wanda43
30.08.05, 18:22
Dzis znowu na Onecie znalazlam bardzo ciekawe teksty nijakiego
Dysputnika.Wklejam,bo warto.
Historia rozwoju odstępstwa
Początkowo wszyscy chrześcijanie nazywali siebie klerikoi, lecz już w 2 wieku
n.e. niejaki Klemens Rzymski używa słowa laikoi w odniesieniu zwykłych
współmiernych, natomiast słowem klerikoi określa tylko sprawujących funkcję
prezbiterów i biskupów oraz diakonów. Dlatego też Hieronim pisał, że
początkowo w gminach chrześcijańskich władzę w zborach sprawowały grona
prezbiterów (starszych) i dopiero z czasem porządek ten, zastąpiony został
ustrojem monarchicznym, gdy jeden z grona prezbiterów, zdobył przewagę nad
innymi i podporządkował ich sobie. Nie sposób na potwierdzenie tego, nie
przytoczyć z 2 listu ap. Jana wzmianki o niejakim Diotrefesie, którego ap. Jan
podobnie scharakteryzował. Niemniej
chrześcijaństwo z 2 wieku n.e. nie posiada jeszcze cech katolicyzmu -
stwierdzają dość zgodnie historycy, zaznaczając że katolicyzm kształtował się
stopniowo, wskutek przejmowania pierwiastków synkretyzmu hellenistycznego.
Gnostycyzm i chęć dorównywania filozofom, `uczonością' chrześcijańskich
wierzeń, również przyczyniały się do pogłębiania się odstępstwa od
Chrystusowej wiary Tak więc występowały w 2 w.n.e. ostre tendencje - jedna
zmierzła do izolowania wiary chrześcijańskiej od wpływów świata
(hellenistycznego, czy też zhellenizowanego), przez trzymanie się Ewangelii,
druga dążyła do wytworzenia religii powszechnej ulegając czemu popadnie i
akomodując co tylko możliwe. Tendencji ową lansowali tzw. Apologeci drugiego
wieku: Arystydes z Aten, Justyn, Tacjan z Syrii, Atenagoras z Aten, Teofil
Antiocheński i niejaki Kwadratus. Kontynuowali oni to, co ich (zdaje się
prekursor) Diotrefes - 2 list ap. Jana. Na ich `osiągnięciach' bazowali
kolejni `Diotrefesi': Klemens Aleksandryjski i Orygenes, którzy użyli
filozofii greckiej, by z jej pomocą `uzasadniać' wierzenia chrześcijańskie,
stoicyzując' i platonizując' je tak, by zaistniał system nauk, nadal mimo to
chrześcijańskim zwany Znamienne, że reagując na to, im współczesny
Demetriusz, oskarżył Orygenesa o nieprawowierność i ten wypędzony został z
Aleksandrii. Rozgorzała na parę wieków walka, wywołana wymysłami Orygenesa,
znana jako spory orygenesowskie'. W 231 r.n.e. na synodzie w Aleksandrii
potępiono jego naukę. Jeszcze w 553 r. na soborze konstantynopolitańskim źle
mówiono o Orygenesie, uznając go za heretyka. Wkrótce jednak Aureliusz
Augustinus (354-430 r.n.e.) z Hippony formułuje istotne cechy katolickiej
nauki kościelnej, dając w niej miejsce prymitywnej religijności, mistycyzmowi
pospołu z legalną, `światłą' religijnością teologiczną. On to ukuł
stwierdzenie, że poza kościołem nie ma zbawienia (Extra Ecclesiam nulla
salus). Tak więc różnej maści `arcyapostołowie' i Diotrefesi wspólnie z
różnymi osobami przystającymi do ówczesnego chrześcijaństwa w drugim i
kolejnych wiekach, wnosili do niego dotychczasowe wyobrażenia i zwyczaje,
katolicyzujące je. Nasiliło się to w IV w.ne.e., po wydaniu przez trio cesarzy
rzymskich, dekretu tolerancyjnego, zwanego dekretem Galeriusza - wówczas to
rozpoczęły się masowe nawrócenia. Już w III w.n.e. ówczesne, odstępcze
chrześcijaństwo, poprzez oddanych jemu ludzi, wywierało znaczny wpływ na bieg
spraw państwowych, w Cesarstwie Rzymskim, a nie jeden mieniący się być
chrześcijaninem, zajmował wysokie stanowisko w wojsku i na dworze cesarskim.
Nie wszyscy ówcześni chrześcijanie to popierali, uznając to za odstępstwo od
Ewangelii i tradycji apostolską, zwanej. Cichym protestem owych czasów stał
się ruch pustelniczy tych, którzy poczęli uważać, że w obrębie katolickiego
już kościoła nie znajdą miejsca na praktykowanie chrystianizmu. Anachoreci i
eremici wciąż wierzący w zbliżający się koniec świata i żywiący nadzieje
chiliastyczne, opuszczają nieformalnie kościół katolicki, odosabniając się od
tego, co się w nim i z nim dzieje Później z podobnych pobudek czynią kolejni,
mnichami się zwący Kościół urzędowy widział w tych ruchach swoisty wentyl
bezpieczeństwa, więc nie przeciwstawiał się im, lecz sprytnie, stopniowo
ujarzmiał ten żywioł i podporządkowywał formowanej hierarchii. I tak to życie
pustelnicze i zakonne, które zaistniało jako protest przeciwko polityce
kościoła powszechnego i temu co się w nim i z nim działo, stało się z czasem
siłą, czynnikiem popierającym i podtrzymującym ustrój feudalny, wyśmienicie
stymulujący rozwój religii rzymsko-katolickiej. Pomimo tego idea chiliazmu
była żywa i powszechna jeszcze nawet w XIII wieku. Rzekomo opierający się na
Apokalipsie, oczekiwali, że koniec świata nastanie w 1000 r.n.e., potem gdy
ten rok minął, wielokroć przesuwano jego terminy. Kościół wykorzystywał tą
sytuację, skłaniając do umartwiania się, do składania ofiar na rzecz Boga -
oczywiście w ręce hierarchów kościelnych, odbywania pielgrzymek i krucjat.
Generowało to bogactwo i wpływy kościoła, sprzyjając rozwojowi jego struktur,
nie wyłączając różnej maści zakonów. Zwulgaryzowana katolicka religijność
nasycała się różnymi, ludowymi jej formami, diabłami, cudownościami, magią,
relikwiami, świętymi różnej maści `od ognia', `od pioruna' Wsparciem dla
takiego katolicyzmu w owych czasach były różne teologie, m.in. tzw. świętego
Tomasza z Akwinu. Jednakże nie brakowało i wówczas głosów krytyki pod adresem
papieża i jego dworu, za odstępstwo od nauk Chrystusa i wypaczenia moralności
chrześcijańskiej. Zachowały się one do dziś w formie książek, np. Marsyliusza
z Padwy pt `Defensor pacis', Jana Wiklina pt `Tractatus de potestate papae'.
Ponadto wielkim echem odbiły się też wystąpienia Husa , Joachima da Fiore,
Jana Piotra Oliwi, Wiliama Ockhama. Również ruchy społeczno-religijne,
`wyrastające z nawrotu do Ewangelii' zapoczątkowane przez: Henryka z Lozanny
(henrycjanie), Arnolda z Brescii (`ubodzy z Lombardii'), Piotra Valdo
(waldensi), czy też `ubodzy z Lyonu', ruch begardów i beginów, katarów - oni
wszyscy składali świadectwo, dowodzące odstępstwa kościoła
rzymsko-katolickiego, od tego, czym żył i czego uczył Jezus z Nazaretu. W
papieżu wówczas widziano tyrana żądnego władzy nad światem. Z dworu
papieskiego szło w świat zgorszenie i demoralizacja. Schizma zachodnia,
niewola awiniońska, wyklinanie się wzajemne przez dwóch, a nawet trzech
papieży naraz By zaradzić temu, sobór w Pizie (1409) określił dwóch papieży,
walczących o tzw. stolicę piotrową, jako schizmatyków i heretyków i obu
pozbawił urzędu, wybierając na papieża Aleksandra V. Zaś papież Jan XXIII
zwołał sobór w Konstancji i na nim trzech papieży walczących o władzę, zostało
z tej walki wyeliminowanych, a w ich miejsce został wybrany papież Marcin V.
Ten formalny koniec tzw. schizmy wschodniej, nie położył kresu krytyce
kościoła i podziałom w nim zachodzącym. Oczywiście kościół katolicki miał
swoich krytyków za kacerzy i tępił ich dostępnymi mu sposobami i metodami, a w
szczególności za pośrednictwem tzw. świętego oficjum i dominikańskiego zakonu
Tak to ten dom wewnętrznie coraz bardziej podzielony chylił się ku upadkowi,
zapowiedzianemu w Objawieniu Jezusa Chrystusa, które dał mu Bóg, aby ukazać
sługom swym, co ma się stać m.in. z Babilonem Wielkim, opisanym w 17 i 18
rozdziale tej proroczej księgi
Obecnie "Upadł. Upadł Babilon Wielki" i jak widać stał się siedliskiem demonów
i wszelkiego ducha nieczystego i plugawego, oraz jak widać komercji...
~Dysputnik, 2005-08-30 08:35