Kamfora zadała ciekawe pytanie -
puentę: Od kogo (i czy) mamy prawo wymagać więcej niż od siebie?
Mamy prawo i stale wymagamy więcej od tego, kto przywdziewa "szaty" fachowca.
Od kominiarza z cylindrem - braku zawrotów głowy i lęku wysokości, górnika z
pióropuszem - braku klaustrofobii i codziennego lęku przed tąpnięciem i gazem,
strażaka ze ślicznym hełmem - zdjęcia naszego kotka z wysokiego drzewa,
wyniesienia dziecka z płonącego domu i wyciągnięcia mnie zakleszczonego w
rozbitym samochodzie, którym wjechałem do rowu.
Wiele więcej od Pana policjanta, który będzie potrafił wyprowadzić z domu,
skutego w kajdanki, również słynnego, uzbrojonego bandziora...
Znacznie więcej, bo już nie tylko fachowości, od kogoś, kto potrafi
przeszczepić mi serce i leczyć migdałki.
Szczególnie dużo, tak myślałem od tego co mówi o miłości i zwykłej życzliwości
do człowieka i kto na wezwanie przychodzi z wiatykiem.
Wydawało mi się, że również mamy prawo wymagać nie tylko poprawnej polszczyzny
od tych, którzy myślą, że potrafią rządzić krajem.
Mamy od nich wszyscy pyszne "filipinki", "indyferencje" a ostatnio "benefis" i
po prostu figę...

)

))
Pozdrawiam serdecznie. Witek