grgkh
12.10.07, 15:20
Statystyka jest obiektywna i bezwzględna. To ona mówi prawdę. Ludzie
szczęśliwi, pozytywnie nastwieni do życia i świata, nieumęczeni
troskami i bólem, wiedzący wiele i myślący racjonalnie NIE
POTRZEBUJĄ RELIGII. Najczęściej tak właśnie jest.
Religia jest opium dla mas. Jest narkotykiem, który aplikuje się na
wszystkie nieszczęścia, i którego zadaniem jest znieczulić. Człowiek
pod silnym wpływem religii zachowuje się jak narkoman, który musi
dostać swoją działkę, który zapłaci za nią każdą cenę, który będzie
bronił jej jak swojej wolności, i który w jej imieniu może dopuścić
się każdej niegodziwości, z morderstwem (niektórzy, bo do tego
potrzeba szczególnego nacisku) włącznie.
A kler? Kler to dilerzy.
A ich szef, papież? Czyż nie jest baronem narkobiznesu? Czyż on i
jego poprzednicy nie dbali od stuleci o to, by firma prosperowała
najlepiej jak to możliwe i by płynęła rzeka pieniędzy, a wszyscy,
których można wciągnąć w narkotykowy ciąg, byli wciągani? Czyż nie
atakują już dzieci, najmniej odporne istoty ludzkie, by je uzależnić
od narkotyku religijnego, a potem z tego ciągnąć z tego korzyści?
I niech ktoś powie, że Marks nie miał racji. Miał ją. To oczywiste.