dzisiaj 8 dzień fazy I (w zeszłym roku schudłam ok. 3-3,5 kg), dzisiaj widzę,
że ubyło mi 0,5 może 1 kg... Grzeszę, nie powiem, ale czyżby aż tak bardzo?
Rozumiem, że za drugim razem jest ciężej, ale aż tak? Podzielcie się
uwagami

PS może i ciuchy są trochę luźniejsze, cellulit też jakby znikał (to
najfajniejsze!) ale to chyba za mało? A może organizm nadal się oczyszcza i
jak schudnę to do kości, hehe

)