mayaalex
27.03.13, 14:57
Witam mamy dkp!
Moj synek ma 13 miesiecy, pije mleko w dzien gdy jestem w domu i wieczoram (po moim powrocie z pracy plus do zasniecia) oraz oczywiscie w nocy (w zaleznosci od nocki od dwoch razy do nieskonczonosci

W nocy na mleko tak naprawde sie nie budzi - lekko poplakuje/postekuje/zamarudzi przez sen i wtedy natychmiast go przystawiam. Zdarza ze ze wystarczy ze poglaskam go po lepetynie albo powiem spij, spij i jesli to bylo tylko przypadkowe miaukniecie a nie potrzeba mleka to spi dalej. Za to jesli chce mleka to nie ma mozliwosci zeby uspokoilo go cokolwiek innego (zdarzylo sie ze maz go pacyfikowal przez chwilke gdy maly chcial piersi a ja bylam np w lazience - no, sajgon byl, wyfrunelam z lazienki natychmiast

I teraz sytuacja ktora budzi moje obawy: od ok miesiaca mniej wiecej raz w tygodniu slysze w nocy poczatek placzu, takiego jak zwykle, przystawiam - i nic, synek nie przestaje plakac, odpycha sie od piersi, wygina. Wstaje wtedy, biore go na rece, tule, chodze po pokoju, wlaczam lampke, probuje znow przystawic - placz nie ustaje, piersi nie chce. Mam wrazenie ze ten placz jest przez sen ale nic go nie budzi - ani lampka ani moj glos, ani spacer po mieszkaniu. Nie jestem w stanie go utulic. Dopiero po jakims czasie (ok, to jest zazwyczaj kilka minut ale w nocy ten krzyk mi sie wydaje wiecznoscia) dziecko zaczyna szukac piersi, daje sie przystawic, normalnie pije i zasypia bez problemow.
Co to moze byc? Koszmary senne? Boli go cos? Czy to cos normalnego, czy Waszym dzieciom tez sie zdarza?
I jak reagowac? Starac sie wybudzic? Jak?
Moze ktos mial podobne doswiadczenia i troche mnie uspokoi bo ja za kazdym razem boje sie ze to sygnal jakiegos powazniejszego problemu, ze cos go boli a ja o tym nie wiem.