Dodaj do ulubionych

Przesadyzm, hmmm

17.04.08, 23:36
Spotkałam dzisiaj mamę chłopczyka, który był w wieku mojej Tosi -17-
18 miesięcy. Jego mama zauważyła na twarzy mojej córy minimalną
szorstkość (trzeba się baaaardzo dobrze przyjrzeć, ale to rzadko kto
umie dojrzeć). Nie ma ani zaczerwienienia, ani swędzenia.
Stwierdziła, że jej synek ma też ten alergiczny odczyn i że w
związku z tym ona wielu rzeczy jeszcze nie je. Tak jej nakazał
lekarz plus zalecenie, żeby synek do 5 roku nie pił mleka krowiego,
bo to jest na pewno alergia (jasnowidz czy co).
Nie wiem jak Wy, ale ja często się spotykam z tego typu przesadą.
Jedną, dwie krosteczki od razu się poddaje lekarskiej pilnej
obserwacji. Niewielką nietolerancję interpretuje jako alergię od
razu.
Zastanawiam się z czego to wynika? Owszem niedoświadczona mama ma
prawo zamartwiać się pojedynczą krostką, ale lekarz powinien umieć
spojrzeć na błahostki właśnie lekko i uspokoić zestrachaną kobitkę.
Co najwyżej wytłumaczyć, że to nie powód do niepokoju, uczulić na
sygnały rzeczywiście niepokojące.
Pozdrowionko :o)
Obserwuj wątek
    • xleilax Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 00:01
      Lekarz powinien uspokoic rodziców!!ale gdy byłam 2 dni temu z
      synkiem na sprawdzeniu w przychodni, doktorowa zabroniła mu dawac
      wszytskiego mlecznego,bo ma na twarzy odczyny skazowe. Tyle,ze miała
      racje w niewielkim stopniu ponieważ gdy był młodszy od Twojego
      dziecka to rzeczywiscie ja nie jadłam nabiału on tez,tylko mleczko
      cycusiowe,ale z czasem mineła mu "alergia" na serki,twarozki,ja
      pije juz normalnie mleko i jem wszystko i on nic juz nie miał ani na
      twarzy ani nigdzie indziej,próbowałam jej to wytłumaczyc ale nie
      słuchała(to jest 2 wizyta u tego lekarza,nie zna małego od
      narodzenia,poznała gdy miał 19m-cy). A jemu wszystko znika wraz z
      tym jak zmieniła mu antybiotyk i/lub przestał gorączkować bo miał po
      40 stopni,i w dzien gdy miał taka wysoka temperature wyskoczyły mu
      czerwone plamki. karmie go piersia a ona przepisała mi mleko dla
      alergików.....na recepte,ale ja karmie piersia nadal....


      P.S. taka szorstkosc na twarzy,czasami czerwone plamki szorstkie
      rzeczywiscie są oznaka ,ze jakis składnik uczula,ale to nalezy
      bacznie obserwowac!!(czy rzeczywiscie to odczyny alergiczne a moze
      skazowe nalezałoby powiedziec),i natłuszczac,zeby było łagodniejsze
    • kropkaa Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 00:05
      Alergia po pierwsze jest modna, a po drugie jak nie wiadomo co, to
      alergia.
      Jak jeszcze karmiłam tylko piersią, zdarzyły się 3-4 razy drobinki
      krwi w pieluszce. 1-2 może być, ale potem mnie to zaniepokoiło, tym
      bardziej, że trafił się też śluz. Poszłam więc do alergologa -
      najpierw patrzyli na mnie jak na wariatkę, co się nudzi w domu, więc
      sobie chociaż po lekarzach pochodzi. W końcu zrobiłam zdjęcie kupce
      i chodziłam z aparatem...
      No i na wejście - nie jeść nabiału. Mówię, że to nie od tego, bo
      nabiał jem non-stop, a krew jest baaardzo rzadko. To o niczym nie
      świadczy, odstawić mleko i przetwory, rzecze spec. Z łaską mi
      jeszcze powiedziała o wapniu i wynocha (rzecz ma miejsce w prywatnej
      służbie zdrowia).
      Nabiał jak jadłam, tak jadłam; zrobiłam analizę - coś, co jem rzadko
      i niedużo. Wyszły mi jajka albo orzechy. No i metodą sprawdzenia
      trafiłam w orzechy (laskowe i pistacje). Ale jakbym wierzyła ślepo
      PANI DOKTOR wielkiej, to do tej pory bym piła wapno i się głowiła po
      czym ta krew... A wystarczyło wsłuchać się w to co mówię, a nie
      ślepo upierać się przy swoim schemacie, który pewnie tak samo często
      działa jak nie działa.
      • akaef Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 00:13
        Moim zdaniem przesadyzm smile)
        Franek od jakichś dwóch miesięcy ma takie troszkę szorstkawe
        policzki. Czasem bardziej, czasem mniej. Czasem zaczerwienione,
        czasem nie. Pojawiło się to właściwie od czasu, kiedy zaczął tak
        naprawdę jeść "szeroką gamę produktów" - tzn. czasem troszkę
        twarożku, czasem całe jajko, czasem cielęcinę. Widocznie coś jego
        organizm nie do końca jeszcze przyswaja. Ale poza tym nic się nie
        dzieje, kupy robi ładne, więc nie będę się doszukiwać przyczyny. Na
        razie natłuszczam i czekam aż samo przejdzie smile
        • mruwa9 Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 01:09
          alergia nie jest przesadyzmem. Zlekcewazona, zamiast z wiekiem
          zanikac (alergie pokarmowe u malych dzieci) , moze rozwijac sie w
          kierunku kolejnych, coraz nieciekawszych postaci, z astma i
          reakcjami anafilaktycznymi wlacznie. Przesada, to lekcewazenie jej
          objawow czy krytykowanie decyzji lekarskich, w sytuacji, gdy nie
          macie o tym bladego pojecia (nie tylko o alergiach, ale tez o owej
          konkretnej sytuacji opisanej przez fizule-nie znasz calego obrazu
          choroby, nie masz tych informacji, ktore mial lekarz, tzn, wywiadu,
          wynikow badania fizykalnego i dodatkowych, laboratoryjnych).
          latwosc, z jaka oceniasz zarowno owa matke, jak i lekarza, jest
          bezpodstawna. Oczywiscie, jesli jest podejrzenie alergii, lepiej
          przeprowadzic testy na najpowszechniejsze alergeny , niz w ciemno
          fundowac diete eliminacyjna, eliminujaca w zasadzie wszystko, poza
          woda..
          • fizula Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 11:25
            Dzięki za żwawy odzew, a a myślałam, że to forum takie anemiczne,
            ledwo zipie. Odzew jest szeroki pewnie dlatego, że z jednej strony
            alergie są rzeczywiście częste, ale przesada i nadwrażliwość w
            interpretacji też częste.
            Mrówo, Ty chyba znasz lepiej ode mnie sytuację, powiedziałabym, że
            też do jasnowidzenia Ci niedaleko. A ja pisałam o sytuacji koleżanki
            i o mojej własnej, bo akurat się dogadałyśmy, że nasze maluch mają i
            miały takie same zmiany na policzkach czyli niemal żadnych (szkoda,
            że nie możesz zobaczyć mojej Tosieńki, na zdjęciu nic byś nie
            zauważyła). Ja i nasz mądry lekarz uważamy je za nieistotne (bo
            nigdzie indziej takie zmiany nie występują, żadnych innych
            niepokojących objawów nie mają nasze dzieci). Ale jej lekarz z tego
            powodu zalecił jej ścisłą dietę bez żadnych badań- tak jest chyba
            najłatwiej, ale chyba tylko dla lekarza.

            > alergia nie jest przesadyzmem.
            Nigdzie nie pisałam, że alergia jest przesadyzmem, bo tak nie
            uważam. Ale to, że niektórzy specjaliści nie umieją się zdystansować
            od mało istotnych objawów, nadwrażliwości niektórych rodziców i
            leczą sam pojedynczy objaw. A leczyć trzeba chorego, a nie objawy.
            Mrówa ja naprawdę wiem, co mówię, znam moje dziecko, chyba trochę
            więcej porozmawiałam niż Ty z moją kumpelką, nieprawdaż? My mamy
            zdrowe dzieci, nie oczekuję od moich pociech, aby miały idealną
            cerę. Ale według Ciebie, to już się kwalifikuje na wstrząs
            anafilaktyczny? Czy właśnie nie taka reakcja świadczy o
            przesadyzmie? Dziękuję Ci za piękną diagnozę, ale wolę się kierować
            swoim doświadczeniem i rozsądkiem, a nie Twoimi obawami.
            Tam gdzie trzeba, tam trzeba stosować diety i leki, gdy objawy są
            rzeczywiście chorobliwe: zaczerwienienie, swędzenie, występujące nie
            tylko na twarzy, objawy dodatkowe ze strony układu pokarmowego,
            oddechowego, zaburzenia wzrastania itd.
            Nie zapomnę reakcji mojej ciotki, która zobaczyła moją Lidzię, która
            miała kiedyś 2 pryszcze: "Ooooo, to na pewno alergia na jajko!"
            (Krostki zniknęły po kilku dniach). No, ale wszystkie dzieci mają
            alergie, więc dlaczego moje miałyby nie mieć, ciotka wie lepiej, bo
            jest z rodziny lekarskiej ;o)
            Dziwię się, że akurat Ty, Mrówo, która tu na forum tak łatwo
            zachęcasz inne mamy, by sobie dały spokój z karmieniem, gdy
            przeżywaą trudy, tak straszysz nas tu poważnymi alergiami. A
            przecież jedynym w pełni zdrowym "lekiem" i prewencją na alergie
            jest właśnie dłuuuugie karmienie piersią według potrzeb dziecka. Bo
            dziecko czuje zazwyczaj lepiej od mamy, do kiedy potrzebuje tego
            uszczelnienia swoich jelit maminymi ciałami odpornościowymi, by nie
            doszło właśnie do: marszu alergicznego, wstrząsu anafilaktycznego
            itd. Dlatego w przypadku małych alergików karmienie piersią może być
            zbawienne o wiele dłużej. Ale jak widać niektórzy wolą sterydy
            wziewne, leki przeciwhistaminowe dla swoich dzieci, a dla siebie
            wyspanie i dobre samopoczucie z powodu sprawnie przeprowadzonego
            odstawienia od piersi.
            Bywajcie zdrowi! Jak najmniej alergii życzę! Jak najwięcej
            wyrastania z nich, bo jest to też możliwe.
            • mruwa9 Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 12:01
              Fizulo, gdyby to wszystko bylo takie proste i jednoznaczne...sa
              dzieci karmione dlugo piersia, a chorujace jak opetane i uczulone na
              wszystko, co sie rusza, i sa dzieci od urodzenia "butelkowe", zdrowe
              jak rydz. Mnie,przy pierwszym dziecku, w mojej naiwnosci, wydawalo
              sie, ze jesli bede ortodoksyjna karmicielka, ochronie dziecko przed
              calym zlem tego swiata. Dwojka moich dzieci przez pierwsze 6 (!) lat
              zycia niemal nie wychodzilo z infekcji, w tym drugie przez pierwsze
              2 lata niemal mieszkalo w szpitalu, trzecie ma AZS. Wszystkie
              karmione piersia 1.5-2 lata. A nie jestem matka-pedantka,
              histerycznie sterylizujaca otoczenie dzieci, co uwaza sie za czynnik
              ryzyka rozwoju alergii. Uogolniajac, odnosze wrazenie, ze w
              dziedzinie alergii rowniez panuje czarno-biale spojrzenie w
              narodzie: albo traktuje sie je jako wymysl nadopiekunczej matki lub
              niedouczonego lekarza, bagatelizujac objawy alergii, albo-przeciwnie-
              histeryczne, profilaktyczne usuwanie wszystkich potencjalnych
              alergenow z otoczenia (w tym diety) dziecka, chocby poprzez
              rygorystyczna, eliminacyjna diete matki karmiacej. A ja po raz
              kolejny apeluje o umiar. Przeciez przy podejrzeniu alergii mozna
              wykonac, prywatnie, "testy alergiczne z krwi", oznaczenie
              przeciwcial IgE przeciw najpopularniejszym alergenom, co pozwoli
              potwierdzic lub wykluczyc alergie i ewentualnie wyeliminowac
              konkretny alergen, zamiast walic na oslep.
              Fizula, nieprawda jest, ze zniechecam do karmienia piersia. gdybys
              tak pogadala z wyszukiwarka i poszukala na forum karmienie piersia
              moich postow sprzed kilku lat, latwo moglabys sie o tym przekonac.
              Natomiast nie widze sensu w przeciaganiu karmienia ciut wiekszego
              dziecka w sytuacji, gdy jest ono meczace dla matki, jest zrodlem
              stresu, zmeczenia, niewyspania, a dziecko jest w wieku, w ktorym owo
              karmienie nie jest juz kluczowe dla prawidlowego rozwoju, lecz
              jedynie malym dodatkiem do diety. Dwulatek ssie piers nie dlatego,
              zeby sie najesc, ale zeby zaspokoic poczucie bezpieczenstwa i
              bliskosci,a w przypadku dwulatka te potrzeby mozna juz zaspokoic na
              wiele innych sposobow, niekoniecznie podajac piers. Dlatego tez
              niepotrzebne tez wydaje mi sie ponowne przystawianie do piersi tak
              duzego dziecka, w sytuacji, gdy z jakiegos powodu dziecko musialo
              zostac odstawione ( z powodu np.wyjazdu matki), wowczas nie widze
              innego wytlumaczenia dla takiej sytuacji, jak matczyny brak
              akceptacji faktu, ze dziecko rosnie i nie bedzie wiecznie malutkim
              dzidziusiem, choc matka chetnie by przy takim stanie rzeczy
              pozostala.
              mam prawo miec wlasne zdanie?
      • mruwa9 Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 01:02
        alergia nie jest modna. Jest faktem,a jej konsekwencje moga byc,w
        skrajnej sytuacji, zagrazajace zyciu.
        • gfizyk Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 01:16
          Mruwa - może jakies konkrety, o tych skrajnych sytuacjach? Jakie
          jest prawdopodobieństwo? Ile przypadków na 100, 1000, 10 000?

          dziewuchy mają rację - alergia jest modna. Każdy lekarz z
          powodzeniem doszuka się u każdego alergii na coś (lub kogoś) ....
          I w niektórych sytuacjach będzie to uzasadnione. Ale w większości
          przejmowanie się delikatną krostką czy inną reakcją na brak
          tolerancji - to przesada. Tak jak dziewczyny pisały, być może któryś
          produkt został za wcześnie wprowadzony. I trzeba go wycofać z menu i
          poczekać, aż organizm dziecka dojrzeje. A nie od razu z grubej rury:
          ALERGIA. I to jeszcze zagrażająca życiu.
          A co do lekarzy, to ... wiedzą jak zarabiac pieniiądze. Tyle powiem.
          Bo przy alergii leczenie nie kończy się na pojedynczej wizycie...
          • akaef Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 01:22
            > Bo przy alergii leczenie nie kończy się na pojedynczej wizycie...

            Żeby wizyty! Wiecie ile kosztują leki p-alergiczne? I to nawet jak
            się je kupuje na receptę "P" (czyli choroba przewlekła = wysoka
            refundacja). Ja cię kręcę...
          • mruwa9 prosze bardzo: 18.04.08, 01:36

            www.alergia.org.pl/lek/archiwum/00_03/wstrzas.html
            W badaniach skandynawskich oceniono częstość występowania ciężkich
            reakcji A&A wartościami od 1.2 do 3.2 na 100 000 mieszkańców w skali
            rocznej. Liczba ta jest dziesięciokrotnie wyższa u osób
            hospitalizowanych, za co odpowiedzialne są przede wszystkim leki. W
            USA i Europie liczba zgonów w przebiegu reakcji
            anafilaktycznych/anafilaktoidalnych oceniana jest wartościami między
            0.1 a 0.5/1 milion mieszkańców rocznie.
            Do najważniejszych należą leki i preparaty związane z zabiegami
            chirurgicznymi i diagnostycznymi, do których należą: środki
            zwiotczające i krótko działające narkotyki, preparaty
            krwiozastępcze, antybiotyki, środki kontrastowe i miejscowo
            znieczulające. Na liście tej umieścić należy także niesterydowe leki
            przeciwzapalne, pochodne pirazolonu, wyciągi alergenów oraz lateks
            (fot. 2 i fot. 3). Najczęstszymi przyczynami anafilaksji u osób nie
            poddawanych hospitalizacji są: uczulające pokarmy i jad owadów
            błonkoskrzydłych [5]. Na liście tej umieścić należy także
            szczepionki alergenowe, wymienione powyżej leki oraz środki
            kontrastowe i miejscowo znieczulające stosowane ambulatoryjnie.
          • mruwa9 tyle na sz<ybko 18.04.08, 01:42
            pozno jest, nie mam czasu na dluzsze szukanie. Znane jest pojecie
            marszu alergicznego, gdy niezdiagnozowana, nieleczona lub
            zlekcewazona alergia we wczesnym dziecinstwie (np. alergia
            pokarmowa) stopniowo przechodzi w alergie wziewna, na astmie
            skonczywszy, czy w drastycznym przypadku konczac sie zgonem w wyniku
            wstrzasu anafilaktycznego (pamietacie aktorke Ewe Salacka?). Mozna
            zerknac rowniez tu:

            www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/5239,wczesne,rozpoznanie,pozwala.html
        • akaef Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 01:20
          Jasne, tak się zdarza. Ale przyznasz, że lekarze i rodzice bardzo
          często i bardzo pochopnie nadinterpretują rozmaite drobiazgi jako
          alergia czy AZS i szukają dziury w całym, a czasem nawet biorą się
          za leczenie takich drobiazgów... np. encortonem. Albo nie starają
          się dociec rzeczywistej przyczyny zmian/reakcji, działając
          stereotypowo. W przypadku mojego średniego syna lekarz-kretyn
          (niestety) wmawiał mi, że dziecko (wówczas 8-miesięczne) ma alergię
          na mleko, bo miało suche, zaczerwienione policzki i dłonie, co było
          owszem oznaką uczulenia, ale kontaktowego na szpitalną pościel. No
          ale on miał tytuł dr nauk med. i wiedział lepiej (jasnowiedział,
          gwoli ścislości). Po zmianie pościeli "alergia" zniknęła bez śladu a
          dziecko z upodobaniem piło mleko od krowy przez następne 12 lat
          swojego życia smile)

          Zauważyłam, że ostatnio alergia staje się pomału standardem. Matki z
          niepokojem piszą na forach: "Moje dziecko ma 3/6/10/20 tygodni, nie
          wiem czy mogę zacząć już jeść mleko/pomidory/mięso/chleb/jajka itd.
          itp. skoro nie ma objawów alergii". No sory, mnie, alergiczce,
          wydaje się, że jednak to alergia jest stanem patologicznym, a nie
          jej brak... Ale może mam po prostu przestarzałe poglądy smile)
    • kajkasz1 Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 05:53
      No coż, alergia rzecz poważna, zgadzam się, bo mam w domu dwóch
      alergików. Ale z drugiej strony lekarze lubią w ciemno diagnozować
      alergię. Starszy syn był 3 lata leczony wziewnymi sterydami z powodu
      alergii. W końcu sie wkurzyłam i zmieniłam lekarza. Okazało się, że
      można :
      1. wysłać dziecko do sanatorium
      2. porządnie je przebadać
      3. wykluczyć astmę i alergię(?)
      Efektem 2 lat tułania sie po specjalistach i 3 lat leczenia nie
      tego, co trzeba, jest rozbuchany refluks o niespecyficznych
      objawach, totalna niechęć do jedzenia i moja do lekarzy.
      Niestety, jak mruwa pisze, alergia pokarmowa z okresu niemowlęcego
      przekształciła się ... w sama nie wiem, co. Bo lekarze nadal nas
      zbywają. A ja mam ewidentnie chorego 8-latka, którego non-stop boli
      głowa, który ma ciągle zapchany nos i trudności z oddychaniem. Ale
      teraz chyba trafiłam na lekarza z poważnym podejściem do pacjenta.
      Tak wiec dziewczyny, nie lekceważcie alergii pokarmowych. Pewnie, 3
      kropki na buźce alergii nie czyni, ale jeśli objawy się utrzymują to
      należy coś z tym robić.
      • mruwa9 a propos tych kropek na policzkach 18.04.08, 07:50
        Fizula, spotykajac owe dziecko z tytulowego postu, nie wie, czy taki
        obraz skory nie jest juz tym lepszym, PO wprowadzeniu diety. Byc
        moze, PRZED wprowadzeniem diety eliminacyjnej skora dziecku
        schodzila z platami i obecnie jest idealnie, porownujac do stanu
        poprzedniego?
        A jesli chodzi o sterydy- u malych dzieci dosc powszechna jest tak
        zwana w innych krajach "astma przeziebieniowa", tj. czeste zapalenia
        oskrzeli, z dusznoscia przedluzajacym sie kaszlem, czasem kaszel
        powysilkowy, jako reakcja na infekcje wirusowa, banalny katar.
        Dziecko ani nie musi miec astmy "na stale", ani alergii, a moze w
        ten sposob reagowac na kazda infekcje wirusowa gornych drog
        oddechowych.I w wiekszosci dzieci wyrastaja z tego przed
        rozpoczeciem szkoly. Leczy sie to rowniez wziewami, w tym sterydami,
        nie daletgo, ze dziecko ma alergie, ale dlatego, ze ten kaszel i
        dusznosc jest objawem procesu zapalnego w oskrzelach i nie ma
        obecnie innego leczenia
        • mruwa9 dziecko mi wyslalo za wczesnie 18.04.08, 07:51
          i nie ma obecnie lepszego znanego sposobu leczenia owego ZAPALENIA
          w drzewie oskrzelowym, jak leczenie objawowe, wziewami.
          • akaef Re: dziecko mi wyslalo za wczesnie 18.04.08, 10:17
            > i nie ma obecnie lepszego znanego sposobu leczenia owego ZAPALENIA
            > w drzewie oskrzelowym, jak leczenie objawowe, wziewami.

            A z tym to się w życiu nie zgodzę. Właśnie wspomnianego średniego
            syna, po półrocznym szpitalno-domowym leczeniu bronchitu
            obturacyjnego hydrokortizonem, antybiotykami i innym syfem,
            przestawiłam całkowicie na leczenie homeopatyczne prowadzone przez
            dobrego homeopatę (i lekarza jednocześnie). I problemy skończyły się
            jak ręką odjął, tzn. jeszcze przez 3-4 lata miał tendencję do
            poświstywania oskrzelowego w trakcie różnych zwykłych infekcji, ale
            wszystko załatwiało dobrze ustawione leczenie homeopatyczne i przez
            kolejnych 10 lat swojego życia nie dostał ani antybiotyku, ani
            żadnych leków p-alergicznych, wziewnych, kortykosteroidów, itd.
            Nawet nie chcę myśleć, jak by się to wszystko skończyło, gdybym
            wtedy, jak mały miał 8 miesięcy, posłuchała lekarzy i uwierzyła
            prowadzącemu dziecko kretynowi, że jest ono poważnym alergikiem (i
            to była diagnoza z powietrza, ofkors; po dobrej dawce hydrokortizonu
            każdemu wszystko zlezie, ale stawiać na takiej podstawie medyczne
            rozpoznanie??).

            Niech się wziewami leczą sami mądrzy alergolodzy, hehehe.
            Chociaż ja się muszę przyznać, że też teraz jadę na teofilinie i
            claritinie, bo mnie brzoza dusi. Ale to tylko 2-3 tygodnie w roku
            mam takie. I nie szukam innego leczenia, bo po prostu nie mam na to
            czasu. No ale z dzieckiem bym szukała, starałabym się zrobić
            wszystko, żeby nie zasyfiać młodego organizmu sterydami.

            Wiecie, że nawet krótkotrwałe leczenie sterydowe (np. tak
            nadużywanym przez matołowatych lekarzy encortonem) zaburza normalne
            funkcjonowanie systemu immunologicznego na KILKA lat? I bardzo
            trudno jest się tego obciążenia pozbyć. Nic dziwnego, że mamy tyle
            nasilających się alergii, skoro lekarze strzelają do muchy (pierwsze
            delikatne objawy nietolerancji, od których do alergii jeszcze ho ho)
            z armaty (właśnie np. wziewne kortykosteroidy). Układ odpornościowy
            przy takim leczeniu nie ma szans aby nauczyć się, jak sobie radzić z
            potencjalnymi alergenami i tworzy się błędne koło: coraz bardziej
            sfiksowany system immunologiczny, coraz silniejsze objawy alergii,
            coraz silniejsze leki). A jeszcze nakłada się na to przerośnięty
            system szczepień i zachęcanie do szczepienia dzieci na wszystko - no
            wybaczcie, żaden normalny organizm sobie nie poradzi z takim
            cyrkiem. A jeszcze cała bateria paramedyków "na wzmocnienie
            odporności", do których zachęcają i producenci, i lekarze często.

            Nasze systemy immunologiczne to delikatne i precyzyjne struktury.
            Jeśli poprzez nadmierne przy nich majstrowanie uniemożliwimy im
            normalny rozwój od najmłodszych lat, to niestety, będziemy mieć
            coraz więcej ciężko upośledzonych immunologicznie przypadków i
            faktycznie patologią na tle społeczeństwa stanie się brak alergii, a
            nie jej występowanie.

            Ufffff, no sory, ale zawsze mnie złości jak widzę u ludzi ślepą w
            wiarę w to, co mówią lekarze i ślepe stosowanie się do ich zaleceń,
            bez próby szukania innych, "zdrowszych" rozwiązań.
    • moofka Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 10:30
      przesadyzm zgadzam sie absolutnie
      zadne z dzieci, ktorych matki mowia, ze sa mocno uczulone nie mialo robionych
      testow alergicznych
      ciekawe skad oni biora te dane, co nalezy eliminowac
      pamietam jak z niespelna osmiotygodniowym dzieckiem trafilam do pediatry (nie
      naszej, naszej nie bylo)
      i ta zauwazywszy krostki jakies kazala mi odstawic dziecko od piersi i podac
      nutramigen
      popukalam sie w czolo i powiedzialam, ze ani mysle
      wowczas powiedziala, zeby chociaz jogurtow i pomidorow nie jesc
      magik jakis czy co
      jadlam co chcialam
      a dziecko nabial uwielbia pod kazda postacią i nic mu nie jest
      polowa jego przedszkolnej grupy jest na diecie bezmlecznej, co nie przeszkadza
      im wsuwac krowek na przyklad tongue_out
      tacy alergicy
      .
    • anaj75 Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 11:05
      Ja się spotkałam z dwoma tendencjami. Jedna to na dzień dobry przy
      noworodku lekarz przedstawia listę pokarmów zakazanych i druga,
      gdzie ewidentnie nalezałoby sie przyjrzeć, czy dziecko ma jakąś
      nietolerancję i pokarm wyeliminować, twierdzenie, ze eksponowanie na
      alergen, pomoże organizmowi go zaakceptować.
      Alergia jest faktem i sama ją czasem na sobie odczuwam.
      Jednak pediatra moich dzieci, twierdzi, że poradnia, do której
      chodziłam z moim synem, wielu dzieciom zaleca drastyczne diety, w
      oparciu o wątpliwy zestaw badań, do czego ona nie jest przekonana.
      Dlatego doradziła przepisać sie do innej i fakt, tu się pojawiły
      pytania ze strony lekarza, co do zasadności diety.
      Ale powiem, że sama nie wiem, co o tym myśleć.
      Pamiętam jak w poczekalni u lekarza spotkałam matkę trójki dzieci.
      Mówiła, że dwójka z nich była niejadkami, unikały pokarmów
      potencjalnie szkodliwych i wyrosły z uczuleń. Natomiast trzecie
      dziecko jadło wszystko, nie przejmowała się lekkimi wysypkami i
      nastąpił marsz alergiczny. Dziś chłopiec ma ciężką astmę.
      • fizula Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 14:25
        Hej, Anajko75, ale Ty widziałaś niedawno moją Tosię, myślisz, że
        straszliwie jest uczulona mając taaaak zmienioną cerę? Bo tak
        sugeruje pani Mrówa. Powinnam się bać??? ;o)
        Czy nie powinien być częściej używany termin "nietolerancja", a nie
        od razu "alergia" bez żadnych badań, bez prób obserwacji? Fajny ten
        Twój przykład: jak dla mnie kapitalny dowód na to, by nie zmuszać
        też małych dzieci do jedzenia, nie karmić podstępem, przy
        telewizorze, zabawianiu, nie dążyć do tego, by dziecko zjadało
        jakieś duże, zadowalające nas porcje etc.
        • anaj75 Re: Przesadyzm, hmmm 19.04.08, 12:50
          Tak, seno tkwi chyba w tym, że niemal każdy objaw reakcji organizmu
          okreslany jest jako alergia. A alergia jednak jest chorobą, o
          określonej dynamice. A przede wszystkim należy mówić o
          nietolerancjach i to najczęściej przejściowych, np. po infekcji,
          szczepieniu, w chwilach stresu, przy niedojrzałym układzie
          pokarmowym. Zwykle też przyczyny szuka się w diecie. Czasem bywa, że
          faktycznie jest reakcja na zjedzony pokarm ale nie konkretnie np. na
          kalafior ale na substancje chemiczne, w których został skąpany. I
          ignoruje się prozaiczne zewnętrzne przyczyny reakcji, o których tu
          też piszecie.
          Alergia, niewątpliwie, jest chorobą naszych czasów ale też bywa
          nadrozpoznawalna. Dlatego najpierw powinno się szukać prostych
          odpowiedzi, co jest przyczyną, w pytaniu o wysypkę, czy inne objawy
          a dopiero potem, po badaniach, mówić o alergii.
    • asia889 Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 16:07
      Ja tam uważem, że jak dziecku na skórze coś się pojawia to ma jakąś przyczynę. Oczywiście nie musi być to zaraz alergia, może to być zakarzenie bakteryjne, pasożyty, czasowa nietolerancja jakiegoś produktu, a jeżeli już alergia to nie koniecznie na mleko (choć słyszałam opinię, że właśnie od mleka wszystko się zaczyna, nawet alergia wziewna). Z moich obserwacji wynika, że jednak najbardziej szkodzi chemia (konserwanty, barwniki, środki ochrony roślin itp.).
      • mruwa9 Re: Przesadyzm, hmmm 18.04.08, 16:13
        ...rownie dobrze moze byc zwykle podraznienie ( z zimna, skora
        przesuszona, reagujaca na tragiczna wode do mycia, na mydla, plyny
        do plukania, cala chemie gospodarcza...przyklady mozna mnozyc.
      • kropkaa Re: Przesadyzm, hmmm 21.04.08, 01:58
        Ja już sama nie wiem co bardziej szkodzi - alergia czy niedouczeni
        lekarze...
    • przelotnie Re: Przesadyzm, hmmm 21.04.08, 13:06
      Fizula – mój synek ma chyba od czasu do czasu takie policzki, jak
      Twoja córcia. Mam podobne zdanie co do alergii, jak Ty. Na szczęście
      pediatrzy w naszej przychodni też uspokajają w kwestii tych
      policzków, szczególnie, że nie ma żadnych objawów towarzyszących,
      dziecko od początku rozwija się świetnie. Ich zdaniem takie
      delikatne objawy może powodować mnóstwo czynników np. reakcja
      organizmu na jakiś nowy produkt, cera wrażliwa na czynniki
      zewnętrzne, chlorowana woda, a przede wszystkim chemia zawarta w
      żywności. A leczenie alergii na zapas, gdy jej nie ma może przynieść
      więcej szkody, niż pożytku (a też słyszę co i raz od ludzi, że moje
      dziecko na bank ma alergię). Oczywiście to, co napisałam nie ma
      zastosowania do zdiagnozowanych, prawdziwych alergii, ale z
      doświadczenia wiem (mąż alergik), że problemem jest znalezienie
      specjalisty, który by kompleksowo poprowadził leczenie. Mój mąż
      (astma oskrzelowa i bardzo długa lista alergenów – podstawowe to
      roztocza, pyłki zbóż i traw, orzechy laskowe) przy nasileniu się
      objawów (czyli 2 – 3 razy w roku) chodził do alergologów i za każdym
      razem dostawał całą torbę leków, w tym sterydy. Kiedy staraliśmy
      się o pierwsze dziecko musiał odstawić sterydy i trzeba przyznać, że
      od tamtego czasu (ponad 3 lata) jego stan zdrowia znacznie się
      polepszył – tylko w okresie pylenia bierze zyrtek, bo go męczy
      katar. Natomiast znikł świszczący oddech, problemy z oddychaniem,
      zero infekcji oskrzelowych, a jedyne co mu się przydarza to katarek
      1-2 razy w roku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka