kamfora
20.12.05, 09:02
Zastanawiałam się ostatnio nad tą "letniością", przed którą przestrzega
Chrystus.Usłyszałam niedawno stwierdzenie, że prawa moralne są prawami
naturalnymi. Człowiek może przyjąć te prawa jako boskie ( w formie przykazań)
ale może również sam dojść do ich odkrycia (nie potrzebując odwoływać się do
Boga).
Czy w takim razie owa "letniość" byłaby czymś pośrednim między uznaniem
praw boskich (gorącem) a uznaniem, że są to naturalne prawa (zimnem)?