Dodaj do ulubionych

Powrót do początku

24.09.06, 17:23
Zakończyłam I fazę z dosyć udanym rezultatem - 6,5 kg...ale po tygodniu
"zapomnienia" o diecie przybyło mi 4,5 kg...czyli wyszłam na tym 2 kg w dół.
Najgorsze jest jednak to, że teraz brak mi jakiejkolwiek motywacji do
ponownego wejścia na SB. Czy któraś z was przerabiała już to i jakoś
"odskoczyła od dna"?smileProsze o jakiekolwiek wskazówki...łagodny sposób na
ponowne wdrążenie się w dietę czy po prostu wsparcie w ponownym rozpoczęciu -
planowane na 25 września. Będę wdzięczna...a wszystkim wytrwały (tym mniej
również) POWODZENIA!
Obserwuj wątek
    • raszelika Re: Powrót do początku 25.09.06, 08:23
      Witaj Gosiaczku!smile
      Ja też od dziś zaczynam I fazę, więc mogę służyć wsparciemsmile
      A moje doświadczenia z SB...to 2,5-3 kilo w dół po 2 tygodniach fazy
      pierwszej...potem niezbyt udane przejscie w Faze 2...tj. normalna dieta, ale
      bez uwaznego wprowadzania węgli...zakonczylo się to powrotem do wagi wyjsciowej
      + 2 kilosmile W rezultacie...kaprys zrzucania najmniej 2 kilogramow okazal się
      stanem: do zrzucenia 4smile...ale to dawno bylo a ja teraz juz jestem chyba
      madrzejsza - tj. bardziej swiadoma tego, co konsumuję...a od paru dni ponownie
      zdeterminowana zrzuceniem kraglosci, z ktorymi zle się czujęsmile!
      wiec w zadnym wypadku sięnie zrażam smile i mam nadzieję, że Ty też niesmile!!!
      Proponuję zaczac spisywac codzienne menu...to pomaga w samodyscyplinie.
      Powodzenia!
      • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 25.09.06, 16:45
        Dzięki Raszelikasmile
        Stan na 25 września 2006 roku (godz.17) - wciąż na dieciesmile
        Wzrost: 173
        Waga: 71 (85-71-96) - jak na spowiedzismile
        Planowana strata: 6-9 kg (te cyfry to zwyczajny zbieg okoliczności)smile
        Mój kaprys niestety ma swoje uzasadnienie...big_grin
        • monikinda Re: Powrót do początku 25.09.06, 21:30
          chetnie sie dolacze bo mam powtorke 1f, a zmotywuje tym ze przez 3 mies
          schudlam 11 kg, start z 73,1 chce do 55 dojsc i wskakuje na 3f! pozdrawiam
        • raszelika Re: Powrót do początku 25.09.06, 23:06
          Gosiaczek, skoro ma byc jak na spowiedzi to moj stan wagowy rano to:66, 5
          wzrost: 178
          wymiarow nie znam dokladnie...poza tym, ze sie zaokraglily i wlasnie biodra i
          brzuszek chcialabym odtluscicwink
          chcialabym stracic 4-5 kilo, ale wlasciwie tu nie o wage chodiz tylko o wymiary
          i dobre samopoczucie...(moje waleczki naprawde stają się niewygodne, nie mowiac
          juz o tym ze nie sa estetyczne...) Mowię 4-5 kilo bo kiedys wazylam 60-62 i
          dobrze się wtedy ze sobą czulam...
          planuję ciwczyc...bo chcialabym tez ujedrnic cialo, wiec ide zaraz "brzuszkowac
          się"!!!
          • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 26.09.06, 20:18
            To Ty lachon faktycznie kaprysem jestes na dieciesmile Też pamiętam te czasy gdy
            ważyłam 62 kg...i do nich chcę wrócićsmile Stan kryzysowy, czyli moment gdy
            postanowiłam przejśc na dietę to było 78 kg (tak wiemsmile) Niestety u mnie reakcją
            na stres jest jego zajadaniesmile
            Stan na 26 września : trwamsmile
            Następna spowiedź za 3 dni - jeżeli dotrwam...
            • marinka3 Re: Powrót do początku 29.09.06, 13:04
              Dziewczyny ja także się zaniedbałam i wracam na 1 fazę po dłuższej
              nieobecności, mam na celu zgubienie 5 kilogramów.
            • raszelika Re: Powrót do początku 30.09.06, 00:43
              witaj Gosiaczaczkusmile

              Wiem jak to jest zajadac stres...tez tak kiedys mialam..nawet nie zawsze stres
              co wszelkie stany od euforii do smucących smutkow...czasem jeszcze mam napady
              wilczego glodu...ale juz nie komponuje posilkow w stylu "sledz, wisnie i
              nutellasmile - a tak tez bywalo!!!smile

              Mam nadzieje, ze uda Ci sie to zwalczyc wkrotce...choc nie wiem, co jest dla
              Ciebie takie stresujace...mh?

              Czy kaprysem na diecie jestem...No nie wiem, skoro juz wlasny maz mowi mi, ze
              moglabym cos zrzucic albo pocwiczyc to nie jest rewelacyjnie...Jeszcze zeby to
              cudzy maz byl to moznaby bagatelizowacwink a tak... jestem na SB

              Dieta to jedno...a cwiczenia to drugie co by mi się przydalo..z tym jednak
              gorzej, choc walcze...smile)

              Powodzenia!

              a

              gosiaczaczek napisała:

              > To Ty lachon faktycznie kaprysem jestes na dieciesmile Też pamiętam te czasy gdy
              > ważyłam 62 kg...i do nich chcę wrócićsmile Stan kryzysowy, czyli moment gdy
              > postanowiłam przejśc na dietę to było 78 kg (tak wiemsmile) Niestety u mnie
              reakcj
              > ą
              > na stres jest jego zajadaniesmile
              > Stan na 26 września : trwamsmile
              > Następna spowiedź za 3 dni - jeżeli dotrwam...
              • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 30.09.06, 10:27
                Chyba najlepsze na faceta jest dołączenie go do diety...Z reguły odpuszcza
                szybciej smile Co do ćwiczeń, ostatnio odwiedziłam dziecięcy i zaopatrzyłam się w
                sprzęt pierwszej pomocy - skakankę i hula-hop. I staram się wyrobić nawyk
                ćwiczenia przy oglądaniu telewizji - choć i na to mam coraz mniej czasusmileAle już
                nawet meble tak porozstawiałam, że akurat przed telewizorem mam wolny pas
                startowy na rozpiętość skakankismile A hula-hop na "brzusia" też dobrze mi zrobismile

                A konkretnie co do diety...jest bardzo dobrze...ale nie tak, żeby nie mogło być
                lepiejsmile

                A ze względu na szczególne przywiązanie do Raszeliki - trzymam kciuki za
                wytrwałośćsmile
                • raszelika Re: Powrót do początku 30.09.06, 13:19
                  Niestety - wyszlam za mąż za okaz zdrowia, dobrej formy i jeszcze lepszej
                  przemiany materiismile i w dodatku nawet gustuje w niektorych eSBeckich daniach w
                  moim wydaniu...
                  nawet wiecej - cieszy sie, ze jestem na diecie, bo wtedy "jem normalnie"!
                  Więc czuję wewnetrzną presję gdy mam strasznego lenia by ćwiczyć i coraz
                  cięższą szanownąsmile a ON codziennie pompki, bieganie...
                  Ja cwiczę Jogę 2 razy w tyg i chodzę na basen...ale ostatnio mialam skreconą
                  kostkę - czyli zadnej jogi od 2 miesiecy!!!...a na basen nie mogę chodizć,
                  dopoki nie wylecze zatok...
                  zostają mi brzuszki i cwiczenia w domu a do tych zmusic mi się najogrzej...
                  moj nawyk brzuszkow - jeszcze nie wszedl mi w nawyKsmile))
                  hula-hop mam...ale nie chce na mnie hulacwink...jest za lekkie...Dziewczyny
                  radzily wypelnic je wodą, albo ryzem, ale te zabiegi skonczyly się obryzganiem
                  sciany...dobrze, ze to byla tylko wodasmile
                  Czy Twoje hula-hop "hula"? na brzuszek na pewno dziala...ale doiero jaką talie
                  osy bedziesz miec!!!smilekoniecznie daj znac jak szybko lecą w tali centymetrysmile
                  (ja wciaz nie mam metra...ale kiedys w koncu się zmierzęsmile
                  • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 30.09.06, 14:40
                    Gdzie Ci mężczyźni...wink

                    Ze mnie hulak też na początku zlatywał, ale po kilkunastu wytrwałych codziennych
                    próbach doszłam do wprawy z lat przedszkolnychsmile Ale na początku też myślałam,
                    ze coś z nim nie taksmile

                    Co do talii : 67 cm - ważne, że w końcu ją widaćbig_grin

                    Dzisiaj zgrzeszyłam, ale nie wiem jak bardzo - jogurt naturalny 0,1%, słodzik,
                    zapach rumowy iii WIÓRKA KOKOSOWEsmile Chciałabym powiedzieć, że żałuję, ale to nie
                    byłoby szczeresmile Stwierdziłam jednak, że po tygodniu należy mi się coś od
                    życiasmile SB jednak rozbudza wrażenia smakowesmile

                    I Raszelik przede wszystkim - gratuluję cuuudownego męża. Mi też trudno pogodzić
                    się z krytyką, ale on na pewno kocha Cię taką jaką jesteś...w końcu kochanego
                    ciałka nigdy za wiele (chyba, że pojawia się problem nadwagi;]) I ważne jest to,
                    że on sam jest przykładem. Ja mam agresora na tych, którzy krytykują kobiety, a
                    im samym też sporo do ideału brakujesmile

                    Przeglądałam Twój wątek z jadłospisami i widzę, że waga leci w dół. Cieszę się
                    Twoim szczęściem, tym bardziej, że motywuje mnie ono do wstrzemięźliwości od
                    wszelkiego dobra w stylu "to co lubię"smile Dzieki=*
    • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 01.10.06, 20:42
      I od nowa...w sobotę pozwoliłam sobie na zbyt wiele co pociągnęło za sobą efekt
      odkurzacza...I zaczynam od nowasmile Poniedziałek chyba sprzyja poczatkom. Tym
      razem musze wytrwać przyanjmniej z te 2 tygodnie.

      Raszelika! - mam nadzieję, że Ty trwaszsmile
      • raszelika Re: Powrót do początku 02.10.06, 00:18
        Gosiaczeczek!...Wierzę głeboko, że od jutra zaczynasz prawdziwe
        plażowanie..."odkurzanie" to, jakby nie było, dość forsujące zajęcie! a
        związene z tym poczucie winy ciążysmile na sumieniu...no a przy gorszym ukladzie
        jeszcze gdzie indziej...ale cicho-sza!smile
        Ja tez od jutra zaczynam...Wprawdzie to drugi tydzien, ale wlasciwie to tak
        jakby wyszlo na to samosmile U mnie dzis +1...ale mimo to trwam dalej...tym razem
        to jednak zwiazane z zatrzymywaniem wody (wczesniejsze uczucie pecznienia, to
        jednak nie to...tym razem jednak tak) i co najgorsze, zawsze mam wtedy wilczy
        apetyt, wiec kto wie, czy to nie ja bede miec w tym tygodniu "synorm
        odkurzacza"smile))
        Trzymam kciuki i polecam spisywanie jadlospisu...mi pomaga..choc jak widac, jem
        wciaz duzotongue_out
        • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 02.10.06, 21:38
          U mnie właśnie pod koniec cyklu włącza się "jedz, wszystko co się nie rusza".
          Dzisiaj uległam, ale od jutra obiecuję sobie, że powoli wdrążę się w f1, a od
          środy - ostro big_grin Niestety hormony mają nade mną tę władzę, której nikt inny nie
          posiadłbig_grin Władzę, nie mniesmile No i mam nadzieję, że waga pokazuje przede
          wszystkim nabieranie wody...jakoś tak lepiej mi w to uwierzyćsmile W sumie to
          dzięki temu wątkowi lepiej widzę, że zaczynac to ja potrafię...i to coraz
          częściejbig_grin

          Raszelika - 3 dni i waga spłynie jak po wodziesmile

          Bo komu jak nie nam musi się udać?smile
          • raszelika Re: Powrót do początku 03.10.06, 00:22
            Gosiaczaczek...
            no dobra, mogę poczekac na ten wielki start do środy...ale ani dnia dluzejbig_grin
            a tak na serio...na diete musi przyjsc taki moment, ze czujesz ze dasz radę,
            inaczej szkoda się meczyc, jesli wszystkie kubki smakowe kategorycznie mowią
            diecie NIE smile))no wiec w srodę TEN WIELKI DZIEN?smile
            ja tym razem znosze dietę dobrze...choc jem i tak za duzo!!!smile ale np. upieklam
            w niedziele ciasto...bardzo dobre, bananowe i jakos zupelnie mnie ono nie
            rusza..az dziwnewink no poza jednym wydlubanym rodzynkiemwink...no ale czekalam, az
            sie zagotuje woda na herbatę i tak ...no po prostu prosil sie by go zjesc!!!smile
            rodzynek jeden...smile

            Kiedys na pewno się uda...smile
            • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 04.10.06, 10:56
              Guess Who's Back smile

              Mam nadzieję, że W KOŃCU coś z tego wyjdzie. Miałąm takiego głoda na słodycze,
              że przerwanie diety było praktycznie koneicznościąsmile Ale odzyskałam
              motywację....i kilogramy do straceniabig_grin

              Raszelika! Jeżeli kiedykolwiek będziesz miała ochotę zrobić to co ja...wejdź
              najpierw na forum...i porozmawiajmy...może gdyby mi ktoś związał ręce, umieścił
              w pokoju bez klamek i okien...pozbawił z granicy widzialności (zaznaczam, ze u
              mnie to nei jest przesadni dużosmile) wszystkiego co można uznać za jadalne...BYC
              MOŻE wtedy dałabym radę. Ale mówi się trudno, pożyliśmy na pełnej rozpuście - i
              wracamy smile

              Stan na 4.10.06 : 70 kgsmile....ale WCALE tego nei widaćbig_grin
              • tripcafe Re: Powrót do początku 04.10.06, 15:11
                Hehe, Gosiaczaczek, widze, ze tyle samo wazymy, tyle samo mierzymy i tak samo
                mamy ostatnio ochote na slodycze big_grin
                Pozdrawiam i powodzenia zycze smile
                • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 04.10.06, 16:39
                  Musze przyznać, że od razu mi lepiej, bo jak czytałam różne wypowiedzi na forum,
                  to stwierdziłam, że moje wymiary są wręcz niespotykanie monstrualnesmile ...albo
                  ktoś tu nie mówi całej prawdy...albo po prostu naprawde jestem zbyt
                  rozbudowanasmile Tak czy inaczej - moim marzeniem pozostaje 62 kg, ale niestety
                  coraz bardziej odległym. No ale ba...kto mówi, że nieosiągalnymsmile

                  Co do "głodu" - powoli mi mijasmile Ale przypuszczam, że gdybym została sam na sam
                  z czymś co dało by się zjeść, to w tym momencie IG miałoby najmniejsze znaczenie
                  w jego konsumpcjismile

                  A tym co mnie dobija jest masowe rozpowszechanianie rozmiaru "ą". Nie mam
                  zamiaru wyglądać jak wieszak, ale taki wygląd jest uważany za...idealny?! Mam
                  nadzieję, że niektóre dziewczyny nauczą się akceptować siebie takimi jakie są. A
                  ja mam nadzieję, że dojde do tej akceptacji...razem z pożegnanymi kilogramamismile

                  1 dzień f1: póki co udanysmile
                  • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 04.10.06, 22:06
                    ale uległam...smile

                    Zjadlam 30 orzechów włoskich, 20 ciasteczek (kakaowych z masa kokosową) i 10
                    czekoladek z koniakiem...ale to pierwszy dzień - strict diet jeszcze nadejdziesmile
                    • raszelika Re: Powrót do początku 05.10.06, 13:24
                      Gosiaczeczek!!!!
                      Kto Ci podsunał te slodkosci przed ocZy!!!!No bo przeciez nie uwierzę, że sama
                      się w nie zaopatrzyłaś!wink

                      ja tez mam krysys...- konfitury malinowe o 2ej nad ranem...napad glodu ( w
                      ciagu dina nie bylam w stanie jesc jak na diecie i spelnila ise przepowiedina
                      AA, ze niezaspokojny glod dopada pozniej ze zdwojoną silą) no i przyt okazji
                      potrzeba utopienia strapienia w slodkosciach...ech, szkoda gadac...diete mozna
                      prowadzic dopiero jak sie uporzadkuje zycie..a jak ono jest balaganiarskie to w
                      zaladku tez czasem balagan...no to ja zaczne od porzadkow na biurkusmile!
                      Od kiedy bedizesz na diecie (bezciastkowejsmile????czyli SB....?


                      gosiaczaczek napisała:

                      > ale uległam...smile
                      >
                      > Zjadlam 30 orzechów włoskich, 20 ciasteczek (kakaowych z masa kokosową) i 10
                      > czekoladek z koniakiem...ale to pierwszy dzień - strict diet jeszcze
                      nadejdzie=
                      > ]
                      • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 07.10.06, 20:05
                        Raszelika...nie mów mi, że na SB nie można ciastek...Лerdolę nie robię...big_grin Nie,
                        przepraszam za wyrażenie, ale chwilowo mam taki kryzys - i w życiu i w diecie,
                        że jakakolwiek motywacja umiera zanim na dobre się rozbudzi. Tym bardziej, że u
                        mnie większy wysiłek umyślowy rozbudza apetyt...i akurat ostatnio - mało snu,
                        dużo nauki - i kg lecą, ale wbrew prawom fizyki w góręsmile Jestem na 71 kg przy
                        172-3cm wzrostu. Załamka totalna.

                        Raszelika - jak Tobie idzie? Ja mam o tyle dobrze, że jak JUŻ zasnę to mnie
                        naprawde niewiele jest w stanie zbudzić, więc nocne podżeranie odpada...ale co
                        za słońca zrobię to moje...A najgorsze jest to, że w listopadzie mam pewną
                        okazję, do której wypada mi zrzucić kilka kg...P.O.M.O.C.Ysmile
    • chalsea Re: Powrót do początku 08.10.06, 10:36
      Gosiaczek przylaczam sie do Ciebie ale od poniedzialku, bo nie zagladalam tu na forum nie mialam kiedy, razem damy rade!! kochana do jutra;*
      • gosiaczaczek Re: Powrót do początku 08.10.06, 12:23
        Hmm...a ja do Ciebie też od poniedziałkusmile Niestety w sobote
        nagrzeszyłam...wiadomo czym i jak i ile promilismile a potem niedziela
        rano...niestety ja mam tak, ze albo cały dzień dieta - a jak zacznę rano od
        szarlotki to cały dzień w plecy. Ale od poniedziałku ostrobig_grin Ta...napisze jak mi
        wyszłobig_grin
        • raszelika Re: Powrót do początku 08.10.06, 13:39
          Gosiaczeczkusmile
          Wybacz za moje milczenie, ale ostatnio wieczorami szwankuje mi siec i udaje mi
          sie przeczytac posty, ale wyedytowac cos juz nie...dzis jest oki...z
          siecią...niestety nie z wagą ani z dietąsmile
          Niestety cos mi tu na SB w moim przypadku nie gra...bo dla mnie to deja
          vu......po raz 3ci brak zaskakujacych efektow!smile
          poza tym sloikiem konfitur, gdzie caly dizen akurat wiele nie zjadlam, to nie
          nagrzeszylam wiele...a waga po 2 tygodniach -1 i to taki watpliwe...czyli bylo -
          1,5, -, 2, -1,5 i -1...wiadomo, ze podobno nie mozna sie wazyc ciagle i efekt
          koncowy to wlasnie to co pokazuje waga po 2 tygodniach...no i to co pokazala
          nie jest strasznie rewelacyjne...Nie narzekam, bo ta dieta to dla mnie nie
          zadna katorga...jedyne co, to brak alkoholuwink ale i tu jakos sobie radze -
          sacze sok pomidorowy a ogol mysli ze to krwawa Marry...i uchodzi mi na suchowink
          poza tym zazywalam ostatnio leki ktorych kategorycznie laczyc z alkoholem nie
          mozna, wiec bylam grzecznasmile))
          no wiec...jestem niecierpliwa...no ale wciaz sobie mysle, ze przeciez mozna
          zaczac od poczatku...tylko czy takie zaczynanie nie powoduje zastoju wagi?czy
          po takich grzeszkach ot tka jakby diety nie bylo? No nic...ja tez jutro od
          poczatku...bo tez potrzebuje zrzucic cos nie cos...i to nie dla kaprysu!!!nie
          moge kupic sobie zadnych spodni..bo w pewnych partiach jestem niewymiarowa!smile
          powinnam tez cwiczyc, ale z tym jakis koszmar jest...moze z tego tez sie
          powinam spowaidac? zarzucilam brzuszkowanie...ale na usprawiedliwienie
          mam "okres" wyjatkowo nie sluzacy brzuszkomwink
          No to od jutra juz tak na powaznie!!!!bo Ile mozna zaczynac?!big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka