Moja matka, liberalna katoliczka (filosemitka, homofilka, antyrydzolka, od
zawsze za ud,uw i pd) raczej praktykująca, nazwała mnie ateuszem dlatego, że
skomentowałem w niewybredny sposób fakt, że w niedziele telexpress przez 15
minut nawijał o uroczystosciach w wadowicach,krakowie,wawie i rzymie. na
głos powiedziałem: czy nic innego sie na swiecie nie stało w tym czasie? nie
moga zrobic odrebnego programu o tych uroczystosciach przed albo po
teleekspresie,czyli programie informacyjnym? no i stałem sie ateuszem we
własnej rodzinie, bo dolałem oliwy do ognia mowiac ze zadnego
zmartwychwstania nie bylo, swiecenie koszyczkow to poganstwo (wg niej to
tradycja) i ze chodzenie do kosciola to przyzwyczajenie a nie potrzeba
duchowa. no i dowiedziałem sie ze ona sobie nie wyobraza jak to bedzie kiedy
bede ojcem i jak wychowam swoje dzieci.
obrazila sie chyba i pojechala wkurzona do domu. pewnie poskarzyla siej uz
babci.
no i tak sie zastanawiam, ze jezeli ktos tak otwarty na innosci, ekumenizm
inne religie i przkeonania tak ostro zareagowal, to jak zareagowlaiby
fanatycy? chyba by mnie zabili...........
wasze rodziny komentuja wasze poglady ostro czy z pobłazliwoscią? albo w
ogóle o nich nie maja pojecia?