Dodaj do ulubionych

Warto poczytać polemikę z Dawkinsem

29.11.06, 17:33
Jerzy Sosnowski Bogu nie robi się zdjęć
Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Warto poczytać polemikę z Dawkinsem 29.11.06, 18:01
      Rzeczywiście warto, by przekonać się raz jeszcze jak wielka jest różnica między racjonalizmem i logiką, a ich zaprzeczeniem.

      "Z faktami nie ma co dyskutować: potwierdzą je również sami chrześcijanie, których sumienia trudno jednak nimi obciążać, ponieważ to oni właśnie są najczęstszymi ofiarami."

      Itd...

      Ogólnie - wkurzające brednie. Od racjonalnego i logicznego myślenia odległe jak my od krańców wszechświata. ANI JEDNEGO konkretnego argumentu.
      • kiki_kaka_kuku Re:slepcy i głupcy? 29.11.06, 21:17
        >Z jednej strony: ktoś, kto doświadcza rzeczywistości wiary, siłą rzeczy musi
        uznać kogoś, kto tej rzeczywistości przeczy, za człowieka, który widzi mniej, a
        zatem jest swego rodzaju inwalidą.

        Doświadczać rzeczywistości wiaaarryy.......
        Widzieć więcej...

        Widzę tylko biurko i mojego kota na nimuncertain
        To niezbicie dowodzi, iż jestem upośledzony! Tak!

        Czy jest na forum psychiatra? Help!!!
    • krzyc_h Re: Warto poczytać polemikę z Dawkinsem 30.11.06, 10:44
      Jaka znowu polemika. Naszą prawdą jest logika i rzeczywistość a waszą prawdą
      jest fantazja i niedorzeczność. Nigdy się ze sobą nie dogadamy.
      • redykolek Re: Warto poczytać polemikę z Dawkinsem 30.11.06, 12:27
        Doświadczenie uczy, że jest dokładnie na odwrót. wink
        • grgkh Re: Warto poczytać polemikę z Dawkinsem 30.11.06, 12:32
          No... może Twoje doświadczenie. wink Ludzie są omylni, ale niebezpieczne jest odwrotne traktowanie swoich doświadczeń, bo się brnie coraz dalej w błędzie.
    • radzimir11 Re: Polemika z polemika. 01.12.06, 18:00

      Czy to wstyd nie wierzyć w cuda?
      Jacek Kowalczyk polemizuje z Jerzym Sosnowskim

      2006-11-30, ostatnia aktualizacja 2006-11-29 18:24

      W Polsce bronić ateizmu to po prostu bronić "cywilizacji śmierci". A publiczne
      przyznanie się do bycia niewierzącym piętnuje człowieka jako kogoś złego do
      szpiku kośc

      Jerzy Sosnowski poczuł się obrażony przez Richarda Dawkinsa. W artykule "Bogu
      nie robi się zdjęć" ("Gazeta" z 25 listopada) uznał, że Dawkins ma ludzi
      religijnych po prostu za głupców. Postanowił więc odwdzięczyć się pięknym za
      nadobne i dowieść, że Dawkins ze swoim sposobem myślenia jest ślepcem. To
      całkiem niezły początek dialogu między wierzącymi a niewierzącymi, zwłaszcza że
      Dawkins nigdy nie pozwala sobie na tego typu język.

      Próbując bronić autora "Samolubnego genu", naraziłbym się na śmieszność (on sam
      z pewnością zrobiłby to dużo lepiej), dlatego chciałbym raczej odnieść się do
      kilku kwestii, które zaniepokoiły mnie w tekście Sosnowskiego.

      www.gazetawyborcza.pl/1,75515,3763053.html
    • grgkh Polemika z Dawkinsem jest żałosna 02.12.06, 00:07
      Poczytałem trochę, ale - czy to dlatego, że czuję się zmęczony, czy może jego autor zaczął brnąć w odpowiedź "w stylu" Sosnowskiego - niewiele do mnie z niego dotarło. Zacytuję końcówkę:

      "Niełatwo posługiwać się słowami ateista i ateizm, bo są bardzo negatywnie nacechowane i to nie tylko w naszym języku. W Polsce bronić ateizmu to po prostu bronić "cywilizacji śmierci". Jest to nadużycie powszechne i podłe."

      A ja może będę nudny w swoich powtórzeniach, ale zapytam: jakim prawem wiarę w bogów lub jej brak utożsamia się z tym, jaki jest człowiek względem innych ludzi?

      I powtórzę: ateizm jest TYLKO rezygnacją z wiary w jakieś bóstwo, a wiara jest TYLKO uznaniem dogmatu istnienia jakiegoś bóstwa. A reszta? Reszta to już zupełnie inna bajka. To RELIGIA, która może być taka czy siaka, ale ze swojej natury jest zła. Nie ludzka wiara, ale religia jako pewien typ idei. A czy istnieje religia bez wiary lub wiara bez religii?

      Mnie, jako człowiekowi niewierzącemu, wisi to. To jest problem wierzących, a mój tylko o tyle, że ja MUSZĘ się niestety liczyć z przejawami działalności religii w swoim życiu. I tylko to mi przeszkadza.

      Takie samo zdanie mam o bełkocie na te tematy i o tych tomach dzieł filozoficznych. Dla mnie świat ma być racjonalny, takim go widzę. Nauka, która sklasyfikowała schizofrenię jako chorobę, w oparciu o dzisiejszą wiedzę na te tematy, może się już zdobyć na odwagę by powiedzieć, że wiara jest... też chorobą. Ale to moje prywatne zdanie i mógłbym się, choćby w oparciu o to co mówi Dawkins, podjąć jego obrony. Chorobą, bo chore jest odrzucanie z myślenia logiki i racjonalizmu.

      Dyskusje z wierzącymi zawsze w końcu sprowadzają się do przeciągania liny i ktoś musi się przewrócić. Ja przewracanym się nie czuję, ale wierzący też nie odstąpią bez takiego przekonania. Po co więc te nudne i wciąż powtarzane dysputy? Chyba powinienem od nich odstąpić, albo przynajmniej odpocząć.

      Jedno mnie tylko niepokoi. Przepada gdzieś zasadnicza sprawa o to, jakimi ludźmi mamy być, jak mamy kształtować swoją moralność? W świecie, w którym religia i wiara nadal sobie z tym nie radzą, a ja jako niewierzący otrzymuję etykietkę złego człowieka, bo ateizm jest zły, bo jest religii przeciwieństwem, nie widzę szans na współistnienie tych dwóch światopoglądów.

      I pewnie, niestety, tak będzie, świat zginie w pożodze wojny w imię boga. Ale może ja wcześniej zdążę dożyć swoich dni.
      • kociak40 Re: Polemika z Dawkinsem jest żałosna 05.12.06, 01:14
        "Po co więc te nudne i wciąż powtarzane dysputy? Chyba powinienem od
        nich odstąpić, albo przynajmniej odpocząć." - grgkh

        To prawda, nic nie dają takie dysputy, nic od nich nie "przybywa".
        Lepiej zastanowić się, jak przepchniesz popsuty samochód od punkyu A
        do B (ten sam poziom) to gdzie energia sie podziała? Dla stanu energetycznego
        jest obojetnie czy stał w punkcie A, czy B, Ty wykonałes pracę, zurzyłeś
        energię i gdzie ona sie podziała? W poprzednich dyskusjach miałeś pewien
        problem z III prawem Newtona więc raczej tu warto się zastanowić.
        • grgkh Re: Polemika z Dawkinsem jest żałosna 05.12.06, 09:42
          > W poprzednich dyskusjach miałeś pewien
          > problem z III prawem Newtona [...]

          A co to znaczy "pewien problem"? wink

          Mówisz jak pisiorki, bez konkretu, ale zarzut jest. Mogłbyś zalinkować ten mój były problem, bo nie mogę sobie przypomnieć o co chodziło?

          A Ty zadajesz mi pytania z poziomu prawa zachowania energii. Energia potencjalna też jest energią.

          A ja Ci zadam inne pytanie. Gdy powstawał Wszechświat, to SKĄD się wzięła energia (i materia), która teraz w nim jest i która wraz z materią nie ma prawa znikać? Zastanawiałeś się nad tym? smile
          • kociak40 Re: Polemika z Dawkinsem jest żałosna 05.12.06, 17:41
            Zbyszku

            Przepraszam Cię najmocniej, ale dalej nie rozumiesz o co chodzi. Przepychając
            popsuty samochód nie zwiększasz energii potencjalnej (zaznaczyłem, że to ten
            sam poziom). Energia potencjalna jest określona wzorem Ep=mgh. Przepychając
            popsutu samochód na poziomym odcinku nic nie zmienia się, ani masa, ani
            przyspieszenie ziemskie, ani wysokość. Więc energia potencjalna nic tu nie ma
            do rzeczy. Przyznaję to dość trudny problem do wytłumaczenia, nie jestem
            złośliwy więc nie powtórzę pytania ale od razu wyjaśnię.
            III prawo Newtona mówi, że KAŻDEJ akcji (działania siły) towarzyszy reakcja,
            czyli działanie siły o tej samej wartości i kierunku ale o przeciwnym zwrocie.
            Wypadkowa musi być zero. Zawsze przy działaniu siły to występuje w całym
            Wszechswiecie. Weźmy przykład, podchodzisz do ściany domu i wywierasz siłą
            swoich mięśni nacisk na ścianę. Jest to dzialanie siły w jednym układzie i nic
            się nie dzieje. W sensie fizycznym żadna praca nie jest wykonywana. Ty jednak
            działasz swoją energią mięśni (procesy chemiczne zachodzą w organiźmie aby była
            siła mięśni). Ta energia podnosi temperaturę twojego ciała, zwieksza się
            energia kinetyczna cząsteczek i atomów w twoim ciele, pocisz się, itd. Energia
            nie jest tracona, nie znika, przechodzi w inny rodzaj, w energię zwaną -
            ciepłem. Inaczej się przedstawia sprawa jak pchasz popsuty samochód. Zachodzi
            to samo, też energia przetworzona w twoim organiźmie z pokarmu (energia
            chemiczna) przechodzi w energię cieplną plus coś więcej. Jedna część tej siły
            (III prawo Newtona) jest siłą działającą na masę samochodu i nadaje mu
            przyspieszenie, zaczyna się ruch tej masy względem ziemi, a rekacja o wartosci
            takiej samej ale przeciwnym zwrocie działa poprzez twoje stopy (siła tarcia) na
            nasz kochany Glob ziemski i coś z nim robi. Jeden układ to masa samochodu z
            działajacą na niego siłą, drugi układ to Glob ziemski z siłą taką samą o
            przeciwnym zwrocie na styku twoich stóp z podłozem. Jeśli Ziemia kręci się
            przeciwnie do pchanego samochodu, to siła ta zwiększa obroty Ziemi. To nie
            wszystko, nie może zwiększyć samych obrotów, bo obowiązuje zasada zachowania
            krętu. Glob ziemski i wszysto co się na nim znajduje ma kręt i jego wartości
            nie można zmienić bez działania siły z zewnątrz (uderzenie meteorytu,
            planetoidy itd. to siły zewnętrzne). K=Iw (kręt = Moment bezwładności x
            prędkość kątowa). Nie można zmienić wartości krętu w tym samym układzie, ale
            mozna zmieniać moment bezwładności. Łyżwiarz wykonujący piruet, kręcąc się jak
            bąk, ma stały kręt (jakby nie było oporów powietrza i tarcia na czubkach łyżew,
            kręciłby się tak wiecznie), jak rozstawi ramiona (zmienił moment bezwładności)
            kręci się wolniej, jak ręce przyciągnie do siebie, kręci się znowu szybciej.
            Jak następuje ruch masy samochodu, czyli ruch względem ziemi, to cały moment
            obrotowy naszego Globu "ciut zmniejsza się" i siła tarcia działająca na
            obwodzie Ziemi zwiększa "ciut" obroty. Jak samochód zatrzyma się, wszystko
            wraca do poprzedniego stanu. Tak jak pisałeś, że jabłko spadając na Ziemię bo
            jest na niego działająca siła grawitacji, to ta sama siła ale o przeciwnym
            zwrocie powoduje przesunięcie Ziemi do jabłka.
            Pytasz się na zakonczenie, skąd wzięła się cała energia we Wszechswiecie jak
            obowiązuję prawo zachowania energii? Nauka na to nie może odpowiedzieć, więcej,
            znana nam nauka na obecnym etapie wyklucza taką możliwość, bo energia nie może
            powstać z niczego. Dlatego ja dopuszczam działanie wyższej inteligencji, już
            niepojetej przez rozum ludzki, który można nazwać Bogiem.
            • grgkh Re: Polemika z Dawkinsem jest żałosna 05.12.06, 18:32
              kociak40 napisał:

              > Zbyszku
              >
              > Przepraszam Cię najmocniej, ale dalej nie rozumiesz o co chodzi. Przepychając
              > popsuty samochód nie zwiększasz energii potencjalnej (zaznaczyłem, że to ten
              > sam poziom).

              Andrzeju, dyskusja wkracza w jakieś dziwne rewiry... wink

              Przecież tu nie o jakiś "poziom" chodzi. Energia potencjalna wiąże się z
              usytuowanie przestrzennym każdego z najmniejszych elementów (np cząstki
              elementarne), które składają się na ten Twój samochód WZGLĘDEM wszystkich
              pozostałych cząstek elementarnych Wszechświata. A więc PRZESTRZEŃ czyli
              odległości. Zmiana położenia, to zmaiana odległości i sił oddziaływania
              pomiędzy tymi cząstkami elementarnymi. A samochodu WYIZOLOWAĆ z Wszechświata
              się NIE DA.

              I to jest ta najprościej rozumiana energia potencjalna. Rozmieszczenie
              wszystkiego we Wszechświecie wzgledem siebie.

              > Pytasz się na zakonczenie, skąd wzięła się cała energia
              > we Wszechswiecie jak obowiązuję prawo zachowania energii?
              > Nauka na to nie może odpowiedzieć, więcej, znana nam nauka
              > na obecnym etapie wyklucza taką możliwość, bo energia nie może
              > powstać z niczego. Dlatego ja dopuszczam działanie wyższej
              > inteligencji, już niepojetej przez rozum ludzki,
              > który można nazwać Bogiem.

              Nie ma żadnej rzeczy, której nie można pojąć, Andrzeju. smile))
              A ja mam pewną hipotezę...

              "Kiedyś" nie było przestrzeni (przed BB). Tak? Akceptujesz to, mimo że wydaje
              się to absurdalne?

              Otóż kiedyś NIE BYŁO MATERII ANI ENERGII. A potem powstawały one i rozwijając
              się zawsze w kategorii przestrzennej "na zewnątrz" zamykały w sobie przestrzeń,
              dla której już niemożliwe było wykreowanie (wewnątrz) następnych "strun"...
              Żródłem pierwotnego zakłócenia jednorodnosci tego środowiska jest z daleka poza
              horyzontem czasoprzestrzennym przychodzące wciąż powstawanie nowych "strun". A
              więc gdzieś we Wszechświecie istnieje punkt centralny, miejsce, od którego się
              wszystko zaczęło, ale my jesteśmy niemal nieskończenie daleko od niego, tak
              daleko, że całe nasze otoczenie (powstałe w jednym niemal momencie) musi się
              wydawać jednorodne (aproksymowane na hipotetyczny moment narodzin Wszechświata).

              Nie wiesz, czym jest nieskończoność. Nie znasz jej rozmiarów. Nauka może
              sięgnąć tak daleko w czasoprzestrzeń, jak jej na to pozwala prędkość światła i
              wiek naszego otoczenia. I nigdy dalej w przeszłość ani przestrzeń nie dotrzemy.
              I TO JUŻ JEST POJĘTE. I do tego nie potrzeba cudów, bo są to właściwości
              naszego świata, oparte na zawsze tym samym algorytmie praw fizyki.

              Poza horyzontem czasoprzestrzennym może istnieć więcej takich miejsc jak nasze.
              Może są bardzo podobne do naszego, może mają podobną historię, może nawet były
              lub są przez pewien czas identyczne? Te enklawy nachodzą na siebie, przenikają
              się. A gdzieś bardzo, bardzo daleko nie obowiązuje prawo zachowania materio-
              energii (strun). Przybywa ich wciąż. I każda z nich, ta nowa, wysyła swoje
              oddziaływanie. I trwa dzieło stworzenia. Ibędzie trwało zawsze, bo
              nieskończoność jest wielka i dużo jest w niej miejsca na "nowe". smile))

              Odważna hipoteza? No cóż, właśnie to jest piękne, że dopóki się nie dowiedzie,
              że to niemożliwe, można to przyjąć jako prawdę. smile A na razie nie można tego
              zanegować.
              • grgkh Re: Polemika z Dawkinsem jest żałosna 05.12.06, 19:54
                Nieznane jest fascynujące... Wspaniałe jest uzyskiwanie dostępu do niego,
                wybieganie myślami wprzód...

                A jak Ci się to podoba?
                portalwiedzy.onet.pl/4868,12799,1375295,czasopisma.html
                Obalamy stare teorie. Niech żyją nowe! smile Tyle jest jeszcze do odkrycia.
                Wystarczy wątpić. We wszystko. Szukać. Mysleć. wink
              • kociak40 Re: Polemika z Dawkinsem jest żałosna 05.12.06, 23:53
                No cóż, przeczytałem i tylko mogę zrobić uwagi. Co do energii potencjalnej, jak
                ją liczysz w jakimś zadaniu, nie zakładasz układu dla całego wszechświata,
                liczysz w układzie ziemskim.
                Co do Twojej teorii widzę to inaczej, jak jej nie dowiedziesz jest
                nieprawdziwa, jest tylko bajkowym wyobrażeniem typu pisarza Lema.
                Mogłoby być tak, ludzkość byłaby szczęśliwa, energia powstawałaby z niczego, a
                o tym wszyscy marzymy. Już możliwość taka, zmuszałaby ludzkość do wytężonego
                wysiłku umysłowego naukowców, aby to móc wykorzystać. Niestety znane nam prawa
                fizyki i to prawa dowiedzione, zaprzeczają temu. Nawet na chwilę przyjmując
                Twój wywód za prawdopodobny, musi być wyższa logika kierująca tym, nie może to
                wynikać z Chaosu, z przypadkowości, podnosisz tylko "poprzeczkę" ale Boga nie
                eleminujesz.
                • krzyc_h Re: Polemika z Dawkinsem jest żałosna 06.12.06, 09:41
                  kociak40 napisał:

                  > Co do Twojej teorii widzę to inaczej, jak jej nie dowiedziesz jest
                  > nieprawdziwa, jest tylko bajkowym wyobrażeniem typu pisarza Lema.
                  [...]
                  > Nawet na chwilę przyjmując
                  > Twój wywód za prawdopodobny, musi być wyższa logika kierująca tym, nie może to
                  > wynikać z Chaosu, z przypadkowości, podnosisz tylko "poprzeczkę" ale Boga nie
                  > eleminujesz.

                  Czyli kiedy kociak ma swoją teorię (np. teorię boga Boga) to jest ona prawdziwa
                  dopóki ktoś nie udowodni jej nieprawdziwości, a kiedy ktoś inny ma teorię to
                  jest ona tylko bajkowym wyobrażeniem dopóki nie ma na jej poparcie dowodów i to
                  takich przez wielkie D.
                  Czy tak?
                • kiki_kaka_kuku Re: Polemika z Dawkinsem jest żałosna 06.12.06, 11:29
                  kociak40 napisał:
                  Nawet na chwilę przyjmując
                  > Twój wywód za prawdopodobny, musi być wyższa logika kierująca tym, nie może
                  to
                  > wynikać z Chaosu, z przypadkowości, podnosisz tylko "poprzeczkę" ale Boga nie
                  > eleminujesz.

                  Bóg sam sie eliminuje smile

                  Coś jest(jakis wszechswiat), teraz można do woli w oparciu o określone dane
                  zastanawiać sie czym , dlaczego, skad on jest itp.Ale ma to sens jedynie w
                  ramach nauki, poniewaz jedynie na jej gruncie moze taka spekulacja przynieśc
                  konkretne rozwiązamnia, choćby przejscieowe, moze tez przynieśc okreslone
                  skutki w praktyce (patrz np. bomba atomowa).
                  Wprowadzenie do tych rozwazań boga jako kolejnej zmiennej jest całkowicie
                  zbędne, całkowicie wypacza obraz wszechswiata,nie dlatego, iz ta zmienna wnosi
                  ze soba jakąś tajemnice xyz , lecz z tego jedynego wzgledu, iz ta zmienna nic w
                  sobie nie zawiera, jest po prostu zbędna , niepotrzebna, balastowata,
                  upierdliwa , nic nie wnoszaca itp.

                  Wszechswiat nie potrzebuje boga, swietnie radzi sobie bez niego smile




                  • grgkh Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 06.12.06, 18:33
                    kociak40 napisał:

                    > No cóż, przeczytałem i tylko mogę zrobić uwagi.
                    > Co do energii potencjalnej, jak ją liczysz w jakimś zadaniu,
                    > nie zakładasz układu dla całego wszechświata,
                    > liczysz w układzie ziemskim.

                    To nie tak. Ja ją MOGĘ liczyć w ten sposób ponieważ dokałdność tych wyliczeń według uproszczonych wzorów mnie zadowala. Analogicznie jest z pomijaniem wzorów relatywistycznych, tych z prędkością światła i zastępowanie ich przybliżonymi, ale nas satysfakcjonującymi wzorami znanymi z fizyki szkoły podstawowej. W rzeczywistości ten wpływ całego świata przecież istnieje.

                    > Co do Twojej teorii widzę to inaczej, jak jej nie dowiedziesz jest
                    > nieprawdziwa, jest tylko bajkowym wyobrażeniem typu pisarza Lema.

                    Dopóki jest niesprzeczna, to znaczy dokąd TY NIE DOWIEDZIESZ jej NIEPRAWDZIWOŚCI można jej używać jako modelu. Fizyka tak robi często. Zdarzają się nawet uznawane chociaż sprzeczne ze sobą teorie, ale ponieważ żadnej nie można odrzucić więc sprawa jest w zawieszeniu. Tak działa nauka. Bo nasza wiedza o świecie jest weryfikowalna tylko w takim zakresie, w jakim to jest możliwe, a nie wszystko jest możliwe. A przecież nie potrzebujemy niczego więcej. Wystarczy jakikolwiek model działania świata. A jeśli rozwiąże on sprawę Pierwotnego Stwórcy, którego powstania nie chcemy już dochodzić smile, to tym lepiej dla nas. Bądźmy logiczni. PRÓBUJMY wyjaśnić wszystko i nie zakładajmy, że coś PRZEKRACZA NASZE MOŻLIWOŚCI ROZUMOWE. NIE MA TAKIEJ RZECZY i zrozumieć można absolutnie wszystko. smile))

                    > Mogłoby być tak, ludzkość byłaby szczęśliwa,
                    > energia powstawałaby z niczego, a o tym wszyscy marzymy.

                    Nie rozumiesz. To nie jest recepta na MASZYNĘ do produkcji energii lub materii z niczego. My jesteśmy wewnątrz tego układu i sami jesteśmy JEGO EWOLUCJĄ. Rozumiesz? Nie sobą. Jesteśmy NIM. Nasz cały świat, nasza planeta, światło na niej, nasze ciała i nasze myśli, które są czystą informacją, są tym czym jest Wszechświat - są nim, tym wszechświatem. Będąc nim nie możemy zrobić niczego, co
                    nie wypływa z jego ograniczonych fizyką możliwości. Ta fizyka - jeśli moje założenie jest słuszne - zaczęła od niczego, a potem już był tylko proces kreacji. A więc WTEDY (!!!) nie było prawa zachowania materii, bo coś powstało z niczego. To może trwać w dalszym ciągu, ale jest już nieskończenie niemal oddalone od nas, a na pewno za "siedmioma horyzontami czasoprzestrzennymi" smile. Niewyobrażalna ilość impulsów (drgań, oddziaływań), kiedyś silnych, a teraz wytłumionych przez czas i odległość, spowodowała pierwotne niejednorodności, jak fale na oceanie. Już od dawna są one tak znikome, że nierozpoznawalne.

                    Jest jeszcze jedna ciekawa przesłanka. Sam to niedawno podkreślałeś - energia się degeneruje. Następuje przechodzenie jej bardziej "użytecznych" form w mniej użyteczne. To jest ogólna zasada termodynamiczna (opisywana entropią). Odpowiada jej model zderzających się kul i wymiana energii (założmy dla uproszczenia, że wyłącznie) kinetycznej między nimi. Ich parametry (prędkość, pęd...) dążą do uśrednienia. A teraz wykonaj myślową aproksymację daleko, daleko wstecz. Co było ZANIM energia zaczęła się uśredniać? Na jakiej zasadzie jedne miejsca Wszechświata miały energię wyższą, a inne niższą? To jest pytanie równe samemu pytaniu o to SKĄD się wszystko wzięło. Nie tylko skąd, ale i dlaczego niejednakowe? Już w samym akcie powstania zaklęta została zmienność. IDEALNYM wytłumaczeniem tej zmienności jest niejednoczesność powstania i "falowo" docierający do pewnych obszarów WPŁYW od nowopowstających
                    elementów. A potem? Co się dzieje z falami na powierzchni wody, w jak nieporównywalnie mniejszej skali, to wszyscy wiemy. I tak
                    dalej... wink

                    > Już możliwość taka, zmuszałaby ludzkość do wytężonego
                    > wysiłku umysłowego naukowców, aby to móc wykorzystać.

                    Perpetuum mobile? Przecież wiemy, że jest niemożliwe. Co do tego nie mam wątpliwości.

                    > Niestety znane nam prawa fizyki i to prawa dowiedzione,
                    > zaprzeczają temu.

                    Oczywiście. I uważam je za prawdziwe i obowiązujące.

                    > Nawet na chwilę przyjmując Twój wywód za prawdopodobny,
                    > musi być wyższa logika kierująca tym, nie może to
                    > wynikać z Chaosu, z przypadkowości,
                    > podnosisz tylko "poprzeczkę" ale Boga nie eleminujesz.

                    Andrzeju... Nasz Wszechświat jest zamknięty na dostęp innych wszechświatów, Stwórców, Wyższych Logik itp. Wszystko co jego dotyczy jest jednym, jedynym zestawem praw fizyki, nieingerowalnym od zewnętrza, bo gdyby tak nie było popadł by on w chaos i nas by tu nie było. To że w ogóle jesteśmy świadczy, że działa IDEALNIE według określonych raz na zawsze zasad. NIEZMIENNYCH!!! A przypadkowość? Przecieżem już to kiedyś mówił - to wyłącznie nasz brak możliwości pełnego zasymulowania w naszej korze mózgowej idealnego modelu CAŁEGO wszechświata i z tego wynikające niedoinformowanie. Nasz mózg stara się posługiwać procedurami statystycznymi, ale nie są one idealne i gdy się mylimy, gdy nie trafiamy, wydaje nam się, że COŚ wpłynęło na inny niż oczekiwany rezultat. Przypadkowość to iluzja. Świat jest jej CAŁKOWICIE pozbawiony.
                    • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 07.12.06, 00:12
                      To co podkreślasz pisząc dużymi literami, własnie wymaga logiki i
                      przewidywalnosci, bez tego nic by nie było. Nic nie trzeba dowodzić, bo to
                      wszystko o czym piszesz, dowieść się nie da, ani nie dowieść. Ty tego też nie
                      możesz udowodnić więc leży to w strefie fantazji i po co się tym zajmować?
                      Samo istnienie, jak piszesz, informacji, wymaga też jej powstania, że jaet taka
                      a nie inna. Zbyszku, skończmy tą dyskusję miedzy sobą bo jest bez sensu, Ty
                      chcesz mnie przekonać do swojej fantazji, do swoich wyobrażeń, a mnie nie jest
                      to potrzebne do niczego, ja fantazje mam swoje, własne.
                      • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 07.12.06, 00:27
                        kociak40 napisał:

                        > To co podkreślasz pisząc dużymi literami, własnie wymaga logiki i
                        > przewidywalnosci, bez tego nic by nie było. Nic nie trzeba dowodzić, bo to
                        > wszystko o czym piszesz, dowieść się nie da, ani nie dowieść.
                        > Ty tego też nie możesz udowodnić więc leży to w strefie fantazji
                        > i po co się tym zajmować?

                        Jest bardzo ważna przyczyna - by poznawać, najlepiej jak to możliwe - świat, który nas otacza. Nasze poznawanie poprzez naukę służy zbudowaniu jego modelu matematycznego. Żadnego innego, tylko właśnie matematycznego. Zgodnie z zasadami matematyki i jej córki logiki. Nie chcesz tego?

                        > Samo istnienie, jak piszesz, informacji, wymaga też jej powstania,
                        > że jaet taka a nie inna.

                        I tu się mylisz. Nie wymaga. Już Ci mówiłem to wiele razy. Matematyka nie jest naszym, ludzkim wymysłem. My korzystamy z jej informacyjnych możliwości i z tej samej matematyki korzystać może dowolny kosmita w dowolnym ze światów. SKĄD?
                        A więc skądś to UNIWERSUM "pobieramy", bo kto by po nie nie sięgnął, to jego szczegóły odnajduje takie same.
                        • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 07.12.06, 02:14
                          Zbyszku

                          Niedawno na programie Discovery Science jakiś uczony dowodził, że prędkość
                          swiatła mozna "łatwo" powiększyć do wartości 2,7 C jeśli będziemy "sciskać"
                          czasoprzestrzeń przed sobą, a rozciągać ją za sobą (za promieniem świetlnym).
                          Porównał to jadącego rowerzysty, którego przednie koło "ściska"
                          czasoprzestrzeń, a tylne rozciąga. Drugi naukowiec przedstawił jakiś ogromny
                          plik wyliczeń matematycznych, że można prędkość światła "łatwo" zwiększyć do
                          wartości 5C (nie zrozumiałem w ogóle jak to zrobić, choć tłumaczył), wskazał na
                          jakieś ogromne urządzenie w ogromnym (jak hangar) pomieszczeniu (co świadczy o
                          powadze problemu i słuszności jego twierdzenia, ze względu na sam koszt tych
                          urządzeń) gdzie już niebawem taki eksperyment zostanie dokonany i otrzymamy
                          5C. Wierzyć, nie wierzyć, jak ścisnąć tą czasoprzestrzeń i rozciągnąć tego nie
                          powiedzieli, a to mnie najwięcej interesowało. Nie mogę udowodnić, że tak nie
                          będzie, więc wniosek prosty, musi tak być.
                          A tak na marginesie. Nawet nie wiedziałem, że to taki wielki problem z tymi
                          znakami w zbożu. Był program na tym samym kanale o tym problemie. Od 30 lat
                          naukowcy starają się to wyjaśnić i jakoś nie mogą. Na całym świecie, od Chin,
                          Australii, porzez Afrykę, Europę, do obu Ameryk, około 100 rocznie takich
                          wypadków notują, fotografują, badają. Wzory są tak skomplikowane, tak
                          matematycznie uzależnine (np. bardzo dużo kół o róznych średnicach, ze stałym
                          przelicznikiem zwiekszenia lub pomniejszenia), że nie sposób tego zrobić bez
                          użycia pomiarów geodezyjnych, oznaczeń, obserwacji z wysoka itd. Te wzory
                          powstają wyłącznie w ciągu jednej nocy. Jakiś naukowiec, pokazał deskę na dwóch
                          sznurkach przy pomocy której zrobił takie jedno koło i twierdzi, że rozwiązał
                          problem. To tak, jakby splunął na brudną posadzkę w hali fabrycznej, potarł
                          butem i pokazał czystą płytkę i powiedział, że tak całą halę mozna umyć.
                          Oczywiście, są i "podróby", jakieś proste wzory. Pokazano cały szereg zdjęć
                          jakie uzbierano przez tak długi czas i skomplikowaność oraz wielkość tych
                          wzorów (niektóre jak skomplikowany i regularny haft) nie pozwala przyjąć
                          działalności "wesołków" dla żartów. To tak dla odprężenia, dużo jest dziwnych
                          rzeczy na świecie.
                          W zakończeniu piszesz co przytoczę - "Już Ci mówiłem to wiele razy. Matematyka
                          nie jest naszym, ludzkim wymysłem....." i tu się zgadzam, jej powstanie i jej
                          logika, wymagała nie Chaosu (przypadkowości nielogiocznej) ale własnie logiki
                          wyższej niż ludzka. Tu się zgadzam.
                          • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 07.12.06, 11:07
                            Andrzeju

                            O kręgach zbożowych nie będę dyskutował, bo sprowadzi to naszą rozmowę do poziomu magla, a chcę tego uniknąć. wink

                            Kiedyś za "teorie naukowe" uznawano eter i flogiston. To był ich czas. Potem wyprowadzono je na śmietnik historii. Każda teoria ma swój czas. Cytowana przez Ciebie teoria o przekraczaniu prędkości światała nie miała swojego czasu, bo się spóźniła - obecna wiedza nie dopuszcza takiej możliwości, chyba że chciałaby ona CAŁĄ obecną fizykę, zweryfikowaną doświadczalnie, odrzucić. Ty o tym wiesz, a z braku argumentów sprowadzasz dyskusję do przedszkolnych przekomarzanek. Darujmy sobie taki sposób rozmowy, dobrze? smile W ten sam sposób ja mógłbym potraktować Twój problem Boga: Grecy umieścili swoich bogów na Olimpie, a przecież ich tam nie znaleziono, więc... ŻADNYCH bogów nie ma. Jest to oczywiście błędne logicznie rozumowanie, ale Ty usiłujesz w ten sposób dyskredytować to, co ja mówię. smile

                            A to co opowiadam o Teorii Wszystkiego, to bardzo ogólny zarys i NIESPRZECZNY z żadnymi danymi doświadczalnymi. Jest właśnie tak, że w tych danych poszukuję innego, świeższego spojrzenia na fizykę, czyli de facto na nasz świat. Andrzeju, to jest tylko MODEL, tak jak modelem są cząstki elementarne, których istnienia BEZPOŚREDNIO nasze zmysły nie doświadczają, a więc mózg nie stworzył sobie dla nich wyspecjalizowanego, abstrakcyjnego pojęcia-obiektu. I musimy się posługiwać zastępczo erzacami. Ale to nie znaczy, że cząstek elementarnych nie ma. A może nie ma? wink Czy w nie też wątpisz?

                            Kryterium uznania czegoś jest weryfikacja: JAKO MOŻLIWE - nie odrzucająca, JAKO POTWIERDZONE - zgodna z doświadczeniem (świat rzeczywisty) lub dowodem (świat innych twierdzeń, np. matematycznych).

                            Teoria Wszystkiego ten pierwszy test przechodzi pozytywnie (tak mi się wydaje), a tego drugiego być może nigdy nie będziemy mogli przeprowadzić, bo być może jedyną pełną odpowiedzią nań jest istnienie naszego świata, a tego nie da się w całości zasymulować.

                            I jeszcze coś...
                            portalwiedzy.onet.pl/,11127,1376560,czasopisma.html
                            Przeczytaj to uważnie. Pod koniec jest w tym tekście ukryta pewna, niedopowiedziana myśl - o znaczeniach semantycznych haseł dla wyszukiwarek internetowych. I teraz pomyśl. Czego brakuje, by taki program stał się ŻYCIEM? Czucia? Identyfikacji siebie?

                            Jesteśmy o krok od stworzenia sztucznej inteligencji.

                            Taki jest "zamiar", taki jest cel istnienia Wszechświata. Może my, ludzie jesteśmy tylko ślepą uliczką tej ewolucji, a PRAWDZIWA inteligencja, prawdziwa wiedza o sobie i o wszystkim, z czego TO jest zbudowane i jak działa, wiedza o wszystkim, dopiero się rodzi? Na razie szuka ona formy i nośnika, szuka informacji, tej "materii", z której może sama się ulepić. Ewoluuje. I to nie my to robimy, ale robi to wszechświat używając nas jako narzędzi. I przestańmy nadawać sobie (każdy z ludzi) znaczenie centrum świata. To przeszłość, dziedzictwo organizmów bezrozumnych, które walczyły o przetrwanie. Świat jest jeden, a my jesteśmy jego rozproszonymi zmysłami, jego dłutem rzeźbiarza i cała nasza kultura i technologia ma służyć temu ostatecznemu celowi. Jest pełna błądzenia, ale wciąż się rozwija i doskonali.

                            I pomyśl... Prastruny drgające, z nich materia, energia, przestrzeń i czas. I niechaotyczna ewolucja. Od najprostszej informacji, praalgorytmu, z supermacierzy wynurza się porządek. A jaki jest jego kres, jakie są jego najdalsze możliwości. Stworzymy boga? Stworzy go sam z siebie Wszechświat? Kiedyś, bo jeszcze nie my, bo my jeszcze mamy za małe możliwości.

                            Ta końcówka, to oczywiste jaja. smile A nieco wcześniej? WOLNA, niczym nie krępowana MYŚL.

                            Na razie skupmy się na poznawaniu świata. Wymyślając sobie jak on może działać i jaka była jego przeszłość. Wtedy łątwiej będziemy mogli zaingerować w przyszłość. Reszta niech ewoluuje. Co będzie, to będzie... wink

                            Pogranicze nauki i zabawy. Czasem bardziej zabawy. Zresztą, jak to rozróżnić? A ja lubię się bawić. smile
                        • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 07.12.06, 02:42
                          Mam pytanie do Ciebie, jako do osoby tak interesującej się matematyką.
                          Nie wiem tego, nie śledzę, moja znajomość i "przygoda" z matematyką skończyła
                          się wraz z nauką jej na uczelni. Z matematyki tz. konwencjonalnej, wszystko co
                          możliwe, osiągnął już Archimedes. Od Newtona nastąpiło jej rozszerzenie przez
                          poznanie rachunku całkowego i co dalej? Biorąc podręcznik do wyższej matematyki
                          nawet przedwojenny i współczesny, jest prawie to samo. Są całki nieoznaczone,
                          oznaczone, krzywoliniowe, powierzchniowe (podwójne), objętościowe (potrójne),
                          równania całkowe, szeregi Fouriera, rachunek wariacyjny, rachunek
                          prawdopodobieństwa i statystyka matematyczna. Co dalej? Czy już całość
                          matematyki poznaliśmy? Biorąc podręcznik z fizyki, chemii, mechaniki itd. mamy
                          stałe powiększanie wiedzy z tego zakresu, a co z matematyką?
                          • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 07.12.06, 11:13
                            Matematyki uczymy się w szkołach tyle, ile nam mogłoby się przydać - szkoła podstawowa wypuszcza ludzi nie znających procentów i proporcji. Ta najbardziej złożona wiedza matematyczna, ja mam o niej mgliste wiadomości, służy choćby najnowszej fizyce i to dzięki niej tworzone są najlepsze algorytmy komputerowa (techniki graficzne nowej generacji, sztuczna inteligencja, algorytmy wyszukiwarek itp). Po co mieliby tego nauczać w szkołach? Specjalizując się w jakiejś dziedzinie nauki lub technologii można poszukać i myślę, że łatwo znaleźć dostęp do tej wiedzy.
                            • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 08.12.06, 00:42
                              Ja porównałem "Matematyka - poradnik encyklopedyczny" z roku 1958
                              oraz z 2005 i jest to samo, wydanie tylko inne (poprawione, mniejsza errata).
                              "sztuczna inteligencja", w której pokładasz takie nadzieje przyszłościowe, jest
                              wyłącznie z zakresu automatyki, a nie myśli abstrakcyjnej, czyli inteligencji
                              twórczej. Nigdy żadna maszyna takiej inteligencji nie będzie miała.
                              Komputer ma tą przewagę, że wykonuje 50, 100, 200 lub więcej milionów operacji
                              na sekundę, operacji zaprogramowanych przez człowieka.
                              • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 08.12.06, 20:59
                                kociak40 napisał:

                                > wyłącznie z zakresu automatyki, a nie myśli abstrakcyjnej, czyli inteligencji
                                > twórczej. Nigdy żadna maszyna takiej inteligencji nie będzie miała.
                                > Komputer ma tą przewagę, że wykonuje 50, 100, 200 lub więcej milionów
                                > operacji na sekundę, operacji zaprogramowanych przez człowieka.

                                Nigdy nie mów nigdy. wink))
                                Nie sądzisz, że to przejaw, hm... arogancji, zarozumialstwa, megalomanii? wink

                                Andrzeju, nie czas i miejsce tutaj, by dowodzić Ci, że możesz nie mieć racji, ale świat nauki wypowiada się na ten temat bardziej optymistycznie. Poszukaj i poczytaj o tym.
                                • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 08.12.06, 21:53
                                  Poszukać sobie i poczytać możesz Ty, jak masz czas na to, może wtedy jeszcze
                                  inne wymyslisz.
                                  • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 09.12.06, 11:20
                                    kociak40 napisał:

                                    > Poszukać sobie i poczytać możesz Ty, jak masz czas na to, może wtedy jeszcze
                                    > inne wymyslisz.

                                    Proszę bardzo, na przykład to:
                                    www.szukacz.pl/?q=komputery+kwantowe&enc3=iso-8859-2&ct=polska&image.x=21&image.y=2
                            • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 08.12.06, 00:49
                              Zbyszku

                              jeszcze jedno, Ty jesteś calkowitym sceptykiem do wszystkiego, co nie miesci
                              się w ramach nauki. Ja taki nie jestem. Opisałem Ci w korespondencji prywatnej
                              zjawisko, z którym się zetknąłem i to nie sam, ale z innymi osobami, ktore
                              nie mieści się w ramach nauki. Próbowałem to wyjąsnić z nauczycielem fizyki w
                              liceum, później z wykładowcami na uczelni, była dyskusja o tym, próba
                              wyjaśnienia tego. Co więcej, nie może być odpowiedzi prostej - nauka jeszcze
                              nie jest na tym etapie, bo ta co jest i jest potwierdzona, zaprzecza temu,
                              wyklucza taką możliwość, a ona była. Dlatego też, ja mam inne podejście i inny
                              osąd.
                              • krzyc_h Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 08.12.06, 13:19
                                Nie rozumiem. Jeśli współczesna nauka nie potrafi czegoś wyjaśnić to musi to być
                                sprawka bogów albo demonów?
                                • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 08.12.06, 19:08
                                  Takich spraw jest dużo i to nie tylko z zakresu nauk ścisłych.
                                  Są zaskakujące relacje na piśmie sprzed tysięcy lat, z którymi
                                  nie wiadomo co "zrobić"? Dla przykładu w jednej ze świętych ksiąg
                                  hinduizmu jest opis, (nie powtórzę w szczegółach), że ląduje jakiś pojazd
                                  bogów, zabiera na pokład ludzką osobę i ta osoba z tego pojazdu po
                                  wystartowaniu z Ziemi, obserwuje kręcącą się pod sobą kulę ziemską.
                                  Do chwili obecnej, żaden człowiek, żaden kosmonauta nie mógł tego zobaczyć, a
                                  jest to mozliwe jeśli uniesiemy się z drugą prędkościa kosmiczną ~ 12km/sek.
                                  czyli "odrwiemy się" od obrotów Ziemi. Może to nastąpi jak człowiek poleci do
                                  innych planet. W czasach spisywania tej księgi, człowiek nie wiedział, że
                                  ziemia jest kulą, że kręci się wokół Słońca, że jest taka możliwośc zobaczenia
                                  kręcacej sie Ziemi, a opis istnieje.
                                  • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 08.12.06, 21:02
                                    Znam ten opis. Naczytałeś się Daenikena (ja zresztą też go kiedyś bardzo lubiłem), ale zrób następny krok i poczytaj, co piszą krytycy jego tekstów.
                                    • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 08.12.06, 22:01
                                      grgkh napisał:

                                      > Znam ten opis. Naczytałeś się Daenikena (ja zresztą też go kiedyś bardzo
                                      lubiłe
                                      > m), ale zrób następny krok i poczytaj, co piszą krytycy jego tekstów.

                                      Nie ważne czy Daenikena, o ile taki tekst istnieje w rzeczywistości, że od
                                      kilkanaście tysięcy lat temu, istnieje ludzki zapis, że człowiek może z wysoka,
                                      zobaczyć kręcacą się kule ziemską jest tak "rewelacyjny", że nie ma na to
                                      żadnego wytłumaczenia. Chyba, że takiego zapisu nie ma, więc nie mają co
                                      krytycy pisać, albo jest, albo go nie ma. Jak nie ma, to jest to oszustwo, jak
                                      jest to nie ma co czytać "krytyków" bo i po co?
                                      • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 09.12.06, 00:10
                                        kociak40 napisał:

                                        > grgkh napisał:
                                        >
                                        > > Znam ten opis. Naczytałeś się Daenikena
                                        > > (ja zresztą też go kiedyś bardzo lubiłem),
                                        > > ale zrób następny krok i poczytaj, co piszą krytycy jego tekstów.
                                        >
                                        > Nie ważne czy Daenikena,
                                        > o ile taki tekst istnieje w rzeczywistości, że od
                                        > kilkanaście tysięcy lat temu, istnieje ludzki zapis,
                                        > że człowiek może z wysoka, zobaczyć kręcacą się kule ziemską
                                        > jest tak "rewelacyjny", że nie ma na to
                                        > żadnego wytłumaczenia.
                                        > Chyba, że takiego zapisu nie ma, więc nie mają co
                                        > krytycy pisać, albo jest, albo go nie ma.
                                        > Jak nie ma, to jest to oszustwo, jak
                                        > jest to nie ma co czytać "krytyków" bo i po co?

                                        Przytocz mi ten tekst w dosłownym tłumaczeniu. Dopóki go nie widzę przed oczami dopóty nie mogę zacząć go analizować...

                                        Poza tym starożytni Grecy wymyślili sami z siebie atomy. Bez żadnej szansy na zweryfikowanie tej tezy i bez żadnej "podpowiedzi" ze strony natury. Sami z siebie.

                                        Starożytni żeglarze obserwując bacznie ocean i zbliżający się ląd bez żadnego problemu mogli się domyślić, że Ziemia jest kulą. A reszta to odrobinę kreatywności i fantazji.

                                        Czy wiesz, że starożytne cywilizacje budowały miasta z dopływem bieżącej wody i kanalizacją (np. dolina Indusu)? Kto im to powiedział? Wymyślili sami.

                                        A kto ludzi w prehistorii nauczył wytapiać metale, wykuwać z nich narzędzia i oręż, hartować je, zabezpieczać przed korozją? Sami wymyślili, bo ludzki umysł jest do tego zdolny.

                                        Leonardo da Vinci zostawił mnóstwo projektów urządzeń technicznych, a przecież dużo wcześniej też takie powstawały (np. Heron), chiński wynalazek prochu i latawce (a być może i ludzie próbowali się wtedy unosić nad ziemią z pomocą jakichś ich rodzajów).

                                        Wiele wynalazków powstaje w głowach lecz nie mają szans się upowszechnić i przepadają one w niepamięci, bo to jeszcze nie ich czas na zastosowanie. W czasach nam bliskich zarejestrowano wielu takich geniuszy, ale przecież już od bardzo dawna ludzki mózg posiada takie właśnie możliwości.
                                        • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 09.12.06, 00:52
                                          "A kto ludzi w prehistorii nauczył wytapiać metale, wykuwać z nich narzędzia i
                                          oręż, hartować je, zabezpieczać przed korozją? Sami
                                          wymyślili, bo ludzki umysł jest do tego zdolny." - grgkh

                                          To jest zdumiewające, że umieli to zrobić nie mogąc zmierzyć temperatury.
                                          Nie wiedzieli co to jest ciepło, a pojęcia temperatury i jej pomiaru nawet
                                          się nie domyślali. Przykładem jest stal damasteńska, która ma tak wysokie
                                          własnosci i tak szczególne, że nawet obecnie nie można tego dokonać. Są
                                          eksponaty z tej stali, są mikroskopy elektronowe, można ją badać, ale zrobić
                                          takiej nie można nawet mając tak rozwiniętą metalurgię jak obecnie.
                                          • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 09.12.06, 10:59
                                            Obecnie można zrobić stal analogiczną do damasceńskiej, bo już wiemy jak to robiono kiedyś. wink Jednym z elementów procesu było między innymi użycie... moczu. wink
                              • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 08.12.06, 21:00
                                Czy chodzi Ci o ten wiatraczek?
                                • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 08.12.06, 22:02
                                  grgkh napisał:

                                  > Czy chodzi Ci o ten wiatraczek?

                                  Tego nie rozumiem, nie wiem do jakiego ma to być kontekstu?
                                  • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 09.12.06, 00:12
                                    kociak40 napisał:

                                    > grgkh napisał:
                                    >
                                    > > Czy chodzi Ci o ten wiatraczek?
                                    >
                                    > Tego nie rozumiem, nie wiem do jakiego ma to być kontekstu?

                                    Do tego:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=53105076&a=53573930
                                    • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 09.12.06, 01:05
                                      Zbyszku, zatrważająco masz słabą pamięć, o żaden wiatraczek. Przecież
                                      wymienilismy prywatną korespondecję, opisałem Ci dokładnie czego byłem świadkiem
                                      w dzieciństwie, jak później to dalej intrygowało świadków tego zjawiska, jak
                                      próbowałem to wyjaśnić w swoim dalszym życiu, prowadziłem rozmowy z
                                      nauczycielami fizyki w liceum, na studiach, sam różne koncepcje przedstawiałem
                                      wiedząc raczej, że tak nie może być itd. Zapomniałeś?
                                      Nie będę tego opisywał na forum, bo ta sprawa jest znana bardzo szerokiemu
                                      gronu moich znajomych i wiedzieliby "kto ja". O ile nie możesz sobie tego
                                      przypomnieć, a ciekawi Cię, jeszcze raz mogę Ci ją opisać dokładnie i przesłać
                                      na Twoją prywatną skrzynkę pocztową.
                                      • grgkh Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 09.12.06, 11:14
                                        kociak40 napisał:

                                        > Zbyszku, zatrważająco masz słabą pamięć, o żaden wiatraczek.

                                        Mam słabą pamięć, sam Ci o tym przecież mówiłem. :0 Ale "zatrważająco słabą"? Hm... wink

                                        O wiatraczek też się długo spieraliśmy i odszedłeś od dyskusji nieprzekonany, nie kończąc jej. A w przypadku alternatywy (mówimy tu o tylu przeróżnych sprawach) skądżesz miałbym wiedzieć czego nie dopowiedziałeś? Ale teraz już wiem. smile

                                        > Przecież wymienilismy prywatną korespondecję,
                                        > opisałem Ci dokładnie czego byłem świadkiem w dzieciństwie,
                                        > jak później to dalej intrygowało świadków tego zjawiska, jak
                                        > próbowałem to wyjaśnić w swoim dalszym życiu, prowadziłem rozmowy z
                                        > nauczycielami fizyki w liceum, na studiach,
                                        > sam różne koncepcje przedstawiałem
                                        > wiedząc raczej, że tak nie może być itd. Zapomniałeś?

                                        Otóż nie zapomniałem. Mam tę korespondencję i, bez zaglądania do niej w tej chwili, odpiszę Ci z pamięci, że zaproponowałem KILKA możliwości. Czy o nich pamiętasz? wink Wydaje mi się, że zrezygnowałeś z ich skomentowania, to znaczy uznałeś, że lepiej wierzyć w cuda niż poszukać racjonalnego wytłumaczenia, choćby opierało się ono na bardzo nikłym prawdopodobieństwie. Nikłym, a jednak nie zerowym. To jest właśnie jedna z przyczyn głównych wiary w cuda: gdy coś jest bardzo mało prawdopodobne (szansa np. jedna na miliard) to uznaje się, że jest niemożliwe i gdy się jednak zdarzy, przypisuje się to działaniom sił nie z tego świata. A wygrana w totka? Przecież niemal w każdym losowaniu ktoś wygrywa główną nagrodę (czasem jest kumulacja i wygrana jest jeszcze większa)?
                                        • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego (odcinek n-ty) 09.12.06, 23:42
                                          "O wiatraczek też się długo spieraliśmy i odszedłeś od dyskusji nieprzekonany,
                                          nie kończąc jej" - grgkh

                                          Odeszłem od dyskusji, bo zorientowałem się, że mylisz pojęcia, ja pytam Cię,
                                          gdzie jest reakcja na siłę w tym układzie, w którym ją zakładasz, a Ty
                                          odpowiadasz mi, że energia jest doprowadzana z zewnątrz. Śmiać się z tego, czy
                                          płakać? W każdym razie nie zamierzam Cię uczyć fizyki, mylisz wektor ze
                                          skalarem. Dlatego uznałem dyskusję w tym temacie z Tobą za bezuzyteczną.
                                          Tak samo i te kilka Twoich propozycji jakie zaproponowałeś w tym innym
                                          problemie nie jest do poważnej dyskusji, dlatego nie odpowiedziałem komentując
                                          ich, bo są dla tego przypadku żadnymi możliwościami. Aby coś na "poważnie"
                                          dyskutować, trzeba odpowiedzieć, jak może powstać siła elektromotoryczna w
                                          obwodzie transformatora, bez załączonego zasilania? Może być przyczyną znaną
                                          nauce, działanie zmiennego pola magnetycznego, ale te zmienne pole magnetyczne
                                          musi mieć swoje żródło. Takiego żródła nie było. Można więc przyjąć, że było to
                                          stałe pole magnetyczne, przemieszczające się w przestrzeni, co może dać zmienne
                                          odziaływanie pola na uzwojenie. Problem w tym, że nauce nie jest znane zjawisko
                                          aby przemieszczał się "stały" obszar pola magnetcznego sam z siebie. Pozostaje
                                          możliwość odziaływania pola magnetycznego z kosmosu, ale wtedy takie zajawisko
                                          wystąpiłoby w innych urządzeniach tego typu na dużym obszarze, a tego nie było.
                                          Pozostaje więc możliwość niemożności takiego zjawiska powstania siły
                                          elektromotorycznej w uzwojeniu urządzenia, a jednak było, bo urządzenie
                                          zadziałało. Twoje propozycje więc powinny dotyczyć możliwości ewentualnego
                                          rozszerzenia znanych nam zjawisk.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka