kociak40
17.05.14, 19:28
Mój wniosek. Ludzie wierzą, bo się boją. Mam takie poczucie, że im bardziej wierzący człowiek, tym bardziej ma naukę w pogardzie. Nie docenia doniosłej roli nauki tylko zamyka się w dogmatach i to mu wystarcza.
Dla ludzi bardzo wierzących (tz. nawiedzonych), uczony, to osobnik, który siedzi w fotelu i rozszerza swoje horyzonty. Inżynierowie dla nich to ludzie, którzy za pieniądze stworzą wszystko, co jest potrzebne ludziom i tylko tyle. Uważają, że tego co nie wie, znajduje się w encyklopedii. Szacunek i podziw mają tylko dla tych opasłych hierarchów w tych cyrkowych szatach, są nimi urzeczeni. Dla nich mają swoją wdzięczność. Jest to tym dziwniejsze, że chętnie korzystają z osiągnięć techniki, a to domena nie duchownych tylko ludzi nauki.
Mądrość boża nie jest zawarta w Biblii ale w prawach natury, bo przyjmując do wiary absolut, zakłada się Boga za twórcę tej mądrości. Aby ją poznawać trzeba wykorzystać dar boży intelektu do tego poznania. Zapewne trudniejsze jest to niż klepanie modlitw, koronek, różańców, zaliczanie ceremoniałów, itd.. Liczą, że przypodobają się Bogu swoją głupotą i jak najmniejszym swoim wysiłkiem zasłużą na niebo.