estoril2 23.03.07, 09:09 mniej wiecej w polowie tekstu wspomina sie o wakancie w Portugalii i 2 kandydatach na to stanowisko, jednak zdaje sie ze bez szans... www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4007720.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
xavier111 Re: slowko o ambasadach 23.03.07, 16:07 coz, nic dziwnego, w czasach gdy tak zasluzeni dla polskiej dyplomacji i wybitni ludzie jak dr jacek perlin sa wyrzucani z placowek tylko dlatego ze zadarli z "prawdziwymi polskimi patriotami" w stylu jana kobylanskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
keepersmaid Re: slowko o ambasadach 23.03.07, 18:26 OK, od kiedy i dlaczego Perlin zostal wybitnym czlowiekiem, bo cos mi umknelo... Odpowiedz Link Zgłoś
xavier111 Re: slowko o ambasadach 23.03.07, 18:36 chocby dlatego ze ma za soba kilkanascie lat stazu w dyplomacji (byl ambasadorem w wenezueli i bodajze w australii), jest jezykoznawca z tytulem profesora habilitowanego, autorem i wspolautorem podrecznikow i slownikow dot. jezykow iberyjskich, gdy pracowal na UW byl doskonalym i kompetentnym wykladowca i mowi biegle kilkoma jezykami. Odpowiedz Link Zgłoś
anjos GWno... 23.03.07, 19:05 Kto czyta jeszcze wiadomosci podawane przez GWno.... ????? Niesamowite... Odpowiedz Link Zgłoś
estoril2 Re: GWno... 23.03.07, 19:43 ...a jakies marne kilkaset tysiecy...idiotow oczywiscie, bo kto by takie COS czytal :) co za kraj...ehhh Odpowiedz Link Zgłoś
keepersmaid Re: slowko o ambasadach 24.03.07, 19:14 Gdy pracowal na UW potrafil byc zlosliwym trollem, ktorego nie znosily cale roczniki studentow. Kompetencja techniczna nie ma nic wspolnego z charakterem, fakt. A "Gramatyka Jezyka Portualskiego" jego autorstwa jest fatalna. Odpowiedz Link Zgłoś
xavier111 Re: slowko o ambasadach 24.03.07, 22:33 nie przypominam sobie zeby go nie znosily "cale" roczniki. mój rocznik bardzo go szanowal. owszem, bylo sporo osob ktore go nie znosily - byly to osoby ktore nie byly w stanie sie nauczyc fonetyki jez portugalskiego i zdac u niego zaliczenia. mial prosty prosty jasny i bezstronny system zaliczania (test), i jesli ktos nie mial wystarczajacej ilosci punktow zdawal ten test do skutku, niektorzy 5-6 razy, w wyniku czego bedac na 3 roku mieli jeszcze niezaliczone zajecia z perlinem z 1 roku. byl po prostu wymagajacy i nieustepliwy, co w polaczeniu z faktem ze wykladane przez niego przedmioty (fonetyka portugalska i wstep do jezykoznawstwa) nie sa latwe i trzeba sie w ich przypadku wykazac konkretna wiedza, nie wystarczy bla bla bla pessoa wielkim poeta byl, sprawialo ze byl postrachem dla niektorych studentow, zwlaszcza tych slabszych. i byl prawdopodobnie jedyna w pelni kompetentna osoba z osob ktore na UW wykladaly fonetyke jez port. "gramatyka" nie jest idealna, ale fatalna bym jej nie nazwal. Odpowiedz Link Zgłoś
keepersmaid Re: slowko o ambasadach 25.03.07, 00:29 Zapewniam cie, ze moja przyjaciolka nie jest idiotka, a doszla do 5 razu z fonetyki (piaty raz to byl egzamin komisyjny na roku powtorkowym, nie bylo wiecej podejsc, nie zdajac komisyjnego wylecialaby ze studiow), komisyjny byl ustny i do konca chcial ja oblac, wbrew opinii innych komisjantow. A przedtem cwiczyl nas obie, tylko ja dostalam wczesniej swiete 3. Poza tym zawsze faworyzowal facetow. Wyraznie. Odpowiedz Link Zgłoś
xavier111 Re: slowko o ambasadach 25.03.07, 15:55 wierze ze przyjaciolka nie jest idiotka, moze byc geniuszem w kazdej mozliwej dziedzinie, ale fakt faktem ze fonetyki nie zaliczala, a nie zaliczala bo nie dostawala wymaganej ilosci punktow na tescie (w ktorym ilosc punktow to kwestia matematyki a nie interpretacji sprawdzajacego), a nie dostawala bo nie byla w stanie przyswoic sobie zasad transkrypcji fonetycznej jez portugalskiego. proste. winna byla ona, a nie wykladowca. co do komisjantow, jesli to byly osoby z katedry, to powatpiewam w ich kompetencje do oceniania czyjejs znajomosci fontyki port, bo jak juz powidzialem poza perlinem wsrod wykladowcow praktycznie nikt o portugalskiej fonetyce pojecia nie mial. co do zarzutu o faworyzowaniu facetow, trudno z nim polemizowac, przyznasz ze taki zarzut mozna postawic wiekszosci jesli nie wszystkim wykladowcom w katedrze - faceci, z powodow oczywistych, zawsze byli gatunkiem specjalnej troski. wydaje mi sie ze perlin mial (z racji przejrzystego i niepodlegajacego interpretacvji systemu zalicznaia zajec) duzo mniejsze mozliwosci faworyzowania kogokolwiek niz wiekszosc innych wykladowcow. ps. moj kolega z grupy tez u perlina nie zdal (porzucil studia pare miesiecy pozniej), a facetem, z ktorej strony by nie spojrzec, byl. Odpowiedz Link Zgłoś