kociak40
03.04.11, 10:38
Mam bardzo smutną wiadomość co dla niektorych osób. Zacznę jednak od bardzo radosnej, a tym samym może być poźniej smutek większy. Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych Angelo Amato zapowiedzial, że proces kanonizacyjny JPII będzie bardzo szybki. Ujawnił, że już są sygnały o przypadkach wymaganego cudu do kanonizacji w wykonaniu JPII. Tylko się radować i podziwiać werwę JPII do robienia cudów. Nawet nie czeka na beatyfikację, a już robi cuda do kanonizacji, taki prędki do noszenia aureoli. Tylko radować się i podziwiać, co też i mnie się udzieliło. Niestety, ten sam Angelo Amato w drugiej swojej wypowiedzi podczas spotkania na Uniwersytecie Santa Croce Opus Dei w Rzymie powiedział z całym przekonaniem i odpowiedzialnością za swoje słowa - cytuję - "uprzedzam, że do kanonizacji JPII nie dojdzie w najbliższym czasie i nie można przewidzieć kiedy będzie". A tak liczyłem na szybką kanonizację, że przeczytawszy tą wypowiedz, wpadłem w taką rozpacz, że natychmiast musiałem zażyć 500 kropel waleriana i to dlatego tylko tyle, bo w butelce więcej nie było.
Butelka z tymi kroplami, to taka pamiątka po zmarłej teściowej, w końcu i ona się przydała.
Jak doszedłem do siebie po tej strasznej informacji, jakby tego było mało, nastepna również porażająca - cytuję - "Beatyfikacja to akt kościelny wydawany przez KK, uznający osobę zmarłą za błogosławioną, zezwalający na publiczny kult, ale o charakterze lokalnym - np. w diecezji". Jak zrozumiałem, to taki tylko święty jakby powiatowy. Modlić się do niego o łaski co prawdza można, ale nawet największy datek dołączony do naszej modlitwy z powiatu wysoko się nie uniesie. I znowu się tą informacją zdenerwowałem (a kropli już nie mam), tak pieknie z tego okienka patrzył, a tu tylko święty lokalny. Znowu musiałem odczekać aby się uspokoić aby czytać dalej. Cytuję - "kanonizacja to akt uznający osobę zmarłą za świętą, zezwalający na jej powszechny, publiczny kult ale wymaga kolejnego procesu i kolejnego cudu". Wynika z tego, że beatyfikacja to jakby małe piwo, to jeszcze nie świety, dopiero kanonizacja to jest to. Już nie kult lokalny ale może być ogolnoświatowy. Tego nie wiedziałem i może modliłbym się o łaski do JPII, a nie jestem z jego diecezji i nie docierałyby do niego modlitwy nawet z dołączonymi datkami. Datki na pewno by się nie zmarnowały bo adresat jest, tylko do modlitw nie ma. Dopiero kanonizacja umożliwia modlitwy do JPII z każdego miejsca globu, nawet z Antarktydy, ale na to trzeba czekać i nie wiadomo ile czasu.
Wiadomość, którą teraz podam jest najważniejsza i powinna być napisana w całości dużymi literami. Tylko dlatego nie mogę tego zrobić, bo klawisz Caps lock na klawiaturze mi nie dział, a trzymać cały czas wciśnięty Shift, przy pisaniu, jest dla mnie zbyt trudne (już dawno mam zamiar wyrzucić w cholerę tą klawiaturę, ale nie wolno jej wrzucić do śmietmnika tylko utylizować, a nie wim gdzie). Oto ta wiadomość:
"Kandydat do kanonizacji musi być postrzegany jako odbicie Chrystusa"
Czyli tożsamość, czytając lub słysząć - "Jezus Chrystus" możemy przyjmować i myśleć - Jan Paweł II. Bardzo ważne, stale jest spór, czy Jezus Chrystus był, nie był, nie ma grobu itd. co do JPII takich obiekcji nie ma. Każdy widziała go w okienku, słyszał jak mówił, nawet widział jak w samolocie jadł przepiórki. Grób także z ciałem jest (jak nie potną go na relikwie), tu już nie ma żadnych wątpliwości, a to jest tożsame z Jezusem.
Pocieszające jest to, że już Watykan weryfikuje cuda do tej kanonizacji i jedną z kandydatek jest inna zakońnica, ktorej jakoś tam jedno oko nie domyka się od urodzenia. Modlitwy wstawiennicze o cud już trwają. Wynika z tego, że najbardziej do cudów dla JPII są przydatne zakonnice, oby tak było. Na koniec z tego swego pesymizmu w jaki popadłem, mogę się pocieszyć, że ten ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny i do Watykanu dotrze, i przyspieszy znacznie domknięcie tego oka zakonnicy. Nie martwy się więc naszym kryzysem ekonomicznym w Polsce, on także przyspiesza kanonizację JPII.