Dodaj do ulubionych

Lido di Garda

IP: *.introl.pl 08.05.03, 15:59
Od tego weekendu wybieram się do Włoch, poradźcie, które miejscowości nad
Lido di Garda są warte zobaczenia (będę w tej okolicy 3 dni, samochodem).
Interesuje mnie głównie część południowa i wschodnia. Może macie jakieś
łącza z info. Za wszelkie rady z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: mixxer Re: Lido di Garda IP: 217.97.150.* 08.05.03, 17:18
      polecam Sirmione
    • Gość: wal Re: Lido di Garda IP: *.icpnet.pl 08.05.03, 21:05
      Male sprostowanie "Lago di Garda". Również polecam Sirmione, a na polnocy Riva
      del Garda, a w środkowej części Malcesine. Ciekawsza jest chyba część północna.
      Pozdrawiam.
      • Gość: bah7 Re: Lago di Garda... IP: 213.192.80.* 09.05.03, 08:22
        Gość portalu: wal napisał(a):
        > Male sprostowanie "Lago di Garda". Również polecam Sirmione, a na polnocy
        >Riva del Garda, a w środkowej części Malcesine. Ciekawsza jest chyba część
        >północna.


        Potwierdzam powyższe.
        Domyślam się, że pytanie jest nie o hotel**** 'Lido' w Riva...
        Kiedy już zwiedzisz zamek w Sirmione i jego piękne okolice, udaj się na północ
        Jeziora Garda - im dalej tym piękniej...
        A naj... to przepięknie położona, malownicza Riva del Garda (zobacz 100 m
        wodospad w jaskini !)...
        Z plaż chyba naj... jest ta obok Torri del Benaco...
        Objedź zachodni brzeg - pełno tam tuneli...
        www.gardaclick.com/venerdi.asp

        bah7
    • Gość: Abs Re: Lido di Garda IP: *.bmj.net.pl 10.05.03, 16:37
      Wrzesień 2001
      „Za obejrzenie trzech jezior – czwarte dodajemy za darmo”- tak powinno brzmieć
      dzisiejsze hasło. Planowaliśmy jazdę wschodnim brzegiem jez. Garda z wypadem
      na Mt. Baldo, potem brzegiem jez. Ledro do jez. Idro i do domu. Ale
      zapomnieliśmy map i w rezultacie wyszło trochę inaczej, ale jeszcze ciekawiej.
      Pobudka o 8.00, wyjazd o 9.00, podziwiamy wspaniały widok brzegów Gardy i
      uroki przydrożnych miasteczek, ale nie możemy znaleźć funikulara na Monte
      Baldo, musimy zawrócić, zatrzymujemy się na tarasowatym wielopoziomowym
      parkingu, automat przy bramce wydaje nam nie bilet, ale kolorowy plastykowy
      żeton. I dowiadujemy się wreszcie, że funicular to tutaj, w Malcesino, ale
      jest chiuso, co wynika też z afisza w IT: remont, po którym zapraszają, bo
      będzie jeszcze piękniej. Idziemy w wypełnione turystami uliczki miasteczka,
      pijemy cappuccino w nadbrzeżnej kawiarni, oglądamy sklepy z pamiątkami i
      płacimy za parking 3000 ₤. Za miejscowością Bezecca spostrzegamy drogowskaz na
      dolinę Ledro. Wspinające się stromo górskie drogi, do tego w remoncie,
      miejscami spory ruch i czasem ruch naprzemienny, a gdy napisy ostrzegają o
      ostrych zakrętach, na pewno oznacza to, że trzeba będzie zredukować do
      jedynki. Przed nami jedzie ogromna szwajcarska ciężarówka, wyładowana pniami
      drzew, nie ma mowy o wyprzedzeniu, ale i nie trzeba, bo jedzie szybko. Jezioro
      Ledro małe, bardzo niebieskie, malownicze, trochę domków, niewielkie kempingi
      i parkingi, cisza i spokój. Zatrzymujemy się na drugie śniadanie i w drogę, co
      ułatwia nam drogowskaz do jez. Idro. Też malowniczo położone w wąskiej
      dolinie, brzegi ma strome i urwiste, przez co przypomina wąwozy przełomów
      górskich rzek. Decydujemy się jechać napotkaną boczną drogą, „pewnie będzie
      ciekawsza”, i rzeczywiście pnie się kręto coraz wyżej i wyżej, coraz bardziej
      stromo i coraz więcej ciasnych zakrętów, wreszcie zaczynamy mieć wątpliwości,
      czy wybraliśmy właściwą? Dojeżdżamy do wiszącego na stromym zboczu miasteczka
      Bondone, sądząc po liczbie zaparkowanych na stromych i wąskich uliczkach
      samochodów z różnymi rejestracjami, chyba odbywa się tu jakaś uroczystość,
      jedziemy dalej z myślą, że droga w końcu musi zacząć opadać, ale nagle
      przechodzi w szutrówke, wobec czego zawracamy z powrotem w dół, jak na
      karuzeli. Na dole brzegami jeziora kierujemy się drogowskazem na Brescię, ale
      nagle widzimy inny: na jez. Garda.
      Znowu stromo i kręto w górę przez malownicze, zalesione zbocza, miejscami
      białe usypiska, wreszcie przełęcz Capo San Roso (1020 m!), zaraz za nią
      odsłania się przed nami czwarte, nieplanowe jezioro Valvestino w jeszcze
      głębszej kotlinie o zupełnie niedostępnych, spadających wprost do wody
      brzegach, przegrodzone zaporą. Teraz stroma i wąska droga w dół, dobrze
      zabezpieczona barierami od strony przepaści, zapory ze śladami uderzeń, potem
      zwęża się do 2,5 m, a zakręty są tak ciasne, że zaczynam trąbić przed
      skrętem, na szczęście tylko dwa razy mijamy (z trudem) jadący w przeciwną
      stronę samochód, zaś kilku napotkanych motocyklistów, zwykle jadących na
      pograniczu szaleństwa, zachowuje się zdumiewająco rozsądnie, co samo przez się
      świadczy o stopniu trudności tej drogi. Ta jej część jest dosłownie zawieszona
      na stromym stoku: po lewej ściana, czasem naga skała, czasem trochę zieleni,
      po prawej przepaść, miejscami bariera otwiera się na malutką platforemkę do
      mijania, ale bałbym się tam wjechać, bo powierzchnią przypomina chusteczkę do
      nosa i nie ma żadnych zabezpieczeń. Za to widoki przewspaniałe. Jeszcze po
      drodze (tu zdania podzielone: Jadzia twierdzi, że było to pomiędzy Ledro i
      Idro, ja z Wojtkiem, że jeszcze przed Ledro), dwa tunele, jeden ~1200 m
      (wyraźnie spiralny), drugi 3600 m, przedzielone kilkunastometrową przerwą z
      pięknym wodospadem.
      Wreszcie docieramy do bardziej przyjaznych okolic, potem do zachodniego
      brzegu jez. Garda i stąd już szybko do domu."
      Cd na życzenie
      Pozdrowienia/Abs
      • Gość: bah7 Re: Lago di Garda... IP: ProteriansZgNet:* 10.05.03, 19:42
        > Za to widoki przewspaniałe. Jeszcze po drodze (tu zdania podzielone: Jadzia
        >twierdzi, że było to pomiędzy Ledro i Idro, ja z Wojtkiem, że jeszcze przed
        >Ledro), dwa tunele, jeden ~1200 m (wyraźnie spiralny), drugi 3600 m,
        >przedzielone kilkunastometrową przerwą z pięknym wodospadem.


        Zapewne chodzi o 2 tunele pomiędzy Riva del Garda a Molina di Ledro (czyli ok.
        50 km od Idro), które niestety zostały wybudowane - zamiast pięknie mrożącej
        krew w żyłach drogi po pionowej ścianie skalnej nad Jeziorem Garda...

        bah7
        • Gość: wal Re: Lago di Garda... IP: *.icpnet.pl 10.05.03, 21:29
          Gość portalu: bah7 napisał(a):
          >
          >
          > Zapewne chodzi o 2 tunele pomiędzy Riva del Garda a Molina di Ledro (czyli
          ok.
          > 50 km od Idro), które niestety zostały wybudowane - zamiast pięknie mrożącej
          > krew w żyłach drogi po pionowej ścianie skalnej nad Jeziorem Garda...
          >
          > bah7

          Jazda tymi tunelami taż może mrozić krew w żyłach jeśli przejedzie się je
          na ...rowerach. Tunel jest pochylony ( dość znacznie )w kierunku Rivy i dość
          prosty, więc prędkość ok 50 - 60 km/g nie jest problemem. I wszystko było by OK
          gdyby nie miejscowi kierowcy, którzy wyprzedzali się w wąskim tunelu mimo
          cięgłej lini. Ale wszystko skończyło się dobrze. Nie polecam takiej jazdy, tym
          bardziej, że chyba jest zabroniona.
          PZDR
          • Gość: Abs Re: Lago di Garda... IP: *.bmj.net.pl 11.05.03, 17:44
            Wyprzedzanie pzez ciągłą linię , to włoska specjalność, ale w tunelach sie z
            tym nie spotkałem. Włoska szkoła jazdy to temat na większe wypracowanie, ale
            zwróciłem uwagę, że w czasie wielokrotnych podróżach po Italii - nie widziałem
            tam wypadków drogowych, ale trudno też zobaczyć tam samochód bez śladów
            kolizji. Znowu się zacytuję (z notatek podróżnych:
            "16.09.2001
            Źle zaplanowana wycieczka, bo nie obczytana do końca: jedziemy do Pompei i
            chyba skręcamy z autostrady o jeden zjazd za wcześnie, chociaż za
            drogowskazem do Pompei. Okazuje się nagle, że Pompei to istniejące miasto,
            brudne i bałaganiarskie, a najwyraźniej każdy mieszkaniec ma samochód i w
            niedzielę rano wyprowadza go na ulicę (w najlepszym razie stawia go przy
            krawężniku, koniecznie naprzeciw parkującego po przeciwnej stronie). Zaraz po
            wjeździe do miasta stajemy przed znakiem „stop”. Przed nami w poprzek płynie
            w obie strony nieprzerwany strumień samochodów i innych pojazdów w zasadzie w
            dwóch przeciwbieżnych rzędach, ale chwilami rzędów jest trzy lub cztery. Nie
            widzę możliwości wjazdu w tę ulicę ... do czasu, gdy stojący za mną Włosi
            zaczynają mnie mijać i wplatać się w ten gąszcz pojazdów. Odbywa to się
            dziwnie płynnie i w ciszy tj. bez zgrzytu gniecionych karoserii i nawet bez
            trąbienia. Ryzykuję skręt w lewo pomiędzy jadących i udaje się. Ale dalej
            korek na głównej ulicy, a na wyżej opisanej zasadzie („śmiało i bez
            przytomności”) w jej ruch włączają się skręcający z bocznych
            (podporządkowanych) ulic, wyjeżdżający tyłem z bram, inni stoją „na drugiego”,
            czyli na środku, niekiedy wymieniając pozdrowienia i pogaduszki ze znajomymi,
            jadącymi (?) w przeciwnym kierunku, a motocykliści robią wszystko, co im do
            łba strzeli. Całość pełznie w obie strony - zderzak w zderzak, a my zupełnie
            nie wiemy dokąd jedziemy."
            • Gość: bah7 Re: Lago di Garda - za kierownicą... IP: ProteriansZgNet:* 11.05.03, 18:33
              Zacytuję Mojego Drogiego Kierowcę :
              "Włoscy kierowcy mają bardzo wysoką kulturę łamania przepisów ruchu drogowego.
              Czynią to bardzo rozsądnie, z uśmiechem i życzliwością dla pozostałych
              kierowców, w odróżnieniu od polskiego czy hiszpańskiego chamstwa na drogach..."

              Pozdrawiam

              bah7
    • Gość: Iza Re: Lido di Garda IP: *.introl.pl 12.05.03, 14:56
      Dziękuję Wam bardzo za wszystkie rady dotyczące Jeziora Garda. Mój wyjazd
      opóźnił się o tydzień, ale dzięki temu mogłam przeczytać wszystkie Wasze
      posty. Co do ruchu na drogach po Włoszech coś o tym wiem (od 4 lat jestem tam
      co roku dość długo). Na początku byłam zszokowana ich "kulturą" jazdy.
      Strasznie się stresowałam, ale teraz sama mam okno otwarte, sygnalizuję skręt
      w lewo ręką, używam klaksona ile się da, (dobrze, że mam AC..., choć jeszcze
      obyło się bez kolizji) nie mogę się tylko przyzwyczaić do tych motorowerów,
      które wszędzie się wciskają, wszędzie mają pierszeństwo i nie straszne im
      żadne korki, ale myślę, że i do tego się przyzwyczaję. Szkoda tylko, że
      policjanci nie mówią po angielsku i jak tu takiemu tłumaczyć, że było
      pomarańczowe, a się jechało za szybko by wyhamować. Pozdrawiam. Iza
      • Gość: Abs Re: Lido di Garda IP: *.bmj.net.pl 13.05.03, 10:51
        Znowu cytat "z siebie":
        "Ogólnie: samochodów tu oczywiście bardzo dużo, najwięcej różnych Fiatów, w
        tym sporo Tipo, nie produkowanego przecież od 1996 r., są też 126, ale też
        stosunkowo dużo np. Matizów. Nadal widzi się dość często Fiaty 500, ale ani
        jednego 600, ciekawostka. Dużo Smartów, które nieoczekiwanie doskonale sobie
        radzą na autostradach. Wyraźnie widać, że Włosi gustują w kolorze srebrnego
        metaliku. Są trzy rodzaje paliwa: senza piombo, gazolio (diesel) i super (może
        zaołowiona, bo pompy są czerwone), nigdzie nie podawana jest liczba oktanowa,
        czasem są dystrybutory z mieszanką do dwusuwów, mało LPG, czasem spotyka się
        stacje z napisem „Metano” (?). Stacje b. różne, typowe autostradowe mają
        sklep, bar, sanitariaty i wielopaliwowe dystrybutory."

        • Gość: Abs Re: Lido di Garda IP: *.bmj.net.pl 13.05.03, 10:55
          I jeszcze (p.wyż.):
          "Przed Sorrento korek i ciasnota uliczna, przypominająca nam dzień wczorajszy,
          ale przynajmniej wiemy dokąd jedziemy, więc spokojnie pełzniemy i przeciskamy
          się pomiędzy samochodami, skuterami (a cholera z nimi!) i ... pieszymi, którzy
          plączą się bez sensu po jezdni, ciesząc się jednak pełną bezkarnością i
          bezpieczeństwem. Nikt nie używa migaczy, nie respektuje stopu, linii ciągłych,
          zakazu wyprzedzania i innych głupot. Ale chyba dzięki temu wszystko to jakoś
          posuwa się do przodu. "

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka