Dodaj do ulubionych

filozofia choroby

30.05.05, 09:41
Mam chorego kota.
Przyczyna choroby jest specyficzna i rzucająca cień na mnie jako
właścicielkę kota, bo kot wypadł z balkonu piątego piętra sad

Faktem jednak jest, że teraz jest chory. Nie chce jeść ani pić,
po przejściu kilku kroków kładzie się, nie myje się...Do niedawna
pakował mi się bezceremonialnie na kolana, gdy tylko usiadłam.
Teraz zdecydowanie woli dystans - ale nie za duży. Wlecze się za mną
gdy pójdę do kuchni i kładzie w odległości dwóch metrów. Potem
to samo, gdy idę do pokoju. Drugi kot zachowuje dystans wobec niego,
chociaż jeszcze niedawno toczyły regularne walki a potem spały
przytulone na jednym posłaniu. Wyjątkiem był wczorajszy ranek, gdy
zdrowy kot zrobił choremu toaletę (wylizał go całego).

Zastanawiam się, na ile ludzie są podobni do kotów w podchodzeniu
do chorego członka rodziny bądź jakiejś innej bliskiej osoby.

Czy relacje międzyludzkie z chwilą choroby (poważniejszej niż katar)
zmieniają się na relacje typu lekarz - pacjent?

Wczoraj oglądałam kawałek "Na dobre i na złe". Akurat trafiłam na fragment
gdzie dwoje ludzi rozmawia jak się zachować na imprezie, której
gospodyni(ich przyjaciółka) jest poważnie chora. Najchętniej zrezygnowaliby
z uczestnictwa. Jednym z dylematów było, czy wypada rozmawiać o swoich
wakacyjnych planach przy osobie, o której wiadomo, że może nawet nie dożyć
do wakacji?

Czy boicie się chorych?
Obserwuj wątek
    • lynx.rufus Re: filozofia choroby 30.05.05, 09:44
      w tym momencie wazniejszym pytaniem wydaje sie: a co mowia lekarze?
      pytam serio i z niecierpliwoscia czekam na informacje o wyzdrowieniu.
      pozdrawiam
      lynx
      • kamfora Re: filozofia choroby 30.05.05, 10:15
        lynx.rufus napisał:

        > w tym momencie wazniejszym pytaniem wydaje sie: a co mowia lekarze?
        > pytam serio i z niecierpliwoscia czekam na informacje o wyzdrowieniu.

        Weterynarz mówi, że powinien się wylizać (na razie,
        jak pisałam, wspomaga go w tym "wylizywaniu" brat smile
        Upał osłabia, niestety.
        • scand Re: filozofia choroby 30.05.05, 10:26
          Ja w ogóle mam mieszane uczucia co do przetrzymywania zwierząt w blokach.
          Zwierzęta powinny mieć przestrzeń co pozwoli im sie lepiej "samozrealizować".
          Ale w zasadzie znam je jedynie z wiejskich obserwacji i z tego jak tam potrafią
          wykorzystac swoje możliwości - ale może te które są w blokach jakoś się już to
          do tego przystosowały i skoro towarzyszą nam ludziom przez tyle lat to może i
          niech tu dzielą nasz ludzki los.
          • kamfora Re: filozofia choroby 30.05.05, 10:52
            Ja mam mieszane uczucia co do "przetrzymywania" ludzi w blokach.
            Nawet terminologia jest przygnębiająca: mieszkamy w sąsiednich klatkach wink

            Te koty stały trzy lata temu przed alternatywą: zastrzyk śmierci z rąk
            poprzedniego właściciela albo życie w moim mieszkaniu w bloku. Przyznaję, że
            zdecydowałam za nie. (Ale nie stanęłam na głowie, żeby to mieszkanie
            na 5 piętrze zamienić na domek z ogródkiem sad
            • scand Re: filozofia choroby 30.05.05, 12:03
              Bloki to i tak postęp w stosunku do ciasno zabudowanych kamienic czynszowych.
              Ludzie przynajmniej mogą wyjść z klatki i zobaczyć kawałek trawnika smile. To
              wszystko z braku przestrzeni - gdyby można przynajmniej dachy zamienić na
              miejsca spacerowe dla kotów wink
        • lynx.rufus Re: filozofia choroby 30.05.05, 12:15
          kamfora napisała:

          > Weterynarz mówi, że powinien się wylizać (na razie,
          > jak pisałam, wspomaga go w tym "wylizywaniu" brat smile
          > Upał osłabia, niestety.

          to sie ciesze. przekaz kotu moje zyczenia zdrowia smile
          pozdrawiam
          lynx
    • scand Re: filozofia choroby 30.05.05, 10:14
      Strach przed chorym ma z pewnością jakieś uwarunkowania ewolucyjno-genetyczne:
      kiedyś ten kto trzymał się z daleka od chorego np. na ospę miał większe szanse
      przeżycia niż ten kto trzymał się blisko. Archaiczne społecznosci często
      izolowały chorych. Z drugiej strony są przecież różne choroby i dzisiaj wiemy o
      nich sporo w sposób "naukowy" co nie zmienia oczywiscie owego szczątkowego
      niepokoju. Nauka jednak z pewnością zmniejszyła strach przed wielu chorobami.
      • kamfora Re: filozofia choroby 30.05.05, 10:25
        scand napisał:

        > Nauka jednak z pewnością zmniejszyła strach przed wielu chorobami.

        Czyli choroba zmienia dotychczasowe relacje na relacje
        lekarz - pacjent (ewentualnie naukowiec - obiekt), bądź te relacje zrywa?
        • scand Re: filozofia choroby 30.05.05, 10:33
          Choroba bez wątpienia zmienia relacje. Jednym z efektów danej choroby jest to,
          że ludzie z bliskiego otoczenia chcą wiedzieć cos więcej o tej chorobie i chcą
          się dokształcić z jej zakresu. W tym sensie rzeczywiscie stają się
          bardziej "naukowcami".
      • staua Re: filozofia choroby 04.06.05, 05:19
        > Nauka jednak z pewnością zmniejszyła strach przed wielu chorobami.

        Po raz pierwszy wypowiem sie na tym arcyciekawym forum (dotychczas tylko z zainteresowaniem Was
        czytalam).
        Otoz nauka na pewno u czesci spoleczenstwa mogla zmniejszyc strach przed chorobami, ale u wielu
        ludzi go zwiekszyla - zewszad bombarduja nas szczegoly roznych chorob, artykuly popularnonaukowe
        podajace dokladne objawy, sprzyja to hipohondrii i reakcjom histerycznym. Mysle, ze przy pewnym
        typie osobowosci lepiej nie wiedziec, ze wszedzie czyhaja na nas wirusy, bakterie, choroby wieku
        starczego, mutacje, rozne odmiany raka, dysfunkcje organow, choroby genetyczne... Podejrzewam, ze
        kiedys ludzie bez dostepu do tych wiadomosci (jak i wielu innych zreszta, nie tylko o chorobach) byli
        szczesliwsi (i zdrowsi).
        Ad rem: moj kot tez kiedys spadl z piatego pietra! Zyl potem jeszcze dziesiec lat, wiec badz dobrej
        mysli.
        Pozdrawiam!
    • malvvina Re: filozofia choroby 30.05.05, 13:09
      mi to chyba nic nie zmieni podejscia do ludzi
      albo znam z daleka
      albo sa mi bliscy
      to ze sa chorzy nie moze sprawic ze bede sie inaczej lub bardziej nimi
      interesowac bo w sytuacji klasycznej daje wszystko co moge (to byc moze nie
      duzo ale nawet "la plus belle fille au monde ne peut donner plus que ce qu'elle
      a" smile))
      nie bic !!!!
      • kamfora Re: filozofia choroby 30.05.05, 15:51
        malvvina napisała:

        > "la plus belle fille au monde ne peut donner plus que ce qu'ellea" smile))

        Uprzejmie proszę kogoś, kto zna i polski i francuski o przetłumaczenie smile
        • malvvina Re: filozofia choroby 30.05.05, 20:55
          ja znam !!! smile
          nawet najpiekniejsza kobieta swiata moze dac tylko to co ma
    • josarna Re: filozofia choroby 30.05.05, 22:40
      Zajrzałam przypadkiem.
      Boję się choroby. Panicznie! Nie potrafię być czułą opiekunką. Zabrudzone kałem
      ubrania wywołują torsje. Mam jednak piekielną intuicję i zdolności uzdrawiania.
      Starzy ludzie do mnie lgną, bo choć jestem szorstka i nie cackam się z nimi, to
      przechodzą im przy mnie nawet poważne choroby (sprawdzone!). Nawet lekarz
      akceptuje moje intuicyjne diagnozy i zapisuje to, co podpowiem. Aktualnie są ze
      mną 3 osoby (z rodziny) w wieku 71-95 lat. Wszyscy pracują w ogródku.
      Co będzie dalej? Boję się, ale trzeba przyjmować to, co niesie życie.
      • scand Re: filozofia choroby 31.05.05, 08:43
        Najpiękniejsze odejście to chyba to w ogrodzie - nawet jeśli nie ma w nim
        aktualnie ludzi to i tak człowiek nie jest sam, bo jest posród Życia.
    • roseanne Re: filozofia choroby 31.05.05, 17:05
      kotu zdrowia i przyjacielksiego wylizywania przez brata smile

      pacjent- lekarz to chyba nie
      pacjen i psychoterapeuta raczej, jakby co



      nie ad rem - wolalam kamienice czynszowa od bloku, choc domek z ogrodkiem tez ma
      swoje zalety
      • scand Re: filozofia choroby 01.06.05, 09:33
        > nie ad rem - wolalam kamienice czynszowa od bloku, choc domek z ogrodkiem tez
        > ma swoje zalety

        Oczywiscie kamienica kamienicy nie równa. Niestety wiele wygląda jak
        przysłowiowa "sciana Meyerowa" z powiesci Dostojewskiego.
    • witekjs Re: filozofia choroby 04.06.05, 17:36
      Relacje międzyludzkie w chorobie zmieniają się, bo pojawia się lęk.
      Nieokreślone uczucie strachu przed tym co nastąpi, przed niewiadomym.
      Ogarnia to obie strony równie silnie.
      Chorego, który niekiedy myśli bardziej o tym, jak to odbiorą bliscy i bliskich,
      którzy boją się o drogą osobę, jej przeźycia oraz to czy potrafią się znaleźć w
      nowej, trudnej dla wszystkich sytuacji.
      Wszyscy się boją o bliskich i wszyscy tym drugim chcą oszczędzić trudu rozmowy
      o tym najważniejszym, co się z nimi dzieje.
      W taki oto sposób chory i jego bliscy borykają się w samotności z problemem, o
      którym nie umieją rozmawiać.
      Najlepszym, jedynym rozwiązaniem, jest jednak podjęcie rozmowy o tym, o czym
      wszyscy myślą.
      Wracajac do niej, wzajemnie wspierając się, wszycy będą gotowi na przyjęcie,
      trochę oswojonego problemu.
      Potem wszystko staje się łatwiejsze dla wszystkich, od tej pory już ponownie
      razem.
      To jeden z możliwych, chyba dobrych wariantów.

      Pozdrawiam. Witek }:-})=
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka