Dodaj do ulubionych

Odpowiedzmy sobie na pytanie: czym jest wiara?

20.05.06, 19:15
Postawię szaloną tezę, że fakt istnienia religii, a w szeczólności
katolickiej, jest dowodem na to, że Bóg nie istnieje!!!!
Otóz jeśli zastanowimy się nad znaczeniem słowa "wiara", to dojdziemy do
wniosku, że wiara to to samo, co "przekonanie". W związku z tym, ci,
którzy 'wierzą' w Boga, są 'przekonani' o jego istnieniu. Nie można w żaden
sposób dowieźć, że istnieje, nie ma na to dowodów.
Gdzie się nie ruszyć po świecie, Bóg wygląda inaczej, kiedy indziej się
urodził, w innych czasach żył, co innego głosił... Kim jest więc Bóg?
Bóg jest niczym innym, jak istotą stworzoną przez człowieka, by wytłumaczyć
rzeczy niezrozumiałe, niewytłumaczalne. Jako taki, Bóg istniał zawsze, przed
Chrystusem, przed Buddą, przed Mahometem, przed Zeusem.... Istniał w
wyobraźni ludzkiej, bo tego potrzebowała.
Wniosek? Świat się dzieli na dwie grupy: 1. tych, którzy rzeczy niezrozumiałe
pragną wyjaśnić i 2. tych, których to nie interesuje i wolą "łatwiejsze"
rozwiązanie stwierdzające "Bóg tak chciał", bo weówczas nie trzeba się
zastanawiać. Stąd aksomaty religijne, nie wymagające dowodów!
Ja jestem człowiekiem wierzącym. Wierzącym w rozum ludzki i naukę!
Obserwuj wątek
    • no_no Re: Odpowiedzmy sobie na pytanie: czym jest wiara 20.05.06, 21:20
      grzewona napisała:

      > Kim jest więc Bóg?
      ~~~~
      Chętnie poczytałbym wypowiedzi wierzących w Boga, jak Go sobie wyobrażają?
      Mi najbardziej podobają się dwie jego definicje.
      Pierwsza:
      "Bóg, to dobry człowiek" - jak go określił William Shakespare.

      Druga, ta będąca moim zdaniem najbliższą prawdy:

      "Bóg" absolutny jest rzeczywistością; inaczej mówiąc: rzeczywistość jest
      "Bogiem". Jest wszystkim, co nas otacza. Jest "dobrem" i "złem", nie opowiada
      się po żadnej ze stron, ponieważ jest każdą ze stron."

      Nie martwcie się drodzy przyjaciele, bracia i siostry - poszukiwacze prawdy
      ostatecznej. Jakakolwiek definicja by nie była prawdziwa, to wierzę, że niebo
      jest otwarte dla wszystkichsmile Oczywiście dla ateistów poza kolejnością, jak to
      już wcześniej ustaliliśmywink

      no_no - Heaven Is For Everyone. Nie lękajcie się, dla każdego miejsca wystarczysmile)
      • billy.the.kid Re: Odpowiedzmy sobie na pytanie: czym jest wiara 20.05.06, 21:38
        panbóg starszy człowiek-wie co robi.
        • no_no Re: Odpowiedzmy sobie na pytanie: czym jest wiara 20.05.06, 21:41
          billy.the.kid napisał:

          > panbóg starszy człowiek-wie co robi.
          ~~~~
          Ha! Pan Bóg mądrala. No jasne. Jakbyś żył na tym świecie co najmniej 14 mld lat,
          to też byś był taki mondry, Billysmile
    • no_no Re: Pytania, pytania, py tania... 23.05.06, 21:38
      grzewona napisała:

      > Postawię szaloną tezę, że fakt istnienia religii, a w szeczólności
      > katolickiej, jest dowodem na to, że Bóg nie istnieje!!!!
      ~~~~
      Teza na pierwszy rzut oka wydaję się rzeczywiście dość szalona, przyjrzeć się
      jej bliżej - jak najbardziej prawdopodobna. Można przyjąć, że taki Bóg, jak
      katolików, który miałby być 'miłością', z pewnością nie żyje. Bo gdyby
      rzeczywiście był taki miłosierny, za jakiego się podaje, to już dawno serce
      pękło by mu z rozpaczy.
      ~~~~
      > Wniosek? Świat się dzieli na dwie grupy:
      > 1. tych, którzy rzeczy niezrozumiałe pragną wyjaśnić
      ~~~~
      Rzeczywiście, jest takich trochę, którzy nie widzieli i nie chcieli uwierzyć,
      i ciągle czegośsmile szukają.
      Jednym z nich jest nasz rodak, prof. Aleksander Wolszczan - uważany za
      najwybitniejszego polskiego astronoma od czasów Kopernika.
      W jednym z wywiadów pytany o zagadnienia związane z celem i sensem istnienia
      wszechświata, powiedział:

      "Niczego nie możemy odrzucać, a jednak nie jesteśmy sami w stanie okreslić celu
      istnienia wszechświata. Być może taki cel jest określony, jednak poza granicami
      naszej percepcji, wiedzy, którą dysponujemy. Nie sądzę, byśmy mogli kiedykolwiek
      dowiedzieć się wszystkiego."
      Pod hasłem 'wszystkiego', kryją się m.in. pytania będące jednymi z całego
      katalogu pozostających bez odpowiedzi. Wymienię tylko te podstawowe:

      * Kim jesteśmy?
      * Skąd przyszliśmy, dokąd zmierzamy?
      * Po co żyjemy?
      * Jak zbudowany jest i jak funkcjonuje świat?
      * Jakie prawa nim rządzą?
      * Jaka jest w tym świecie nasza rola, nasze zadanie?
      * Jaki jest cel, sens życia?
      * Jaki jest sens istnienia wszechświata?
      * Czy istnieje ostateczny koniec naszego życia? Czy istnieje coś po śmierci?
      * Jak zbudowany jest wszechświat, jak funkcjonuje, jakie istoty go zamieszkują?
      * Jaki jest cel, sens istnienia wszechświata?

      Naukowcy usiłujący uzyskać odpowiedzi na te pytania, mówią zgodnie.
      Nie znamy dzisiaj ostatecznej Prawdy o Rzeczywistości. Po prostu
      jesteśmy zbyt ograniczeni, by do końca odpowiedzieć na pewne pytania.

      W tym momencie chciałoby się zakrzyknąć: Boże! Co za głupcy! Czego oni szukają,
      jak całą Prawdę o nas i wszechświecie, mogą znaleźć w Piśmie Świętym.
      Panie profesorze Wolszczan, weź się panem razem z kolegami naukowcami
      za studiowanie Biblii, to się wam od razu w głowach pojaśnismile od miłości
      bożej. Wystarczy zadać sobie pytanie, a gotową odpowiedź znaleźć na odpowiedniej
      stronie. Ha! Naukowcy od siedmiu boleści. Usiłują wyważać drzwi, które już wieki
      temu żydowski cieśla chłopskim rozumem, jak wytrychemsmile otworzył.

      Krótko mówiąc, moi kochani, odpowiedzi na nurtujące ludzkość pytania, należy
      szukać między żydowskimi wierszamismile Setki milionów ludzi ją tam znalazły,
      a jakieś zbłąkane owieczki dalej jej szukają. I po co? Nie lepiej to pójść za
      stadem?

      no_no - sie pytamsmile
      • kamajkore Re: Pytania, pytania, py tania... 23.05.06, 22:54
        hehe odpowiem sobie na te pytania, bo ich 'doniosłość' śmieszy mnie nieodmiennie... smile))

        > * Kim jesteśmy?
        homo sapiens sapiens
        > * Skąd przyszliśmy, dokąd zmierzamy?
        z Afrykańskich sawann... ...do gwiazd?
        > * Po co żyjemy?
        A skąd założenie, że żyjemy po 'coś'?
        > * Jak zbudowany jest i jak funkcjonuje świat?
        Z tym pytaniem akurat nauka radzi sobie całkiem dobrze smile
        > * Jakie prawa nim rządzą?
        ...podobnie jak i z tym...
        > * Jaka jest w tym świecie nasza rola, nasze zadanie?
        Taka, jaką sami sobie wyznaczymy, lub jaką damy sobie narzucić...
        > * Jaki jest cel, sens życia?
        patrz punkt poprzedni...
        > * Jaki jest sens istnienia wszechświata?
        A skąd założenie, że jest jakiś...?
        > * Czy istnieje ostateczny koniec naszego życia? Czy istnieje coś po śmierci?
        to co widać: powolny rozkład materii organicznej, czyli powrót do natury... smile
        > * Jak zbudowany jest wszechświat, jak funkcjonuje, jakie istoty go zamieszkują?
        To też wiemy dzięki nauce...
        > * Jaki jest cel, sens istnienia wszechświata?
        A skąd założenie, że miałby być jakiś...?
        >
        • watanabe.miharu Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 00:11
          Kamajkore, no własnie. Dobre odpowiedzi.
          Próby tłumaczenia powyższych "wzniosłych" kwestii nadprzyrodzonymi czynnikami
          nie mają większego sensu. A fakt, że póki co, nie da się wszystkiego
          zadowalajaco wytłumaczyć naukowo, nie oznacza, że trzeba automatycznie
          stwierdzać "to dowód na istnienie boga" i skakać z radości. Prędzej czy później
          takie tajemnice się wykryje..
          • kapitan.kirk Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 09:57
            Kant dośc przekonująco wykazał, że nie sposób udowodnić istnienia Boga ani też
            jego nieistnienia (a ja to bym tego Kanta na Sołowki... tongue_out
            Pzdr
            • jotkajot49 Re: Pytania, pytania, py tania... 25.05.06, 13:59
              Jeśli się twierdzi, że coś istnieje, to chociażby po to, się w przekonaniu tym
              utwierdzić, należałoby owo coś udowodnić. Udowadnianie, że czegoś nie ma, jest
              działaniem bezsensownym typu - szukanie czarnego kota w ciemnym pokoju, w którym
              kota nie ma.
              • kapitan.kirk Re: Pytania, pytania, py tania... 25.05.06, 16:08
                A po co łapać tego kota?
                • jotkajot49 Re: Pytania, pytania, py tania... 25.05.06, 17:18
                  Przecież napisałem ,że to działanie bez sensu.
                  • kapitan.kirk Re: Pytania, pytania, py tania... 26.05.06, 08:46
                    Ot, właśnie smile
                    Pzdr
      • kohei Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 11:24
        > Teza na pierwszy rzut oka wydaję się rzeczywiście dość szalona, przyjrzeć się
        > jej bliżej - jak najbardziej prawdopodobna.

        Teza, że Bóg nie istnieje, rzeczywiście jest prawdopodobna. "Dowód", jaki
        przedstawiła założycielka wątku, oczywiście jest nie do utrzymania. Jak zresztą
        każdy inny dowód na istnienie lub nieistnienie Boga (Boga transcendentnego,
        rzecz jasna).

        > Można przyjąć, że taki Bóg, jak
        > katolików, który miałby być 'miłością', z pewnością nie żyje. Bo gdyby
        > rzeczywiście był taki miłosierny, za jakiego się podaje, to już dawno serce
        > pękło by mu z rozpaczy.

        Służnie zauważyłeś, że 'można przyjąć'. Każde stwierdzenie dotyczące Boga,
        wymaga gdzieś przyjęcia założenia. Weryfikować możemy dopiero konstrukcje na
        owych założeniach zbudowane.

        Da się zbudować prawidłowe logicznie konstrukcje i na teizmie, i na ateizmie.

        > "Niczego nie możemy odrzucać, a jednak nie jesteśmy sami w stanie okreslić
        > celu istnienia wszechświata. Być może taki cel jest określony, jednak poza
        > granicami naszej percepcji, wiedzy, którą dysponujemy. Nie sądzę, byśmy mogli
        > kiedykolwiek dowiedzieć się wszystkiego."
        > Pod hasłem 'wszystkiego', kryją się m.in. pytania będące jednymi z całego
        > katalogu pozostających bez odpowiedzi.

        Dopuszczasz się tu pewnego nadużycia.
        Prof. Wolszczan, jako wytrawny naukowiec, wie że "nie jesteśmy sami w stanie
        okreslić celu istnienia wszechświata", oraz że "cel jest [..] poza granicami
        naszej percepcji."
        Ty zaś zestawiasz listę pytań wbrew powyższej wypowiedzi Wolszczana, bo o ile

        > * Jak zbudowany jest i jak funkcjonuje świat?
        > * Jakie prawa nim rządzą?
        > * Jak zbudowany jest wszechświat, jak funkcjonuje, jakie istoty gozamieszkują?

        są faktycznie pytaniami, na które próbuje odpowiedzieć nauka (nauka w istocie
        odpowiada wyłącznie na pytanie "jak?"), to kwestie

        > * Kim jesteśmy?
        > * Skąd przyszliśmy, dokąd zmierzamy?
        > * Po co żyjemy?
        > * Jaka jest w tym świecie nasza rola, nasze zadanie?
        > * Jaki jest cel, sens życia?
        > * Jaki jest sens istnienia wszechświata?
        > * Czy istnieje ostateczny koniec naszego życia? Czy istnieje coś po śmierci?
        > * Jaki jest cel, sens istnienia wszechświata?

        są nie tylko poza możliwościami aparatu poznawczego nauki, to są również poza
        jej zainteresowaniami.
        Na pytania "dlaczego" i "w jakim celu" odpowiedzi poszukuje filozofia, która
        jest istotnie różna od nauki. Próba "naukowej" odpowiedzi na którekolwiek z
        powyżsyzch pytań jest po prostu szarlatanerią.

        > Naukowcy usiłujący uzyskać odpowiedzi na te pytania, mówią zgodnie.
        Naukowcy (ci poważni, wiedzący, do czego służy nauka) próbują odpowiedzieć
        tylko na trzy pierwsze.

        > Nie znamy dzisiaj ostatecznej Prawdy o Rzeczywistości. Po prostu
        > jesteśmy zbyt ograniczeni, by do końca odpowiedzieć na pewne pytania.
        I pozostaniemy. Byc może kiedyś poznamy odpowiedzi na "jak?", ale nie jesteśmy
        w stanie (metodą naukową) dojść odpowiedzi na "w jakim celu?".

        > Krótko mówiąc, moi kochani, odpowiedzi na nurtujące ludzkość pytania, należy
        > szukać między żydowskimi wierszamismile
        Na trzy pierwsze - oczywiście nie. Od tego mamy naukę.
        Na pozostałe - owszem.
        Ale nie tylko tam.
        Od tego jest cały dorobek kultury, filozofie, religie, literatura, sztuka.
        Również własny rozum i intuicja.
        Niektórzy uznają, że żadna z odpowiedzi, koncepcji im nie pasuje i stwierdzą,
        że na owe pytania odpowiedź nie istnieje. Inni z kolei przyjmą którąś z
        koncepcji za swoją i uznają, że najlepiej zaspokaja ich potrzeby.
        Ot, cała odpowiedź.
        • no_no Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 11:43
          kohei napisał:

          > Próba "naukowej" odpowiedzi na którekolwiek z
          > powyżsyzch pytań jest po prostu szarlatanerią.
          ~~~~
          Tak, to chyba mamy wyjaśnienie, skąd tylu szarlatanów na świecie i wiary
          w cuda i gusłasmile?
          ~~~~
          > Niektórzy uznają, że żadna z odpowiedzi, koncepcji im nie pasuje i stwierdzą,
          > że na owe pytania odpowiedź nie istnieje. Inni z kolei przyjmą którąś z
          > koncepcji za swoją i uznają, że najlepiej zaspokaja ich potrzeby.
          > Ot, cała odpowiedź.
          ~~~~
          Powiedziałeś Kohei dużo, a jakobyś nic nie powiedziałsmile

          no_no - bo ABSOLUTNA JEST SAMA NIEPEWNOŚĆ
          • kohei Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 12:02
            no_no napisał:
            > Powiedziałeś Kohei dużo, a jakobyś nic nie powiedziałsmile
            Jedną, w mojej opinii ważną, rzecz powiedziałem: nie mylcie filozofii z nauką.
            Nawet ateizm trzeba umieć sformułować poprawnie.

            > no_no - bo ABSOLUTNA JEST SAMA NIEPEWNOŚĆ
            Owszem, to jedna z możliwych do przyjęcia filozofiismile Nie taka zła, zresztąsmile
            • no_no Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 12:13
              kohei napisał:

              > Jedną, w mojej opinii ważną, rzecz powiedziałem: nie mylcie filozofii z nauką.
              > Nawet ateizm trzeba umieć sformułować poprawnie.
              ~~~~
              Kohei, Ty nie bądź taki nauczyciel z bożej łaskismile i nie ucz ateistów pacierza,
              ok? Ateizm nie poddaje się zresztą żadnym dgmatom i trudno go nawet w
              przybliżeniu poprawnie sformułowaćsmile Wróć może do tematu watku i bądź może tak
              uprzejmy zdefiniować, co rozumiesz pod pojęciem "Boga", oki?smile

              no_no - i z góry dziękuję za oświecenie, że nauka, to nauka, a filozofia -
              to mowa trawa wymieszana z masłem maślanymsmile
              ~~~~
              > > no_no - bo ABSOLUTNA JEST SAMA NIEPEWNOŚĆ
              > Owszem, to jedna z możliwych do przyjęcia filozofiismile Nie taka zła, zresztąsmile
              ~~~~
              Nie tylko że niezła, ale i jedynie prawdziwasmile

              no_no - jakieś wątki?smile
              • kapitan.kirk :-DDD 24.05.06, 12:15
                > Ateizm nie poddaje się zresztą żadnym dogmatom

                Oj, moja przepona!!!

                Pzdr
                • no_no Re: :-DDD 24.05.06, 12:23
                  kapitan.kirk napisał:

                  > > Ateizm nie poddaje się zresztą żadnym dogmatom
                  >
                  > Oj, moja przepona!!!
                  >
                  > Pzdr
                  ~~~~
                  Przepona, jak przepona. Uważaj by ci jakaś żyłka nie pękła, kapitanie,
                  bo wtedy ani chybił poznasz przed czasem, że bajędy o bogu katolików,
                  to tylko pic na wode fotomontaż dla ubogich duchem. I co wtedy?smile)

                  no_no - i po co to przyśpieszać swoje roz czarowania?smile
                  • kapitan.kirk Re: :-DDD 24.05.06, 14:14
                    Ateistyczny okres w życiu już miałem i jego nawrót raczej mi nie grozi smile
                    Chodziło mi po prostu o to, że ateizm w ogóle opiera się na wielkim i
                    podstawowym dogmacie, bez którego przecież straciłby oczywiście sens.
                    Pozdro
                    • no_no Re: :-DDD 24.05.06, 14:25
                      kapitan.kirk napisał:

                      > Ateistyczny okres w życiu już miałem i jego nawrót raczej mi nie grozi smile
                      ~~~~
                      Wiem, wiem cośsmile o tym. Choroba jasna lubi mieć nawrotysad(
                      Przepraszam za tę żyłkęwink, kapitanie.kirk. Życzę dużo zdrówkasmile

                      no_no - Pozdrosmile

                    • no_no Re: :-DDD 25.05.06, 11:16
                      kapitan.kirk napisał:

                      > Chodziło mi po prostu o to, że ateizm w ogóle opiera się na wielkim i
                      > podstawowym dogmacie, bez którego przecież straciłby oczywiście sens.
                      > Pozdro
                      ~~~~
                      Jesteście w wielkim błędzie kapitanie.kirk. Generalnie ateizm światopoglądowo
                      jest przeciwny teizmowi, ale nie we wszystkich swoich odmianach oznacza
                      automatyczne odrzucenie wiary w bogów, i nie wszystkich ateistów da się wrzucić
                      do jednego wora pod szyldem jednego obowiązującego ich dogmatu.
                      Otóż jak to w życiu, ludzie bywają różni. Podobnie jest i z ateistami, którzy
                      nie są jednorodni w swoich poglądach na Boga i wiarę. W związku z czym, można
                      wśród nich wyróżnić takie trzy podstawowe grupy:

                      # słabi ateiści - opowiadają się albo za przyjęciem nieistnienia bogów z powodu
                      braku dowodów ich istnienia, ale nie negują kategorycznie ich istnienia;
                      nie należy więc wg nich przyjmować ani teizmu, ani silnego ateizmu.

                      #silni ateiści - wykluczają kategorycznie możliwość istnienia Boga, a dyskusje
                      na jego temat uważają za pozbawione sensu

                      # antyteiści - nie wierzą w Boga, są negatywnie nastawieni przeciwko teistycznym
                      religiom i wiarom, uważają je za szkodliwe społecznie.

                      Siebie zaliczam do grupy 'słabych ateistów'. Niczego nie wykluczam ostatecznie,
                      ale i nie przyjmuję na wiarę. Jestem ateistą 'organicznym', tzn. że ateizm
                      rozwijał się we mnie samoistnie, dochodziłem do tej filozofii życia sam, bez
                      niczyjej ingerencji. Dzisiaj cieszę się życiem wolny od Bogów i religijnych
                      dogmatów.
                      Jestem przekonany, że gdyby świat składał się z ateistów mnie podobnych,
                      życie może nie byłoby tylko sielanką, ale pokój na ziemi mógłbym zagwarantować
                      wszystkim ludziom, a bogowie mogliby spać spokojnie.

                      no_no - a teista bardzo pobożnysmile
                      • monikaannaj Re: :-DDD 25.05.06, 11:21
                        ale pokój na ziemi mógłbym zagwarantować
                        > wszystkim ludziom, a bogowie mogliby spać spokojnie

                        Taaak... na pewno. tylko ze oprócz religiii musiałbys zlikwidowac narody,
                        kolory skory, róznice w ukształtowaniu terenów i na koniec testosteron.
                        • no_no Re: :-DDD 25.05.06, 11:37
                          monikaannaj napisała:

                          > ale pokój na ziemi mógłbym zagwarantować
                          > > wszystkim ludziom, a bogowie mogliby spać spokojnie
                          >
                          > Taaak... na pewno. tylko ze oprócz religiii musiałbys zlikwidowac narody,
                          > kolory skory, róznice w ukształtowaniu terenów i na koniec testosteron.
                          ~~~~
                          Gdyby udało mi się zlikwidować religie (w tym katolicką w pierwszejsmile
                          kolejności) i wiarę w nowego boga ludzkości, mamonę, reszta byłaby już betką,
                          a ludzie żyliby w pokoju, długo i szczęśliwie. Mało tego. Wierzę, że z czasem,
                          w miarę postępu nauki - przeciwko której od wieków tak zaciekle występowały
                          religie - człowiek stałby się nieśmiertelnysmile

                          no_no - pokój z wami, ludziesmile
                          • monikaannaj Re: :-DDD 25.05.06, 11:57
                            Alez - wierzyc mozna w co sie chce. jak sie komus wiara w Boga wydaje
                            nieuzasadniona to sobie może wierzyc w raj na ziemi po zlikwidowaniu religii.

                            Swoją droga jak ty bys ta religię likwidował?

                            A wogóle pomysł z likwidowaniem religiii i mamony wydaje sie znajomy... Czy
                            ktos już tego aby nie próbował? Ach, nie tam była moa o "róznicach klasowych" a
                            nie o mamonie... a może to jednak to samo?
                      • kapitan.kirk Re: :-DDD 25.05.06, 11:25
                        Zdaje sobię sprawę z różnic pomiędzy poglądami ateistów, gdyż niczym szczególnym
                        nie różnią się one od różnic pomiędzy wyznawacami religii. Natomiast przecież
                        ateizm - jak sama nazwa wskazuje - musi negować istnienie Boga/bogów, bo w
                        przeciwnym razie traci rację bytu wszak. Z powodów czysto logicznych nie może
                        istnieć ateista wierzący w Boga, tak jak nie może istnieć mokry ogień czy nie
                        wiejący wiatr.
                        Pzdr
                        • no_no Re: :-DDD 25.05.06, 12:00
                          kapitan.kirk napisał:

                          > Natomiast przecież
                          > ateizm - jak sama nazwa wskazuje - musi negować istnienie Boga/bogów, bo w
                          > przeciwnym razie traci rację bytu wszak. Z powodów czysto logicznych nie może
                          > istnieć ateista wierzący w Boga, tak jak nie może istnieć mokry ogień czy nie
                          > wiejący wiatr.
                          > Pzdr
                          ~~~~
                          Widzę kapitanie, że mój czas, który poświęciłem na napisanie odpowiedzi na wasz
                          post, można uznać za stracony. No cóżsmile, mówi się trudno, nie pierwszy to raz
                          i nie ostatni. Nie tylko wasza postawa kapitanie, utwierdza mnie jednak w coraz
                          większym przekonaniu, że dla forumowej mównicy, niewarto tracić czas i strzępić
                          'język' po próżnicy.

                          no_no - z bogiem, czy bez - jak kto wolismile

                          • kapitan.kirk Re: :-DDD 25.05.06, 12:24
                            Myślę, że zrozumiałem co chciałeś powiedzieć, ale po prostu neguję zasadność
                            nazywania owych "słabych ateistów" ateistami, gdyż nie wypełniają
                            encyklopedycznej definicji ateisty. Logicznie byłoby nazywać ich jakoś inaczej
                            (wątpiący? poszukujący?), co nie znaczy, że należy im (a więc i Tobie) odmawiać
                            prawa do posiadania swoich poglądów.
                            Pzdr
                            • kohei Re: :-DDD 25.05.06, 13:25
                              kapitan.kirk napisał:

                              > Myślę, że zrozumiałem co chciałeś powiedzieć, ale po prostu neguję zasadność
                              > nazywania owych "słabych ateistów" ateistami, gdyż nie wypełniają
                              > encyklopedycznej definicji ateisty.

                              Dlaczego?
                              Jeśli ateizmem nazwiemy po prostu niewiarę w Boga (bez wnikania w jej
                              filozoficzną podbudowę), to 'słaby ateizm' jak najbardziej nim jest.

                              Natomiast - to do no_no - fakt istnienia różnych wersji ateizmu, i wielości
                              ateistycznych filozofii, nie czyni z tego poglądu poglądu niedogmatycznego
                              (przecież idąc tym tropem musiałbyś uznać za teizm - w końcu jest ich wiele -
                              za niedogmatyczny). W każdej z wymienionych filozofii trzeba przyjąć (na
                              wiarę! smile pewne założenia.

                              Nieporozumienie może wynikać z innego rozumienia słowa 'dogmat'. Dla wielu
                              osób, zwłaszcza ateistów, dogmat jest czymś przyjmowanym na wiarę, lecz
                              kłócącym się z doświadczeniem czy rozsądkiem. Ja używam tego słowa do każdego
                              bezwarunkowego i niedowodzonego stwierdzenia danej koncepcji filozoficznej.
                              • trekker13 Re: :-DDD 25.05.06, 14:39
                                kohei napisał:
                                [...]
                                > Jeśli ateizmem nazwiemy po prostu niewiarę w Boga (bez wnikania w jej
                                > filozoficzną podbudowę), to 'słaby ateizm' jak najbardziej nim jest.
                                >
                                > Natomiast - to do no_no - fakt istnienia różnych wersji ateizmu, i wielości
                                > ateistycznych filozofii, nie czyni z tego poglądu poglądu niedogmatycznego
                                > (przecież idąc tym tropem musiałbyś uznać za teizm - w końcu jest ich wiele -
                                > za niedogmatyczny). W każdej z wymienionych filozofii trzeba przyjąć (na
                                > wiarę! smile pewne założenia.

                                Jaki twoim zdaniem dogmat przyjmuje osoba nie wierząca w Boga ?

                                Trekker
                                • kohei Re: :-DDD 25.05.06, 15:38
                                  trekker13 napisała:
                                  > Jaki twoim zdaniem dogmat przyjmuje osoba nie wierząca w Boga ?

                                  Na tak zadane pytanie nie da się odpowiedzieć, najpierw musiałbym poznać
                                  konkretne uzsadnienie takiego poglądu. Jak przedstawił powyżej kolega no_no,
                                  ateizmów jest wiele.
                                  Najtrudniej będzie znaleźć dogmat w koncepcji "nie wierzę, bo nie wierzę"smile
                                  • trekker13 Re: :-DDD 25.05.06, 16:04
                                    > > Jaki twoim zdaniem dogmat przyjmuje osoba nie wierząca w Boga ?
                                    >
                                    > Na tak zadane pytanie nie da się odpowiedzieć, najpierw musiałbym poznać
                                    > konkretne uzsadnienie takiego poglądu.

                                    Uzasadnienie niewiary ?
                                    Takie samo jak w przypadku krasnoludków, dobrej wróżki czy elfów.
                                    W odróżnieniu od wiary niewiara nie wymaga uzasadnienia.
                                    Jaki więc jest ten dogmat ?

                                    Trekker

                                    • kohei Re: :-DDD 25.05.06, 16:35
                                      trekker13 napisała:
                                      > Uzasadnienie niewiary ?
                                      Oczywiście.
                                      Jeśli ktoś świadomie przyjmuje, lub odrzuca jakis koncept, robi to z jakiegoś
                                      powodu i w jakims celu.
                                      Przez 'uzasadnienie' nie rozumiem to 'dowodu'.
                                      > Jaki więc jest ten dogmat ?
                                      Odniosłem do klasyfikacji ateizmów, podanych przez rozmówcę; każda z tych
                                      postaw może opierać się na różnych filozofiach, każda z nich ma swoje dogmaty.
                                      Na tak zadane pytanie znów nie odpowiem.
                                      • trekker13 Re: :-DDD 25.05.06, 16:51
                                        > > Uzasadnienie niewiary ?

                                        > Oczywiście.
                                        > Jeśli ktoś świadomie przyjmuje, lub odrzuca jakis koncept, robi to z jakiegoś
                                        > powodu i w jakims celu.

                                        Napisałem przecież, że powód jest ten sam co w przypadku krasnoludków:
                                        brak dowodów na istnienie.
                                        Masz inny powód niewiary w te (i nie tylko te) stworki ?

                                        > > Jaki więc jest ten dogmat ?
                                        > Odniosłem do klasyfikacji ateizmów, podanych przez rozmówcę; każda z tych
                                        > postaw może opierać się na różnych filozofiach, każda z nich ma swoje
                                        dogmaty.
                                        > Na tak zadane pytanie znów nie odpowiem.

                                        Coś kręcisz ;-(
                                        Usiłowałeś nam przedać tezę o rzekomym oparciu ateizmu (i to każdego !)
                                        na dogmacie. Napisałem ci dlaczego nie wierzę w boga.
                                        Pytam jeszcze raz: gdzie jest dogmat ?

                                        Trekker
                                        • kohei Re: :-DDD 25.05.06, 19:08
                                          rekker13 napisała:
                                          > Napisałem przecież, że powód jest ten sam co w przypadku krasnoludków:
                                          > brak dowodów na istnienie.
                                          O, już lepiej.
                                          To jeszcze tylko dodaj, jakiego rodzaju dowodów brak - i będziemy w domu.

                                          > Usiłowałeś nam przedać tezę o rzekomym oparciu ateizmu (i to każdego !)
                                          No dobrze, nie każdego. Tylko poprawnie logicznie skontruowanego. Ateizm
                                          niepoprawny logicznie może być dogmatu pozbawiony, ale będzie koncepcją
                                          wewnętrznie niespójną, więc się nią zajmowac na razie nie trzeba.

                                          Na pocieszenie dodam, że tyczy się to każdego poglądusmile

                                          > Napisałem ci dlaczego nie wierzę w boga.
                                          > Pytam jeszcze raz: gdzie jest dogmat ?
                                          Sądzę, że gdy podasz, o jakie dowody Ci chodzi, będziemy w domu.

                                          Niestety, do dyskusji mogę wrocić dopiero w poniedziałek. Miłego łykendu!
                                          • trekker13 Re: :-DDD 25.05.06, 19:59
                                            > trekker13 napisała:
                                            > > Napisałem przecież, że powód jest ten sam co w przypadku krasnoludków:
                                            > > brak dowodów na istnienie.
                                            > O, już lepiej.
                                            > To jeszcze tylko dodaj, jakiego rodzaju dowodów brak - i będziemy w domu.

                                            Brak JAKICHKOLWIEK dowodów.
                                            Twierdzisz inaczej ?

                                            > > Usiłowałeś nam przedać tezę o rzekomym oparciu ateizmu (i to każdego !)
                                            > No dobrze, nie każdego. Tylko poprawnie logicznie skontruowanego. Ateizm
                                            > niepoprawny logicznie może być dogmatu pozbawiony, ale będzie koncepcją
                                            > wewnętrznie niespójną, więc się nią zajmowac na razie nie trzeba.

                                            OK. Masz więc dwie możliwości:
                                            1. Mój ateizm jest dogmatyczny
                                            2. Mój ateizm jest niepoprawnie skonstruowany.
                                            Zdecyduj się na coś i uzasadnij dlaczego.
                                            [...]
                                            > > Napisałem ci dlaczego nie wierzę w boga.
                                            > > Pytam jeszcze raz: gdzie jest dogmat ?
                                            > Sądzę, że gdy podasz, o jakie dowody Ci chodzi, będziemy w domu.

                                            O JAKIEKOLWIEK poddające się weryfikacji.

                                            > Niestety, do dyskusji mogę wrocić dopiero w poniedziałek. Miłego łykendu!

                                            Już weekend ? Farciarz wink

                                            Trekker
              • kohei Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 12:36
                no_no napisał:
                > Kohei, Ty nie bądź taki nauczyciel z bożej łaskismile
                Trzy plus, siadajsmile
                > Ateizm nie poddaje się zresztą żadnym dgmatom i trudno go nawet w
                > przybliżeniu poprawnie sformułowaćsmile
                Ojojoj. Wyznawać pogląd, który trudno poprawnie sformułować? Czy nie uważasz,
                że to intelektualnie ryzykowne?
                > Wróć może do tematu watku i bądź może tak
                > uprzejmy zdefiniować, co rozumiesz pod pojęciem "Boga", oki?smile
                Ejże! Tematem wątku jest teza, jakoby istnienie wiary w Boga implikowało
                nieistnienie samego Boga. I do tej tezy się odniosłem.
                > no_no - i z góry dziękuję za oświecenie, że nauka, to nauka,
                Uznałem to za potrzebne w dyskusji, bo pomieszałeś pytania naukowe z pytaniami
                filozoficznymi.
                > a filozofia - to mowa trawa wymieszana z masłem maślanymsmile
                Owszem, istnieją filozofie, które mają takie o filozofii zdaniesmile))
                > > > no_no - bo ABSOLUTNA JEST SAMA NIEPEWNOŚĆ
                > Nie tylko że niezła, ale i jedynie prawdziwasmile
                I to mi się podobasmile Dobrze jak ludzie filozofująsmile
                Aczkolwiek tkwi w niej pewien trudny do rozwikłania paradoks logiczny.
                Dostrzegasz go? smile
                • no_no Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 12:48
                  kohei napisał:

                  > > a filozofia - to mowa trawa wymieszana z masłem maślanymsmile
                  > Owszem, istnieją filozofie, które mają takie o filozofii zdaniesmile))
                  > > > > no_no - bo ABSOLUTNA JEST SAMA NIEPEWNOŚĆ
                  > > Nie tylko że niezła, ale i jedynie prawdziwasmile
                  > I to mi się podobasmile Dobrze jak ludzie filozofująsmile
                  > Aczkolwiek tkwi w niej pewien trudny do rozwikłania paradoks logiczny.
                  > Dostrzegasz go? smile
                  ~~~~
                  Przyznam, że nie dostrzegam. Ale kładę to na karb tego, że logikę miałem tylko
                  na jednym semestrze, a jakby tego było mało, to wykładowca tego przedmiotu był
                  wierzącym w Boga, i to nie jakiegoś tam pierwszego lepszego z brzegu, ale w Boga
                  katolikówsmile To co tu panie dalej mówić o logice?

                  no_no - to jak z tym Bogiem, Kohei?smile


                  • kohei Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 13:32
                    > Przyznam, że nie dostrzegam. Ale kładę to na karb tego, że logikę miałem tylko
                    > na jednym semestrze
                    To o paradoksie Epimenidesa (paradoksie kłamcy) pewnie słyszałeś? Tu masz dość
                    podobną sytuację. Wyrokujesz w sposób pewny o niepewności. Więc albo niepewność
                    nie jest absolutna (bo jest coś pewnego), albo jej absolutność nie jest pewna
                    (i otrzymujesz zdanie fałszywe).
                    A żeby wybrnąć z tego paradoksu, trzeba już zaprzęgnąć dość zaawansowany aparat
                    filozoficznysmile

                    > no_no - to jak z tym Bogiem, Kohei?smile
                    Rozczaruję Cię - moja koncepcja Boga nie jest w żaden sposób oryginalna, nie
                    sądzę więc, żeby moja odpowiedź była dla Ciebie wartościowa poznawczo.
                    Dlaczego zależy Ci na mojej odpowiedzi?
                    • no_no Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 14:00
                      kohei napisał:

                      > A żeby wybrnąć z tego paradoksu, trzeba już zaprzęgnąć dość zaawansowany
                      > aparat filozoficznysmile
                      ~~~~
                      Ponieważ nie dysponuję w chwili obecnej jakimś wiarygodnym, sprawdzonymsmile
                      aparatem filozoficznym, sprawę dalszego filozofowania w temacie absolutu,
                      odłożę ad acta. Spróbuję dalej żyć tak, jak do tej pory - czyli tak, jakby
                      go nie byłosmile
                      ~~~~
                      > > no_no - to jak z tym Bogiem, Kohei?smile
                      > Rozczaruję Cię - moja koncepcja Boga nie jest w żaden sposób oryginalna, nie
                      > sądzę więc, żeby moja odpowiedź była dla Ciebie wartościowa poznawczo.
                      > Dlaczego zależy Ci na mojej odpowiedzi?
                      ~~~~
                      Zależy, ponieważ po pierwsze: akurat 'rozmawiamy'smile ze sobą.
                      Po drugie: ponieważ założycielka tego wątku, Grzewonna - postawiła pytanie:
                      "Kim jest więc Bóg?"
                      Po trzecie: jak do tej pory nikt z wierzących w Boga gardłując w obronie swojej
                      wiary i religii, nie był tak uprzejmy przedstawić, jak tego Boga widzi, jak Go
                      wyobraża sobie, no i w końcu kogo tak naprawdę 'broni'?smile Jedną z najczęściej
                      spotykanych definicji z jakimi się spotykam, jest wersja bardzo ubogasmile moim
                      zdaniem, że 'Bóg jest miłością', i tyle w temaciesmile Jestem ciekaw twego zdania,
                      bo może masz coś więcej do powiedzenia w temacie Boga?
                      Po czwarte: jestem ciekaw świata i ludzismile

                      no_no - ciekawskismile
                      • kohei Re: Pytania, pytania, py tania... 24.05.06, 14:59
                        no_no napisał:
                        > Spróbuję dalej żyć tak, jak do tej pory - czyli tak, jakby go nie byłosmile
                        Jasne. Spytam jeszcze - czy ten pogląd przyjmujesz, bo Ci w zupełności
                        odpowiada, czy dlatego, że nie znajdujesz lepszego?
                        > Zależy[..]
                        OK.
                        Dla jasności. Mogę jedynie, właśnie ze względu na to, że odnoszę się do
                        absolutu, mówić o atrybutach Boga, o cechach, które Mu przypisuję, nie o Nim
                        samym.
                        Po pierwsze, Bóg w którego wierzę (dalej: Bóg), jest; (czyli jest bytem, a nie
                        np. relacją). Co więcej, jest bytem absolutnym.
                        Po drugie, Bóg jest osobą (czyli posiada wolę, rozum i samoświadomość); (czyli
                        nie jest np. nieosobową Naturą czy Przypadkiem).
                        Dalsze właściwości są konsekwencją powyższych: Bóg jest omnipotentny,
                        omniscentny, omniprezentny i benewolentny smile Jest również Pierwszą Przyczyną.
                        Opócz tego, Bóg jest transcendentny (w sensie poznania rozumowego). Daje się
                        jednak poznać przez wiarę (w tym wiarę w Objawienie).
                        To chyba najważniejsze sprawy.
                        • no_no Re: Bóg to też człowiek? 25.05.06, 13:14
                          no_no napisał:
                          > Spróbuję dalej żyć tak, jak do tej pory - czyli tak, jakby go nie byłosmile

                          kohei:
                          > Jasne. Spytam jeszcze - czy ten pogląd przyjmujesz, bo Ci w zupełności
                          odpowiada, czy dlatego, że nie znajdujesz lepszego?
                          ~~
                          Przyjmuję taki pogląd, bo jest najlepszy ze wszystkich mi znanych, bo nie stawia
                          murów jakie budują religie ze ściśle określonymi dogmatami i Bogami. Taki pogląd
                          pozwala mi na neutralność religijną, na otwartość wobec różnych poglądów, na
                          poznawanie i odkrywanie ciągle czegoś nowego, na niezamykanie się w klatce
                          dogmatów i przesądów, wreszcie na samodzielne poszukiwanie własnej drogi.
                          Poza tym: czy nie uważasz, że można łatwo pomylić się, wybierając obrządek
                          jednej z ponad dwu tysięcy religii? Wolę nie mieć takich roztereksmile, decydując
                          się na jedną z nich, zważywszy, że w moim dekalogu przykazań, pierwsze z nich
                          brzmi: Nie czuj się pewny czegokolwiek.

                          Dziękuję za wyjasnienie, kim dla ciebie jest Bóg.
                          Początkowo chciałem zadać tobie szereg pytań związanych z Bogiem, w którego
                          wierzysz, i z religią, którą wyznajesz by mu się przypodobać i zasłużyć na
                          nagrodę?, ale za chwilę zdałem sobie sprawę, że Twoje odpowiedzi rodziłyby
                          kolejne pytania, a nasza dyskusja mogłaby trwać do końca świata. Nie będę więc
                          wchodził w niuanse, bo szczerze mówiąc, nie mam zbyt wiele czasu na uprawianie
                          teologicznej filozofii. Powiem krótko – taką wizję Boga osobowego, mężczyznysmile
                          o nadludzkich możliwościach, jaką tu malujesz w swojej wyobraźnismile - uważam za
                          najmniej prawdopodobną - będącą tylko projekcją marzeń człowieka, skrojonych na
                          miarę jego oczekiwań.


                          no_no - nie chcę być katolikiem, protestantem, islamistą, hinduistą, bycie
                          człowiekiem, wystarcza mi
                          • monikaannaj Re: Bóg to też człowiek? 25.05.06, 13:26
                            Powiem krótko – taką wizję Boga osobowego, mężczy
                            > znysmile
                            > o nadludzkich możliwościach, jaką tu malujesz w swojej wyobraźnismile - uważam za
                            > najmniej prawdopodobną - będącą tylko projekcją marzeń człowieka, skrojonych
                            na
                            > miarę jego oczekiwań.


                            gdzie przeczytałeś ze kohei ma taka wizje Boga? Męzczyzny o nadludzkich
                            możliwościach?
                            • no_no Re: Bóg to też człowiek? 25.05.06, 13:40
                              monikaannaj napisała:

                              > gdzie przeczytałeś ze kohei ma taka wizje Boga? Męzczyzny o nadludzkich
                              > możliwościach?
                              ~~~~
                              Gdzie? Między wierszamismile A tak przy okazji, czy ja nie dałem już tobie dużo
                              wcześniej do zrozumienia, że nie mam przyjemności odpowiadać na twoją paplaninę?
                              Zrozum Monikoannoj, szkoda mi czasu na ciebie. Nie wpisuj się pod moimi listami,
                              ja bardzo cię proszę...

                              no_no - ok?smile
                              • monikaannaj Re: Bóg to też człowiek? 25.05.06, 13:58
                                Jak nie masz przyjemności, to nie odpowiadaj... Proste? jak ci czasu szkoda -
                                to nie czytaj - tak tez można!

                                Jeszcze tylko na jedna paplaninkę mi odpowiedz, pliiiiz, bo mnie tak urzekła ta
                                twoja paplaninka: jak bys sie zabrał za likwidowanie religii i wprowadzanie
                                pokoju na ziemi, co?
                                • no_no Re: Religia. 25.05.06, 14:32
                                  monikaannaj napisała:

                                  > jak bys sie zabrał za likwidowanie religii i wprowadzanie
                                  > pokoju na ziemi, co?
                                  ~~~~
                                  OK. Jak tak ładnie prosisz, jeszcze tym razem odpowiem.
                                  Wszystkich religiantów, jako społecznie niebezpieczny gatunek człowieka,
                                  zamknąłbym razem z ich Bogami i kapłanami, w więzieniachwink Ani chybił,
                                  przeokanałbyś się wtedy, że na ziemi zapanowałby spokój.
                                  A tak przy okazji, może poczytałabyś w przerwach swego paplaniasmile, co myślą inni
                                  o religii?

                                  "Istnieja wiedza, z pomocą której można zapewnić powszechne szczęście; główną
                                  przeszkodą w wykorzystaniu jej dla tego celu są nauki głoszone przez religię.
                                  Religia zapobiega temu żeby nasze dzieci miały racjonalne kształcenie; religia
                                  nie dopuszcza do usunięcia podstawowych przyczyn wojny, religia nie pozwala nam
                                  na nauczanie etyki naukowego współdziałania zastępując to starymi dzikimi
                                  doktrynami grzechu i kary. Możliwe że ludzkość stoi na progu złotego wieku, ale
                                  jeśli tak jest, niezbędne będzie naprzód uśmiercić smoka, który strzeże drzwi, a
                                  tym smokiem jest religia."

                                  To są ostatnie zdania Russella - angielskiego logika, matematyka i filozofa,
                                  laureta nagrody Nobla - które zawarł w rozważaniach: "Czy religia wniosła
                                  pożyteczny wkład do cywilizacji?" Moim zdaniem, trzeba być bardzo zamkniętym,
                                  albo mocno ograniczonymsmile, by się z nim w większości niezgodzić. Chociaż to
                                  ostatnie życzenie by uśmiercić religijnego smoka, pozostanie tylko pobożnym
                                  życzeniem tych, którzy widzą, że religia jest szkodliwa społecznie. Religia w
                                  takiej czy innej formie przetrwa w ludzkich umysłach, do końca świata.
                                  Zachęcam do przeczytania i przemyślenia:
                                  www.geocities.com/humanizm_w_polsce/Czy_religia_wniosla_pozyteczny_wklad_do_cywilizacji.htm
                                  • kapitan.kirk Re: Religia. 25.05.06, 16:15
                                    > OK. Jak tak ładnie prosisz, jeszcze tym razem odpowiem.
                                    > Wszystkich religiantów, jako społecznie niebezpieczny gatunek człowieka,
                                    > zamknąłbym razem z ich Bogami i kapłanami, w więzieniachwink Ani chybił,
                                    > przeokanałbyś się wtedy, że na ziemi zapanowałby spokój.

                                    Muszę Cię zasmucić: metody tej próbowano już bardzo wiele razy i, wystaw sobie,
                                    ani razu nie pomogło - ani na religię, ani na wojny...
                                    Pzdr
                          • kohei Re: Bóg to też człowiek? 25.05.06, 13:38
                            no_no napisał:
                            > Poza tym: czy nie uważasz, że można łatwo pomylić się, wybierajšc obrzšdek
                            > jednej z ponad dwu tysięcy religii?
                            Absolutnie nie. Dopóki jaka? religa, czy też filozofia, zaspokaja w sposób
                            wystarczajšcy istotne potrzeby człowieka, nie może być mowy o pomyłce (z jego
                            subiektywnego punktu widzenia - ale przecież nie mamy innego, nie?).
                            > Powiem krótko ? takš wizję Boga osobowego, mężczyznysmile
                            Tu? mnie zażył. A czemuż to sšdzisz, że wyobrażam sobie Boga jako mężczyznę???

                            > uważam za
                            > najmniej prawdopodobnš - będšcš tylko projekcjš marzeń człowieka, skrojonych
                            > na miarę jego oczekiwań.
                            Oczywi?cie, masz prawo tak uważać.

                            Ale zwróć uwagę na pewnš sprawę: "tłumaczšc się" ze swojego ateizmu
                            podkre?liłe?, że jest Ci w nim po prostu dobrze. Ja to uzasadnienie kupuję.
                            Natomiast z tego samego (zasapokajania ludzkich oczekiwań i marzeń) czynisz
                            zarzut innym ?wiatopoglšdom.

                            Byłbym bardzo sceptyczny wobec koncepcji, które nie sš "skrojone na miarę
                            ludzkich oczekiwań".
                            • kohei Re: Bóg to też człowiek? 25.05.06, 13:39
                              Oj, coś się z kodowaniem powyrabiało... Mam nadzieję, że doczytacie.
                            • no_no Re: Bóg to też człowiek? 25.05.06, 13:56
                              kohei napisał:

                              > Tu? mnie zażył. A czemuż to sšdzisz, że wyobrażam sobie Boga jako mężczyznę???
                              ~~~~
                              Na zasadzie skojarzeńsmile Na przykład, jeśli wierzysz w Boga - Jezusa Chrystusa -
                              to znaczy, że wierzysz w Boga rodzaju męskiego. Bo z tego co mi wiadomo, Jezus
                              nie była chyba Bogiem kobietą?smile Jeśli Boga nazywa się Ojcem, to przypisuje mu
                              się chyba rodzaj męski, nie żeński, ani nijaki?

                              no_no - chyba że coś źle zrozumiałem, to proszę o wyjaśnienie

                              no_no - czy może ja coś przoczyłem?
                              • kohei Re: Bóg to też człowiek? 25.05.06, 15:27
                                no_no napisał:
                                > Na zasadzie skojarzeńsmile
                                Nazbyt daleko idących. A co czytania między wierszami, to niestety nie da się
                                zmniejszyć tu interlinii. Przyjmij, że wynosi ona 0,1, wiersze na siebie
                                zachodzą i nie ma pomiędzy nimi absolutnie nicsmile

                                > Na przykład, jeśli wierzysz w Boga - Jezusa Chrystusa -
                                > to znaczy, że wierzysz w Boga rodzaju męskiego.
                                Gdzie, w mojej próbie opisu Boga, doszukałeś się Jezusa Chrystusa? Na wszelki
                                wypadek uzupełniam - Bóg jest bytem niematerialnym, ergo atrybut płci nie ma do
                                niego zastosowania. Rodzaju męskiego używam wyłacznie ze względu na właściwości
                                języka.
                                Co do Jezusa Chrystusa. Fakt, że miał płeć, nie rzutuje w żaden sposób na płeć
                                Boga. Wg ortodoksyjnej chrystologii chrześcijańskiej, Jezus jest jednocześnie
                                Bogiem i człowiekiem, bez tych dwóch natur przemieszania. Płeć (owszem, męska)
                                jest wyłacznie atrybutem Jego ludzkiej natury, nie zaś boskiej.

                                > Jeśli Boga nazywa się Ojcem, to przypisuje mu
                                > się chyba rodzaj męski, nie żeński, ani nijaki?
                                Rodzaj - tak, ale wyłącznie w sensie gramatycznym.
                                Określenie 'Ojciec' jest próbą opisania jednej z bożych właściwości - bycia
                                Pierwszą Przyczyną. Dla kontrastu, chrześcijaństwo uczy np. że Bóg
                                Ojciec 'zrodził' Boga Syna, a więc tu z kolei użyto sformułowania właściwego
                                płci żeńskiej. Znów jest to kwestia języka.

                                Wyjaśniłem co nieco?
                                • no_no Re: Język ludzki. 25.05.06, 15:48
                                  kohei napisał:

                                  > A co czytania między wierszami, to niestety nie da się
                                  > zmniejszyć tu interlinii. Przyjmij, że wynosi ona 0,1, wiersze na siebie
                                  > zachodzą i nie ma pomiędzy nimi absolutnie nicsmile
                                  ~~~~
                                  Nie ma między wierszami absolutnie nic, mówisz? A duch święty to pies?wink
                                  ~~~~
                                  > Wyjaśniłem co nieco?
                                  ~~~~
                                  Ok, Kohei, wystarczy na dzisiajsmile
                                  A jak już jesteśmy przy definicjach Boga, przytoczę może jeszcze jedną usiłującą
                                  opisać Stwórcę.

                                  'Bóg jest Największy z Największych i Najmniejszy z Najmniejszych. Cały
                                  Wszechświat duchowy i materialny jest Jego energią. On jest wszędzie. Przenika
                                  Słońca i mieszka w naszym uśmiechu. W Nim żyjemy, poruszamy się i Nim oddychamy.
                                  Nie można od Niego uciec, ponieważ jest On wszystkim jako energia i wszystkim
                                  jako inteligentna Osoba.
                                  Obrazowo mówiąc, jest tak wielki, że niebo i światy materialne mieszczą się na
                                  Jego paznokciu. A z drugiej strony jest tak mały, iż cały potrafi schować się
                                  w najmniejszej części atomu. Jego Wszechmocna Miłość i transcendencja nie ma
                                  żadnych ograniczeń. Człowiek niełatwo sobie to wyobraża. Lecz gdy Go prawdziwie
                                  pokocha w sposób wolny - stanie się Mu podobny.'

                                  no_no - zauważyliście, że się uśmiecham?smile


    • adam81w wiara religijna to jedna wielka BZDURA . 24.05.06, 17:18

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka