Dodaj do ulubionych

przeżyłem szok

04.04.06, 10:28
Moja matka, liberalna katoliczka (filosemitka, homofilka, antyrydzolka, od
zawsze za ud,uw i pd) raczej praktykująca, nazwała mnie ateuszem dlatego, że
skomentowałem w niewybredny sposób fakt, że w niedziele telexpress przez 15
minut nawijał o uroczystosciach w wadowicach,krakowie,wawie i rzymie. na
głos powiedziałem: czy nic innego sie na swiecie nie stało w tym czasie? nie
moga zrobic odrebnego programu o tych uroczystosciach przed albo po
teleekspresie,czyli programie informacyjnym? no i stałem sie ateuszem we
własnej rodzinie, bo dolałem oliwy do ognia mowiac ze zadnego
zmartwychwstania nie bylo, swiecenie koszyczkow to poganstwo (wg niej to
tradycja) i ze chodzenie do kosciola to przyzwyczajenie a nie potrzeba
duchowa. no i dowiedziałem sie ze ona sobie nie wyobraza jak to bedzie kiedy
bede ojcem i jak wychowam swoje dzieci.
obrazila sie chyba i pojechala wkurzona do domu. pewnie poskarzyla siej uz
babci.

no i tak sie zastanawiam, ze jezeli ktos tak otwarty na innosci, ekumenizm
inne religie i przkeonania tak ostro zareagowal, to jak zareagowlaiby
fanatycy? chyba by mnie zabili...........

wasze rodziny komentuja wasze poglady ostro czy z pobłazliwoscią? albo w
ogóle o nich nie maja pojecia? wink
Obserwuj wątek
    • waldy25 Re: przeżyłem szok 04.04.06, 11:31
      Nasze rodziny ... no cóż, że ktoś jest ze mną spokrewniony to nie znaczy że
      może narzucać mi poglądy. Dlatego dla katolicyzmu "ważna jest rodzina", bo
      fajnie jest, jak ktoś ciemny narzuca wszystkim swą religię. Mnie natomiast się
      to nie podoba.
    • watanabe.miharu mam cos podobnego 04.04.06, 11:43
      Ojciec podziela moje poglądy, a nawet jest bardziej ode mnie ..hmmm.. radykalny.
      To znaczy, dosadniej nazywa całe to towarzystwo kksmile Matka nie odzywa się na
      tematy religijnopodobne, jak zaczynamy z ojcem czy bratem dyskusję, stara się
      zmienić temat i skierować rozmowę na inne torywink Czasem tylko jej się wyrwie cos
      podobnego, jak Twojej matce, Vitmik. Czyli "dla was to już wszystko głupie, a to
      przecież tradycja" (tak jakby tradycja to było coś niezaprzeczalnie
      pozytywnego). Dodam tylko, że moja matka od lat nie chodzi do kościoła (kiedyś
      chodziła, ale zdaje się, zmierzło jej towink), księdza unika, a święta kościelne
      obchodzi, bo... tradycjabig_grin
    • yggdrasill_1987 Re: przeżyłem szok 04.04.06, 13:17
      A ja uzyskałem dzisiaj oficjalną opinię bezbożnika smile
      Bo powiedziałem, żę nie mam po co iść na rekolekcje. W rodzinie wszyscy
      wierzący i praktykujący, ale przeciwnicy Rydzyka, RM i takich głupot.
    • lena_ziemkiewicz Re: przeżyłem szok 04.04.06, 14:40
      Rodzice już tak od 9 lat nie chodzą do kościoła, nawet na pasterkę. Siostra
      jakiś czas temu miała okres nawrotu religijności, co nie przeszkadza jej
      krytykować kościół. I żyć z chłopakiem bez ślubu, który jednak w tym roku
      planują wziąć! Kościelny! Matkę udało mi się zarazić antyklerykalizmem, ale w
      boga chyba jeszcze wierzy. Ojciec nie odzywa się na te tematy. Czasem lubię się
      droczyć z dalszą rodziną, w której mam kilku katooszołomów.
    • wanda43 U mnie odwrotnie - droga mlodziezy 04.04.06, 17:16
      Robie za najgorszą heretyczke i odszczepienca w rodzinie i wsrod znajomych.
      • morepig Re: U mnie odwrotnie - droga mlodziezy 10.04.06, 22:45
        ja tez, z tym wyjatkiem ze niby to ja jestem mlodzieza...
    • bloodysunday99 Re: przeżyłem szok 04.04.06, 18:34
      No to jednak w koncu konca mialem racje, nie Vitul? ;D
    • falafala Re: przeżyłem szok 04.04.06, 21:35
      Jedynie ciotka na starosc z katolika niepraktykujacego zrobila sie wyznawczynia
      JPII i nastepnego po nim i zasypuje mnie ciagle opowiesciami z transmisji,
      ksiazkami o zyciu.. itd mimo moich protestow. Ja moge jej tlumaaczyc, ze mnie
      to nic nie obchodzi, ale puszcza to mimo uszu jakbym mowila do sciany, cos w
      rodzaju:
      "Ale ciociu mnie na prawde nie interesuje przebieg mszy w watyknie..."
      "Tak... tak..., no i wiesz wtedy pozdrowil w jezyku polskim..." wink
    • kamajkore Re: przeżyłem szok 04.04.06, 22:10
      z rodzina to, cóż... wolę TYCH tematów nie poruszać, bo dla antypapizm jest czymś chyba nawet bardziej szokującym niż mój ateizm uncertain
      a ja jak sie widze raz na pare miesiecy z rodzicami to mi szkoda czasu na kłótnie i przykrości... sad
    • yggdrasill_1987 Jak im powiedzieć, że jestem ateistą? 04.04.06, 23:01
      Bo moi rodzice sobie chyba z tego nie zdają sprawy uncertain Są bardzo wierzący i
      chodzą co niedziele do kościoła, nie jedzą mięsa w piątek itd. Już i tak
      uzyskałem miano bezbożnika, ale jak im powiedzieć, że nie wierzę, żeby nie
      przeżyli szoku? Jak wy sobie z tym poradziliście?
      • bloodysunday99 Re: Jak im powiedzieć, że jestem ateistą? 05.04.06, 00:10
        Moge Ci powiedziec jak tego nie robic, jezeli chcesz w dalszym ciagu utrzymywac
        "dyplomatyczne" stosunki do rodziny: Nie wstawaj przy stole wigilijnym i nie
        pytaj czy to jest ta slynna katolicka etyka i moralnosc, te ich milczenie o
        biciu dzieci w rodzinie, pijanstwo itd?

        Jednak, niczego nie zaluje.
      • watanabe.miharu Re: Jak im powiedzieć, że jestem ateistą? 05.04.06, 00:48
        Ja po prostu któregoś dnia, chyba w podstawówce naonaczas będąc, oświadczyłam,
        że więcej do kościoła chodzić nie zamierzam. Po trzytygodniowym zrzędzeniu i
        moim twardym obstawaniu przy swoim (ale ze mnie był uparty dzieciak;P), dali mi
        spokój. Ale to nie było tak łatwo - niestety, kompromis w rodzaju "chodzisz na
        religię, idziesz do bierzmowania, a do kościoła nie chcesz, to nie". Mnie to w
        sumie wówczas było obojetne, bo na religii i tak się tylko robiło jaja z
        ksiedza, a jedno bierzmowanie można było znieść.
        Powiem Ci tylko, że nie warto "przekonywać" zbyt hardcorowo. Obstawaj przy
        swoim, stanowczo, ale bez najeżania się, bo tym tylko ich upewnisz, że
        podchodzisz zbyt emocjonalnie i możliwe, że tylko robisz im na złość. I już Cie
        będa mieli. Pare dobrych argumentów, cierpliwość, czas, i w końcu się
        powiedzie.. albo i nie, nie znam w końcu Twych rodzicówwink Może są
        katofanatykami, moi raczej dośc umiarkowani, wiec pewnie dlatego tak ulgowo mi
        przeszło..
      • yggdrasill_1987 Re: Jak im powiedzieć, że jestem ateistą? 05.04.06, 22:59
        Dzisiaj to ja przeżyłem szok. Nie, nie, rodzicom jeszcze nic nie mówiłem smile
        Ale za to koleżanki się pytały dlaczego nie chodzę na rekolekcje.
        Odpowiedziałem im, że to jest sprzeczne z moimi przekonaniami, w trakcie
        rozmowy powiedziałem, że nie chodzę do kościoła, jem mięso w piątek, nie modlę
        się itd. I się dopiero zaczęło smile Nie chciały mi uwierzyć!
        Czy ktoś mi to może wytłumaczyć?
        • nelsonek Re: Jak im powiedzieć, że jestem ateistą? 06.04.06, 01:48
          Ja moim rodzicom powiedzialem wprost (a bylo to kilkanascie lat temu): jestem ateista. Do dzisiaj nie moga pojac dlaczego. Chociaz stosunki z rodzina ani troche sie nie zepsuly.
          A co do jedzenia miesa w piatek to mam bardziej hardcorowy problem: mianowicie prawie nikt z mojego otoczenia nie chce uwierzyc (przyjac do wiadomosi?), ze nie obchodze swiat. Zadnych. I tych koscielnych (Boze Cialo, Wszystkich Swietych, o Bozym Narodzeniu nie wspominajac - wigilii nie jem, nawet prezentow nie daje, ani nie chce otrzymywac) i tych swieckich (1 maja, 11 listopada).
          Zawsze gdy do pracy nie ma komu przyjsc (w swieta) przychodze ja (z wlasnej, nieprzymuszonej woli - zglaszam sie na ochotnika).
          Czy to takie dziwne? Bo dla mnie dziwne jest to, ze dla kogos moze byc dziwna moja postawa.
          • vitmik Re: Jak im powiedzieć, że jestem ateistą? 06.04.06, 07:13
            tak sie zastanawialem i doszedlem do wniosku ze sa trzy grupy ludzi:
            - ateisci, odrzucajacy religie,wiare,tradycje,czesto rodzinne wychowanie. robia
            pewne ryzyko z punktu widzenia wierzacych ale jednak ich przelamanie ma pewien
            charakter prometejski,humanistyczny, wrecz bohaterski
            - watpiący,poszukujacy heretycy, tak jak ja - odrzucajacy doktryny,
            posrednikow,w pewnej czesci tradycje. my chcemy dochodzic do Absolutu, ktory
            raczej uznajemy za sile sprawcza wszechswiata, niemateralny, blizej
            nieokreslony byt twórczy niz pana z brodą otoczonego aniolkami i swietymi
            najczesciej kazdy z nas (2 grupa) ma swoje wyobrazenie tego bytu wiec nie
            tworzymy wspolnej dla nas wszystkich, nowej religii)
            - wierzacy - bez zadnych zastrzezen, typowe owce idace za przewodnikiem
            (klerem), majacy nieotwarte umysly, ograniczeni glupota? strachem? niewiedza?

            sądze, ze jezeli Bóg istnieje moja grupa ma najwieksze szanse na jakies z tego
            profity wink
            • nelsonek Re: Jak im powiedzieć, że jestem ateistą? 06.04.06, 12:23
              A ja sie nie przejmuje tym czy mam najwieklze czy najmniejsze szanse. A wiesz czemu? Bo bog nie istnieje!
          • watanabe.miharu święta, wierzenia... odwieczny problem 06.04.06, 12:51
            yggdrasill_1987 napisał:

            > Nie chciały mi uwierzyć!
            > Czy ktoś mi to może wytłumaczyć?

            To chyba typowa reakcja.. Takimi rewelacjami usłyszanymi z ust ateisty są
            zaszokowane osoby, dla których wiara/religia stanowi w zasadzie tylko tradycję.
            Taka osoba urodziła się w kat. rodzinie, chodziła na religię, chodzi do
            kościoła, bo "inni też tak robią". No wiec ona tak samo. Dla takiej wiec osoby
            ktoś wyłamujący się z owej tradycji jest po prostu kimś nierealnym, to tak,
            jakbyś nagle zobaczył kosmitę. Jak to, nie chodzić do kościoła?? Ale jak to
            mozliwe? Przecież wszyscy chodzą! To jest ich myślenie. Nawet w głowie im nie
            postanie myśl, że Ty nie chodzisz do świątyni, bo NIE WIERZYSZ. Jak to, to można
            nie wierzyć?wink)
            Tak mi sie przynajmniej wydaje.
            Takie zachowanie jest charakterystyczne dla osób płytkich religijnie, które
            traktują to jako zwyczaj, normę, a niekoniecznie jest dla nich religia wyrazem
            osobistej wiary, przekonań i zaangażowania. Myślę, iż łatwiej dogadałbyś się z
            kimś głęboko wierzącym, bo dla niego byłbyś po prostu "kimś, kto zbłądził",
            hihi. Byłoby mu Ciebie co najwyżej żal, ale agresji by nie wykazywał. A płytkość
            religijna niektórych osób, doskonale widoczna w przypadku fanów radia maryja,
            potwierdza moją teorię. Dochodzę do wniosku, że nie ma nic gorszego niż taki
            płytki katolik, muszący podpierać swoją lichą "wiarę" agresją i niezrozumieniem
            innychuncertain

            nelsonek napisał:

            > nie obchodze swiat. Zadnych. I tych koscielnych (Boze Cialo, Wszystkich Swietych,
            > o Bozym Narodzeniu nie wspominajac - wigilii nie jem, nawet prezentow nie daje
            > , ani nie chce otrzymywac) i tych swieckich (1 maja, 11 listopada).
            > Zawsze gdy do pracy nie ma komu przyjsc (w swieta) przychodze ja (z wlasnej, ni
            > eprzymuszonej woli - zglaszam sie na ochotnika).
            > Czy to takie dziwne? Bo dla mnie dziwne jest to, ze dla kogos moze byc dziwna m
            > oja postawa.

            Wiesz, ja Cię świetnie rozumiem. Dla mnie od dawna święta były li tylko i
            wyłącznie czasem wolnym od szkoły/pracy. Tylko. Nie przywiązywałam żadnej wagi
            do ich znaczenia. Religijne z natury rzeczy kompletnie mnie nie interesują, a
            świeckie... nie wiem, ale wydaje mi się, że większego sensu w tym też nie widzę.
            Nie możnaby po prostu ustalić jakiegoś limitu dni wolnych od pracy, bez
            dorabiania im ideologii, i niechby każdy sobie wypoczywał, jak chce? Cóż mi
            daje, że dany dzień jest pod patronatem Bożego Narodzenia, a inny 3 Maja? Mnie
            to niepotrzebne, niechby sobie było bez tego sponsoringuwink
            Ale to tak, jak z religią - większośc ludzi chyba czuje wewnętrzną potrzebę
            wierzenia w byty nadprzyrodzone, tak samo chcą obchodzić rocznice jakichś wydarzeń.
            Ciekawi mnie też, czemu słowo "tradycja" ma takie pozytywne konotacje. Dla mnie
            to po prostu zbiór mniej lub bardziej nieracjonalnych zachowań, w imię tego, że
            "tak się działo od dawna, wiec to kontynuujemy".
            Matka zawsze używała tego argumentu na moje stwierdzenia, że nie widze sensu w
            obchodzeniu świąt religijnych, skoro jestem niewierząca -"no przecież to po
            prostu tradycja", łamanie opłatkiem to tradycja, święcenie kiełbasy i jajek to
            tradycja, żadna tam religia, no skąd. Tyle że dla mnie "tradycja" też nic nie
            znaczy, wiec argumenty mojej rodzicielki trafiają kulą w płot..
            Póki co, święta (boże narodzenie) na razie obchodzę, choć pod moim wpływem są
            już bardzo okrojone, hihi. Pseudomistyki i tak nigdy nie było, na mój wniosek
            pozbyliśmy sie oblesnej choinki (akurat ze względów estetyczno-ekologicznych, no
            ale jednak) a teraz w sumie ogranicza sie to do zrobienia góry jedzenia,
            prezentów, no i moje jedyne ustępstwo to opłatki. Zresztą, jak widze, całej
            mojej rodzinie to także odpowiadawink
            P.S. Flagi na święta narodowe też nie wywieszamysmile
            • yggdrasill_1987 Re: święta, wierzenia... odwieczny problem 06.04.06, 12:58
              watanabe.miharu napisała:

              > Takie zachowanie jest charakterystyczne dla osób płytkich religijnie, które
              > traktują to jako zwyczaj, normę, a niekoniecznie jest dla nich religia wyrazem
              > osobistej wiary, przekonań i zaangażowania. Myślę, iż łatwiej dogadałbyś się z
              > kimś głęboko wierzącym, bo dla niego byłbyś po prostu "kimś, kto zbłądził",
              > hihi. Byłoby mu Ciebie co najwyżej żal, ale agresji by nie wykazywał. A
              >płytkość religijna niektórych osób, doskonale widoczna w przypadku fanów radia
              >maryja,
              > potwierdza moją teorię. Dochodzę do wniosku, że nie ma nic gorszego niż taki
              > płytki katolik, muszący podpierać swoją lichą "wiarę" agresją i
              niezrozumieniem
              > innychuncertain

              Nie porównuj moich koleżanek z fankami Radyja, nie przesadzaj smile
              Normalne dziołchy, sympatyczne, nie odnosiły się do mnie z gniewem, agresją
              itd. Ale poczułem się jak jakiś mędrzec, jak się mnie zaczęły wypytywać: "To co
              się dzieje po śmierci?" etc. smile
              • adam81w Re: święta, wierzenia... odwieczny problem 08.04.06, 16:40
                Normalne dziołchy, sympatyczne, nie odnosiły się do mnie z gniewem, agresją
                > itd. Ale poczułem się jak jakiś mędrzec, jak się mnie zaczęły wypytywać: "To
                co
                >
                > się dzieje po śmierci?" etc. smile

                drogi yggdrasillu smile wiesz skoro one do ciebie podeszly jak do medrca to
                nalezalo taka sytuacje wykorzystac . tzn " mmmm pokaze wam co sie dzieje lecz
                wpierw musicie .... : " rozumiesz ?
                sorki jak glupi zart ale tak mi sie skojarzylo ze co mozna zrobic z takimi
                dziewczynami .
                • yggdrasill_1987 Re: święta, wierzenia... odwieczny problem 08.04.06, 17:22
                  adam81w napisał:

                  > Normalne dziołchy, sympatyczne, nie odnosiły się do mnie z gniewem, agresją
                  > > itd. Ale poczułem się jak jakiś mędrzec, jak się mnie zaczęły wypytywać:
                  > "To
                  > co
                  > >
                  > > się dzieje po śmierci?" etc. smile
                  >
                  > drogi yggdrasillu smile wiesz skoro one do ciebie podeszly jak do medrca to
                  > nalezalo taka sytuacje wykorzystac . tzn " mmmm pokaze wam co sie dzieje lecz
                  > wpierw musicie .... : " rozumiesz ?
                  > sorki jak glupi zart ale tak mi sie skojarzylo ze co mozna zrobic z takimi
                  > dziewczynami .

                  --------------------------
                  smile
                  Jedna kompletnie nie w moim typie, druga w moim typie ale ma chłopaka
                  większego, silniejszego i większego (wiem że się powtarzam smile) ode mnie. Więc
                  lepiej nie smile
              • watanabe.miharu Re: święta, wierzenia... odwieczny problem 10.04.06, 17:36
                yggdrasill_1987 napisał:

                > Nie porównuj moich koleżanek z fankami Radyja, nie przesadzaj smile
                > Normalne dziołchy, sympatyczne, nie odnosiły się do mnie z gniewem, agresją
                > itd.

                to po co zawracasz głowę.. uncertain
                • yggdrasill_1987 Re: święta, wierzenia... odwieczny problem 10.04.06, 23:10
                  watanabe.miharu napisała:
                  > to po co zawracasz głowę.. uncertain

                  Bo gdyby to były totalne mohery i dewoty, to bym się nie pytał! Przecież wtedy
                  motywy ich działania byłyby jasne. Ale mnie ciekawi to, dlaczego normalne,
                  fajne dziewczyny nie potrafią zrozumieć tak prostej rzeczy. Szukam przyczyn.
                  • adam81vv Re: święta, wierzenia... odwieczny problem 11.04.06, 10:08
                    dlatego nie potrafią - bo to są normalne fajne dziewczyny a nie jakieś
                    zidiociałe ateistki-feministki. ROZUMIESZ TERAZ???
      • kamajkore Re: Jak im powiedzieć, że jestem ateistą? 06.04.06, 12:30

        > Bo moi rodzice sobie chyba z tego nie zdają sprawy uncertain Są bardzo wierzący i
        > chodzą co niedziele do kościoła, nie jedzą mięsa w piątek itd. Już i tak
        > uzyskałem miano bezbożnika, ale jak im powiedzieć, że nie wierzę, żeby nie
        > przeżyli szoku? Jak wy sobie z tym poradziliście?
        moi tez tacy są. ja tez taka byłam smile
        pewnej niedzieli po prostu powiedziałam ze nie idę do koscioła, ze juz nie
        chodzę. to był dla nich szok, ale jak każdy szok - minął. z rodzicami jest juz
        OK, a reszta rodziny nie wie. powiedz. bedzie ci lżej.
        • yggdrasill_1987 Pierwsza potyczka 09.04.06, 22:25
          > pewnej niedzieli po prostu powiedziałam ze nie idę do koscioła, ze juz nie
          > chodzę. to był dla nich szok, ale jak każdy szok - minął. z rodzicami jest juz
          > OK, a reszta rodziny nie wie. powiedz. bedzie ci lżej.

          Dzisiaj około godziny 19 (o 20 jest ostatnia msza):
          -Idź do kościoła
          -Nie
          -Dlaczego?
          -Bo nie chcę

          Koniec rozmowy, nikt więcej mnie do niczego nie namawiał. Chyba się udało. Mam
          przynajmniej taką nadzieję.
          • adam81w Re: Pierwsza potyczka 09.04.06, 22:29
            smile brawo yggdrasil . badz silny niewiara .
    • ogolone.jajks Re: przeżyłem szok 08.04.06, 15:43
      Moja matka, liberalna katoliczka (filosemitka, homofilka, antyrydzolka, od
      zawsze za ud,uw i pd) raczej praktykująca...

      "raczej" - to katoliczka czy nie? a w ogóle to czy katoliczka popierałaby gejów
      i antyklerykalną pd?
      Chyba że jak to w pewnym wieku zachodzą zmiany hormonalne - filosemitka owszem,
      bo w PiSu starozakonnych nie brakuje, ale poza tym przygotuj się na Moherową
      Krucjatę - najlepiej odszczekaj swoje niebłagonadiożnyje poglądy i przyłącz się
      do Wielkiego Moherowego Beretu - w moherowym berecie będzie lepiej na świecie!
      • rolf4 co ty smolisz za duby ? 08.04.06, 16:47
        Czy katolik musi byc nietolerancyjny i nienawidzic innych od siebie ? Czy
        katolik musi byc tepym klerykalem utozsamiajacym wladze swiecka z koscielna ?
        Mozna byc doskonale katolikiem i antytklerykalem. Tacy sa inteligentni
        katolicy, a nie ciemnota utozsamiajaca ksiedza z Bogiem.
        • ogolone.jajks Re: co ty smolisz za duby ? 08.04.06, 17:53
          Widocznie można być katolikiem i prenumerować "Fakty i mity", można być
          katolikiem i głosować za ślubami dla gejów i lesbijek itp.
          "Jak mi znajdziesz coś takiego, dam ci brachu konia z rzędem".
          • noemip Re: co ty smolisz za duby ? 10.04.06, 22:35
            Moja teściowa jest filosemicką i liberalną katoliczką, praktykującą na maxa.
            Ja też taka byłam, zanim odeszłam od KK.
            • adam81vv Re: co ty smolisz za duby ? 10.04.06, 22:45
              a co ma do tego filosemityzm? filosemityzm z katolicyzmem całkiem po drodze,
              nawet w polskim wydaniu (PiS!) - ale nie partia demokratyczna.pl - przecież to
              antyklerykali popierający manify gejów.
              • adam81vvv Re: co ty smolisz za duby ? 10.04.06, 22:50
                wyjasnie wszystkim ktorzy moze nie wiedza ze filosemityzm to milujacy zydow
                • adam81vvvv Re: co ty smolisz za duby ? 10.04.06, 22:53
                  masz racje podrobko .
                  • adam81vv Re: co ty smolisz za duby ? 10.04.06, 22:57
                    o tym ja też wiem.
                    w takim razie kto lubi rząd Marcinkiewicza - ten lubi Dorna, Wassermanna,
                    Mellera. Dorn, Wassermann i Meller to zasymilowani Żydzi (Polacy pochodzenia
                    żydowskiego). Kto lubi rząd Marcinkiewicza lubi PiS. Więc kto lubi PiS, lubi
                    Żydów - a przynajmniej nie jest antysemitą, bo gdyby był, to byłby wrogiem
                    rządu w takim składzie.
                    a dla mnie antysemityzm to kretyństwo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka