Gość: tomtom_pl
IP: *.pg.com
29.09.06, 11:09
Witam. Postaram się być, najbardziej jak potrafię, obiektywny :)
Do Torre Xiare wyjechaliśmy z Open Travel, lot odbył się powiązanym z nimi
liniami Fisher Air.
Jeśli chodzi o lot z Fisher Air, nie było żadnych większych opóźnień. Jedyny
zgrzyt to czekanie na bagaże ok. godziny, ale było to już podczas podróży
powrotnej na Okęciu. Osoby z poza Warszawy spóźniły się na ostatnie pociągi i
autobusy.
Co do Open Travel … fatalna umowa biura z właścicielami hotelu co do jedzenia
dla Polaków (o jedzeniu niżej), no i niestety „kiepska” , arogancka
rezydentka. Kiepska dałem w cudzysłowie bo być może takie miała ta pani
wymagania postawione przez swoją firmę. Pani Ewa od początku oszukiwała
podróżnych w różnych kwestiach. Np. na śniadanie poleciła przychodzić do 9:30,
a na obiadokolacje kazała przychodzić o godz. 20:15 (nie później niż 20:45) z
uwagi iż hotel jest w pełni obłożony i są inne grupy, które też muszą dostać
posiłki. Obłożenie wg niej wynosiło 200 osób Na miejscu jednak nie było
więcej niż 40, góra 50 I to łącznie z Włochami (Sycylijczykami z Palermo :),
którzy to czasem przyjeżdżają na weekendy.
I po co te kłamstwa? Kłamstw było więcej :) Pani Ewa miała wenę :)
Pani Ewa nie była również zbytnio zainteresowana wycieczkami fakultatywnymi
dla turystów, zwłaszcza tymi dalszymi. Na dwa turnusy 7 dniowe zorganizowała i
to z trudem tylko 3 wycieczki – dwie do pobliskiego (2h drogi Palermo) i jedna
na Etnę i do Taorminy. Nic więcej. Pani Ewa wyraźnie nie chciała wstawać o 5
rano na wycieczki na Etnę.
To naprawdę się odczuwało Zachęcała ochoczo na wycieczkę do Palermo. I nie
ma co się dziwić bo wycieczka do Palermo, nie dość ze bliżej to kosztowała z
panią Ewą 60 Euro (wzwyż) od osoby, Etna – 80 Euro wzwyż. Inne ciekawe
kierunki w ogóle nigdy nie były proponowane przez panią Ewę.
I tu od razu info … nie kupujcie żadnych wycieczek jeśli macie prawo jazdy.
Dobrze się zgadać z innymi turystami. W „pobliskich” (oddalonych niestety o 40
min drogi autobusem) Trapani, a zwłaszcza w San Vito Lo Capo można dość tanio
wynająć auta. Jeśli wycieczka będzie w 3-4 osoby to wycieczka nawet na Etnę to
taniocha. I tak np. diesla można wynająć już za 45 Euro za dzień (biorąc na 3
dni), fiat Panda itp. poniżej 60 Euro. Przy 3-4 ale nawet dwóch osobach, cena
ta w porównaniu z wycieczką z hotelu to pryszcz.
Co do hotelu … jeśli ktoś lubi ciszę i spokój, nie lubi plaży piaszczystej,
nie lubi kąpać się w morzu, a lubi basen, lubi się opalać przy basenie, nie
chce podróżować, nie chce wieczorem w barze wypić piwka lub włoskiego winka to
… OK. W przeciwnym razie niestety nie polecam tego hotelu a zwłaszcza w
okresie od września. Płacąc 3000 zł za 4* hotel należałoby się spodziewać
czegoś o niebo lepszego. Ale o tym później.
Oczywiście największym przeciwwskazaniem co do wyjazdu we wrześniu są: pogoda
(niebo nawet bardziej zachmurzone niż obecnie w Polsce) i koniec sezonu. W tej
miejscowości zgaszono nawet światła na głównej i jedynej alejce do morza. Tam
nie ma nic …. Zamknięto bary (raptem 2), sklep na kempingu (w którym no i tak
prawie nic nie było), pizzerie.
16 września działała jeszcze tylko jedna lodziarnia (polecam lody :), są duże
i pyszne). Najbliższy market oddalony był o 5 km w miejscowości Bonagia,
Custonaci.
Niestety padało, grzmiało, było pochmurno itp , ale na szczęście w drugim
tygodniu. Pierwszy był upalny.
Hotel niestety nie oferował żadnej wypożyczalni rowerów, nie organizował
żadnych busów (jak pisano w folderze). W przeciwieństwie do tego co napisano w
ulotce reklamowej hotelu, nie było w pokojach Internetu (słynna pani Ewa ...
tłumaczyła to zamachami terrorystycznymi w Londynie :))) Ona to miała talent
do zmyślania :) Obsługa hotelu , łącznie z recepcjonistami nie mówiła po
angielsku (zresztą na Sycylii mało kto mówi w jakimkolwiek języku).
Zalety hotelu: czysty, codziennie zmieniano ręczniki. Ładny basen, fajne
leżaki. Pokoiki malutkie, ale czyste. O wiele mniejsze niż na zdjęciu w
folderze :) Tamte były chyba trzyosobowe. W łazience dużo ręczników, suszarka,
prysznic, mydełka, szampony, bidet. W pokoju duże łoze, szafa, stolik, TV z
polskim menu i tylko jednym kanałem angieslkim. No i klima :) Klima była OK :)
Na tym koniec :)
Wady: zamknięty bar przy basenie (w nocy obok hotelu było ciemno i pusto),
brak animacji wieczorem (duży amfiteatr stoi tam i marnieje), fatalna
komunikacja z większymi miejscowościami (ostatnie autobusy z Trapani i San
Vito były w godz. 19:30-20:00). W niedziele tylko 2 autobusy dziennie. Wada
hotelu to też …sjesta w hotelu! Nawet w upalnej Turcji i Tunezji z tym się nie
spotkaliśmy. Basen jest nieczynny od 13-15:30 bo ratownik odpoczywał. Nie
można wtedy było kupić nic, nawet loda. O pizzy to trzeba było zapomnieć w
ogóle, raz że w hotelu w ogóle jej nie było , dwa że w każdej miejscowości
otwierają pizzerie po sjeście ok. 20:00
Kąpać się można wyłącznie w czepku. Niestety ludziom nie powiedziano tego
przed wyjazdem :) Ja miałem czepki tak w razie czego :) Inni musieli ...
"wypożyczyć" czepek za 5 Euro.
Największą wadą hotelu, zwłaszcza 4 gwiazdkowego było …jedzenie. Śniadania to
szwedzki stół więc można było się najeść – musli, kawa, herbata, napoje
pomarańczopodobne, bułeczki francuskie, szynka, ser, salami, owoce … po
tygodniu, doszły pomidory (po kłótniach) . Zero oliwek itp. włoskich specjałów
Kolacje …. porażka …Kolacje wybierało się dzień wcześniej z karty Jedzenie w
pierwszym tygodniu było mniej więcej smaczne ale w racjach głodowych. Np. na
pierwsze danie, łyżka, dwie makaronu … na drugie danie malutki trójkącik
omletu, lub ser mozzarella z pomidorami na zimno lub mały tłusty kotlet z
panierką tłustą i odstającą, lub wstrętny serek z łososiową pastę w kształcie
malutkiego trójkącika. W drugim tygodniu było deko więcej (po kłótniach ludzi
z właścicielami i rezydentką) ale ….nie dało się tego jeść. Kucharz chyba
dopiero się uczył W małych salaterkach dostawaliśmy kilka płatków sałaty,
była przesolona , pełno octu. Risotto z salami i serem wyglądało jak paćka .
Nie było tam sera i salami , tylko skwarki i cos słonego strasznie. Czasem na
obiad były 3 kawałeczki mięsa ugotowanego , po zupie. Generalnie było fajnie …
bo śmiałem się do rozpuku obserwując ludzi wykrzywiających twarze,
odstawiających żarcie po jednym kęsie … To co podają w Turcji , Tunezji , a to
co było w Torre Xiare to jedna wielka przepaść. Byłem niemile zaskoczony … a
nie wymieniłem wszystkich „specjałów” :) O owocach morza podanych tylko raz
... ale tak wstrętnie że odszedłem od stołu po spróbowaniu , już nie wpsomnę
:) Pewnie ktoś niedługo umieści zdjęcia w necie tego co było na kolacji :)))
Jeśli już ktoś niestety kupi pobyt w Torre Xiare to … :
1) odwiedźcie Erice (góra którą widać z hotelu) … niesamowite miasteczko …
średniowieczne mury, można tam spędzić cały dzień :)
2) jedźcie do Marsali. Pociągi z Trapani często kursują i jadą 30 min. Dalej
ok. 40-50 min fajne barokowo-arabskie miasteczko Mazzara.
3) Wynajmijcie samochód i jedźcie do Cefalu, Montreale, Palermo (Segesta nie
była taka fajna - męcząca wspinaczka kilka km aby prawie nic nie zobaczyc)
4) Jadąc na Etnę upewnijcie się ze wjeżdżają jeepy na górę … nawet gdy jest
pochmurno widać teraz wyrzucane kamienie
5) Taormina mi się nie podobała bo było pochmurno i koszmarnie dużo ludzi.
Ulice to jeden wielki jarmark dla turystów
6) Mnie podobał się bałagan panujący w Palermo No i katakumby w Palermo. Dla
niebojących się śmierci (wiszące zmumifikowane ciała + dziewczynka sprzed 100
lat jak żywa)
7) Pizzeria znajduje się 5 km od hotelu w Bonagii (podobnie supermarket).
Warto przejść się wzdłuż morza w stronę Bonagii bo zwłaszcz