Dodaj do ulubionych

Idea sądu ostatecznego

05.10.05, 10:51
Nie rozumiem o co w tym chodzi. Bóg zstąpi i będzie na nowo sądził tych,
którzy są już w piekle albo niebie? Po co? Czyżby odczuwał potrzebę
weryfikacji swoich wyroków? Istnieje możliwość, że ktoś z piekła trafi do
nieba albo odwrotnie?
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 11:09
      o, to może ja się wypowiem, bo lubię ten temat. Mówię z punktu widzenia Kościoła
      Katolickiego.
      Po śmierci człowieka czeka sąd szczegółowy - czyli jak wyglądało jego całe
      życie, myśli, czyny itp. I wtdey zapada decyzja - czy ów człowiek będzie
      przebywał z Bogiem (od razu - czyli niebo ; za jakiś czas - czyli czyściec), czy
      też nie ma na to ochoty (=piekło).
      I tej decyzji nic już nie zmienia.
      Natomiast sąd ostateczny ukaże wyniki naszego działania. Np. załóżmy, że
      napisałam jakąś książkę. MOże to być czyn obojętny moralnie, czyli do mojego
      sądu szczegółowego ma się nijak. Ale książkę tę przeczytało ileś osób, z tego
      1000 się zgorszyło, a dwie popełniły samobójstwo - jestem też w jakiś sposób za
      to odpowiedzialna. Ale działo się to po mojej śmierci.
      Powtórzenie sądu szczegółowego nie miałoby żadnego sensu, chyba że poniżenie
      człowieka (bo czym innym byłoby wyliczenie jego grzechów przed np. rodziną i
      znajomymi),a wierzę, że Bóg takich rzeczy nie robi
      • 0golone_jajka Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 11:23
        No to np. pan Kałasznikow niechybnie skończy w piekle. Podobnie jak Colt czy Winchester, tak?
        • lena_ziemkiewicz Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 11:25
          No właśnie, a jeśli np. ojciec rodziny obronił ją przed złoczyńcami Coltem? A
          jeśli jeden kraj napada na inny, oba używają tej samej broni i ten padanięty
          jednak się obroni, to wytwórca broni pójdzie do piekła?
      • lena_ziemkiewicz Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 11:23
        mamalgosia napisała:


        > I tej decyzji nic już nie zmienia.

        Czyli po co ten sąd ostateczny, skoro i tak nikt nie szans trafić z piekła do
        nieba i odworotnie?

        > Natomiast sąd ostateczny ukaże wyniki naszego działania. Np. załóżmy, że
        > napisałam jakąś książkę. MOże to być czyn obojętny moralnie, czyli do mojego
        > sądu szczegółowego ma się nijak. Ale książkę tę przeczytało ileś osób, z tego
        > 1000 się zgorszyło, a dwie popełniły samobójstwo - jestem też w jakiś sposób
        za
        > to odpowiedzialna.

        A ile osób zostało zabitych albo popełniło samobójstwo z powodu biblii? Kto
        osądzi boga i apostołów?

        > Ale działo się to po mojej śmierci.

        Ale to zakłada nierówne traktowanie. Ktoś kto napisał książkę 500 lat przed
        sądem ostatecznym ma większe szanse na to, że ktoś popełnił z jej powodu
        samobójstwo, niż ktoś kto wydał książkę w dniu sądu ostatecznego.

        > Powtórzenie sądu szczegółowego nie miałoby żadnego sensu, chyba że poniżenie
        > człowieka (bo czym innym byłoby wyliczenie jego grzechów przed np. rodziną i
        > znajomymi)

        To po śmierci jeszcze odczuwamy wstyd i poniżenie?

        >a wierzę, że Bóg takich rzeczy nie robi

        Bóg wielokrotnie poniżał i niszczył ludzi.
      • ghost25 Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 11:43

        Kiedy ma być ten sąd szczegółowy? Bezpośrednio po śmierci człowieka?
        Skład sądu jednoosobowy? bóg jako prokurator,obrońca i sędzia wydający
        wyrok?
        Załóżmy taką sytuację:przed oblicze tego sędziego staje gość,który
        wierzył w boga,uczęszczał do kościoła,dawał na tacę itp.
        Jednocześnie kradł,poniżał podwładnych,bił żonę,dzieci,zdradzał żonę
        itd. itp.W życiu nie przestrzegał norm moralnych jednak wierzył.
        Co jest normą.

        W chwilę potem stanie przed obliczem tego sędziego,ateista,nie uczęszcza-
        jący do kościoła,nie dający na tacę,żyjący pod względem moralnym na bardzo
        wysokim poziomie.Szanujący bliżnich,żonę,dzieci itd.itp.

        Jaka twoim zdaniem powinna być decyzja sędziego ?

        Gdzie trafią papieże mordercy,papieże wzywający do krucjat krzyżowych,
        wszczyscy obrońcy wiary chrześcijańskiej,którzy w imię boże,mordowali,
        palili,grabili,gwałcili - wszystkich tych,którzy mieli odwagę nie zgadzać
        się ze wszystkim co głosił kościół.

        Gdzie trafią wszyscy sędziowie Świętej Inkwizycji np:Thomas de Torquemada
        Gdzie trafią ci wszyscy,chrześcijańscy ojcowie,biskupi,papieże,którzy
        swym antyjudaizmem sprawili Żydom piekło na ziemi.

        Gdzie trafią ci wszyscy chrześcijanie,którzy w imię boga przez całe stulecia
        trupami i krwią nieśli żagiew chrześcijaństwa i dobrą nowinę.

        Czy Chrystus nauczał ludzi ? zabijajcie,strzelajcie do siebie,dbajcie o to,
        by bogaci nie tracili swoich kies,gnębcie biednych,w moim imieniu pozbawiajcie
        ich życia?....Niechaj kościół gromadzi skarby powstałe z cierpienia jego
        dzieci,niech błogosławi miecze,działa i granaty,niech wznosi coraz to nowe
        twierdze,niech przejmuje urzędy,uprawia politykę,niech folguje niemoralności
        i biczuje moją mękę.

        Tego nauczał Jezus ? Znasz historię kościoła ?
      • josarna Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 11:45
        W kwestii formalnej: jeśli przyjąć, że na Ziemi jednocześnie żyje ok. 6
        miliardów ludzi, to ilu ich przewinie się przez okres od pojawienia się
        człowieka do sądu ostatecznego? Może pan Kociak podołałby przeliczeniu? Ile
        czasu zatem potrzeba na osąd wszystkich? Czy wystarczy wieczności?
        Czy ludzie starożytni podlegają sądowi (nie byli chrześcijanami!), czy też są
        potępieni za to, że mieli pecha urodzić się przed Chrystusem? A co z Pigmejami?
        Piekło pewne? Dzieci uśmiercone wcześnie nie podlegają sądowi. Czy zatem matki
        powinny modlić się o śmierć dziecka, bo ta zapewni mu zbawienie bez sądu?
        Dziecko nieochrzczone idzie do czyśćca; co ma zrobić, żeby się wydostać? Jak
        okupić "winę"?
        Rozumiem, że Nobel ma "przechlapane", bo jego dynamit nie służył tylko do
        wysadzania skał. Gutenberg również, bo dzieła Marksa napisano jego czcionką.
        A Chińczycy wszyscy pójdą do piekła, bo nie dosyć, że nie wierzą, to jeszcze
        chyba wymyślili papier na te dzieła Marksa i czasopisma pornograficzne. A
        wynalazca samochodu?! Szkoda gadać - tyle trupów na sumieniu! Bóg sam siebie
        też powinien osądzić za te trzęsienia ziemi i tsunami.
        Wniosek: najbezpieczniej jest zupełnie nic nie robić, tylko się biczować i
        modlić, a najlepiej umrzeć zaraz po chrzcie.
        • jan_stereo Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 11:47
          Spoko spoko,to czego człowiek nie ogarnia,Bóg spokojnie rozwiaze.
    • jan_stereo Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 11:40
      Sąd Ostateczny,to jak Sad Najwyzszej Instancji u nas,mozna sie odwołac od
      poprzedniego wyroku i nawet dostac odszkodowanie.
      • lena_ziemkiewicz Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 12:09
        Tylko że na sądzie ostatecznym nie ma szansy na zmianę pierwotnego wyroku.
        • jan_stereo Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 12:41
          Gdyby nie było, to ten sąd pierwotny byłby juz ostatecznym,czyz nie ?
        • chelseaa Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 12:47
          lena_ziemkiewicz napisała:

          > Tylko że na sądzie ostatecznym nie ma szansy na zmianę pierwotnego wyroku.
          --------
          człowiek nie jest w stanie przewidzieć co zamierza Bóg...
          mam jednak nadzieję , że jedynym kryterium oceny w tym sądzie
          będzie miłość. A to oznacza , że niewierzący nie będą skazani na potępienie,
          ponieważ " kara nieskończona i wieczna , kara dla kary nie byłaby
          rzeczą godną dobrego Boga ".
          • lena_ziemkiewicz Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 12:53
            Jeśli możliwa jest zmiana wyroku, to świadczy to o tym, że bóg albo jest
            omylny, albo niesprawiedliwy, bo przecież posłał do piekła dobrego człowieka, a
            złwgo do nieba.
            • jan_stereo Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 13:01
              To tez nie tak,a co jak skazujesz kogos na 10 lat wiezienia i ta osoba nastepnie
              wychodzi,powiedzmy za dobre sprawowanie,badz juz po odbyciu wyroku,tak samo jest
              z piekłem,konczysz kare i wychodzisz,czasami nawet przedterminowo.
              • lena_ziemkiewicz Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 13:04
                Przecież piekło to podobno _wieczne_ potępienie, a niebo _wieczne_ szczęście, a
                nie na 10 lat.
                • jan_stereo Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 14:37
                  No ale czy wiecznosc oznacza na zawsze,czy na wieki wieków amen, były juz
                  sredniowieczne kary,a zatem skonczone.
          • ghost25 Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 14:56
            chelseaa napisała:

            > lena_ziemkiewicz napisała:
            >
            > > Tylko że na sądzie ostatecznym nie ma szansy na zmianę pierwotnego wyroku
            > .
            > --------
            > człowiek nie jest w stanie przewidzieć co zamierza Bóg...
            > mam jednak nadzieję , że jedynym kryterium oceny w tym sądzie
            > będzie miłość. A to oznacza , że niewierzący nie będą skazani na potępienie,
            >
            > ponieważ " kara nieskończona i wieczna , kara dla kary nie byłaby
            > rzeczą godną dobrego Boga ".



            Rozsądna wypowiedż.Ja i tak wolę do piekła.Spotkam tam rzesze
            chrześcijan.
          • josarna Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 15:05
            chelseaa napisała:

            "mam jednak nadzieję, że jedynym kryterium oceny w tym sądzie będzie miłość."

            No to kicha! Czyli jeśli ja opiekuję się 95-letnim facetem, wywróciłam dla
            drania swoje życie do góry nogami (bo nie miał kto nim się zająć), ale go nie
            lubię, bo mnie zranił, to pójdę do piekła? Może być - fajni ludzie tam będą i
            nie będzie Tessy, ani Lizaxo, bo one już mają wejściówkę do nieba.
            • jan_stereo Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 15:09
              Jej chodziło raczej o miłośc boska do ludzi.
              • josarna Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 16:56
                jan_stereo napisał:

                > Jej chodziło raczej o miłośc boska do ludzi.

                Chyba jednak nie - bo jak kryterium oceny człowieka moze stanowić miłość Boga
                do człowieka? Nie rozumiem... Chyba jednak chodziło o tzw. miłość bliźniego,
                której ja nie rozumiem.
                • jan_stereo Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 17:48
                  Z tej miłosci boskiej miałby wynikac własnie brak dalszego sadzenia ludzi.
                  • josarna Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 18:24
                    Czyli: hulaj dusza - piekła nie ma!
                    • jan_stereo Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 21:17
                      piekło bywa własnie na Ziemi, kiedy dusza hula bezmyslnie.
                      • kociak40 Re: Idea sądu ostatecznego 05.10.05, 21:50
                        Niejeden będąc w piekle zasłużył na niebo. Weryfikacja się przyda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka