Dodaj do ulubionych

Miło mi sie zrobiło...

26.12.13, 12:16
Wczoraj byliśmy u rodziny mojego partnera. U siostry jego zmarłego dziadka na wsi i miło mi sie wczoraj zrobiło bo ciocie - obie ponad 70lat pytały czy karmie młodego. Powiedziałam ze tak a one stwierdziły ze to super i ze jestem w takim razie bardzo dobra mama i żebym go jak najdłużej karmiła bo one karmiły i któreś dziecko to ponad 4lata było przy piersi. Fajnie ze tak dopingują i chwalą ze maluch na cycusiu. Moja babcia w podobnym wieku jest i nie karmiła ani mojej mamy ani wujka bo "nie miała pokarmu" i nadal sie dziwi ze ja mam. Tylko ze ona rodziła w szpitalu, jest nawet lekarzem a ciocie mojego partnera to proste kobiety mieszkające na wsi, rodziły w domu i wszystko co wiedziały o karmieniu i dzieciach to od matek i ciotek... Stwierdzam po tym ze jednak wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie jest w tym przypadku lepsza niż odkrycia naukowców na ten temat.
Miłych świat życzę.
Obserwuj wątek
    • agrypina6 Re: Miło mi sie zrobiło... 26.12.13, 12:49
      Supersmile. Ale powiem Ci,że dalej w środowisku lekarskim wiedza o kp jest niewielka.
      • siven1987 Re: Miło mi sie zrobiło... 26.12.13, 13:11
        Wiem ze u lekarzy ta wiedza kuleje, pół rodziny u mnie po medycynie i w ciąży kazali mi brodawki hartowac. Jak młody popłakiwał i co minutę chciał cycusia to moj ojciec poleciał po bebiko i butelki, a ja i tak cały czas tylko cyc. Teraz juz kp dopuścili i sie nie wtrącają nowa mania to nocnik...
        • agrypina6 Re: Miło mi sie zrobiło... 27.12.13, 21:42
          No u nas teraz też na topie nocniksmile. No bo jak to, Jeszcze nie robi na nocnik? Skoro jeszcze nie uczymy, no to nie robi. Czekam na wiosnę, jak będzie ciepło. Wtedy albo od razu załapie, albo jeszcze odczekam. Nic na siłę.
          • asjula1 Re: Miło mi sie zrobiło... 27.12.13, 21:49
            Nakładka na sedes, nie żaden nocnik. Po co się bawić w nocniki.
            • agrypina6 Re: Miło mi sie zrobiło... 27.12.13, 22:12
              Tak, nakładka już kupiona. Nocnika nie planuję, ale zobaczymy.
              • moniaj77 Re: Miło mi sie zrobiło... 27.12.13, 22:18
                ach ta medycyna....bez tej wiedzy tj "niewiedzy" karmiono instynktownie czyli najlepiejsmile
          • aleksandra1357 Re: Miło mi sie zrobiło... 27.12.13, 22:47
            agrypina6 napisała:

            > Skoro jeszcze nie uczymy, no to nie robi. Czekam na wiosnę, jak będzie ciepło.

            Mi osobiście łatwiej odpieluchowywało się w zimie. Obu synów odpieluchowałam w zimie w parę dni (mieli ok. półtora roku). Ewentualny mocz wsiąkał w rajstopki i nie było co wycierać, a dziecko czuło, że mokro.
            Znam teorię, że nie należy za wcześnie dziecka "stresować" nocnikiem, ale moim skromnym zdaniem jak się przegapi odpowiedni moment, to potem może być stosunkowo trudniej. Najlepiej zacząć ok. półtora roku - dzieci wtedy potrafią się często odpieluchować w parę dni, a jak się z tym czeka do 2,5 roku, to powoduje to już czasem jakieś walki i niezdrowe emocje. Oczywiście, każde dziecko dojrzewa w swoim czasie, niektóre dzieci kontrolują zwieracze dopiero po skończeniu 2 roku życia, ale warto próbować wcześniej smile
            Jak rodzina każe wysadzać na nocnik roczniaka, to jest to pewne przegięcie, natomiast przy półtoraroczniaku słusznie się dopytują, czy już jest bez pieluchy.
            • agrypina6 Re: Miło mi sie zrobiło... 27.12.13, 22:56
              aleksandra1357 napisała:

              > agrypina6 napisała:
              >
              > > Skoro jeszcze nie uczymy, no to nie robi. Czekam na wiosnę, jak będzie ci
              > epło.

              > Jak rodzina każe wysadzać na nocnik roczniaka, to jest to pewne przegięcie, nat
              > omiast przy półtoraroczniaku słusznie się dopytują, czy już jest bez pieluchy.

              Wiesz, jeśli o mnie chodzi, to rodzina nic mi nie może ,,kazać". A nachalne dopytywanie też mnie denerwuje. Moje dziecko, moje metody, a właściwie moje i męża. To tak na marginesie. A i jeśli by rodzina decydowała o kp, to kazali by mi odstawić 4 mies. dziecko. Bo w butelusi to widać, czy coś wypił, a z piersi to nawet jeśli wypił, to na pewno mam słaby pokarm.
            • asjula1 Re: Miło mi sie zrobiło... 27.12.13, 23:53
              > Jak rodzina każe wysadzać na nocnik roczniaka, to jest to pewne przegięcie, nat
              > omiast przy półtoraroczniaku słusznie się dopytują, czy już jest bez pieluchy.

              Bez przesady. O wieeeele pozniej sie tym zaczelam interesowac.
              • ciociacesia no ja tez 27.12.13, 23:58
                zniechecił mnie przykład kolezanek ktore musiały jakos strasznie czesto latac szukac kibelka bo dziecko male jakos czesto sika a i czas od zakomunikowania potrzeby do jej realizacji jakos zniechecajaco krótki. po trzecich urodzinach odpiechulowałam w tydzień i to na wakacjach. i luz blues
                • asjula1 Re: no ja tez 28.12.13, 00:23
                  Oj, ja chyba jeszcze pozniej. Bez zadnego klopotu. Tzn. zero wpadek, co moze oznaczac, ze i ciut wczesniej moglam sie tym tematem zainteresowac. No, ale sie nie zainteresowalam i nie widze problemuwink
                  • nenes22 Re: no ja tez 28.12.13, 10:00
                    asjula1, ciociacesia - lejecie miód ma moje serce.
                    Wszystkie "forumowe" (piszę ogólnie o wszystkich forachsmile ) dzieci od razu w 9 miesiącu jedzą schaboszczaka, gryzą ładnie już w 7 miesiącu (gdzie tam papki), odpieluchowują się po roku (w wieku 2 lat to już wstyd z pieluchą chodzić), ładnie zasypiają odłożone do łóżeczka, na pierwsze urodziny stawiają samodzielne kroki itp, itd...
                    Tylko moje jakieś zawsze było nie "forumowe" smile Zarówno z DKP, jak i pieluchą próbowałam wcześniej zakończyć, ale za chiny nie chciał załapać. Latem bawiło go tylko siusianie na podłogę (potrafił posiedzieć 5 minut na nocniku, a i tak zrobił swoje na podłogę smile ).
                    Odstawił się też sam niemal w tym czasie, co wyrósł z pieluszek (2l 9m). Wpadki się nadal zdarzają (sporadycznie, ale sie zdarzają).
                    I teraz stwierdzam kategorycznie - każde dziecko ma swój czas.

                    A tak odnosząc się do postu - ilość mitów, przekłamań na temat KP i DKP jest przerażająca. Mam wrażenie, że koncerny sztucznego mleka zrobił niezłą robotę (niestety), a konsumpcyjny ludek łapie wszystko (jeszcze większe niestety). Zazdrościć tylko takich cioci!
            • marcelina_szpak Re: Miło mi sie zrobiło... 02.01.14, 20:51
              Mój mąż na intensywnym turnusie fizjoterapeutycznym (kręgosłup), połączonym z wykładami, usłyszał, że przed mniej-wiecej ukończeniem drugiego roku życia nie należy w żadnym razie naciskać na odpieluchowanie, bo właściwe mięśnie nie są jeszcze gotowe, zastępują je inne i rośnie ryzyko różnych nieprawidłowych napięć i obciążeń mięśniowych. To wszystko w przyszłości rzutuje na stan kręgosłupa. I ja tym fizjoterapeutom wierzę.
              • aleksandra1357 Re: Miło mi sie zrobiło... 03.01.14, 17:31
                marcelina_szpak napisała:

                > Mój mąż na intensywnym turnusie fizjoterapeutycznym (kręgosłup), połączonym z w
                > ykładami, usłyszał, że przed mniej-wiecej ukończeniem drugiego roku życia nie n
                > ależy w żadnym razie naciskać na odpieluchowanie, bo właściwe mięśnie nie są je
                > szcze gotowe, zastępują je inne i rośnie ryzyko różnych nieprawidłowych napięć
                > i obciążeń mięśniowych. To wszystko w przyszłości rzutuje na stan kręgosłupa. I
                > ja tym fizjoterapeutom wierzę.

                Jak czytam coś takiego, to aż mi się słabo robi. Jak może lekarz głosić takie bzdury? I co to niby znaczy: naciskać na odpieluchowanie? Problemem dzisiaj jest moim zdaniem to, że nie mówi się o tym, że 50% półtoraroczniaków jest gotowych do odpieluchowania i nie daje się im szansy, trzymając w pieluchach rok za długo. Takie dzieci się potem zwykle ciężko odpieluchowują, mają różne wpadki, popuszczają, bo zostały za późno odpieluchowane.
                Tak na logikę - jak ludzie żyli w jaskiniach, to nie mieli pieluch. I dam głowę, że już roczniaki były prowadzone w krzaki i dawały radę. Na pewno nie obsikiwały bezmyślnie matki.
                • nenes22 Re: Miło mi sie zrobiło... 03.01.14, 19:09
                  aleksandra1357 - spokojnie...

                  Powtórzę, co wcześniej napisałam - KAŻDE DZIECKO MA SWÓJ CZAS.

                  Próbowałam rok wcześniej na wakacjach (jak miał 1,5 roku) puszczać go bez pieluchy, mając w zasięgu wzroku nocnik, także na polu. Próbowałam sadzać na nocniku, jak tylko zaczynał siusiać . I za chiny nie poszło.
                  U Ciebie się udało i super. U innych nie. Podajesz 50% - skąd te dane? Z doświadczeń około dzieciowych z mojej rodziny praktycznie 80% odpieluchowała się w czasie 2 do 2,5 roku. Ani jedno wcześniej. Dwójka później. Próbka - 10 dzieciaków.

                  I na logikę biorąc - oglądając Pawlikowską, Cejrowskiego itp raczej w "dzikich" plemionach nie widać nigdzie pieluch u tych ciut większych dzieci. Tyle, że one zazwczaj uczone są robienia gdzieś w krzakach, na boku. Raczej nie mają ubikacji w domu smile I tam faktycznie to "odpieluchowanie" być może idzie o wiele szybciej...

                  Problemem jest głównie nasze otoczenie (mamy, babcie, ciotki), które WIE LEPIEJ i które już nie za bardzo pamięta, które się kiedy odpieluchowało, ale twierdzi, że na pewno wcześniej niż moje dziecko smile Jak moja mama kupiła mojemu bratankowi nocnik na 1 urodziny (bo już trzeba uczyć), to jednak stwierdziałam, że przesadziła... Tym bardziej, że tyle co nauczył się chodzić i ma za dużo na głowie do odkrywania, a nie siedzenia na spokojnie na nocniku smile
                  • marcelina_szpak Re: Miło mi sie zrobiło... 05.01.14, 23:00
                    Skądś ten zespół z ponadtrzydziestoletnim doświadczeniem i mnóstwem sukcesów terapeutycznych te pomysły bierze, i raczej nie z sufitu. Co innego wyuczone zachowanie, co innego gotowość ciała na nie. Zwłąszcza, że EC to właściwie nie jest trening czystości w potocznym tego słowa rozumieniu, więc nie o "łapanie do nocniczka" tu chodzi. Ale nie chcę wojować, nie mam wystarczającej wiedzy i narzędzi. Pax. I każdy niech robi po swojemu.
        • zuziak12 Re: Miło mi sie zrobiło... 31.12.13, 12:13
          haha a my stosując naturalną higienę niemowląt ciągle słyszeliśmy: wysadzanie takiego małego dziecka, to nie ma sensu, to jeszcze za wczesnie, po co wysadzać...eh także nigdy nie dogodzisz.
          Jak mój syn latem zawołał że chce siusiu i poszlismy w krzaczki to potem Pani obok która to widziała spytała się ile ma lat, powiedziałam półtora roku i spotkałam się z wrogim spojrzeniem i tekstem: to jeszcze za wcześnie, zdecydowanie za wcześnie...
          No przepraszam że moje dziecko ma potrzebę sygnalizowania swoich potrzeb i załatwiania się w higieniczny sposób, że ja to rozumiem i odpowiadam na jego sygnały i że to nie pasuje otoczeniu...No bardzo mi przykro...
          • aleksandra1357 Re: Miło mi sie zrobiło... 31.12.13, 21:42
            zuziak12 napisał(a):

            > Jak mój syn latem zawołał że chce siusiu i poszlismy w krzaczki to potem Pani o
            > bok która to widziała spytała się ile ma lat, powiedziałam półtora roku i spotk
            > ałam się z wrogim spojrzeniem i tekstem: to jeszcze za wcześnie, zdecydowanie z
            > a wcześnie...

            A mnie, przyznaję, robiło się przykro, jak miałam półtoraroczniaka bez pieluchy, który nie miewał wpadek i wszędzie słyszałam od koleżanek, że one swoje dzieci odpieluchują, jak dojrzeją, czyli ok. 2,5 roku. Jak sobie wyobrażałam, że miałabym mojemu synowi założyć pieluchę w tym wieku, to aż mi się przykro robiło - takie uwstecznianie. Trzeba dać dziecku szansę, wiele dzieci załapuje sygnalizowanie w 18 miesiącu w parę dni. Niby nie jest to dla dziecka krzywda, późne odpieluchowanie, ale mi się to kojarzy trochę z odbieraniem wolności, tak jakby dopiero 3-latkowi dać łyżkę do samodzielnego jedzenia.
    • cricetus Re: Miło mi sie zrobiło... 28.12.13, 12:27
      Ekhm, no ja mam dokladnie odwrotne doswiadczenia z rodzina ze wsi. Babcia meza, lat 80, mieszkajaca na wsi od zawsze, jak uslyszala, ze karmie prawie poltoraroczne dziecko, to dziwila sie wielce. Uslyszalam, ze jak to ja takie chucho i mam takie male piersi (waze 60 kg i nie wygladam na zabiedzona, ale oni maja inne standardy wagowe. Z rozmiarem biustu za to to fakt, sam gruczol i zero tluszczu na cycu) - i to niemozliwe zebym pokarm miala. Ogolnie nie chce mi sie juz ostatnio z ciemnota ludzka walczyc, wiec nie dyskutowalam, ale z moich doswiadczen wynika, ze czy wsiowi czy miastowi, to i tak u zatrwazajacej wiekszosci panuje kult butli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka