Cały tydzień taki...okropne noce....i trudne dni....ukrywanie łez przed
domownikami...tłumienie szlochu puszczaniem wody do wanny...
sio strachy- dno macicy uciska żebra- aż bolą- czyli jak macica sie tak
podniosła- tzn, że urosła...tzn...że pewnie i Artuś niexle urósl...
a teraz kopie

..pewnie to jest jego monolog do mnie

Dotykam brzuszka...usmiecham sie do jego energii

Niech już będzie ranek...niech będzie ta ósma...i niech głowica sunąca po
nażelowanym brzuszku wykrzyczy do monitora o brzuszku...glówce i nożkach- że
urósl!!!
To moje zyczenie....tak ważne...
bądź zdrowy synku..