Dodaj do ulubionych

do mam leżących

05.12.07, 12:55
Witam
Jestem w 30 tc, mam skróconą szyjkę macicy do 17mm i rozwarcie wew.
na 7,5mm i założony pessar. Moje
podniecenie i radość ciążą zmieniło się w napięcie wyczekiwania i
konieczność leżenia w łóżku z modlitwą o każdy następny dzień dzidzi
w moim brzuchu. Mamy leżące pewnie wiedzą o czym piszę...Mam
pytanie. Jak radzicie sobie z przymusowym leżeniem. Z bólem nóg,
bezruchem, czynnościami, które codziennie trzeba wykonać jak choćby
prysznic i posiłek. Poczytałąm trochę i wiem, że najlepiej leżeć na
lewym boku by zminimalizować skurcze, jednak jestem już całą
obolała. Staram się czasem poleżeć z nogami u góry opartymi o
ścianę, jednak wtedy boli mnie krzyż. Powiedzcie jaką macie receptę
by przetrwać?..
Obserwuj wątek
    • ewikowa Re: do mam leżących 05.12.07, 13:54
      wytrzymasz!!!napewno!

      dowodem tego jest sliczna coreczka ktora wczoraj obchodzila roczek!
      a 20tym tyg prawie jej juz nie bylo - lekarka moja mowila ze nosilam
      ja jak kangurek - pol na wierzchu! - w 20tym tyg mialam rozwarcie
      wew 1.5cm pecherz sie pchal i wyladowalam w szpitalu...i dolezalam
      do 36tyg. 12 tyg na klockach..momenty depresyjne ale sie da! Balam
      sie najbardziej tego ze nie bede mogla chodzic!

      teraz musze leciec, ale wieczorem pozniejszym wpadne i znow cos
      skrobne!

      trzymaj sie dzielnie!!! myslami jestem z wami!
    • pliszka11 Re: do mam leżących 05.12.07, 15:30
      dzięki za słowa otuchy. Strasznie się boję, że wyląduję w szpitalu,
      na samą myśl się spinam i dostaję skurczy sad... jak jestem w domu
      jestem spokojniejsza...może świadomość że jednak nie jest aż tak
      źle, znajome otoczenie i mąż, który codziennie po pracy jest przy
      mnie...a szpital mnie stresuje...ale co by nie było byle bobas
      jeszcze poczekał z tym przyjściem..
      pozdrawiam
      • miacasa Re: do mam leżących 05.12.07, 16:07
        Pliszka, nie obawiaj się pobytu w szpitalu, na patologi są fajne dziewczyny,
        które przeżywają podobne dramaty, jak Ty. Podczas leżenia w domu byłam bardzo
        samotna, mąż w pracy, rodzina daleko i nieodłączny towarzysz strach. A w
        szpitalu leżakowanie jak na kolonii, codziennie uspokajające słowa lekarza,
        ocena dobrostanu dziecka, przemiłe towarzyszki niedoli, z którymi szczęśliwie we
        właściwym czasie spotkałam się na oddziale położniczym - wszystkim nam się udało
        i kontakt utrzymujemy do dziś (3 lata)! Głowa do góry, wymodlisz dla swojego
        dziecka dobry czas, nie zawsze jest łatwo ale dasz sobie radę.
        • ewikowa Re: do mam leżących 07.12.07, 19:51
          miacasa: a od ktorego tygodnia lezalas? czy tak samo robilyscie
          wywiad kazdej nowej kolezance pod tytulem 'w ktorym tygodniu i za co
          cie zamkneli?'smile
          ja pierwsze 11 tyg w szpitalu nie wspominam za az tak lajtowo ale od
          32 tyg to wiem, ze juz mi troche odszedl stres - a co ciekawe, bole
          przedporodowe dopier dostalam jak sie dowiedzialam ze bede miala
          cesarke tydzien pozniej - a jeszcze smieszniejsze jest to, ze mala
          sie urodzila godzine przed planowana cesarka!

          pliszka - no i jak? oswoilas sie z lezeniem?a do toalety mozesz
          wstawac? ja mialam 'urlop fundowany przez NFZ przy basenie'smile

          daj znac co i jak!
          • miacasa Re: do mam leżących 07.12.07, 23:11
            W pierwszej ciąży to sobie najpierw poleżałam na porodówce na tokolizie, bo nie
            było miejsca na patologii a zaczęły mi się skurcze w 34 tygodniu i żeby było
            śmieszniej to po miesięcznym domowym leżakowaniu na tej samej sali urodziłam smile
            W drugiej ciąży 2 tygodnie leżałam plackiem na patologii po krwotoku na samym
            początku ciąży (to był ten fajny turnus mimo niemiłych okoliczności) i 33/34
            tydzień w tym samym szpitalu z częścią składu z poprzedniego pobytu a na
            oddziale położniczym spotkałyśmy się w komplecie smile i chyba sentyment do siebie
            zostanie nam już na długo bo wspólne przeżywanie tak silnych emocji bardzo
            zbliża i chyba nikt, kto sam nie przeżył bezpośredniego zagrożenia życia
            własnego dziecka nie jest w stanie dać takiego wsparcia i zrozumienia jak drugi
            taki nieszcęśnik
            • pliszka11 Re: do mam leżących 08.12.07, 15:31
              Ja na razie leżę w domu. Mój ginekolog wysłał mnie na dodatkowe
              badania do szpitala i myślał, że tam sobie pobędę. Jednak lekaż co
              mnie zbadał, założył mi krążek i wysłał do domu. Powiem szczerze, że
              nawet się ucieszyłam bo stre przed szpitalem spowodował u mnie
              całodzienne skurcze, więc jak już sobie poleżałam w domku ilość
              skurczy się zmniejszyła tak do 6-8 dziennie.
              Jak na razie trochę chodzę, do toalety, czy po picie jakieś sobie. W
              poniedziałek będę miała wizytę u mojego ginekologa więc się dowiem
              co i jak. Mam nadzieję, że będzie szyjka w normie -tzn. nie
              powiększy się rozwarcie i skracanie i dalej będę mogła w ten sposób
              co dotychczas funkcjonować, to mnie uspokaja. Zobaczymy.
              Widzę dziewczyny, że u Was sytuacje były trudniejsze a jednak
              jesteście wytrwałe i dajecie radę. Cieszę się i powodzenia życzę.
              Trzymam kciuki za Wszystkie leżące smile.
              • sandrap5 Re: do mam leżących 08.12.07, 20:13
                mam dwie słiczne córeczki i dwie ciaże przeleżane pierwszą od 14 tyg( krwawienie zagrozenie poronieniem a potem od 20 tyg leczona z przedwczesnego porodu fenoterol skracanie szyjki) córkę urodziłam w 36 tyg dziś ma dwa latka. Myślałam że to co mnie spotkało to najgorsza rzecz to leżenie było nie do wytrzymania( mogłam chodzić na toaletę i umyć się) a i tak miałam skurcze. Kiedy zaszłam w drugą ciąże- córka ma 4 miesiace-w łózku wyladowałam w 9tyg zagrozenie poronieniem dwa razy wszpitalu bo krwawiłam. Potem zagrożenie porodem przedwczesnym znowu fenoterol dwukrotnie wylądowałam na porodówce w 26 i 30 tyg gdzie hamowano poród. I udało sie po odstawieniu leków córke urodziłam w 40+6 dni waga 4130g. Myślałam że leżenie przy rocznym dziecku jest niemozliwe. A udało sie zdarzało sie ze zostawałam z dzieckiem sama nie zawsze ktoś z rodziny był. Ja lezałam w łożku wokoło zabawki i zabawianie dziecka. Ale fenomenem było to że moje dziecko sie do tego przyzwyczaiło. Straszne ale kojarzyło mnie z łóżkiem. Po kilku dniach chciałam łóżko wyrzucić bo myślałam że przez nie mnie wszystko boli. Nie ma złotego środka. Na poczatku jeszcze miałam mozliwosć wyboru pozycji potem już tylko lewy bok. Czasmi "oszukiwałam" i kiedy wracałam z toalety siadałam na fotelu albo bardzo długo jadłam by móc jak najdłuzej siedzieć. Najgorsze że przez to leżenie ciągle sie chciało spać. jednak po porodzie brak mi było kondycji. Mieszkam na 4 piętrze więc wejscie na nie graniczyło z cudem i wiązało się z taką zadyszka jakbym maraton przebiegła.
                Ale opłacało się. jak patrze na moje skarby wiem że gdyby trzeba było jeszcze raz przeleżałaby ciążę.
                • miacasa Re: do mam leżących 08.12.07, 20:27
                  Sandra, należę do grona Twoich wielbicieli, kibicowałam Ci w ostatnich
                  tygodniach Twojej ciąży. Twój wątek nadawałby się na reportaż niczym z pola
                  bitwy wink, ucałowania dla dzieci
                  • pliszka11 Re: do mam leżących 08.12.07, 21:20
                    Ostatnio wyszperałam w internecie, że prowadzono badania z
                    wykorzystaniem wielonasyconych kwasów tłuszczowych do opóźnienia
                    przedwczesnego porodu. Okazało się, że w przypadku spożywania ich
                    dużej dawki można opóźnić poród o tydzień. Więc warto dziewczyny
                    jakać rybki i oleje roślinne. smile, zresztą dobrze też robią na
                    kształtowanie się mózgu u dzieci.
                    Natomiast w jednym z numerów "M jak mama" przeczytałam, że dobrze
                    jest spożywać zioła przeciwskurczowe np. korzeń kaliny koralowej.
                    No i nie wolno jeść imbiru i cynamonu bo wywłuje skurcze.
                    Jak coś jeszcze znajdę to dam znać smile
                    • olenka_a witam 12.01.08, 14:56
                      Jestem w 30tc.Leżę od 4tygodni, w tym dwa razy byłam w szpitalu, raz
                      5 dni, potem 8 dni. Leżenie wykańcza mnie psychicznie, szczególnie
                      kiedy cały dzień jestem sama, mąż wraca ok.17-18.
                      Teraz mam założony pessar od tygodnia, ale i tak ciągle leżę. Wstaję
                      do toalety, raz dziennie prsznic, czasami po coś do picia.
                      Największą rozrywką jest wyjazd do ginekologa na wizytę.Pod względem
                      towarzyskim nie jest też zły pobyt w szpitalu, ale po 4 dniach
                      jednak tęskno za domem...
                    • olenka_a dodam jeszcze 12.01.08, 14:58
                      że jestem taka znudzona tym leżeniem, że ani tv, ani gazety ani
                      ksiązki nie są w stanie przykłuć mojej uwagi na dłużej sad Oby
                      dotrwać do 34tc, wtedy będę juz mniej zestresowana...
                      Wczoraj płakałam cały dzień, bo jednak choćby najmniejsze ukłucie
                      czy ból powodują niepokój.

                      dla rozrywki dzisiaj leżakuję u mamy, raz w tygodniu mąz przewozi
                      mnie do rodzinki, żebym mogła zmienić klimaty. No i mam tu laptopa,
                      więc moge trochę poczytać informacji i forów smile
                      • ewikowa Re: dodam jeszcze 20.01.08, 14:57
                        hey olenka

                        eh no tak juz jest. Jak juz pisalam - tez lezalam ale pomysl sobie
                        jakie masz szczescie ze mozesz do ubikacji wstawacsmile)) Male rzeczy
                        ale jak ciesza. Pamietam, ze mowilam ze chociazby mi pozwolili raz
                        dziennie wstac juz bylabym szczesliwa! A co do tego stresu - no
                        widzisz, z jednej strony fajnie lezec w domu bo sie jest w domu, ale
                        z drugiej strony w szpitalu jest i towarzystwo (czy to dobre czy zle)
                        ale i mozna sie zapytac sie o kazde uklucie.

                        Dasz rade!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka