11.01.06, 23:22
Znak to czy przeznaczenie. Czy też sposób na życie. Rok temu też
zastanawiałam sie jak zacząć i dietę i nowy wątek. Udało sie wszystko. Jednak
po tak długim czasie wiem, że warto było zaczynać i warto tak dalej (czyt.
zdrowo) żyć. Zgubiłam 12 kg. i choć nadal lubię wszelkie kluski,pierogi, ryż
i chleb wiem, że wmoim menu będą na zawsze czymś co zjada się "raz na parę
lat" Niestety w ostatnie Boże Narodzenie odpuściłam sobie ze wszystkim,
świadomie jadłam nawet serniki. I co? I 2 kg oraz mała oponka sad((( Niech to
będzie przestrogą dla Was.
Dieta jest cudna i nie skuszę się na żadne głodówki itp. Wystarczy
przestrzegać zasad (małe odstepstwa dozwolone, zresztą słabość woli czasem
gra pierwsze skrzypce)a cel można osiągnąć. Oczywiście zawsze łatwiej, gdy
pod ręką wszytkie świeże produkty zamiast mrożonek, ale przecież zaczynałam
zimą i jakoś poszło. Mam nadzieję, że odezwą się plażowiczki, które mnie
wsopierały i nawzajem a dla wszystkich nowych plażowiczek życzenia wytrwania
i zapraszam, jeśli mogę w czymś pomóc to proszę bardzo,mogę gadac i gadać.
Dobe, dobrze, że sie odezwałaś, to przede wszystkim dla Ciebie ten wątek,
musi Cie wkońcu ktoś przypilnować he he. A tak poza tym ja też razem z Tobą
zacznę. Muszę siepozbyć tych 2 kg a potem może jeszcze 2 . To byłoby cudne. I
tyle by wystarczyło, nie chce być koścista. Już drugi tydzień podchodzę do I
fazy. Poległam przy sobocie i byłam diabelnie zła na siebie. Zaczełam znowu
w poniedziałek i chyba mi się uda, z Tobą oczywiście jak poprzednio. Całusy
dla Ciebie i pozdrawiam ciepło wszystkie plażowiczki.
Obserwuj wątek
    • dobe1 Re: Znak :) 13.01.06, 06:27
      witam!!
      jestem i melduje sie!jeszcze nie na plazy ale w przygotowaniach do niej!
      a od poniedzialku start!
      Poki co robie male notatki, liste zakupow, czyszcze lodowke z niedozwolonych
      produktow itp.
      Nie bede jeszcze robic spowiedzi jak bardzo grzeszylam przez te kilka dlugich
      miesiecy bez diety i z jakimi koszmarnymi skutkami dla mojej wagi, wyglady i
      samopoczucia sad
      Mam wielka nadzieje, ze dzieki Wam (zwlaszcza dzieki Tobie Sikra) bedzie jak za
      pierwszym razem na plazy...kiedy dostalam duzo wsparcia, cieplych slow i
      oczywiscie duzo porad i odpowiedzi nawet na glupie pytania wink
      Obiecuje sie meldowac jak nakczesciej w miare moich mozliwosci tutaj, bedzie mi
      ciezko dzielic sie przepisami ze wzgledu na te dziwaczne produkty ale dam rade!!
      musze! bo za duzo mnie jest co powoduje fatalny nastroj a to wlasnie mnie
      najbardziej dobija!
      witam i zapraszam inne plazowiczki do naszego watku (moze znajdzie sie jakas
      jeszcze z naszej starej paczki?)
      • kjkk Re: Znak :) 13.01.06, 08:43
        witam, jestem chyba jedna z naj naj starszych plazowiczek, niestety obecnie
        przypominam nieco kaszalota [to tak w temacie plazy wink ] wiec zaczelam -znow-
        od wczoraj.
        zaluje, ze klimaty z watku "za pierwszym raziem mi sie udalo" sa mi tak bliskie-
        bo rzeczywiscie, zaczynalam juz kilka razy, skutki byly, ale nie tak
        zadowalajace jak za 1.szym razem, czyli chyba poltora roku temu ....
        Ize jestem takim łakomczuchenm, na mączne potrawy, na słodycze....
        ehh
        pozdrawiam cieplutko!!
        kjkk
      • seurasaari Re: Znak :) 13.01.06, 11:53
        Achhhhhhh jak miło Was znowu czytać!! Bardzo się ciesze z tego ponownedo
        spotkania na starej dobrej plaży! Toż niedługo rocznica naszego spotkania!!!
        Szybko przeleciało..co?
        Mój romans z DSB trwa cały czas co prawda zdażały się małe zdrady ale zawsze
        skruszona wracałam.. schudłam ok10 kg ale z ostanich 2 misięcy przybyło mi 3 kg
        chciałabym się więc zdyscypinować trochę chociaż prawdziwe odchudzanie (czyt. I
        faza) muszę niestety odłożyć na póżniej!
        Dobe! Suuuper ż e się odezwałaś wysyłam Ci pozdrowienia i cmoki do tego
        dalekiego miejsca w którym teraz będziesz plażować!! Bądz z nami koniecznie!
        Pozdrawiam wszystkie plażowiczki!!!
        A... i jeszcze się tak zastanawiam ile to lat może mieć taka naj naj starsza
        palażowiczka.... Zartowałam oczywiście hihihi Pozdro jeszcze raz!
        • sikra Re: Znak :) 13.01.06, 22:39
          Oczywiście dzisiaj trzynastysad(( Napisałam sie i net padł. Może uda mi sie w
          skrócie powtórzyć.
          Cieszę sie, że nie ominełyście "znaku". Cieszę sie kjkk, że zajrzałaś, pamiętam
          Twój nick z pierwszego pobytu na forum. Jako naj naj i fachowiec w dietce nie
          unikniesz pewnie pytań od nas. Mam nadzieję, że sie nie będziesz złościć z tego
          powodu. Zacznę pierwsza: czemu myślisz, że wyglądasz jak kaszalot? Niemożliwe,
          żebyś była taaaaaaaaka duża smile))) Pewnie jak każda z nas chcesz sie pozbyć
          kilku kilogramów i ponownie tu jesteś.Życzę powodzenia i trzymam kciuki.
          Muszę się pochwalić, że jeden "poświąteczny moj kg poszedł sobie precz. Ale
          stwierdziłam, że na czas diety a przynajmniej na jakieś dwa miesiące powinnam
          zostać odizolowana od rodziny. Dzisiaj znowu poległam przy plackach
          ziemniaczanych, które smażyłam dla mojej rodzinki. Moja dietowa sałatka a jakże
          stała w lodówce ale gdzie jej tam do gorących , chrupiących placuszków. Chyba
          potrzeba, aby ktoś na mnie nakrzyczał. Może Ty Dobe mnie przypilnujesz a ja
          Ciebie co? Od poniedziałku. Bo jak tak dalej będzie to będę zaczynać I fazę w
          każdy poniedziałek.
          Pozdrawiam cieplutko!!!!

          Za trzecim razem chyba wreszcie mi sie uda to wysłać wrrrrr
        • dobe1 Re: Znak :) 17.01.06, 08:45
          Seurasaari witaj nasza droga!!!
          fajnie ze wciaz jestes tutaj!coraz nas wiecej wink
          wiem ze musisz dietowanie odlozyc na jakis czas ale mam nadzieje ze nas nie
          opuscisz bo ktos nas przeciez musi pilnowac!!!potrzebujemy zandarma wink
          i gratulacje i tysiace usciskow!!!!!! wink))))))
          pisz jak nawiecej bo ja np. dzis juz poleglam w pierwszym dniu ale to wina
          zlego przygotowania i niezorganizowania,ale jestem juz po zakupach (choc kakao
          naturalnego szukalam chyba z godzine,a fety nie ma!!!wrrr co za kraj!) i
          przygotowalam sobie jedzonko na jutro do pracy zeby mnie grzeszki i slodkosci
          nie korcily

          musi mi sie znowu udac!
          wiec jestem zwarta i gotowa na DSB!
          pozdrawiam Was cieplutko i zycze wszystkim z samego rana milego dnia i wiele
          wytrwalosci a ja sama znikam do krainy snooofff bo jutro musze rano wstac!
          pa
          • seurasaari Re: Znak :) 17.01.06, 21:18
            Echhhh ja się już chyba nawet na żandarma nie będę nadawać! Poprostu O (słownie
            zero) dyscypliny nie mogę się wziąść w garść więc jak tu na innych krzyczeć?!
            Ale obiecuję zaglądać bo tylko tu ostatnia nadzieja na opamiętanie i nie
            dopuszczenie do upodobnienia się do hipopotama!
            Pozdrawiam, trzymam kciuki za powodzenie w plażowaniu!
            ps no to teraz zmiana - ja biegnę do łożeczka a Ty - do dzieła!
          • sikra Re: Znak :) 18.01.06, 08:00
            Witajcie w ten snieżny dzionek! Niestety nie mam zbyt dobrych wieści. Co prawda
            cały wczorajszy dzień dietowo przebiegł poprawnie, ale moja córcia wpadła na
            diabelski pomysł i jak tylko zbliżyłam sie po pracy do domu już czułam co mnie
            czeka. Zapach świeżego ciasta był wszędzie. No i oczywiście pytanie: zjesz
            kawałek, prawda? Co miałam zrobić? Odmówić, kiedy sie tak bardzo starała?
            Zjadłam kawałek. Tak więc znowu zakończyłam dzień drugi diety z wpadką. Ha,ale
            nic to może wreszcie wezme sie w garść. Dobe , trzymam kciuki mocno, napewno Ci
            sie uda. To kakao do pewnie do deserków, a z czego je robisz? Jak minął kolejny
            dzionek z dietą?
            Mam nadzieję Seurasaari, że z nami będziesz i będziesz nas wspierać.
            Pozdrowienia cieplutkie!
        • kjkk :( 18.01.06, 09:05
          witajcie ponownie, teoretycznie od czwartku zeszłego jestem znów w I fazie,
          ale.. no wlasnie, juz w sobote zjadłam troche buraków i wiem, ze w sosie do
          miesa, mimo,ze chudego, było pewnie troche maki.
          wczoraj w slatce obiadowej mialam kukurydze i groszek sad
          no i kawa w knajpach- mleko jest pewnie pełnotłuste sad

          Ogolnie to siegnełam dna wink ze tak powiem, waze jakies 3 kg wiecej niz wtefy,
          gdy za pierwszym razem, 1,5 roku temu zainteresowałam sie DSB.
          rzeczywiscie- za kazdym razem idzuie zdecydowanie ciezej, nie wiem, czy to
          brak dyscypliny? ale chudne mniej i wolniej.

          Moim problemem jest zdecydowanie łakomstwo, zwłaszcza jesli chodzi o czekolade
          i słodkie w ogóle. Niestety- nie potrafie zjeśc kawałka, od razu pochłaniam
          całymi tabliczkami.

          Obiecałam sobie kiedys, ze nie przekrocze 55 kg, bo w miare dobrze czułam sie
          przy ok 52-53 kg, choc tez nie doskonale, ale te 55 to taka "bariera dzwieku".
          No i co? I przekroczyłam i to o duuuużo.

          Schudnac, moze schudne, ale co z tego, jesli potem znów zaczne sobie folgowac,
          strace motywacje do pilnowania sie, bo przeciez schudłam, mam "margines
          swobody".. ehh sad

          A najgorsze, ze juz 30.01.-02.02. bede na szkoleniu wyjazdowym słuzbowym i co
          ja tam zrobie z jedzieniem? Nie ma mozliwosci wiezc i przechowywac gdzies
          serków odtłuszczonych itp. :\
          • swieta_1 Re: :( 18.01.06, 21:40
            Cześć Dziewczyne, wiecie jaka to radocha czytać Was znów, jesteście takie "normalne"-sorry za wyrażenie, ale tu nie mazłośliwości tylko takie "opierdzielactwo" zdrowe. Bardzo się cieszę że jesteście. Mi najpierw cudnie zeszły kilogramy- to dzięki Tobie DOBE- dostałam poradnik, a teraz wróciły, wokól mnie pocieszają że odejdą - wczoraj minęły 3 miesiące jak nie palę- wszystko ma wróci do normy, ale jakoś nie wraca, też potrzebuję wsparcia. Jakoś tak jest że nie jem chleba, ryżu, makaronu, na śniadanie serek b/tłuszczu, ale reszta......... hm... B/ komentarza. A lato tuż tuż i piaseczek na plaży i kostium cudny w szafie leży..AUUUU
            • seurasaari Re: :( 18.01.06, 22:05
              Nooooo brawo Swięta za to nie palenie! Ja też (muuuuszę się pochwalić) nie palę
              już ponad 2 miechy! Dieta na pewno się unormuje i pozbędziesz się tego
              niewielkiego balastu. Napewno dasz radę ! Ja w każdym razie trzymam kciuki!!
              Skira no przecież słodycz od dziecka to całkiem nie grzech i się zupełnie nie
              liczy! Ale co dalej? od czasu ciasta ani słówka?
              No a Dobe - gdzie się podziewa? Co jest Kochane moje??? Zandarm wzywa!!!
              Pozdrawiam
            • sikra Re: :( 18.01.06, 22:51
              Ha ha może być i Skira, Seurasaari, byleby z Wami. A poza tym aż podskoczyłam
              widząc jak sie zbieramy tutaj. Cudnie jestsmile)) No to po kolei, jak żadna nie
              chce to ja będę dziś żandarmem.
              Kjkk , trafiłaś w samo sedno, długo szukałam przyczyny a to takie proste.
              Własnie ten margines, zapas i jak to jeszcze nazwać, nie wiem, to jest
              prawdziwa przyczyna tego, że sobie pozwalam/y/? Świadomość tego, że tyle sie
              straciło kilogramków pozwala na ten "luzik". Przecież za pierwszym razem rygor
              narzucał się jakby sam. Teraz już wiem z czym najpierw walczyć. dzięki. Co do
              podróży służbowej nie pozostaje Ci nic innego jak wydłubywać groszki i
              marchewki z róznych serwowanych potraw a deserki omijać /albo zjeść i szybko o
              tym zapominać he he/. Swieta radze wyjąć kostiumik z szafy, żeby sie rzucał w
              oczy częściej, może ta reszta też sie unormuje?smile)) Muszę Wam pogratulować
              rzucenia palenia. Dzielne jesteście. Przy pomocy dietki napewno wszystko wróci
              do normy Swieta, może to potrwać trochę ale do lata napewno zdążysz sie pozbyć
              tego balaściku.
              Seurasaari, po tym kawałku ciasta był tylko jeszcze deserek. Ostatnio wcinam
              serek figura 3% z galaretką bez cukru i jogurtem, też bez cukru. Jakos tak
              wychodzi ostatnio, że obiad mój to właściwie obiadokolacja ok 18, 18:30 więc
              już na nic więcej nie ma czasu. Chociaż dzisiaj po zjedzenieu tej obiadokolacji
              przez jakąś godzinę nie mogłam sie na niczym skupić, ani program telewizyjny,
              ani rozmowa ani pies nie mogły przesłonić wizji kawałka 'Milki"z orzechami.
              Ufff odnosłam sukces, przetrzymałam i poszłam zrobić sonbie deser. Już mi sie
              nie chce czekolady.
              To tyle na dzisiaj. Ajjjj nie, Dobe, nie ma tak dobrzesmile)) poszłaś sobie spać
              tak bez meldunku????? Jak minął drugi dzionek? Żandarmi czekają na raporcik.
              Niestety nie wymigasz sie he he.
              To co? Przegląd w szafach, kostiumy na wierzch i do roboty kochane!!!!
              Pozdrawiam gorącosmile))
              • dobe1 Re: :( 19.01.06, 09:03
                no dobra to i ja sie melduje...
                juz sie wyspowiadalam potajemnie na gg Sikrzesad
                mam na imie Porażka a na drugie Wielka!!
                totalna zalamka!!caly dzien sie trzymam po czym wieczorem daje dupy po calosci-
                wiem brzydko to brzmi i dwuznacznie ale jestem tak na siebie wsciekla ze brak
                mi innych slow!
                nawet nie bede opisywac co narozrabialam i to juz trzeci dzien!! najpierw
                tlumaczylam to sobie praca i brakiem warunkow na normalne posilki ale gadanie
                takie bo jakbym miala silna wole to bym sobie z tym jakos poradzila.
                dodam jeszcze ze poplakalam sie dzis w lazience jak ubieralam spodnie, w
                ktorych przyjechalam tutaj trzy miesiace temu i byly luzne a teraz i nie moglam
                ich zapiac!!!!
                nie mam juz sily do siebie!
                jak wy to robicie ze dajecie rade, nawet z tymi grzeszkami, ktore przy moich sa
                jak ziarenka pisaku?
                poradzcie mi cos rozsadnego!!plisssss
                • swieta_1 Re: :( 19.01.06, 17:44
                  Hejka, dziś mogę -RAZchociaż- się pochwalić,trwam. Od rana żadnych grzeszków, niczego, hm dumna jestem z siebie! Tylko ciekawe jak długo mi się tak uda. Za Was też mocno trzymam kciuki. Kostium leży " na oczach". A teraz jazda na rowerek.
                  • sikra Re: :( 19.01.06, 23:34
                    No to mamy wreszcie optymistyczny"znak" Super, tak trzymaj. Coś w tym kostiumie
                    musi byćsmile)))))
                    Mój wyścig trwa, walcze z małym głodem, który mnie dopadał dzisiaj wyjątkowo
                    często. Niestety, kawałek Milki z orzechami dzisiaj był silniejszy.....
                    Nie mam sie czym pochwalić. Ide wyjąć z szuflady kostiumwink))
                    Pozdrowionka!!! Jutro będzie lepiejsmile))
    • kjkk smutki i dylematy :( 27.01.06, 08:12
      pomijajac niewielkie ilosci groszku+ kukurydzy w salatkach, to miniony weekend,
      spedzony u Babci, zaowocował niestety pozarciem duzych lodów z bita smietana ,
      kawałka ciasta [niewielki, ale jednak] oraz w poniedziałek jeszcze ok 2 łyżki
      konfitur .... I co ja mam teraz zrobic?sad Najgorsze przede mna- w poniedz na 4
      dni jade na szkolenie słuzbowe i nie mam szans na utrzymanie tam diety.
      Oczywiscie moge jakos sie pilnowac, zeskrobywac panierke wink ale...Nie ma
      wyboru, podaja gotowe dania, osrodek na koncu swiata wiec o własnych zakupach
      nie ma mowy :\ I co? Bo I fazy w zasadzie chyba nie przeszłam w sumie...
      • sikra Re: smutki i dylematy :( 31.01.06, 14:13
        skąd ja to znam, co prawda nigdzie nie byłam, ale najczęściej własnie w sobotę
        jakieś zaćmienie myślenia czy jak to nazwać zwalnia mnie z trzymania zasad. A
        to skubne ziemniaczków, a potem kawałek chleba i jesli nie przywołam sie do
        porządku to później nastepuje zjawisko, które mozna nazwać LAWINĄ sad(((
        Słaba wola i tyle. Mam nadzieję, że uda mi się narzucić sobie rygor przed
        nadejściem wiosny, aby nie zaprzepaścić tego roku diety. Narazie waga skacze 1
        kg w góre, potem 1 w dół. Zaczyna mnie to draznić ale to chyba dobry znak smile))
        Kjkk szkolenie odroczone, więc "tortury" jedzenia bez diety na razie też.Dla
        spokojnego sumienia te lody i ciasto to może wybiegaj?smile)) i zalicz sobie I
        fazę. Jeden raz to jeszcze nic nie znaczy.
        Życzę powodzonkasmile)
          • swieta_1 Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 01.02.06, 10:28
            Cześć, ze wstydu do Was nie piszę, jakoś tak się stało - samo oczywiście- że
            zawaliłam. Nie wiem czemu tak trudno przetrzymać, przecież wiem że są rezultaty,
            wiem że można się dobrze czuć ale porażka! Rowerek /stacjonarny/ przetrzymuję,
            tak około 1godz, głupia, a diety nie mogę. I kostium nie pomógł. Pozdrawiam i
            życzę WAM wytrwałości i powodzenia, ja znów będę próbować.
            • gosipiet Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 01.02.06, 10:53
              Ach witam i ja - na starej plazy. Rok temu zaczynałam z wami i efekty były
              fantastyczne. Teraz jestem z powrotem kaszlotem. Analizując cały poprzedni rok
              stwierdzam, ze zal mi, ze nie mialam na tyle sily, aby zmienic na stale sposob
              zycia. Teraz zaczynam od nowa - moze tym razem sie uda
              • sikra Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 02.02.06, 10:49
                Moje drogie koleżanki plażowe!!!! Będę obrzydliwie wstretna, ale musze
                stwierdzić, że bardzo sie ciesze z tego, że tu jesteście. Miło jest jesli
                wiem, że z dietowymi problemami nie borykam sie sama. Wychodzi na to, ze ciesze
                sie z Waszych problemów co? No tak jakby, bo inaczej chyba nie byłoby tu
                Was.Jak sie ciesze!!!!! Ale wiecie co, nie wierze, że wszystko tzn wszystkie
                kilogramy Wam wróciły. Gosipiet do kaszalota napewno Ci jeszcze baaaaaaaardzo
                daleko. Dobra, to może troche prawdy? Zaczynam. Tak jakos to rok temu było,
                ważylam 71 (albo 72, moja waga chyba kłamie troche). W najlepszym momencie
                czyli w lipcu wazyłam 60 kg. Czyli sukces totalny. Weszłam nawet w spodnie
                córki. Wydawało sie, że udało mi sie zmienić sposób żywienia i życia. W pewnym
                sensie tak, ponieważ nie wyobrażam sobie już teraz śniadania z chlebem lub
                bułkami, obiadu z ziemniakami, ale np jak ugotuje rosołek to makaron i owszem.
                Pewnie, ze nie jest go tyle jak kiedyś ale bardzo mi smakuje. Widzisz Gosiu, że
                to tak do końca wszystkiego sie zmienić nie da, a to tylko mały przykładzik.
                Ciesze sie z tych na stałe wprowadzonych zmian i już. Myslę,że rok temu mając
                tak wiele do zrzucenia byłyśmy bardziej zdeterminowane i bardziej
                rygorystycznie podchodziłysmy do siebie. Poza tym jest zima i z doswiadczenia
                juz wiadomo, że jest gorzej, choćby z warzywami.Przez miesiąc zaczynałam I faze
                co tydzień, aby zgubić 3kg, które wróciły po Świętach Bożego Narodzenia
                (odpusciłam wszystkie zasady diety i za kare je mam). Co tydzien początek i co
                tydzień porażka.Jedząc tak zgubiłam 1kg, więc już teraz sie nie upieram przy I
                fazie,bo wiem, że mi sie nie uda(przynajmniej narazie) wszak II jest też dobra
                i może trwac całe życie. Zazdroszcze Ci Swieta samozaparcia, ja jestem
                strasznym leniwcem w zimie i nie ćwicze, chociaz sobie przyrzekam, że zacznę.
                Latem owszem, biegam, rower i różne takie, więc czekam do marca i wiem, że
                wtedy już napewno uda mi sie te kilogramy zgubić. Trzymam za Was mocno kciuki i
                do roboty tzn do diety!!!! A i kostiumiki niech zostaną jeszcze na wierzhuwink)
                Pozdrawiam cieplutkosmile))
                • kjkk Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 02.02.06, 11:19
                  przez te 3[?] tyg mojej niby-I fazy schudłąm jakieś 2-2,5 kg. Mało sad Wiem, że
                  grzeszyłam, więc pewnie powinnam się cieszyc. Nie wiem , co dalej, mam 5 kg do
                  zrzucenia, boję się, ze strace motywacje z powodu powolneeeego chudnięcia :\
                  • swieta_1 Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 02.02.06, 14:46
                    Cześć Dziewczyny, wiem Sikra że nie cieszysz się z naszych dodatkowych
                    kilo....,tylko ze "starej gwardii" . Też tak mam, tak jakos miło się robi jak
                    czytam nowe wpisy, ciężko samemu, a tak wiesz że są inne, że nawet wyżalić się
                    możesz, czasami pocieszą a czasami pokrzyczą i to dobre wychodzi. Wiesz Sikra,
                    zaparłam się z tym rowerkiem, ale kilogramy jakoś nie spadają, nic a nic. Ale
                    fakt, warunków diety jak rok temu nie trzymam, tyle że - tak ja Ty zresztą, nie
                    jadam pieczywa na śniadanie, najczęściej serek 0-3% ze szczypiorem. Z obiadem
                    różnie ale bez ziemniaków, makaronów itp. Kolacji prawie nie jadam. Się tak
                    pocieszałam że to przez rzucenie palenia, ale chyba muszę przestać bo to jeszcze
                    gorzej, nie palę 3 miesiąc i już waga powinna wracać - a trzyma się. Chyba że to
                    już wiek za duży- hm, znalazłam nowe pocieszenie. Ale tak bardzo bym chciała
                    wrócić do rozmiaru 38-40, nie czepiam się, wcale nie chce więcej. Pozdrawiam Was
                    serdecznie i trzymam kciuki mocno za Wasze wyniki. Dobe- odezwij się.
                    • sikra Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 04.02.06, 18:20
                      No i o to chodzi, nie czepiaj sie swojej wagi. Trzy miesiace niepalenia i
                      chciałabyś aby to wszystko wróciło do normy. Twój organizm dopiero sie uwolnił
                      od nikotyny i w miare oczyscił, a dopiero teraz zbierze sie walki z nadmiarami
                      innego rodzaju. Troche cierpliwości. Wszystko sie poukłada. Przyjdzie wiosna i
                      wyjdziemy na inne rowerrki to i efektybędą lepsze i my spojrzymy na wszystko i
                      na siebie inaczej. Mnie też dzisiaj ręce opadły. Ważyłam sie na innej wadze i
                      oczywiscie wyszło szydło z worka. Moja mnie okłamuje. Zaniża o 1kg
                      (spodziewałam sie tego ale udawałam, że nie wiem) i co i znowu ten przeklęty kg
                      wrócił. No ale były różne okazje i skubnęłam róznych rzeczy. Niby uważałam,
                      żeby nie przesadzić ale.... Byle do wiosny. Wiem też, że wizja zrzucenia
                      ciepłych kurtek, grubych swetrów itp, napewno będzie motywująca do lepszego
                      przestrzegania dietki, czego i Wam życzę. Buziaki!!!!
                  • sikra Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 04.02.06, 18:09
                    Pewnie, że powolne chudnięcie nie satysfakcjonuje tak jak nagły spadek wagi,
                    ale tak w tej diecie ma być. Powoli a zdrowo. Ja przez dwa tygodnie I fazy
                    zrzuciłam 4,5 a tez oczekiwałam, ze przynajmniej 6. Ale rezultaty są i będą,
                    zobaczysz, tym bardziej jak to nazwałaś była to "niby" I faza. Masz powody aby
                    sie cieszyć i już i z niby fazy wejśc do II. Masz do zrzucenia przecież 5kg,
                    więc nie ma sie nad czym zastanawiać . Tak trzymaj i powodzeniasmile))
                    • gosipiet Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 06.02.06, 10:36
                      Pierwszy tydzien za mna. Nie moge powiedziec, ze byla to porazka - ale i
                      cieszyc sie nie ma z czego. Napewno mniej szkodliwie jadlam niz dotychczas, ale
                      do I fazy bylo mi daleko. Dzis sprobuje zaczac rygorystyczniej, bedzie mi
                      latwiej gdyz maz wyjezdza na miesiac i nie bedzie mnie kusil zapachami
                      smazonych w nocy kotletow itp sad((. trzymam kciuki za siebie i wszystkich
                      odchudziakow. badzmy razem - bo w kupie sila smilesmilesmile
                      • piaget11 Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 06.02.06, 14:49
                        to i ja się chcę dołączyć smile
                        nie było mnie wśród Was wcześniej, ale znam Wasze nicki, bo jak trafiłam na to
                        forum to akurat byłyście głośne smile)
                        ja półtora roku temu przeszłam I fazę bez bólu (sierpień) i starciłam 4-5 kg.
                        Siedziałam sobie w domku i dietowałam. Wszystkie spodnie były za luźne i
                        wreszcie wyglądałam dobrze. II faza była/niebyła ale pewne nawyki zostały i
                        wagi nie przybywało. Dopiero gdzieś tak w styczniu/lutym kg zaczęły powoli
                        wracać (jestem słodyczoholiczką!) i nic już nie pomogło... Od tamtej pory
                        próbowałąm już kilka razy wrócić na plażę, ale mi nie wychodzi. 4 kg wróciło.
                        Oglądałam ostatnio zdjęcia z wakacji i przeżyłam załamanie - normalnie, czyli w
                        ciuchach, nie wyglądam źle, ale w kostiumie... porażka. Muszę coś ze sobą
                        zrobić. Zwykłe diety i siłownia nie pomagają (zresztą mój stosunek do
                        węglowodanów jest wiadomo jaki) przymierzam się do I fazy, bo muszę zgubić te 5
                        kg, które tak uniemilają mi życie. W tym tygodniu wyczyszczę lodówkę, a potem
                        pomyślę. Muszę się solidnie przygotować, bo weekendy bywają wstrętnie kuszące...
                        buziaki
                        • swieta_1 Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 06.02.06, 15:26
                          hm, postanowiłam, idę jeszcze gdzieś - jakiś aquaaerobic i vacu-step, idę!!
                          Przynajmniej narazie sprawdzić co to jest i ile kosztuje, zła jestem na się jak
                          jasna cholera! No nie mogę na się patrzeć- grubaśnica jedna! Się biorę, nie wiem
                          jak i czy mi się uda, ale próbuję. Już nawet wiem gdzie i jutro zaraz po pracy
                          się wybieram! Trzymajcie kciuki - bardzo Was proszę. Aaaaa i znów zaczęłam 1-
                          DZIEŃ. Pa
                          • sikra Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 06.02.06, 22:44
                            Oj Swieta, bardzo mnie mobilizujesz, chyba i ja coś zaczne robić. Na początek
                            odkurzę steperek, może jak troche podrepczę to lenistwo sie skończy. A tak
                            naprwde to powinnam zacząć ćwiczyć brzuszki. Zaniedbałam te rejony okrutnie.
                            Niby nic, ale zaczyna wystawać zza paska a tego nie ścierpie. U mnie w miescie
                            nie ma takiego wyboru miejsc i rodzaju siłowni itp. Za to jest dużo chętnych i
                            straszny ścisk na salach. Musze sobie sama narazie radzić. Oby sie udało.
                            Witaj Piaget. Ciesze sie, że jesteś z nami. Jak to Gosipiet powiedziała " w
                            kupie siła". Co racja to racja. Z naszych wypowiedzi wynika, że cel mniej
                            więcej jest taki sam ok 5 kg. No to startujemysmile))
                            Aj przypomniało mi sie, że miałam sie z Wami podzielić odkryciem. Może juz na
                            to trafiłyście ale ja dopiero tej zimy miałam to szczescie. Zawsze szukałam
                            mrożonki, odpowiedniej w I fazie, żeby zrobić z niej jakies jedzonko, no
                            wiecie, żeby nie było marchewki, buraczka. Raz mi sie udało dostać leczo
                            Horteksu i to ewszystko. Ale tydzień temu byłam na zakupach w Kauflandzie. Przy
                            lodówkach aż podskoczyłam a mąz z przrazeniem patrzył jak zaczełam wrzucać te
                            mrożonki do wózka. Były dwa rodzaje, firma ALGROS a mrożonki trzyskładnikowe.
                            Jedna to cukinia, pomidory i papryka, druga to: pomidory, brokuły i coś jeszcze
                            (ale dozwolone)chyba tez paryka. Narazie jadłam te pierwsze. Można dodać co sie
                            chce, tz. jakiś drób, pieczarki i obiadek gotowy. Na dodatek niedrogo bo szt
                            niecałe 2 złocisze. Fajnie co? A wy jak sobie radzicie. Może coś dobrego
                            spotkałyscie, podzielcie sie, zawsze to łatwiej.
                            No tak doszłam do sedna, ja też zowu dzisiaj pierwszy dzień I fazy. Jestem
                            troche przeziębiona i chyba będzie łatwiej, bo apetyt spadł prawie do zera.
                            Udało sie bez potknięć,Trzymam kciuki i pozdrawiam cieplutkosmile))
                            • piaget11 Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 07.02.06, 12:13
                              no włąśnie, przydałoby się coś prostego w przygotowaniu
                              ja w lato udusiałm warzywka i zamroziłam, ale za cholerę nie mogę sobie
                              przypomnieć, czy dodałam marchewkę... buraka na pewno nie... a teraz byłoby jak
                              znalazł smile
                              u mnie w sklepie są mrożonkli na wagę. najwyżej kupię i wydłubię co
                              niedozwolone smile szkoda że w "warzywkach na patelnię" hortexu są ziemniaki i
                              kukurydza, bo pyszniutkie są

                              pozdrawiam
                              • sikra Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 07.02.06, 13:09
                                No własnie, ja przegapiłam lato i jadłam na bieżąco zamiast pomysleć o zimie. Z
                                tymi mrożonkami to pochrzaniłam nazwy, jedna to firmy ALGOR i druga CHŁODNIA
                                OLSZTYN.Dzisiaj, ponieważ siedze w domu pokusiłam sie o rybe po grecku. Dla
                                siebie utarłam bez marchewki warzywa ale mysle, że tez bedzie dobrze.
                                Lece do garów zanim mi sie wszystko poprzypalasad(
                                Pozdrowionka!!!
    • swieta_1 Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 07.02.06, 13:43
      Hm... mnie do wściekłości doprowadzają ciuchy, które robią się ciasne, ale to
      nie jest tak że sobie postanawiam i już, to bym chodziła jak ta laska piękna
      szczupła i zgrabna, a ja mam problem z wytrwaniem w I fazie / mimo, że znam
      rezulaty i możliwości/. Widzisz Sikra, wcale nie jest ze mną tak dobrze jak
      piszesz. Ale uczyniłam KROK, zapisałam się na piątek na Vacu-step/ponoć
      strasznie ciężko się to ćwiczy/ i na aquaerobik. Do ćwiczenia brzuszków to ja
      nie mam cierpliwości! Aaa o tym że coś takiego jest jak ćwiczenia w wodzie -
      odkryłam przez przypadek- Ty też poszukaj u Się . A żeby nie "zapominieć"
      zapisałąm się już na piątek, a jeszcze bardziej się uziemnię i wykupie karnet na
      miesiąc- nie będę miała wyjścia - będę chodzić. Mam nadzieję.
        • sikra Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 08.02.06, 14:06
          Ja tez sie trzymam, jakos mi idzie, nawet zrezygnowałam z kupna landryn bez
          cukru. W drodze powrotnej żałowałam, ale już było za późno. Musi wystarczyc
          deserek z serka i migdałów. Ważenie zaplanowane na sobote, ciekawe co z tego
          wyniknie, Oby choc kilogram, to wytrzymam nastepny tydzień.
          Pozdrowionkasmile)
        • swieta_1 Re: pocieszenie, niewielkie, ale jest :) 09.02.06, 10:18
          Hej, moje miłe, ja po swoich ciuchach ani po sobie nic nie widzę, a z wagą
          poczekam do poniedziałku, jak będzie tydzień- kurczę jeśli nie zlezie nic to
          usiądę i będę płakać. A jeszcze jutro- pierwsze ćwiczenia aż się boję.Ale jak po
          ciuchach nie czuć to nic nie poleciało na wadze, uh , nie dobrze, tracę
          motywację. Pozdrowionka ciepłe dla Was.
          • piaget11 grunt, to się nie poddawać 09.02.06, 12:21
            kochanieńkie, nie poddajemy się tylko robimy swoje, a efekty wcześniej czy
            później muszą być i już smile
            ja mam za tydzień imprezę i wiem, że nie dam rady. Chciałbym zacząć od
            następnego poniedziałku, ale już w czwartek jest TŁUSTY czwartek znowu mogę
            polec... "złej baletnicy...", eh
            • sikra Re: grunt, to się nie poddawać 09.02.06, 13:02
              Ojć, jak dobrze słyszeć takie słowa, masz racje róbmy swoje i oby efekty, nawet
              te malutkie były. Co do czwartku to nawet nie mów, nie będe siebie i Was
              oszukiwać. Jestem pewna, że pączek bedzie "silniejszy" ode
              mnie.Normalnie "język na plecach" Trzeba będzie go szybko zjeść i szybko o nim
              zapomniec i juz.
              Sałatka brokułowo-tunczykowa pycha, ale usmiejecie sie, to ja podskubałam te
              warzywną dla rodzinki, przeciez musiałam spróbowac czy dobrze doprawiona he he.
              Pare kostek marchewki myslę nie zburzy całości moich starań. Dzisiaj trzymam
              sie dzielnie z dala od sałatki warzywnej, dla siebie wymysliłam grecką, może
              nie będzie mnie kusic inna.
              Pozdrawiam cieplutkosmile)
                • kjkk Re: grunt, to się nie poddawać 11.02.06, 09:12
                  Liczę na to, że uda mi się nie poddać smile Choć pewnie jakimś pączusiem zgrzeszę
                  w Tł.Czw. sad
                  ale..... jestem teraz w II fazie, i coś się nawet ruszyło. Przyznam,że juz
                  zaczynałąm się złościć, bo waga stała, ale od 3 dni zeszło ok 0,8 kg smile
                  • sikra Re: grunt, to się nie poddawać 11.02.06, 18:15
                    Witajcie słonka plażowesmile))) To ja też zamelduję sukcesik. Tak jak pisałam,
                    dzisiaj weszłam po tygodniu na wagę. 1,5 kg poszło preczsmile)) Tak sobie to
                    wyobrażałam i sie spełniło. Ale kurcze cięzko było. Bałam sie trochę, bo nie
                    przestrzegam godziny wieczornej i zjadam najczęsciej deser dosyc późno.
                    Widocznie to nie przeszkadza. No i dobrze. Jak to napisała Gosipiet smile organizm
                    wreszcie odpuścił, no i brzuch przestał sie wystawiać na I plan. Kjkk
                    gratulacje serdeczne.Czekamy na cd smile))Swieta jak tam ćwiczonka piątkowe?
                    Pozdrawiam cieplutko!!!
                    • swieta_1 Re: grunt, to się nie poddawać 13.02.06, 08:40
                      cześć. Eeeee tam. Mam doła jak rów mariański. Pól kilo przez tydzień, dno i
                      bąbelki. Byłam, cięzko jak cholera na tym Vacu-Step, 15min ale zeszłam na
                      miękkich nogach, a w basenie/hi hi/ pot ze mnie leciał. Słowo. Jeszcze tak nie
                      widziałam coby się w basenie pocić. Ale waga NIC. Spróbuę wytrwać jeszcze
                      tydzień w diecie. Nie wiem czy nie zacząć palić- wiem że wtedy waga poleci. Moi
                      Panowie chyba bardziej skorzystają- ja na basen/aquaaerobik/ oni- na siłownię
                      chodzą. Pozdrawiam, mam nadzieję że Wam jest lepiej. Sikra- tak trzymaj- GRATULUJĘ.
                      • gosipiet Re: grunt, to się nie poddawać 13.02.06, 09:10
                        Nie pekaj - swieta smile ja tez mam mniej tylko o 0,5 kilo. pamietaj ze ORGANIZM
                        POTRZEBUJE TROCHE WIECEJ CZASU - juz raz zapamietal, ze ograniczylas mu
                        weglowogdany. A dowodem na skutecznosc diety jest wlasnie ten spadek wagi juz
                        po tygodniu. Trzymam za Ciebie i za siebie kciuki i pamietaj: nie daj
                        sie!!!!!!!!!!!
                        • patrycja2222 Re: grunt, to się nie poddawać 13.02.06, 11:13
                          Cześć plażowiczki! Minęły 2 tygodnie i na wadze jest 4 kg mniej. Na początku
                          szybko zleciała ze mnie woda (1,5 kg) ale potem spadek wagi następował wolno,
                          co 0,5 kg. Myślicie, że to dobry znak, że tracę te kilosy na długo i prędko nie
                          wrócą jeśli będę się pilnować, czy może coś jest nie tak, bo wagę wyjściową
                          miałam dużą? Poza tym nie czuję po sobie, żebym chudła, oponka na brzuchu
                          zmniejszyła się tyci-tyci. Jak jest u Was z "widocznością" chudnięcia?
                          • sikra Re: grunt, to się nie poddawać 13.02.06, 14:45
                            Jakś "kładka" by sie przydała he he. Ten rów to sie chyba klonuje. Swieta, Ty
                            to po prostu jeszcze ze dwa razy ten vacu-step i go przeskoczysz. A my. Weszłam
                            dzisiaj na wage pełna optymizmu i najpierw stwierdziłam : do okulisty!!!!potem,
                            ze waga przestawiła sie na inne liczby a na końcu uspokoiłam sie bo mam "te"
                            dni i miała prawo pokazać troche więcej. Ale co tam, wyciągnęłam swoje sprzęty
                            i też zaczełam (ale dopiero dzisiaj, kurcze). Najgorsze jest to, że w
                            perspektywie Świety Walenty i jak tu nie zjęść czekoladki od ukochanego? Potem
                            pączki ojć! Trudno jakoś trzeba przeżyć. Patrycja, świetny wynik. Gratulacje!Ja
                            po 2 tygodniach I fazy( za pierwszym podejściem do diety) miałam 4,5 kg mniej i
                            wiesz co, bardziej to czułam niż zobaczyłam. Dopiero potem, gdy chudłam wolniej
                            było widać jak tłuszczyk topnieje, brzuch sie robił płaski, ciuchy coraz
                            luźniejsze, aż trzeba było wymienić garderobę bo zaczełam wyglądać jak w
                            workach i nogawki sie ciągnęły po ziemi. Cierpliwości, a i zacznij odkładac na
                            nowe ciuchysmile)))
                            Pozdrowionka!!!
    • alisa83 Re: Znak :) 13.02.06, 17:36
      hej!ale to w ciagu roku schudlas 12 kilo?to jakos marnie..bo ja postanowilam.to
      znaczy obliczylam ze w 2 miesiace schudne 8 kg.tylko ze chce byc caly czas na 1
      fazie,bo ja tam nie potrzebuje ryzu i chleba,spokojnie sobie radze bez
      tego..tylko strasznie tesknie za slodyczami..ale tylko psychiczne..wiesz,tutaj
      dziewczyny pisza ze wogule nie chudna..czy ja mam szanse schudnac 8 kg w 2
      miesiace??ja bardzo sie staram..jem na sniadanie jajka,ale smazone no i
      papryke,na przekaske biore do pracy serek wiejski,pozniej jem obiad lososia z
      salatka a na kolacje czasami riccotte albo galaretke.czy trzeba sie wiecej
      ruszac?i ile ty schudlas w 1 fazie?dziekuje!pozdrawiam!
      • sikra Re: Znak :) 14.02.06, 17:39
        Witaj AlisasmileTrochę chyba przegapiłaś. Nie przez rok zgubiłam 12 kg, tylko od
        roku jestem na diecie, a własciwie to jeszcze nie, bo zaczełam z końcem lutego.
        jeżeli w lipcu miałam najmniejszą wage, łatwo policzyc, że to w 5 miesięcy sie
        zdarzyło. I myślę, ze wcale nie marnie, bo w miare szybko i bezpiecznie, tzn
        mam na mysli: bez obwisłego biustu, skóry, bez wypadania włosów, osłabionych
        paznokci i złych wyników morfologicznych i innych, z dobra kondycją, która
        pozwalała mi biegac, jeździć na długie wyprawy rowerowe, chodzic po szlakach
        górskich itp. I fazę przedłuzyłam tylko o tydzień, więcej sie bałam. Myślę, że
        powinnas przeczytać koniecznie książkę, z niej dowiedziałabyś się napewno, czym
        grozi przedłużanie I fazy, ale nawet jak poszperasz na tym forum to pewnie sie
        coś znajdzie. Przez 2 tygodnie I fazy schudłam 4,5 kg. 8 kg w dwa miesiące?
        hmmm.... chyba jest to możliwe, ale boję sie, ze może sie to odbic na Twoim
        zdrowiu. Co do jedzonka, to dla mnie serek wiejski sam to byłoby za mało w
        pracy, tym bardziej, ze nie mam czasu na śniadanie w domu, ani ochoty na nie o
        godz. 6 rano. Jeśli pytasz o ruszanie sie to i owszem , bardzo wskazane.
        Uwazam, ze kondycyjnie wtedy lepiej sie poczujesz. Nie musisz cwiczyc okrutnie
        ale troszkę chociażsmile)Życzę powodzenia i trzymam kciuki, ale zastanów sie
        jeszcze raz nad przedłużeniem I fazy a słodycze odstaw przynajmniej na pół
        roku. Efekt będzi jeszcze lepszy.
        Pozdrowionkasmile))
        • alisa83 Re: Znak :) 15.02.06, 22:29
          sikra napisała:

          > Witaj AlisasmileTrochę chyba przegapiłaś. Nie przez rok zgubiłam 12 kg, tylko od
          > roku jestem na diecie, a własciwie to jeszcze nie, bo zaczełam z końcem lutego.
          >
          > jeżeli w lipcu miałam najmniejszą wage, łatwo policzyc, że to w 5 miesięcy sie
          > zdarzyło. I myślę, ze wcale nie marnie, bo w miare szybko i bezpiecznie, tzn
          > mam na mysli: bez obwisłego biustu, skóry, bez wypadania włosów, osłabionych
          > paznokci i złych wyników morfologicznych i innych, z dobra kondycją, która
          > pozwalała mi biegac, jeździć na długie wyprawy rowerowe, chodzic po szlakach
          > górskich itp. I fazę przedłuzyłam tylko o tydzień, więcej sie bałam. Myślę, że
          > powinnas przeczytać koniecznie książkę, z niej dowiedziałabyś się napewno, czym
          >
          > grozi przedłużanie I fazy, ale nawet jak poszperasz na tym forum to pewnie sie
          > coś znajdzie. Przez 2 tygodnie I fazy schudłam 4,5 kg. 8 kg w dwa miesiące?
          > hmmm.... chyba jest to możliwe, ale boję sie, ze może sie to odbic na Twoim
          > zdrowiu. Co do jedzonka, to dla mnie serek wiejski sam to byłoby za mało w
          > pracy, tym bardziej, ze nie mam czasu na śniadanie w domu, ani ochoty na nie o
          > godz. 6 rano. Jeśli pytasz o ruszanie sie to i owszem , bardzo wskazane.
          > Uwazam, ze kondycyjnie wtedy lepiej sie poczujesz. Nie musisz cwiczyc okrutnie
          > ale troszkę chociażsmile)Życzę powodzenia i trzymam kciuki, ale zastanów sie
          > jeszcze raz nad przedłużeniem I fazy a słodycze odstaw przynajmniej na pół
          > roku. Efekt będzi jeszcze lepszy.
          > Pozdrowionkasmile))
          ale fajnie!na prawde jestem pod wrarzeniem!!ja po prostu nie wiedzialam w ile
          tyle schudlas..chyba zreczywiscie przegapilamsmileniezle w 5 miesiecy 12 kg..tylko
          pogratulowac.wiesz ja mam juz ksiarzke i dawno ja przeczytalam no i nic tam
          zlego nie bylo napisane o przedluzaniu 1 fazy,tylko autor pisze ze moze sie
          szybko znudzic no i ze czesto ludzie zaczynaja jesc wszystko..ale ja chce tylko
          troche przeciagnac ten etap,tym bardziej ze nie czuje potrzeby w ryzu,ani w
          makaronie,wole nic niz troszke..calkiem niezle znosze te diete i czuje sie tez
          oksmilei mam do ciebie jeszcze takie pytanko czy twoja waga zatrzymala sie na jakis
          czas pod czas 1 fazy..bo dziewczyny tutaj o tym pisza,a ja wlasnie tego sie
          boje..chce mi sie juz i natychmiast..ale wiem ze tak sie nie dasmilemyslisz ze
          serek wiejski i papryka na przekaske to jest malo?bo rano jem jeszcze 2 jajka
          sadzone czasami dodaje 2 plasterki poledwicy no i plus kawa bezkofeinowasmileciesze
          sie ze tak fajnie cie sie schudlo i chce mi sie byc na tej diecie dluzej zeby
          osiagnac moj celsaddziekuje za odpowiedz.pozdrawiam!!
          • sikra Re: Znak :) 16.02.06, 11:37
            Cześćsmile dzięki za gratulacje. Zmagam sie kolejny raz ze sobą w I fazie aby do
            wiosny osiagnąć stan wagi z lipca.Myślę, że sie uda. Pytasz o zatrzymanie wagi
            w I fazie. Oczywiście, było i to trwało chyba ze trzy tygodnie, potem juz po
            przejsciu do II leciało sobie powolutku. Wiesz do I fazy zasze można wrócić,
            ale dla organizmu ważne jest wszystko, węgle też.Stąd jest II i III faza.
            Zajrzyj tutaj, a moze juz byłaś, watek: przekazujemy sobie.....:
            free4web.pl/3/0,104875,default.html;jsessionid=381FC42841A0A58ADB40591969
            87DBD6 (jakoś nie chce mi sie wpisać dobrze ten adres,
            Teraz jak więcej napisałaś, to już nie mam wątpliwosci, Twoje sniadanka są jak
            najbardziej w porządku. Ja nie mam czasu na jajecznice rano,a szkoda bo bardzo
            lubie i jak jest wolne to zawsze sobie robie z pomidorami, serem, bazylią albo
            jeszcze z czymś innym. Kawę piłam zawsze normalną, tzn z ekspresu z mleczkiem i
            tak jest do dzisiaj, poza tym dużo czerwonej i zielonej herbaty.
            Życze Ci duzo fajnego chudnięcia wink
            • piaget11 Re: Znak :) 16.02.06, 13:42
              witam kochane!
              widzę, że trzymacie się jakoś, a to motywuje smile
              jas zaczynam od poniedziałku, klamka zapadła (chyba, że wydarzy się coś extra).
              Akurat przetrwam "te dni", pójdę na imprezkę, w niedzielę zrobię sobie "tłusty
              czwartek" (a co!) a od poniedziałku zacznę. I pójdę na basen, przestanę się
              katować aerobikiem, bo poczekam aż zacznę chudnąć, a potem popracuję nad
              mięśniami smile) ewentualnie steperek w domu i tyle. A jak wystarczy mi zapału, to
              męża codziennie na spacer wyciągnę (za uszy chyba smile) i już smile
              pozdrawiam cieplutko

            • alisa83 Re: Znak :) 16.02.06, 16:35
              hej!smiledzieki za odpowiedzsmileale strasznie przez ze az przez 3 tygodnie waga sie
              nie ruszala>angrydlatego wlasnie sie nie wazesmileczuje po spodniach..z tylu juz
              takie luzniutkie sa..a moja kolezanka popatrzyla na mnie i mowi..ty..ty na
              prawde schudlassmile!!od jutra zaczynam te twoja dietesmile).dzis moj 11
              dzien..jeszcze tak dluugo..nie powiem ze zle sie czuje..ale tak bardzo mi
              brakuje slodyczy..ja wlasnie chcialam sie zapytac o slodycze..bo w sklepach sa
              takie wafelki bez cukru..czy mozna je podjadac?bo chetnie bym zjadla
              kawaleczeksmile)i jeszcze czy mozna jesc wedzona rybe?bo ja kupuje sobie
              lososia,albo maslana i makrele..sa pyszne,bo gotowane mi sie juz
              znudzilysaddziekuje za ta strone co mi wyslalas..jest bardzo fajna,duzo ciekawych
              rzeczy mozna znalezc,ale o ketozie nic nie znalazlam..ja zreszta niechce sie
              katowac przez rok na 1 fazie..moze przedluze o tydziensmilejak zrozumialam przytylo
              ci sie i dlatego probujesz jeszcze raz?czy to juz przez cale zycie trzeba tak
              jesc?czy jak przestaniesz stosowac te diete zaczynasz tyc???czy po prostu trzeba
              sie oganiczac w weglach??dzieki bardzo za odpowiedzi!tez ci zycze
              powodzenia!!pozdrawiamsmile
              • sikra Re: Znak :) 16.02.06, 20:49
                Hej kobietkismile) Oj ten tłusty czwartek. Chyba sie go ominąć nie da. Chociaz to
                za tydzień dopiero, moje dziecko już od wczoraj woła pączków. Dzisiaj nawet
                kupiłam już produkty, ale znowu mi sie udało ja przekonać, że za późno na
                smażenie ufff!
                Masz rację Alisa, przytyło mi sie i to aż 3 kg, ale to na własne życzenie.
                Świadomie przed Bożym Narodzeniem stwierdziłam (jakiś omam na mnie padł), że
                odpuszczam dietę i bedę jadła wszystko. Nie były to same święta, bo zaczeło sie
                ciut wcześniej. Chorowałam i byłam w domu. Zamiast sie pilnować to dogadzałam
                swojej córce i przy okazji sobie. W sumie po Sylwestrze okazało sie, że
                przybyło mi conieco. I teraz sie borykam. A to złośliwe sadło nie chce zejść.
                Ale sie zawziełam tak jak Ty Piaget, odkurzyłam ab-swing i steperek i robie co
                moge (np 100 brzuszków dziennie. Mąż najczęsciej wraca wieczorami, więc nie da
                sie go na spacer wyciągnąć nawet za uszy sad(( Za to pies chodzi bardzo chętnie,
                więc mam towarzystwo. Zobaczymy, może sie uda. Chociaż ciężko jak nie wiem co.
                Przez ostatni tydzień same stresy w pracy i skończyło sie na tym, że zajadłam
                je dzisiaj kawałkiem ciasta. No i co ja mam o sobie mysleć? Porażka totalna.
                Dobrze, że tych pączków nie smażyłam. Kurde nie ma kto na mnie nakrzyczeć.
                Ale zajmijmy sie rybkami. Alisa, jak najbardziej, wedzone tez wskazane i
                śledziki i rózne inne, byle w składzie(mowa o tych w puszkach i słoikach) nie
                miały cukru. Takie wafelki albo ciasteczka spróbowałam kiedyś, już w II fazie
                ale mi nie smakowały. Wolałam kupić sobie tzw. mleczną kanapkę czyki kinder
                pingui, czy jak to sie tam pisze. Kupowałam dżemy bez cukru do serka na deser ,
                ale ponieważ są dużo droższe przeszłam na własne, robione z małą ilością cukru.
                Czasem a nawet często latem szłam z córką na lody i tez to nie miało
                znaczenia.Jakiś arbuz, gruszki, śliwki itp. Nie tyłam. Ale pilnowałam sie i
                wazyłam codziennie. Tylko wtedy możesz kontrolować i zmieniac swoje menu tak
                aby waga była taka jaką chcesz mieć. Przez wakacje moja córka była w Anglii,
                wiec w domu był brak słodyczy i tym podobnych cudów, prawie zero pieczywa ( bo
                tylko mąż jadł)łatwiej mi było trzymac dietkę. Teraz więcej pokus i moja
                zachwiana silna wola nie pozwalaja mi utrzymać zasad. Ale pracuję mocno i
                wierzę, że mi się uda. Słuchaj, jeśli spodnie są luźne to już jest super. Nawet
                jeśli waga Ci się zatrzyma na trochę nie przejmuj sie. Będzie dobrzesmile)) A
                zapomniałam powiedziec, że mam jedną słabość. Do serów żółtych. Przystopowałam
                z nimi, bo coś mi sie wydaje, że chyba za dużo zaczełam jeść i to tez sie
                przyczyniło do obrośnięcia w tłuszczyk. Kupuję niestety te pół albo
                pełnotłuste, ponieważ sklep z odtłuszczonym jest bardzo daleko i nie po drodze,
                a poza tym zrobiły sie mniej smaczne, zaczeli chyba z nimi cos knocić, bo nawet
                jak kupię kilka plastrów, to albo sie łamie i kruszy albo sie skleja, ze nie
                mozna oddzielić jednego od drugiego.
                A teraz na koniec tego dłuuuuuugiego posta takie małe przemyślenie: tak, jestem
                przekonana, że tak już będe jeść zawsze, jest to sposób na życie i mam nadzieję
                zdrowe, poza tym juz nie trawię obiadów z ziemniaczkami,kluskami, makaronami
                itp. No tak, tak tu gadam i gadam o jedzeniu aż zrobiłam sie głodna. Idę zrobić
                sobie deserek.
                Pozdrowionka smile)))
                • piaget11 Re: Znak :) 17.02.06, 09:52
                  hej dziewczynki,
                  sikra, podziwiam za silną wolę smile i nie martw się tym ciastem, w końcu to tylko
                  kawałek, a po stresach Ci się należało. I nie to, że Ci pobłażam wink tylko nie
                  dajmy się zwariować smile)
                  alisa, jeśli zaś chodzi o mnie i DSB powiem tak, po I fazie przeszłam do II ale
                  nie tak jak się powinno, łagodnie, tylko od razu jadłam to na co miałam ochotę
                  (ale jednak mając w pamięci czego powinno się unikać). Dietowałam w sierpniu, a
                  dopiero w styczniu zaczęłam robić się cięższa - słodycze zwyciężyły, do tego
                  zasiedziałam się w pracy (ogólnie mniej ruchu) - więc myślę, że to też dość
                  indywidualna sprawa smile W dodatku nawet jak zeszłam z plaży (ach te słodkości)
                  to waga miała tendencję spadkową - jakby organizm się przestawił - i trochę z
                  premedytacją zaczęłam jeść zwyczajnie, chcąc zakończyć etap chudnięcia, bo
                  bałam się, że wszystkie ciuchy będę musiała wymienić (spodnie mi wisały na
                  tyłku). dlatego musisz sama zobaczyć, jak zareaguje twój orgnizm smile
                  aha, ja w dodatku odstawiłam teraz pigułki, więc mam nadzieję, że więcej wody
                  ze mnie zejdzie smile
                  • sikra Re: Znak :) 17.02.06, 12:29
                    Dzięki za wsparciesmile) Ok,wybaczam sobie to ciasto. Mam takie pytanko małe.
                    Myslisz, że pigułki tak bardzo zatrzymują wodę? Ja przytyłam zanim zaczełam je
                    brać. Potem zaczełam chudnąć. W tym samym czasie zaczęłam dietę. Nie zauwazyłam
                    niczego takiego.
                    Buziakismile))
                    • piaget11 Re: Znak :) 17.02.06, 13:44
                      myślę, że wszystko zależy od organizmu i pigułek, ja jak tylko zaczęłam brać,
                      to nie przytyłam, ale teraz mi się wydaje że zatzrymują mi wodę w organiźmie.
                      Do tego wcześniej nie miałam problemów z wagą, wystarczyło, że się "pilnowałam"
                      i chudłam szybko, a teraz to niemożliwe. Potrafię pilnować kalorii przez dwa
                      tygodnie i waga ani drgnie. Wiem, przyczyn może być milion, ale mam przeczucie,
                      że to od hormonó. Tym bardziej, że jak miałam przerwę w braniu to też sama
                      chudłam, bez niczego. Na sb chudnę mimo wszystko i to też jest dla mnie fenomen.
                      Mogę tylko dodać, że od paru dni nie biorę pigułek i zmniejszył mi się cellulit
                      (może sobie wmawiam, ale takie mam wrażenie), czuję się lżejsza i nie mam
                      takiej ochoty na słodycze. WIęc jakby nie było, czy przez pigi czy nie, chyba
                      idzie ku dobremu smile)
                      • piaget11 Re: Znak :) 17.02.06, 13:47
                        a, i jeszcze krąży taka opinia, że pigułki zatrzymują jakieś 2-3 kg wody, ale
                        ekspertem nie jestem, powtarzam, co czytałam smile
                        ale pocieszam się, że skoro mam do zgubienia 5, to 3 mi same uciekną, hehhee
                        ale bym chciała smile)))
                        • alisa83 Re: Znak :) 17.02.06, 18:10
                          hej dziewczynysmilepiaget i skirasmiledziekuje za odpowiedzismileja myslalam ze te
                          wafelki 0% to mozna juz w 1 fazie jescsadale niestety..ja je baardzo lubie..i
                          wole chociarz takie zjesc bo umieram..dzisiaj jest moj 12 dzien 1 fazy..napewno
                          schudlam ale nadal niewiem ilesmileale tak sie zle dzis czuje..ledwie
                          zyje..przewracam sie,zbilam dzis talerz,wszystko mi leci z rak.jestem juz jakas
                          zmeczona i jak kupowalam dzis sobie warzywka to pomyslalam ze mam juz dosc tych
                          warzywsad(ale wcale nie zamiezam rezygnowac!!tylko jak szukalam cukierki lekka
                          bez cukru to zobaczylam cale stoisko ze slodyczami..mmm..moje ulubione
                          delicje..czekoladki..pycha..zjadlam odrazu 3 cukierki bezcukrowe(ktore mi wcale
                          nie pomogly,nadal sie przewracam)ale troche zaspokoilam swoj glod na
                          slodyczesmilemam nadzieje ze moja waga nie stanie w miejscu bo umre..jak pomysle ze
                          do mojego celu jeszcze tak daleko..w sumie te 8 kg to wcale nie tak duzo,ale
                          tyje sie baaardzo szybko,a zeby schudnac pare kg trzeba sie tak nameczycsad(ja
                          tez biore pigulki i chce wam powiedziec ze od nich jak najbardziej sie
                          tyje!!!sporo mi sie przytylo z tymi pigulkami.a na dodatek tez mam malo ruchowa
                          prace niestety no i do tego UWIWELBIAM slodyczesmilefajnie peaget ze udalo ci sie
                          tak dlugo utrzymywac wage nawet jak wszystko jadlas..mysle ze u mnie to jest
                          niemozliwe.jak konczylam diety i zaczynalam jesc(oczywiscie slodycze tezsmileto
                          odrazu nabieralam zgubiona wage i jeszcze dodawalam nowe kilogramy.a tak wogule
                          to kiedys w ciagu 3 miesiecy udalo mi sie schudnac 18 kgsmile)prawda wszystkie
                          koscie mnie bolaly!!plakalam z bolu!bylam chuda.a pozniej w ciagu 3 lat przybylo
                          mi 10sad((no ale i tak nie jestem az taka gruba ale wiecie na wiosne tzreba sie
                          odchudzic..bo wiem jak to jest byc chudziutka i ladnasmile)wiec 3majcie sie!!i
                          zadnych paczlowsmile)!!!!pozdrawiamsmile
                          • piaget11 Re: Znak :) 20.02.06, 09:47
                            trochę mi wstyd, a trochę nie smile
                            chcę I fazę przeprowadzić z głową (żeby nie grzeszyć) i chcę być przygotowana,
                            a okazuje się, że chyba pojedziemy na weekend + 1-2 dni na narty, więc na pewno
                            nie obejdzie się bez grzańca na stoku i obiadków w knajpie... więc żeby nie
                            gadać, że znów zawaliłam, zaczynam dopiero w przyszłym tygodniu i już. A od
                            dziś nie jem słodyczy!
                            • kjkk aktualności ode mnie 20.02.06, 11:44
                              Jakos tam trwam w tej II fazie, waga troche stoi, troche spada, ale
                              powoluuuuutku no i mam dziwne poczucie, ze takie kruche to spadanie, ze tak
                              powiem.... sad Zaczelam robic brzuszki, ale wiecej niz 25-30 nie zrobie za nic w
                              swiecie- DRAMAT, wiem.... W kazdym razie niestety zjadłam juz raz lody, 2 razy
                              krówke i piwo. W ilościach, o zgrozo, znacznych sad
                              Zaczynam miec obawy, ze to moze byc poczatek folgowania sobie. No ale tak od
                              poczatku TEJ hihi I fazy w sumie razem do teraz jakies 4 kg mam za soba. Ciesze
                              sie, ale wiem, ze to raczej kiepskawo jak na I i II w trakcie.
                              • sikra aktualności ode mnie 20.02.06, 12:24
                                To ja tez wywale kawe na ławe. Takiego dołka nie miałam dawno. Nie wiem co mnie
                                podkusiło, żeby sobie zrobic tak na złość. W piatek przejrzałam gazetki
                                reklamowe. Zobaczyłam wjednej wage w promocyjnej cenie. Rano w sobote o godz 7
                                wysłałam po nią mojego małżonka. Waga jest super,z pamiecią, waży, posiada
                                pomiar tkanki tłuszczowej i zawartości wody w organiźmie. Tak.....ona jest
                                super a ja załamana!!!!!!!!!!!!! To co zobaczyłam to zgroza. Oczywiscie moja
                                stara waga zaniżała, więć mam do zrzucenia nie 3tylko 4 kg z hakiem (bo
                                diablica jest dokładniutka)zawartość tkanki tłuszczowej i wody kwalifikuje mnie
                                do osób z ich nadmiarem. Tak jest w załączonej tabeli. To co, że przebił mnie
                                mój małżonek bo zakwalifikował sie do osób z nadwagą, jestem przerażona. Dziwne
                                jak podświadomośc od razu sie przestawia. Wszystko zrobiło mi sie za ciasne,
                                wogóle jest potwornie i blee. Czuje sie gruba i koniec. Od dzis rygor jak rok
                                temu, żadnych węgli i tłumaczeń swoich występków. Dwa tygodnie czysciutkie a
                                potem zobaczymy. Brzuszki ćwiczę nadal - ta stówka to jest w odstępach po 20
                                albo 25,taka dobra to nie jestem.Wygrzebałam jeszcze ćwiczenia na nogi (uda) i
                                pogonie sobie kota w końcu od dzisiaj.Wszak wiosna tuż tuż. Fajnie, że gubicie
                                te kilogramy, motywujecie swoimi wynikami, ale Wam zazdroszczewink)))
                                Pozdrowionka i buziakismile)
                                Jutro będzie lepiej....
                                • alisa83 Re: aktualności ode mnie 20.02.06, 17:41
                                  hej dziewczyny.dzis jest moj 15 dzien,po 2 tygodniach 1 fazy schudlam kolo 4
                                  kg.ale to za malosad(jeszcze trzeba 5-6..zostaje na 1 fazie moze jeszcze na
                                  tydzien moze na 2.zalamuje mnie ten fakt ze strasznie wolno sie chudnie w tej 2
                                  faziesad((i zeby schudnac te 5kg bede musiala sie meczyc przez polroku
                                  chybasad((chce mi sie juz,natychmiast,niedlugo wiosna ..zaczynam watpic w te
                                  diete,dlaczego tak wolno sie chudnie????to jest nie sprawiedliwe!!bylam na
                                  kopenchaskiej tam w tydzien zgubilam 5 kg!!a tutaj nie wiadomo czy wogule waga
                                  sie ruszy...w ile mozna schudnac te nieszczesne 5 kg i czy wogule
                                  mozna???pozdrawiam was wszystkie i 3majcie sie!!!
                                • piaget11 Re: aktualności ode mnie 21.02.06, 09:38
                                  sikra nic się nie przejmuj, waga to waga, martwy przedmiot, co ona Ci może
                                  zrobić? niech sobie pokazuje co chce, a Ty rób swoje. Przecież już podjęłaś
                                  decyzję a teraz tylko musisz iść dalej smile
                                  ale na pocieszenie powiem, że znam ten ból: poprosiłam o taką elektroniczną
                                  wagę i dostałam w zeszłym roku na urodziny... a teraz czasem żałuję, że ją
                                  mam smile
                                  chociaż fajne jest to, że % tłuszczu zmniejsza się na SB, wiem, bo testowałam.
                                  Może nie jakoś super bardzo, ale jednak tendencja jest spadkowa, a to
                                  motywuje smile)

                                  pozdrawiam cieplutko w ten dżdżysty dzień
                                  • sikra Re: aktualności ode mnie 21.02.06, 10:49
                                    Wielkie dzięki za wsparciesmile))Na razie waga schowana, nawet nie wiem gdzie.
                                    Zobaczymy w sobotę. Mam nadzieję i o ile dobrze pamiętam, to własnie ten
                                    tłuszczyk najpierw sie kurczy. Potwieredzasz to i juz mi lepiejsmile
                                    Taak, decyzje podjete, do tej pory idzie dobrze. A i powiedziałam sobie, że
                                    nasmaże tych pączków góre i będę na nie tylko patrzeć, a inni niech je zjedzą
                                    na zdrowiesmile)
                                    Buziaki!!! U nas też pada bez końca.
                                    • piaget11 Re: aktualności ode mnie 24.02.06, 12:04
                                      co do tych pigułek:
                                      ja wcześniej myślałam, żejestem jakaś dziwna, że mój organizm strasznie się
                                      zmienił: jak byłam młodsza jadłam wszystko i kiedy chciałam i byłam
                                      szczuplutka, a teraz tak ciężko mi ze wszystkim. Wiadomo metabolizm słabnie,
                                      ale aż tak?
                                      wciąż chodziłam "niesyta", miałam ochotę na słodycze, co godzina musiałam coś
                                      podgryzać
                                      i wiecie co, odkąd odstawiłam hormony jak ręką odjął: nie czuję głodu, słodyczy
                                      też mi się jakoś tak nie chce. Przez tydzień 0,5 mniej (bez diety, choć tak
                                      wyszło, że jadałam obiadokolacje ok. 18-19) - ale wcześniej ssało mnie już o 22
                                      i nie poszłam spać bez przekąski
                                      więc chyba w moim przypadku rokowania się potwierdziły
                                      wiem, że odbiegłam od tematu, ale tak się cieszę, że chciałąm się podzielić smile
    • kjkk źle-niedobrze :( 03.03.06, 13:19
      Waga moja troche stała, troche spadała, juz myslalałm, ze jestem na dobrej
      drodze- ale znow mam kryzys i psychiczny i wagowy, bo całkiem znienacka od
      niedzieli przytyłam 1,5 kg sad a juz było tak pieknie, 55,5 sad znów 57 jest :[
      Wiem, wiem, ostatkowe piwo + 2 kawałki tortu w pon i wtor w pracy zrobiły
      swoje, ale zeby zaraz 1,5 kg? crying(
      kleska sad
      Mam wrazenie, ze nigdy sie z tego nie wydobede, nie uda mi sie dojsc do
      magicznych 53 sad
      co ja mam teraz zrobic? znow I faza? buuu
      • anatemka Re: źle-niedobrze :( 03.03.06, 13:27
        nie ryczsmile))
        pierwsza faza jest przeciez najlepszasmile)))
        ja tez po półtora roku wróciłam na plażęsmile szkoda, że nie ma starych watków,
        mam wrażenie, że tam wszystko było jakos czytelniej opisane.
        Wtedy chciałam zrzucić 5 kg. Teraz 10sad((( Spasłam sie jak prosiak. Ale dobrze
        będzie!!!
        • piaget11 Re: źle-niedobrze :( 06.03.06, 08:42
          dziewczynki, nie załamujcie się, będzie dobrze, trochę wiary smile)
          a ktoś już napisał, b. mądrze zresztą, że na te nadkilogramy pracowałyśmy
          latami, a teraz byśmy chciały, żeby zniknęły w dwa tygodnie... tak się nie da.
          ale systematyczna praca nad nimi i trochę samozaparcia zrobi swoje. Więc do
          dzieła , nie poddajemy się tylko idziemy dalej smile)
          pozdrawiam cieplutko
    • swieta_1 Re: Znak :) 24.04.06, 10:41
      Cholera, dziewczyny, ja dziś zacznę znów- hehe, znaczy się spróbuję zacząć.
      Szlag mnie trafia na mój brak konsekwencji. Tyle że zatrzymało się radykalnie.
      Na aquaaerobik chodzę nieprzerwanie, od dziś zaczynam 3 razy w tygodniu, palić
      nie zaczęłam, ale waga jest masakryczna! Jem bardzo rzadko chleb / tak raz na
      tydzień/ ziemniaki i makaron - tyle co łyżkę do rosołu i waga do góry !!!! A już
      kończy 2,5 miesiąca basen, jasna anielka!!! Ratunku - potrzebuję Was bardzo,
      Waszego wsparcia, co się dzieje z Waszymi gramami? Muszę się wziąć za siebie !
      • piaget11 Re: Znak :) 25.04.06, 11:02
        święta, witaj!
        ja dzisiaj 7 dzień I fazy, trzymam się dzielnie ale efekty jakieś marne... 1 kg
        w dół. ale pocieszenie jest takie, że nie jem słodyczy, a o to mi też
        chodziło smile
        a jak u Ciebie?
      • sikra Re: Znak :) 25.04.06, 14:17
        Ładne mi gramysad((( kilogramy. Wstyd było sie odzywać. Jestem w tym samym
        miejscu co rok temu. KIlka podejść do I fazy i zawsze poległam. Ale w niedziele
        powiedziałam dość tego. Wiem jedno nie jest to efekt jojo ale skutki rzucania
        sie na ciasto chlebek itp. Pewnie, że wszystkie kilogramy nie wróciły ale te 4
        albo 5 to już za dużo. Dlaczego niby mam patrzeć tylko na moje ukochane letnie
        spodnie, których teraz bym nie włożyła? Tak jak Ty Piaget mam nadzieje zejść do
        59kg. Kurcze czas sie ostro zabrać do pracy. Najfajniejsze jest to, że nadchodzą
        dobre czasy. Pyszne warzywka coraz tańszesmile
        Życze Wam powodzenia (sobie teżwink))) Będzie dobrze!
    • aneta.d.lublin Re: Znak :) 25.04.06, 19:36
      Witaj,

      fajny ten twój liscik dlatego zdecydowałam sie cos napisać do ciebie,a
      szczególnie dlatego że mam mały problem jestem już albo i dopiero 6 dzien na SB
      i nic u mnie nie ruszyła waga, a jest z czego bo mam 75,wogóle sie prawie nie
      opróżniam, to jest problem,kurcze jak nie widze efektów tej diety to naprawde
      zaczynam sie denerwować,co robić?? pomocy
      • sikra Re: Znak :) 26.04.06, 09:08
        Witajsmile)) Miło mi, zreszta zawsze miło jak sie z kimś pogada, a zwłaszcza o tym
        co doskwiera, a w naszym przypadku o tym co sie uczepiło czyli o zbednych
        kg.Nie załamuj sie. Ja też zaczynałam z taką wagą. To znaczy moja starsza waga
        pokazywała 72 i tak przyjęłam. Ale wiem teraz, że zaniża i to conajmniej 1kg.
        Przez dwa tygodnie I fazy schudłam 4,5 kg. Bądź cierpliwa, czasem w 7 dniu
        okazuje sie, że coś drgnęło. A po ubrankach nic nie czujesz? nie są luźniejsze?
        Bywa, że waga ani drgnie tylko np spodnie są luzniejsze w nogawkach czy pasie. A
        jeśli chodzi o "opróżnianie się" to cóż, czasem musiałam sobie pomóc jakąś
        herbatką z senesem, ale rzadko. Starałam sie pić czerwoną po posiłkach,zielona w
        międzyczasie, poza tym pomaga mi jedzenie orzeszków i popijanie ich wodą
        zwłaszcza wieczorem. Musisz sprawdzic co będzie dla Ciebie dobre,może więcej
        warzyw surowych, a może gotowane właśnie. Może twarożek z ogórkiem albo po
        prostu dużo wody. Znajdzie sie na to rada, musisz tylko wyszukać to "coś" co na
        Ciebie podziała. Życzę Ci powodzenia i nie rezygnuj, to naprawdę fajna dieta.
        Pozdrawiam cieplutkosmile)))
        • swieta_1 Re: Znak :) 26.04.06, 09:47
          jesteście, JESTEŚCIE!!! Uch, a już myslałam że sama pozostałam jako na tej
          Saharze co najmniej!! 3-dzień się trzymam - nic nie czuję - a poprzednio
          czułam!!! Hmmm niecirpliwa się zrobiłam, hm tez nie zawsze taka byłam. Sikra, Ty
          wielka jesteś - trzymaj się ciepło, wierzę że tym razem też się uda Tobie. O
          sobie tez muszętak mysleć - choć stracha mam jak cholera i cierpliwośco do
          czekania mało. Pozdrawiam ciepło.
          • sikra Re: Znak :) 26.04.06, 10:12
            Łojć !!!! jak fajnie. Dobrze wiedzieć, ze nie jestem sama. Fakt,jakos mi sie
            potknęło i poszłam sobie, ale na krótko. Nie mogę bez Was trzymać diety. Dzieki
            za wsparcie, trzymam sie jakos też juz trzeci dzień. I wiesz co nie zjadłam
            nawet dropsa! Co prawda w pokoju stoja cukiereczki czekoladowe na stole, ale
            kiedy mój mąż stwierdził, że powinnam to schowac, to powiedziałam, że ćwiczę
            silną wolę i one muszą tam stać. dzisiaj juz mi nie przeszkadzają. Musi się
            udac, nie ma innej opcji, bo jak siedzę i widzę ten wałek nad paskiem to mnie aż
            rzuca. Przecież go juz nie było. Nie może być tak,że jakiś wałek tłuszczu jest
            "górą" he he.
            Własnie wcinam śniadanko, rano była tylko kawa, a własciwie dwie, bo mało
            spałam, z mleczkiem oczywiscie odtłuszczonym.
            Od razu mi lepiej smakuje, jak zobaczyłam, że ktoś tu zajrzałsmile)
            Pozdrowionka!!! Trzymam kciuki za cierpliwośćsmileZa siebie też.

            • piaget11 Re: Znak :) 26.04.06, 10:49
              sikra, swieta razem raźniej smile
              słuchajcie, ja dzisiaj już 9 dzień i dopiero coś się rusza, od wczoraj schudłam
              0,5 kg smile)) chyba nadszedł TEN moment, więc się nie załamywać! organizm się
              broni, ale my jesteśmy silniejsze smile)
              słodycze na mnie nie działąją już, chce mi sie za to jabłko i myślę już o
              truskawkach... ale może przedłuże I fazę, choć boję się strasznie długiego
              weekendu. grzeszę troszkę (1 kromka chleba z tatarem, ciut za dużo orzeszków) i
              przez tydzień byłam głodna, co wcześniej na SB nie miało miejsca - więc jakoś
              tak inaczej. Ale co tam, ważne, że się trzymam i tego nam wszystkim życzę
              smile))
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka