samanta5 03.05.13, 15:54 Wątek "Zgoda na zagładę" przypomniał mi jedno pytanie na które nie znajduję odpowiedzi. Pamiętacie zapewne scenę z beczką z filmu Polańskiego "Pianista"? Kto w tej scenie traci godność, Niemiec czy Żyd? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kicho_nor Re: Godność 03.05.13, 16:13 Prof. Wiktor Zin był gawędziarzem. Opowiadał jak dowódca grupy Wermacht porozwieszał na drzewach w miejscu egzekucji głośniki. Jan Sebastian Bach z głośników zagłuszał egzekucję. Odpowiedz Link
samanta5 Re: Godność 03.05.13, 16:14 Chciałam w skrócie ale wyszło chyba niezrozumiale. Scena z beczką jest w Zdążyć przed Panem Bogiem a Pianista do niej nawiązuje Odpowiedz Link
witekjs Re: Godność 03.05.13, 17:36 „Zdążyć przed Panem Bogiem” – szczegółowe streszczenie autor: Ewa Petniak /.../ Na początku pojawia się „scenka”, której świadkiem, jeszcze przed powstaniem getta, był Marek Edelman: dwóch rosłych niemieckich oficerów obcinało wielkimi krawieckim nożycami małemu człowieczkowi – Żydowi, ustawionemu na beczce, brodę. Zaśmiewali się przy tym do rozpuku. Obserwujący zajście tłum również się śmiał. Edelman postanowił wtedy metaforycznie nigdy „nie dać się wepchnąć na beczkę.” Jedną z form znęcania się nad Żydami (prócz agitacji i propagandy antyżydowskiej, bicia, „znakowania”, pozbawienia praw publicznych i in.) w celu poniżenia i „podeptania” godności, było publiczne obcinanie im bród. Żołnierze niemieccy często fotografowali się przy tej czynności, której zwykle towarzyszyło grono gapiów./.../ zppb.ostatnidzwonek.pl/a-383-8.html Odpowiedz Link
samanta5 Re: Godność 03.05.13, 18:11 Godność jest rozumiana jako wartość nadana człowiekowi przez naturę. Powiedz mi czy inny człowiek jest w stanie pozbawić drugiego człowieka tej godnoś Odpowiedz Link
witekjs Re: Godność 03.05.13, 20:29 samanta5 napisała: > Godność jest rozumiana jako wartość nadana człowiekowi przez naturę. Powiedz m > i czy inny człowiek jest w stanie pozbawić drugiego człowieka tej godnoś Okazuje się Samanto, że nie łatwo na to pytanie odpowiedzieć w zadowalający sposób. Zmusiłaś mnie do rozszerzenia swojej wiedzy o godności. Dziękuję Tymczasem czytam wyszukiwane materiały. Pozdrawiam. Witek Odpowiedz Link
kicho_nor Re: Godność 04.05.13, 07:42 Ha ha ha Cisza, cisza bo szukają i szukają odpowiedzi co to jest godność. A godność to jest trzaśnięcie drzwiami Odpowiedz Link
ulisses-achaj Re: Godność 04.05.13, 09:45 Też Co decyduje o utracie godności? Ci którzy się przyglądają, czy to, co się dzieje z tym, komu obcinają brodę? Moim zdaniem, to drugie. Natura nie zna pojęcia godności. Natura w ogóle nie zna pojęć. Odpowiedz Link
samanta5 Re: Godność 04.05.13, 10:12 To spróbuję drogą dedukcji. Załóżmy, że godność jest należna człowiekowi z urodzenia, poprzez posiadanie zbioru cech rozpoznawalnych jako człowiek. I są to cechy fizyczne i psychiczne. Utrata godności wiązałaby się ze zgodą człowieka na rezygnację z przymiotów w które wyposażyła go natura. W tym wątku mówimy o cechach psychicznych, należałoby więc określić te podstawowe bez istnienia których przestajemy być uważani za człowieka. Odpowiedz Link
ulisses-achaj Re: Godność 04.05.13, 10:33 "godność jest należna człowiekowi z urodzenia, poprzez posiadanie zbioru cech rozpoznawalnych jako człowiek" Godność należna? Nie mogę przyjąć takiego założenia. Godność to konstrukt społeczny. Odpowiedz Link
ulisses-achaj Re: Godność 04.05.13, 10:35 Idąć tym tropem pomieszasz dokumentnie naturę z perspektywą jednostki i normami umowy społecznej (plus ew. perspektywa religijna). Takiego galimatiasu nie da się uporządkować w żaden sensowny sposób. Odpowiedz Link
samanta5 Re: Godność 04.05.13, 10:41 Nie porządkuj więc i nie przyjmuj jeżeli nie masz przekonania ale weź pod uwagę, że znaczenie godności nie jest jednoznaczne i doprecyzowane Odpowiedz Link
ulisses-achaj Re: Godność 04.05.13, 10:43 To jest oczywiste, nie mozna doprecyzować - w takim znaczeniu, o którym mówisz - ani uczucia, ani stanu świadomości. I bardzo dobrze. Odpowiedz Link
samanta5 Re: Godność 04.05.13, 10:54 Może masz rację że nie można doprecyzować? Ale jednak, popatrz. Niemcy zostali potępieni i wyeliminowani ze społeczeństwa (ci, którzy zostali uznani z winnych, do dziś są ścigani). Czyli jako ludzkość nie godzimy się na określone postępowanie i uznajemy że jest nieludzkie. Co do jednostki, czyli sponiewieranego Żyda - jego poczucie własnej wartości można by odbudować myślę że problem w jego zachowaniu. Gdyby w trakcie tej sceny gnębiony dał zgodę na takie działanie czyli np. w jakiś sposób uznał wyższość agresora na skutek poniżenia, to można by mówić o utracie godności. Wydaje mi się jednak, że zgoda a więc działanie uznawane za niegodne człowieka musiałyby wyjść od osoby poniżanej. Odpowiedz Link
ulisses-achaj Re: Godność 04.05.13, 10:41 Mówiąc najprościej: z perspektywy społecznej godnośc tracą Niemcy, z perspektywy jednostki (Żyda), zależy to od niego samego. Czy uzna, że ją stracił, czy nie. Odpowiedz Link
illmatar Re: Godność 05.05.13, 11:13 Świetne powiedziane. Przy okazji także popieram Twoje zdanie o pochodzeniu godności. Nic w tym naturalnego, wszystko kulturowe. Chyba, że uznać ze kultura jest wytworem natury. Bo jest. Na bardzo odległym poziomie dociekania. Odpowiedz Link
oldpiernik Re: Godność 14.05.13, 20:41 Do mnie również przemawia takie ujęcie. W moim odczuciu poniżanie kogokolwiek przynosi ujmę poniżającemu. Status przewagi fizycznej, intelektualnej, organizacyjnej czy ekonomicznej nie upoważnia do traktowania osób, również i grup osób, o niższym statusie jako gorszych. Przeciwnie, nakłada na dysponującego większymi możliwościami obowiązek opieki nad gorzej uposażonymi. Tak rozumiem godność człowieka. Kto postępuje inaczej zaprzecza własnemu człowieczeństwu. Przy okazji można by zastanowić się nad relacją człowiek-zwierzę, ale to tema na osobny wątek. Pewnie się komuś naraziłem... Odpowiedz Link
samanta5 Re: Godność 17.05.13, 21:27 Świetnie napisałeś, trafnie, dobre podsumowanie. Można to także odnieść do relacji człowiek - zwierzak nic nikomu nie ujmując Odpowiedz Link
witekjs Re: Godność 19.05.13, 19:44 oldpiernik napisał: > Do mnie również przemawia takie ujęcie. > > W moim odczuciu poniżanie kogokolwiek przynosi ujmę poniżającemu. > Status przewagi fizycznej, intelektualnej, organizacyjnej czy ekonomicznej nie > upoważnia do traktowania osób, również i grup osób, o niższym statusie jako go > rszych. > Przeciwnie, nakłada na dysponującego większymi możliwościami obowiązek opieki n > ad gorzej uposażonymi. Tak rozumiem godność człowieka. > Kto postępuje inaczej zaprzecza własnemu człowieczeństwu. > > Przy okazji można by zastanowić się nad relacją człowiek-zwierzę, ale to tema n > a osobny wątek. > > Pewnie się komuś naraziłem... Bardzo podoba mi się to, co tak zwięźle i treściwie napisałeś Oldpierniku. Prowadziliśmy kiedyś dyskusje o bardzo podobnych sprawach. Pozdrawiam. Witek "Chyba udajesz,że mnie nie zrozumiałaś. Pisząc 'bez skrupułów i zasad "broniących"' użyłem cudzysłowu, skrótowo dając do zrozumienia, że myślę o tych, którzy swoja wiedzę prawniczą wykorzystują nieuczciwie, niezgodnie z prawem. Po drugie są tacy, którzy wybieraja takie sprawy jedynie dlatego, że dzięki nim stają się znani nie tylko w swoim środowisku. Jest jednak duża różnica między adwokatami broniącymi więźniów politycznych w czasach stalinowskich i później a tymi, którzy bronili zabójców ks. Popiełuszki. Nie byli to adwokaci z urzędu, których jedynie można porównać do lekarzy. Dla lekarza, rzeczywiście nie ma różnicy. Człowiek zwracający się o pomoc staje się pacjentem. Lekarz nie ma wyboru. Czasami może to być trudne, w pierwszym momencie, gdy właśnie ciebie wybierze ktoś, do kogo odczuwasz niechęć jako człowiek. Po chwili nie myśli się o tym i nawet oprawca jest już jedynie cierpiącym człowiekiem. Nie uważam, że kiedykolwiek powinni "partaczyć" jedni i drudzy. Zawsze powinni być uczciwi. Witek forum.gazeta.pl/forum/w,20070,14769894,14822945,Re_Noblesse_oblige.html Nie zdawałem sobie sprawy, że moje wypowiedzi wywołają tak silny sprzeciw. Twoje odpowiedzi zaczęły mi zbytnio przypominać liczne spotykane w FA, FK, FŚ, w których niemała grupa ludzi od bardzo dawna dokonuje totalnej i bardzo ostrej krytyki Polakow i Polski. Grupy zawodowe wmienione przeze mnie są wyjątkowe, nie tylko ze względu na aprioryczne zaufanie, którym są obdarzane ale przede wszystkim ze względu na ogromna WŁADZĘ, nad "przeciętnym" obywatelem i jego dziećmi. Do tej grupy zawodów, dodać trzeba jeszcze nauczycieli i trenerów. Wymagania wobec nich, w odczuciu społeczeństwa mają prawo być szczególnie wysokie. Każda ich niegodziwość, jest powszechnie odbierana w sposób niezwykle dramatyczny. Nie ma znaczenia liczba ujawnionych, niekiedy po dziesiątkach lat spraw. NOBLESSE OBLIGE ! Pozdrawiam. Witek" forum.gazeta.pl/forum/w,20070,14769894,14850448,Re_Noblesse_oblige.html forum.gazeta.pl/forum/w,12248,14997508,15004218,Re_Tolerancja.html Odpowiedz Link
samanta5 Re: Godność 19.05.13, 21:09 > Prowadziliśmy kiedyś dyskusje o bardzo podobnych sprawach. > Rozumiem, ze w temacie dyskusji, nie ma dla Was przyszłości bo to już nie pierwsza wypowiedź w tym stylu? Wszystko już zostało powiedziane. Mam nadzieję, że czujesz się podobny Bogu Wojtku. bo to jemu wszechwiedza jest przypisana Odpowiedz Link
witekjs Re: Godność 19.05.13, 22:04 samanta5 napisała: > > Prowadziliśmy kiedyś dyskusje o bardzo podobnych sprawach. > > > > Rozumiem, ze w temacie dyskusji, nie ma dla Was przyszłości bo to już nie pierw > sza wypowiedź w tym stylu? Wszystko już zostało powiedziane. Mam nadzieję, że c > zujesz się podobny Bogu Wojtku. bo to jemu wszechwiedza jest przypisana Nie czuję się podobny Bogu. Witek Niedawno, przypadkiem trafiłem na ten wątek i okazało się, że moje opinie są bardzo bliskie tym, z przed lat. Myślę, że możemy jeszcze o tym rozmawiać, ponieważ pojawiło się szereg nowych spraw w naszym życiu w Polsce. Odpowiedz Link
oldpiernik Re: Godność - dygresja 20.05.13, 09:13 Nawiązując w obecnej rozmowie do dawniejszych dyskusji, przywołujemy dawne przemyślenia i wnioski. Być może warto przypominać sobie i nie tylko sobie, jak formułowaliśmy poglądy poprzednim razem. Czy następuje ich ewolucja, czy może doprecyzowanie, a może zupełna rewizja... Przyznaję, że w miarę kolejnych powrotów do tematu - również godności - "dokształcam się" wewnętrznie. Dziękuję Wam za tę możliwość i za inspirację do przemyśleń w ogóle. Odpowiedz Link
samanta5 Re: Godność - dygresja 20.05.13, 10:53 > Nawiązując w obecnej rozmowie do dawniejszych dyskusji, przywołujemy dawne prze > myślenia i wnioski. Być może warto przypominać sobie i nie tylko sobie, jak for > mułowaliśmy poglądy poprzednim razem. Czy następuje ich ewolucja, czy może dopr > ecyzowanie, a może zupełna rewizja... Być może będę odosobniona w zdaniu które zaprezentuję, odważę się jednak . Taka analiza dla osoby nią zainteresowanej może być wskazana ale osobom postronnym do niczego nie jest potrzebna. Nie sądzisz chyba, że zajmę się rozbieraniem na części pierwsze wypowiedzi uczestników tego forum, tych dawniejszych i obecnych oraz skoncentruję się na wyszczególnianiu rozbieżności? Cieszy mnie, ze tak inspirująco na samokształcenie podziałał ten wątek, szkoda tylko, ze efektów nie widać ale może niedługo....... Odpowiedz Link
witekjs Re: Godność - dygresja 20.05.13, 16:01 Dzień dobry. Samanto Odczuwasz niedosyt rozmowy o godności, mimo tego, że szereg ciekawych przemyśleń już zostało tu napisanych. Czym jest godność i jej brak uczymy się, chyba przez całe życie. Dowiadujemy się najpierw co kryje się za tym słowem, a następnie obserwujemy jak ludzie, którzy powinni zachowywać się godnie, postępuję wbrew wszelkim zasadom przyzwoitości. Jest piękne powiedzenie Stanisława Słonimskiego : "Kiedy nie wiesz jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie". Problem w tym, że nazbyt często uświadamiamy sobie, że ludzie od których należało by oczekiwać godnej postawy, zdają się nie znać słowa "przyzwoitość"... Chyba nierzadko, dla wielu ludzi, takie pojęcia są już staromodne i mają się nijak do tego, jak należy robić obecnie karierę. Dla wielu z nich wskazówką postępowania, jest inne "zagraniczne" powiedzenie - Per fas et nefas. Pozdrawiam. Witek Odpowiedz Link
samanta5 Re: Godność - dygresja 20.05.13, 20:09 Dzień dobry Witku Odczuwam niedosyt rozmowy w ogóle. Wydaje mi się czymś niepojętym by nie być ciekawym nowego, okrzepnąć w swoich poglądach i uzurpować sobie prawo do nauczania. To wydaje mi się nieprzyzwoite Pamiętam jak kiedyś w bezsilności i z braku argumentów w stanie gdy nie potrafiłam pojąć tego, co się dzieje, użyłam jako argumentu słowa przyzwoitość. I wyobraź sobie nie dlatego, że ja byłam przykładem a z tego powodu, że ktoś przykładem nie był. Miałam prawo? Moja przewaga polegała na tym, że znałam słowo. Odpowiedz Link
witekjs Re: Godność - dygresja 21.05.13, 00:35 Droga Samanto. Wydaje mi się, że doskonale rozumiem Twój niedosyt rozmowy. Słuszne są Twoje wątpliwości dotyczące naszego, nierzadkiego nadużywania wiedzy i pewności siebie, w trudnych sytuacjach. Związane to bywa, z wyolbrzymionym poczuciem wartości, często wyniesionym z naszych środowisk. Masz rację, że może to być nieprzyzwoitym zachowaniem. Myślę, że dorasta się do tego, aby nie popełniać tych nieprzyjemnych, również dla siebie błędów, przez wiele lat. Z moich obserwacji wynika, że są dwa środowiska, w których takie mentorskie postawy bywają częste, to lekarze i nauczyciele. Niekiedy zapominają się i wydaje się im, że "wszystko wiedzą najlepiej", co bywa zabawne, kiedy obserwuje się ich, na prywatnych spotkaniach. Pewnie wydaje się im, że ich etos inteligencki wymaga stałego, "pozytywnego" oddziaływania na otoczenie... Pozdrawiam serdecznie i dobranoc. Witek forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,144597606,_INTELIGENCJA_Etos_inteligencji_w_Polsce.html Odpowiedz Link
oldpiernik Re: Godność - dygresja 21.05.13, 16:54 Znamienne, ze do pouczania potrzebne jest przekonanie o własnej wiedzy. W podtekście pouczenia wpisane jest domyślne "wiem lepiej". Tu nasuwa mi się wątpliwość. Czy głosząc swoje racje z przekonaniem, dokonuje się zamachu na własną godność? Czy głosząc jakiekolwiek racje bez przekonania, jest się wiarygodnym? Odpowiedz Link
samanta5 Re: Godność - dygresja 21.05.13, 18:59 Do pouczania potrzebne jest przekonanie, że wiem lepiej. I pouczania nie polecam. Ale spojrzyj na postać Sokratesa, czy był przekonany o swoich racjach? A jednak znalazł sposób by je głosić. Odpowiedz Link