kociak40
02.05.15, 06:20
Może zbyt dużą wagę przywiązuję do tytułów naukowych przed nazwiskiem ale jednak określa to w dużym stopniu zdobytą wiedzę. Jakoś lepiej odbieram np. lekarza gdy ma przed nazwiskiem dr, a jeszcze lepiej dr hab. Dotyczy to także innych specjalności. Doktorat, to kurs plus praca naukowa pod "okiem" promotora. Habilitacja to już samodzielna praca naukowa bez promotora i jej obrona jest dość trudna ale satysfakcja duża z własnych możliwości intelektualnych. Właśnie czytam, że na KUL jakiś ksiądz do swojego dr dodał hab., bo napisał prace naukową o aniołach. Zapewne praca bardzo trudna, bo nie oparta na rzeczywistości. Nikt nie może nawet podważyć tej nauki i zakwestionować tego tytułu naukowego hab.
Zamiast męczyć się w naukach rzeczywistych lepiej pisać traktaty "naukowe" np. o krasnoludkach, diabłach, leśnych gnomach itd. Problem jest tylko taki, że gdyby np. inżynier mechanik chciał zdobyć tytuł dr hab. i napisał coś w tym temacie, natychmiast wylądowałby w Tworkach, a ksiądz może spokojnie ten tytuł pisać przed nazwiskiem i uchodzi za naukowca.