Dzisiaj mija tydzień na diecie.
Waga początkowa 85,4 kg.
Dzisiaj 83,2 kg.
Przez cały tydzień miałam kilka grzechów owocowych. Zjadłam kilka
malin, porzeczek i jednego grejfruta.
Codziennie chodzę na basen i wydaje mi się, że dosyć schudłam w cm,
ale się nie zmierzyłam na początku, więc nie mam porównania. Widzę
po spodniach.
Czuję się dosyć dobrze, chociaż momentami trochę słabo.
Kryzys miałam koło środy, ale przetrwałam.
Najważniejsze jest to, że zapał nie zmalał ani trochę, co mi się
jeszcze nigdy nie zdarzyło po tygodniu

Jak przetrwam jeszcze tydzień, to mam nadzieję, że motywacja jeszcze
wzrośnie.