26.03.07, 13:16
Pod adresem www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4010164.html
jest ciekawy artykuł o czasie.

Oto wyjątek:

"Nad tą zagadką naukowcy łamią sobie głowy od dawna. Oprócz fizyków
badających upływ czasu w związku z teorią względności
Einsteina są wśród nich także psychologowie, neurofizjologowie, socjologowie,
filozofowie i teologowie. Dochodzą oni do różnych
ciekawych przemyśleń i wyników. Stwierdzili m.in., że czas jest odczuwany
odmiennie przez ludzi i zwierzęta, różnie mierzony na Ziemi
i w kosmosie, inaczej upływa w zależności od tego, czy jest mierzony w
ruchu, czy spoczynku."
Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Czas 26.03.07, 15:35
      "Odczuwanie czasu"... Kiedyś, gdy zaczynałem jeżdzić, 60 km/h wydawało mi się wielką szybkością - mój umysł odczuwał ilość bodźców, które dopływały przez nerw wzrokowy, jako ogromny w stosunku do przemieszczania się pieszo.

      Potem przyspieszałem. Jakże czas wtedy płynął szybko.

      A dziś? Znów mi to spowszedniało i mogę jechać z prędkością ??? km/h wink, a odczuwam to dość stacjonarnie.

      Problem z czasem polega na tym, że my nie widzimy stanu teraźniejszego jako wyrwanego z kontekstu. Gdyby tak było, nie widzielibyśmy NIC. A co widzimy, czujemy? Wyłącznie różnicę między dwoma zapisami: zawartość pamięci w konfrontacji z bieżącym impulsem.

      Odczuwanie czasu jest związane z filtrowaniem przez mózg bodźców. Mamy na to ograniczony wpływ, choć są znane przypadki ludzi, którzy mają zaburzoną tę funkcję. Na przykład, nie potrafią zapamiętać, co robili przed chwilą. Mogliby tysiące razy cofać się do drzwi wejściowych, by się upewnić, że je dokładnie zamknęli, a to i tak nic nie da. Żyją poza czasem. Słyszałeś o tym? wink

      Domyślamy się jak działa nasz mózg, a czy przypadkiem jakoś "podobnie" nie działa cały Wszechświat?
      • kociak40 Re: Czas 26.03.07, 18:11
        Zbyszku

        Mnie chodzi o co innego, czas zależy od prędkosci. Ze wzoru Eisteina, przecież
        znasz ten wzór, wynika, że astronauta poruszający się z prędkoscią 0,8
        prędkości swiatła względem ziemi ma inny czas.
        Podstawiając dane do wzoru dla 30 lat w rakiecie, na ziemi upłynie 50 lat, i
        nie jest to odczucie, tak jest w rzeczywistości. Jeśli będziemy dostarczać
        coraz więcej energii jakiemuś ciału i będziemy chcieli aby nabierał więszej
        prędkosci, to ciało będzie coraz cięzsze i prędk0ości światła nie przekroczy.
        Masa ciał też zalezy od prędkości. Trzeba pamiętać, że nikt naprawdę nie wie,
        czym jest czas, czym jest masa i dlaczego ciała są nią obdarzone. Nawet Albert
        nie wiedział. Po co nam jakichś 11 wymiarów (o których pisałeś) jak nie wiemy
        co dzieje się w 3 wymiarach. Galaktyki w kosmosie oddalają się od siebie z
        prędkosciami zbliżnymi do prędkości światła, a więc czas, masy, ciężary są
        wartościami zmiennymi, a tego nie można pojąć. Zapewne miałeś taki przedmiot na
        studiach - "geometria wykreślna", jeśli tak, to uczyłeś się z podręcznika
        profesora Lewandowskiego (nie żyje, były Ak-owiec, największy spec od tego
        przedmiotu, urodził się dla tej geometrii wykreślnej, uczył mnie osobiście),
        bardzo trudny przedmiot i to w 3 wymiarach, a co dopiero w 11?
        • grgkh Teoria Wszystkiego 27.03.07, 15:13
          kociak40 napisał:

          > Zbyszku
          >
          > Mnie chodzi o co innego, czas zależy od prędkosci. Ze wzoru Eisteina, przecież
          > znasz ten wzór, wynika, że astronauta poruszający się z prędkoscią 0,8
          > prędkości swiatła względem ziemi ma inny czas.
          > Podstawiając dane do wzoru dla 30 lat w rakiecie, na ziemi upłynie 50 lat, i
          > nie jest to odczucie, tak jest w rzeczywistości. Jeśli będziemy dostarczać
          > coraz więcej energii jakiemuś ciału i będziemy chcieli aby nabierał więszej
          > prędkosci, to ciało będzie coraz cięzsze i prędk0ości światła nie przekroczy.
          > Masa ciał też zalezy od prędkości. Trzeba pamiętać, że nikt naprawdę nie wie,
          > czym jest czas, czym jest masa i dlaczego ciała są nią obdarzone.
          > Nawet Albert nie wiedział.
          > Po co nam jakichś 11 wymiarów (o których pisałeś) jak nie wiemy
          > co dzieje się w 3 wymiarach. Galaktyki w kosmosie oddalają się od siebie z
          > prędkosciami zbliżnymi do prędkości światła, a więc czas, masy, ciężary są
          > wartościami zmiennymi, a tego nie można pojąć.
          > Zapewne miałeś taki przedmiot na studiach - "geometria wykreślna",
          > jeśli tak, to uczyłeś się z podręcznika
          > profesora Lewandowskiego (nie żyje, były Ak-owiec, największy spec od tego
          > przedmiotu, urodził się dla tej geometrii wykreślnej, uczył mnie osobiście),
          > bardzo trudny przedmiot i to w 3 wymiarach, a co dopiero w 11?

          Nawet Albert nie wiedział...

          Nie wiem, czego on nie wiedział, bo jego poglądy się zmieniały. Na pewno nie wiedział tego wtedy, gdy kwilił jako małe dziecię w kołysce. A przed śmiercią?

          Albert zrobił - zapewne nie tylko samodzielnie, bo współpracował z innymi fizykami, wymieniali się informacjami - ogromny krok do przodu w rozumieniu naszego świata. Odrzucił to, czego nie potrafią dziś w większości ludzie, pewność, że to co widzimy, ten obraz świata w naszych mózgach, jako jedyną interpretację rzeczywistości.

          Ty też się przed tym bronisz. wink
          A tymczasem spróbuj sobie wyobrazić coś takiego:

          Rodzimy się z mózgami, które mają pewne możliwości interpretacyjne. Interpreterem jest sieć neuronowa. Dociera do niej informacja z otoczenia. Mózg ją analizuje, uśrednia i buduje obrazy tylko na tyle, na ile pozwalają JEGO, mózgu możliwości. To on sobie konstruuje obraz przestrzeni z rozmieszczonymi w niej obiektami. To on szuka najprostszych (!!!) reguł, według których zachodzą zmiany w tym środowisku, nieustannie porównując poprzednie (schematyczne) zapisy z informacją bieżącą. W naturze wink te obiekty NIE WYSTĘPUJĄ. Nasz świat, jego mózgowy model, jego trójwymiar jest odpowiedzią części Wszechświata, któa jest naszym móżgiem, na wpływ docierający z zewnątrz.

          A co jest na zewnątrz? Cokolwiek: wartości, informacja, ale podlegająca ściśle określonym matematycznie regułom. A więc świat jest matematyczny. A więc tkwi wewnątrz jakiegoś superalgorytmu. Jest gigantyczną macierzą wpływających na siebie elementarnych składników. Nie ma masy. Nie ma energii. Nie ma przestrzeni. Nie ma czasu (mnie go też czasem brakuje). One powstają dopiero wtórnie, jako model, jak jakiś rzut, cień. Tak jak bezładna mieszanina bitów w pliku, w pamięci kompa, odpowiednio zinterpretowana, daje na ekranie obraz graficzny, bo szeregi bitów brane po 16 odpowiadają konkretnym kolorom itd.

          Zmienność, a więc różnica wartości w dwóch kolejnych krokach, to upływ czasu. I ta oś czasu rodzi nowe wielkości fizyczne, które bez niej nie istnieją. Pamiętaj - zmienność jest różnicą. Gdy jest ona równa zeru, to tak, jakby jej nie było, a więc pozornie czas dla tej wielkości zatrzymuje się lub, w większych przedziałach, zwalnia. Masę też odczuwamy poprzez efekty jej działania, poprzez bezwładność, a ta dotyczy czasu, czyli zmienności. Energia jest możliwością zmiany, możliwością "wpływu" na inne elementy, jest czymś w rodzju różnicy różnic. I tak dalej.

          Nie bierz tego, co tu napisałem jako jakiegoś gotowego przepisu na wszystko. To takie tam sobie luźne tezy... Spróbuj, tak dla siebie, oderwać się od tego modelowo-mózgowego, wdrukowanego nam od dzieciństwa, wyobrażenia świata i zacznij redukować jego właściwości szukając "innego" punktu widzenia. Zobaczysz jaka to fajna zabawa. Ale nie tylko zabawa, bo świat naprawdę właśnie taki jest. Taki - czyli matematyczny, logiczny. I nie przerażaj się odległościami, wielkościami galaktyk, ani wielkościami w mikroświecie. Nie traktuj temperatur jako czegoś, co parzy lub oślepia. Odrzuć zmysły. Niech to będą tylko liczby. Pomyśl, jak to jest, że z nimi się coś takiego właśnie dzieje.

          I baw się dobrze. wink A może odkryjesz coś, czego nie zauważył przed Tobą nikt inny? wink
          • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego 27.03.07, 20:29
            Zbyszku
            "Nawet Albert nie wiedział...
            Nie wiem, czego on nie wiedział, bo jego poglądy się zmieniały. Na pewno nie
            wiedział tego wtedy, gdy kwilił jako małe dziecię w
            kołysce. A przed śmiercią?" Trochę piszesz dla żartu a "sprawa" jest więcej niż
            poważna. Widzę, że niezbyt wnikałeś w Szczególną Teorię Względności A.Eisteina.
            Za jego życia było kilkunastu słynnych uczonych - Planck (on pierwszy wpadł na
            założenie, że przekaz energii na odległość nie odbywa sie w sposób ciągły, ale
            tak jakby "porcjami", czyli stworzył pierwsze załozenie teorii kwantowej), Bohr,
            Lorentz, Mach, Weber, itd. Były to bardzo przełomowe czasy dla nauki. Ci
            wszyscy uczeni znali się, wymieniali z soba poglądy, dyskutowali, znali
            problemy ówczesnej nauki. To nie jest żart, tak było. A.Einstein zadal sobie
            pytanie - "czy poruszając się z prędkością swiatła i trzymając lusterko w ręku,
            będzie w nim odbicie?". Pytanie było czysto teoretyczne, ale na nie nikt z
            ówczesnych uczonych, łącznie z Einsteinem, nie mógł udzielić odpowiedzi.
            Nie można było powiedzięć - "będzie", bo przeczyłoby to prawu Dopplera
            (prędkość ruchu falowego nie zależy od prędkości źródła tylko wyłącznie od
            rodzaju ośrodka, w którym ten ruch się odbywa), a prawo to było znane i
            sprawdzone. Nie można było odpowiedzieć - "nie będzie", gdyż z kolei
            przeczyłoby to zasadzie względnści Galileusza, a to też było znane i
            udowodnione. Jak sam Albert pisze, ponad 10 lat intrygowało go to pytanie i
            niemożliwośc udzielenia żadnej odpowiedzi. Był bliski roztroju nerwowego.
            Pytanie te było znane ówczesnym uczonym, też nad nim myśleli i nikt nie mógł
            tego wyjaśnić. Intuicyjnie, od zarania dziejów, przyjmowano, że przestrzeń
            wszechswiata jest jakby "wypełniona" czasem, który ma jednakowy przebieg w
            swoim interwale. Tak też uważane jest powszechnie, jeśli nie zna się tej
            słynnej teorii. To Albert, jako pierwszy człowiek na tym świecie, wpadł na to,
            że czas jest zmienną zależną od prędkosci między układami, ruchomym i
            spoczynkowym. Aby to zrozumieć i wyjaśnić potrzebny jest tz. zegar świetlny
            zaprojektowany przez amerykańskiego fizyka R.P. Feynmana (w każdym podręczniku
            fizyki, który omawia tą teorię, jest pokazany oraz jego działanie) oraz
            znajomość zwykłej geometrii. Albert nie tylko podał ten najsłynniejszy wzór
            E=mc2 ale wszystkie wzory przekształcone z praw Newtona, na pracę, czas, siłę
            itd. Mając te wzory możesz obliczyć, jak rzucisz kamieniem, o ile on zrobi się
            cięższy i to nie za sprawą grawitacji, jak skraca się wymiar po wektorze
            prędkości, jak czas się zmienia itd. To wszystko dotyczy każdej masy, ale przy
            prędkościach małych można to pomijać. Inaczej się dzieje, jak ciała lub cząstki
            materialne poruszają się z dużymi prędkościami np. > od 0,4 C, tu już nie mozna
            stosować wzorów Newtona.
            Piszesz o mózgu człowieka, aby on działał, muszą być przebiegi elektryczne,
            falowe itd. To są duże prędkości i dla tych cząstek jest inny czas, inne masy,
            inne wymiary niż dla reszty komórek w spoczynku. Nie wiem czy to uwzględniasz w
            swoich rozważaniach pisząc - "upływ czasu", jakiego czasu, czasu dla komórek
            spoczynkowych, czy czasu cząstek mających duże pędkości?
            • cytrynka123 Re: Teoria Wszystkiego 27.03.07, 21:15
              Bardzo madzre, panowie dyskutujecie, az milo poczytac. Jednak, aby zrozumiec
              dzikie zawilosci naukowych rozwazan, trzeba niezle pofikolkowac w odpowiednich
              ksiegach i miec do tego zamilowanie. Czas mija, wedlug ludzi oczywiscie, ale w
              kategoriach absolutnych, czy jest cos takiego jak czas? Napewno zgodze sie, ze
              czas spedzony z kotem nie jest stracony. Dodam takze, ze pojawienie sie kota w
              zyciu czlowieka, wiele w nim zmienia, zas odwrotnej relacji raczej uchwycic nie
              mozna. Chyba,ze splaszymy ja do pelnej michy, cieplego polarkowego kocyka i
              miziania kota co kilka chwil. Wtedy zycie kota przewraca sie o 180 stopni, lub
              jak niektorzy mowia o 360 wink))))
              Tak poza tematem smile
              • xxara Re: Teoria Wszystkiego 27.03.07, 23:22
                >Czas mija, wedlug ludzi oczywiscie, ale w
                > kategoriach absolutnych, czy jest cos takiego jak czas?

                Gdyby nie punkty odniesienia, człowiek nie zauważyłby upływu czasu. Gdy
                codziennie patrzymy w lustro, nie dostrzegamy zmian. Codziennie jesteśmy tacy
                sami. Dopiero gdy porównamy swój wizerunek z fotografią sprzed lat, widzimy jak
                wiele się zmieniło. Wiewiórka nie zdaje sobie sprawy z upływu czasu i tak jest
                dobrze.
                • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego 28.03.07, 01:59
                  Pani xxaro

                  To nie o to chodzi, Pani przytacza skutki czasu i jego wpływ na proces zmian.
                  Trzeba to rozpatrywać w tz. ukladzie transformacji Lorentza. Przyjmujemy jeden
                  układ YX jako spoczynkowy i w jego wnętrzu drugi Y'X' ruchomy.
                  Mamy wzór Einsteina t=t'/Pierwiastek i w jego wnętrzu 1-V2/C2.
                  t' to czas upływający w układzie ruchomym np. rakiecie i załózmy - 30 lat
                  Przyjmijmy V - prędkość rakiety = 0,8c (0,8 prędkosci światła)
                  c - to prędkośc swiatła, t - to czas w układzie spoczywającym.

                  Mając te dane, jak podstawimy do wzoru to otrzymamy, że jak w układzie ruchomym
                  minie 30 lat, to w układzie spoczywającym - 50 lat. To jest istota Szczególnej
                  Teorii względności, czas zależy od prędkości układów, jest zmienny w swojej
                  istocie. Więcej, jak przyjąć, że są dwa jednakowe zegarki np. Tissot i jeden
                  zostanie w układzie spoczywającym, a drugi damy do rakiety, to licząc upływ
                  czasu na tych zegarkach w rakiecie minie 30 lat, a na ziemi 50 lat. Zegary
                  poruszają się wolniej w rakiecie, niż w stanie spoczynku.
                  Pani zapewne powie - "też coś! to śmieszne." Ostatecznie, to Pani chciała się
                  czegoś dowiedzieć o Teorii Względności. Trzeba to powtórzyć jeszcze parę razy,
                  że czas zależy od prędkosci?
                  • xxara Re: Teoria Wszystkiego 28.03.07, 08:23
                    Pan o pierniku, ja o wiatraku.
                    • kociak40 Re: Teoria Wszystkiego 28.03.07, 20:44
                      Chyba tak, jednak główne załozenia tej teorii warto znać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka