To pytanie kiełkowało we mnie już nie raz, ale ostatnio jego natrętność się nasiliła.
Forum jest (w zasadzie) tematyczne i wypowiadać się na nim może każdy, i za słusznością dowolnej opcji - można więc próbować bronić Boga (bogów), religii itp. Nie mam więc nic przeciwko temu, że Andrzej występując w obronie bóstwa opowiada jak wielkie jest jego znaczenie, potrzeba dla psychiki uzależnionych od tego wymyślonego przez ludzi obiektu jednak mam pewne ogólne zastrzeżenia. Oto one i skieruję je już bezpośrednio do Andrzeja, bo liczę, że coś spróbuje odpowiedzieć:
1) Dlaczego już od dawna zarzucasz nam, że wyganiamy z tego forum ludzi, którzy są wierzącymi i występują w obronie religii lub Boga?
2) Dlaczego, gdy pojawiły się na tym forum trolle, usiłowałeś wywołać panikę?
3) Dlaczego kwestionujesz zasadność stosowania logiki i racjonalizmu jako jedynej płaszczyzny, na której wierzący i niewierzący mogą się porozumiewać?
4) Dlaczego traktujesz rozmowy O PEWNYCH TEZACH, przecież tylko przedstawianych przez nas, jako ataki personalne i sam próbujesz rozgrywać to w ten sposób (kompletnie absurdalne wydają mi się następujące po tym żale, akcje poparcia itp, choć dla popieranego mogą być miłym wyrazem uznania przez innych)?
Dlaczego to piszę? Bo zauważyłem, że forum przestaje być miejscem wyrażania opinii, dyskutowania o nich, a staje się czymś, co ja osobiście, dla siebie, raczej odrzucam - miejscem, gdzie pewna grupa ludzi, BEZ UWZGLĘDNIENIA DĄŻENIA DO PRAWDY, w oparciu o osobiste sympatie i antypatie popiera się lub traci energię na zwalczanie.
Jest mi tutaj z Wami dobrze

, ale chciałbym unikać tego "kolesiostwa", bo ono w pewnym momencie zaczyna fałszować nasz stosunek do poglądów, o których dyskutujemy. Co do mnie to, jeśli ktoś ma do mnie zastrzeżenia, mówcie mio bexz ogródek całą prawdę, tak jak to widzicie. Na pewno się nie obrażę.

A inni? Nie wiem, ale chyba tak jak ja to widzę, jest najlepiej.
I tyle. I przy okazji - wszelkiej świątecznej i powszedniej pomyślności dla wszystkich, którzy to przeczytają.

))