Wojny religijne

17.09.06, 14:13
Czy to, co teraz obserwujemy, to początek mowych wojen religijnych?

Religie czynią z ludzi maszyny do zabijania. Najłatwiej im opanować umysły tych, którzy mają w sobie najwięcej prymitywnych, zwierzęcych cech. Szara masa na usługach agresywnych ideologii. Czy teraz widzicie, że celem mempleksów jest dominacja nad innymi mempleksami? Walka, ewolucja...

Pierwotna idea boga monoteistycznego ewoluowała poprzez judaizm, chrześcijaństwo i islam wraz z niezliczonymi ich odłamami. Jedynym prawdziwym motywem ich przetrwania, zawsze, jest SKUTECZNOŚĆ w upowszechnianiu się, w zarażaniu ludzkich umysłów. Oraz poziom agresji. Gdy jest on zbyt wysoki zniewoleni przez nie ludzie zaczynają się buntować i religia nieco łagodnieje, ale tylko do czasu.

Co nas czeka? Czy obronimy nasz, wolny świat, czy będziemy musieli ulec? A czyż katolicyzm w wydaniu Rydzyka nie jest pośrednio odpowiedzią chrześcijaństwa na wojujący islam? Pośrednio, bo źródła obu są te same: prymitywne, zniewolone masy ludzkie, kierowane przez wodzów obiecujących, że z nimi, z ich ideologią będzie lepiej teraz, a doskonale po śmierci. A rosnąca w potęgę rosyjska cerkiew, także osadzona na biedocie, braku nadziei i niedoedukowaniu?

-=-=-=-

"Po raz pierwszy papież musiał przeprosić muzułmanów"

Komunikatem tym - dodaje Politi - papież zdystansował się od słów bizantyjskiego cesarza na temat dżihadu, które przytoczył w swym uniwersyteckim wystąpieniu. Wygłoszone zaś w Ratyzbonie papieskie refleksje na temat "świętej wojny" włoski publicysta określa mianem "niszczycielskiej samobójczej bramki".

Komentator "Corriere della Sera" wyraża przekonanie, że zmarła przed dwoma dniami Oriana Fallaci odkryła już wiele lat temu prawdziwe oblicze islamu i to ona jako jedyna umiałaby odpowiedzieć na obecny kryzys i ataki pod adresem Benedykta XVI.

[...]
    • patchwork30 Re: Wojny religijne 17.09.06, 17:48
      Papiez zacytowal slowa bizantyjskiego ksiecia Manuela II Palaeologos, ktory
      dyskutowal z perskim teologiem.

      «Zeig mir doch, was Mohammed Neues gebracht hat und da wirst du nur Schlechtes
      und Inhumanes finden wie dies, dass er vorgeschrieben hat, den Glauben, den er
      predigte, durch das Schwert zu verbreiten»,

      Pokaz mi, co nowego wniosl Mohammed a znajdziesz tylko zlo i nieludzkosc, jak
      to, ze nakazal wiare gloszona przez siebie szerzyc mieczem.

      No coz, troche niedyplomatycznie (JPII by sie taka "gafa" nie przytrafila), ale
      cos mi to pasuje do islamu.
      Najbardziej mi pasuja te slowa, jak patrze na reakcje swiata islamskiego z
      pogrozkami, ze zabija papieza, przez sam fakt, ze zacytowal czyjes,
      niepochlebne (acz prawdziwe) slowa o islamie.
    • kociak40 Re: Wojny religijne 17.09.06, 22:20
      Zbyszku, żadnych wojen religijnych nie będzie, nie te czasy, jeśli już, to na
      skutek ekonomii. Jak były ZSRR był w Afganistanie, to Talibowie byli
      patriotami, ludzmi walczącymi o wolną ojczyznę. Dostawali z USA
      najnowocześniejszą broń, rakiety Stinger, dzień i noc dostarcznana była broń
      dla bojowników o słuszną sprawę. Teraz w Afganistanie są Amerykanie i ci smi
      Talibowie w jednej chwili stali się terorystami, bandytami itd. Co robią wojska
      amerykańskie w Iraku? w Afganistanie? Czyje to koncerny prowadzą rabunkową
      gospodarkę w krajach muzułmańskich? Jaka jest obrona przed imperializmem
      amerykańskim? Gdzie dyktowane są ceny ropy? Gdzie tanio się je wydobywa, a
      gdzie na tym zarabia?
      • grgkh Re: Wojny religijne 18.09.06, 00:03
        Andrzeju, pozwolę sobie sprostować Twoje nieścisłe informacje m.in. na temat Afganistanu. Czy wiesz, że jest to kraj, który obecnie jest najwięszym producentem opium i heroiny? Owszem, Karzaj jest popierany przez USA, ale o jakich amerykańskich koncernach robiących interesy w tym kraju myślisz? CZy może są to działka wymieniane na "działki"? wink

        I jeszcze o rabunkowej gospodarce...

        Ma ona miejsce WSZĘDZIE i ZAWSZE. Faraonowie egipscy podbijali ziemie w Afryce i Azji. Fenicjanie zakładali faktorie handlowe na całym obszarze Morza Śródziemnego i ekspoloatowali, co się dało. Chińczycy i Hindusi (Ariowie) podbijali ogromne terytoria swoich sąsiadów. Mongołowie, Persowie, Grecy, Rzymianie i Arabowie stworzyli ogromne imperia nie licząc się a nikim, kto im się nie chciał poddać. Wielka Btytania, Hiszpania, Portugalia, Holandia, Belgia, Włochy, Niemcy mieli rozsiane po całym globie terytoria zamorskie niemiłosiernie, rabunkowo ekspoloatowane. Nawet Inkowie, Majowie i Aztekowie, zanim ulegli Europejczykom też brutalnie eksploatowali tereny podbite. Azja, Europa, Afryka, obie Ameryki - tysiące lat niewolnictwa pod każdą postacią. Świat ludzi od zawsze jest pełen przemocy, wyzysku, wojen, krwi. Jesteśmy najokrutniejszym gatunkiem jaki zamieszkiwał kiedykolwiek tę planetę. Jakże śmiesznie brzmią Twoje oskarżenia powtarzane tym samym tonem, którym wypowiadała je kiedyś propaganda peerelowska. Porzuć złudzenia. Ludzie nie będą inni. Największym motorem postępu (prawie) zawsze były wojny. Największe potęgi tego świata powstawały dzięki wyzyskowi.

        Talibowie - to prawda, byli popierani, podobnie ciemne interesy prowadzili Amerykanie na półwyspie Indochińskim (Kambodża, Laos, a potem Wietnam), a także w całej niemal Ameryce Łacińskiej i wielu innych miejscach świata. Nie tylko oni. Nieustająca walka o strefy wpływów, władzę, bogactwa naturalne...

        Czy znasz prawo zachowania? Materia i energia nie powstają z niczego... Takie samo prawo dotyczy sumy dóbr, które można stworzyć ludzkimi rękami. Jeśli MY mamy mieć więcej, to ONI muszą dostać mniej. Tego prawa nie da się obejść. I dlatego zawsze znajdą się ludzie, którzy będą chcieli mieć więcej kosztem innych. Możemy tworzyć systemy, kontrolować i musimy to robić, ale nigdy nie uczynimy świata zupełnie bezpiecznym, jak to sobie wyobrażają jacyś "chrześcijanie", ŚJ lub komuniści. Taki świat, pozbawiony konkurencji, rywalizacji, ewolucji byłby światem martwym. Taki świat jest niemożliwy.

        I jeszcze o ropie naftowej...

        Znaczna część rozpoznanych obecnie zasobów tej kopaliny jest na Bliskim Wschodzie i w Rosji. To właściciele tej ziemi, na spółkę z wydobywającymi ropę firmami (z całego świata, choć z dużą przewagą państw mających tradycje) zarabiają na tym. Dlaczego nie mówisz także o Iranie rządzonym przez islamistów? O Libii rządzonej przez Kadafiego? O Rosji, która jest zalewana strumieniem petrodolarów i w brutalny sposób rozbija Jukos, i więzi Chodorkowskiego? Ceny ropy dyktuje OPEC (Algieria, Arabia Saudyjska, Indonezja, Irak, Iran, Katar, Kuwejt, Libia, Nigeria, Wenezuela, ZRA) narzucając swoim członkom limity wydobycia (nie zawsze respektowane). A czy Polska odbiega od tej normy? Miedź, węgiel, kiedyś siarka i spustoszone jej wydobyciem tereny... A czy wiesz w jaki sposób wydobywa się polski bursztyn i kto na tym zarabia?

        A wojny religijne?

        Nie mówiłem, że celem zasadniczym byłaby religia, ale świat jest naprawdę nieobliczlny. Wciąż to podkreślam: religia jest narzędziem władzy nad ludźmi, a jeśli do wojen religijnych miałoby dojść, to bedą one wywołane względami ekonomicznymi, bo ludzie walczą ze sobą wyłącznie o władzę i dobra, które tą władzą można osiągnąć. Religia jest pretekstem, jest ideologią, którą trzeba rzucić tłumowi, by zeń uczynić wściekłą i groźną bestię. Ale w tym wszystkim odbywa się także nieustająca gra, w której konkurują ze sobą mempleksy, tępione, niszczone - wydawałoby się - bezpowrotnie, ale odradzające się w coraz nowych formach (komunizm, nacjonalizm, rasizm). I religie.
        • kociak40 Re: Wojny religijne 18.09.06, 00:34
          "Czy znasz prawo zachowania? Materia i energia nie powstają z niczego..."

          To coś nowego piszesz, według Ciebie właśnie powstały, może nie z niczego, ale
          z matematyki, tak przynajmniej wcześniej rozumiałem Twoje wywody.

          Cenę ropy dyktuje OPEC ale wiekośc tej ceny przychodzi z nowojorskiej giełdy.

          Zbyszku, Ty chcesz wszystkich przekonać do wszystkiego, do tego co sam myślisz.
          Może i znajdujesz do tego odbiorców, ale ja nim nie jestem, mam swoje zdanie i
          nie chcę o tym dyskutować, zwłaszcza w temacie politycznym. Masz rację w swoim
          wywodzie, zgadzam się z nim, dlatego powiem więcej, nie ma się co dziwić,
          Korei, Iranowi, że dąży do posiadania broni atomowej, bo pies który może ugryźć
          budzi szacunek. Tylko silni na tym świecie się liczą, ale to nie znaczy, że
          trzeba być uległym.

          • grgkh Re: Wojny religijne 18.09.06, 13:27
            kociak40 napisał:

            > "Czy znasz prawo zachowania? Materia i energia nie powstają z niczego..."
            >
            > To coś nowego piszesz, według Ciebie właśnie powstały, może nie z niczego,

            Ja nie twierdzę, że powstały z niczego i są CZYMŚ. wink Dalej są NICZYM, ale w PRZEMIANACH ilościowych, które ich dotyczą, obowiązuje bezwzględnie "prawo zachowania". Jak w naczyniach połączonych... A tak naprawdę, masa i energia są przecież tylko informacją. wink Informacją o ilości masy lub energii, a "prawdziwej" masy i energii nikt nigdy nie widział.

            > ale z matematyki, tak przynajmniej wcześniej rozumiałem Twoje wywody.

            I dalej tylko w tej matematyce tkwią. I nigdy poza nią nie wyjdą.

            > Cenę ropy dyktuje OPEC ale wiekośc tej ceny przychodzi
            > z nowojorskiej giełdy.

            Stamtąd ją bierzemy, ale nie ustala się ona tam na określonym poziomie, bo jakiś koncern sobie tak zaplanował. Decydujący wpływ na tę cenę ma świadome działanie OPEC. Gdy zarządzają zwiększenie podaży, to cena spada. I odwrotnie. Choć są czynniki zewnętrzne, które tę bezpośrednią zależność w pewnym stopniu zakłócają.

            > Tylko silni na tym świecie się liczą, ale to nie znaczy, że
            > trzeba być uległym.

            Nie tylko i nie zawsze silni się liczą, choć na ogół tak jest. Ileż to razy słabsza armia pokonywała silniejszą? Wygrywał czarny koń? Ostatecznie liczy się suma różnych czynników przekładająca się na wygraną czyli "skuteczność". I dlatego, jak piszesz, nie należy być uległym. wink
      • radzimir11 Re: Wojny religijne 18.09.06, 14:18
        kociak40 napisał:

        > Zbyszku, żadnych wojen religijnych nie będzie, nie te czasy, jeśli już, to na
        > skutek ekonomii.

        Nie będzie? Ośmielę się wątpić...

        Ekstremiści ogłaszają dżihad

        W Iraku spalono wizerunek Benedykta XVI

        Spalili papieża (5 zdjęć)
        Galeria

        Potępiają papieża (15 zdjęć)

        1 godz. 15 minut temu

        Koalicja irackich ugrupowań rebelianckich kierowana przez Al-Kaidę przysięgła
        wojnę "czcicielom krzyża" w odpowiedzi na niedawną wypowiedź papieża Benedykta
        XVI na temat islamu, która wywołała protesty w świecie muzułmańskim.

        "Oznajmiamy czcicielowi krzyża (papieżowi), że zostanie pokonany razem z
        Zachodem, tak jak to się już dzieje w Iraku, Afganistanie czy Czeczenii" - głosi
        oświadczenie umieszczone w Internecie przez Radę Zgromadzenia Mudżahedinów,
        koalicję ekstremistów irackich zdominowaną przez iracką Al-Kaidę.

        "Złamiemy krzyż i wylejemy wino (...). Bóg pomoże muzułmanom podbić Rzym. (...)
        Bóg daje nam siłę, byśmy poderżnęli im gardła i aby ich pieniądze i potomkowie
        stali się łupem mudżahedinów" - dodaje oświadczenie.

        Więcej:
        fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/zlamiemy_krzyz_i_wylejemy_wino_bog_daje_nam_sile,792306,2943
        Religia (KAZDA), to zaraza. Nie ma lepszej i gorszej. KAZDA dzieli ludzi.
        • vitmik Re: Wojny religijne 18.09.06, 14:29
          w imię boże lub nieboże należy pier...olnąc atomem w arabskie gowno od maroka
          po bali i po kłopocie. nikt juz wtedy nie bedzie grozil wysadzeniem sie wsrod
          niewinnych ludzi.

          ot, kolejny przykład, który pewnie w imie zasranej poprawności nie mozna nawet
          skomentować:
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3625912.html
        • grgkh Re: Wojny religijne 18.09.06, 15:26
          radzimir11 napisał:

          > kociak40 napisał:
          >
          > > ... żadnych wojen religijnych nie będzie, nie te czasy,
          > > jeśli już, to na skutek ekonomii.
          >
          > Nie będzie? Ośmielę się wątpić...

          Powstaje pytanie, co należy uznać za wojnę religijną?

          Przede wszystkim miałaby ona polegać na wyrażaniu na wszystkie możliwe sposoby (może prawie wszystkie, może nie wszystkie naraz) agresji jednej religii wobec innej (innych). Jasne jest, że w państwach o ustrojach modelowo zbliżonych do wyznaniowych formy tej agresji mogą być ostrzejsze. Przykłady takich działań mieliśmy niedawno na Bałkanach (był to konflikt nie tylko na podłożu etnicznym), także na dalekim wschodzie w Azji (Indie - Kaszmir i chyba stany graniczące z Pakistanem, Tajlandia, Timor, Filipiny, Afryka w paru miejscach i in.). Faktem jest, że we wszystkich tych przypadkach z reguły stroną atakującą był islam. Jednoznacznie świadczy to o tym, że to ta religia ma w sobie wpisaną agresję wynikającą z jej charakteru i dzieje się tak we wszystkich miejscach na Ziemi. Konfilktów tego typu między innymi religiami praktycznie nie ma.

          Wydaje się, że siła uzależnienia wierzących od religii, podporządkowania jej nakazom lub rozkazom ludzi działających z jej inspiracji, właśnie dla islamu jest znacznie większa niż dla jakiejkolwiek innej religii. Jest to jednym z ważniejszych powodów jej ekspansywności i ciągłego poszerzania wpływów na świecie.

          Cały świat potrzebuje niskowykwalifikowanej, marnie opłacanej siły roboczej. Najwięcej jej potrzeba w społeczeństwach, które osiągają wyższy poziom rozwoju technologicznego, bogacących się, lepiej wyedukowanych, gdyż niezbędne jest uzupełnianie lokalnego, coraz niższego przyrostu naturalnego. Ci ludzie przychodzą ze swoją kulturą, ale także i religią, której podlegają silniej niż bardziej ucywilizowani tubylcy. Wszystko byłoby dobrze, gdyby w odpowiedni sposób realizowano programy asymilacyjne. Niestety, często odkładane są one na później, albo i wcale się o nich nie myśli. Obecnie wysoką cenę za te zaniechania będzie musiała zapłacić Europa. Straconego czasu nie uda się nadgonić. Kiedyś nieźle radzili sobie z tym Amerykanie, ale ostatnio i oni odczuwają konsekwencje zlekceważenia asymilacji napływowej ludności latynoamerykańskiej.

          Religie teoretycznie mogą współistnieć, jak to było np. w dawnej Jugosławii, ale - jak to słusznie zauważył Andrzej (kociak) - tylko dopóty, dopóki nie uruchomią się mechanizmy ekonomiczne. Ubóstwo duchowe, brak oświaty, bieda i wyrzucenie poza nawias rodzi nie tylko przestępczość, ale i zapotrzebowanie na narkotyk-religię, a im ona więcej obiecuje, im jest agresywniejsza wobec świata, do którego nie ma dostępu, tym chętniej jest przyswajana. A wtedy wystarczy już tylko iskra, by się rozpalił płomień... Jego rozmiarów nie potrafimy przewidzieć. Może być jak pożoga fajerwerków samochodowych we Francji, może być jak ludobójstwo Chorwatów na Bałkanach (przecież to niemal centrum Europy!), a może być agresją o rozmiarach porachunków między Tutsi i Hutu lub hekatomby WTC.

          Wszystko przed nami. Czas wojen religijnych już się zaczął, a może wciąż jeszcze trwa, tylko środki w nich użyte są innego kalibru. Pakistan ma broń jądrową, a jeśli upadnie reżim wojskowy rządzący tym krajem? A jak dużo potrzeba, by Iran zaczął dysponować podobną siłą i już otwarcie, a nie poprzez libański Hezbollach, zaatakował uzbrojony solidnie Izrael? Czy to nie są dwie strony reprezentujące dwie zwalczające się religie? Czy chodzi tylko o spór etniczny (nacjonalizm), czy o religijny? W gruncie rzeczy to nie ma znaczenia. Te same grupy ludzi rywalizujący o miejsce na Ziemi i pozycję wśród ziemskich nacji/religii.

          W historii świata nie raz, wielkie kiedyś cywilizacje ginęły bez śladu niemal, bo przychodzili dzicy, prymitywni agresorzy. Co nas czeka?
      • grgkh A propos ekonomii i globalizacji 18.09.06, 17:42
        Warto przeczytać: Żółty smok w natarciu. Czyli „korzyści” z globalizacji
    • facet123 Re: Wojny religijne 18.09.06, 15:26
      To, jak tzw. cywilizowany świat traktuje kwestie islamu, to teatr absurdu.
      Opowiada się o tym jak ważny jest dialog, że trzeba szanować uczucia muzułmanów,
      mówi się, że to tolerancyjni ludzie, tylko pojedyńcze przypadki psują im
      wizerunek i tak dalej.
      Całe do gadanie ma jeden powód: Strach. Każdy polityk który ma choć trochę
      rozumu, wie, że jeśli powie prawdę o islamie (że to prymitywna religa, oparta na
      przemocy zarówno wewnątrz swojej wspólnoty jak i na zwenątrz) to rozpocznie się
      prawdziwa wojna z fanatykami. Islamiści to przykład tego jak można w dzisiejszym
      świecie sterroryzować najwieksze mocarstwa za pomocą armii faantyków gotowych
      wysadzać się w powietrze.
      Papież powiedział bardzo bardzo delikatnie o tym, że przemoc jest nizbyt
      pozytywną częścią islamu, przedtem duńska gazeta wydrukowała niegroźne komiksy i
      co? Posypały się kamienie, ludzie wychodzili na ulice palić kukły swoich wrogów,
      ogranizacje religijne zapowiedziały zamachy, ginęli ludzie... Czy tak zachowują
      się wyznawcy religii miłującej pokój? Czy może raczej dzika swołocz pragnąca
      zniszczyć wszystko co inne?

      Jedyny powód dla którego islam jest tolerowany na arenie międzynarodowej to
      strach przed eskalacją konfliku, i całe to gadanie o tolerancji i zrozumieniu
      wobec islamu to ściema. To, że przeprasza się ich za byle słowo które się im nie
      spodoba to strach przed bombami, a nie żaden szacunek wobec ich prymitywnej religii.
    • gemini14 Re: Wojny religijne 19.09.06, 15:07
      jakiś powód musi być,a ludzie dobrze się zabijają mając boga na ustach
Pełna wersja