Dodaj do ulubionych

Gnębi mnie pewien problem...

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.05.05, 23:44
Uczę się właśnie jezyka obcego z kursu komputerowego - do pracy nad
slowniectwem i formami gramatycznymi jest pokazana scena w sklepie: rodzice
chca corce kupic jakas zabawke: najpierw pokazuja jej figurki porcelanowe,
lalki, ale dziewczynka nic nie chce, w pewnym momencie wypala: "chce
pistolet", na co pada odpowiedz: "pistolety nie sa dla dziewczynek". Pozniej
sie jeszcze kreca, dziewczynka decyduje sie na kastaniety i rodzice jej je
kupuja. Scena sie konczy.

Jak myslicie z tego krotkiego opisu: czy moj kurs jest
seksistowsko-partiarchalny i narzuca okreslone plciowe role, czy mozna go
jeszcze potraktowac jako taki, ktory choc jest na granicy dobrego smaku to
jednak ma dobry cel pedagogiczny - dyskredytuje pomysl sprzedawania dzieciom
pistoletow? Bo ja sam nie wiem, co mam myslec...

Gruss,

T.
Obserwuj wątek
    • cherryhill Re: Gnębi mnie pewien problem... 17.05.05, 23:57
      wiesz, gdyby powiedzieli pistolety nie sa dla dzieci to rozumiem że wydzwięk
      pacyfistyczny ale tu stereotyp i seksizm , niestety treviku, hiszpania to
      ostoja patriarchatu :)
      c
      • Gość: trevik Re: Gnębi mnie pewien problem... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.05.05, 00:28
        Hola,

        faktycznie, ucze sie hiszpanskiego - te kastaniety chyba za bardzo rzucaja sie w
        oczy ;-), ale, ale... kurs robili niemcy dla niemcow a jak twierdzi ggigus
        pozycja kobiety w niemczech jest bardzo wysoka, wiec to chyba nie prywatna
        sprawa hiszpanow, czy i jakie seksistowskie tresci sie w moim kursie pojawiaja.

        Nic - nie pozostaje mi nic innego, jak tylko w ramach walki z seksizmem ta
        lekcje pominac (jak nie bede znal nazw zabawek, to nic sie chyba takiego nie
        stanie),

        Adiós,

        T.
        • cherryhill Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:32
          to zależy z kim bedziesz konwersowal a jak ci sie trafi jakaś seniorita któa
          tylko o dzieciach i zabawkach???
          albo zechcesz zrobic zakupy dla jakejs latorośli
          you never know
          jak sie uczylam łaciny i marudziłam na swój los to mi nauczyciel powiedzial że
          przy chodzeniu czasem skrzydla tez sie przydają :)
          c
          • Gość: trevik Re: Gnębi mnie pewien problem... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.05.05, 00:50
            > to zależy z kim bedziesz konwersowal a jak ci sie trafi jakaś seniorita któa
            > tylko o dzieciach i zabawkach???

            Hehe - o dzieciach i zabawkach to przewaznie rozmawiaja señoras - w
            seksistowsko-patriarchalnej hiszpanii señoritas z dziecmi nie sa mile widziane.

            > albo zechcesz zrobic zakupy dla jakejs latorośli

            Trzeba bedzie pojsc do supermarketu, jasniki wyzysku kobiet (jak nie zrobic,
            bedzie zle) - te sa miedzynarodowe i nawet jest obowiazkowo wyswietlacz przy
            kasie (choc liczyc juz w tym jezyku potrafie, ale zawsze moze sie cos zapomniec)
            - w euro juz liczyc potrafie.

            > you never know

            No sé nunca...

            Recuerdos,

            T.
            • cherryhill Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:58
              no i sie wydało że nie znam hiszpańskiego!
              to sobie nie pogadamy, w tym języku rzecz jasna
              odinstalowuję sie od kompa
              życze dobrej nocy :)
              c
              • Gość: trevik Re: Gnębi mnie pewien problem... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.05.05, 01:01
                No jak na razie, to ja tez nie znam - dopiero sie od 3 miesiecy ucze.

                Buenas noches,

                T.
                • cherryhill Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 01:03
                  :)
                  c
    • lynx.rufus Re: Gnębi mnie pewien problem... 17.05.05, 23:59
      zarzuc te zgubne nowosci. wroc do zrodel i kup podrecznik jacka perlina.
      lr
      • kochanica-francuza Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:02
        Lynxiu,po co ty się tu udzielasz? Pomódl się lepiej za feministki,jak taki
        tradycyjny jesteś.W tym za mnie,żebym znalazła szczęście i pracę we Francji.
        • lynx.rufus Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:04
          kochanica-francuza napisała:

          > Lynxiu,po co ty się tu udzielasz?

          ba, gdybym to ja wiedzial... robie to od trzech lat...

          > Pomódl się lepiej za feministki,jak taki tradycyjny jesteś.

          myslisz, ze tylko po lacinie mozna sie modlic? sprobuj po polsku.

          > W tym za mnie,żebym znalazła szczęście i pracę we Francji.

          a prace i szczescie gdzie indziej to juz nie warto? wierz mi, konfrontacja z
          mitami jest bardzo bolesna. czytalas 'zapiski piorkiem'? goraco polecam.

          pozdrawiam
          lynx
          • kochanica-francuza Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:08

            >
            >
            > myslisz, ze tylko po lacinie mozna sie modlic?

            dlaczego mi imputujesz,że tak myślę?


            sprobuj po polsku.

            już pisałam,że ja się nie modlę.

            >
            > > W tym za mnie,żebym znalazła szczęście i pracę we Francji.
            >
            > a prace i szczescie gdzie indziej to juz nie warto?

            gdzie?masz na myśli Polskę?

            a co do konfrontacji z mitami i złudzeniami- wiele ich miałam na temat Polaków...

            dlaczego wybrałam Republikę,to moja sprawa.za kogo ty się masz,że uważasz,że
            jeden twój post odwróci moje odczuwanie?
            • lynx.rufus Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:16
              kochanica-francuza napisała:

              > > myslisz, ze tylko po lacinie mozna sie modlic?
              >
              > dlaczego mi imputujesz,że tak myślę?

              napisalas o konserwatyzmie. a powszechnie przeciez wiadomo, ze konserwatysci
              preferuja msze w obrzadku przedsoborowym, czyli po lacinie.

              > sprobuj po polsku.
              >
              > już pisałam,że ja się nie modlę.

              dlatego napisalem 'sprobuj'.

              >
              > >
              > > > W tym za mnie,żebym znalazła szczęście i pracę we Francji.
              > >
              > > a prace i szczescie gdzie indziej to juz nie warto?
              >
              > gdzie?masz na myśli Polskę?

              mialem raczej na mysli to, ze wazniejsze 'co' niz 'gdzie'. moze byc we francji,
              moze w mongolii. nie odbieraj tego jednak jako... (patrz dalej)

              >
              > a co do konfrontacji z mitami i złudzeniami- wiele ich miałam na temat Polaków.
              > ..
              >
              > dlaczego wybrałam Republikę,to moja sprawa.za kogo ty się masz,że uważasz,że
              > jeden twój post odwróci moje odczuwanie?

              nic nie uwazam. piszemy posty, cos wyrazamy. czy Ty myslalas, ze Twoj poprzedni
              tekst odgoni mnie od klawiatury do modlitwy o Twoja prace i szczescie?
              nie odbieraj moich postow jako osobisty atak na Ciebie. ja takich postow nie
              pisze. moge najwyzej zaatakowac Twoje poglady wyrazone w postach, ale wtedy
              bedzie to jasno powiedziane.

              pozdrawiam
              lynx
              • kochanica-francuza Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:20
                lynx.rufus napisał:

                > napisalas o konserwatyzmie. a powszechnie przeciez wiadomo, ze konserwatysci
                > preferuja msze w obrzadku przedsoborowym, czyli po lacinie.

                hehe ale modlić w domku modlą się po polsku(znaczy Polacy)?

                >
                >
                > dlatego napisalem 'sprobuj'.
                Katecheta się znalazł.
                >
                > >
                > > >
                >
                > mialem raczej na mysli to, ze wazniejsze 'co' niz 'gdzie'.

                no i we F.jest to "coś"
                >
                > >
                >
                > tekst odgoni mnie od klawiatury do modlitwy o Twoja prace i szczescie?

                heheh a czemu zaś nie?kochasz bliźniego swego,a więc i kochanicę;-)

                • lynx.rufus Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:24
                  kochanica-francuza napisała:

                  > hehe ale modlić w domku modlą się po polsku(znaczy Polacy)?

                  nie wiem. moze niektorzy tak, a niektorzy - nie? czemu 'Ojcze nasz' skoro mozna
                  'Pater noster'?

                  > > dlatego napisalem 'sprobuj'.
                  > Katecheta się znalazł.

                  wybacz, ale to Ty mnie zaganialas do modlitwy jako pierwsza, wiec to raczej Ty
                  zaslugujesz na miano 'katechetki'.

                  > > mialem raczej na mysli to, ze wazniejsze 'co' niz 'gdzie'.
                  >
                  > no i we F.jest to "coś"

                  no i dobrze. powodzenia.

                  > > tekst odgoni mnie od klawiatury do modlitwy o Twoja prace i szczescie?
                  >
                  > heheh a czemu zaś nie?kochasz bliźniego swego,a więc i kochanicę;-)

                  chocbym chcial, to nie dam rady modlic sie za kazdego z szesciu miliardow ludzi
                  z osobna. ale bede pamietal, ze zglosilas ten postulat, ktory - jesli szczery -
                  ze wszech miar chwalebny jest.

                  pozdrawiam
                  lynx
                  • kochanica-francuza Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:27
                    lynx.rufus napisał:

                    > kochanica-francuza napisała:
                    >
                    > >
                    >
                    > wybacz, ale to Ty mnie zaganialas do modlitwy jako pierwsza,

                    ale u Ciebie to codzienność ,jak mycie zębów.


                    Gdybym napisała:Lynxie!Myć ząbki i spać! - nie nazwałbyś mnie higienistką,bo
                    mycie ząbków jest Ci znane.





                    >
                    • lynx.rufus Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:30
                      kochanica-francuza napisała:

                      > Gdybym napisała:Lynxie!Myć ząbki i spać! - nie nazwałbyś mnie higienistką,bo
                      > mycie ząbków jest Ci znane.

                      kazdy moze sobie zrobic czasami dzien dziecka..
                      dobranoc
                      lynx
                      • kochanica-francuza Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:35

                        > kazdy moze sobie zrobic czasami dzien dziecka..
                        > dobranoc
                        > lynx
                        Dobranoc.
    • margot_may Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 00:02
      a czy chłopiec dostałby pistolet? chyba to jest najważniejsze pytanie.
    • muszek0 Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 08:43
      W Polsce jest to jak najbardziej uzasadnione
      "pistolety nie sa dla dziewczynek".
      bo nie ma obowiązkowej służby wojskowej dla kobiet, poza wspomnianym przez
      ciebie kursem dla pielęgniarek.
      my feminiści musimy walczyć ze stereotypami i szowinistycznymi uprzedzeniami i
      postulowac o obowiązek służby również dla kobiet.
    • kr_kap Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 11:08
      Patriarchalny, a jakże, i seksistowski też, ale kastanietami zawsze warto umieć
      władać :), bo sprawność manualna i wyczucie rytmu w niespodziewanych
      okolicznościach życiowych mogą się przydać.
      Szkoda, że ta przykładowa dyskusja się nie rozwinęła, jak miałoby miejsce w
      życiu (a może tak?) - pistolety nie są dla dziewczynek - a dlaczego? i tak
      dalej. Dzieci są zdumiewająco świadome konsekwensji rozmaitych działań i
      twierdzeń serwowanych im przez dorosłych; ich logika jest nieubłagana.

      (Hiszpanie, z całą swoją patriarchalnością i seksizmem, dopuszczają możliwość
      bycia seńorą bez posiadania męża. Na podstawie posiadania dzieci. Albo wnuków ;)

      A tak a propos tych wskaźników użytych przez Światowe Forum Gospodarcze - te,
      które nie zostały uwzględnione, są trudnomierzalne; ja tu widzę na przykład te,
      które odzwierciedliłyby, hm, nie wiem jak to najlepiej nazwać, powiedzmy, że
      "oczekiwaną dynamikę zmian w mentalności społeczeństwa" i "ilość (w procentach,
      promilach czy kilogramach mierzoną, to nieistotne) informacji o charakterze
      niedyskryminującym/dyskryminującym ze wzgldu na płeć, w publicznym przekazie."

      Badania takie kiedyś zrobiono, całkiem zresztą niedawno, nad zawartością
      podręczników szkolnych, które oceniano pod kątem powielania stereotypów
      płciowych. I podobno jest lepiej, niż ongi bywało, ale jeszcze nieidealnie. To
      nawet nie chodzi o absurd namnożenia równej ilości dziewczynek i chłopców
      robiących dokładnie to samo i mających taki sam pociąg do piłki nożnej i robótek
      ręcznych, ale niech te różnice będą wyznaczone decyzjami i zdolnościami oraz
      marzeniami - co może najważniejsze :) - każdego dziecka indywidualnie, a nie
      nieuchronnością podjęcia w późniejszym czasie ról związanych wyłącznie z płcią,
      bo tylko podjęcie takich książkowe dzieciństwo im gotuje - jak książkowa
      dziewczynka ma myśleć o byciu astronautką, kiedy zamiast słuchać o nich, uczyć
      się i oglądać gwiazdy, książkowa dziewczynka biega w kółko z wózkiem? Albo czeka
      na książkowego chłopca z obiadkiem z piasku i liści łopianu, kiedy ten wróci z
      rejsu po dalekich morzach czy z gabinetu lekarskiego.
      • cherryhill Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 11:15
        zgadzam sie,
        w tej chwili socjalizacja dzieci w zalezności od płci przebiega inaczej
        konkluzja moze byc następująca:
        dziewczynkom zapuszcza sie korzenie, a chłopcom dopina skrzydła
        c
        • kr_kap Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 11:35
          Ładne. Smutne.
          • kr_kap Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 11:37
            I korzenie i skrzydła do życia niezbędnie potrzebne. Dlatego ładne. Smutne, bo i
            korzenie i skrzydła powinny móc wyrosnąć same.
            • cherryhill Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 11:43
              ja nie jestem przeciwko ani jednym ani drugim pod warunkiem że osoba sama
              zadecyduje co chce mieć, a nie społeczenstwo od urodzenia decyduje i wtłacza
              małego obywatela w koleiny tradycyjnych ról społecznych ...
              c
            • Gość: trevik Re: Gnębi mnie pewien problem... IP: *.dip.t-dialin.net 18.05.05, 12:47
              Jak to w koncu jest? Walczycie z partiarchatem, czy z konformizmem? Trudno sie w
              tym feminizmie rozeznac.
              • kr_kap Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 13:02
                Patriarchat narzuca ludziom role do pełnienia, kobietom - A, mężczyznom - B, i
                ma problem z akceptacją odstępstw od tej normy.

                Stąd i konformizmowi wobec zastanego trza zaglądnąć pod dywan, bo a nuż podłoga
                z patriarchatu ;)
              • cherryhill Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 13:54
                Gość portalu: trevik napisał(a):

                > Jak to w koncu jest? Walczycie z partiarchatem, czy z konformizmem? Trudno
                sie
                > w
                > tym feminizmie rozeznac.
                my walczymy z czym sie da, bo feministki tak mają że muszą walczyć, jak
                prestają walczyć to im pazurki tępieja i się kruszą i wtedy musza sobie
                zakladac tipsy, no a to już jest widoczna oznaka że nie są prawdziwymi
                feministkami, tak że walka to mus, nie ma że boli...
                c

        • monikaannaj Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 11:56
          Czy ja wiem... Np na skrzydłach pt. "zabawy z bronia" daleko sie nie zaleci.
          Skrzydła typu: musisz byc najlepszy, musisz osiągnac to czy tamto, musisz być
          silny - tez moga ciazyc niemiłosiernie.
    • Gość: klarysa Re: Gnębi mnie pewien problem... IP: *.4web.pl 18.05.05, 11:53
      To wcale nie jest głupi temat:))))))Pamiętam z dzieciństwa, że zaczytywaam się
      Panem Samochodzikiem Nienackiego , a matka usilnie zmuszała mnie do "Ani z
      Zielonego Wzgórza..." Ania mnie nudziła, jeszcze sama Ania z Zielonego była ok,
      ale cała ta ksiazka miała z 10 tomów Ani z Avonlea, Ani na uniwersytecie, Ani
      tam, Ani siam - i Ania stawala się już tak dobro-nudna, że mozna sobie zyły
      pochlastac...Caly czas marzyla o swoim wspanialym Gilbercie, a wreszcie uczyla
      w jakiejś wiejskiej szkole i miała bliżniaki...

      Tymczasem Pan Samochodzik był gościem:) i miał a harcerzami takie przygody, ze
      hej:)))) Historia, tajemnica, poszukiwacze skarów z NRF-u , sluzba w ORMO
      (((((Ale to była ksiazka "nie dla dziewczynek"...I chyba jednak sporo w tym
      jest - nie można powiedzieć dziecku NIe, ze względu na płeć...
      • monikaannaj Serio? 18.05.05, 12:01
        ja sie zaczytywałam w panu samochodziku i w Przygodach tomka (i w Ani tez) i
        nigdy nie słyszałam ze to nie dla dziewczynek...

        A Ania wcale nie cały czas marzyła o Glibercie - to on sie w niej kochał a ona
        marzyła o księciu z bajki - co zresztą zostało w końcu w ksiązce ładnie
        wykpione. poza tym jak na owe czasy była naprawde wyzwolona - swietnie
        wyedukowana i niezalezna kobieta.
        • kr_kap Re: Serio? 18.05.05, 12:39
          A cały Niziurski, na przykład? Tam w ogóle nie ma dziewczynek. Jedna z
          ulubionych serii mojego dzieciństwa :) Ale nie chodzi o literaturę piękną a o
          podręczniki, i to w czasach, kiedy szkoły publiczne są koedukacyjne i z
          treściami zawartymi w owych podręcznikach i z malowaną przez nie rzeczywistością
          dzieci radzić sobie muszą na codzień. A trudno się zgodzić, że to poprzestawanie
          na komponowaniu kompozycji kompotowych jest równie fascynujące i godne szacunku,
          w oczach dzieci, jak planowanie lotów na księżyc czy obserwacja skrzydeł
          motylich pod mikroskopem.

          (Nie ubiorę tych kapci, bo koledzy mówią, że takie babskie. Koledzy mówią,że
          babskie = dziwne, niepasujące do mężczyzny, gorsze.)

          S: Popatrz mamusiu, ten pan ma taki babski płaszcz przeciwdeszczowy.
          M: Mhm. Mówisz o tym panu na rowerze?
          S: Tak.
          M: A co znaczy babski, synku?
          S: Taki jak baby noszą.
          M: A kto to jest baba?
          S: Taka staaaara pani. Albo pani normalna.
          M: Ale to nie w porządku tak mówić synu, to krzywdzące.
          S: Dlaczego, mamusiu?
          M: Przykład Ci dam, posłuchaj:
          S: Kto to jest gnojek, synku?
          M: Mamusiu! Tak się nie mówi, to jest brzydko!
          S: To takie inne słowo, żeby powiedzieć "chłopczyk". Ale niedobrze tak mówić?
          M: Niedobrze. Nie mów tak więcej, proszę.
          S: To może używajmy innych słów, dobrze kochanie?
          M: Dobrze, mamusiu.
          S: A rozumiesz dlaczego?
          M: No tak. Żeby było w porządku.
          • ggigus jak to u Niziurskiego nie ma dziewczynek`??? 18.05.05, 12:52
            Przypadki Cymeona Maksymalnego - jest pare fajnych (m.in. slynna Giga, ale ten
            nick byl juz zajety), Adelo zrozum nie, Naprzod wspaniali - tez sa fajne
            dziwczyny. Trzab sobie Niziurskiego odsiewzyc.
            pozdr
            • kocia_noga Re: jak to u Niziurskiego nie ma dziewczynek`??? 18.05.05, 13:05
              A co do Ani...była to znienawidzona przeze mnie lektura w dzieciństwie .Obracała
              się w jakims wiejskim błotku , wśród sukienek , kwiatków, ciasta pieczonego
              itp..., a ja czytałam z czerwonymi uszami o młodym geologu , o prehistorycznych
              gadach , bohaterskich czynach zabili go i ucik ...Potem , jak już troche
              podrosłam zaczęłam doceniać jej walory , dodatkowo - co dziwne - zaczęła być
              symbolem pewnej atmosfery w moim domu rodzinnym , wywoływała tęsknotę za
              dzieciństwem. Zwłaszcza winietki Bohdana Zieleńca działają jak rażenie
              piorunem.Potem zrozumiałam , że autorkę krępowała obyczajowośc tamtych czasów, a
              mimo to udalo jej się to i owo przemycić.
              Niedawno pod wpływem Pinezki przejrzałam te 10 książek i dałam do czytania
              mężowi.Podobalo mu się i zwrócił mi uwagę , że tam nie ma mężczyzn .Sa
              wyraziście zarysowane, pełnokrwiste portrety kobiet - dzieci , podlotków, panien
              , starszych pań , natomiast feaceci pojawiają się gdy trzeba kogoś podwieźć na
              stację albo zaorać za domem.A jesli się juz pojawia , to sa karykaturalni z
              lekka .Takie odwrócenie ról klasycznej książki dla dzieci .
              • Gość: trevik Re: jak to u Niziurskiego nie ma dziewczynek`??? IP: *.dip.t-dialin.net 18.05.05, 13:12
                Czyli znow seksizm... czy istnieje tzw. literatura nieseksistowska dla dzieci?
                • ggigus a kto pisze o seksizmie oprocz Ciebie? 18.05.05, 13:12
            • kr_kap Re: jak to u Niziurskiego nie ma dziewczynek`??? 18.05.05, 13:13
              O, będę musiała :) W szkole miałam na myśli. Ale może źle pamiętam :)

              Pewnie wtedy nie płeć bohaterów mnie interesowała a pomysły i przygody.

              Przed Makuszyńskim też niniejszym chylę czoło.
      • Gość: Klarysa Re: Gnębi mnie pewien problem... IP: *.4web.pl 18.05.05, 13:17
        Ja nistety byłam do Ani zmuszana przez własną matke...Ale to się błyskawicznie
        skończyło , zaraz po Samochodziku wpadłam na pólkę w domu pt Sienkiewicz i
        myslę, ze w tamtych latach to było zajefajne:)))))) Bo 10 lat to taki wiek, że
        czyta się Sienkiewicza cudownie, potem dopiero widzi sie jednowymiarowośc
        postaci itp:)))
        Pamietam , ze ogromna trudnośc mi sprawiala jedna scena z Krzyzaków, bo nie
        wiedzialam o co chodzi i głupio mi było zapytac:))))

        Otóż , kiedy Jurand w worku pokutnym przyjezdza do Szczytna, bracia sobie z
        niego Żartują , pokazujac mu tzw. "niedojdę". Jurand stwierdza, że to nie jego
        dziecko,a jeden z braci, na prosbę Juranda o oddanie prawdziwej Danuski, mówi :
        -Jeślić ci ją oddam to z moim bękartem!

        Boże, jakiego mi ten beękart klina zabil! Co to takiego- wszystkie slowniki
        przekopalam w domu, bo coś mi mówilo, że to jakaś paskudna sprawa, bo w końcu
        Krzyzak to wymyslil, więc głupio pytac...Wreszcie uświadomil mi to starszy brat
        w te oto slowa"
        - No to taki dzieciak, co go nikt nie chciał . Ciebie rodzice chcieli, ale ja
        nie za bardzo, bo brata chcialem , czyli ty też mozesz byćtaki pól- bekart:)

        Po dziś dzień, jak to piszę to się pokladam ze śmiechu...
      • kr_kap Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 13:28
        Patrz, wobec tego, co pisze kocia_noga o Ani, to Twoja mama chciała wychować Cię
        na porządną feministkę, gdy tymczasem Ty, kształtowana przez patriarchalne
        społeczeństwo, opierałaś się jak mogłaś, hi,hi, czytając o okularniku, który
        może i przeżywał fantastyczne przygody ale i wizję kobiety miał jednoznaczną...;)

        A Ania marzyła o najlepszym w każdej dziedzinie(jej dylematy nauczycielskie, na
        ten przykład), i dopóki tego najlepszego nie było, to głupio gadający chłopak
        nie miał szans. Gdy już i on i ona osiągnęli pewnien poziom to i bliźniaki można
        było spłodzic i domek wymarzyć...:)
        • Gość: Klarysa Re: Gnębi mnie pewien problem... IP: *.4web.pl 18.05.05, 13:37
          Ale widzisz to jest taki wiek, ze nie identyfikujesz się jeszcze z plcią, przy
          tym swietnie bawisz koedukacyjnie na przykład w stowarzyzszenia wywołwaczy
          duchów itp*przynajmniej ja mialam takie doswiadczenia( i wtedy nie widzisz, że
          ten historyk sztuki z paskudnym samochodem to jakis taki nie bardzo:), ale,
          identyfikujesz się z nim na zasadzie - kurde, jak dorosnę, to zostanę
          archeologiem*bo drugi mój idol to Indiana Jones:))))) Ale bedę miala
          przygody - tylu tych rabusiów i w ogóle taki fajny zawód:))))))No i na tym tle
          dylematy nauczycielskie Ani to rzeczywiście wygladają jak ogarek przy
          słońcu:)))))))
          Muszę jednak przyznac, ze dzięki temu Nienackiemu wygralam pare lt pozniej
          konkurs historyczny - po prostu od niego zaczęła się moja przygoda z historią i
          nie rozumiem ludzi, których historia nie fascynuje:))))))
          • kr_kap Re: Gnębi mnie pewien problem... 18.05.05, 13:49
            No tak. Z podobnych powodów czytywałam go w ilościach hurtowych :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka