Dodaj do ulubionych

Aborcja - genialne rozwiązanie problemu!

23.08.04, 13:41
Oczywiście mojego autorstwa, nieskromnie przyznam.

Otóż proponuję, aby walczące katoliczki w wieku zdolnym do macierzyństwa PRZEJMOWAŁY niechciane ciąże od wrednych i niewierzących matek, które chcą pozbyć się tego boskiego daru, jakim jest ciąża (z gwałtu na przykład).
Na razie jest to chyba jeszcze medycznie niemożliwe, ale sugeruję, aby co trzecią tacę przeznaczać na badania w tym kierunku. Kiedy już przeniesienie ciąży będzie możliwe, nikt nie powie, że aborcja to zabijanie ludzi!

Katoliczki-ochotniczki proszone są o zgłaszanie się do kuriewnych punktów honorowego ciążobiorstwa.

Założę się, że żadna się nie zgłosi, choć sama "zrobi wszystko" by ochronić życie poczęte. Tyle, że w cudzym brzuchu najchętniej.
Obserwuj wątek
    • bez_senna Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 27.08.04, 21:09
      Wcale bym się nie zdziwiła, bo już jeden taki kretyński katolicki pomysł jest
      stosowany w USA. Kościół nie poparł in vitro z powodu takiego, że podczas
      zapłodnienia ,,marnuje się'' kilka zygot, które zostałe zapłodnione, a nie
      wszczepione kobiecie (bo musiałaby urodzić jakieś dziewiętnastoraczki....).
      Wobec czego postanowiono zachować te płody i ,,odstąpić'' je innym parom, które
      z jakiegoś powodu wolą wybrać do sztucznego zapłodnienia czyjeś niezużyte
      resztki (katolicy?...). Tak oto, według tego projektu ,,każdy stworzony
      człowiek może żyć''; jakoś nie mam jednak takiej wyobraźni, żeby mikroskopowej
      wielkości kółeczko z kropką w środku nazwać człowiekiem. Poza tym, wyobrażam
      sobie te ogłoszenia ,,Embrion w dobrym stanie sprzedam tanio'' albo ,,Płód, z
      gwarancją braku wad genetycznych oddam w dobre ręce''...
      Dzięki bogu, że u nas takie cuda są nielegalne.
      • ciociacesia Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 01.09.04, 01:22
        wiesz, moze bys do tego inaczej podchodziła gdyby to mikroskopijne kółeczko
        powstało za sprawą twoją i twojego ukochanego faceta (no i personelu
        medycznego). a moze nie? ale wydaje mi sie ze jak człowiek sie stara te pare
        lat i sie okazuje ze in vitro jest jedynym wyjściem, to juz to podejście do
        mikroskopijnych kółeczek ma troche inne. ale tylko mi sie wydaje, kazdy jest
        inny kazdy inaczej to czuje. dla mnie to mikroskopijne kółeczko to moje dziecko
        i naprawde ciężko byłoby mi wybrać z tych 9-ciu czy więcej - ktore ma sie
        urodzić i dlaczego akurat to a nie inne? sad
        • ogolone_jajka Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 01.09.04, 07:13
          No ale jakie jest wyjście?? Jeśli normalnie się nie udaje to trzeba in vitro. A chyba nie zdecydowałabyś się na 10-cioraczki? TRZEBA wybrać. Nie ma rady. Albo pogodzić się z myślą, że bóg spieprzył sprawę i nie mieć dzieci. Ja wybrałbym jeden z zarodków, a resztę wyrzucił. Ostatecznie, wg mnie, zapłodniona komórka jajowa, niewidoczna gołym okiem TO NIE JEST CZŁOWIEK. No, ale to tylko moje zdanie. I wielu innych osób. Każdy ma prawo do własnej opinii.
          • ciociacesia Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 01.09.04, 12:28
            wiesz,moze nie moge powiedzieć - "ta kropka to człowiek", ale moge powiedziec "
            to moje dziecko". bo tak to czuje i tak podpowiada mi logika. to w sumie
            kwestia przekonania.
            nie powiem niczego a pewno, ale chyba nie zdecydowała bym sie na in-vitro. w
            sumie to nie problem bo i tak mnie nie stać i raczej mnie stać nie bedzie, więc
            to czyste gdybanie. i chyba zostałabym bezdzietna, bo jakos sie nie widze jako
            matki adopcyjnej sad chyba mogłabym z tym zyc. nie wiem tylko jak mój mąż sad

            a co do topiku, mysle ze na takię ciąże byloby trochie chętnych wśrod tych co z
            roznych przyczyn własnych miec nie mogą. moze to nie duzo, ale. sama
            rzeczywiscie bym sie bała... chciaz gdybym miała wybierac miedzy in-virto a
            taką "wczesną" adopcją, to moze, nie wiem. nie jestem w stanie powiedziec
            • bez_senna Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 01.09.04, 13:07
              Nazwiązując do kółeczek, to jednak trochę co innego, jeżeli się taki mały
              organizm nosi w sobie i chce się go urodzić, a co innego, jeśli parenaście
              takich pływa sobie w probówce. Gdybym była bezpłodna i miałabym taką możliwość,
              to bym się na pewno nie wahała, choćby tych ,,zmarnowanych'' kółeczek miało być
              setki.
              Poza tym myślę, że taka zygota to z całą pewnością nie jest człowiek; skoro nie
              czuje bólu i nie myśli, jest na poziomie rozwoju pierwotniaka pantofelka, to
              chyba nie sprawi mu zbytniej różnicy, czy będzie się dalej rozwijać, czy nie.
              Nie bez powodu zmienono nazwę tabletki Postinor z wczesnoporonnej na
              antykoncepcję postkoinalną. Gdyby takie ,,kółeczko'' było człowiekiem, to każdy
              plemnik byłby połową człowieka. Czyli dwa plemniki to już cały człowiek. Proszę
              sobie policzyć, ilu takich ,,ludzi'' ginie przy każdym wytrysku. Czyli, na
              chłopski rozum, katolicy powinni zakazać stosunków smile

              Jakoś nie mogę się przekonać, żeby pomysł z tematu wypalił. Jest jeszcze coś
              takiego jak rodzicielstwo, powielanie cech... Jeżeli dziecko ma być obce, to
              równie dobrze może je zastąpić zwierzak - bo wtedy nie zaspokoi ono żadnych
              innych instynktów poza tym opiekuńczym. No, ale skoro tyle par decyduje się na
              adopcję, kobiety na zapłodnienie z nieznanych dawców nasienia, to kto wie...
              • ogolone_jajka Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 02.09.04, 00:01
                Właśnie wpadłem na dalej idący pomysł. To dzięki nawiązaniu do zwierzaków. A może by tak niechciane zarodki wszczepiać świniom? Świnie są genetycznie zgodne chyba w 97% z człowiekiem, więc być może za kilkadziesiąt lat, taka swinia mogłaby "donosić" ludzką ciążę. To by już katolikom totalnie zabrało argumenty przeciw aborcji smile) Tylko co zrobić z milionami "niczyich" dzieci???
                • pereop Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 02.09.04, 08:18
                  ogolone_jajka napisał:

                  > Właśnie wpadłem na dalej idący pomysł. To dzięki nawiązaniu do zwierzaków. A
                  mo
                  > że by tak niechciane zarodki wszczepiać świniom? Świnie są genetycznie zgodne
                  c
                  > hyba w 97% z człowiekiem, więc być może za kilkadziesiąt lat, taka swinia
                  mogła
                  > by "donosić" ludzką ciążę. To by już katolikom totalnie zabrało argumenty
                  przec
                  > iw aborcji smile) Tylko co zrobić z milionami "niczyich" dzieci???


                  ach kolejny pseudonaukowiec nam rośnie...
              • ciociacesia Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 02.09.04, 01:07
                > Nazwiązując do kółeczek, to jednak trochę co innego, jeżeli się taki mały
                > organizm nosi w sobie i chce się go urodzić, a co innego, jeśli parenaście
                > takich pływa sobie w probówce. Gdybym była bezpłodna i miałabym taką możliwość

                dla ciebie co innego, dla mnie nie bardzo. pewnie mi sie instynkt maciezyński
                rowija ponad miare. ale nie obejmuje jeszcze pojedynczych plemników i komórek
                jajowych. smile spróbuj z dwóch plemników zrobic zygote tongue_out

                > czuje bólu i nie myśli, jest na poziomie rozwoju pierwotniaka pantofelka, to
                > chyba nie sprawi mu zbytniej różnicy, czy będzie się dalej rozwijać, czy nie.

                jemu nie sprawi, ale mi tak. im to nigdy nie sprawia różnicy. nawet jesli czują
                ból to przeciez po chwili są martwe i wszystko im jedno... to rodzicom moze byc
                nie wszystko jedno

                > Jakoś nie mogę się przekonać, żeby pomysł z tematu wypalił. Jest jeszcze coś
                > takiego jak rodzicielstwo, powielanie cech... Jeżeli dziecko ma być obce, to
                > równie dobrze może je zastąpić zwierzak - bo wtedy nie zaspokoi ono żadnych
                > innych instynktów poza tym opiekuńczym. No, ale skoro tyle par decyduje się
                na
                > adopcję, kobiety na zapłodnienie z nieznanych dawców nasienia, to kto wie...

                wszystko jedno, obce dziecko czy zwierzaczek? tobie sie cos nie pomyliło? ze
                zwierzaczka raczej ci dorosły człowiek nie wyrosnie. nie wychowasz go. a z
                dziećmi, nawet obcymi, nawet adoptowanymi, sie to zdarzało i ciągle sie zdarza
                • hansen Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 02.09.04, 01:25
                  ciociacesia napisała:

                  > wszystko jedno, obce dziecko czy zwierzaczek? tobie sie cos nie pomyliło? ze
                  > zwierzaczka raczej ci dorosły człowiek nie wyrosnie. nie wychowasz go. a z
                  > dziećmi, nawet obcymi, nawet adoptowanymi, sie to zdarzało i ciągle sie zdarza


                  Ale, z drugiej strony, cioteczko, masz sto procent gwarancji, że ze zwierzaczka
                  nie wyrośnie Ci sadysta, pedofil czy seryjny morderca. To też coś warte, prawda?
                  wink)
                  • ciociacesia Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 02.09.04, 14:41
                    nie masz takiej pewnosci, zwierzaczek tez moze zacząć mordowac tongue_out w zyciu na
                    nic nie ma gwarancji, a w rodzicielstwie to juz na pewno. ryzyk-fizyk smile i na
                    tym polega cała "zabawa" tongue_out

                    ps. "cioteczko" ale to super brzmi . hihihi
        • hansen Łał!!! 02.09.04, 00:51
          ciociacesia napisała:

          > wiesz, moze bys do tego inaczej podchodziła gdyby to mikroskopijne kółeczko
          > powstało za sprawą twoją i twojego ukochanego faceta (no i personelu
          > medycznego)...

          Noo, po takich orgiastycznych doznaniach zasadniczo inaczej się podchodzi
          do wszystkiego, wiadomo... wink)

          • ciociacesia Re: Łał!!! 02.09.04, 01:08
            widzę, ze głodnemu chleb na myśli... tongue_out
            • hansen Re: Łał!!! 02.09.04, 01:16
              ciociacesia napisała:

              > widzę, ze głodnemu chleb na myśli... tongue_out

              Mnie??? Toż cioteczka sama pisała o małżeńskim bara-bara z udziałem personelu
              medycznego! Ja to jeno, z kronikarskiego obowiązku, zaznaczyłem... smile)
              • bez_senna Re: Łał!!! 02.09.04, 13:39
                A może by te dzieci świnia wychowała? Świnie to wbrew pozorom bardzo
                inteligentne i piękne zwierzęta, tylko ludzie z nich robią takie...
                Ja natomiast dochodzę do wniosku, że Ty się tu, Kubusiu, marnujesz. Aż boję się
                zastanowić, co będzie Twoim następnym pomysłem wink
                (Zresztą, kto wie, czy może właśnie nie odkryłeś naszej skrzętnie spychanej do
                podświadomości ,,świńskiej'' natury. W końcu festiwal Woodstock dowiódł, że
                ludzie lubią tarzać się w błocie big_grin)

                Ciociacesia, chyba nie do końca rozumiesz, o co mi chodzi. Przecież nikt nie
                mówi, że nie można zygoty traktować jak dziecka - w końcu z tego, owszem, MOŻE
                BYĆ dziecko - ale to jest dla każdego wolny wybór. Nie podoba mi się po prostu
                sytuacja, w której kościół trąbi, że in vitro to grzech, bo nie można się
                przeciwstawiać woli boga i jeszcze kosztem życia tych kilku komórek. Bo potem
                dochodzi do takich absurdalnych sytuacji, jak chociażby ,,adopcja'' embrionów
                przez inne bezpłodne pary. W Polsce nie ma takich dziwactw, ale na zachodzie
                już kombinują. Szczerze mówiąć, wolałabym już, aby te płody zostały wyrzucone,
                niż mieć świadomość, że ktoś obcy urodzi moje dziecko. Czy to takie dziwne?

                Porównuję dzieci adoptowane do zwierzaczków, dlatego że tak samo zaspokajają
                potrzebę opieki nad kimś, i również można je wychować. Natomiast dzieci ma się
                również po to - właściwie głównie - aby powielały nasze cechy. Aby za ileśtam
                lat można było odkryć, że słuchają podobnej muzyki, co my, albo zachwycać się
                podobieństwem płytki paznokcia u kciuka prawej dłoni. I tak dalej. Poza tym,
                miłość rodziców do dziecka adoptowanego jest warunkowa, a nie naturalna, i może
                nie przetrwać próby, jeżeli okaże się, że zawiodło ono nasze oczekiwania. Nie
                można z nim stworzyć normalnej, BIOLOGICZNEJ rodziny. Tak samo ono nie ma
                bezwarunkowych powodów, aby nas kochać. I, co najważniejsze, nie jest w
                tradycyjnym rozumieniu tego słowa owocem miłości pary - a, jak to ktoś pisał,
                każdy ma prawo nim być. Czy to wystarczające argumenty?
                • ciociacesia Re: Łał!!! 02.09.04, 15:09
                  > podświadomości ,,świńskiej'' natury. W końcu festiwal Woodstock dowiódł, że
                  > ludzie lubią tarzać się w błocie big_grin)

                  w błocie w kisielu i w budyniu. super sprawa, tylko kto mi tyle kisielu
                  nagotuje? tongue_out

                  > Nie podoba mi się po prostu
                  > sytuacja, w której kościół trąbi, że in vitro to grzech, bo nie można się
                  > przeciwstawiać woli boga i jeszcze kosztem życia tych kilku komórek. Bo potem
                  > dochodzi do takich absurdalnych sytuacji, jak chociażby ,,adopcja'' embrionów
                  > przez inne bezpłodne pary. W Polsce nie ma takich dziwactw, ale na zachodzie
                  > już kombinują. Szczerze mówiąć, wolałabym już, aby te płody zostały
                  wyrzucone,
                  > niż mieć świadomość, że ktoś obcy urodzi moje dziecko. Czy to takie dziwne

                  wiesz, tak samo masz wolny wybór czy chcesz byc katolikiem, jak uznac ze zygota
                  to dziecko. ale jezekli deklarujesz sie jako katolik to wypadalo by chociaz
                  spróbowac zrozumiec argumenty Kościoła. tak to czuje i dlatego nie deklaruje
                  sie jako katoliczka tongue_out bo chociaz zgadzam sie co do zygot to jest pare innych,
                  dosc istotnych rzeczy ktorych przyjąć nie umiem.

                  a adopcja embrionów nie jest jak dla mnie taka zła. lepsza niz zwykła adopcja -
                  poród to ponoć niepowtarzalne przezycie i jak sie postarać to moze wytworzyc
                  sie super więż, silniejsza niz gdy dostaniesz do adopcji dwulatka. moze nie
                  wiesz, ale bardzo mało niemowlaków jest oddawanych do adopcji. a wiekszosc
                  rodziców chciałaby opiekowac sie maleństwem od samego początku. więc czemu nie
                  od samego początku, czyli zygoty?

                  > Porównuję dzieci adoptowane do zwierzaczków, dlatego że tak samo zaspokajają
                  > potrzebę opieki nad kimś, i również można je wychować

                  chyba troszeczke upraszczasz te potrzeby? gdyby było jak mówisz ludzie
                  zadowalali by sie zwięrzątkami do opieki a nie adoptowali dzieci. zwierze nidgy
                  nie bedzie mówic i z tobą rozmawiać, nie pujdzie do szkoły, nie bedzie odkrywać
                  świata na twoih oczach... dzieci tez nie zawsze spęłniają te warunki, ale
                  znacznie częściej niz zwierzęta.

                  biologicznej rodziny z adopcji nie bedzie, ale co jest watra biologiczna
                  rodzina? biologiczni ojcowie i biologiczne matki, nie mogą byc stawiani wyzej
                  niz prawdziwi rodzice. twoje teorie o adopcji są bardzo pesymistyczne. a ja
                  jestem od urodzenia optymistkom. i nigdy sie z nimi nie pogodze smile
                  • bez_senna Re: Łał!!! 03.09.04, 15:41
                    Niech sobie będzie, co chce. Ale adopcja embrionów to dla mnie tak samo
                    absurdalny pomysł, jak np. matki zastępcze.

                    I właśnie biologiczna, najbliższa rodzina jest najwięcej warta. Bo miłość do
                    niej jest bezwarunkowa (nawet podświadoma), i gdzieśtam zaprogramowana. Jakby
                    nie było, nie da się tego zmienić.
                    A uczucia rodziców adopcyjnych do dziecka często się zmieniają, jeżeli okazuje
                    się, że początkowo ukochany niemowlak staje się takim człowiekiem jak jego
                    biologiczni rodzice (a z tym, jak wiadomo, bywa różnie - nikt bez powodu nie
                    oddaje dziecka do adopcji)
                    • ciociacesia Re: Łał!!! 03.09.04, 17:19
                      myśle ze przykładasz zbyt dużą wagę do determinizmu getetycznego i
                      biologicznego. nikt nie jest taki sam jak jego rodzice. uwierz mi, nie słuycham
                      takiej muzy jak moi, nie lubimy takich samych filmów. kazdy w koncu podejmuje
                      decyzje za siebie i dla siebie. i chocby rodzice dali mu nie wiadomo jak duzo
                      bezwarunkowej miłosci to on zdecyduje jakim bedzie czlowiekiem, to on wybierze
                      co jest dla niego w zyciu wazne, co sie naprawde liczy.

                      biologiczna rodzina czasem jest niewiele warta, a bezwarunkowa miłosc to mit.
                      rodzice adopcyjni tez potrafią taką obdarzyc, a biologiczni ne zawsze są do
                      niej zdolni. co to w ogle za miłosc "warunkowa"?

                      w rodzicielstwie naprawde nie chodzi tylko o powielanie cech. moze mam
                      przesadnie rozbudowany instynkt macierzynski, ale mięknę na widok małych
                      dzieci - jasne ze wolałabym urzodzic własne, ale wierze ze adoptowane
                      pokochałabym bezwarunkową miłoscią. obawiam sie tylko ze nie potrafiłabym go
                      wychowac - bo takie dzieci czesto wymagają wiecej uwagi i specjanlego
                      podejscia, a własnym jakos to będzie wink
                      • bez_senna Re: Łał!!! 14.09.04, 21:53
                        Człowiek to może i nie kopia, ale taka zabawna mieszanka dwojga ludzi,
                        więc... smile

                        Co do adopcyjnych rodziców, to często ich ,,bezwarunkowa'' miłość kończy się,
                        kiedy z dziecka, wyrasta, powiedzmy kryminalista - genów nie da się wymazać, a
                        takie coś może się zdarzyć.
                        Oczywiście, małe dzieci są słodkie. Jednak wielu przyszywanym rodzicom
                        przestają się podobać, kiedy robią się większe i mniej słodkie. To chora
                        sytuacja.
              • ciociacesia Re: Łał!!! 02.09.04, 14:43
                > Mnie??? Toż cioteczka sama pisała o małżeńskim bara-bara z udziałem personelu
                > medycznego! Ja to jeno, z kronikarskiego obowiązku, zaznaczyłem... smile)

                oj kolega cos miendzy wierszami czyta, co? tongue_out nigdy bym nie pomyślała, ze
                zabiegi in-vitro to małzenskie bara-bara tongue_out
    • delfinem Re: Aborcja - genialne rozwiązanie problemu! 14.09.04, 12:20
      bez_senna napisała:
      "Nie podoba mi się po prostu sytuacja, w której kościół trąbi, że in vitro to
      grzech, bo nie można się przeciwstawiać woli boga i jeszcze kosztem życia tych
      kilku komórek. Bo potem dochodzi do takich absurdalnych sytuacji, jak
      chociażby ,,adopcja'' embrionów przez inne bezpłodne pary. W Polsce nie ma
      takich dziwactw, ale na zachodzie już kombinują." - a czy to źle, że
      kombinują??? Czy zdajesz sobie sprawę ile par marzy o takiej "adopcji"?
      "Szczerze mówiąć, wolałabym już, aby te płody zostały wyrzucone,
      niż mieć świadomość, że ktoś obcy urodzi moje dziecko. Czy to takie dziwne?" -
      bardzo bardzo dziwne.
      "Niech sobie będzie, co chce. Ale adopcja embrionów to dla mnie tak samo
      absurdalny pomysł, jak np. matki zastępcze." - bez komentarza.
      kubus_2004 napisał: "Katoliczki-ochotniczki proszone są o zgłaszanie się do
      kuriewnych punktów honorowego ciążobiorstwa.Założę się, że żadna się nie
      zgłosi..." - możesz mnie wpisać na listę z numerkiem 1 smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka