Dodaj do ulubionych

jak widzicie przyszłość?

21.08.06, 12:38
na wstępie informuję,że jestem gorliwym zwolennikiem PiS-
u,zamierzam "zapier...." jak wół pociągowy w zbliżających się wyborach
samorządowych po to żeby zwyciężyła moja partia,argumenty że myślę jak
apatarczyk komunistyczny spływaja po mnie.....dzięki partii mam świetną prace
i duże pieniądze (choć bez członkostwa w PiS też bym sobie poradził bo jestem
aplikantem adwokackim)nie liczę na rzeczową dyskusję z wami,bo ja i wielu
moich znajomych mamy swój cel i będziemy dążyć fanatycznie do jego
realizacji...jeśli przegramy to trudno ale walczyć będziemy do końca.Chciałem
się od was dowiedzieć jaką widzicie alternatywę dla obozu ludowo-narodowo-
katolickiego?pytam czysto intelektualnie i nie walcie mi frazesów o
demokracji,pluraliźmie bo w te wierzyłem na 1 roku studiów,mając na uwadze
polską scenę polityczną w kim pokładacie nadzieje....?próbowałem zastanawiać
się nad tym z pozycji antyklerykała.....naszego bloku (PiS,LPR,SO) nie
rozbijecie.....Platforma jest partia liberalną gospodarcvzo ale konserwatywną
światopoglądowo(patrz wypowiedzi rokity i niesiołowskiego o gejach i
antyklerykałach,czy np niedawno upadła gazeta "ozon",której właścicielem był
poseł PO Janusz Palikot)z poważnych partii zostaje wam tylko sld(lewacki
plankton wystartuje razem z nim np racja,zieloni etc etc)ciekaw jestem
waszych odczuć z kim wiążecie swoje realistyczne nadzieje,bo szanuje was może
nie w rozumieniu pluralistyvznej demokracji ale jako przecwników na boisku w
meczu z którymi niejedna kość pęknie zarówno z jednej jak i drugiej strony(
nie jestem mitomanem więc wiem że nas czyli PiS czeka mordercza walka co
zresztą podkreśla ciagle nasz Prezes i albo wygramy albo popłyniemy z szambem
historii)
Obserwuj wątek
    • grgkh Re: jak widzicie przyszłość? 21.08.06, 13:31
      Alternatywy dla waszej opcji NIE MA. Polska jest skazana na waszą wygraną
      ponieważ jesteście skuteczni.

      Kiedy sprawa się rypła?

      Może wtedy gdy Mieszko zgodził się na chrzest Polski? A może kiedyś później,
      tego się nie da stwierdzić, bo Polacy dnia dzisiejszego są sumą doświadczeń
      historycznych swoich przodków zamieszkujących ten kraj... Historia powinna
      służyć tylko przykładem, czego należy się wystrzegać, albo ku czemu dążyć. Wy
      powołujecie się na nią, szukając tam autorytetów i przykładów ludzi złych. Ci
      pierwsi, to są ci "wasi", istnienie kiedyś tych drugich służy wam do obrzucania
      błotem tych, których chcecie usunąć z waszej drogi, bo wam przeszkadzają w
      przejęciu pełni władzy. Będę prorokiem. Przejmiecie ją. A potem się nią
      udławicie.

      Wyjeżdżają z Polski najlepsi, najmądrzejsi, najenergicznijsi. To liczby rzędu
      milionów obywateli, to ci, którym obiecaliście likwidację bezrobocia, prawo do
      pracy, do uczciwego zarobienia pieniędzy. Powoli działacie także w kierunku
      pogorszenia poziomu wyedukowania społeczeństwa. Wasz, bo przecież rekomendowany
      przez was, minister edukacji popiera nieuctwo. Kiepskimi sztuczkami
      socjotechnicznymi ogłupiacie durny naród, który macie w pogardzie. Z
      ogłupiałym, durnym narodem nie da się przeprowadzić pozytywnej rewolucji, a
      więc nic wam nie zagraża. Po to by sie naprawdę zbuntować potrzeba zejść na
      samo dno. Na razie widzę je jeszcze dość daleko.

      Mogę ci tylko jedno powiedzieć, cwaniaczku, kiedyś historia was rozliczy i choć
      pewnie ciebie nie będzie już na tym świecie, to wylądujesz na tym samym
      śmietniku, na którym jest teraz Hitler i Stalin. Będziesz w dobrym
      towarzystwie. Cieszysz się?
      • pis-owiec Re: jak widzicie przyszłość? 21.08.06, 14:28
        Szanowny grgkh napisał:"pewnie ciebie nie będzie już na tym świecie, to
        wylądujesz na tym samym śmietniku, na którym jest teraz Hitler i Stalin.
        Będziesz w dobrym towarzystwie. Cieszysz się?"
        zacznę od tego że z punktu widzenia ateisty miałbym w dupie w jakim
        towarzystwie bedę po śmierci bo byłaby to już kwestia robaków jedzących moja
        cuchnące zwłoki.....ważne że za życia miałem luksus władzę i wszystko co z tego
        implikuje.....
        no ale ad meritum po primo twoje porównanie PiS-u do reżimów stalina i hitlera
        mnie śmieszy i nie będę rozwijał sprawy bo to banalne.....hitler wymordował
        milony ludzi,stalin dziesiątki milionów...a PiS no cóz w najgorszym razie
        pozamyka trochę oszołomstwa do więzień,paru krzykaczy zniknie bez
        śladu...myślisz że mało było takich reżimów nie wiem czy wiesz jak np w
        Fedreacji Rosyjskiej potraktowano ostatnią paradę gejów...otóż będący jej
        honorowym gościem homoś z niemieckiej partii zielonych został zbity do krwi
        przez....oddziały OMON-u...słyszałeś jakiś protest????i czy jakiś historyk
        postawi kiedyś Putina na równi z Hitlerem i Stalinem?wątpię.......w historii
        świata demokracja to ostatnie 150 lat czy jesteś wstanie wymienic
        wszystkie "reżimy" które gnębiły opozycję????smilewrzucanie wszystkich do jednego
        worka ze stalinem i hitlerem jest żałosne.....myślę że najlepiej twoje poglądy
        oceni sama historia bo dla większości ludzi to co mówisz jest śmieszne i nie ma
        żadnego znaczenia.....
        no a nawet zakładając że twoja chora wizja by się ziściła i PiS dekretem
        Trybunału Międzynareodowego w Hadzesmile został uznany za organizację zbrodniczą
        to jak i tak się uratuję i odnajdę w nowej rzeczywistości tak jak tysiące
        szeregowych nazistów,komuchów.Czy ktokolwiek pamięta z imienia i nazwiska np
        szefów departamentów banków III Rzeszy czy ktoś ich rozliczył,mi wystarczy że
        odłoże trochę kasiory,zakombinuję a w krytycznej sytuacji (uważam za niemożliwe
        że takowa nastąpi w tym wypadku)po cichu usunę się ze statku przecież nie
        jestem jego kapitanem ja tylko wykonywałem polecenia przełożonychsmile
        • vitmik szkoda że taki inteligentny człowiek głosuje i 21.08.06, 14:34
          popiera pis. tylko dlatego że otworzył młodym prawnikom drogę do rozwoju? ok
          ale jak możesz popierać program gospodarczy pis i jego bratanie się tym
          prostakiem lepperem? to ci nie przeszkadza?
        • grgkh Re: jak widzicie przyszłość? 21.08.06, 19:39
          Chyba podchwyciłeś mój, może nieco nadmiernie emocjonalny, stosunek do naszej rozmowy i zacząłeś upatrywać we mnie Twojego przeciwnika. Różnimy się pewnymi poglądami, ale, wyobraź sobie, mamy dużo wspólnego.

          Po pierwsze - odpowiada mi Twoja szczerość, bo wynika ona z rzetelnej oceny sytuacji i znajomości tematyki, o której mówisz. Tak więc mogę być pewien, że jeśli coś powiem, to mnie zrozumiesz.

          Po drugie - właśnie ta znajomość tematyki, a jest to historia (niekoniecznie ta szczegółowa) i wiedza o tym jacy mogą być ludzie, jak działa ich psychika. W gruncie rzeczy, to mnie najbardziej ciekawi.

          Na przebieg wydarzeń w skali społecznej przeciętny człowiek nie ma praktycznie żadnego wpływy, bo jego czyny toną w masie. Można oczywiście zamordować prezydenta, ale darujmy sobie rozważania o takich wyczynach.

          Po to, by zacząć wpływać na historię trzeba się znaleźć w określonym miejscu, czasie i posiadać coś specjalnego, jakiś typ uzdolnień, na przykład typu strategicznego (planowanie intryg, przewidywanie skutków itp) lub charyzmatycznego (niezwykły, przyciągający sposób kontaktu), a może i załapać jakąś nową ideę albo jej dotąd nie występujące rozwinięcie. Wśród takich ludzi, którzy trafili do zapisów historii są, i wymienię ich tu w jednym worku, JP2, Kaczyński, Rydzyk, a także Napoleon, Hitler i Stalin.

          To był pierwszy powód dla którego użyłem wcześniej tych dwóch jako przykładu. Byli, wpłynęli w znaczący sposób na losy wielu ludzi (ludność Polski), przypuszczalnie nieodwracalnie modyfikując historię Polski, a może i całej tej części świata. Tak, Kaczyński w ten sposób wpływa na historię i to sobie za kilkadziesiąt lat pewnie historycy podsumują.

          JK płynie na fali klerykalizmu, który w Polsce ma wielowiekową tradycję, a którą w zupełnie nieprzewidywalny wcześniej sposób odwrócił pontyfikat JP2. Można to nazwać zbiegiem okoliczności, ale ja wolę historyczną konsekwencję. To, co się już stało - musiało się stać i nie ma żadnej alternatywnej wersji wydarzeń. Kierunek wydarzeń jest natomiast tylko jeden - i z tym się pewnie zgodzisz, bo mówisz coś bardzo podobnego - każde warunki, które sprzyjają pojawieniu się nowych możliwości w sferze dostępu do władzy (może to być mafia, dyktatura dowolnego rodzaju, albo idealne niemal pod względem ustroju państwo) musi spowodować, że prędzej czy później ktoś po tę władzę sięgnie.

          Tak więc teraz sięgacie po nią wy. Macie odpowiednie warunki. Macie bardzo dobrego wodza-stratega, który optymalizuje straty własne i idealnie wykorzystuje nieudolność przeciwników. A wolność? Władza zawsze ma ją dla siebie tyle, ile potrzebuje, a jej przeciwnicy muszą być ograniczani tym bardziej, im bardziej to tej władzy przeszkadza. Tak więc ze swoimi ambicjami lokujesz się dobrze i ja to rozumiem. Takich jak Ty jest naprawdę wielu, ale... nie wszyscy są tacy szczerzy, a tę szczerość ja potrafię docenić.

          I jeszcze ten drugi powód mojego wspomnienia o śmietniku historii i towarzystwie, w jakim znajdzie się kiedyś wasz wódz (myślałem bardziej o nim, a o Tobie raczej jako będącym w jego "oddziałach szturmowych"). Nie wiesz, co to jest? To proste - skala negatywnego wpływu na historię. Niekoniecznie trzeba stwarzać obozy koncentracyjne, mordować miliony. Wystarczy wielomilionowy naród, w sercu Europy, w XXI wieku, w czasie, gdy miał on autentyczną szansę na coś bardzo innego i znacznie lepszego, zepchnąć do roli zaścianka. Wystarczy wygonić jego obywateli za granicę i dawać im wyraźny sygnał, że nie mają tu po co wracać. Wystarczy oddać władzę kaście kapłańskiej, posłużyć się nią, jak w prehistorii jaskiniowej, posłużyć się prymitywnym, nieistniejącym bóstwem...

          Właściwie do Ciebie to nic nie mam. Śmietnik historii nie dotyczy czegoś po śmierci, ale Twojego odczucia zanim umrzesz. Nie uruchamiasz swojej wyobraźni nigdy w ten sposób? Cóż, luksusu i władzy chciałby niemal każdy, może z wyjątkiem "urodzonych" niewolników. Jeśli będziesz to miał żyjąc kosztem innych (zależy to też od ceny, którą oni zapłacą za Twój dobrobyt), a Twoja moralność dopuszcza nieliczenie się z bliźnimi, to moje zdanie na ten temat ma prawo Ci zwisać. Jesteś produktem społeczeństwa, w którym żyjesz, ja zresztą też, i każdy ma taką moralność jaką dostał...

          Cały paradoks tej sytuacji polega na tym, że wasz wódz KŁAMIE, iż robi coś w dobrej intencji, a Ty odkrywasz prawdziwe karty, pokazujesz to, co ja widzę od początku, a czego głupi naród nie potrafi dostrzec, że jego armia składa się wyłącznie praktycznie z cwaniaków prących do władzy dla własnej korzyści. I obaj wiemy, że naprawdę nic nie ma szans się zmienić.
          • pis-owiec Re: jak widzicie przyszłość? 21.08.06, 20:02
            wiesz co grgkh....mam kilka uwag do Twojego tekstu,nawet sporo ale genaralnie
            się z Tobą zagadzam,jutro napiszę Ci coś więcej odonośnie Twojego
            tekstu...teraz powiem tylko jedno....w starożytnym rzymie cezarem zostawał ten
            który przekupił najwięcej senatorów,w średniowieczu królem ten,co rodzeństwu i
            innym kontrpretendentom wyłupił oczy,poderżnął gardło podczas snu.........nie
            martw się etyka postępuje dziś w dobie kultury masowej schlebiającej "chamstwu"
            nie dziw się że największą poczytność mają "fakt" i "super express" i to ta
            gówniana papka jest wyrocznia delficką ludu.Dobry polityk ma umieć sterować
            ludem i być skuteczny (Machiavelli)to moja wizja,nie pochodze z bogatej
            rodziny,a juz kupiłem mieszkanie,mam szanse dużo pieniędzy odłożyć,spełnić
            marzenia w postaci podrózy egzotycznych,dlatego też będę za mojego Prezesa
            walczył do upadłego...(Pamiętacie Falandysza?powiedział że jest jak rycerz
            prezydenta i polegnie razem z nim w decydującej bitwie......mnie to imponuje)
            • grgkh Re: jak widzicie przyszłość? 21.08.06, 20:29
              Ależ ja to wszystko widzę i rozumiem. To tylko kwestia zasad moralnych i ustanowionych granic. W najdzikszym stadzie istnieją reguły gry, których się nie przekracza, bo potem już jest tylko destrukcja. Ale są tacy, którzy próbują i płacą za to najwyższą cenę. Systemy powinny mieć zabezpieczenia, a gdy ich nie mają, też prowadzi to do ich rozpadu.

              Władza... Wiadomo, że czym potężniejsza, tym więcej nalezy "zrobić" wink, by ją posiąść. To jasne. Ale co z tego wynika? Nie wiem po co to mówisz? Definiujesz skurw....stwo Kaczora? Określasz jak bardzo stoisz po "ciemnej stronie mocy"? Powiedziałem, ja to wiem i widzę od samego początku, a w tej chwili BARDZO cenię sobie Twoje potwierdzenie tego stanu, nie dla mnie, ale dla tych naiwniaków, którzy nie zdawali sobie dotąd z tego sprawy.

              Piszesz, że będziesz za niego walczył do upadłego. Piękne świadectwo waszych celów. A jak daleko w tej walce jesteście w stanie się posunąć? Hę?

              Widzisz, ja jestem za edukacją, bo ludzie mądrzy nie pozwolą się wykorzystywać. Przecież wystarczyłby inny wynik wyborów, a do tego niewiele brakowało. No, ale na utrzymanie, co mówię, na poprawę tego stanu, intensywnie pracujecie, prawda?

              Ja w żadne cudowne środki, systemy, idee nie wierzę. Kaczor dąży do ogłupienia Polaków, między innymi za wydajną pomocą religii, i tego mu nie daruję. Poza tym trochę jednak cenię swoją wolność i tego mu też nie oddam. Nie przewiduję jednak wielkiej skuteczności mojego oporu w skali państwa, choć jeśli znajdzie się jakiś inny wódz, walczący o inne cele, to może też stanę się jego oddanym rycerzem... smile

              pzdr
    • adam81w Re: jak widzicie przyszłość? 21.08.06, 15:48
      jak widze przyszlosc ? mimo wszystko dobrze . ludzie zaczynaja przegladac na
      oczy . powolna praca u podstaw . tez sie nie poddamy . Polska nie moze byc
      katolicko-narodowa . Bo to wyklucza wielu obywateli . A wasza proba wykluczenia
      z narodu niewierzacych w boga poprzez wykluczenie ich z waszego projektu
      konstytucji jest po prostu chamskie . to tak jakbym ja ateista napisal w
      konstytucji swojej ze w Polsce zyja tylko ateisci i nie dal mozliwosci
      odniesienia do boga . obecny zapis w konstytucji jest dobry . mowi o zarowno
      wierzacych w boga jak i o tym ktorzy te uniwersalne wartosci biora z innego
      zrodla .
      Nawet jesli Antyklerykalna Racja zdobedzie malo glosow to uznam ze warto bylo
      ooddac na nia glos . warto od czegos zaczac . taka lpr z drugiej strony sceny
      tez zaczynala od takich wynikow . jesli natomaist bedzie jakis antyklerykal w
      sld czy na lewicy to na niego bede glosowal .
      ps
    • rkcb Nie popieram PiS 21.08.06, 15:52
      To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
      nasza odmowa niezgoda i upór
      mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
      lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
      Tak smaku
      w którym są włókna duszy i cząstki sumienia

      Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
      słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
      lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
      lecz piekło w tym czasie było jakie
      mokry dół zaułek morderców barak
      nazwany pałacem sprawiedliwości
      samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
      posyłał w teren wnuczęta Aurory
      chłopców o twarzach ziemniaczanych
      bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach

      Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
      (Marek Tulliusz obracał się w grobie)
      łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy

      dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
      składnia pozbawiona urody koniunktiwu

      Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
      nie należy zaniedbywać nauki o pięknie

      Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
      kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
      kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów

      Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
      książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie

      To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
      mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
      lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
      Tak smaku
      który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
      choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
      głowa

      Ten wiersz Zbigniewa Herberta powinien Ci wystarczyć za odpowiedź
      • pis-owiec Re: Nie popieram PiS 21.08.06, 16:52
        w tej myśli herberta nie widzę żadnej odpowiedzi...bo widzisz smak jest rzeczą
        względną jeden lubi kawior a inny kaszankę(ja wolę kaszankę)i poza pustą
        egzaltacją nic to nie znaczy bo jako inteligentna małpa (polecam "o powstaniu
        gatunków" karola darwina) potrzebuję pożywienia,rozrywki......to są rzeczy
        namacalne "smak" natomiast jest rzeczą negocjowalną porównaj np twórczość Adama
        Mickiewicza i Manueli Gratkowskiej(nie wiem czy tak się pisze jej nazwisko)
        jedno i drugie jest NEGOCJOWALNE......czytałeś co pisała Szymborska o
        Stalinie..przecież początkowo się nim zachwycała.....a nie była tępym Edkiem
        z "Tanga" Mrożka....tak naprawdę to że możesz czytać herberta to tylko "dobra
        wola" komuchów że nie dostał kuli w łeb albo wczasów na "kołymie".
        Reasumując można żyć mając w dupie smak lub mieć smak zupełnie wyjątkowy i coż
        to?????co z tego że grgh jest inteligentnym człowiekiem(a to przyznaję)jeśli
        nikty nie liczy się z jego zdaniem a za to wielu ludzi słucha
        leppera....gdybyśmy żyli w czasach stalinowskich to wszelka opozycja względem
        władzy by nie istniała a życiorysy niepokornych byłyby wymazane...wiesz kto by
        przetrwał......dobrze przystosowani(zupełnie jak u darwina)........
        • xxara Re: Nie popieram PiS 21.08.06, 20:56
          grgkh napisał: Wyjeżdżają z Polski najlepsi, najmądrzejsi, najenergicznijsi.

          Grgkh! Oni się z tego cieszą, bo wyjeżdża elektorat PO, wiec to powieksza ich
          szanse. Mowią o tym otwarcie w swoich kregach, oczywiscie. I w ogole nie
          widzisz, ze dyskutujesz z jakims pisowskim Pafką Morozowem?! Wszystko co
          piszesz zostanie uzyte w jakimś posranym raporcie, sondażu opinii społecznej,
          potrzebnym do następnej kłamliwej kampanii. Dlatego proponuje olac goscia, bo
          rozmawiając z nim, działacie na swoją niekorzyść. Niekorzyść nas wszystkich.
          Pisuary do szczania nie do rządzenia! W podpisie: obywatel IV Rzeczpospolitej -
          bez płci, bez twarzy!
        • rkcb Re: Nie popieram PiS 22.08.06, 22:06
          > w tej myśli herberta nie widzę żadnej odpowiedzi...bo widzisz smak jest rzeczą
          > względną jeden lubi kawior a inny kaszankę(ja wolę kaszankę)i poza pustą
          > egzaltacją nic to nie znaczy bo jako inteligentna małpa (polecam "o powstaniu
          > gatunków" karola darwina) potrzebuję pożywienia,rozrywki......to są rzeczy
          > namacalne
          Tak właśnie się spodziewałem, że nie zrozumiesz o co chodzi. Bo widzisz -
          róznica pomiędzy tymi co popierają Paranoje i Schizofrenie, a tymi co uważają,
          że ich rządy to najgorsze co mogło spotkać Polskę, jest podstawową róznicą
          patrzenia na świat. Ja uważam że - naśladując Woltera - głeboko nie zgadzamsię z
          twojmi poglądami, ale zrobiłbym wszystko byś mógł je głosić. Wy - zwolenicy
          Pięści i Strachu - staracie się wszystkich nagiąć po jeden wzorzec, a jak ktoś
          nie pasuje - to znaczy wróg, którego należy zniszczyć. I niszczycie.
          "Odzyskujecie" MSZ i ponosicie spektkularne porażki na arenie międzynarodowej, a
          jak zwraca się wam uwagę, to oskarżacie byłych ministrów spraw zagranicznych o
          to, że są sowieckiemi agentami. Na tym przykładzie, jak pod szkłwm
          powiekszającym jasno widać schemat waszego działania - powtarza się on w każdej
          sprawie. Tolerowanie Faszystów w telewizji - bo to "wasi" faszyści, oddanie
          kretynowi ministerstwa edukacji - bo to pomaga zachować waaadzę - to tylko
          nieliczne przykłady waszego stylu działania. Ja z takiemi ludźmi, którzy dla
          WAAADZY są gotowi sprzymierzyć się z dowolnymi mętami nie chcę mieć nic do
          czynienia. I to jest właśnie "kwestja smaku".
          I jeszcze jedno - jesteś młody, nie pamiętasz komuny, ale ja pamiętam i wierz mi
          - Plugastwo i Smród niewiele różni się mentalnością od komunistycznych
          aparatczyków - ta sama niezachwiana pewność własnych racji, niechęć do
          kompromisu, nepotyzm, i podejście kadrowe - mierny, bierny, ale wierny. Po
          prostu - wasi przywódcy wychowali się w gomułkowsko - gierkowskiej Polsce, nigdy
          nie byli nigdzie na świecie, nie znają żadnych jezyków (bo i ze znajomością
          polskiego słabiutko) - tek to odpowiedni przywódcy dla niedouczonego i
          omamionego przez klechów społeczeństwa.
          A dla nas, któzy się z tym nie zgadzają pozostanie tylko przypomnieć sobie
          Słowackiego:
          Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
          I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
          A kiedy trzeba na śmierć idą po kolei,
          Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!
    • nick_penis Re: jak widzicie przyszłość? 21.08.06, 21:21
      Pragmatyzm godny podziwu.

      Mam nadzieję, że jednak więcej u Was oszołomów niż pragmatyków i że jednak
      popłyniecie z szambem historii.
      • bruner4 Re: jak widzicie przyszłość? 21.08.06, 21:27
        nie rozumiem skad u was tyle pesymizmu, co roku ubywa liczba wiernych- nie na
        darmo kler wali w dzwony aż uszy bolą i walczy z hipermarketami, coraz więcej
        ludzi wyjeżdża pracować sezonowo do pracy za granicę, coraz więcej
        zagranicznych firm w Polsce, w takich warunkach los oszołomstwa będącego u
        władzy jest przesądzony- to tylko kwestia czasu.
        • xxara Re: jak widzicie przyszłość? 21.08.06, 21:38
          Bruner! Zagraniczne firmy nie głosują, emigranci tez nie. Dla nich liczy sie
          sztuka. LIczba wiernych sie zmniejsza o tych, ktorzy wyjezdzaja bądz z innych
          powodow na nich nie glosuja. Apeluje zeby nie dawac kolesiowi oreza do reki,
          wypowiadajac tu swoja opinie. Niech sie o. Rydzyka zapyta, jak widzi przyszlosc
          i na tym buduje swoja kampanie. Niech sie kisza we wlasnym sosie, to niczego
          sie nie dowiedza, bo przeciez ojciec Rydzyk nie wie, dlaczego ci co nie
          glosuja, to nie glosuja. PIS teraz pracuje nad tym zeby poszerzyc elektorat i
          zagospodarowac wszelkie nisze. Wypowiadajac sie tutaj bierzemy udzial w ich
          badaniu opinii publicznej. Ot, inwigilacja taka. Pisuary do szczania...
    • grgkh Cała prawda 24.08.06, 18:23
      Kolega pisowiec już tu pewnie nie wróci. Obstawiam, że dostał opieprz od swoich
      kolegów za nadmierną wylewność i zdradzanie podstawowej taktyki swojej
      formacji. A może sam się swojej szczerości przeląkł? wink Miałem chęć jeszcze coś
      od niego wyciągnąć, ale i to co dotąd powiedział jest bardzo cenne. Niech ten
      wątek pozostanie jako materiał do uświadamiania niedowiarków, czym naprawdę
      jest PiS. To taka sama organizacja jak wszystkie jej poprzedniczki, od
      zamierzchłych czasów, służące przejmowaniu władzy. Bilans MUSI wyjść na zero -
      im bardziej świętą chce być widziana, tym więcej kanalii gromadzi w swoich
      szeregach. Historia to potwierdzała niezliczoną ilość razy.
      • jabeta Re: Cała prawda 25.08.06, 11:58
        Dwie sprawy:
        1. Kolegi Pisowca.
        2. Twoja, Grgkh.

        ad 1. Kolega Pisowiec nie aż tak mądry, jak się Ci, Grgkh w pierwszej chwili
        wydało. Gdyby by mądrzejszy, wiedziałby, że PIS go w razie najmniejszej potrzeby
        przeżuje, przetrawi i wypluje gołego jak święty turecki. Wiedziałby też, że
        mądry człowiek nie idzie stadnie za silnym knurem, bo interes z knurem nie jest
        w zaden sposób gwarantowany, a i ujma na honorze ( choćby tylko we własnych
        oczach)nie do odrobienia.
        Dalej- kolega Pisowiec już się łamie, pisząc o tym, co myśli. Jest mu bliżej niż
        dalej do przemiany- nie jest AŻ TAK głupi, ale i AŻ TAK cwany, by nie widzieć,
        jakiego rzędu to prostutucja, a i sił brak, by być NAPRAWDĘ pewnym, że chce się
        być Wielką Kurwą (gdyby te siły miał, nie pisałby tu).
        Zatem kaliber taki sobie i nadmierne Twoje zachwyty nad nim, Grgkh. W jednym
        masz racje- pewnie się już przeląkł swoich słów.

        Teraz ad.2. Wasza rozmowa, Twoja i jego, to doskonały material dla socjologa
        mas. Czy nie widzisz, że własnie na takich, jak Twoja, tesknotach za Wielkim
        Wodzem, ufundowana jest cała ta tragedia. Piszesz, że też byś poszedł za takim,
        gdyby Ci tylko podpasowały cele. Cele, jak cele- takie czy siakie- ale środki,
        Grgkh! Chyba nie jesteś taki naiwny, że wierzysz w czystość postepowania
        Wielkich Wodzów?

        Coś się w Waszej rozmwoie ważnego pokazało. Wyznam, że bardzo bym chciała, żeby
        ten material się upublicznił ( oczywiście, bez wskazywania osób). Spojrz- jak
        bardzo w pewnej chwili znalazłeś sie blisko niego. Rozumiem uwarunkowania
        rozmowy, że chciałeś podebrać go "otwartością", ale wyszło coś więcej.
        Odpowiedziałes mu "adekwatnie"- czy wiesz, co to oznacza? Na jego poziomie,jego
        językiem. Kto ma język ofiary, ma wiele. MA JĄ. Tak, jak PIS zdobywa nasze
        społeczenstwo.
        Naprawdę szkoda. Ale ciekawie i "pożytecznie".
        Pozdrawiam.
        • grgkh I jeszcze trochę prawdy 25.08.06, 14:17
          jabeta napisała:

          > Dwie sprawy:
          > 1. Kolegi Pisowca.
          > 2. Twoja, Grgkh.
          >
          > ad 1. Kolega Pisowiec nie aż tak mądry, jak się Ci, Grgkh w pierwszej chwili
          > wydało.

          Kolega pisowiec jest naprawdę inteligentny, a ja chyba jednak nie napisałem "mądry"? Ten drugi przymiotnik ma jednak troszkę bardziej "ludzkie" znaczenie i, przynajmniej ja to tak wyczuwam, w bardziej pozytywny sposób wiąże się z moralnością. On jest również moralny, ale jest zły w tym sensie, w jakim dobro swoje stawia ponad dobrem ogółu. I nic więcej tu nie da się powiedzieć, bo to było tylko kilka zdań, natomiast nie znamy jego czynów.

          > Gdyby by mądrzejszy, wiedziałby, że PIS go w razie najmniejszej potrzeby
          > przeżuje, przetrawi i wypluje gołego jak święty turecki.

          I tu znów się mylisz. Oceniając jego wiedzę historyczną, sposób w jaki patrzy na ludzi, relatywną moralność zaryzykuję twierdzenie, że świetnie sobie będzie radził, jeśli... nie zrobi czegoś mocno niezgodnego z prawem i da się na tym złapać. Ma natomiast jedną wadę zbytnią szczerość. Może to zbyt małe doświadczenie i jeszcze nie wie, być może, że nie wszystko można mówić, może się zachłysnął swoją siłą, swoimi możliwościami? A może ta gadka tutaj to coś absolutnie celowego, rodzaj prowokacji? Za szybko wyciągasz wnioski.

          > Wiedziałby też, że mądry człowiek nie idzie stadnie za silnym knurem, bo
          > interes z knurem nie jest w zaden sposób gwarantowany, a i ujma na honorze
          > ( choćby tylko we własnych oczach)nie do odrobienia.

          I to też jest błędne stwierdzenie. Wódz może być jeden. Walka o ten prymat prowadzi do eliminacji wszystkich oprócz najlepszego. Po co więc ona? Cwany i skuteczny człowiek wie kiedy wykorzystać okazję. To rodzaj trampoliny, chwycenia okazji.

          > Dalej- kolega Pisowiec już się łamie, pisząc o tym, co myśli.
          > Jest mu bliżej niż dalej do przemiany- nie jest AŻ TAK głupi,
          > ale i AŻ TAK cwany, by nie widzieć, jakiego rzędu to prostutucja,
          > a i sił brak, by być NAPRAWDĘ pewnym, że chce się
          > być Wielką Kurwą (gdyby te siły miał, nie pisałby tu).

          Nie widzę tu żadnego łamania się. Istnieją inne możliwe wytłumaczenia tego faktu, a Ty uważasz, że musi być tak jak Tobie pasuje to do tej jednej koncepcji? To nie jest racjonalne myślenie.

          > Zatem kaliber taki sobie i nadmierne Twoje zachwyty nad nim, Grgkh.
          > W jednym masz racje- pewnie się już przeląkł swoich słów.

          To nie są zachwyty. Ja lubię rozmawiać z ludźmi inteligentnymi, którzy dużo wiedzą, bo w ten spsosób sam się czegoś uczę i nie muszą trwonić energii na zbędne wyjaśnienia. W tym, co on mówił nie było absolutnie niczego, co mógłbym zakwestionować, mówił prawdę. Dopóki jej nie wcielił w życie, dopóki nie pokrzywdził innych ludzi, nie mam podstaw by czuć do niego niechęć. Natomiast wolę takich jak on, zdobywających się na szczerość, niż zakłamanych, śliskich, wypluwających papkę dla durnego narodu wodzów PiSu. Gdy tego słucham, to czuję wyłącznie wkurzenie i nic więcej, ponieważ oni mnie traktują jak ostatniego durnia. Poza tym ci wodzowie już mają na swoich kontach konkretne czyny, za które, w moich kryterich moralnych, należy im się adekwatna do nich odpowiedź.

          Kolega pisowiec jest dla mnie wyłącznie efemerycznym zjawiskiem, kilkoma wpisami na tym forum i ja się odnosiłem do tych wpisów, a nie do człowieka, którego wcale nie znam. Tobie natomiast zbyt łatwo przychodzi wyciąganie ogólniejszych wniosków. I są one błędne.

          > Teraz ad.2. Wasza rozmowa, Twoja i jego, to doskonały material dla socjologa
          > mas. Czy nie widzisz, że własnie na takich, jak Twoja, tesknotach za Wielkim
          > Wodzem, ufundowana jest cała ta tragedia.

          Tak, to doskonały materiał. Właśnie dlatego, że nie zniżyłem się od razu do inwektyw pod jego adresem lecz spróbowałem coś od niego wyciągnąć, prowokowałem go do dalszych wynurzeń.

          Pamiętam sierpień 1980 roku. Byłem w dużej gdańskiej firmie i uczestniczyłem bezpośrednio w tym, co się tu działo. Pamiętam te nastroje i rozwój sytuacji. To była ewolucja myślenia od tłumionego peerelowskim wychowaniem schematu, do tego, co przynosili z zewnątrz ludzie zaangażowani już wcześniej w opór przeciwko komunie. Pamiętam tłum targany wątpliwościami, krystalizowanie się poglądów. I pamiętam moment, w którym pojawiać się zaczęli różnego kalibru wodzowie. I ja się w pewnym momencie opowiedziałem za tym głównym, naczelnym wodzem.

          Poziom zaangażowania, poświęcenia się "sprawie" (bo myślę o interesie ogólnym, nie swoim prywatnym) zależy od warunków, które są wcześniej. W tej chwili warunki, które tworzy PiS w coraz większym stopniu nastawiają ludzi przeciwko porządkowi, który nastaje. Mnie to przypomina nastroje tamtego sierpnia. Poza tym jestem starszy, więcej wiem, więcej rozumiem i mam w tej chwili mniej do stracenia, bo nie zależy mi na dalekiej przyszłości dla mojej osoby. Jeśli znajdzie się wódz, który poprowadzi krucjatę przeciwko tej zgniliźnie, to ja się przyłączę.

          > Piszesz, że też byś poszedł za takim, gdyby Ci tylko podpasowały cele.

          Tak. Cele.

          > Cele, jak cele- takie czy siakie- ale środki,
          > Grgkh! Chyba nie jesteś taki naiwny, że wierzysz w czystość postepowania
          > Wielkich Wodzów?

          Nie interesuje mnie chronienie własnej skóry. Rewolucje zawsze zaczynały się od drobnych zdarzeń, od buntu przeciwko komuś lub czemuś. Moja moralność nie pozwala mi na ciche siedzenie na uboczu. A wielcy wodzowie? Ocenia się ich dopiero jak coś zrobią. A ktoś musi kierować tłumem, by był skuteczniejszy. Ale Ty pewnie myślisz o postawieniu kosy na sztorc? Nie każda rewolucja to krwawa rozprawa.

          > Coś się w Waszej rozmwoie ważnego pokazało.
          > Wyznam, że bardzo bym chciała, żeby ten material się upublicznił
          > ( oczywiście, bez wskazywania osób). Spojrz- jak bardzo w pewnej chwili
          > znalazłeś sie blisko niego. Rozumiem uwarunkowania
          > rozmowy, że chciałeś podebrać go "otwartością", ale wyszło coś więcej.
          > Odpowiedziałes mu "adekwatnie"- czy wiesz, co to oznacza?
          > Na jego poziomie,jego językiem.

          Człowiek jest automatem sterowanym przez swoją przeszłość i teraźniejsze otoczenie. Cała świadomość to tylko jażń, poczucie swojej indywidualności przypisanej do informacji zebranej w ciągu swojego życia, oczywiście dzięki bardzo sprawnemu mózgowi, który to umożliwia. Bez tego hardware'u nie byłoby nas. Nie wyobrażaj sobie, że Ty jesteś czymś więcej i nie nadawaj swojemu myśleniu większej, ponad myśleniem innych, rangi.

          Język, którym mówimy powinien być jednoznaczny, szczery, powinien przekazywać informację, właściwą treść. Tak ja rozmawiam tutaj cały czas, ze wszystkimi. Ci, którzy próbują lawirować, stosują socjotechnikę, uniki, mogą liczyć, że ja się z nimi też nie będę liczył. To ja wybieram formę rozmowy i żadna, którą uznam za dobrą nie jest dla mnie zła. Twoim prawem jest subiektywnie to oceniać i nic mi do tego.

          > Kto ma język ofiary, ma wiele. MA JĄ. Tak, jak PIS zdobywa nasze
          > społeczenstwo.
          > Naprawdę szkoda. Ale ciekawie i "pożytecznie".
          > Pozdrawiam.

          Nasze społeczeństwo przegrywa, nie ma szans wygrać. Takie czasy. Takie uwarunkowania. Ja to wyraźnie widzę. Wiem dlaczego tak musi być, a głównym powodem nieszczęścia jest nieodporność na manipulacje, zbyt niski poziom edukacji, głupota. Przecież tego nie zmienimy, prawda? Ale próbujmy o tym mówić, pokazujmy to.

          pzdr



          Pewnie tu nie bywałaś wcześniej, a jeśli nawet Ci się to zdarzyło, to wcale nie musiałaś czytać innych moich tekstów. Z nich na pewno wyłania się obraz nieco odmienny od uproszczenia, które Ci się tu nasunęło.



          Nie jesteśmy, wszyscy razem i każdy człowiek z osobna, pępkiem świata. Obserwujemy, czujemy, przeżywamy. Uczymy się tego świata. Również, jako automat, reagujemy
          • grgkh korekta 25.08.06, 14:23
            Dwa ostatnie akapity to śmieci, które mi się wymknęły z brudnopisu wink.
          • jabeta Re: I jeszcze trochę prawdy 25.08.06, 16:58
            Dzięki za odpwoiedź, Grgkh.
            Zacznę od drobiazgu- czytam to forum od dawna, i cenię je oraz Twoje wypowiedzi,
            także spoko w tym względzie. Piszę rzadko, cóż: najczęściej tematy, a i kwestie
            forumowiczow zbyt ogólne, ale w całosci oceny -ok ( poza jedną panią wulgarną).
            Jestesmy zatem mniej więcej po tej samej stronie.

            Co do kolegi Pisowca- ninteligencja czy mądrość- kwestia semantyczna. Mnie się
            on inteligentny aż tak bardzo nie wydaje, raczej cwany, no ale to kwestia smaku.
            Odniosłam wrażenie, żeś się jednak zafascynowal jego "mądrością" właśnie- w
            takim znaczeniu jak to powyżej podałeś.

            Znaczenie slowa moralny jest jednoznacznie pozytywne. Nie ma moralności
            pejoratywnej. Jest co najwyżej niemoralność. Mowiąc: "czlowiek moralny" mamy na
            mysli: "przestrzegający zasad moralności". A "niemoralny"- nieprzestrzegający.

            Nie zgodze się z Tobą co do jego przewidywań swojego kapitalnego miejsca w
            przyszłosci. Trzeba być mocno naiwnym, by stawiac tak do upadłego na jednego
            knura. Zwłaszcza takiego, który, za przeproszeniem, dyma naiwnych
            współracowników bez litości. Nie wygląda mi też nasz Pisowiec na znanego
            buldożera ( który też, jak sądzę, zostanie wydymany). No, ale o tym czy
            buldożer, i czy Pisowiec doznają "orgazmu z musu", tego ani Ty ani ja
            prawdopodobnie się nie dowiemy.

            Moim zdaniem on się łamie. To czuć. Jego sarkazm jest nadto szczery. I gorzki.
            Nie wszystko zas musi być podane na patelni. Ja to czytam.

            Ale mniejsza już o niego. Wiesz, czym Ty mnie zaniepokoiłeś? Stwierdzeniem, że
            wiele Was łączy. Teraz zresztą to potwierdzasz w wypowiedzi o skutecznym
            przywodcy ( Hitler i Stalin byli skuteczni. Rzecz w tym, że nie ma skuteczności
            idealnej. Ale co narobili, to narobili.). O celach też( cel uświęca środki?).

            Racjonalny czlwoiek nie ufa żadnemu przywodcy. Jako i bogu.
            Lata sierpniowe pamiętam, a owszem. Niemłoda juz jestem. Także ten argument nie
            dla mnie. I chyba nie powiesz, że Wałęsa byl tym przywodcą? O ile pamietam,
            przywódca był zbiorowy.
            Jak widzisz, moj apel jest apelem o saamodzielność, nie o rewolucję. Gdzieś Ty
            to w mojej wypwoiedzi wyczytał? Kosy na sztorc? Kto chce iść za przywodcą- Ty,
            czy ja?

            Idzie mi o to, by nie byc podatnym na takie chamskie polityczne harce. Nie
            oznacza to oczywiście bierności ( sama mam za sobą epizod partyjny). Ale nie
            stadność. I nigdy- wodz.
            Pzdr.
            • grgkh Prawdy ciąg dalszy 26.08.06, 00:25
              > Co do kolegi Pisowca- ninteligencja czy mądrość- kwestia semantyczna.

              A więc dajmy temu spokój.

              > Odniosłam wrażenie, żeś się jednak zafascynowal jego "mądrością" właśnie- w
              > takim znaczeniu jak to powyżej podałeś.

              Przecież Ci to wyjaśniłem w poprzednim poście... czy powinniśmy zacząć się
              zastanawiać, czym jest inteligencja? Czy musisz znać IQ delikwenta, sprawdzone
              testowo, by móc to oszacować? Ja to widzę. To jest wiedza plus zdolność do jej
              przetwarzania. Powtórzę, nie jestem zafascynowany pisowcem, natomiast zawsze
              przyjemność mi sprawia rozmowa, w której odnajduję u mojego rozmówcy rozumienie
              pewnych spraw, niestety, bardzo często słabo znanych przez innych. To, co on
              powiedział JEST PRAWDĄ. I jeśli coś chcesz podważyć, to sięgnij do tego tekstu
              i możemy o nim porozmawiać. Wyjaśnijmy to.

              > Znaczenie slowa moralny jest jednoznacznie pozytywne. Nie ma moralności
              > pejoratywnej. Jest co najwyżej niemoralność. Mowiąc: "czlowiek moralny"
              > mamy na mysli: "przestrzegający zasad moralności".
              > A "niemoralny"- nieprzestrzegający.

              Może to inaczej rozumiemy, a więc wyjaśnijmy i to.
              Moralność jest neutralna. To wyłącznie zbiór zasad, według których dokonujemy
              oceny (moralnej), wartościujemy, na ile robimy coś dobrze lub źle. Każdy, kto
              się jakimiś zasadmi posługuje jest moralny. Niemoralny sugeruje, że ktoś jest
              pozbawiony zasad moralnych (całkowicie czy częściowo? jakich?).

              To o czym Ty mówisz, to znaczenie potoczne, uproszczenie.

              Dlaczego tak właśnie jest? Przede wszystkim dlatego, że zbiory zasad moralnych
              nie są dane od Boga, ani się z nimi nie rodzimy i nie da się jednoznacznie
              niektórych zakwalifikować jako pozytywnych lub negatywnych. Zależy to czasów
              historycznych, miejsca na Ziemi, kultury, w której żyjemy. Dlatego, według
              Ciebie, ktoś moralny w ocenie jednych mógłby być niemoralny (amoralny) w ocenie
              innych. Najczęściej, gdy to my mamy oceniać zasady moralne innych, mówimy, że
              ktoś jest dobry lub zły, choć jest to zawsze znaczne uproszczenie.

              > Nie zgodze się z Tobą co do jego przewidywań swojego kapitalnego miejsca w
              > przyszłosci.

              Znajdź mi, gdzie coś podobnego napisałem. Mówiłem o odskoczni, o okazji. wink
              Znów nadinterpretowujesz, by obronić jakąś swoją tezę, z którą żal Ci jest się
              rozstać.

              > Trzeba być mocno naiwnym, by stawiac tak do upadłego na jednego
              > knura. Zwłaszcza takiego, który, za przeproszeniem, dyma naiwnych
              > współracowników bez litości. Nie wygląda mi też nasz Pisowiec na znanego
              > buldożera ( który też, jak sądzę, zostanie wydymany). No, ale o tym czy
              > buldożer, i czy Pisowiec doznają "orgazmu z musu", tego ani Ty ani ja
              > prawdopodobnie się nie dowiemy.

              Ponieważ dość wysoko oceniam jego... wiedzę historyczną i socjologiczną, i jej
              przetwarzanie smile, więc sądzę, że bliżej mu do wykorzystania teraz okazji, a
              potem, gdy okręt zacznie tonąć, do porzucenia "wodzusia". Nie upieram się
              jednak przy tym.

              > Moim zdaniem on się łamie. To czuć. Jego sarkazm jest nadto szczery. I gorzki.
              > Nie wszystko zas musi być podane na patelni. Ja to czytam.

              Twoje prawo domyślać się. Racjonalniej jednak jest nie upierać się przy jakiejś
              jednej, wybranej możliwości, gdy jest ich wiele.

              > Ale mniejsza już o niego. Wiesz, czym Ty mnie zaniepokoiłeś?
              > Stwierdzeniem, że wiele Was łączy.
              > Teraz zresztą to potwierdzasz w wypowiedzi o skutecznym
              > przywodcy ( Hitler i Stalin byli skuteczni.
              > Rzecz w tym, że nie ma skuteczności idealnej.
              > Ale co narobili, to narobili.). O celach też( cel uświęca środki?).

              Łączy, owszem, ale w rozumieniu historii i socjologii. Natomiast zasady moralne
              i cele mamy całkiem rozbieżne. Historia ludzkości, to tysiące lat wciąż tych
              samych błędów. To nieustająca, codzienna walka o dominację człowieka nad
              człowiekiem, bo jej skuteczność daje przeżycie, miejsce na Ziemi i dostęp do
              ograniczonych jej zasobów. Samemu trudno walczyć przeciwko wszystkim i dlatego
              ludzie się łączą w grupy, a te muszą funkcjonować według pewnych kodeksów,
              przestrzeganych na tyle, na ile tylko to jest konieczne, nic więcej. To jest
              grupowy cynizm, ale także egoizm grupowy, który mylnie postrzegamy jako
              altruizm. Taki jest świat tych reguł. Zimny i obojętny. Zawsze się znajdą tacy,
              którzy będą chcieli mieć więcej niż inni i dlatego nigdy nie ma idealnej
              sprawiedliwości. Poruszamy się w obrębie pewnych granic. Te oscylacje, to
              łamanie zasad, od przechodzenia przez jezdnię w nieoznakowanym miejscu do
              skrytobójczego mordu. Gdy nie ma mechanizmów kontrolnych, ilość i rozmiar
              odstępstw narasta. Tworzą się wewnątrz dużych grup grupy mniejsze, o
              charakterze przestępczym. Ale nadmiar władzy też sprzyja bezkarności tych,
              którzy tę władzę posiadają i oni również stają się przestępcami, ale
              przestępcami wobec zasad moralnych, bo prawo modyfikują pod siebie.

              Pewnie to wszystko wiesz. Wiedzą to także panowie kaczyści. Ale żaden z nich,
              nigdy nie puścił pary z gęby, że tak jest, bo to jest ich tajna strategia w
              wielkiej misji podporządkowania sobie socjotechniką durnego narodu. I zdarzył
              się wyjątek. Młody pisowiec wygadał się, może z premedytacją, prowokacyjnie, z
              pogardą, bo wie, ze i tak nikt z tej wiedzy żadnego użytku nie jest w stanie
              zrobić. Ta wiedza leży na ulicy. Każdy może się tego domyślić, ale ludzie wolą
              słodką papkę, niż historię swojego gatunku, która im w szkole obrzydła. Kto z
              Twojego otoczenia potrafi tak świat interpretować?
              Pisowiec pokazał, że kaczyści świetnie się orientują w tych prawidłowościach.
              Rzadki i fascynujący przypadek, nieprawdaż?

              A o mnie się nie martw. Dam sobie radę. smile

              > I chyba nie powiesz, że Wałęsa byl tym przywodcą? O ile pamietam,
              > przywódca był zbiorowy.

              A powiedziałem? Dlaczego wciąż znajdujesz u mnie coś, czego ja nie mówię? Kto
              kogo widział jako przywódcę i w którym momencie? Hę? Przecież to są chwilowe
              osądy. Tak, Wałęsa raz mi się podobał, innym razem nie, to się parę razy
              zmieniało, a bywało, że traktowałem swoją akceptację jego osoby jako
              tzw. "mniejsze zło". I co z tego wynika? A na pewno nie było tak, że przez cały
              czas był tylko przywódca zbiorowy. Coś żle pamiętasz.

              > Jak widzisz, moj apel jest apelem o saamodzielność, nie o rewolucję.

              Nie rozumiem. Możesz dokładniej? Gdzie tej samodzielności ma być więcej?

              > Idzie mi o to, by nie byc podatnym na takie chamskie polityczne harce. Nie
              > oznacza to oczywiście bierności ( sama mam za sobą epizod partyjny). Ale nie
              > stadność. I nigdy- wodz.

              Ja nigdy do partii nie należałem, a epizod z "S" też nie trwał więcej niż
              pozwolił mi na to rozsądek.

              A z wodzem, to też nie jest tak. PiS nie istniałby, gdyby nie jeden człowiek,
              geniusz intrygi, doskonały prawnik, autentyczny wódz. Jeśli nadal będzie tak
              cwany, jak dotąd, to PiS będzie rządził jeszcze następną kadencję sejmową. Jest
              tylko jedna alternatywa - inny wódz. Też musi być genialny. Musi mieć dużo
              charyzmy, by zgromadzić wokół siebie armię zdolną pokonać siły zła,
              socjotechnikę sprzymierzoną z religią. Każdy dzień bez tego wodza, to
              pogłębianie zapaści, moralnej, politycznej i gospodarczej. To niewyobrażalne,
              nie do odrobienia straty. Uciekają okazje, bo świat się zmienia i gdy w
              końcu "wodzuś" odejdzie, nie będzie już tych środków, po które można by z
              pożytkiem sięgnąć teraz.

              Ale mnie to... wisi. Jestem bezradny i mówię sobie, że samym umartwianiem się
              nic nie zmienię. Pieprzę ten kraj, język, kulturę, tradycję wszystko to, co
              jest mi bliskie, ale wiem, że nie wolno mi się do tego przywiązywać. Obrzydza
              mi to wszystko do porzygania się kacze stado. TUTAJ nie ma już miejsca dla
              normalnego życia.

              A więc niech nastanie odrobina cynizmu, który jest wiedzą o świecie. To jest
              obrona spójności mojej psychiki. Tylko tyle, bo swoich zasad moralnych nie
              zamierzam zmieniać. I
              • grgkh Prawdy ciąg dalszy -c.d. 26.08.06, 00:29
                A więc niech nastanie odrobina cynizmu, który jest wiedzą o świecie. To jest
                obrona spójności mojej psychiki. Tylko tyle, bo swoich zasad moralnych nie
                zamierzam zmieniać. I czekam na wodza, który zmiecie "wodzusia", choć jego
                pojawienie się jest niesłychanie mało prawdopodobne.

                Aha, czy wiesz jaka jest jedyna, najlepsza recepta na całe zło tego świata?

                pzdr

              • jabeta Re: Prawdy ciąg dalszy 26.08.06, 14:33
                Opuszczamy pole: inteligencja-mądrość.
                Natomiast to, czy prawda jest to, co powiedzial kolega Pisowiec, jest nie do
                dyskusji, bowiem nie do dyskusji jest samo pojęcie prawdy ( pozrerysowujac w
                celu uprzedzenia sporu epistemologicznego).
                Dlaczego się nie zgadzam z jego pojmowaniem pragmatyzmu ( a za tym i Twoim,
                przynbajmniej po części) wyjaśniłam jemu, ale powtórzę: działanie, które
                CALKOWICIE pomija idealizm nie jest pragmatyczne. Wykopyrtnie się prędzej czy
                później. Dlatego , w przeciwieństwie do Ciebie, nie cenię wysoko jego wiedzy
                scojologicznej, ani instynktu politycznego.

                Mam inne niż Twoje zdanie na temat semantyki slowa: "moralność". To zespół
                pogladów, norm i ocen dominujących w konkretnym czasie historycznym i
                środowisku. Z tego punktu widzenia niemoralny jest ktoś, kto ich nie
                przestrzega. Ja nie wyrokuję w tym momencie o tym, CZY SŁUSZNIE ( pewnie, że
                niesłusznie), idzie mi tylko o to, czy jest to zespół ( na tak) czy też nie. Z
                tego punktu widzenia moralny nie jest pojęciem neutralnym. I nie jest to
                uproszczenie. Neutralne moze być zestawienie wszystkich typów moralności bez
                wartosciowania ich.

                Co do łączenia się w grupy- owszem tak, ale istniej granica tego. Wodzowstwo
                jest nie do przyjęcia. A o to tu pzrecież chodzi. PIS to partia wodzowska. No i
                takich samych ma sojuszników.
                • grgkh Re: Prawdy ciąg dalszy 26.08.06, 16:51
                  Zastanawiam się, o co i poco my się spieramy ze sobą? wink

                  Wyczuwam, że jesteś typem człowieka, który "lubi" dominować oraz "lubi" mieć rację. To pierwsze, to nic szkodliwego, ale drugie - owszem. Zauważyłem, parę już razy, że dla samego jej ogłoszenia (dla siebie i przynajmniej dla mnie) porzucasz racjonalizm myślenia.

                  Różnimy się dość zasadniczo tym, że ja próbuję dociec, co właściwie miałaś na myśli, szukam sensu olewając ewentualną nieprecyzyjność wyrażania się, a Ty od ręki przypisujesz mi coś, co sobie wyobrażasz, że ja myślę i żadne moje późniejsze wyjaśnienia nie są w stanie tego skorygować. Nie śmiem domniemywać, że wynika to z niezauważania alternatyw, ponieważ właśnie tym się różnimy, oceniam Cię bardziej w kierunku na plus.

                  To tak na marginesie...

                  > czy prawda jest to, co powiedzial kolega Pisowiec, jest nie do
                  > dyskusji, bowiem nie do dyskusji jest samo pojęcie prawdy
                  > ( pozrerysowujac w celu uprzedzenia sporu epistemologicznego).

                  Ja się także nie ze wszystkimi jego wnioskami zgadzałem, ale podstaw nie da się podważyć.

                  > Dlaczego się nie zgadzam z jego pojmowaniem pragmatyzmu ( a za tym i Twoim,
                  > przynbajmniej po części) wyjaśniłam jemu, ale powtórzę: działanie, które
                  > CALKOWICIE pomija idealizm nie jest pragmatyczne. Wykopyrtnie się prędzej czy
                  > później.

                  Co to znaczy "całkowicie pomija idealizm"?

                  > Dlatego , w przeciwieństwie do Ciebie, nie cenię wysoko jego wiedzy
                  > scojologicznej, ani instynktu politycznego.

                  Co możesz zarzucić - nie jemu, bo go znasz na podstawie kilku zdań - ale konkretnie tej wiedzy? Miałaś w niej znaleźć jakiś zasadniczy błąd, to było Twoje zadanie domowe. A jego instynkt polityczny mi zwisa i się nim nie zachwycałem. Mogłem go oceniać pod kątem skuteczności, ale to są wyłącznie luźne rozmyślania przy goleniu, a nie poważna praca naukowa. Ja mam takie pokrzywione widzenie świata, nie patrzę, co jest dobre lub złe (bo oceniam to z boku, najobiektywniej jak potrafię), tylko czy jest skuteczne, na ile takie jest i jakie są tego skutki. I nie przywiązuję się do tych wniosków emocjonalnie.

                  Moralność...

                  > Mam inne niż Twoje zdanie na temat semantyki slowa: "moralność". To zespół
                  > pogladów, norm i ocen dominujących w konkretnym czasie historycznym i
                  > środowisku. Z tego punktu widzenia niemoralny jest ktoś, kto ich nie
                  > przestrzega. Ja nie wyrokuję w tym momencie o tym, CZY SŁUSZNIE ( pewnie, że
                  > niesłusznie), idzie mi tylko o to, czy jest to zespół ( na tak) czy też nie. Z
                  > tego punktu widzenia moralny nie jest pojęciem neutralnym. I nie jest to
                  > uproszczenie. Neutralne moze być zestawienie wszystkich typów moralności bez
                  > wartosciowania ich.

                  "Słownik wyrazów obcych" PWN: "zespół ocen i norm, wzorów postępowania i ideałów osobowych, mających regulować postępowanie jednostek oraz stosunki między jednostkami i grupami społecznymi; całokształt zachowań i postaw jednostki lub grupy społecznej, oceniany według jakiegoś społecznie funkcjonującego systemu ocen i norm moralnych."

                  Wynika z tego, że każdy człowiek musi mieć jakąś moralność. Każdy! Jak inaczej mogłabyś nazwać ten stan? Kto i na podstawie jakich kryteriów będzie decydował, kiedy ktoś przestaje być moralny i staje się niemoralny? Czy niemoralny, według Ciebie, to ten, co nie ma moralności, czy inaczej, ma ją jakąś... ale jaką?

                  A co to jest "zestawienie wszystkich typów"? Jakie te typy są i na czym ma polegać ich zestawianie bez wartościowania?

                  > Co do łączenia się w grupy- owszem tak, ale istniej granica tego.
                  > Wodzowstwo jest nie do przyjęcia. A o to tu pzrecież chodzi.
                  > PIS to partia wodzowska. No i takich samych ma sojuszników.

                  Zgadzam się. Na co dzień lepsze są rządy ludu wink. Wódz jest na czas walki. Jest potrzebny wtedy, gdy trzeba podejmować decyzje, a wodzem stają się ludzie albo charyzmatyczni, albo bardzo mądrzy (autorytety), albo o nadzwycznajych zdolnościach stratega, albo sczególnie despotyczni itd... Są sytuacje, które wymagają wodzostwa. Na przykład - okiełznanie zapędów innego wodza. Po to by pokonać (w miarę szybko) JK, potrzebny jest wódz o nadzwyczajnych cechach charakteru. A armia nasza jest bardzo nędzna, to widać. A ze złem w doskonałej niemal formie (bardzo skutecznym), niesłychanie mało skutecznie walczy się samym dobrem. To błędne koło. Dlatego wciąż czekamy, aż tego zła będzie tak dużo, że ta cała, kiepska armia się zmobilizuje do skutecznej ofensywy. I też nie wiadomo, czy póżniej pójdzie w dobrym kierunku.

                  Ja naprawdę czekam na ludzi, którzy potrafią przeciwstawić się "wodzusiowi" i jeśli będą mieli trochę skłonności w kierunku bycia wodzem, to zaakceptuję to.

                  I tylko tyle. I o mnie się nie martw. Ja mam to (prawie wszystko) bardzo dobrze przemyślane i poukładane.

                  • jabeta Re: Prawdy ciąg dalszy 26.08.06, 17:42
                    Takie to są te rozmowy na odległość. Koszty własne rozmowy. Trza by elaboraty
                    dawać,a ja- szczerze mówiąc - ostatnio nie mam weny w kierunku słowa. Bieszremy
                    pod uwagę te ograniczenia, prawda? Wszak nie bierzemy dosłownie "wniosków" z
                    naszej rozmowy?

                    Co do tej racji i dominacji. Pewnie, że lubię mieć rację. Ty nie? Dominować?
                    Czasami. Ty nie?

                    Nie przypisuję Ci strasznych rzeczy, Grgkh, coś Ty ( j.w.). Ot, indywidualistka
                    ze mnie. Lubię tworzyć definicje, po prostu.

                    Co do tego idealizmu- ani Ty, ani kolega Pisowiec, ani ja nie jestesmy
                    całkowitymi idealistami. Ale też nie pragmatykami. Mowisz , że patrzysz na
                    skuteczność, nie kwalifikację wedle ( wlasnego) kodeksu dobra-zła? Tak, to jest
                    to, czego się boję. Jeśli tak jest ( w co nie wierzę), to zacznę się Ciebie bać.

                    Co do moralności- nie sądzę, by nie było ludzi amoralnych. Takich właśnie bez
                    "pionu" w sobie- idących wyłącznie za łatwo wyliczalną korzyścią. Jest chyba
                    nawet kwalifikowany psychologicznie opis takich sylwetek charakterologicznych-
                    coś z psychopatią ma to wspólnego. Na marginesie- kierowanie się skutecznoscią
                    jako wyłączną kwalifikacją motywacyjną pod to może podpadać.

                    Ale spoko. Pozdrawiam.
                    • grgkh Re: Prawdy ciąg dalszy 26.08.06, 18:58
                      > Mowisz , że patrzysz na skuteczność, nie kwalifikację wedle ( wlasnego)
                      > kodeksu dobra-zła? Tak, to jest to, czego się boję.
                      > Jeśli tak jest ( w co nie wierzę), to zacznę się Ciebie bać.

                      To jest wiedza. Ja się żadnej nie boję, a jej znajomość pomaga mi we właściwszej interpretacji informacji z mojego otoczenia. Nie rozumiem tej Twojej obawy. czy nie wynika ona z pewnego rodzaju utożsamiania czystej wiedzy z zasadami postępowania (moralnością)?

                      > Co do moralności- nie sądzę, by nie było ludzi amoralnych.
                      > Takich właśnie bez "pionu" w sobie- idących wyłącznie za łatwo
                      > wyliczalną korzyścią.

                      > Jest chyba nawet kwalifikowany psychologicznie opis takich sylwetek
                      > charakterologicznych- coś z psychopatią ma to wspólnego.
                      > Na marginesie- kierowanie się skutecznoscią
                      > jako wyłączną kwalifikacją motywacyjną pod to może podpadać.

                      Ależ ci ludzie też mają zasady moralne, mają "swoją" moralność. Ty ją próbujesz oceniać pod kątem kolizji z interesami, między innymi, Twoimi, ale przecież ZAWSZE następuje taka kolizja. To, co ja zabiorę, nie może zostać dla innych. Tak jest zawsze. A nie "wyliczać" korzyści? Podświadomie to też zawsze robimy, gdy podejmujemy decyzję, czy się w cokolwiek angażować. Dla własnej straty, a nie korzyści? Ależ ta strata też jest korzyścią, którą w imię jakiegoś założenia dajemy innym. Nie istnieje bezinteresowność. Ma ją tylko kamień spadający po stoku, rozbijający inne lub ulegający rozbiciu, jeśli trafi na odporniejszy od niego. A względem tych kamieni, względem pożytku ich ocalenia w całości lub pożytku rozkruszenia, też można się dopatrzeć skuteczności i korzyści. Wszystko podlega działaniu mechanizmów, praw, zasad. Ocena jest zewnętrzna dla zdarzeń (tylko przyczynowo-skutkowa) i wewnętrzna dla oceniającego to indywiduum (z perspektywy np. jego korzyści). Skuteczność idzie obok parametru korzyści i dotyczy oceny w innych kategoriach.

                      > Ale spoko. Pozdrawiam.

                      pzdr
          • jozikan1 Re: I jeszcze trochę prawdy 25.08.06, 20:49
            > Człowiek jest automatem sterowanym przez swoją przeszłość i teraźniejsze
            otocze
            > nie. Cała świadomość to tylko jażń, poczucie swojej indywidualności
            przypisanej
            > do informacji zebranej w ciągu swojego życia, oczywiście dzięki bardzo sprawne
            > mu mózgowi, który to umożliwia. Bez tego hardware'u nie byłoby nas. Nie
            wyobraż
            > aj sobie, że Ty jesteś czymś więcej i nie nadawaj swojemu myśleniu większej,
            po
            > nad myśleniem innych, rangi.

            Skąd ten sceptycyzm grgkh? Coś takiego można wprawdzie powiedzieć w napadzie
            zwątpiewnia o sobie samym, ale i wtedy nie będzie to prawdą. Ale o kimś
            innym? "I would prefer not to." Dlaczego nie miałaby myśleć, że jest czymś
            więcej niż bardzo sprawny mózg? Rozmawia z Tobą (i z innymi) i to znaczy
            nierównie WIĘCEJ niż bardzo sprawne mózgi jej i Twój.

            > Nasze społeczeństwo przegrywa, nie ma szans wygrać. Takie czasy. Takie
            uwarunko
            > wania. Ja to wyraźnie widzę. Wiem dlaczego tak musi być, a głównym powodem
            nies
            > zczęścia jest nieodporność na manipulacje, zbyt niski poziom edukacji,
            głupota.
            > Przecież tego nie zmienimy, prawda? Ale próbujmy o tym mówić, pokazujmy to.

            Zmienimy to grgkh. Nie poddawaj się, zbyt wiele jest do stracenia.
            Pzdr
            • grgkh Re: I jeszcze trochę prawdy 26.08.06, 01:14
              jozikan1 napisał:

              > > Człowiek jest automatem [...]

              Mówią o tym już wszystkie neuronauki. To nie domniemanie, to pewnik. Poza tym
              resztę, od strony "wnętrza" samej psychiki wyjaśnia teoria memów. Polecam
              lekturę książki Susan Blackmore "Maszyna memowa".

              > Skąd ten sceptycyzm grgkh? Coś takiego można wprawdzie powiedzieć w napadzie
              > zwątpiewnia o sobie samym, ale i wtedy nie będzie to prawdą. Ale o kimś
              > innym? "I would prefer not to." Dlaczego nie miałaby myśleć, że jest czymś
              > więcej niż bardzo sprawny mózg? Rozmawia z Tobą (i z innymi) i to znaczy
              > nierównie WIĘCEJ niż bardzo sprawne mózgi jej i Twój.

              Dlaczego sceptycyzm? Czy podczas snu masz świadomość swojej osoby? To gdzie się
              podziewa wtedy Twoja psyche, być może lewitująca w przestworzach? Co jest
              prawdą, a co złudzeniem? Co jest "doskonałą" interpretacją sygnałów otoczenia,
              a więc światem, a co wyobraźnią? Przcież natura nie zna koloru różowego, bo to
              kompilacja w trójkącie barw, a stworzenia prymitywniejsze od ssaków widzą świat
              nawet w czworościanie, z czterema barwami podstawowymi? Co jest prawdą, jeśli
              każdy człowiek może inaczej rozumieć to samo pojęcie złożone, bo ma inny zbiór
              pojęć podstawowych, nabytych w czasie swojego żywota? Tylko jedno się liczy,
              potrzeba ładowania hardware'u i jego doskonalenia w interpretacji świata.
              Potrzeba wiedzy.

              > > Nasze społeczeństwo przegrywa, nie ma szans wygrać. Takie czasy.
              > > Takie uwarunkowania. Ja to wyraźnie widzę. Wiem dlaczego tak musi być,
              > > a głównym powodem nieszczęścia jest nieodporność na manipulacje,
              > > zbyt niski poziom edukacji, głupota.
              > > Przecież tego nie zmienimy, prawda? Ale próbujmy o tym mówić,
              > > pokazujmy to.
              >
              > Zmienimy to grgkh. Nie poddawaj się, zbyt wiele jest do stracenia.
              > Pzdr

              Nie od razu, ale kiedyś to się musi udać, bo gdyby nie miało szans, to nic nie
              miałoby sensu.

              pzdr
              • jozikan1 Re: I jeszcze trochę prawdy 26.08.06, 10:03
                Tylko jedno, prościutko grgkh: "automat", który wie, że jest automatem, nie jest
                automatem.
                Argument ze snem i świadomością grubo poniżej Twojego poziomu. I nie musisz do
                mnie strzelać memami i neuronaukami. Traktuję poważnie to, co mówią. Ale właśnie
                dlatego nie mogę tego uważać za koniec drogi i wyjaśnienie wszystkiego. Nie ma
                żadnej "reszty, którą wyjaśnia" ta czy inna teoria. Jest pole badań i ROZMOWY.
                • grgkh Re: I jeszcze trochę prawdy 26.08.06, 18:09
                  jozikan1 napisał:

                  > Tylko jedno, prościutko grgkh: "automat", który wie, że jest automatem,
                  > nie jest automatem.

                  Na ile to "wiesz"? Od kiedy i na ile identyfikujesz się jako samodzielny, myślący o sobie w kategorii "ja", byt? Przecież byłeś kiedyś niemowlęciem. Czy pamiętasz, od kiedy zauważyłeś, że "jesteś"? A czy zwierzęta wiedzą, że są? Np. szympans? Albo mrówka? A bakteria? A rośliny? A człowiek-roślina, z upośledzonym mózgiem, czy wie?

                  Granica między automatem i nie-automatem zaciera się, nie istnieje, bo wszyscy jesteśmy automatami "myślącymi" abstrakcyjnie, a jedną z tych abstrakcji jest jaźń. Identyfikację siebie mają już zwierzęta, bo odróżniają swoją łapę od łapy drugiego. Identyfikację siebie w obrębie grupy mają członkowie stada - to jest identyfikacja grupowa stada wilków polującego na jelenia, stosującego zbiorową strategię, jak w doskonale zaprogramowanym automacie. Człowiek dodaje do tego sferę pojęć abstrakcyjnych, przy pomocy których może "wiedzieć" opisowo. To jest to samo, co u zwierząt, bo często robimy coś "odruchowo", a więc automatycznie, a myśl przychodzi jako towarzyszące temu uzasadnienie, cień, proces towarzyszący.

                  Kiedyś "sztuczna" inteligencja też powie, że "wie" o sobie, że jest i będzie to prawda, bo to nie jest "nie do odróżnienia", ale to jest "dokładnie to samo".

                  Twój sposób myślenia, to dziedzictwo kulturalne, niezmiennie takie samo od epoki jaskiniowców. Najwyższy czas zacząć myśleć tak, jak jest naprawdę.

                  > Argument ze snem i świadomością grubo poniżej Twojego poziomu.

                  Przepraszam, może byłem zmęczony i nic lepszego nie przyszło mi do głowy.

                  > I nie musisz do mnie strzelać memami i neuronaukami.
                  > Traktuję poważnie to, co mówią. Ale właśnie dlatego nie mogę tego uważać
                  > za koniec drogi i wyjaśnienie wszystkiego.

                  Przede wszystkim trzeba odrzucić to, co już nieaktualne. A droga przed nami jest... a co na niej, tego nie wiemy, ale przecież może już jesteśmy blisko prawdy? Coś trzeba założyć. Ja zakładam "automaty". A potem nie tylko ich bronię, ale właśnie próbuję je sfalsyfikować. I jak dotąd, wychodzi mi, że tego się nie daje zrobić. A więc może to prawda? smile

                  > Nie ma żadnej "reszty, którą wyjaśnia" ta czy inna teoria.
                  > Jest pole badań i ROZMOWY.

                  Oczywiście. Jest mi miło.

                  pzdr
                  • jozikan1 Re: I jeszcze trochę prawdy 26.08.06, 18:45
                    Grgkh, powiedziałem, że piszę "prościutko" i chyba rozumiesz, że nie chodzi o
                    rozważanie i klasyfikację różnych możliwych przypadków wiedzących i nie
                    wiedzących o sobie, ale o pewną granicę o wiele bardziej zasadniczą, o którą
                    można się spierać, ale której (na razie) teorie automatów nie pokonały. Kiedy ją
                    pokonają, będziemy się zastanawiali, co dalej.
                    Granica, o której mówię, nie leży w samej wiedzy o własnym istnieniu. Ja
                    napisałem o "automacie", który wie, że jest AUTOMATEM. Można nie dostrzegać
                    różnicy między "wiem, że jestem" a "wiem, że jestem automatem", ale lepiej ją
                    dostrzec. Niezależnie od tego, czy to drugie zdanie jest prawdziwe, jego
                    pojawienie się oznacza bardzo zasadniczy skok jakościowy w świadomości jego
                    autora - bardziej zasadniczy od uświadomienia sobie własnego istnienia.
                    Są jeszcze inne sposoby pokazania tej granicy - np. można zapytać "automat":
                    "Czy zgodzisz się przegrać?" i usłyszeć w odpowiedzi np. coś takiego: "A ja na
                    pewno nie przyłączę się do kaczego stada, bo mi na to nie pozwalają moje zasady
                    moralne."
                    Co do reszty Twojej wypowiedzi OK.
                    pzdr
                    • grgkh Jestem automatem :) 26.08.06, 20:01
                      > Granica, o której mówię, nie leży w samej wiedzy o własnym istnieniu.

                      > Ja napisałem o "automacie", który wie, że jest AUTOMATEM.

                      A więc masz przykład takiego automatu. To ja. Jestem automatem i wiem o tym. Czego Ci jeszcze potrzeba więcej? JUŻ jesteśmy po drugiej stronie tej subtelnej granicy.

                      Wystarczyło zrozumieć na czym to polega, zaakceptować tę "straszną" wink prawdę i już. Teraz Ty, ze swoim sceptycyzmem stoisz obok mnie i widzisz: jest indywiduum, działa zgodnie z zasadami "automatyki", programowo smile. Jest ono cholernie skomplikowane w swojej konstrukcji, ale przecież nie wolno używać argumentu o komplikacji, bo tę można teoretycznie mnożyć w nieskończoność, poczynając od czegoś najprymitywniejszego. I "toto" WIE, że jest automatem. Kto ma teraz podjąć decyzję, że to fałsz, jeśli wszystko wygląda na prawdę w każdym calu?

                      Sztuczna inteligencja nie będzie sztuczną. Będzie taką samą jak my. Mając hardware'owo możliwość obudowania swojej wiedzy otoczką abstrakcyjnych pojęć w rodzaju jaźni, będzie żyło. Ani mniej, ani więcej niż my. Pojawi się tak, jak my się wyłaniamy z niemowlęctwa ku dorosłej, dojrzałej świadomości siebie.

                      Możemy się zastanawiać nad głębokością jej doznań, komplikacją zależności wewnątrz niej, ale i ludzie też są bogatsi lub ubodzy wewnętrznie, a jednak widząc fenotyp mówimy - to człowiek - i wyobrażamy sobie, że taki jak my.

                      > Można nie dostrzegać różnicy między "wiem, że jestem" a "wiem, że jestem
                      > automatem", ale lepiej ją dostrzec. Niezależnie od tego, czy to drugie
                      > zdanie jest prawdziwe, jego pojawienie się oznacza bardzo zasadniczy skok
                      > jakościowy w świadomości jego autora - bardziej zasadniczy od uświadomienia
                      > sobie własnego istnienia.

                      Powiem tak: wisi mi to, że jestem automatem. To nic nie zmienia. Żadnej różnicy poza satysfakcją z posiadania jakiejś wiedzy. Czuję. Gdy mnie boli głowa, biorę tabletkę. Gdy byłem nieszczęśliwie zakochany kalkulowałem, jak szybciej wyjść z tego przykrego dla mnie stanu narzuconego mi przez mój organizm, którym nie potrafiłem sterować. Pomagała mi... wiedza. Wiedziałem, że czas to najlepszy lekarz dla takiej dolegliwości i doczekałem ozdrowienia.

                      Wiedza o tym, że jesteśmy automatami powinna nam pomagać w obiektywiźmie oglądu świata. Przestajemy być jego centrum. Możemy spoglądać już nie tylko przez siebie, ale spoza siebie, widząc siebie na tle innych. Nabrać perspektywy. Uspokoić się w wyścigu do tego, co wynika z zaszczepionych w nas algorytmów walki konkurencyjnej. Być. Nie walczyć o przetrwanie, ale po prostu być. Tak jest naprawdę fajnie. wink

                      > Są jeszcze inne sposoby pokazania tej granicy - np. można zapytać "automat":
                      > "Czy zgodzisz się przegrać?" i usłyszeć w odpowiedzi np. coś takiego:
                      > "A ja na pewno nie przyłączę się do kaczego stada, bo mi na to nie pozwalają
                      > moje zasady moralne."

                      Przegrać? A czy muszę uczestniczyć w grze, do której ktoś mnie zmusza? Ja, jako automat mam wiedzę i na jej podstawie podejmuję decyzję czego w ogóle chcę. Może tego "chce" mój fizyczny organizm? Może jakaś paskudna tradycja, z której powinienem zrezygnować? Jakaś idiotyczna idea? Tyle jest możliwości. To wszystko trzeba wciąż kalkulować. Dobrze jest być samodoskonalącym się automatem, który tyle potrafi. wink

                      > Co do reszty Twojej wypowiedzi OK.
                      > pzdr

                      pzdr
                      • jozikan1 Re: Jestem automatem :) 26.08.06, 20:44
                        No nic. Widzę, że wiesz lepiej i od razu na zapas. I że nawet wiesz, czego ja
                        chcę, a czego nie chcę, lepiej niż ja. Trochę zazdroszczę, ale bardziej nie. I
                        że czegoś bardzo nie chcesz. Mówi się trudno.
                        pzdr
                        • grgkh Re: Jestem automatem :) 26.08.06, 21:14
                          jozikan1 napisał:

                          > No nic. Widzę, że wiesz lepiej i od razu na zapas. I że nawet wiesz, czego ja
                          > chcę, a czego nie chcę, lepiej niż ja. Trochę zazdroszczę, ale bardziej nie. I
                          > że czegoś bardzo nie chcesz. Mówi się trudno.
                          > pzdr

                          Nie rozumiem. Przejrzałem nasze wcześniejsze posty i nie mogę uchwycić, co jest istotą mojego niezrozumienia. Hm...
                          Mówi się trudno. Pzdr
                          • jozikan1 Re: Jestem automatem :) 26.08.06, 21:16
                            Może mi automat nie tak działa, jak powinien ...
          • radzimir11 Re: I jeszcze trochę prawdy 27.08.06, 00:15
            grgkh napisał:

            > Kolega pisowiec jest naprawdę inteligentny, a ja chyba jednak nie napisałem
            > "mądry"?

            > To nie są zachwyty. Ja lubię rozmawiać z ludźmi inteligentnymi, którzy dużo
            > wiedzą, bo w ten spsosób sam się czegoś uczę i nie muszą trwonić energii na
            > zbędne wyjaśnienia. W tym, co on mówił nie było absolutnie niczego, co mógłbym
            > zakwestionować, mówił prawdę.

            > Język, którym mówimy powinien być jednoznaczny, szczery, powinien przekazywać
            > informację, właściwą treść.
            -----------------

            pis-owiec napisał:

            >> zamierzam "zapier...." jak wół pociągowy
            pytam czysto intelektualnie i nie walcie mi frazesów
            a PiS no cóż w najgorszym razie pozamyka trochę oszołomstwa do więzień
            bo widzisz smak jest rzeczą względną jeden lubi kawior a inny kaszankę (ja wolę
            kaszankę)
            "smak" natomiast jest rzeczą negocjowalną
            Reasumując można żyć mając w dupie smak lub mieć smak zupełnie wyjątkowy i cóż
            to?????
            i udajesz kowboja który robi pożądek i jesteś Republikaninem......
            wybierając 3 opcję możesz się co najwyżej zesrać...
            ...pojedźcie na polską wieś i otrzeźwijcie dwóch gejów całujących się w małej
            wsi dostałoby widłami po ryjach...... <<


            Tak pisze inteligentny - zdaniem grgkh - pisowski aplikant adwokacki.
            • grgkh Re: I jeszcze trochę prawdy 27.08.06, 20:18
              > Tak pisze inteligentny - zdaniem grgkh - pisowski aplikant adwokacki.

              Jednym z najważniejszych elementów inteligencji jest łątwość kojarzenia przyczynowo-skutkowego. Na tym się zasadza większość zadań testowych badających poziom IQ i kwalifikujących do Mensy. Tego pisowcowi nie da się odmówić.

              A że jest oprócz tego cyniczny i brak mu kultury (delikatności wyrażania się)? To już inna kategoria.

              Powstaje pytanie, czy Hitler i Stalin byli inteligentni? Hm...?
        • radzimir11 Re: Cała prawda? 25.08.06, 14:28
          Jaka jest prawda, wie tylko 'pis-owiec'. Ja jednak odniosłem wrażenie czytając
          jego listy, że jest zupełnie innym człowiekiem niż ten, za którego się podaje.
          Mam nadzieję, że chciał tylko swoimi listami - używając inteligentnej prowokacji
          - przekazać czytelnikom forum, czym kierują się politycy aktualnie sprawujący
          władzę.
          Podający się za jedynie prawych i sprawiedliwych, mający przy każdej okazji gęby
          pełne udawanego patriotyzmu i uwielbienia Boga i Ojczyzny - w rzeczywistości są
          małymi, podłymi i cynicznymi ludzikami chorymi na władzę, tytuły i zaszczyty -
          dla których nie ma takiego świństwa, którego by nie mogli użyć, byleby tylko
          osiągnąć soje cele i zdyskredytować swoich przeciwników politycznych.

          Sądzę, że 'pis-owiec' nie jest tak cynicznym, jakim się nam przedstawił.
          Żywię nadzieję, że jest wręcz odwrotnie i że podający się za kaczego
          pretorianina, wcale nim nie jest. Sądzę, że brzydzi się nawet tego typu
          populistami, jak bliźniacy, i im podobnymi małymi Antkami Policmajstrami,
          katolickimi Rydzykami i Końmi, którzy mówią, że szanują życie poczęte
          i kochają Boga, nienawidząc jednocześnie swoich bliźnich.

          • grgkh Re: Cała prawda? 26.08.06, 00:56
            > Sądzę, że 'pis-owiec' nie jest tak cynicznym, jakim się nam przedstawił.

            W gruncie rzeczy nie jest to istotne. Ważny jest tylko przekaz i rola, jaką
            może spełniać. A, jak widzę, spełnia. wink
            • pis-owiec Re: Cała prawda? 26.08.06, 12:35
              ,,Urodzony w Paryżu w rodzinie arystokratycznej; w dzieciństwie, wskutek
              nieuwagi piastunki, okulał. Pozbawiło go to możliwości kariery wojskowej;
              pozbawiony praw pierworodnego został przeznaczony do stanu duchownego. Ród,
              mimo iż sięgał korzeniami czasów Hugona Kapeta (X w.), nie był zbyt majętny;
              kariera duchowna, wspierana protekcją stryja, wówczas biskupa, później
              arcybiskupa Reims, miała mu zapewnić dostatek.

              W 1769, w wieku 15 lat, wstąpił do seminarium; niższe święcenia otrzymał w
              1774; w tym samym roku uzyskał bakalaureat z teologii na Sorbonie. Wyświęcony w
              1779. W 1788 został biskupem Autun.
              Rok później, w 1789, jako przedstawiciel Stanu Pierwszego (duchowieństwa) w
              Stanach Generalnych opowiedział się po stronie rewolucji francuskiej. W
              Konwencie zainicjował sekularyzację dóbr kościelnych .
              Pierwotnie poparł wojskowy zamach stanu Napoleona Bonaparte (1799), jednakże
              potem w zmowie z Aleksandrem I przyczynił się do jego upadku i restauracji
              Burbonów.
              Podczas Kongresu Wiedeńskiego w 1815 wynegocjował dla Francji korzystne warunki
              pokojowe.
              W 1830 przyczynił się do uzyskania korony przez Ludwika Filipa I. Następnie
              ambasador w Wielkiej Brytanii (1830-183
              Do historii przeszedł jako zręczny dyplomata, cyniczny i bezwzględny stanowił
              najdoskonalsze wcielenie typowego dla swej epoki pragmatyka, amoralnego
              polityka i męża stanu.

              W obiegowej opinii Francuzów stał się symbolem wiarołomstwa i politycznego
              cwaniactwa. Jego zachowanie było krytykowane przez wielu wybitnych ludzi
              kultury i sztuki (m.in. Victora Hugo, Stendhala, Balzacka)."
              To Tayllerand jedna z moich ulubionych postaci historycznychsmile
              a tak poważnie śmieszą mnie opinie niektórych z Was,jakaś kobieta napisała że
              sama była w jakiejś partii po czym dała popis intelektualnego
              idealizmu.....moim zdaniem w polityce nie ma miejsca na przesadny idealizm i
              Droga Pani jeśli nie należała do Unii Wolności,UPR,ZCHN-U lub APP ,,Racji" to
              cała pewnościa tez nie była idealistką (tamte partie uważam za skupiska
              idealistów u mnie mających pejoratywne znaczenie).Może mi powiecie że cała
              generacja młodych wilczków PZPR z lat 80-tyych jak Kwaśniewski,Cimoszewicz
              wierzyła w socjalizm?????cimoszka stypendysta fulbrighta???...jeśli w to
              wierzycie że oni chcieli budować socjalistyczna polskę toście pogłupieli im
              chodziło o stanowiska...myśle że bierut też myślał podobnie tyle że był
              poprostu głupszy i bardziej siermiężny...są ludzie jak kuroń którzy naprawdę
              wierzyli w to co robią ale nie każdy musi być świeckim świętym prawda?
              tak sobie myślę....popatrzcie w stanach jeślic chesz być politykiem to masz
              dwie opcje albo robisz z siebie obrońcę biedoty,postulujesz powszechne
              ubezpieczenia zdrowotne,biadolisz nad czarnymi,gejami etc i zapisujesz sie do
              Demokratów...albo bronisz biznesu,purytańskiej obyczajów i udajesz kowboja
              który robi pożądek i jesteś Republikaninem...wybiarejąc 3 opcję możesz się co
              najwyżej zesrać.....gdzie tu miejsce na idealizm????podobnie w polsce zadam Wam
              pytanie gdybyście czysto pragmatycznie i cynicznie podzeszli do wygrania
              wyborów bez żadnej ideologii to jakie hasła wybrać???Swobodę
              obyczajową????......pojedżcie na polską wieś i otrzeżwijcie dwóch gejów
              całujących się w małej wsi dostałoby widłami po ryjach.......Liberalizm
              gospodarczy?????....powiedzcie to głodnym dzieciom z postpegerowskich wsi.......
              podpowiem żeby wygrywać w polsce wybory trzeba być socjalistą gospodarczym i
              konserwatystą obyczajowym......tak wychodzi matematycznie....
              • pis-owiec Re: Cała prawda? 26.08.06, 12:42
                w moim wypadku tak się szcześliwie składa że pasuje mi ideologia PiS-u,dobrze
                będzie mi się zyło w IV RP, nie działam wbrew sobie,aczkolwiek tak jak pisałem
                nie jestem idealistą, i nie sadzę że pewne zmiany można powstrzymać,Polska
                stanie się w końcu świeckim państwem z liberalnymi obyczajami,ale ja nie chce w
                tym uczestniczyć a wręcz bedę wałczyl dla PiS-u do końca,nie sądzę też że IV RP
                jest miejscem wymarzonym dla ludzi takich jak Wy ale powiedzcie....co mnie to
                obchodzi???zrzeszajcie się walczcie......
                • grgkh Re: Cała prawda? 26.08.06, 17:19
                  Dobrze mówisz, człecze... To bolesna, ale prawda.

                  Ci, co chcieli się przeciwstawić opcji PiSu, nie brali pod uwagę tej arytmetyki, działali jak naiwne przedszkolaki i wciąż byli zaskakiwani posunięciami kaczora. Żeby umieć z nim się na równi spotkać, trzeba działać ze znajomością rzeczy. On nie jest nie do pokonania. Gdybym ja z nim miał możliwość rozmowy, nie dałbym się tak łatwo zapędzać w kozi róg, jak to robią jego politycznie oponenci. Polacy są durni i zasłużyli na to co mają teraz. Zawsze w historii jest tak, że albo działa się z przewidywaniem skutków, albo myśli się o niebieskich migdałach i trzeba wypić nawarzone piwko. Durny naród, czczący bożków w niebiesiech i na ziemi, lekceważący prawdziwą wiedzę, taką jak ta, o której tu, w tej chwili mówimy, nie zasługuje na nic więcej. Może komuś się to wydać dziwne, w pierwszym momencie, ale ja nie mam tyle żalu do kaczystów, co do tych, co dali się im omamić. To oni pośrednio, jako ta szara, bezwolna, mało myśląca masa kreują moją, parszywą rzeczywistość. Oni się nie zmienią. A więc to Ty będziesz rządził.

                  A ja na pewno nie przyłączę się do kaczego stada, bo mi na to nie pozwalają moje zasady moralne.

                  Dobrze radzisz, byśmy się zrzeszali i walczyli, ale co z tą dobrą radą zrobią Polacy? To ich sprawa, bo ja nikogo do niczego, także, nie jestem w stanie zmusić.
              • jabeta Re: Cała prawda? 26.08.06, 13:40
                Panie Pisowiec,
                nie byłam członkinią żadnej z wymienionych przez Pana partii ( może Pan zgadywać
                dalej). Na powody, dla których odeszlam można spojrzec z obu punktow widzenia:
                i pragmatycznego i idealistycznego, bowiem mym zdaniem zaniechany idealizm może
                skutecznie utrudnić sukces pragmatyczny, i na tym też opieram moje
                przeswiadczenie ( czy idealistyczne?), że się PIS szybko na swoim pragmatycznym
                cynizmie pragmatycznie...przewróci. I czy to jest przesadny idealizm? Jak
                narazie idą ku temu coraz szybciej, a ja się cieszę. Nici z kolejnej kadencji-
                na moje.

                Powiada Pan w pewnym momencie, ze odpowiada Panu program PISu. Idealizm?
                Ja jednak Pana zapytam o co innego: czy nie męczy Pana takie nic? Ciągłe
                patzrenie an publikę, co publika łyka? Toć to zdechnąc można! Pragmatycznie: nic
                a nic?

                I jeszcze jedno: kalkulacje musza się opierać na danych. A te są zmienne.
                Zmieniły sie choćby w Europie. Ekstrapolując, sądzę, że my idziemy jednak w
                kierunku TYCH zmian. Pan tego nie bierze pod uwagę? Czy to pragmatyczne
                zakładać, ze Europa to dziwadla , a my -reguła?
                Moja ocena brzmni- Pański, jak i PISu pragmatyzm, nie nadąża. No i cala w tym
                nadzieja. Tak trzymać, Obywatelu!
                • xxara Re: Cała prawda? 26.08.06, 23:36
                  pisowiec: podobnie w polsce zadam Wam pytanie gdybyście czysto pragmatycznie i
                  cynicznie podzeszli do wygrania wyborów bez żadnej ideologii to jakie hasła wybrać?

                  On miedzy wierszami chce sie dowiedziec, jak budowac kampanie. Na kogo będą
                  głosować nisze wyborcze, w kogo uderzyć? A Wy jak stado przygłupich polaczków
                  (sorry grgkh, chces zablysnac erudycją, tylko dziwne ze nie masz swiadomosci, ze
                  rzucasz perly przed wieprze) odslaniacie wszystkie karty (cala dupe). głupi
                  Polacy wybierają PIS i głupi są przeciw.
                  • grgkh Re: Cała prawda? 27.08.06, 02:34
                    xxara napisała:

                    > pisowiec: podobnie w polsce zadam Wam pytanie gdybyście czysto
                    > pragmatycznie i cynicznie podzeszli do wygrania wyborów bez żadnej
                    > ideologii to jakie hasła wybrać?
                    >
                    > On miedzy wierszami chce sie dowiedziec, jak budowac kampanie.
                    > Na kogo będą głosować nisze wyborcze, w kogo uderzyć? A Wy jak stado
                    > przygłupich polaczków (sorry grgkh, chces zablysnac erudycją, tylko
                    > dziwne ze nie masz swiadomosci, ze rzucasz perly przed wieprze)
                    > odslaniacie wszystkie karty (cala dupe). głupi
                    > Polacy wybierają PIS i głupi są przeciw.

                    Nie sądzę, by potrzebował takiej wiedzy. On ją ma. On wie dużo więcej niż tu
                    powiedział, bo nie jest to wiedza tajna dla kogoś, kto jest dobrym obserwatorem
                    historii i jest pojętnym jej uczniem. To jest naprawdę niegłupi facet.

                    A ja nie jestem tu po to by "zabłysnąć". To forum antyreligijne. Religię uważam
                    za jedno z największych nieszczęść ludzkości. Odkąd tu zacząłem zaglądać, dużo
                    się nauczyłem i ugruntowałem swoje poglądy, między innymi dzięki tym rozmowom i
                    wskazówkom, gdzie i co można przeczytać. Chcę po sobie coś zostawić, bo
                    nauczyłem się również, że jedyne prawdziwe, co po człowieku zostaje, to wiedza
                    przekazana innym. Próbuję tę swoją przekazywać i uważam, że zawsze warto to
                    robić. Polacy są naprawdę słabo wyedukowani. Są niesamodzielni w myśleniu.
                    Oglądają się (niepotrzebnie i bałwochwalczo) na autorytety. Nie umieją
                    rozpoznać manipulacji skierowanych przeciwko nim. Uczy ich tego właśnie i także
                    religia i, oczywiście, szkoła. Płacimy za to powtarzającym się dochodzeniem do
                    władzy populistów, ale w historii Polski nie było jeszcze nigdy formacji
                    politycznej, która tak dokładnie sprzęgłaby celowość swojej aktywności z
                    religią jak teraz PiS. To "nowa jakość". Patrzę na kilka ostatnich wieków
                    naszych dziejów i kojarzę, co się działo i dlaczego, i widzę jasno, jak na
                    dłoni, dlaczego dziś tacy jesteśmy, i widzę, że nie uda się nas zmienić. To
                    miliony komórek rodzinnych, tych tak bardzo gloryfikowanych przez "kościółek"
                    (a wcześniej przez JP2), z zeskorupiałymi tradycjami, modelami patriarchalnego
                    wychowania, słuchania tych nibyautorytetów... Przechlapane. Na tym ugorze, tak
                    jak mówi to pisowiec, będą się pleniły nadal, jedna po drugiej, populistyczne
                    partyjki zabiegające o swoje poparcie u nierozgarniętego albo obrażonego i
                    niechcącego zagłosować wcale tłumu. Ktoś musi wygrać, a więc wygra najcwańszy.
                    Im ludzie głupsi, tym bardziej zasługują na to, by rządzili nimi ci, którzy
                    mają ich za nic.

                    Niech by sobie PiS rządził, może nawet bym już ich nie zwalczał, ale ja nie
                    potrafię żyć bez wolności i w zakłamaniu. I dlatego jestem, i będę przeciwko
                    nim, tak jak jestem przeciwko religii.
                    • xxara Re: Cała prawda? 27.08.06, 07:23
                      To może sensowniej jest zastanowić się jak rozbić PIS, a nie jak zbudować
                      Pisowi kampanię.
                      • grgkh Re: Cała prawda? 27.08.06, 15:45
                        xxara napisała:

                        > To może sensowniej jest zastanowić się jak rozbić PIS, a nie jak zbudować
                        > Pisowi kampanię.

                        xxara napisała:

                        > To może sensowniej jest zastanowić się jak rozbić PIS, a nie jak zbudować
                        > Pisowi kampanię.

                        Główna idea powinna polegać na pokazywaniu ich zakłamania i metod manipulacji. W gruncie rzeczy to strasznie prymitywne techniki.

                        A co do metod prowadzenia kampanii, to do JK nam sporo brakuje. Przyjrzyjcie się jak wykorzystuje on prawo, które nagina do swoich potrzeb i jak konsekwentnie przejmuje władzę we wszystkich kluczowych, strategicznych instytucjach. Nie wymyślimy niczego, czego on już nie wie. Raczej trzeba się skupić na docenianiu go i przewidywaniu jego przyszłych kroków.

                        Do skutecznej w zwyciężaniu partii zawsze będą ciągnęły zastępy ludzi cynicznych i chętnych do zdobywania władzy i profitów z niej wynikających.
                        • xxara Re: Cała prawda? 27.08.06, 19:48
                          A może trzeba umocnić Samoobronę, żeby koalicja się rozpadła? Myśląc zupełnie
                          cyniczne to zagrożeń dla tej koalicji trzeba szukać wewnątrz. Współpraca z
                          Andrew mogłaby się skończyć, gdyby ten zaczął stawiać coraz większe roszczenia.
                          Wydaje mi się, że umacniając jego, osłabia się ten pisowy twór.
    • xxara Re: jak widzicie przyszłość? 27.08.06, 07:32
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38950&w=41247067&v=2&s=0
      powyzej link do forum zwolennikow PISu, zalozonego przez pis-owca (wyskoczyło
      mi w wyszukiwarce). Wklejam fragment dla tych, ktorym nie chce sie linkow
      otwierać:

      uwaznie obsewrujemy wszystkich naszych wrogow
      sorge.s 04.05.06, 10:58 + odpowiedz
      mamy dokladna analize wypowiedzi ludzi z forum ,,Mężatki i żonaci (znudzeni)"
      wiemy już kto zdradza swojego małżonka i jestesmy przygotowani na
      udostepnienie tych informacji.

      Swoją drogą chyba będę częściej tam wpadać
      • jabeta Re: jak widzicie przyszłość? 27.08.06, 08:55
        Xxaro, no tak- racja. Dzięki. Dobrze to wiedzieć, bez wątpienia.
        Tyle tylko, że oni i tak się dowiedzą mniej więcej, czego chcą ( jak im nie
        pomożemy to tylko ciut mniej), a my zaczniemy grać pod nich ( patrz: Orwell) i
        oddamy naszą swobodę. Ja sobie nie wyobrażam ciągłego oglądania się, gdzie to są
        zamontowane urządzenia podsłuchowe.
        I czegóż to takiego dowiedział się kolega Pisowiec, czego, gdyby był
        inteligentny, nie mógłby samodzielnie wydedukować? Eee, taki szpieg jak z koziej
        d.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka