fizula
17.04.08, 23:36
Spotkałam dzisiaj mamę chłopczyka, który był w wieku mojej Tosi -17-
18 miesięcy. Jego mama zauważyła na twarzy mojej córy minimalną
szorstkość (trzeba się baaaardzo dobrze przyjrzeć, ale to rzadko kto
umie dojrzeć). Nie ma ani zaczerwienienia, ani swędzenia.
Stwierdziła, że jej synek ma też ten alergiczny odczyn i że w
związku z tym ona wielu rzeczy jeszcze nie je. Tak jej nakazał
lekarz plus zalecenie, żeby synek do 5 roku nie pił mleka krowiego,
bo to jest na pewno alergia (jasnowidz czy co).
Nie wiem jak Wy, ale ja często się spotykam z tego typu przesadą.
Jedną, dwie krosteczki od razu się poddaje lekarskiej pilnej
obserwacji. Niewielką nietolerancję interpretuje jako alergię od
razu.
Zastanawiam się z czego to wynika? Owszem niedoświadczona mama ma
prawo zamartwiać się pojedynczą krostką, ale lekarz powinien umieć
spojrzeć na błahostki właśnie lekko i uspokoić zestrachaną kobitkę.
Co najwyżej wytłumaczyć, że to nie powód do niepokoju, uczulić na
sygnały rzeczywiście niepokojące.
Pozdrowionko :o)