po kroku finansowo. Przez te 3 lata zużyliśmy
                      wszystkie oszczędności i przejedliśmy samochód, dobiliśmy do samego
                      finansowego dnasmile narobiliśmy nawet długów - ale moim zdaniem warto
                      było tyle z dziećmi pobyć.
                    • niki1162 Re: Oszczędzanie w biedzie 30.07.09, 14:56
                      Teraz syn mi potrafi na dzień matki zafundować masaż i wizytę
                      > w grocie solnej, za te swoje grosze zarobione na inwentaryzacjach
                      nocnych w te
                      > sco czy innych carrefourach warszawskichsmile A to na pieniądze nie
                      da się przelic
                      > zyć.

                      wzruszylo mnie bardzo te zdanie, gratuluje z calego serca tak
                      wspanialego syna
          • miska_malcova Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 14:04
            bezkres napisał:

            > Postaram się odpowiedzieć wyczerpująco, może mi się udasmile
            > Każdego pierwszego wpisuję w netowe konto ile mam do zapłacenia:
            > synowie - 2000

            czyli? Panowie są studentami, nie próbują Wam nieco pomóc? Studiowanie nie
            wyklucza dorabiania smile
            • agattka_84 Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 15:14
              A skąd wiesz, że nie dorabiają? 1000 zł dla studenta studiującego w
              Warszawie to nie jest wcale dużo. Sam koszt akademika to ok. 350-400
              zł.
              • miska_malcova Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 15:58
                dlatego pytam
              • woman-in-the-city zalezy jakie studia 24.07.09, 16:31
                Ja studiowałam ekonomię i dawałam radę pracowac, ale koleżanka z medycyny, gdzie
                oprócz ciężkiej nauki i zakuwania po nocach miała równiez praktykę, rzecz
                oczywista o pracy mowy nie było, dopiero pod koniec studiów co stam dorabiała,
                ale to było po 5 roku. Nie wyobrażam sobie pracy(nie licze takiego dorabiania
                jak praca studenta na wakacjach, bo to inna rzecz ) studiujac tak ciezkie
                kierunki jak medycyna, automatyka etc. Mój brat studiował jeden z cięższych
                kierunków i po zajęciach odbywał staż, bezpłatny, bo takie były czasy. Na prace
                zarobkową nie miał czasu, bo doba miała i ma tylko 24 godziny. Oczywiscie w
                wakacje po zaliczonych sesjach pracował.
            • bezkres Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 18:53
              Dorabiają, ale z doskoku (studia techniczne i liczne laborki uniemożliwiają pracę np. na etat).Pieniądze ze stypendium czy własnej pracy są na spełnianie ich zwyczajnych studenckich marzeń jak gitara, książki, ale i podręczniki akademickie czy super koncert. Może myślę głupio, ale jeszcze zdążą się napracować w swoim życiu, teraz mają się przede wszystkim uczyć. Co do kwoty, jaką dostają - nie mają akademików, za pokój płaci każdy 500 zł + net itp opłaty, więc zostaje im średnio 15 zł dziennie, moim zdaniem jak na duże miasta niedużo ( studiują w dwóch różnych miastach).
              • miska_malcova Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 19:00
                czyli porządne chłopaki smile
                • bezkres Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 19:01
                  przekochane! dziękujęsmile
              • woman-in-the-city Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 19:39
                Studia techniczne do łatwych nie należą, stad trudno osiągac dobre wyniki w
                nauce, odbywac praktyki i nie opuszczac zajęc pracujac jednocześnie.
                Moi rodzice tez zawsze powtarzali nmnie i bratu ,ze się napracujemy jeszcze w
                zyciu i mieli rację smile Jest czas na naukę, jest czas na zabawe i pracę, wszystko
                ma swój czas jak mawiał mędrzec Salamon smile
          • giaurka Re: Oszczędzanie w biedzie 30.07.09, 08:20
            uff... załamałyście mnie kobiety. czytam to forum od dłuższego
            czasu, bo od niedawna temat biedy i oszczędzania każdego grosza mnie
            nie dotyczy, bo nasze dochody bardzo wrosły. ale zdaję sobie sprawę,
            że nie musi to być sytuacja trwała, dlatego staram się nie poddać
            emocjom i odkładać jak najwięcej, bo pieniądze z tego okresu mogą
            nam się później bardzo przydać.

            jednak wasze podejście do tematu często mnie przeraża. bezkres
            opisała jak żyje za 4000zł wraz ze swoją 4-osobową rodziną i jeszcze
            odkłada i stać ją na urlop w ciepłych krajach... dla mnie to
            naprawdę wielka rzecz, po opisie widzę ile wysiłku w to wkłada i
            można jej tylko serdecznie pogratulować. natomiast jakie komentarze
            czytam poniżej? wyliczenie kto ma ile rachunków, kto ile wydaje na
            nianię i generalnie to bezkres tonie w forsie, więc nie powinna się
            nawet chwalić, że przy takich dochodach jest tak gospodarna.

            uff... po takich tematach odechciewa mi się was czytać. dla mnie
            akurat nie było istotne jaka jest wysokość jej rachunków, tylko
            jakie ma metody na oszczędzaniu np. przy gotowaniu obiadów. ale co
            tam...

            pozdrawiam was serdecznie i więcej radości w życiu życzę smile
            • bezkres Re: Oszczędzanie w biedzie 31.07.09, 23:13
              giaurka, to co zauważasz wynika chyba ze specyfiki miejsca życia. Bo większość tu na forum to zdaje się mieszkańcy dużych miast, zagonieni i pod stałym nadzorem szefa, współpracowników, czy klientów. A ja żyję w tej części Polski, gdzie czas płynie inaczej i mniejsze ma znaczenie jaki masz garnitur czy samochód, a bardziej - jakim jesteś człowiekiem. Bo wszyscy wszystkich znająsmile Jeśli miarą bogactwa ma być kasa, to jestem biedakiem. Jeśli jednak miarą jest taki zwyczajny wewnętrzny spokój pt. "zrobiłam wszystko, co się dało" - czuję się milionerką
    • ja_matka Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 19:54
      podziel się proszę swoją metodą
      niebawem tracę część dochodu i kwota 20 zł/dziennie przy dwójce dzieciów mnie
      przeraża
      bosz, czemu ja wcześniej tu nie zabłądziłam wink
      • bezkres Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 20:24
        Nie wiem w jakim wieku masz dzieci, ale kiedy moje były małe, a ja dosłownie pod kreską przez wiele lat nauczyłam się, że:
        -zamiast soków bylejakich w upalne dni znakomicie smakuje herbata z hibiskusa,
        -batoniki i inne ciacha cukierniane zastępuje szarlotka, której wykonanie zajmuje godzinkę,a koszt blachy ciasta to ok. 7 zł,
        -kalafior (cena 2 zł) jest w smaku z bułką tartą przysmażoną na masełku taki sam jak szparagówka (kg ok. 10 zł),
        -przy okazji robienia ciasta kruchego dajesz 1/2 więcej składników i pieczesz z tego razem z dziećmi ciasteczka, które trzymasz jak skarby w metalowym pudełku - tym samym zawsze pod ręką jest coś słodkiego,
        -jak ciasteczka "wyjdą" chrupiecie marchewkę,
        -domowa pizza to koszt kilku zł, a jej robienie z dzieciakami to prawdziwa frajda.
        Było biednie, ale fajnie przy wspólnym stole to zjadać.
        • miska_malcova Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 20:38
          bezkres napisał:

          > Nie wiem w jakim wieku masz dzieci, ale kiedy moje były małe, a ja dosłownie po
          > d kreską przez wiele lat nauczyłam się, że:
          > -zamiast soków bylejakich w upalne dni znakomicie smakuje herbata z hibiskusa,

          albo mięta ostudzona, z cytryną i miodem. Gasi pragnienie i orzeźwia
        • only_marcopol Re: Oszczędzanie w biedzie 25.07.09, 17:09
          bezkres napisał:


          > -kalafior (cena 2 zł) jest w smaku z bułką tartą przysmażoną na masełku taki sa
          > m jak szparagówka (kg ok. 10 zł),


          u nas szparagowa kosztuje 4,80 za kg i zdrowsza od kalafiora bo spokojnie mięsko
          zastąpi także też polecam smile My z mężem na diecie właśnie i się zajadamy
          szparagową teraz smile
      • zabeczka84 Re: Oszczędzanie w biedzie 24.07.09, 21:03
        ja_matka napisała:

        > podziel się proszę swoją metodą
        > niebawem tracę część dochodu i kwota 20 zł/dziennie przy dwójce dzieciów mnie
        > przeraża
        > bosz, czemu ja wcześniej tu nie zabłądziłam wink

        naturella napisała że zostaje jej 20 zł dziennie ale na osobę a jest ich
        czworo.
        bezkres ma 40 zł dziennie, na 2 osoby, czyli 20 zł na osobę dziennie
        Ty podejrzewam masz 20 zl dziennie na 4 osoby, czyli 5 zł na osobę dziennie,
        marna sprawa niestety sad
        • naturella Re: Oszczędzanie w biedzie 25.07.09, 13:05
          Zabeczka ma rację, 20 zł na 4 osoby to trochę marnie. Gdyby to było
          choć 40 zł, to już się da... Chyba musiałabyś pomyśleć o dorobieniu
          gdzieś, w jakikolwiek sposób. Może dziecko pod opiekę, u siebie w
          domu?
          • maplawczerwonym2 biednie ale sie da za 5-tke.. 26.07.09, 11:04
            Mialam taki czas, ze bylo 5 PLN za osobe, trzeba sie duzo
            napracowac, ale jesli bedziesz jednoczesnie w domu, lub pracujesz na
            1/2 etatu i mieszkasz w miescie, gdzie jest biedronka/lidl/kefirek i
            dobry targ - da sie

            piecz wlasny chleb - ja tak robie na mace z Biedronki Polskie Zboza
            typ 650 O.90PLN za kilogram/kupowalam wczoraj, troche otrebow, tez
            mozna kupic tanio, platkow owsianych/1.60PLN pol kilo na targu,
            kostka drozdzy niecale 0.60 starcza na 4 razy - najtaniej jak moze
            byc a zdrowo, rob domowy jogurt/koszt litra z mleka z kefirka w
            worku to 2PLN, maslanka w worku to koszt za litr ponizej 2PLN,
            jedzcie groch, soczewice zielona, czerwona jako zrodlo zdrowego
            bialka/my jemy codziennie jakopasty do chleba, nadzienia w domowych
            nalesnikach po meksykansku, wymieszane z miesem jako sos do
            spaghetti, pierogi z soczewica itp./a brzuszki sie przyzwyczaily i
            nie ma ekstawagancji "gastrycznych" big_grin super sa kasze, jaja, od
            czasu do czasu watrobka z ziemniaczkami, rosolki na szyjach i nogach
            z indyka/mieso czesciowo obieram przed ugotowaniem z tych nog, miele
            i mam do spaghetti z czerowna soczewica np. no i teraz warzywa
            tansze - my ze wzgl. zdrowotnych jemy sporo cebuli/wszedzie gdzie
            sie da dodaje, robie zupe cebulowa. do tego kisze wlasny zurek i
            barszcz. A z jablek robie domowy mus do chleba, do owsianki, ktora
            chetnie jemy/platki owsiane, jablkla, banan, troche ssoku z cytryny,
            posiekane rodzynki, sliwki suszone i podgotowane na wodzie z
            odrobina masla i cukru waniliowego - PYCHA.

            Da sie, tylko troche sie trzeba narobic. Co wiecej, da sie tak
            zdrowiej jesc niz wiele osob, ktore takich ograniczen budzetowych
            nie maja wink

            Pozdrawiam
            • maplawczerwonym2 ach.. 26.07.09, 11:09
              no i nie jadamy zadnych danonkow, zadnych gotowcow, wedlin
              sklepowych/czasem upieke piers z indyka jak kupie taniej, nie pijemy
              sokow z kartonow, coli itp. slodyczy "nie domowych" tez nie
              uswiadczysz, ale sa ciastka owsiane, flapjacki/domowe batoniki
              muesli, jablka pieczone z konfitura i domowym sosem waniliowym,
              slodkie racuszki, slodkie nalesniki, ciasta domowe/marchewkowe,
              czekoladowe, sernik, jest budyn, a jak gdzies mi sie trafi tanio
              wczorajszy bialy chleb na targu robie waniliowy pudding angielski z
              rodzynkami - PYYYYYCHA!

              wink
              • ja_matka Re: ach.. 26.07.09, 13:09
                ogromnie wam dziękuję za wszystkie rady
                Wiem, łatwo nie będzie i mam nadzieję że te czarne chmury, które nad nami wiszą
                pozostaną tylko złym snem ale muszę być przygotowana.
                Najgorsze jest to że dotychczas maje podejście do oszczędzania i pieniędzy w
                ogóle było mocno "lajtowe" i jak sobie teraz myślę jaka byłam durna i jak dużo
                muszę się przez to nauczyć...
                ech, trudna lekcja
                Ogromnie wam dziękuję za wszystkie rady
                • kasia_piet Re: ach.. 26.07.09, 14:47
                  ja_matka napisała:
                  > Wiem, łatwo nie będzie i mam nadzieję że te czarne chmury, które nad nami wiszą
                  > pozostaną tylko złym snem ale muszę być przygotowana.
                  > Najgorsze jest to że dotychczas maje podejście do oszczędzania i pieniędzy w
                  > ogóle było mocno "lajtowe" i jak sobie teraz myślę jaka byłam durna i jak dużo
                  > muszę się przez to nauczyć...


                  tak jak u mnie
                  ja sie ucze powolutku dzięki temu forum
                  nauczyłam się gasić światłosmile
                  robić rzadziej zakupy, mniejsze
                  przejrzałam ciuchy dzieciakow, mają strasznie dużo, nawet na zapas, bo
                  uwielbiałam kupować im ciuchy - ale teraz dzieki temu na jakiś czas spokój
                  przestałam włazić do sklepów w galeriach handlowych
                  gotuję więcej zup (chłop nadal nie chce się oduczyć jedzenia mięsa, więc muszą
                  być z wkładką - ale i na to znalazłam sposób - dłubie sobie w korpusie
                  kurczaczymsmile )
                  uczę się wykorzystywać resztki
                  wiem, że należy kupować wtedy, jak się coś skonczy, nie na zapas i wprowadzam to
                  w zycie
                  to wszystko dzięki lekturze tego forum
                  czytam dalej i ciągle się dyscyplinuję, bo przede mną jeszcze dużo do zrobienia

                  i mam nadzieję że już gorzej nie będziesmile
                  • only_marcopol Re: ach.. 27.07.09, 10:10
                    Boże dzięki takim postom człowiek sobie uświadamia własną głupotę jak trwoni
                    kasę na niepotrzebne rzeczy - kryzys trochę mnie przystopował sporo się
                    nauczyłam ale teraz znowu sobie folguje choć już nie tak jak dawniej - musze się
                    znowu wziąć za siebie bo juz było powiedziała bym bardzo dobrze ale mnie
                    zmęczyło i troche odpuściłam - wiem że to głupie ale czasem mam dość
                    oszczędzania i trochę musze sobie pofolgować to silniejsze ode mnie ( jednak sa
                    efekty mamy troche oszczedności i kredytu z 13 tys zostało 4,4 tys smile
                    • bezkres Re: ach.. 27.07.09, 18:59
                      Only_marcopol, ja nie znoszę oszczędzać! Chciałabym tak wpaść do sklepu i nie
                      popatrzeć na ceny, kupić to wszystko, co wpada w oko...echsmile Ale wiem też, że
                      połowa z tych rzeczy kupiona by była dla samego kupowania a po tym leżała
                      nieprzydatna upchnięta na najwyższych półkach szaf. Zbyt wielu mam znajomych
                      kombinujących jak wyjść z nieoczekiwanej spirali długów, by pójść w ich ślady i
                      czuję się bezpieczniej, kiedy na koncie mam jakąś sumę, która "gdyby coś się
                      stało" jest natychmiast pod ręką. To lepsze niż następny np. obrus.
                      • only_marcopol Re: ach.. 31.07.09, 14:34
                        masz rację nie ma sensu kupowac dla samego kupowania ale czasem np cos mi jest
                        tak troche potrzebne i kupuje ale staram sie juz to robic coraz rzadziej kiedyś
                        było duzo gorzej
    • pasadenkaa Re: Oszczędzanie w biedzie 27.07.09, 15:44
      "A czytając niektóre posty wpadam w dół: mieć 8 tys. miesięcznie i
      czuć się biedną? "
      Im wiecej się ma,tym więcej się wydaje. Kiedyś przeczytałam, że
      bogatym nie jest ten, który ma dużo, ale ten, który malo wydaje i
      coś w tym jest wink
      • pty-sia Re: Oszczędzanie w biedzie 28.07.09, 13:22
        niektórzy z tych przysłowiowych 8 tysięcy muszą chociażby kredyt na
        mieszkanie spłacać (lub wynajmować mieszkanie, co taniej chyba nie
        będzie). A jeszcze jakoś to mieszkanie trzeba wyposażyć.
        Pozatym jak ja chciałam pracować to musiałam płacić przy drugim
        dziecku najpierw opiekunkę, a potem prywatne przedszkole - 800 zł(do
        państwowego się nie dostała, a tanich prywatnych wtedy nie było).
        I dojazd do pracy i godziny pracy mamy takie, że bez 2 samochodów w
        rodzinie się nie obejdzie (mąż czasami pracę zaczynał o 4 rano, a
        nocny nie kursował, ja znowu często kończyłam po nocy i
        niebezpiecznie było wracać pociągiem). A oboje kochamy robić to co
        robimy i o zmnianie nie myślimy. A zresztą koszt biletów
        miesięcznych dla naszej 4-osobowej rodziny to 495 zł, więc też wcale
        nie tanio.
        Tak, że po odjęciu wydatków "stałych" nawet z tych 8 tys może zostać
        dużo, dużo mniej niż połowa (często nawet mniej niż tym co mało
        zarabiają).
        Wydajemy na zajęcia dodatkowe dzieci (głupi basen to bywało i 300 zł
        miesięcznie) i wyjazdy (staramy się aby to był minimum tydzień zimą -
        narty i tydzień latem), czasami sami się też doszkalamy (studia
        podyplomowe męża).
        Tak, że nijak bogatą się nie czuję. A dzięki forum lepiej gospodarzę
        tym co mam i stać mnie na więcej.
        • olesia301 Re: Oszczędzanie w biedzie 30.07.09, 11:10
          Zgadzam się. U nas dochody nie małe, ale wydatki duże.
          Całe życie byłam biedna, na studiach miałam 300 zł od rodziców, sama
          dorabiałam i nauczyłam się oszczędzać. Teraz mi zostało, kupuję nie
          zbyt drogie produkty, szukam zamienników. Kupuję w lumpeksach (choś
          tu może chodzi mi bardziej o wyjątkowość niż o cenęsmile
          Do sedna. Mamy 2 kredyty, mieszk. oczywiście trzeba opłącić,
          samochód, mąż dojeżdża autobusem miejskim do pracy, poza tym mamy
          niepełn. synka. Teraz ja przyjmuję drogie leki.
          Okazuje się, że to moje oszczędzanie się przydaje, bo w zasadzie
          mamy dużo wydatków, a nie żyjemy wcale bogato.
          • moleslaw Re: Oszczędzanie w biedzie 30.07.09, 14:20
            Ptysia nie denerwuj się licytowanie się na wydatki i dochody nic nie da,a z
            tych którzy zarabiają połowę podanych przez Ciebie dochodów też wielu musi
            płacić kredyty mieszkaniowe.Nic dziwnego że twierdzą że gdyby mieli 8 tyś to
            czuliby się bogaci.I tyle.
            • only_marcopol Pty-sia 31.07.09, 14:38
              moleslaw napisała:

              > Ptysia nie denerwuj się licytowanie się na wydatki i dochody nic nie da,a z
              > tych którzy zarabiają połowę podanych przez Ciebie dochodów też wielu musi
              > płacić kredyty mieszkaniowe.Nic dziwnego że twierdzą że gdyby mieli 8 tyś to
              > czuliby się bogaci.I tyle.
              >

              zgadzam się

              jest jeszcze jedna sprawa - piszesz o wydatkach na basen ( Ptysia ) na to na
              tamto weź pod uwagę ze ci biedniejsi ich nie maja bo nie mogą sobie na nie po
              prostu pozwolić wiec takie porównanie dla mnie jest delikatnie mówiąc niestosowne
              • pty-sia Re: Pty-sia 31.07.09, 22:40
                moja wina - powinnam napisać rehabilitacja zamiast basen, bo to
                miałam na myśli.
        • bezkres Re: Oszczędzanie w biedzie 31.07.09, 20:11
          po poście ptysi poczułam się koszmarnie i żałuję, że w ogóle się tu odezwałam. Ja -wyrodna matka, taka biedota z blokowiska, której dzieci pewnie do dziś nie wiedzą co to basen i smutnymi oczkami patrzyły na kumpli jeżdżących na rowerze czy grających w piłkę, marząca o aucie na parkingu (choćby to miał być maluch), nie dojeżdżająca do pracy i nie potrzebująca opieki nad dziećmi, bo ulica wychowa. Bo w sumie cóż innego za takie śmieszne 4 tys. można mieć? Na szczęście życie nauczyło mnie dystansu do takich postów, więc się uśmiechłam, machłam ręką i już jest lepiejsmile
          • only_marcopol Re: Oszczędzanie w biedzie 31.07.09, 22:00
            bezkres napisał:

            > Na szczęście życie nauczyło mnie dystansu do takich postów, więc się
            uśmiechłam, machłam ręką
            > i już jest lepiejsmile

            I bardzo dobrze, żę masz dystans bo wcale nie trzeba na basen wydawać 300 zł
            zeby dziecko dobrze się na nim bawiło i było szczęśliwe - wręcz przeciwnie - ja
            to czasem uwazam ze tacy co mają wiece kasy w ten sposób rekompensują dzieciom
            czas jakiego im nie poświęcają
          • pty-sia Re: Oszczędzanie w biedzie 31.07.09, 22:36
            przepraszam, naprawdę nie chciałam Cię urazić. Nie nazywam 4 tys.
            śmiesznymi, znam ludzi żyjących za dużo mniejsze kwoty, znam też
            takich którzy mniej niż 2 tys zarabiają i emerytów, którzy narzekają
            że "tylko" 2 tys. emerytury mają. Źle dobrałam przykład z basenem.
            Nie traktuję basenu jako rozrywki, tylko rehabilitację. Niestety
            moje dzieci po mnie odziedziczyły "krzywy" kręgosłup. Ćwiczyć
            powinny codziennie, pływać jak najczęściej. Młodszej córce groziło
            kalectwo - garb (ale jest duża poprawa), starszej na szczęście
            najwyżej problemy z kregosłupem, ja sama też muszę dbać o swój. "Za
            darmo" (NFZ) jest nauka ćwiczeń, aby później wykonywać je
            samodzielnie w domu, koszt basenu oczywiście ponoszę (i dodatkowej
            gimnastyki, ale nie jest ona tak droga).
            Ja też mieszkałam w bloku, do poprzedniej pracy dojezdżałam
            autobusem (do nowej się nie da), do szczęścia nie był mi potrzebny
            samochód (nie lubię prowadzić, jeżdżę bo muszę), starsza córka była
            w tanim państwowym żłobku (na szczęście nie chorowała) i mimo iż
            wtedy zarabialiśmy dużo mniej, tak naprawdę stać nas było na dużo
            więcej niż teraz.
            I tylko o tym chciałam napisać, że czasami ludzie zarabiający 8000
            (na które się powołujesz, traktując ich jako bogaczy), mają na życie
            dużo mniej niż ci co zarabiają 4000.
            Stąd moja obecność na forum - dzięki niemu stać mnie na więcej, ale
            nijak nie czuję się "bogata".
            Mmam nadzieję, że przyjmniesz moje przeprosiny (rzadko jestem na
            forum, stąd nie od razu je dostałaś).
            • bezkres Re: Oszczędzanie w biedzie 31.07.09, 22:56
              Nie gniewam się na Ciebie, zrobiło mi się tylko smutno i bardzo bardzo przykro kiedy przeczytałam Twój wpis. Fora mają to do siebie, że widzi się to, co się chce zobaczyć.
              Co do chorób dzieci - pewnie nie ten czas i nie to forum, ale zdałam sobie sprawę z tego, jak mało znaczą pieniądze, kiedy bardzo poważnie zachorował mój syn i przez miesiąc jego pobytu w szpitalu "kosztował" mnie 3,50 PLN, czyli 3 butelki wody mineralnej do zwilżania ust (przy żywieniu pozajelitowym tak to jest, niestety). Ale wtedy też przekonałam się co to oszczędności, które pozwalają na urlop bezpłatny i hotel najbliżej szpitala, żeby być najbliżej syna jak się da.
              Bardzo szczerze życzę zdrowia, Tobie i dzieciomsmileI dziękuję za przeprosinysmile
              • pty-sia Re: Oszczędzanie w biedzie 01.08.09, 00:40
                nie chciałabym aby wyszło, że ja, mąż i dzieci jesteśmy bardzo
                chorzy, uważamy się za "w miarę" zdrowych, mimo iż
                chorujemy "przewlekle" - tzn. musimy (ja i mąż) brać stale jakieś
                prochy (ja na 3 choroby, mąż na 1) + czasem coś dodatkowo, ale da
                się z tym żyć.
                No i fakt, że na leki, dentystę i szczepienia (dzieci na kleszcze,
                ale na mazurach w tym roku zatrzęsienie, niejednego trzeba było
                wyciągać) średnio miesięcznie wychodzi nam prawie 450 zł, w tym
                stałe leki około 100 zł miesięcznie. Niestety te dodatkowe potrafią
                być droższe (trafiły mi się w tym miesiącu kropelki do nosa za 40
                zł, mężowi niedawno 3 miesieczna kuracja "extra" za 400 zł). Lekarze
                w ramach NFZ (z wyjątkiem dentysty).
                Oczywiście jakakolwiek rehabilitacja (w tym ten nieszczęsny basen),
                to osobny
                wydatek, nie wliczam go do tych 450 zł sad


                • only_marcopol Re: Oszczędzanie w biedzie 01.08.09, 11:29
                  Czemu pty-sia taki drogi ten basen ?? Czy z rehabilitantem ??
                  • pty-sia Re: Oszczędzanie w biedzie 07.08.09, 14:23
                    bo w zasadzie powinnismy pływać wszyscy czworo. Najpierw dzieci
                    musiały się nauczyć pływać stąd płaciłam za lekcje (o ile nie udało
                    się załatwić basenu szkolnego, wtedy jest taniej), najpierw jednej
                    potem drugiej. I mam wrażenie, że baseny pod miastem sobie liczyły
                    drożej niż w mieście. U nas rehabilitacja pół godziny w wodzie to
                    koszt 20-25 zł + koszt dojazdu (czyli miesięcznie 1 dziecko ponad
                    100 zł, a jak mówi ortopeda co to jest pół godziny), innej nie ma.
                    Teraz młodsze dziecko jest w stanie samo jeździć na rehabilitację -
                    ćwiczenia i basen do miasta gdzie jest taniej (ale godziny nie dla
                    osób pracujących - 13.30 i 14.30, stąd "biedniejsza" koleżanka z
                    pracy, z młodszym dzieckiem płaci, bo co ma robić).
                    • only_marcopol Re: Oszczędzanie w biedzie 07.08.09, 14:27
                      no tak zdrowie najwazniejsze a pływanie na kręgosłup jest najlepsze - wiem bo
                      mój mąż tez ma zalecone choc mało sie stosuje uncertain tyle że u nas w grę wchodzi
                      tylko koszt basenu ok 10 zł za godzine
                • anyx27 Re: Oszczędzanie w biedzie 07.08.09, 16:02
                  pty-sia napisała:
                  > No i fakt, że na leki, dentystę i szczepienia (dzieci na kleszcze,
                  > ale na mazurach w tym roku zatrzęsienie, niejednego trzeba było
                  > wyciągać)

                  szczepienie na KZM to akurat pieniadze wyrzucone w bloto sad nawet
                  lekarze swoich dzieci nie szczepią, ale to temat na inna dyskusję wink
                  na borelioze szczepionki nie ma sad a jesli leczycie sie na rozne
                  choroby, to warto sprawdzic, czy za tym nie stoi borelioza. u mnie
                  tak było. i teraz leczenie jej kosztuje mnie kupę kasy sad
    • zonaniezona1 Re: Oszczędzanie w biedzie 04.08.09, 23:30
      Czytam ten wątek i zaczynam rozumieć jak różne są potrzeby i wydatki
      nas Oszczędzających. Bo nie ma porównania z pracującą w wielkim
      mieście matką, która musi wydać pieniądze na nianię, a matką w małym
      mieście , która jest gospodynią domową ( ja akurat bardzo szanuję
      wybory kobiet, które pracują dla rodziny), czy też singla chodzącego
      na imprezy.... Nie można stwierdzić autorytatywnie , że ktoś jest
      bogaty bo zarabia 8 tys, a ktoś biedny bo zarabia 1 500 zł.

      Na pewno należy bardzo racjonalnie gospodarować się budżetem, bo
      inaczej po prostu wydaje się bezsensownie pieniądze...

      Gdy zarabiałam 1500 zł ( po czasach, gdy zarabiałam 6 tys) nauczyłam
      się gospodarować pieniędzmi, oszczędnie gotować, ubierać się taniej
      (większość moich ciuchów pochodzi z lumpeksu, a wszyscy są
      przekonani, ze wydaję na ciuchy bajońskie sumy...).Okazało się, że
      przy mniejszej ilości pieniędzy zracjonalizowałam swoje wydatki i
      żyje mi się zupełnie wygodnie... Dlatego nie zamierzam zmieniać
      stylu zycia. Dalej będę kupowała średniej klasy kosmetyki, tanie
      środki czystości, zakupy kosmetyków będę robiła w sklepach
      internetowych. Do fryzjera bedę jeżdziła 30 km poza warszawę - bo tam
      taniej o 100 zł ( balejaż w w-wie kosztuje 200 zł , a tam 100 - koszt
      dojazdu 10 zł |). Nie wiem ile zarabiają ludzie w warszawie. Słucham
      o jakiś strasznych dochodach . Moje dochody to około 3500 zł. Starcza
      mi naprawdę na sporo rzeczy, a co roku jadę też na wakacje do
      ciepłych krajów. Jeżdzę tanim samochodem (Panda), na bezynę wydaję
      średnio 150 zł, a nie pogardzam też środkami komunikacji miejskiej.
      Mój syn chodzi do dobrej szkoły i niestety muszę wydawać dodatkowo na
      nauke języków obcych . To miesięcznie wydatek ok. 500 zł. Komitet
      rodzicielski i inne zobowiazania wobec szkoły to 100 zł miesięcznie i
      bilet miesięczny 40 zł . To jest inwestowanie w przyszłość mojego
      syna. A inne wydatki ..cóż wszystko kosztuje. Staram się co mmiesiąc
      odkładać co najmniej 500 zł. A premie lub też 13 przeznaczam na
      wakacje. W tym roku byliśmy na wakacjach w Turcji.
      Obiady gotuję oszczędnie. Syn jest w wieku, ze dostaje codziennie
      obiad mięsny, natomiast ja staram się gotować dla siebie jarskie
      potrawy. Często koszt mojego obiadu to 2- 4 zł.
      Gratuluję bezkres takiego racjonalnego trybu życia. Ja nie
      zapisuję wydatków od ponad roku ( robiłam to parę lat), gdyż już
      przyzwyczaiłam się do takiego gospodarowania, że nie kupuję nic
      niepotrzebnego.
      Ja także pozdrawiam wszystkich forumowiczów, bo pomysły zapożyczone
      od innych pozwalają mi jescze przemyśliwać swoje gospodarowanie kasą.

      • bezkres Re: Oszczędzanie w biedzie 06.08.09, 21:17
        Jak frugal napisał nie jest najważniejsze ILE, a NA CO/PO CO oszczędzamy. Bo
        jeśli najfajniejsze jest spędzenie dwóch tygodni w roku w miejscu, gdzie zawsze
        świeci słońce, to oszczędzę na solarium (10 zł co dwa dni) i pojadę tam, gdzie
        plaża i morze. Oszczędzam przeciez po to, żeby wydać na coś innego,
        fantastycznego, odmiennego od pracy i obowiązków. A satysfakcja, że się udaje,
        jest bezcennasmile
      • pty-sia Re: Oszczędzanie w biedzie 07.08.09, 15:07
        napisałaś dokłądnie to co ja chciałam napisać.
        Najpierw dawaliśmy radę utrzymać się z tego co zarobiliśmy jako
        studenci, potem odkładaliśmy z jednej, niezadużej pensji męża (ja
        dalej studiowałam i siedziałam z niemowlakiem w domu), potem poszłam
        do pracy i nadal wystarczyła nam 1 pensja (najpierw ta mniejsza,
        potem ta większa), po pojawieniu sie drugiego dziecka wydatki
        wzrosły drastycznie - opiekunka, samochody - nie jako luksus, ale
        jako konieczność (i naruszyliśmy oszczędności bo trochę byłam na
        wychowawczym), oboje zmieniliśmy prace na lepiej płatne, ale nadal
        oszczędzaliśmy (chociaż mniej). I przez cały czas nie mogłam
        powiedzieć, że nas na cos nie stać (wyjazd zagranicę - ok, płaszcz -
        ok, teatr - ok).
        Tyle, że warunki mieszkaniowe mieliśmy okropne. Wybraliśmy dom pod
        miastem, bo budowa była porównywalna, jeśli nie tańsza niż
        mieszkanie w mieście. Zamiast oszczędzać spłacamy kredyt, co ma to
        do siebie, że od płacenia nie ma ucieczki (w razie niespodziewanych
        wydatków można było oszczędzić więcej lub mniej). W międzyczasie
        zarobki potrafiły nam spadać (np. mi o 20%) lub nie rosnąć (a ceny
        szły w górę), podatki wzrastały itd, a wydatków nie dawało się tak
        szybko redukować. Oszczędności 0 (a w domu nadal dużo do zrobienia).
        Na podstawowe życie starcza, ale na zachcianki nie (teatr, czy
        muzeum dla 4 osób, wypad na weekend to dla nas duże obciążenie
        budżetu).
        Ale od jesieni powinno być lepiej - mam nadzieję, że starczy i na
        życie i na zachcianki. Nawet może uda się trochę w domu zrobić (bo
        ile można żyć w prowizorce np. bez podłogi, bez szafy).
        A od stycznia mam plan, że oprócz wydatków na dom będziemy też coś
        odkładać. W końcu niejednego nauczyłam się na tym formu.
        P.S. nasza sytuacja nie jest wyjątkowa. Wielu naszych znajomych to
        tacy "bogaci biedni" - dużo zarabiamy, ale mamy duże
        wydatki "stałe" i na codzień żyjemy bardzo oszczędnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja