Dodaj do ulubionych

single maja lepiej?

03.02.07, 20:19
wedlug roznych naukowych ustalen, dostarczonych przez takie jednostki badawcze
jak Cornell University, London School of Economics, UCLA, National Sleep
Foundation, uniwersytet w Pizie, nie mam sily wyliczac wszystkich, istnieje
przynajmniej 10 roznych powodow dla ktorych singlom lepiej sie zyje
wymieniam je skrotowo

1)lepsza forma fizyczna - single jedza mniej i uprawiaja rozne sporty wiecej
niz osoby sparowane
2)single maja lepsze wyniki w pracy i wiecej osiagniec
3)mniej prac domowych typu pranie czy sprzatanie
4)brak klotni o zarzadzanie forsa, czy chce sie wszystko przepuscic czy
przeciwnie ladowac w skarpete
5)lepszy seks
6)wiecej wypoczynku (przecietny partner lozkowy pozbawia nas przecietnie 49
minut snu w ciagu przecietnej nocy)
7)mniej depresji
8)single dluzej utrzymuja przyjaznie - lepsze zycie towarzyskie
9)ciekawsze podroze
10)wyzszy stopien introspekcji i samopoznania = wiedza lepiej czego chca

no i co na to stronnictwo nieuchronnosci zycia w zwiazku
Obserwuj wątek
    • iza42 Re: single maja lepiej? 03.02.07, 21:14
      Z tym bym sie nie zgodzila
      - zdrowotnosc singli , zwlaszcza mezczyzn jest zdecydowanie gorsza , umieraja
      wczesniej niz zonaci koledzy.
      - wiecej wsrod nich alhololizmu i zwiazanych z nim powiklan, wiecej chorob serca
      ,schorzen psychicznych i samobojst.
      - ludzie nie obarczeni rodzina moze maja lepsze szanse na sukces w pracy ale
      placa za to cenie w postaci ograniczenia zycia osobistego , rozrywek , czasu
      wolnego itd co czesto odbija sie na ich samopoczuciu
      - lepszy seks ? niekoniecznie , niektorzy nie maja go prawie wcale , inni musza
      caly czas myslec o tym aby nie narazic sie na schorzenia weneryczne.
      - co do wypoczynku to tez niekoniecznie bym sie z tym agodzila - mam kolege
      singla co pracuje 16 godzin na dobe i wiecznie jeczy ze jest zmeczony.
      - mniej depresji - zdecydowanie nie , signle maja wiecej depresji i chorob
      psychosomatycznych
      -"wyzszy stopien introspekcji i poznania - wiedza czego chca" - a czego
      wlasciewie chca single ? Wiekszosc singli, ktorych znam chcialaby znalesc sobie
      partnera zyciowego
      • zettrzy Re: single maja lepiej? 04.02.07, 03:20
        zauwaz, ze podajesz argumenty z zakresu "wiekszosc singli, ktorych znam",
        podczas gdy ja cytuje wyniki badan rozmaitych socjologow, medykow, ekonomistow

        co do zdrowotnosci, to wlasnie jest to pierwszy i dominujacy element "lepszosci"
        singielnego zycia, widoczny w statystykach; kobiety niezamezne zyja dluzej i sa
        duzo zdrowsze niz mezate, co prawda mezczyzni odwrotnie, ale to dlatego, badacze
        powiadaja, ze kobieta jest w zwiazku bardziej obarczona obowiazkami i cierpi na
        wiekszy stres; patrz punkty prace domowe, seks i wypoczynek

        > - ludzie nie obarczeni rodzina moze maja lepsze szanse na sukces w pracy ale
        > placa za to cenie w postaci ograniczenia zycia osobistego , rozrywek , czasu
        > wolnego

        to wlasnie stoi w sprzecznosci z punktami o zyciu towarzyskim, seksie i
        podrozach - ludzie rodzinni musza sie ograniczac do okreslonych dzialan, singiel
        moze wszystko, bo a)nie musi sie martwic ze dzieci na to patrza b)nie zawraca
        sobie glowy tym co na to powie tesciowa

        wypoczynek dotyczy nie kolegi, ktory wiecznie jeczy, tylko milionow ludzi,
        ktorzy nie sa w stanie sie wyspac bo a)partner chrapie b)partner nagle chce
        seksu c)partner nagle musi wstac za potrzeba - co do kolegi, to bym podejrzewala
        go o stwarzanie pozorow przemeczenia, aby sie wykrecac od propozycji
        towarzyskich wink

        > - mniej depresji - zdecydowanie nie , signle maja wiecej depresji i chorob
        > psychosomatycznych

        to juz bylo dwa razy przedtem - maja mniej chorob, a co do depresji, to
        wystarczy powiedziec ze zaden singiel nie musi tlumaczyc sie z telefonow,
        wydatkow, rozmow na przystanku autobusowym, dodaj wlasne

        > -"wyzszy stopien introspekcji i poznania - wiedza czego chca" - a czego
        > wlasciewie chca single ?

        otoz kazdy chce czegos innego - jeden podrozy dookola swiata, drugi nagrody
        Nobla, a jeszcze inny siedziec nad jeziorem i kontemplowac krajobraz

        Wiekszosc singli, ktorych znam chcialaby znalesc sobie
        > partnera zyciowego

        to kolejna sprzecznosc z wynikami sondazy - czy chcesz powiedziec, ze pare osob
        ktore znasz osobiscie (i ktore zyja w spoleczenstwie propagujacym parownosc)
        mozna przeciwstawiac opinii milionow - no wlasnie, w samych Stanach w chwili
        obecnej jest oficjalnie 100 (sto) milionow singli - zadowolonych z zycia ludzi?
        • iza42 Re: single maja lepiej? 04.02.07, 10:19
          zettrzy napisała:

          > zauwaz, ze podajesz argumenty z zakresu "wiekszosc singli, ktorych znam",
          > podczas gdy ja cytuje wyniki badan rozmaitych socjologow, medykow, ekonomistow

          Mog;abys podac mi ,skad czerpiesz swe informacje?
          Z tego co mi wiadomo statystycznie ( nie z wlasnego doswiadczenia tylko z tego
          co podaja dane naukowe ) samotnosc - mysle o zyciu bez partnera jest jednym z
          czynnikow ryzyka chorby wiencowej , depresji, innych schorzen psychicznych,
          alkoholismu i innych nalogow. Najwiekszym statystycznym kandydatem na samobojce
          jest samotny mezczzna Samotne kobiety , fakt lepiej radza sobie niz mezczyzni
          ale jest dla mnie zupeuna nowoscia to ,ze miewaja sie lepiej niz te , ktore sa w
          zwiazkach malzenskich lub parnterskich.
          W jaki sposob stan samotny poprawia szanse na dobre zycie towarzyskie , ciekawe
          podroze jest dla mnie zagadka. Wedlug mnie lepiej sie podrozuje we dwoje.
          oczywscie ,ze male dzieci wymagaja poswiecen ale nie trwa to cale zycie, bo
          dziecie rosna a poza tym nie wszystkie pary maja dzieci.


          > ludzie rodzinni musza sie ograniczac do okreslonych dzialan, singie
          > l
          > moze wszystko, bo a)nie musi sie martwic ze dzieci na to patrza b)nie zawraca
          > sobie glowy tym co na to powie tesciowa

          chyba troche splycasz funkcje rodziny . Fakt jest ,ze rodzina moze wymagac
          poswiecen i wyrzeczen jednakse dziala to w obie strony czyli ma Ci kto pomoc
          jezeli cos sie z Toba bedzie dzialo , np jezeli dopadnie Cie choroba lub spotka
          Cie porazka zyciowa. Tesciowa tez niekoniecznie musi byc demonem , w
          ostatencznosci mozna jej unikac.
          >
          co do kolegi, to bym podejrzewal
          > a
          > go o stwarzanie pozorow przemeczenia, aby sie wykrecac od propozycji
          > towarzyskich wink

          Acha , sugerujesz ,ze chce sie wykrecac od moich propozycji towarzyskich ? te
          bylyby dosc trudne do zrealisowania ad hoc - mieszka na innym kontynencie.
          >
          > b - maja mniej chorob, a co do depresji, to
          > wystarczy powiedziec ze zaden singiel nie musi tlumaczyc sie z telefonow,
          > wydatkow, rozmow na przystanku autobusowym, dodaj wlasne

          Tego typu negatywna arugmentacja - nie maja tego , nie maja tamtego jakos malo
          mnie przekonuje. lepiej napisz co takiego maja single co czyni ich szczesliwymi
          w odroznieniu do tych ktorzy zyja w rodzinach.
          Samotnosc?
          >
          > > -"wyzszy stopien introspekcji i poznania - wiedza czego chca" - a czego
          > > wlasciewie chca single ?
          >
          > otoz kazdy chce czegos innego - jeden podrozy dookola swiata, drugi nagrody
          > Nobla, a jeszcze inny siedziec nad jeziorem i kontemplowac krajobraz

          Jaka proporcja singli dostala nagrode Nobla w porownaniu do ludzi , ktorzy zyli
          w zwiazkach ?
          O kontemplowaniu krajborazu nie wspomne bo to trudno jest sprawdzic.
          >
          - czy chcesz powiedziec, ze pare osob
          > ktore znasz osobiscie (i ktore zyja w spoleczenstwie propagujacym parownosc)
          > mozna przeciwstawiac opinii milionow - no wlasnie, w samych Stanach w chwili
          > obecnej jest oficjalnie 100 (sto) milionow singli - zadowolonych z zycia ludzi?

          Skad wiesz w jakim spoleczenstwie zyje ?
          >
          • witekjs Re: single maja lepiej? 04.02.07, 12:33
            W różnym wieku, nieidentycznym dla kobiet i mężczyzn bycie "singlem" jest
            atrakcyjne.
            Z wiekiem, kobiety mają dużo mniejszy wybór, ponieważ mężczyźni wcześniej
            umierają...
            Na pozostawanie singlem, od kilku lat nie tylko w Polsce wpływa znacznie więcej
            czynników, niż tylko "chęć szczera".
            Począwszy od przedłużenia okresu oraz zwiększenia dostępu do nauczania, przez
            niezwykle niepewną pozycję ludzi młodych na rynku pracy.
            Do tego trzeba dodać ogromne problemy z kosztami mieszkań i niemobilność
            polskiego społeczeństwa.
            Nie jestem pewien, czy przewaga singlowego życie wynika jedynie z tego, że
            chrapanie i niewczesne karesy partnera mogą prowadzić do przewlekłego
            niewyspania młodych, ambitnych i samodzielnych kobiet. wink
            W waszej dyskusji, dla mnie zdecydowanie bardziej przekonujaca jest Iza.
            Również brakuje mi źródeł, na które powołuje się Zettrzy.

            Pozdrawiam. Witek


            ZAŁOŻENIA POLITYKI LUDNOŚCIOWEJ W POLSCE

            Uwarunkowania i skutki zmian w procesach formowania rodziny
            Niezależnie od przyczyn o charakterze demograficznym, na zmiany w procesach
            formowania się i funkcjonowania rodziny wpływ mają czynniki społeczno-
            ekonomiczne związane z okresem transformacji oraz czynniki aksjologiczne
            i kulturalno-obyczajowe.
            Pozostają one we wzajemnych związkach.
            Zawieranie małżeństw
            • Na zmiany wzorców zawierania małżeństw oddziałują – z jednej strony –
            czynniki
            związane z wydłużaniem się okresu nauki szkolnej i przygotowaniem do wejścia na
            rynek pracy. Lata 90. przyniosły „rewolucję edukacyjną”, wyrażającą się nie
            tylko
            wzrostem aspiracji edukacyjnych polskiego społeczeństwa a zwłaszcza młodzieży,
            ale
            i przekładającą się na konkretne zachowania. Świadczą o tym wskaźniki
            skolaryzacji
            młodzieży na poziomie szkół średnich a przede wszystkim wyższych. Zmiany te są
            następstwem przemian cywilizacyjnych, możliwości i konieczność nadrobienia luki
            edukacyjnej przez młodą generację Polaków, ale przede wszystkim następstwem
            sytuacji na rynku pracy. Instrumentalne podejście do zdobywania wykształcenia i
            zawodu wynika z nadziei na uzyskanie pracy, nierzadko – jakiejkolwiek oraz na
            awans zawodowy. Priorytet dla pracy zawodowej, wynikający z konieczności jej
            utrzymania na niezrównoważonym rynku pracy nawet okresowy (ale przekształcający
            się również w stały) oznacza przesunięcie realizacji planów matrymonialnych, a
            nawet
            rezygnację z nich. Zmienia się też stosunek do pracy. Staje się ona nie tylko
            źródłem
            dochodu, ale także sposobem samorealizacji, drogą i miernikiem do osiągnięcia
            roku obowiązywania nowych przepisów (od II kwartału 2002 do I kwartału 2003)
            wydano około 230 tys.
            orzeczeń o niepełnosprawności dzieci.

            Page 16
            16
            sukcesu życiowego. W niektórych środowiskach młodych osób (o wysokim poziomie
            wykształcenia i kwalifikacji, wysokich zarobkach) praca jako wartość „wygrywa” z
            wartościami rodzinnymi.
            • Z drugiej strony, na postawy wobec małżeństwa, traktowanego jako podstawa
            założenia rodziny wpływ mają warunki bytu dużej części społeczeństwa i młodej
            generacji. Młodzi ludzie są grupą w najwyższym stopniu zagrożoną bezrobociem.
            Stopa bezrobocia osób w wieku 20-24 lat w roku 1995 wynosiła 32,6%, w 2003 roku
            osiągnęła już 47,2%. Bezrobocie oznacza brak stałego źródła dochodu i brak
            możliwości osiągnięcia stabilizacji materialnej i życiowej.
            • Wpływ na decyzje matrymonialne ma niewątpliwie sytuacja mieszkaniowa i brak
            perspektyw na uzyskanie samodzielnego mieszkania przez część młodych małżeństw.
            Sytuację mieszkaniową polskiego społeczeństwa należy oceniać jako złą, przy
            czym
            niekorzystne trendy pogłębiają się. Wg danych Narodowego Spisu Powszechnego
            z 2002 roku zasoby mieszkaniowe w kraju wynoszą 12,3 mln. mieszkań, podczas gdy
            liczba gospodarstw domowych wyniosła 13,8 mln. Statystyczny deficyt mieszkań
            osiągnął poziom 1,5 mln mieszkań i był wyższy niż w 1988 roku; wówczas wynosił
            1,1
            mln. Oznacza to, że co 10 gospodarstwo domowe nie posiada własnego mieszkania.
            • Obserwuje się systematyczny spadek liczby budowanych mieszkań, zapoczątkowany
            od 1978 r., pogłębiony w latach 90. W 1996r. oddano do użytku 62 tys, mieszkań,
            a
            więc tyle, ile w roku 1950. Wprawdzie w kolejnych latach odnotowano stopniowy
            wzrost (w 1997 r – 74 tys., w 1998 r. – 82 tys., w 2000 r.- 88,7 tys., w 2001
            r –106
            tys., w 2002 r. – 97,6 tys.) jednak spadek rozpoczętych budów (126 tys. w 2000
            roku i
            114 tys. w 2001, w 2002 r. – 77 tys.) wskazuje na kolejne zagrożenie załamania
            się
            budownictwa mieszkaniowego.
            • O trudnościach w uzyskaniu mieszkania przez młode małżeństwo świadczą liczby
            oddawanych mieszkań w relacji do liczby zawieranych małżeństw. W 1999 roku
            przekazano 588 mieszkań na 1000 zawartych małżeństw; w 2001 roku – 421, w 2002
            r. - 276.
            • Wśród młodego pokolenia (w badaniach, które stanowią podstawę przytoczonych
            danych do tej grupy zaliczono: osoby w wieku 18-30 lat oraz młode małżeństwa, w
            których wiek żony wynosił 20-29 lat, a wiek męża 20-34 lata) tylko 20%
            zamieszkuje
            samodzielnie. Swoje warunki mieszkaniowe zamierza poprawić w bliskiej
            przyszłości
            30%, a w dalszej – 40% młodych. Barierą w poprawie tej sytuacji są koszty
            uzyskania

            Page 17
            17
            mieszkań. Cena mieszkania (zakupu, budowy) a także wynajęcia lokalu w stosunku
            do
            przeciętnego wynagrodzenia zwiększa niedostępność mieszkań dla grup średnio
            zamożnych, a tym bardziej niżej uposażonych. Do tej drugiej grupy zalicza się
            większość ludzi młodych. Nie zawsze mogą oni także liczyć na pomoc finansową
            rodziców, raczej na perspektywę wspólnego zamieszkiwania ze starszym
            pokoleniem.
            Decyzje prokreacyjne
            • Przemian płodności należy upatrywać w wejściu Polski w fazę drugiej
            transformacji
            demograficznej, charakteryzującej się opóźnianiem urodzenia dziecka, spadkiem
            płodności młodych kobiet, obniżaniem się współczynników urodzeń wyższej
            kolejności, wzrostem liczby urodzeń pozamałżeńskich będącym następstwem zmian
            modeli rodziny. Na zmiany postaw prokreacyjnych oddziałują w wysokim stopniu
            uwarunkowania społeczno-ekonomiczne okresu transformacji. Sytuacja na rynku
            pracy (bezrobocie młodych osób, z drugiej strony dążenie do utrzymania się w
            uzyskanym miejscu pracy i zdobycia dobrej pozycji zawodowej), trudności z
            uzyskaniem mieszkania, ubóstwo, zwiększające się nierówności społeczne tworzą
            warunki nie sprzyjające realizacji planów prokreacyjnych.
            Te ostatnie w zasadzie nie ulegają zasadniczym zmianom. Nadal najliczniejszą
            grupą
            są ci, którzy planują dwoje dzieci (wg badań
            6
            przeprowadzonych w 2002 roku
            stanowili oni 58% badanych. Należy podkreślić, że w porównaniu z wynikami badań
            przeprowadzonych przez GUS w ramach Ankiety Rodzinnej w 1995 roku nastąpił
            spadek „zwolenników” dwojga i trojga dzieci na rzecz posiadania jedynaków).
            Jedno
            dziecko planuje obecnie 27% (w 1995 r. – 64,1%), 10% - troje (w 1995 r –
            24,3%).
            Biorąc pod uwagę deklaracje respondentów, przy spełnieniu ich planów
            prokreacyjnych na 100 osób przypadałoby 230 dzieci. Taki poziom gwarantowałby
            prostą zastępowalność pokoleń. Osoby młodsze planują mniejszą liczbę dzieci.
            Wśród
            kobiet w wieku 18-34 lata dzietność planowana (stanowiąca sumę dzietności
            zrealizowanej i pożądanej) była równa 2,18. Plany te na ogół koryguje życie,
            najczęściej – in minus.
            • Przyczyny rezygnacji z planowanej liczby dzieci mają charakter
            zindywidualizowany,
            jednak ważną rolę odgrywają również czynniki związane z sytuacją społeczno-
            ekonomiczną kraju. W 1995 r. na realizację planów prokreacyjnych wpływ miały:
            rosnące koszty utrzymania (62,8%), trudności w łączeniu obowiązków zawodowych z
            6
            I. E. Kotowska (2003).

            Page 18
            18
            macierzyńskimi (37,6%), trudności w znalezieniu pracy (33,7%) oraz zagrożenie
            bezrobocie
            • witekjs Re: single maja lepiej? 04.02.07, 12:44
              ucięło mi fragment i adres źródła

              str 16 - 18


              tinyurl.com/28q4dr
            • zettrzy Re: single maja lepiej? 04.02.07, 19:12
              > Z wiekiem, kobiety mają dużo mniejszy wybór, ponieważ mężczyźni wcześniej
              > umierają...

              wybor czego? mezczyzn? a co powiesz o kobietach, ktore nie zawracaja sobie glowy
              mezczyznami i ich "wybor" moze zaspokoic np. dobra ksiazka - tez maja, z
              wiekiem, mniejszy wybor? to by raczej oznaczalo ze nisko cenisz wspolczesnych
              pisarzy ...

              > Na pozostawanie singlem, od kilku lat nie tylko w Polsce wpływa znacznie więcej
              > czynników, niż tylko "chęć szczera".

              czyli slon i sprawa Polski - nie, ja nie pisze konkretnie o Polsce, podalam
              przeciez na samym poczatku mojego pierwszego postu skad sie biora te dane;
              rozumiem UCLA to abstrakcja, bo nie dosc ze na innym kontynencie to do tego
              akronim, ale co powiesz na London School of Economics i ten uniwersytet w Pizie?
              europejskie, prawda? no wiec, artykul jakim sie z wami dziele dotyczy bardzo
              wielu spoleczenstw

              > W waszej dyskusji, dla mnie zdecydowanie bardziej przekonujaca jest Iza.

              tak, ona pisze dosc nerwowo, i powoluje sie na kolege jako wiarygodne dane tongue_out

              > Również brakuje mi źródeł, na które powołuje się Zettrzy.

              nie wiem ile razy mam to powtarzac - aha, mam zalaczyc linka? no dobrze, link
              nie zadziala bo to jest prywatna strona i nikt bez konta na tym servisie jej nie
              przeczyta, wiec kopiuje cala strone

              Attention, unmarried people of America: You can splurge on a fancy new
              wristwatch without having to explain yourself. You can stay out till 3 a.m.
              without having to phone home. You can leave the toilet seat up. In fact, there
              are many, many ways that single life rocks, though you may forget that fact when
              your relatives are grilling you about settling down.

              Not only do you have the freedom to do anything you want?it?s also the best time
              in history to be flying solo. The marriage rate has declined nearly 50 percent
              since 1970, according to the National Marriage Project at Rutgers University,
              and right now, there are approximately 100 million singles in the U.S. And
              there?s strength in those numbers: ?Today?s choose-to-be singles differ from the
              poor-me singles of past generations; there?s less of a stigma attached to being
              single, ? says Jerusha Stewart, author of The Single Girl?s Manifesta. ?Singles
              are traveling, buying homes and doing everything they want to?you don?t have to
              get married anymore to live your life with style.?

              Want more specifics on why you should celebrate being single? Here, 10
              fascinating benefits to being unmarried:

              Reason #1: You have a better body.
              We?ve all been there?you get into a relationship, and suddenly you?re trying out
              new recipes all the time and cuddling instead of exercising. Well, things tend
              to get worse with marriage. A recent Cornell University study found that women
              generally gain five to eight pounds in the first few years of marriage and
              unhappily married women gain an average of 54 pounds in the first 10 years.

              For the unmarried, though, the motivation to stay slim remains: ?Singles look at
              themselves through the eyes of others and want to be attractive to potential
              partners,? says Susan Davis, Ph.D., a clinical psychologist in New York City,
              ?so they?re still ?working on themselves.?? In short, being single is way better
              than any New Year?s resolution or exercise DVD to motivate you to stay in shape.

              Reason #2: You?re more likely to achieve great things.
              It?s amazing what you can accomplish when you have the time, the quiet and the
              lack of familial responsibilities. In fact, your premarital motivation to excel
              in life may be biologically programmed. According to a study conducted at the
              London School of Economics and Political Scientists, male scientists who stay
              single longer peak in their careers later in life and tend to be more productive
              than their married counterparts. Researchers theorize that men, in general, may
              show off their talents to win the interest of women and then, once they?ve won a
              wife, get comfortable and do less. In fact, studies have shown that testosterone
              levels, which boost action, decrease after a man gets married and has children.
              So single folk should know they are primed to achieve ? whether that means
              turbo-charging their careers or honing their rock-climbing skills ? and get out
              there and work it!

              Reason #3: You do less housework.
              You know that saying about a tree falling in a forest and there?s no one there
              to hear it? Well, if you leave a sock on the floor but there?s no one else there
              to see it, does it really need to be picked up? If you?re a single woman, you
              can contemplate deep questions like this one because you have more free time.
              According to one study published in the Journal of Marriage and Family, women do
              less housework when single than when married. Men, on the other hand, do more
              housework when unmarried (that?s probably because there?s someone picking up
              after them once they?re wed?). So the message here is for unmarried women to
              enjoy their less chore-filled life; fill those free hours with classes, good
              books, blabbing with friends?whatever makes you happy.

              Reason #4: You can do what you want with your money?including keep it.
              Go ahead: Splurge on that pricey moisturizer or that obscenely large plasma TV
              you?ve been lusting after. You don?t have to justify your purchase to anyone but
              yourself. Once you mix money with marriage, though, things change?and fast.
              According to a survey by SmartMoney magazine, 40 percent of women and 36 percent
              of men have lied to their spouses about a purchase. ?When you?re single, your
              finances are your own,? explains Phyllis Chase, a Los Angeles?based psychologist
              and co-host of the radio show Shrink Rap. ?When you?re married, you have to deal
              with different styles of spending and saving, and you may take on your partner?s
              debt.? And a marriage that doesn?t make it for the long haul can also have a
              major negative effect on one?s wealth. According to researchers at Ohio State
              University?s Center for Human Resource Research, during a divorce, men and women
              generally lose three-fourths of their personal net worth. Double ouch.

              Reason #5: You have better sex.
              Married couples may have more sex (approximately 98 times a year vs. singles?
              49), but singles have better sex. According to a recent study published in the
              British Medical Journal, married women are significantly more likely to report
              problems with their sex lives than single women. ?People who are dating have
              better sex because it?s novel,? says Davis. ?Married people have to relearn how
              to play. It?s natural for singles because that?s the nature of a courting
              relationship?they tease, they experiment, they explore.? Nature lends a helping
              hand, too. According to researchers at the University of Pisa in Italy, raging
              testosterone levels in both men and women makes the sex hotter during the first
              two years of a relationship. After that, other hormones take over?most notably,
              oxytocin, a bonding chemical, kicks in. While getting connected and comfortable
              is a positive step in a relationship, long-term lovers have to work harder to
              keep things hot in the bedroom. Singles, however, sizzle just the way they are.

              Reason #6: You?re better rested and smarter.
              While snuggling up next to a warm body can be pretty fantastic, according to a
              survey conducted by the National Sleep Foundation, your bedmate can cause you to
              lose an average of 49 minutes of sleep per night. Sleeping two-to-a-bed just
              isn?t as restful as snoozing solo. Other studies confirm that singles generally
              get more rest ? seven to eight hours of sleep a night ? than marrieds, which
              enhances memory, mood and concentration, as well as allows your immune system to
              recharge. And, according to scientists at the University of Luebeck in Germany,
              creativity and problem-solving may directly correlate with getting enough sleep.
              In the study, participants were given a math puzzle; those who?d had eight hours
              of s
          • zettrzy Re: single maja lepiej? 04.02.07, 19:01
            > Mog;abys podac mi ,skad czerpiesz swe informacje?

            podalam na samej gorze - nie "kolega narzeka" (ja tez narzekam na to i owo,
            jesli czegos chce - powiedzmy narzekam manipulacyjnie), konkretnie wszystkie
            dane byly zebrane w The Single Girl?s Manifesta niejakiej Jerushy Stewart, a
            przedtem gromadzone m.in. przez National Marriage Project, w Rugters U.;
            konkretne zrodla wymienilam na samym poczatku, bo przeciez takiej masy danych
            nie dalby rady zebrac jeden projekt, wiec musieli posluzyc sie praca innych

            samotnosc nie jest "zyciem bez partnera", tylko stanem psychicznym - stad
            wlasnie biora sie zdrady malzenskie; niby w zwiazku, ale ktos czuje sie gleboko
            samotny i szuka zrozumienia i zaspokojenia potrzeb emocjonalnych na boku; co do
            tej choroby wiencowej, depresji i alkoholizmu to wszystko dotyka glownie osoby
            rodzinne, np. od paru lat rozne instytucje akademickie typu Harvard prowadza
            badania nad macierzynstwem jako zrodlem depresji (a skad wiem ze prowadza - stad
            ze zadzwonili do mnie w tej kwestii)

            Najwiekszym statystycznym kandydatem na samobojc
            > e
            > jest samotny mezczzna

            otoz najwiekszym statystycznym kandydatem na samobojce, przynajmniej w USA, jest
            nastolatek z tzw. dobrej rodziny, dzialajacy w grupie - modnie jest np. wjechac
            samochodem, w ktorym siedzi 5 kolegow, w jakies jezioro, albo zamknac drzwi
            garazu i samochodu i zatruc sie spalinami z silnika, po czym media rozpisuja sie
            o "szukaniu ostatecznego doswiadczenia"

            > chyba troche splycasz funkcje rodziny . Fakt jest ,ze rodzina moze wymagac
            > poswiecen i wyrzeczen jednakse dziala to w obie strony czyli ma Ci kto pomoc
            > jezeli cos sie z Toba bedzie dzialo

            przypominasz mi co napisala Ahdaf Soueif w "In the eye of the sun" na temat
            matek fellahim, ktore swiadomie rodza tuziny dzieci wiedzac ze i tak przezyje
            moze troje: "dla nich dzieci stanowia ubezpieczenie na starosc, zrodlo dochodu
            na czas choroby, obrone przed napastnikami" - czyzby spoleczenstwo wspolczesnej
            Polski bylo blizsze tradycyjnym narodom islamskim niz demokracjom Zachodu?

            > Acha , sugerujesz ,ze chce sie wykrecac od moich propozycji towarzyskich ? te
            > bylyby dosc trudne do zrealisowania ad hoc - mieszka na innym kontynencie.

            a na jakim? jesli w Azji, to mamy do czynienia ze zwyczajnym wyzyskiem, jesli
            np. w Stanach albo Australii, to tutaj bardzo modnie jest narzekac na
            przeciazenie praca (ktora sami ustawiamy tak aby wciagnac maximum czasu - bo za
            to placa tongue_out)

            > Tego typu negatywna arugmentacja - nie maja tego , nie maja tamtego jakos malo
            > mnie przekonuje. lepiej napisz co takiego maja single co czyni ich szczesliwymi
            > w odroznieniu do tych ktorzy zyja w rodzinach.

            wolnosc, misiu, wolnosc, single maja to czego boja sie osoby zyjace w
            okreslonych ukladach - byl juz osobny watek na ten temat - single maja WOLNOSC;
            singiel nie musi sie tlumaczyc, o nic prosic, od niczego uzalezniac, wez jednego
            z moich kolegow - dostal atrakcyjna propozycje w Vermont, przyjmuje i jedzie;
            poniewaz jednak zbliza sie zima, doszedl do wniosku ze lepiej bedzie na
            Florydzie, wiec znalazl alternatywna propozycje na Florydzie, znalazl tam
            mieszkanie, spakowal sie i wyjechal; zrob to samo w parze, zwlaszcza jesli
            partner odmawia zmiany zamieszkania

            > Skad wiesz w jakim spoleczenstwie zyje ?

            z Twoich postow - czegos takiego jak to o "funkcji rodziny" nie sposob napisac
            zyjac w "spoleczenstwie dobrobytu", (cytaty maja byc sarkastyczne) bo tutaj
            rodzina ma funkcje obowiazku spolecznego a nie zastepczych ubezpieczen
            • iza42 Re: single maja lepiej? 04.02.07, 20:47
              zettrzy napisała:

              > > Mog;abys podac mi ,skad czerpiesz swe informacje?
              >
              > podalam na samej gorze - nie "kolega narzeka" (ja tez narzekam na to i owo,
              > jesli czegos chce - powiedzmy narzekam manipulacyjnie), konkretnie wszystkie
              > dane byly zebrane w The Single Girl?s Manifesta niejakiej Jerushy Stewart, a
              > przedtem gromadzone m.in. przez National Marriage Project, w Rugters U.;
              > konkretne zrodla wymienilam na samym poczatku, bo przeciez takiej masy danych
              > nie dalby rady zebrac jeden projekt, wiec musieli posluzyc sie praca innych

              Manifesto - dobrze powiedziane. To co przytoczylas w poprzednim poscie
              rzeczywiscie ma charakter swoistego manifesto singli nie poparte konkretnymi
              danymi demograficznymi
              A tutaj jest pare innych danych opartych na konkretych badaniach naukowych a nie
              na sloganach
              www.questia.com/PM.qst?a=o&d=96390992
              ibgwww.colorado.edu/twins2002/cdrom/HTML/BOOK/node130.htm
              >
              > samotnosc nie jest "zyciem bez partnera", tylko stanem psychicznym - stad
              > wlasnie biora sie zdrady malzenskie; niby w zwiazku, ale ktos czuje sie gleboko
              > samotny i szuka zrozumienia i zaspokojenia potrzeb emocjonalnych na boku

              Dotyczy to nieszczesliwych malzenstw ; ale zauwaz sama piszez ,ze nieszczesliwa
              strona szuka zrozumienia i zaspokojenia potrzeb emocjonalnych na boku . Dlaczego
              to robia ? Dlaczego tylu ludzi nie zniecheca nieudane malzenstwo zamiast
              wybierac single status rozwodza sie i zawieraja nowe zwiazki ? Dlaczego nie
              zadawala ich przypadkowy sex?
              Czy nie sa w swoich decyzjach powodowani tymi wlasnie glebszymi potrzebami
              emocjonalymi?
              >

              > otoz najwiekszym statystycznym kandydatem na samobojce, przynajmniej w USA, jes
              > t
              > nastolatek z tzw. dobrej rodziny, dzialajacy w grupie - modnie jest np. wjechac
              > samochodem, w ktorym siedzi 5 kolegow, w jakies jezioro, albo zamknac drzwi
              > garazu i samochodu i zatruc sie spalinami z silnika, po czym media rozpisuja si
              > e
              > o "szukaniu ostatecznego doswiadczenia"

              Chyba sie nie rozumiemy . Ja mialam na mysli samobojstwo z powodu depresji a nie
              ektrawcaganckie zachowanie , ktore powyzej przytaczasz. Podaj dane , skad
              czerpiesz te infromacje.


              czyzby spoleczenstwo wspolczesnej
              > Polski bylo blizsze tradycyjnym narodom islamskim niz demokracjom Zachodu?

              NIe wiem jak sytuacja przedstawia w tej chwili , wiele lat minelo odkad
              wyjechalam z Polski'.
              >
              > > Acha , sugerujesz ,ze chce sie wykrecac od moich propozycji towarzyskich
              > ? te
              > > bylyby dosc trudne do zrealisowania ad hoc - mieszka na innym kontynencie
              > .
              >
              > a na jakim?
              W Poludniowej Afryce.


              >
              > wolnosc, misiu, wolnosc, single maja to czego boja sie osoby zyjace w
              > okreslonych ukladach - byl juz osobny watek na ten temat - single maja WOLNOSC;
              > singiel nie musi sie tlumaczyc, o nic prosic, od niczego uzalezniac, wez jedneg
              > o
              > z moich kolegow - dostal atrakcyjna propozycje w Vermont, przyjmuje i jedzie;
              > poniewaz jednak zbliza sie zima, doszedl do wniosku ze lepiej bedzie na
              > Florydzie, wiec znalazl alternatywna propozycje na Florydzie, znalazl tam
              > mieszkanie, spakowal sie i wyjechal; zrob to samo w parze, zwlaszcza jesli
              > partner odmawia zmiany zamieszkania

              Znam wiele rodzin , ktore robia dokladnie to co ten twoj kolega , ba ja sama
              rowniez robilam takie rzeczy bedac w zwiazku malzenskim.
              >
              > > Skad wiesz w jakim spoleczenstwie zyje ?
              >
              > z Twoich postow - czegos takiego jak to o "funkcji rodziny" nie sposob napisac
              > zyjac w "spoleczenstwie dobrobytu", (cytaty maja byc sarkastyczne) bo tutaj
              > rodzina ma funkcje obowiazku spolecznego a nie zastepczych ubezpieczen

              Gratuluje dobrego samopoczucia ! Tutaj naprawde mnie ubawilas.
              Otoz mylisz sie , nie mieszkam w Polsce juz od wielu lat - gwoli scislosci
              wyjechalam w 1991; mieszkam w "spoleczenstwie dobrobytu", w kraju wolnym od
              hipokryzji, ktory pierszy na swiecie dal kobietom prawa wyborcze, gdzie
              tradycyjny model malzenstwa zastapiony zostal malzenstwem partnerskim.
              presja spoleczna nie narzuca nikomu wstepowanie w jakiekolwiek zwiazki ,
              jednakze wiekszosc ludzi zyje w zwiazkach partnerskich.
              Tak na marginesie , jestem lekarzem i przez to znam spoleczenstwo dosc dobrze.
              Spotkalam w swojej praktyce wielu singli i moge powiedziec ,ze odsetek tych
              szczesliwych i zadowolonych ze swojego stanu wolnego maleje z wiekiem.
              • witekjs Re: single maja lepiej? 04.02.07, 23:22
                Z tego, jak Zettrzy prowadzisz rozmowę wynika,że nie przekonają Cię żadne
                pozycje piśmiennictwa, a tym bardziej wywody "misiów", które nie mają pojęcia
                co to może być UCLA lub takie np NYU. wink
                Przekonanie nie jest konieczne i nic się nie stanie gdy pozostaniemy przy
                odmiennych zdaniach.
                Do piśmiennictwa, które podała Iza dorzucę jeszcze kilka prac, które wspierają
                nasze obserwacje oraz to co wiadomo z podręczników i to nie tylko medycznych.
                Duża liczba samotnych / bez wsparcia /, uwolnionych (?) seksualnie i nie tylko
                kobiet, z wiekiem ma więcej zaburzeń, nie tylko psychicznych czy
                psychosomatycznych, ale również organicznych.
                Są one wynikiem inwolucji, sumowania się czynników genetycznych,
                endokrynologicznych, środowiskowych, uaktywnienia źródeł zakażenia
                i wszystkich innych stresorów.
                Prowadzi to do narastającego osłabienia odporności organizmu i pozbawienia
                człowieka poczucia dobrostanu /well-being/.
                Oczywiście dotyczy to w równym stopniu samotnych kobiet jak mężczyzn, nawet
                żyjących w luźnych związkach hetero lub homoseksualnych, u których z różnych
                przyczyn dochodzi do załamania poczucia koherencji.
                Istotne jest to, o czym tu mówiliśmy, że również "samotność" w związku jest
                bardzo silnym dystressem, przyspieszającym te procesy.

                Nieprzedłużająca się samotność bywa korzystna i atrakcyjna dla każdego, w
                pewnych okresach życia.

                Witek

                www.mayoclinic.com/health/healthy-marriage/MH00108
                www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=1071006
                www.amazon.com/Sexual-suicide-George-F-Gilder/dp/0812903811
                /istotne recenzje-komentarze/
                www.psychpage.com/family/library/brwaitgalligher.html
                • zettrzy Re: single maja lepiej? 05.02.07, 04:31
                  > Duża liczba samotnych / bez wsparcia /, uwolnionych (?) seksualnie i nie tylko
                  > kobiet, z wiekiem ma więcej zaburzeń, nie tylko psychicznych czy
                  > psychosomatycznych, ale również organicznych.

                  wiec czym wytlumaczysz fakt ze stare panny stanowia najzdrowszy segment
                  emerytalnej populacji?

                  > Są one wynikiem inwolucji, sumowania się czynników genetycznych,
                  > endokrynologicznych, środowiskowych, uaktywnienia źródeł zakażenia
                  > i wszystkich innych stresorów.

                  a tutaj to juz zupelnie non capisco - w jaki sposob czynniki genetyczne maja
                  zwiazek z singielnym stylem zycia? przeciez single biora sie ze zwiazkow, wiec
                  genetycznie mowiac, tez powinni ciagnac do zwiazkow... a nie ciagna, przeciwnie
                  jest im lepiej w pojedynke

                  > Oczywiście dotyczy to w równym stopniu samotnych kobiet jak mężczyzn, nawet
                  > żyjących w luźnych związkach hetero lub homoseksualnych, u których z różnych
                  > przyczyn dochodzi do załamania poczucia koherencji.

                  otoz jak sie okazuje, ludzie zyjacy w luznych zwiazkach maja najgorzej, bo
                  brakuje im wolnosci singli z jednej strony i poczucia bezpieczenstwa zwiazkow
                  formalnych z drugiej; to samo zreszta dotyczy ludzi wielokrotnie zmieniajacych
                  zwiazki formalne, bo elementem niszczacym nie jest brak partnera tylko
                  wyczerpanie emocjonalne wywolane zmiana partnera

                  a tutaj, skoro chcesz linkow, wklepalam w gugla signle vs. married i to jest
                  pierwszy z brzegu - nie jest to dokladnie ten sam obraz co z Twoich zrodel, prawda?

                  www.handbag.com/relationships/couples/singlevmarried/

                  brutalna prawda jest taka ze rozmaitym silom przywodczym ogromnie zalezy aby
                  masy byly posluszne i latwe w sterowaniu, a kim latwiej zarzadzac - singlami,
                  ktorzy zyja jak chca, czy ludzmi przykutymi do zwiazkow? zwlaszcza odkad Bush
                  oszukal przy wyborach mamy w mediach zalew propagandy pro-rodzinnej, chociaz jak
                  widac z powyzszych tekstow (liczba singli rosnie, co gorsza liczba szczesliwych
                  singli rosnie jeszcze szybciej) obiekty tej propagandy maja odmienne zdanie na
                  temat "jak zyc"

                  > Nieprzedłużająca się samotność bywa korzystna i atrakcyjna dla każdego, w
                  > pewnych okresach życia.

                  samotnosc jest, powtarzam, stanem emocjonalnym - mozna czuc sie beznadziejnie
                  samotnie z wlasnymi rodzicami, dziecmi, mezem, kochankiem, i popasc z tego
                  powodu w ciezka depresje, z drugiej strony mozna zyc zupelnie samotnie a czuc
                  sie jak czesc wiekszej calosci, no jakby to ujac, o moze tak bedzie lepiej:
                  poczucie alienacji nie zalezy od naszej sytuacji rodzinnej
              • zettrzy Re: single maja lepiej? 05.02.07, 05:30
                wyglada na to, ze przytoczone przez Ciebie linki cytuja prace badaczy ktorzy
                mieli zbudowac model potwierdzajacy hipoteze (malzenstwo redukuje stres) i ze
                ten model zbudowali - nie sadze ze to cokolwiek potwierdza, pamietasz Ruth
                Benedict? ona tez byla mocna w statystyce wink

                Dlaczego tylu ludzi nie zniecheca nieudane malzenstwo zamiast
                > wybierac single status rozwodza sie i zawieraja nowe zwiazki ? Dlaczego nie
                > zadawala ich przypadkowy sex?

                zwiazek nie ogranicza sie do seksu; owszem seks jest bardzo wazny, ale nawet w
                moim tekscie wyjsciowym jest dopiero na gdzies na 7 czy 8 pozycji

                > Czy nie sa w swoich decyzjach powodowani tymi wlasnie glebszymi potrzebami
                > emocjonalymi?

                no wlasnie nie sa, kieruje nimi presja spoleczna, nacisk na zycie w parach,
                pietnowanie zycia singielnego jako "gorszego", natretne domaganie sie aby na
                przyjecie przyjsc z osoba towarzyszaca

                > Chyba sie nie rozumiemy . Ja mialam na mysli samobojstwo z powodu depresji a ni
                > e
                > ektrawcaganckie zachowanie , ktore powyzej przytaczasz. Podaj dane , skad
                > czerpiesz te infromacje.

                informacje czerpie jak zwykle z internetu, i wlasnie nie znalazlam nic o
                samobojstwie z depresji, chyba ze depresja byla spowodowana jakims naglym
                szokiem, typu smierc kogos bliskiego

                o Poludniowej Afryce nie wiem zbyt wiele, ale skoro piszesz ze jestes lekarzem
                to zakladam ze kolega tez; no i teraz jego godziny pracy wygladaja na norme, bo
                to taki zawod, sama mam w rodzinie lekarzy wiec wiem ze albo wezwanie do naglego
                wypadku albo dyzur wink

                > Znam wiele rodzin , ktore robia dokladnie to co ten twoj kolega , ba ja sama
                > rowniez robilam takie rzeczy bedac w zwiazku malzenskim.

                dokladnie tego samego nie robia, bo musza najpierw ustalic do jakiej szkoly
                pojda dzieci, czy ten drugi partner pozostaje na miejscu czy tez sie przenosi,
                czy ich na to stac, i takie tam - przeciez partner tez ma jakas prace, no
                przynajmniej zajecie, prawda? ma to tak rzucic zaraz teraz, bo Ricky chce do
                Jacksonville na zime? (ale na wiosne Ricky zechce z powrotem do Vermont, bo nie
                lubi lata na Florydzie)

                > Gratuluje dobrego samopoczucia ! Tutaj naprawde mnie ubawilas.
                > Otoz mylisz sie , nie mieszkam w Polsce juz od wielu lat - gwoli scislosci
                > wyjechalam w 1991; mieszkam w "spoleczenstwie dobrobytu", w kraju wolnym od
                > hipokryzji, ktory pierszy na swiecie dal kobietom prawa wyborcze, gdzie
                > tradycyjny model malzenstwa zastapiony zostal malzenstwem partnerskim.
                > presja spoleczna nie narzuca nikomu wstepowanie w jakiekolwiek zwiazki ,
                > jednakze wiekszosc ludzi zyje w zwiazkach partnerskich.

                no to tu mnie zastrzelilas - po 16 latach wsrod takich wolnomyslicieli uwazasz
                ze to jednak rodzina spelnia wszystkie funkcje, od dawna relegowane do
                rozmaitych instytucji? to obala moja teze z watku obok ze zyjac w jakims
                spoleczenstwie nasiakamy jego wierzeniami, systemem wartosci i przesadami wink
                natomiast "zastapienie tradycyjnego modelu malzenstwa modelem partnerskim"
                uwazam za nic innego niz spoleczenstwo samotnych matek (singli) z dochodzacymi
                ojcami (tez singlami) - i tutaj wpadamy w inna kategorie, o ktorej juz
                wspomnialam w poscie ponizej, czyli ludzi w zwiazkach nieformalnych; ci istotnie
                doswiadczaja zlych stron obu sytuacji zyciowych, bez okazji do doswiadczenia
                stron dobrych

                piszesz ze jest to pierwszy kraj ktory dal kobietom prawa wyborcze - ale chyba
                nie jest to Wyoming, bo mimo ze "state" nie ma on samodzielnego statusu; wiec
                zostaje Finlandia, ktora istotnie przoduje w depresji, (pewnie mnie poprawisz
                ale podobno jest to kraj o najwiekszej ilosci samobojstw na swiecie, i to
                samobojstw z depresji), chociaz ta finska depresja ma byc wywolana brakiem
                slonca i ogolnie kiepskim klimatem
                teraz rozumiem Twoja reakcje - ale wracajac do tematu, specyficzna sytuacja
                Finow nie ma zwiazku ze wzrostem popularnosci singielnego stylu zycia, ktory
                coraz czesciej staje sie swiadomym WYBOREM
                • iza42 Re: single maja lepiej? 05.02.07, 06:44
                  zettrzy napisała:

                  > Dlaczego tylu ludzi nie zniecheca nieudane malzenstwo zamiast
                  > > wybierac single status rozwodza sie i zawieraja nowe zwiazki ? Dlaczego n
                  > ie
                  > > zadawala ich przypadkowy sex?

                  > Czy nie sa w swoich decyzjach powodowani tymi wlasnie glebszymi potrzebam
                  > i
                  > > emocjonalymi?
                  >
                  > no wlasnie nie sa, kieruje nimi presja spoleczna, nacisk na zycie w parach,
                  > pietnowanie zycia singielnego jako "gorszego", natretne domaganie sie aby na
                  > przyjecie przyjsc z osoba towarzyszaca
                  Zaraz , ale przeciez to wlasnie Ty pisalas o niespelnionych potrzebach
                  emocjonalnych ludzi tkwiacych w nieudanych zwiazkach malzenskich , a teraz
                  zaprzeczasz istnieniu takich potrzeb? Jak wedlug Ciebie single maja takie
                  potrzeby realizowac? Przypadkowy seks ich nie zaspokoi, wydaje mi sie ze
                  przynajmniej z tym sie zgadzasz , wiec jak ?
                  >
                  > informacje czerpie jak zwykle z internetu, i wlasnie nie znalazlam nic o
                  > samobojstwie z depresji, chyba ze depresja byla spowodowana jakims naglym
                  > szokiem, typu smierc kogos bliskiego
                  W to naprawde trudno mi uwierzyc. Jest rzecza powszechnie wiadoma ,ze
                  najwazniejsza przyczyna samobojstw jest dlugotrwala depresja , miedzy innymi
                  dlatego tak wazna jest wczesna diagnoza depresji i jej leczenie.

                  >
                  > o Poludniowej Afryce nie wiem zbyt wiele, ale skoro piszesz ze jestes lekarzem
                  > to zakladam ze kolega tez; no i teraz jego godziny pracy wygladaja na norme, bo
                  > to taki zawod, sama mam w rodzinie lekarzy wiec wiem ze albo wezwanie do nagleg
                  > o
                  > wypadku albo dyzur wink
                  Jest informatykiem , pracuje a banku w Johannesburgu.
                  >
                  > > Znam wiele rodzin , ktore robia dokladnie to co ten twoj kolega , ba ja s
                  > ama
                  > > rowniez robilam takie rzeczy bedac w zwiazku malzenskim.
                  >
                  > dokladnie tego samego nie robia, bo musza najpierw ustalic do jakiej szkoly
                  > pojda dzieci, czy ten drugi partner pozostaje na miejscu czy tez sie przenosi,
                  > czy ich na to stac, i takie tam - przeciez partner tez ma jakas prace, no
                  > przynajmniej zajecie, prawda?

                  Oczywiscie ,ze musza brac pod uwage potrzeby i kariere innych czlonkow rodziny ,
                  nie zmienia to faktu ,ze przemieszczaja sie jezeli ten krok jest dla nich
                  korzystny . Rodzina to duzy atut jezeli chodzi o zmiane srodowiska. Singiel
                  zmieniajacy prace i miejsce zamieszkania moze przez pierwsze miesiace czuc sie w
                  nowym srodowisku przerazliwie samotny , zwlaszcza jezeli nie ma w nowym miejscu
                  zadnych znajomych , natomiast rodzina chroni go przed izolacja i zwieksza szanse
                  na poznanie nowych ludzi np dzieci , ktore szybciej nawiazuja przyjaznie niz
                  dorosli przyprowadzaja do domu kolegow ze szkoly, przez nich poznaje sie
                  rodzicow ,krag znajomych poszerza sie szybciej .

                  > no to tu mnie zastrzelilas - po 16 latach wsrod takich wolnomyslicieli uwazasz
                  > ze to jednak rodzina spelnia wszystkie funkcje, od dawna relegowane do
                  > rozmaitych instytucji? to obala moja teze z watku obok ze zyjac w jakims
                  > spoleczenstwie nasiakamy jego wierzeniami, systemem wartosci i przesadami

                  No przynajmniej jakis maly sukces po mojej stronie, chociaz nie bardzo wiem o
                  jakie wierzenia i system wartosci Ci chodzi. A moze myslisz o zabobonach ?
                  > natomiast "zastapienie tradycyjnego modelu malzenstwa modelem partnerskim"
                  > uwazam za nic innego niz spoleczenstwo samotnych matek (singli) z dochodzacymi
                  > ojcami (tez singlami) - i tutaj wpadamy w inna kategorie, o ktorej juz
                  > wspomnialam w poscie ponizej, czyli ludzi w zwiazkach nieformalnych; ci istotni
                  > e
                  > doswiadczaja zlych stron obu sytuacji zyciowych, bez okazji do doswiadczenia
                  > stron dobrych
                  Z tym nie zgadzam sie , chociaz nie studiowalam tego problemu w detalu mam wsrod
                  swoich bliskich znajomych wiele zwiazkow "de facto" , ktore funckjonuja tak jak
                  malzenstwa , maja dzieci i nie maja potrzeby oficjalnego zalegalizowania tego
                  zwiazku. Nie wiem oczywiscie jak sie to statystycznie przedstawia , ale rodziny
                  , ktore znam funkcjonuja zupelnie normalnie. Moja kolezanka lekarka , ktora zyje
                  w takim zwiazku z mezem lekarzem juz od prawie dwudziestu lat ( maja dwoje
                  dzieci) powiedziala by ,ze na tym etapie zycia nie podjeliby sie trudu
                  organizowania ceremonii malzenskiej i wesela - za duzo zachodu.
                  >
                  > piszesz ze jest to pierwszy kraj ktory dal kobietom prawa wyborcze - ale chyba
                  > nie jest to Wyoming, bo mimo ze "state" nie ma on samodzielnego statusu; wiec
                  > zostaje Finlandia, ktora istotnie przoduje w depresji, (pewnie mnie poprawisz
                  > ale podobno jest to kraj o najwiekszej ilosci samobojstw na swiecie, i to
                  > samobojstw z depresji), chociaz ta finska depresja ma byc wywolana brakiem
                  > slonca i ogolnie kiepskim klimatem
                  > teraz rozumiem Twoja reakcje - ale wracajac do tematu, specyficzna sytuacja
                  > Finow nie ma zwiazku ze wzrostem popularnosci singielnego stylu zycia, ktory
                  > coraz czesciej staje sie swiadomym WYBOREM
                  Obawiam sie ,ze niewiele rozumiesz- ja nie mieszkam w Finlandii , Boze uchowaj ,
                  w takim zimnym kraju z pewnoscia stalabym sie zywym dowodem na Twoja teze ,ze
                  stan malzenski nie chroni przed depresja i pogorszylabym juz i tak kiepskie
                  statystyki tego kraju. Mieszkam w Nowej Zelandii. NZ przyznalo prawa wyborcze
                  kobietom jeszcze w 19 wieku , bodajze w 1894 .
                  Klimat jest duzo lepszy niz w Finlandii ,duzo cieplej i wiecej slonca.
                  Spoleczenstwo jest na ogol tolerancyjne , presja spoleczna do zawierania
                  malzenstw ogranicza sie do pewnych kragow kulturowych n p immigranci z Azji ,
                  Europejczycy zawieraja tutaj malzenstwa z wyboru.
                  • zettrzy Re: single maja lepiej? 06.02.07, 01:20
                    Rodzina to duzy atut jezeli chodzi o zmiane srodowiska. Singiel
                    > zmieniajacy prace i miejsce zamieszkania moze przez pierwsze miesiace czuc
                    sie
                    > w
                    > nowym srodowisku przerazliwie samotny

                    rodzina czesto uniemozliwia zmiane srodowiska, zwlaszcza kiedy sa dzieci i nie
                    mozna ich odrywac od wybranej szkoly; singiel w nowym srodowisku nie czuje sie
                    samotny, po prostu dlatego ze dzieje sie zbyt wiele nowego aby miec czas na
                    takie odczucia

                    > Z tym nie zgadzam sie , chociaz nie studiowalam tego problemu w detalu mam
                    wsrod
                    > swoich bliskich znajomych wiele zwiazkow "de facto" , ktore funckjonuja tak
                    jak malzenstwa ,

                    no wlasnie kiedy napusciliscie mnie na grzebanie w linkach, znalazlam cala mase
                    na temat roznych kategorii singlowatosci, i co sie okazuje singiel rodzinny to
                    nie to samo co wolny strzelec, przeciwnie to bardzo czesto produkt rozpdadu
                    zwiazku, i wszystkie negatywne statystyki dotycza tej grupy; a co do Finlandii,
                    to mi sie zgodzilo i z tymi prawami wyborczymi, i z depresja, bo tam faktycznie
                    depresja szaleje
                    nie wiem dlaczego twierdzisz ze samobojstwo jest wylacznie wynikiem jakiegos
                    dlugotrwalego procesu - cala masa ludzi je popelnia znienacka, bez zadnych
                    uprzednich objawow, chociaz sa tez tacy ktorzy latami groza ze sie zabija i
                    zyja dlugo i szczesliwie do poznej starosci

                    w takim zimnym kraju z pewnoscia stalabym sie zywym dowodem na Twoja teze ,ze
                    > stan malzenski nie chroni przed depresja

                    alez ja twierdze ze stan malzenski jest przyczyna depresji, nie ze przed nia
                    chroni

                    ad Finlandia - tak mi jakos pasowalo to co napisalas do tego co wiem o
                    Finlandii, prawa wyborcze tez - 1906 - pierwszy kraj w Europie; a o NZ nigdy
                    bym Cie nie podejrzewala bo mam znajomych stamtad i to sa ludzie ogromnie
                    lubiacy stan singielny, malo rodzinni i lubiacy przygody
                    • iza42 Re: single maja lepiej? 07.02.07, 08:58
                      zettrzy napisała:

                      > rodzina czesto uniemozliwia zmiane srodowiska, zwlaszcza kiedy sa dzieci i nie
                      > mozna ich odrywac od wybranej szkoly; singiel w nowym srodowisku nie czuje sie
                      > samotny, po prostu dlatego ze dzieje sie zbyt wiele nowego aby miec czas na
                      > takie odczucia

                      Moze i tak byc ale ja akurat znam wiecej odwrotnych przykladow. Np singli nie
                      bedacych w stanie wytrzymac w obcym kraju i wracajacych w domowe pielesze aby
                      byc blizej rodziny , i malzenstwa z dziecmi , ktore bezproblemowo zmienialy
                      kraje i kontynenty. Od kiedy to dziecko nie moze zmienic szkoly ?
                      Zmiana srodowiska rozszerza dzieciom horyzonty umyslowe .

                      > nie wiem dlaczego twierdzisz ze samobojstwo jest wylacznie wynikiem jakiegos
                      > dlugotrwalego procesu - cala masa ludzi je popelnia znienacka, bez zadnych
                      > uprzednich objawow, chociaz sa tez tacy ktorzy latami groza ze sie zabija i
                      > zyja dlugo i szczesliwie do poznej starosci

                      Jezeli tak piszesz to rzeczywiscie nie bardzo orientujesz sie czym jest depresja
                      , jak sie przejawia i jakie jej jest podloze .

                      > alez ja twierdze ze stan malzenski jest przyczyna depresji, nie ze przed nia
                      > chroni
                      Jeszcze lepiej . Myslalam ,ze napisalas ze przed nia nie chroni ( a nie ,ze
                      chroni , z Twoich wypowiedzi jasno wynika ,ze nie darzysz specjalna estyma
                      instytucjia malzenstwa )
                      >
                      > ad Finlandia - tak mi jakos pasowalo to co napisalas do tego co wiem o
                      > Finlandii, prawa wyborcze tez - 1906 - pierwszy kraj w Europie; a o NZ nigdy
                      > bym Cie nie podejrzewala bo mam znajomych stamtad i to sa ludzie ogromnie
                      > lubiacy stan singielny, malo rodzinni i lubiacy przygody

                      Przykro mi ,ze Cie rozczarowalam ,chociaz tak Twoim zdaniem pasuje do mnie
                      FInlandia nie mam zadnych zwiazkow z tym krajem , nigdy tam nie bylam , nawet
                      nikogo stamtad nie znam , poza paroma pacjentami dawnymi czasy . Bylas kiedys w
                      NZ? Przyjedz i przekonasz sie ,ze strasznie tam duzo malzenstw . To prawda ,
                      Kiwi lubia podroze i podrozuje w stanie singielnym albo w zwiazkach
                      nieformalnych a jak juz sie wyszumia i obejrza swiat wracaja do ojczyzny i ...
                      zgadnij co ? zakladaja rodziny !
                      • zettrzy Re: single maja lepiej? 08.02.07, 01:40
                        iza42 napisała:


                        >
                        > Moze i tak byc ale ja akurat znam wiecej odwrotnych przykladow. Np singli nie
                        > bedacych w stanie wytrzymac w obcym kraju i wracajacych w domowe pielesze aby
                        > byc blizej rodziny ,

                        co to za single? osoba rodzinna to nie singiel

                        Od kiedy to dziecko nie moze zmienic szkoly ?
                        > Zmiana srodowiska rozszerza dzieciom horyzonty umyslowe .

                        od wielu lat czytam tu i owdzie ze zmiana szkoly, zwlaszcza w wieku
                        nastoletnim, ma dewastujacy efekt na dziecko, ktore nagle traci wszystkich
                        przyjaciol i czesto nie potrafi zaadoptowac sie do nowego otoczenia; i nie jest
                        prawda ze kazda zmiana rozszerza horyzonty umyslowe, sa srodowiska totalnie
                        ograniczajace

                        > Jezeli tak piszesz to rzeczywiscie nie bardzo orientujesz sie czym jest
                        depresja

                        czym jest depresja wiem wylacznie z literatury - wyraznie sigielne zycie nie
                        sprzyja okreslonym doswiadczeniom wink

                        > Jeszcze lepiej . Myslalam ,ze napisalas ze przed nia nie chroni ( a nie ,ze
                        > chroni , z Twoich wypowiedzi jasno wynika ,ze nie darzysz specjalna estyma
                        > instytucjia malzenstwa )

                        nie darze, bylam zamezna i wcale mi sie to nie podobalo; z obserwacji tez nie
                        wynika ze jest to raj na ziemi, chociaz zawsze staram sie zakladac ze skoro
                        dwoje ludzi zyje w zwiazku malzenskim to musi im to odpowiadac

                        > Przykro mi ,ze Cie rozczarowalam ,chociaz tak Twoim zdaniem pasuje do mnie
                        > FInlandia nie mam zadnych zwiazkow z tym krajem , nigdy tam nie bylam , nawet
                        > nikogo stamtad nie znam , poza paroma pacjentami dawnymi czasy . Bylas kiedys
                        w
                        > NZ? Przyjedz i przekonasz sie ,ze strasznie tam duzo malzenstw . To prawda ,
                        > Kiwi lubia podroze i podrozuje w stanie singielnym albo w zwiazkach
                        > nieformalnych a jak juz sie wyszumia i obejrza swiat wracaja do ojczyzny
                        i ...
                        > zgadnij co ? zakladaja rodziny !

                        Finlandia wyjatkowo dobrze pasuje do depresji, prawda? oraz do panstwa
                        dobrobytu, bo jesli wierzyc moim znajomym Kiwim w NZ jednak ludzie czesciej
                        licza na siebie niz na tzw. system; owszem, zakladaja rodziny, ale sama
                        napisalas ze dominuje tam model singielno/nieformalny, a sam proces wyszumiania
                        sie w podrozach tez jest dlugotrwaly - moi znajomi sa bez wyjatku powyzej
                        trzydziestki, a jedna pani to ma lat chyba ze 60, i co, woli solo w NY niz
                        zakladac rodzine w Auckland
                        • iza42 Re: single maja lepiej? 08.02.07, 10:07
                          zettrzy napisała:

                          > co to za single? osoba rodzinna to nie singiel

                          a nie przyszlo Ci do glowy ,ze singiel moze miec i zwykle ma rodzicow i
                          rodzenstwo ? I ze ci ludzie rowniez licza sie jako rodzina?
                          Wielu singli ma problemy z odseparowaniem sie od macierzystych rodzin.

                          > czym jest depresja wiem wylacznie z literatury - wyraznie sigielne zycie nie
                          > sprzyja okreslonym doswiadczeniom wink

                          No widzisz , a ja depresje znam z praktyki , jako lekarz musze umiec ja
                          rozpoznawac i leczyc.

                          > Finlandia wyjatkowo dobrze pasuje do depresji, prawda? oraz do panstwa
                          > dobrobytu, bo jesli wierzyc moim znajomym Kiwim w NZ jednak ludzie czesciej
                          > licza na siebie niz na tzw. system; owszem, zakladaja rodziny, ale sama
                          > napisalas ze dominuje tam model singielno/nieformalny,

                          nic takiego nie napisalam , owszem czesciej niz w Polsce mozna tam spotkac
                          zwiazki nieformalne , ktore funckjonuja jako rodziny ale nie jest to model
                          dominujacy .
                          a sam proces wyszumiania
                          >
                          > sie w podrozach tez jest dlugotrwaly - moi znajomi sa bez wyjatku powyzej
                          > trzydziestki, a jedna pani to ma lat chyba ze 60, i co, woli solo w NY niz
                          > zakladac rodzine w Auckland
                          Moze Kiwi z Ameryce szumia wiecej niz we wlasnym kraju .
                          >
                          • zettrzy Re: single maja lepiej? 08.02.07, 16:53
                            iza42 napisała:

                            > a nie przyszlo Ci do glowy ,ze singiel moze miec i zwykle ma rodzicow i
                            > rodzenstwo ? I ze ci ludzie rowniez licza sie jako rodzina?

                            mowimy o doroslych ludziach, w wypadku ktorych "rodzina" oznacza wlasnego
                            partnera i dzieci; jesli ktos ma problem z odseparowaniem sie od rodzicow to
                            inna sprawa, to jest po prostu osoba uzalezniona od obecnosci innych ludzi, byc
                            moze takze od utrzymania czy jakichs uslug wykonywanych przez tych innych ludzi

                            >> No widzisz , a ja depresje znam z praktyki , jako lekarz musze umiec ja
                            > rozpoznawac i leczyc.

                            i byc moze dlatego masz nieco zgiety obraz rzeczywistosci - jesli leczysz duzo
                            przypadkow depresji moze Ci sie zdawac ze to jakies dominujace schorzenie, ale
                            tak naprawde ludzie z depresja stanowia nieznaczny procent spoleczenstwa

                            > Moze Kiwi z Ameryce szumia wiecej niz we wlasnym kraju .

                            sa tacy ktorzy wrecz twierdza ze w ich wlasnym kraju nic tylko owce i owce, ale
                            ja im az tak nie wierze wink
            • scand Re: single maja lepiej? 05.02.07, 10:08
              > otoz najwiekszym statystycznym kandydatem na samobojce, przynajmniej w USA,
              jes
              > t
              > nastolatek z tzw. dobrej rodziny, dzialajacy w grupie - modnie jest np.
              wjechac
              > samochodem, w ktorym siedzi 5 kolegow, w jakies jezioro, ...

              A więc grupa singli !
              Gdyby było w tym samochodzie tyleż singli co singielek tak szybko w jezioro by
              nie wjechali smile
              • zettrzy Re: single maja lepiej? 06.02.07, 01:23
                wlasnie oni sie dobieraja w grupy mieszane, a wyrazenie "5 kolegow" bierze sie
                stad ze pisze dosc skrotowo - no dobra, zwale to na kalke jezykowa "5 guys", bo
                w tym wypadku "guys" obejmie takze kobiety
    • abstrakt2003 kondycja psychiczna pogarsza sie z wiekiem 04.02.07, 13:51

      • zettrzy Re: kondycja psychiczna pogarsza sie z wiekiem 04.02.07, 18:24
        z jakim wiekiem? tongue_out
        ale fakt, ze nie potrafiac odpowiedziec merytorycznie spadasz do poziomu
        inwektyw, daje mi poczucie przewagi intelektualnej
    • kamfora Re: single maja lepiej? 05.02.07, 09:17
      Taka statystyka moim zdaniem jest niewiele warta.
      Co z tego, że statystycznie powinno mi być (jako singlowi) lepiej - skoro
      czuję, że jest mi gorzej? Co z tego, że jakiś człowiek postrzegany jest jako
      szczęśliwy, skoro on czuje się nieszczęśliwy?
      Single, których miałam okazję spotkać - mówili, że jest im lepiej niż było w
      nieudanym związku (albo: niżby miało być w nieudanym związku). Wszyscy jednak
      przyznawali, że gdyby mieli pewność (a przynajmniej nadzieję), że związek
      będzie udany - to wybraliby życie w związku.
      • witekjs Re: single maja lepiej? 05.02.07, 10:23
        Witaj smile
        Statystyka coś tam znaczy i jest pomocna w rozmowach z pewną częścią
        interlokutorów.
        Tak naprawde, w naszej dyskusji najważniejsza jest MIŁOŚĆ czyli LOVE wink
        Nie eksponowałem tego zbytnio/jedna praca/, aby nie zarzucono, że używam
        trywialnych aby nie powiedzieć naiwnych argumentów.
        Miałem jednak w zanadrzu prace i na ten temat.
        Niektórzy nawet mówia, że miłość to czysta chemia...
        Gdy ta "chemia", w tym feromony i obraz, fale materii - mechanika kwantowa /de
        Broglie, Schrödinger/ zadziałają na biochemię układu limbicznego i endokrynnego,
        padają wszelkie okopy chroniące przed wyzyskiem płci "przeciwnej".
        Okazuje się, że misternie tworzone figury retoryczne i inne wygibasy
        intelektualne, były jedynie dorabianiem filozofii do kaszy gryczanej. wink smile)
        Na szczęście!
        Czego sobie i innym zawsze serdecznie życzyłem.

        Witek smile smile) smile))

        Piśmiennictwo.
        www.foxnews.com/story/0,2933,147453,00.html
        www.templetonpress.org/recentreviews_detail.asp?book_id=73
        findarticles.com/p/articles/mi_qa3852/is_200401/ai_n9404641
        Władysła Broniewski
        Ze złosci
        Kochałbym cię (psiakrew, cholera!),
        gdyby nie ta niepewnosć,
        gdyby nie to, że serce zżera
        złosć, tęsknota i rzewnosć.

        Byłbym wierny jak ten pies Burek,
        chętn""ie sypiałbym na słomiance,
        ale ty masz taka naturę,
        że nie życzę żadnej kochance.

        Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów),
        kochałbym (niech nagła krew zaleje!),
        ale na mnie cos takiego spadło,
        że już nie wiem, co się ze mna dzieje:

        z fotografia, jak kto głupi, się witam,
        z fotografia (psiakrew!) się liczę,
        pójdę spać i nie zasnę przed switem,
        póki z grzechów się jej nie wyliczę,

        a te grzechy (psiakrew!) malutkie,
        więc (cholera) złosci się grzesznik:
        że na przykład, wczoraj piłem wódkę
        lub że pani Iks - niekoniecznie.

        Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny,
        taki, co to "slady po stopach"?...
        Moja miła, minał pazdziernik,
        moja miła (psiakrew!), mija listopad.

        Moja miła, całe życie mija...
        Miła! Miła! - powtarzam ze szlochem...
        To mi życie daje, to zabija,
        że ja ciagle (psiakrew!) ciebie kocham.
        • iza42 milosc versus wolnosc 05.02.07, 19:43
          witekjs napisał:

          > Tak naprawde, w naszej dyskusji najważniejsza jest MIŁOŚĆ czyli LOVE wink

          Wlasnie, milosc . Zetrzy argumentowala ,ze najwiekszym atutem w zyciu singli
          jest wolnosc - moga robic co im sie w dahej chwili podoba ,przemieszczac sie
          dowolnie , nikt im nie przeszkadza itd. Czy milosc stoi w niezgodzie z wolnoscia
          ? Czy wzajemnie sie wykluczaja? Czy milosc to niewola? Jak to pogodzic skoro
          jedna z najwazniejszych potrzeb czlowieka jest kochac i byc kochanym?






          • zettrzy Re: milosc versus wolnosc 06.02.07, 01:25
            > Wlasnie, milosc . Zetrzy argumentowala ,ze najwiekszym atutem w zyciu singli
            > jest wolnosc

            a jesli ktos kocha wolnosc? kochac mozna przeciez wszystko, prawda? nie tylko
            osobe plci przeciwnej?
            • scand Re: milosc versus wolnosc 06.02.07, 09:38
              > kochac mozna przeciez wszystko, prawda? nie tylko
              > osobe plci przeciwnej?

              Może i można ale to nie to samo.
    • scand Re: single maja lepiej? 05.02.07, 10:04
      Uniwersytety czy ośrodki badawcze same pełne są singli więc nic dziwnego że
      chciałyby udowodnić, że takie życie jest lepsze. W każdym razie to zjawisko na
      taką skalę jest pewnym nowum w historii ludzkości i bierze się ze swoistej
      struktury społeczeństwa kapitalistycznego gdzie potrzeba dyspozycyjnych
      pracowników a nie mikrospołeczności, którymi trudniej jest zarządzać.
      Choćby kwestia mobilności. Singla zawsze łatwiej przetransportować do nowego
      zadania w innym miejscu niż całą rodzinę.
      Poza tym podane fakty budzą wątpliwości - ad 7. czy naprawdę jest więcej
      samobójstw wsród ludzi żyjących w rodzinach niż samotnych ?
      • zettrzy Re: single maja lepiej? 06.02.07, 01:29
        > Uniwersytety czy ośrodki badawcze same pełne są singli

        przeciwnie - uniwersytety sa pelne par, formalnych czy nie, i wsrod haczykow
        rekrutacyjnych oferuja wlasnie takie rzeczy jak ubezpieczenia rodzinne, nauke
        za friko dla potomstwa, darmowe zlobki itd. - poniewaz nie moga oferowac
        kompensacji na tym samym poziomie co przemysl; i cala masa ludzi wybiera te
        pozycje wlasnie dlatego ze latwiej im zorganizowac zycie rodzinne
        natomiast rozmaite banki inwestycyjne az roja sie od niesparowanych

        Poza tym podane fakty budzą wątpliwości - ad 7. czy naprawdę jest więcej
        > samobójstw wsród ludzi żyjących w rodzinach niż samotnych ?
        • zettrzy Re: single maja lepiej? 06.02.07, 01:41
          zwial mi post, wiec kontynuuje tutaj

          > Poza tym podane fakty budzą wątpliwości - ad 7. czy naprawdę jest więcej
          > > samobójstw wsród ludzi żyjących w rodzinach niż samotnych ?

          podane fakty stanowia pewna synteze, nie ograniczaja sie do wynikow jakiegos
          jednego projektu na ograniczonym terenie, wiec moga sie nie zgadzac z naszym
          ogladem rzeczywistosci, ale jesli spojrzymy na ostatnie glosne samobojstwa, to
          to sa wszystko dzieci, jak najbardziej zyjace w rodzinach (oczywiscie zaraz
          zauwazysz, ze to single, matrymonialnie przynajmniej - tym niemniej, nie sa to
          osoby samotne, w pojedynke przedzierajace sie przez dzungle zycia, tylko
          czlonkowie rodzin)
          ps. nie chce macic moimi prywatnymi spostrzezeniami, ale wszystkie party
          animals jakie znam sa niesparowane i unikaja zwiazkow jak moga, chociaz glosno
          twierdza ze tak naprawde to szukaja tej jednej jedynej drugiej polowki wink
        • scand Re: single maja lepiej? 06.02.07, 09:36
          Trudno dyskutować nie znając rzeczywistych statystyk. Pewnie jest z pewnością
          że wraz ze wzrostem wykształcenia rośnie skłonność do indywidualizmu, a zatem
          na uczelniach powinien być on duży. Napewno jest on wysoki u opiniotwórczych
          artystów.
    • witekjs Re: single maja lepiej? Nie koniecznie ;) 06.02.07, 08:36
      Dzień dobry.
      Właściwie wszystko jasne.
      Znamy już swoje przekonania, na szczęście wszystkie dopuszczalne i
      indywidualnie równoprawne.
      Trochę zapominamy jeszcze, że zmieniają się one z wiekiem, co jest oczywiste.
      "Można kochać wszystko" - to prawda, w tym orchidee, kotki, podróże i swoją
      pracę.
      Szczęśliwie nie wyklucza to wielkiej miłości do kogoś, kogo udało się nam
      spotkać i z kim chcemy być.
      Przy okazji poznaliśmy trochę ciekawych pozycji piśmiennictwa i okazało sie, że
      mimo początkowo, pewnych kłopotów udaje się nam dyskusja, na dość trudne tematy.
      Dzięki Zettrzy mamy interesujacy wątek, do którego dołączają nowi dyskutanci.
      Nie słyszałem zachwytów na temat jednej niezwykłej pozycji pismiennictwa
      podanej przeze mnie. wink
      Czyżby wszyscy znali tę pracę z dorobku znanego eksperta Broniewskiego? smile

      Pozdrawiam. Witek
      • zettrzy Re: single maja lepiej? Nie koniecznie ;) 07.02.07, 00:47
        > Szczęśliwie nie wyklucza to wielkiej miłości do kogoś, kogo udało się nam
        > spotkać i z kim chcemy być.

        chodzi o to aby nie zmuszac sie do takiej formy szczescia, jesli nie zachodzi
        ona naturalnie, a mam wrazenie ze wiekszosc ludzi zyjacych w parach jednak sie
        zmusza
        kto to powiedzial, bo juz nie pamietam, "gdyby wszyscy ludzie ktorzy dziela
        stol i loze naprawde sie kochali swiat bylby rajem"
        • witekjs single maja lepiej? Aforyzmy miłosne 07.02.07, 08:40
          Zmuszanie się dwojga ludzi do bycia razem, jest tym samym czym była przygoda
          Pana ministra Sikorskiego z rządem PiS wink

          Nie o takim byciu razem pisałem.
          Wydaje mi się, że jednak większość związków nie polega na przymusie, jak też
          nie niewiele jest małżeństw doprowadzonych do ołtarza wbrew swojej woli.

          Prawdą jest również,że chyba około 50% rozwodzi się i najczęściej ponownie
          wiąże z kimś innym.
          Jest to obecnie możliwe i powszechnie akceptowane.
          Piszemy trochę o różnych sprawach.

          "Letnie", przelotne związki, głownie zaspokajajace potrzeby seksualne, nawet
          dla młodych ludzi nie są tym czego oczekują od życia.
          Oczywiście nie wszystkich.

          Nie wiem kto napisał Twój aforyzm.
          Szukając autora znalazłem zbiór aforyzmów miłosnych. smile

          strony.aster.pl/wierszyki/aforyzmy.html
          Pozdrawiam. Witek
          • zettrzy Re: single maja lepiej? Aforyzmy mi 08.02.07, 01:53
            > Wydaje mi się, że jednak większość związków nie polega na przymusie, jak też
            > nie niewiele jest małżeństw doprowadzonych do ołtarza wbrew swojej woli.

            ja jednak pamietam z lat studenckich te dziewczyny, ktore placzliwie zwierzaly
            sie ze "nawet taka Janka wyszla za maz a ja jeszcze nie" - oczywiscie ze nie ma
            przymusu w sensie zakladania kajdan, ale istnieje cos jakby oczekiwanie ze
            kazdy musi zawrzec malzenstwo, bez wzgledu na to czy spotkal naprawde
            stosownego dla siebie partnera
            nie mowiac juz o postach na wielu forach, o tym jak to rozne ciocie i babcie
            troskliwie dopytuja sie czy "uregulowalas sobie zycie", "kiedy ja sie doczekam
            wnukow" - jednym slowem istnieje presja na parowanie, zreszta zawieranie
            ponownego malzenstwa po pierwszym nieudanym jest tego dowodem; bowiem w innych
            sferach zycia zasada "dmuchac na zimne jak sie sparzylismy goracym" nikogo nie
            dziwi, ale w sprawach osobistych mamy probowac az nas to wykonczy (wpedzi w
            depresje?)
            to mialam na mysli piszac o przymusie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka